30.01.06, 18:56
dręczy mnie temat nosowania, więc chciałabym go trochę powałkować. stąd moja
prośba do wszystkich, których dzieci nosowały bądź nosują i do tych którzy
ew. sami nosowali o podzielenie się doświadczeniami.
Czy nosowanie jeśli jest - to ujawnia się w wymawianiu każdego dźwieku
(każdego słowa), czy też wybiórczo w zależnoci od dźwieku. w jakich głoskach
pojawia się najczęściej. no i czy (i jakimi ćwiczeniami) udało się Wam go
pozbyć.
Moje dziecię ma od tygodnia eksplozję mowy. tylu słów w tak krótkim czasie
jeszcze nigdy nie wygenerował. i część jest ok (w tym np. d**a - efekt
współpracy ze starszym bratem - może to nie jest chlubny przykład, ale on był
takim milczkiem, ze cieszę sie z kazdego dźwięku jaki wydaje). A wczoraj
usłyszałam 'może' i 'misio' i przeszły mnie ciarki. bo to brzmiało nie jak
nieudolna mowa dwulatka, ale jak mowa dziecka z wadą.

m.
Obserwuj wątek
    • agunek1 Re: nosowanie 30.01.06, 19:49
      My chodzimy do logopedy pomimo, że Oliwka nie nosuje. Mamy zadawanych do domu
      wiele ćwiczeń nie tylko z wiązane z mową, ale również z koordynacją ruchową.
      Najlepiej jednak udać się do specjalisty.
      • mimarzena Re: nosowanie 30.01.06, 21:37
        Hej, fajnie, że Mały gada :) Nosowanie słychać cały czas (jeśli jest). Jeżeli
        nie zastępuje głosek nosowymi, to nie jest źle. To, co Ty odbierasz jako
        nosowanie moze być tylko zabarwieniem głosu. Tylko logopeda potwierdzi lub
        rozwieje Twoje wątpliwości.
        U nas pomogło systematyczne ćwiczenie, głównie masaże podniebienia. Słomka
        (picie i dmuchanie. Porównując nagrania wyraźnie słychać różnice w kolejnych latach.
        Był wątek o ćwiczeniach, na pewno go odnajdziesz.
        Pozdrawiam
        • asia.mama.marcelego Re: nosowanie 30.01.06, 23:37
          martini aby rozwiac twoje watpliwości i podnieśc cie na duchu przytocze ci
          naszą dzisiejszą historię:

          Przyjechała do nas moja siostra, ukochana ciociunia Marcelka, która nie
          widziała go 2 tygodnie. Po ok 2 minutach jej piewrszym spostrzezeniem było:
          - Aśka, ale on FAJNIE gada!!!
          tyczyło się to oczywiście "czystości" dźwięków, poprawy mowy i jej ciągłej
          ewolucji w kierunku poprawnego wymawiania. Z biegiem czasu dziecko doskonali
          mowę, naśladuje rodziców i dochodzi do znacznej wprawy.
          Teraz najwazniejsze abyś trzymała rękę na pulsie i nie pozostawala bierna, gdy
          słyszysz nosowanie lub niepoprawna wymowę. Poprawiaj, pokazuj jak mówić, a z
          czasem mały zacznie lepiej mówić.

          A swoją drogą nowe słowka to najpiękniejsze chwile jakie pamiętam!!! Super
          patrzec jak twoje dziecko rośnie, rosnie i rozwija sie. My mamy zeszyt
          z "kwiatkami" marcelka.

          Przykład:
          również dzisiaj była u nas pani agentka ubezp., poniewaz dziadkowie zakładali
          małemu polisę która my musielismy podpisac. Po 20 minutach owa Pani wychodzi a
          marcel pyta:
          - Idzieś juś?
          - tak, jadę teraz do twojego dziadka.
          - jakiego?
          - darka.
          - Mojego??? Huja huja (hura, hura). Autem jedzieś?
          - tak
          - jaki znaciek ma? Opej?
          - nie renault.
          - acha. daj buzi. daj mamie teś.

          :))) O mało się nie posikałam ze smiechu.

          Innym przykładem jest problem z odmianą wyrazów np.
          mówi się sandałki,wiec pojedyncza liczba to oczywiście SANDAŁK!
          jechał OPELEM
          a materiał tniemu NOŻYCZKĄ!!!


          pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka