horpach
03.06.04, 14:00
Czytam po kawałeczku, ale po każdym przeczytanym czuję się gorzej.Opowiadanie
Ziemiańskiego utrzymane jest w konwencji żartu.Z czytelnika.To taki "Poranek
autorski-reaktywacja",bardzo słabe,wydaje mi się.Pilipiuk na
tradycyjnym,jarmarcznym,poziomie.Inglot również słaby,choć po takim "Lesie
Liberte" z grudniowego "SF" to ja już po nim nie spodziewam się niczego.Aż
dziw bierze,że to samo pióro spłodziło "Quietusa".Szolc znośna,nawet
sympatyczna.Z dotychczasowych tekstów najbarzdiej przypadł mi do gustu
Orbitowski.Nie na darmo J.Dukaj widzi w nim nadzieję polskiego horroru.Ktoś
jeszcze to czyta(ł)?