Dodaj do ulubionych

Świat Dysku

IP: 193.0.110.* 25.02.02, 18:18
Od czego zacząć by się zagłębić w Świat Dysku Terrego Pratcheta?
Jaka jest wedłóg was najlepsza książka tego autora?
Obserwuj wątek
    • Gość: An-Nah Re: Świat Dysku IP: *.chello.pl 25.02.02, 18:42
      Gość portalu: Dodasor napisał(a):

      > Od czego zacząć by się zagłębić w Świat Dysku Terrego
      Pratcheta?

      Od pierwszego tomu, oczywiście ;).
    • Gość: broken Re: Świat Dysku IP: 192.168.2.* / *.sasiedzi.pl 25.02.02, 23:20
      Zacznij od "Koloru Magii" i po kolei kolejne tomy :)
    • Gość: ZetKa Re: Świat Dysku IP: *.tuniv.szczecin.pl 26.02.02, 14:59
      > Od czego zacząć by się zagłębić w Świat Dysku Terrego
      Pratcheta?
      Tylko nie od koloru Magii (czyli pierwszej)... autor
      potrzebowal poltora tomu, aby wczuc sie w klimat. Takze
      zacznij od trzeciej, a jeszcze lepiej od jeszcze dalszej,
      bo w trzeciej pojawiaja sie jeszcze glowne postaci z
      poprzednich (Rincewind, Dwukwiat).
      Ja osobiscie zaczynalem spoza serii - Dobry Omen, potem
      wskoczylem w Morta, potem - jak sie napatoczylo, ale
      Kolor Magii dostalem dosyc pozno, i wcale nie zaluje...
      • piasia Re: Świat Dysku 27.02.02, 08:56
        proponuję Piramidy
        albo Blask Fantastyczny
    • elpooho Re: Świat Dysku 27.02.02, 11:22
      Jak lubisz Szekspira to oczywiscie od "Trzech wiedzm"

      Jesli wolisz amerykanskie superprodukcje to od "Ruchomych obrazkow"

      Jesli w koncu preferujesz rozwazania filozoficzne, to od "Pomniejszych bostw"
    • Gość: XIII Re: Świat Dysku IP: *.ds2.uw.edu.pl 27.02.02, 12:25
      Najlepiej od początku.

      Broń boże nie zaczynaj od "Trzech wiedźm", "Piramid" albo "Morta" - bo możesz się kompletnie zrazić do autora w ogóle.

      Aha - jeśli możesz, czytaj po angielsku. Polski przekład jest ŻAŁOSNY!!!
      • Gość: Aethor Re: Świat Dysku IP: 212.244.167.* 27.02.02, 20:14
        Sam jesteś żałosny. Jeżeli uważasz że Piotr Cholewa nie potrafi tłumaczyć, to
        czemu jeszcze sam tego nie robisz ? A może robisz ? Więc zdradź nam swoje
        fantastyczne nazwisko i tytuły twoich wybitnych przekładów żebyśmy mogli
        napawać się ich geniuszem.

        To tyle co do bezsensownych i ograniczonych opinii.

        A co do cyklu to faktycznie lepiej zacząc od Koloru Magii. Ja osobiście
        najbardziej lubię Morta, Straż! Straż!, i Pomniejsze Bóstwa.
        • Gość: XIII Re: Świat Dysku IP: *.ds2.uw.edu.pl 27.02.02, 21:04
          Jejku...

          Ja naprawdę nie mam pretensji do tłumacza, że nie potrafi przetłumaczyć angielskich idiomów. Sam bym też nie potrafił. Ale nie potrafi, i to jest fakt. A poza tym wersje oryginalne czytało mi się ZNACZNIE lepiej niż polskie. Nie wnikam, dlaczego. Tak jest. I tyle. To chciałem powiedzieć.

          Nie wiem, o co się tak oburzasz? Nazywasz się P. Cholewa?
          To tyle co do czegośtam. (I ja się martwiłem, że to ja innych obrażam...)
      • Gość: ZetKa Re: Świat Dysku IP: *.tuniv.szczecin.pl 01.03.02, 13:33
        > Najlepiej od początku.
        Najlepiej nie - bo wczesny Pratchett jest cieniasty w
        stosunku do tego, co naprawde facet wyczynia pozniej...
        Aha, unikaj ksiazki DYSK...

        > Broń boże nie zaczynaj od "Trzech wiedźm", "Piramid"
        albo "Morta" - bo możesz s
        > ię kompletnie zrazić do autora w ogóle.
        Dlaczego? Wlasnie one sa naprawde fajne (podobnie jak
        kilka innych z "sredniego" Pratchetta, potem byly
        zalamania i nawroty formy...

        > Aha - jeśli możesz, czytaj po angielsku. Polski
        przekład jest ŻAŁOSNY!!!
        Jest bardzo dobry... znaczy - nigdy nie masz przekladu
        doskonalego, ale zeby lepiej odebrac angielska wersje niz
        polska, musisz byc dobry nie tylko w samym jezyku, ale i
        jego kulturze - tylko wtedy osiagniesz cos lepszego niz
        tlumaczenie.
        A Cholewa jest bardzo dobrym tlumaczem...

        • Gość: XIII Re: Świat Dysku IP: *.ds2.uw.edu.pl 01.03.02, 14:04
          Gość portalu: ZetKa napisał(a):

          > > Najlepiej od początku.
          > Najlepiej nie - bo wczesny Pratchett jest cieniasty w
          > stosunku do tego, co naprawde facet wyczynia pozniej...
          > Aha, unikaj ksiazki DYSK...
          Akurat Dysk (W oryginale "Strata" - ktoś rozumie tą translację?) jest całkiem niezły. Naprawdę niezły.
          Wczesny Pratchett? Zgadzam się, jeśli chodzi ci o "Dywan" - straszna kicha (Takie słabe, że aż się fajnie czyta... - tylko kto mu to wydał?!?), ale "Kolor..." i "Blask..." są bardzo fajne. Być może czuć jeszcze niedostatki stylu (Zresztą, powiedzmy sobie, Pratchett w ogóle jakiegoś nadprzeciętnego stylu pisania nie ma.), ale za to nadrabiają mnóstwem świetnych pomysłów.

          > > Broń boże nie zaczynaj od "Trzech wiedźm", "Piramid"
          > albo "Morta" - bo możesz s
          > > ię kompletnie zrazić do autora w ogóle.
          > Dlaczego? Wlasnie one sa naprawde fajne (podobnie jak
          > kilka innych z "sredniego" Pratchetta, potem byly
          > zalamania i nawroty formy...
          Kwestia gustu, najwyraźniej. Mnie po prostu odrzuciły. Na szczęście pomiędzy nimi jest rewelacyjne "Czarodzicielstwo".

          > > Aha - jeśli możesz, czytaj po angielsku. Polski
          > przekład jest ŻAŁOSNY!!!
          > Jest bardzo dobry... znaczy - nigdy nie masz przekladu
          > doskonalego, ale zeby lepiej odebrac angielska wersje niz
          > polska, musisz byc dobry nie tylko w samym jezyku, ale i
          > jego kulturze - tylko wtedy osiagniesz cos lepszego niz
          > tlumaczenie.
          > A Cholewa jest bardzo dobrym tlumaczem...
          Tak, wiem, już mnie jeden za to opieprzył... To może użyję innych sformułowań:
          a) Angielskie idiomy i zabawy słowem - tłumaczone są źle albo nie są tłumaczone w ogóle - a przecież "po lisie tu bez pieczeni" pokazuje, że jednak MOŻNA to zrobić - jak się tylko chce. Tymczasem często tłumacz, zamiast próbować przełożyć styl żartu, robi translację dosłowną. W sumie zaryzykowałbym stwierdzenie, że to właśnie tutaj przydaje się dobra znajomość angielskiego - żeby odkryć, co takiego było śmiesznego w oryginale, czego przekład nie zachowuje.
          b) Styl pisarski Pratchetta - w języku angielskim brzmi naturalnie, w przełożeniu na polski - ani trochę. Nie jestem teraz w stanie opisać dokładnie, o co mi chodzi... ale mi się to nie podoba. Zupełnie mi się nie podoba.
          Co do kultury - nieprawda. Pratchett operuje na schematach kultury popularnej (Nie używam słowa "masowej" chociażby ze względu na odwołania do Szekspira. Ale "popularna" chyba dobrze to oddaje.) - a ta jest obecnie głównie anglosaska, czy tego chcemy, czy nie. Do właściwego odczytania Pratchetta nie jest potrzebne nic więcej, niż tylko przyzwoita znajomość języka angielskiego (powiedzmy na poziomie FC). Jeśli ktoś taką posiada - polecam mu wersję angielską. Mi czytało się ją ZNACZNIE lepiej. Tyle.
          • Gość: An-Nah Re: Świat Dysku IP: *.chello.pl 01.03.02, 15:59
            XIII, ja wiem, że książki najlepiej czytać w oryginale
            - sama to robię w miarę moich możliwości, ale nie
            wszyscy znają na tyle dobrze angielski. Przekład
            Cholewy nie jest idealny (nic nie jest), ale naprawdę
            bardzo dobry. Wiesz, wydaje mi się, że znów się trochę
            zagalopowałeś. Nie pisz co ci ślina na kl;awiaturę
            przyniesie ;)))).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka