Dodaj do ulubionych

Stefka Kolbusowa

02.03.04, 23:38
Biedna przybłęda, pokrzywdzona przez zły los i okrucieństwo ludzi.
Była to wariatka mieszkająca na końcu Józefowa w stronę Tomaszowa. Mieszkała
w walącej się chacie z chmarą psów, łaziła po chałupach za miską strawy.
Przychodziła często do mojej babki bo babka zawsze miała dla niej dobre
serce. Jak babka moja miała urodziny i cała rodzina z całej Polski
przyjechała, to Stefka siedziałą na progu domu i ze wzruszenia płakała.

Potem Stefka zachorowała. Nikomu nie przyszło się ją zająć, zamknęła się
samotna z psami w swojej chacie aż ją własne wygłodniałe psy rozszarpały.

Teraz Stefka nareszcie szczęśliwa w Niebie...
Obserwuj wątek
    • perla Re: Stefka Kolbusowa 02.03.04, 23:43
      jak były święta Bożegonarodzenia, to robiła z siebie choinkę. Wieszała na sobie
      bomki, cukierki.
      Ale jej chatka nie stała w kierunku Tomaszowskim. Stała dokładnie w przeciwnym
      kierunku. Na skrzyżowaniu na Biłgoraj i Zwierzyniec. Tuż przy Nepryszce. Chatki
      też już nie ma.
      Chyba jesteśmy w podobnym wieku smile
      • swiatlo Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 00:00
        perla napisał:

        > jak były święta Bożegonarodzenia, to robiła z siebie choinkę. Wieszała na
        sobie
        >
        > bomki, cukierki.
        > Ale jej chatka nie stała w kierunku Tomaszowskim. Stała dokładnie w
        przeciwnym
        > kierunku. Na skrzyżowaniu na Biłgoraj i Zwierzyniec. Tuż przy Nepryszce.
        Chatki
        >
        > też już nie ma.
        > Chyba jesteśmy w podobnym wieku smile
        >

        Racja, Tomaszów jest w drugim kierunku. Miałem na myśli przy Nepryszce. Jak się
        szło szosą w kierunku zalewu, to na końcu miasta zaraz po prawej stronie była
        jej chałupka.
        Ciekaw jestem czy się znamy. A na pewno powinien cię znać mój ojciec.
        Napisz do mnie na skrzynkę.
        A tak w ogóle to Józefowie było wielu takich nieszczęśliwych ludzi.
        Był taki gość, co to zawsze w garniturze i krawacie chodził i na okrągło w
        kawiarni przesiadywał. Lubił moją ciotkę Lutkę i często do niej przychodził.
        Miał taką elegancką bródkę, i w ogóle taki trochę był panek malowanek.
        Potem bodajże się powiesił...
        • perla Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 00:12
          też ciekaw jestem czy się znamy. Twój tata nazwisko na pewno by skojarzył,
          choiaż mnie raczej nie zna. Szybciej mojego ojca.
          • swiatlo Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 00:42
            perla napisał:

            > też ciekaw jestem czy się znamy. Twój tata nazwisko na pewno by skojarzył,
            > choiaż mnie raczej nie zna. Szybciej mojego ojca.

            Napisałem ci na skrzynkę.
            • perla Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 08:05
              swiatlo napisał:

              > Napisałem ci na skrzynkę.

              a ja odpisałem.
              • benia30 Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 15:51
                Perła, Światło... I co? Znacie się?
                • swiatlo Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 16:46
                  benia30 napisała:

                  > Perła, Światło... I co? Znacie się?

                  Poznaliśmy się na forum to się znamy, a w Józefowie to też pewnie parę razy się
                  na ulicy wyminęliśmy... smile
    • czuk1 Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 08:24
      swiatlo napisał:

      > Biedna przybłęda, pokrzywdzona przez zły los i okrucieństwo ludzi.
      > Była to wariatka mieszkająca na końcu Józefowa w stronę Tomaszowa. Mieszkała
      > w walącej się chacie z chmarą psów, łaziła po chałupach za miską strawy.
      > Przychodziła często do mojej babki bo babka zawsze miała dla niej dobre
      > serce. Jak babka moja miała urodziny i cała rodzina z całej Polski
      > przyjechała, to Stefka siedziałą na progu domu i ze wzruszenia płakała.
      >
      > Potem Stefka zachorowała. Nikomu nie przyszło się ją zająć, zamknęła się
      > samotna z psami w swojej chacie aż ją własne wygłodniałe psy rozszarpały.
      >
      > Teraz Stefka nareszcie szczęśliwa w Niebie...
      >
      W moich stronach z kolei była też taka Pani która chodziła po wsiach, żywiona
      byla prze ludzi. Ale miała wizję, że jest wygnaną królową Polski.Snuła
      opowieści okrólach i królowych oswoim rodzie. Tak też ją nazywano (nikt nie znał
      imienia czy nazwiska) - poprostu Królowa Polski.

      A tak na marginesie. Nie wiem czy zauważacie, że w wiekszych miejscowościach
      żyje jakiś człowiek nienormalny, niegrożny, oryginalny. W Zamościu jest taki
      (podobny był w Opolu skąd pochodzę)który otwierał wszystkie pochody i imprezy
      na stadionie.
      Ludzie Ci cieszyli się zawsze sympatią mieszkańców. M<
      • stiah Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 16:55
        W lesie na Roztoczu wschodnim (gdzieś pomiędy Hutą Lubycką a Siedliskami było w
        samotne gospodarstwo (zdaje się że jedyne ocalałe z dawnej wsi Gruszka) gdzie
        mieszkał Czuczumaj. Budził no niekłamaną grozę wśród dzieciarni dp której sie
        wówczas (lata siedemdziesiąte) zaliczałem). Dla przygody i adrenaliny
        podchodzliśmy pod tę chałupę, by go zobaczyć. Ale jakoś zawsze strach przeażał
        i nigdy nie widziałem Czuczumaja. A że nie był (a może jest?) mityczny,
        świadczyły ciągłe utuskiwania nauczycieli, ponieważ jak się okazało Czuczumaj
        miał nie tylko żonę, ale i dzieci - tyle żę ich nie posyłał do szkoły. Trwał w
        uporze w tej swojej roztoczańskiej stanicy, i nie wiem co się z nim dzieje.
        Dzieći też do końca podstawówki nie poznałem.
    • chris-joe Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 17:23
      pochwalony.
      o Stefce to krazyla opowiesc (na Roztoczu zawsze kraza opowiesci), ze przed
      wojna do Ameryki sie wybierala. Pono kuzyn jakis, a moze luby (opowiesci
      roztoczanskie roznia sie czesto detalicznie) bilet jej poslal na okret
      transoceaniczny, ale tuz-tuz przed wyjazdem bilet jej ktos ukradl, Stefka rozum
      postradala i tak wlasnie zostala elementem pejzazu lokalnego- Stefkawariatka,
      zamiast Pania z Ameryki odwiedzajaca Jozefow po latach w taksowce z samej
      Warszawy.
      Kto dzis prawdy dojdzie, czy dochodzic chcialby nawet? Prawda na Roztoczu
      potrzebna jest otyleoilesmile

      Roztoczanie jak powietrza potrzebuja opowiesci. Do dzis jak rodzenstwo mego
      ojca-Jozefowiaka spotka sie od wielkiego -najczesciej pogrzebowego- dzwonu
      dokola stypowego stolu, a wszystko to po uniwersytetach panstwo miastowe po
      Polsce rozsiane, to nie-Roztoczanin sobie nie pogada, gebe tylko rozdziawi a to
      z niecierpliwosci, a to ze zlosci. Bo kazdy przy stole jak do glosu sie dorwie
      to opowiesc jakas zaczyna, powoli, z namaszczeniem, uroczyscie, detale
      najdetaliczniejsze przywolujac, w dygresje i pod-opowiesci po drodze sie wdajac.
      Nie-Roztoczanin nawykly do tzw. rozmow vel konwersacji sie w ten tok
      opowiesciowy nie wsliznie, publicznoscia tylko zostanie tuz-przed-prosceniczna.
      • perla Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 18:27
        a ja słyszałem, że jej odbiło z powodu nieszczęśliwej miłości.
        Ona była bardzo niska, drobna, chodziła boso i z wiankiem z kwiatów na głowie.
        W ogóle kolorowa była. Otoczona zawsze tabunami psów.
        Gdyby jej wtedy ktoś powiedział, że w internecie o niej będzie...
        I tak by niezrozumiała smile
        • swiatlo Re: Stefka Kolbusowa 03.03.04, 19:21
          perla napisał:

          > a ja słyszałem, że jej odbiło z powodu nieszczęśliwej miłości.
          > Ona była bardzo niska, drobna, chodziła boso i z wiankiem z kwiatów na
          głowie.
          > W ogóle kolorowa była. Otoczona zawsze tabunami psów.
          > Gdyby jej wtedy ktoś powiedział, że w internecie o niej będzie...
          > I tak by niezrozumiała smile

          Niech jej tam dobrze się w zaświatach wiedzie. Zasłużyła sobie na to.
          Wydaje mi się jednak że mówimy o innych wariatkach.
          Ty mówisz chyba o Weszczaczce, czy jakoś tam. Taka mała i koścista,
          rzeczywiście z chmarą psów zawsze. Od dzieci oganiała się kijem.
          Stefka Kolbuska była jednak gruba, postawna i znacznie młodsza. W odróżnieniu
          od tej drugiej bardzo się też lgnęła do ludzi. Coś mi się przejaśnia w głowie
          że w tej chałupce nad Nepryszką to ta mała i koścista żyła.
          A Stefka Kolbuska to w takim razie nie wiem gdzie mieszkała. Ale psy zjadły
          Stefkę, a nie tą małą. Zadzwonie zaraz do ojca to będę wiedział.
        • swiatlo Wyjaśnienie 03.03.04, 20:32
          No wreszcie wiem. Ojciec nie pamięta jak ta mała i koścista się nazywała, ale
          rzeczywiście taka była i ja nawet ją pamiętam. Chodziła z kijem i odganiała się
          od dzieci. Mieszkała z tymi psami nad Niepryszką.
          Stefka natomiast to była gruba i wysoka. Była w wieku mojego ojca. Wpierw
          mieszkała na Hamerni, potem się przeniosła na Pardysówkę do swoich kuzynów. Tam
          ci kuzyni zabrali jej owe bilety do Ameryki, po czym ją wygonili z domu.
          Tułała się potem po Józefowie, gmina zdaje się nawet jej załatwiła pokój.
          Potem jak umarła ta mała i koścista, to Stefka zamieszkała w jej chałupce nad
          Niepryszką.
          Babka często gościła Stefkę u siebie, a Stefka bardzo moją babkę poważała.
          W ogóle bardzo dobre serce miała Stefka. Była nieszczęśliwą istotą zniszczoną
          przez ludzkie okrucieństwo.
          Niech jej dusza zazna wreszcie szczęścia...
          • swiatlo Perła 04.03.04, 20:43
            Czy pamiętasz jak ta mała koścista sie nazywała? Coś jakby na P, ale nie jestem
            pewien...
            • perla Re: Perła 04.03.04, 21:21
              nie pamiętam, ale się dowiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka