IP: *.wsp.czest.pl 26.06.04, 08:18
Najlepsza w numerze wydaje mi się Jones i jej "la Cenerentola",niebanalne
podejscie do oklepanego,wydawałoby się,tematu.Dość spodobał mi się też tekst
Ewy Bury (tu nie zgodzę się z tj),czytał mi się dobrze,dialogi były zgrabne
(co nie jest regułą)i mimo,że zdarzały się pewne naiwności,to jednak
generalnie "na plus".Co do "Wirusa"Kyrcza i Kaina,to zdaje sie w tym samym
czasopismie był niedawno utwor Kaina na podobny temat.Mam nadzieję,że autorzy
nie są "monotematyczni"(ich zbiorku nie znam).Utwór Witczaka to taki uboższy
kuzyn "Sotni Łysego Iwanki"raczej na minus.Nudnawe.Na koniec
Burzyńska.Przyznaję się bez bicia:ja nie kumam zupełnie o co chodzi w tym
utworze.Może się zdekoncentrowałem (czekałem na II polowe meczu Czechy-
Holandia),ale o ile pamiętam na razie żaden z jej tekstów mi nie
podzsedł.Ot,inna częstotliwość.Na tej długości fal nie odbieram.To
tyle.Generalnie:jak dla mnie raczej może być (chodzi o cały numer,oczywiscie).
Obserwuj wątek
    • Gość: eses Re: Ubik nr 6 IP: *.kim.pl 26.06.04, 13:08
      Dzięki :)
      Tylko w kwestii tekstu duetu Kain&Kyrcz: nad "Piknikiem w piekle" sprawujemy
      patronat medialny, a autorzy poprosili, by w "Ubiku" znalazło się jedno z
      sześciu zamieszczonych tam opowiadań napisanych wspólnie. Tak więc wybrałem
      "Wirusa"...
      Pozdrawiam
      ss
    • Gość: Kilimek Re: Ubik nr 6 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 12:10
      Jones faktycznie jest chyba najlepsza, choć Cadigan też mi się podobała.
      Tekst Burzyńskiej to chyba nawiązanie do jakieść biblijnej historii.. niemniej
      czyta się świetnie. Bohater to autentyczna szuja i dobrze to widać w tekście.
      pozdr 4 all
    • ronstein Re: Ubik nr 6 29.06.04, 09:46
      1) Pat Cadigan – raczej nie zachwyca, chociaż powinna zachwycać ;) tekst
      dziwny, ale – chociaż lubię dziwne teksty – nie w moim guście; wiało jakoś
      straszną pustką; oglądałem kiedyś „Nagi lunch” i po piętnastu minutach zrobiło
      mi się niedobrze – z ulgą i pytaniem "po co to wszystko?" wyłączyłem telewizor;
      tu nie było aż tak przykro, ale epatowanie cyber-zepsuciem zmęczyło mnie
      wystarczająco; może dlatego, że świat dyskotek oraz ślicznych chłopców i
      dziewcząt nie jest mi bliski
      2) Gwyneth Jones – owszem, owszem – jedno z ciekawszych opowiadań, jakie
      ostatnio czytałem: duszne, gorące, ze złem schowanym pod podszewkę
      rzeczywistości; zło złożone z małych tragedii, które dzieją się wokół nas i z
      marzeń, które zamieniają się w obsesje;
      3) Ewa Bury - brawa za rozmach i dobre dialogi; język naprawdę imponujący,
      liryczny, dosadny i spaceoperowy (jest coś takiego?) zarazem; tylko puenta
      trochę za słaba, jak na taki utwór; spodziewałem się wielkiej eksplozji –
      wybuchu planety, wybuchu uczuć (głownie strachu), jakiejś mistyki, a tu takie
      trochę słodkie, trochę gorzkie poklepywanie się po plecach; jednak duży plus za
      całość – trzeba mieć kawałek wizji, żeby tak pisać; to trochę więcej, niż wziąć
      krasnoluda, elfa i jakiegoś czarownika, i przegonić ich po mapie
      E.B. wygrywa, moim zdaniem, w dziale literatury polskiej
      4) Adam Witczak – niestety, nie lubię takich historii i nie byłem nigdy w
      Bieszczadach; to chyba jakieś moje ograniczenie, ale historie alternatywne lub
      futurystyczne dotyczące Polski ciężko trawię i (wyjątkowo) wolę tu raczej
      fantazjowanie o przeszłości, niż przyszłości; najpoważniejszy zarzut dotyczy
      jednak postaci: za mało w nich życia, jakoś nie wierzę w ich uczucia;
      najciekawszy pomysł to „komuna wariatów”, ale nie wydaje mi się, żeby gonili
      bohaterów po lesie i tworzyli kanibalistyczne kulty – „wariaci” to osoby
      przesiąknięte lękiem (nawet ci agresywni) i mocno rozchwiane
      5) Małgorzata Burzyńska – pierwsze pytanie, jakie sobie zadałem: „czy naprawdę
      istnieją takie szumowiny, jak narrator”? a jeśli tak, to o kim autorka myślała
      (choć przez chwilę), gdy tworzyła postać? znam trochę Małgosię i nie potrafię
      zdystansować się do końca, gdy ją czytam; ale wiem, że trzeba się skupić,
      Andre, na jej pisaniu, bo inaczej człowiek się gubi; to opowiadanie podobało mi
      się chyba najbardziej ze wszystkich tekstów M.B., gdyż miało wyrazistego (anty)
      bohatera; w związku z tym tekstem przychodzi mi do głowy takie
      określenie „zimna fala strachu”: coś czai się za szklaną, nie całkiem
      przeźroczystą szybą; wszystko jest jakby trochę obok, schizoidalnie nie
      przeżyte do końca; okaleczona empatia przeraża mnie bardziej, niż nadchodząca
      Apokalipsa; i ciekawostka dla tych, którzy nie wiedzą – wszystkie opublikowane
      teksty M.B. mają męskiego narratora
      M.B. otrzymuje tytuł wicemistrzowski
      6) Kazimierz Kyrcz Jr i Dawid Kain – ciekawsze to było, i formalnie i
      treściowo, niż „Spirala” z poprzedniego numeru, ale zbyt do niej podobne; w
      sumie szkoda, bo samo w sobie opowiadanie niczego sobie; wcale nie tak łatwo
      zmieścić się na dwóch stronach i coś powiedzieć; i jeszcze jedno: przerażający
      obrazek!
      Pozdr, Ron
      • jakub_chomicki Re: Ubik nr 6 30.06.04, 00:11
        Na wstępię dziękuję za słowo krytyczne pod adresem Ubika :)
        A propos Cadigan - podzielę się refleksją, jaka nasunęła mi się po przeczytaniu
        tego postu - ona napisała to opowiadanie po powrocie z klubu na Manhattanie,
        lokalu tzw. trendy, z selekcją na bramce i takie tam. Pat była w czwartym
        miesiącu ciąży, obserwując to miejsce i znajdujących się tam ludzi czuła mniej
        więcej to samo co Ty po lekturze "Kuszenia..." - niechęć do dyskotek i ślicznej
        młodzieży :)
        Ot, efekt literacki :)
        pozdrawiam
    • Gość: Kilimek Re: Ubik nr 6 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.04, 11:38
      Po przeczytaniu opowiadań zagranicznych w NF z czerwca i Ubiku twierdzę, że
      opowiadanie pani Jones jest nie do pobicia :)
      nara
      • Gość: eses Re: Ubik nr 6 IP: *.kim.pl 11.07.04, 11:21
        Miło słyszeć :)
        Pozdrawiam
        SS
    • braineater Re: Ubik nr 6 11.07.04, 16:38
      Przebrnąwszy przez ten numer, mimo pewnych zastrzeżeń - bo w końcu mozna było
      dać jakąs niepublikowaną opowiastkę swawolnej Pat, zamiast "Chłopca", który i
      owszem cudny jest i wchodzi w korelacje z "Wgrzesznikami", to jednak jest
      odgrzewanym kotletem - nadal pozostaje pełen uznania dla redakcji, której udaje
      się powoli zapełniać dziurę po nieodżałowanej pamięci "Fenixie", nie wpadając w
      manowce które zabiły Sfinxa i powoli wykańczją "NF". I nawet się nie ma co
      przyczepiać do polskich opowiadań, bo chociaż marne to i tak trzymają pewien
      poziom nie zmuszający czytelnika do wyrwania wszystkich katrtek niepoświęconych
      publicystyce i tekstom zagranicznego pochodzenia...
      Pozdrowienia:)
      • Gość: eses Re: Ubik nr 6 IP: *.kim.pl 12.07.04, 12:48
        No i znów piszę, że miło słyszeć i podbijam temat :)
        Dzięki :)
        A porównanie do "Fenixa" mocno zobowiązuje - będziemy się starać :)
        Pozdrawiam
        SS
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka