swiatlo
02.03.04, 23:38
Biedna przybłęda, pokrzywdzona przez zły los i okrucieństwo ludzi.
Była to wariatka mieszkająca na końcu Józefowa w stronę Tomaszowa. Mieszkała
w walącej się chacie z chmarą psów, łaziła po chałupach za miską strawy.
Przychodziła często do mojej babki bo babka zawsze miała dla niej dobre
serce. Jak babka moja miała urodziny i cała rodzina z całej Polski
przyjechała, to Stefka siedziałą na progu domu i ze wzruszenia płakała.
Potem Stefka zachorowała. Nikomu nie przyszło się ją zająć, zamknęła się
samotna z psami w swojej chacie aż ją własne wygłodniałe psy rozszarpały.
Teraz Stefka nareszcie szczęśliwa w Niebie...