Dodaj do ulubionych

kto NIE lubi Tolkiena.....

IP: *.chello.pl 16.08.02, 21:38
hmm - bracia - rodacy, NIE STRZELAJCIE proszę...:)

Wśród ogólnego zachwytu nad twórczością Tolkiena, doceniając jego wkład w
stworzenie uporządkowanej nomenklatury świata fantazy, rolę prekursora i
wizjonera w czasach gdy fantazy => bajka/bajanie, nie uważam jego 'dzieł' ani
za ciekawe ani godne ponownego czytania.
miałam nawet w rękach wydanie "Władcy" w j. angielskim, przezzuciłam kartki i
nadal bez iskry... może tylko bardziej przykuwa uwagę, bo jednak w tym języku
czyta mi się beletrystykę dość ciężko..:)

od szkoły podstawowej 'połykam' pozycje SF, Fantazy i gatunki
pokrewne/mieszane, jedne podobają mi się mniej inne czytam po naście razy ( z
zaprezentowanyej kiedyś listy kanonów SF, okazało się mimochodem, że
przeczytałam większość...?!:)
Wybierając pozycję przerzucam kilka kartek i zapada decyzja - czytamy czy
nie, potem rzadko się zdarza, żebym książki nie dokończyła - lubię mieć pełny
obraz, nawet negatywny; potem najwyżej kolejną pozycję danego autora
wybieram uważniej;

Tymczasem mój 'Silmarylion' od lat leży na półce i czeka na dokończenie....
pamiętam, że strasznie ciężko się go czytało, zero zainteresowania kreowanym
światem, zagmatwanie i mącenie szczegółami bez znaczenia, wielki opis
wszystkiego, który ni ciekawi ni wciąga;
"Władcę pierścieni" zaczełam naście lat temu i gdyby nie ekranizacja,
zakładka by tkwiła do dziś, w połowie drugiego tomu... teraz przeczytałam
całość, szybko i bez zainteresowania, zupełnie nie wciągneło mnie w
opowiadaną historią ani akcja ciekawa nie była. Zapamiętałam fakty i postaci,
klimat i ogólne wrażenie żźeby móc porównać do ekranizacji - i tyle. Czytało
sę z musu raczej i ambicji, by móc dyskutowć o czymś o czym ma się choć
zielone pojęcie;
Żadna pozycja Tolkiena nie odpowiada mi stylem pisania, prowadzeniem akcji
ani kreacją rzeczywistości... płytkie acz rozbudowane opisy, płaskie postaci
nie ciekawe zdarzenia:((
za "Niedokończone opowieści" zabrać się nie miałam i nie mam
zamiaru, "Hobbita" być może pczeczytam, jak mój chrześniak będzie go
przerabiał w szkole...albo gdy okaże się to potrzebne do czegoś, wcześniej:))
o "Listach do świętego mikołaja" i "Mythopei" wogóle nie wspominam... wogóle
ktoś do tego zaglądał ???

czy jeszcze komuś, lubiącemu i czytającemu Fantazy/Fantastykę/SF nie podoba
się twórczość Tolkiena?
co wam się tam NIE podoba?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 16.08.02, 22:26
      Gość portalu: nes_pe napisał(a):

      > hmm - bracia - rodacy, NIE STRZELAJCIE proszę...:)
      >
      > Wśród ogólnego zachwytu nad twórczością Tolkiena, doceniając jego wkład w
      > stworzenie uporządkowanej nomenklatury świata fantazy, rolę prekursora i
      > wizjonera w czasach gdy fantazy => bajka/bajanie, nie uważam jego 'dzieł' an
      > i
      > za ciekawe ani godne ponownego czytania.
      > miałam nawet w rękach wydanie "Władcy" w j. angielskim, przezzuciłam kartki
      i
      > nadal bez iskry... może tylko bardziej przykuwa uwagę, bo jednak w tym
      języku
      > czyta mi się beletrystykę dość ciężko..:)
      >
      > od szkoły podstawowej 'połykam' pozycje SF, Fantazy i gatunki
      > pokrewne/mieszane, jedne podobają mi się mniej inne czytam po naście razy (
      z
      > zaprezentowanyej kiedyś listy kanonów SF, okazało się mimochodem, że
      > przeczytałam większość...?!:)
      > Wybierając pozycję przerzucam kilka kartek i zapada decyzja - czytamy czy
      > nie, potem rzadko się zdarza, żebym książki nie dokończyła - lubię mieć
      pełny
      > obraz, nawet negatywny; potem najwyżej kolejną pozycję danego autora
      > wybieram uważniej;
      >
      > Tymczasem mój 'Silmarylion' od lat leży na półce i czeka na dokończenie....
      > pamiętam, że strasznie ciężko się go czytało, zero zainteresowania kreowanym
      > światem, zagmatwanie i mącenie szczegółami bez znaczenia, wielki opis
      > wszystkiego, który ni ciekawi ni wciąga;
      > "Władcę pierścieni" zaczełam naście lat temu i gdyby nie ekranizacja,
      > zakładka by tkwiła do dziś, w połowie drugiego tomu... teraz przeczytałam
      > całość, szybko i bez zainteresowania, zupełnie nie wciągneło mnie w
      > opowiadaną historią ani akcja ciekawa nie była. Zapamiętałam fakty i
      postaci,
      > klimat i ogólne wrażenie żźeby móc porównać do ekranizacji - i tyle. Czytało
      > sę z musu raczej i ambicji, by móc dyskutowć o czymś o czym ma się choć
      > zielone pojęcie;
      > Żadna pozycja Tolkiena nie odpowiada mi stylem pisania, prowadzeniem akcji
      > ani kreacją rzeczywistości... płytkie acz rozbudowane opisy, płaskie postaci
      > nie ciekawe zdarzenia:((
      > za "Niedokończone opowieści" zabrać się nie miałam i nie mam
      > zamiaru, "Hobbita" być może pczeczytam, jak mój chrześniak będzie go
      > przerabiał w szkole...albo gdy okaże się to potrzebne do czegoś, wcześniej:))
      > o "Listach do świętego mikołaja" i "Mythopei" wogóle nie wspominam... wogóle
      > ktoś do tego zaglądał ???
      >
      > czy jeszcze komuś, lubiącemu i czytającemu Fantazy/Fantastykę/SF nie podoba
      > się twórczość Tolkiena?
      > co wam się tam NIE podoba?

      Hjej. Bardzo Ciekawie napisalas i trudno sie z wieloma rzeczami nie zgodzic,
      ale z drugiej strony mam zapytanie - napisalas ale - coz to za fantazy ktore
      polykasz tak masowo i sa tak ciekawe i dobre w stosunku do Tolkiena... (co do
      SF - to oczywiste - wszystko) ale przy fantazy? Szczerze mowiac przeczytalem
      mnostwo (moge sie pochwalic ) ksiazek i naprawde ciezko znalezc cos hmmm
      rownie ciekawego/rozbudowanego i dobrze napisanego (przy okazji jak dla mnie
      rowniez zbyt ociekajacego miodem....)....

      Pozdrawiam
      hmm - czy to oznaka zbytniego zmanierowania....
      • Gość: nes_pe Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.chello.pl 16.08.02, 22:54
        > coz to za fantazy ktore
        > polykasz tak masowo i sa tak ciekawe i dobre w stosunku do Tolkiena...

        ..."wiat czarownic, w tej podstawowej, czystej formie i "gryfy" Norton
        ...smoki z Pern, Macaffrey
        ...opowiadania Sapkowskiego
        ...saga kotołaka Lewandowskiego
        ...Smocza lanca Wejsa i Hickmana (hmm, niektore:)
        ...Księstwo Amberu Zelaznego
        to chyba najbardziej oczywiste serie i wszystkie według mnie lepsiejsze od
        Tolkiena...

        ...
        > (co do SF - to oczywiste - wszystko)

        :)))))!!!

        ale przy fantazy? Szczerze mowiac przeczytalem
        > mnostwo (moge sie pochwalic ) ksiazek i naprawde ciezko znalezc cos hmmm
        > rownie ciekawego/rozbudowanego i dobrze napisanego (przy okazji jak dla mnie
        > rowniez zbyt ociekajacego miodem....)....
        >
        > Pozdrawiam
        > hmm - czy to oznaka zbytniego zmanierowania....

        'ciekawe' to rzecz gustu
        'rozbudowane' - nie przeczę:) bardzo; ale to nie przesądza o wartości pozycji
        chwali mu się konsekwencja wizji, dbałość o detale i faktycznie jako całość
        Śródziemie nie ma sobie równych; ale czy czyta to się z zapartym tchem??
        czyta z wypiekami czekając, co nowego wyskoczy zza węgła?
        chwali mu się stworzenie profili Orka, Krasnoluda, Elfa i tym podobnych postaci
        z których to wzorców cała reszta do dziś kozzysta
        jednak książki jako takie są słabiutkie, broni je tylko "mit pierwszeństwa" i
        tyle...

        ...zmanierowanie...:)))
        pozdrawiam
        neSSi
        • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 16.08.02, 23:03

          > ..."wiat czarownic, w tej podstawowej, czystej formie i "gryfy" Norton
          - dla mnie najwieksze i najnudniejsze dno - nie umiem przebrnac przez ta
          kompletna naiwnosc i nijakosc
          > ...smoki z Pern, Macaffre
          - j.w. - w kwestii nijakosci
          > ...opowiadania Sapkowskiego
          - nie znosze faceta (jak o faceta) wiec go nieczytam
          > ...saga kotołaka Lewandowskiego
          - Tu sie zgodze - moza poza zakonczeniem(niami) Różanookiej....
          > ...Smocza lanca Wejsa i Hickmana (hmm, niektore:)
          Zadne - literatura baaaardzo niskiego poziomu - ogolnie wszystko to przypomina
          mi zapisy sesji rpg...i to raczej nie udolne
          > ...Księstwo Amberu Zelaznego
          Zgodze sie - chociaz moentami sam sie facet gubi w tym co pisze.....ale
          generalnie ok

          - oczywiscie wedlug mnie :D
          Pozdroofka
          • Gość: nes_pe Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.chello.pl 16.08.02, 23:52
            Gość portalu: Pri napisał(a):

            >
            > > ..."wiat czarownic, w tej podstawowej, czystej formie i "gryfy" Norton
            > - dla mnie najwieksze i najnudniejsze dno - nie umiem przebrnac przez ta
            > kompletna naiwnosc i nijakosc
            > > ...smoki z Pern, Macaffre
            > - j.w. - w kwestii nijakosci
            > > ...opowiadania Sapkowskiego
            > - nie znosze faceta (jak o faceta) wiec go nieczytam
            > > ...saga kotołaka Lewandowskiego
            > - Tu sie zgodze - moza poza zakonczeniem(niami) Różanookiej....
            > > ...Smocza lanca Wejsa i Hickmana (hmm, niektore:)
            > Zadne - literatura baaaardzo niskiego poziomu - ogolnie wszystko to
            przypomina
            > mi zapisy sesji rpg...i to raczej nie udolne
            > > ...Księstwo Amberu Zelaznego
            > Zgodze sie - chociaz moentami sam sie facet gubi w tym co pisze.....ale
            > generalnie ok
            >
            > - oczywiscie wedlug mnie :D
            > Pozdroofka

            oki, zaczynam łapać gust rozmówcy:)

            ...smok i Jeży Dicksona (Dorsai to juz nie ta bajka:)
            ...cykl Morgaine Cherrycha?:)
            ...Belgariada, Ellenium i co tam jeszcze Eddingsa
            ...Swiat studni Chalkera (coprawda to podbiega pod SF, szczególnie te
            ostatnie...:)

            jaki jeszcze przytoczyłbyś i cykl,
            coby nie zaczepiać o heroic - rombanki?:)

            ps. zapisy sesji rpg jako styl, niewiele mi mówią, bo żadnej takiej sesji za
            sobą nie mam...:)
            pss. do Ziemiomorza Le Guin też się przyczepisz? bo pewnie bardziej
            cenisz 'Hain'

            pozdrawiam Pri :)
          • Gość: minia Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.chello.pl 17.08.02, 00:30
            Gość portalu: Pri napisał(a):
            > > ...saga kotołaka Lewandowskiego
            > - Tu sie zgodze - moza poza zakonczeniem(niami) Różanookiej....

            a ja szukam Różanookiej!
            Ksin jest super ale nikt nie ma pożyczyć mi trzeciej części!!

            ..a co do Tolkiena to film mi się bardziej podobał niż książka, prosta opowieść
            zyskała przez obróbkę nowoczesną technologią i brawo dla reżyserów za odwagę!
            • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 17.08.02, 00:56
              Ja mam wpadnij to ci pozycze. Mam obie wersje z oboma zakonczeniami :D
              • Gość: minia Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.chello.pl 17.08.02, 10:34
                Gość portalu: Pri napisał(a):

                > Ja mam wpadnij to ci pozycze. Mam obie wersje z oboma zakonczeniami :D

                wiem, ze przed wydaniem w formie jednej ksiazki Lewandowski niestety porobil
                zmiany...
                ale cale inne zakonczenie???
                • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 17.08.02, 10:47
                  Tak. Zakonczenie sie rozni. I to wbrew pozorom dosyc
                  mocno.... :D inne jest w Różanookiej - jako osobnej
                  ksiazeczce a inne w calym ksinie wydanym w jednej ksiazeczce
    • Gość: m04 Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.lublin.mm.pl 16.08.02, 23:20
      Przedstawiam fragment wywiadu udzielonego przez - co by nie mówic - znaczacy
      autorytet w omawianym gatunku "Zalodze G":

      L.K.: Ostatnio zrobił się wielki szum wokół Tolkienowskiej Trylogii,
      szczególnie w obliczu pojawienia się w kinach pierwszej części adaptacji. Mnie
      osobiście książka ta się nie spodobała (teraz pewnie wielu czytelników się
      oburzy), głównie z powodu tego, iż jest nudnie napisana. Jak Pan ocenia ten
      cykl, który na Zachodzie Europu czy w Ameryce (może trochę na wyrost) uważany
      jest za najważniejszą książkę w historii fantasy?

      A.S.: "Władca Pierścieni" Tolkiena jest najważniejszą książką fantasy i
      bynajmniej nie na wyrost. To absolutny Number One, kanon i kamień milowy
      gatunku, trylogia, od której na dobry porządek gatunek się zaczął, choć nazwy
      fantasy jeszcze wtedy nie wymyślono i nie używano. Rozumiem, że Panu się
      Tolkien nie podobał - rozumienie tego faktu przychodzi mi z niejakim trudem,
      ale cóż, de gustibus non est disputandum. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że
      gdyby nie było Tolkiena, nie byłoby innej fantasy - w tym i tej napisanej mniej
      nudnie, z większym biglem, pełnej seksu i rąbaniny na miecze.


      Panie Sapkowski, sam nie ujalbym tego lepiej. Podpisuje sie obiema rekami.
      • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 16.08.02, 23:49
        Przy calym moim (braku) szacunku dla pana AS - co do Number One - to sie zgodze
        co do tego ze nie bylo by fantasy to sie nie zgodze...natura prozni nie znosi
        (a tak ogoolnie to chyba Conanek - mimo wszystko fantasy - moze cieniutka i
        plyciutka ale jednak - szztandarowe Heroic Fantasy) - wyszlo na poczatku lat
        30-tych albo jeszcze wczesniej - a Hobbit dopiero 1937....
        • brite Re: kto NIE lubi Tolkiena..... 17.08.02, 02:05
          hmm.. widać, że Sapkowski potrafi czasem cos rozsądnego powiedzieć... gorzej z
          pisaniem ;-)

          Ech, przesycony rozmaitym fantasopodobnym wyrobnictwem czytelnik nie potrafi
          juz zrozumieć, poczuć klimatu Trylogii. I nawet niespecjalne efekty specjalne w
          tej ambitnej acz chybionej ekranizacji wygrywają z oryginalnym tekstem :-(
          Smutne.
          • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 17.08.02, 11:16
            brite napisał:

            > hmm.. widać, że Sapkowski potrafi czasem cos rozsądnego
            powiedzieć... gorzej z
            > pisaniem ;-)
            Fakt....

            > Ech, przesycony rozmaitym fantasopodobnym wyrobnictwem
            >czytelnik nie potrafi juz zrozumieć, poczuć klimatu
            >Trylogii.
            Hmm niekoniecznie - po prostu Tolkien jest baaardzo ale

            to bardzo "Slodki" wrecz ocieka miodem i moze sie znudzic

            >nawet niespecjalne efekty specjalne w
            >tej ambitnej acz chybionej ekranizacji wygrywają z
            >oryginalnym tekstem :-(

            Chybiona to ona nie jest - gdyby zrobic dokladna i wierna
            ekranizacje to bylaby:
            1 - dluga jak flaki z olejem
            2 - nudna
            3 - dla nikogo poza fanami(ale fanatycznmi) sie nienadajca
            4 - biorac pod uwage punkty 1-3 nigby sie nie skusil zeby
            poczytac ksiaze....
            - przyklad? - prosze bardzo Duna 2000 (6h filmu, niemalze
            dialogi zywcem jak w ksiazce - nie do przejscia dla kogos
            kto nie jest fanem ksiazki)

            • brite Re: kto NIE lubi Tolkiena..... 17.08.02, 19:49
              Gość portalu: Pri napisał(a):

              [...] po prostu Tolkien jest baaardzo ale
              > to bardzo "Slodki" wrecz ocieka miodem i moze sie znudzic

              Słodki? Sielski, liryczny i patetyczny na pewno, ale nie słodki


              > >nawet niespecjalne efekty specjalne w
              > >tej ambitnej acz chybionej ekranizacji wygrywają z
              > >oryginalnym tekstem :-(
              >
              > Chybiona to ona nie jest - gdyby zrobic dokladna i wierna
              > ekranizacje to bylaby:
              > 1 - dluga jak flaki z olejem
              > 2 - nudna
              > 3 - dla nikogo poza fanami(ale fanatycznmi) sie nienadajca
              > 4 - biorac pod uwage punkty 1-3 nigby sie nie skusil zeby
              > poczytac ksiaze....

              Nie mówię tu o mnogości skrótów, ale o ich jakości i odwróconych do góry nogami
              (a w każdym razie mocno zmienionych) kontekstach. Zmienia to totalnie klimat.
              Przykłady (powtarzam n-ty raz chyba :):
              - Nie ma ani jednej pieśni w Rivendell - nie, nie chciałbym takowej jako
              przerywnik, ale chociaż jako tło! Elfy w filmie po prostu nie są tolkienowskimi
              elfami
              - Zamiast pozostawić którąś z licznych niepokazanych scen, Peter Jackson
              pozwala bohaterom przez kilka minut baraszkować sobie na schodach w Morii.
              - Gimli jest przygłupem, a nie synem mądrego krasnoludzkiego plemienia, a do
              tego pakuje się z buciorami na grób Balina w Morii (!!!)
              - Hołdowanie hollywoodzkim tradycji, aby głowny adwersarz był dobrze określony -
              za dużo Sarumana i idiotyczny pokaz telekinezy w wykonaniu Istarich,
              - Siła tworzonego napięcia u Tolkiena uzyskiwana była przez tajemniczość
              przeciwnika - tu Nazgule są zniej bezczelnie odrapani, widać każdy szczegół
              uprzęży czy lamelki na rękawicach, nie mówiąc juz o ośmieszeniu przez zamianę w
              żywe pochodnie. O ileż straszniejsze i bardziej pełne napięcia byłyby sceny z
              Upiorami, gdyby były ukazane jak w kszążce - cieniami, czarnymi dziurami wśród
              nocnego nieba

              i tak dalej

              Nie mam zastrzeżeń do scenografii/rekwizytów - tu przywiązanie do szczegółów
              wręcz poraża. Z tym, że kto zwróci uwagę na pierścień na palcu Aragorna, nie
              wiedząc, że to pierścień Barahira liczący sobie dobre kilka tysięcy lat i
              mający fantastyczną historię... No, ale pewnych rzeczy nie da się oddać w filmie

              Dla mnie nie jest to udana ekranizacja - ale być moze TTT zmieni mój pogląd.
              (Trailer jest świetny - mowa Theodena - to jest nareszcie to!)


              Pozdr,
              Brite
              www.toya.net.pl/~brite/
              • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 18.08.02, 08:35

                > Słodki? Sielski, liryczny i patetyczny na pewno, ale
                nie >słodki

                Sielski? Liryczy? Patetyczny?
                Alez oczywiscie. A dotego przerazliwie slodki i
                ociekajacy miodem. Kompletnie Czarno - Bialy. Dobro zlo.
                Nawet Gandalf Szary jest w rzeczywistosci bialutki jak snieg
                (jedynie Saruman jest dwu znacznie moralny ale tylko
                lekko) a pozatym miod, miod miod - wlaswie we wszystkim.
                Nawet bitwy sa miodne. Dzielni bohaterowie spotykaja sie
                na polach pellenoru w chwale. Albo stojac na bramie w
                helmowym jarze porazaja swoja godnoscia przeciwnikow...


                > Nie mówię tu o mnogości skrótów, ale o ich jakości i
                odwróconych do góry nogami
                >
                > (a w każdym razie mocno zmienionych) kontekstach.
                >Zmienia to totalnie klimat.
                A ja powtarzam poraz n-ty - nie kazdy czytal ksiazke a
                juz stanowcza wiekszosc nie slyszala nawet o
                Silmarilionie czy innych....

                > - Nie ma ani jednej pieśni w Rivendell - nie, nie
                chciałbym takowej jako
                > przerywnik, ale chociaż jako tło! Elfy w filmie po
                >prostu nie są tolkienowskimielfami
                Dla wielu, bardzo wielu, nawet setek tysiecy elfy to
                takie "dzwoneczki" z Piotrusia Pana, a Elfy Tolkienowskie
                to cyt. "szczupli ludzie ze szpiczastymi uszami" -
                autentyczne stwierdzeniu wielu nie FF (fanow fanatykow)

                > - Zamiast pozostawić którąś z licznych niepokazanych
                >scen, Peter Jackson pozwala bohaterom przez kilka minut
                >baraszkować sobie na schodach w Morii.
                Jak juz mowilem. TO nie jest film dla FF (j.w) czy nawet
                zwyklych fanow tylko dla wszystkich a ze wszystkich jest
                do potegi N-tej wiecej niz fanow, filmu musial ich
                przyciagnac a baraszkowanie na schodach jest ciekawsze
                niz dlugasne pominiete dysputy.


                > - Gimli jest przygłupem, a nie synem mądrego
                >krasnoludzkiego plemienia, a do > tego pakuje się z
                >buciorami na grób Balina w Morii (!!!)
                Klasyczny stereotyp krasnoluda ze sie tak wyraze "po
                Tolkienowski" (czyli stworzony po Tolkienie). Az sie
                laduje z buciorami hmm tak jest efektowniej a dla
                ZWYKLEGO widza jest to n ie zauwazalne (nawet nie wie tak
                do konca kto to byl Balin - ot cos tam przeczytali na
                jakims nagobku.....)

                > - Hołdowanie hollywoodzkim tradycji, aby głowny
                >adwersarz był dobrze określony
                Standard. Powinienes sie juz daaaaaaaaawno przyzwyczaic

                >za dużo Sarumana i idiotyczny pokaz telekinezy w
                >wykonaniu Istarich
                Hmm napewno dla widzow, duzo bardziej pasjonujaca byla by
                dluga rozmowa miedzy Sarumanem i Gandalfem... Tyle ze
                chrapanie moglo by przeszkadzac w odbiorze filmy

                > - Siła tworzonego napięcia u Tolkiena uzyskiwana była
                >przez tajemniczość rzeciwnika - tu Nazgule są zniej
                >bezczelnie odrapani, widać każdy szczegół uprzęży czy
                >lamelki na rękawicach,
                Ale musisz przyznac ze po zalozeniu Pierscienia wygladaja
                genialnie....

                >nie mówiąc juz o ośmieszeniu przez zamianę w
                >żywe pochodnie. O ileż straszniejsze i bardziej pełne
                >napięcia byłyby sceny z Upiorami, gdyby były ukazane jak
                >w kszążce - cieniami, czarnymi dziurami wśród
                > nocnego nieba
                I znow film ze scenami dla fanow. Wczesniej musiali by
                pokazac krotka pol godzinna rozprawke kim i dlaczego sa
                nazgule i dlaczego sie wystraszyly jednego Aragorna. I co
                to sa za cienie do cholery (i tom pierwszy trwalby 5 godzin)

                > i tak dalej
                To nie jest film dla fanow vide Diuna 2000 - nie FF
                zasypiaja. A jest to niemalze idealna adaptacja

                > Nie mam zastrzeżeń do scenografii/rekwizytów - tu
                > przywiązanie do szczegółów wręcz poraża. Z tym, że kto
                > zwróci uwagę na pierścień na palcu Aragorna,
                > nie wiedząc, że to pierścień Barahira liczący sobie
                > dobre kilka tysięcy lat i mający fantastyczną
                > historię...
                Ty zwrocisz i jeszcze innni FF... Uklon w wasza strone.

                >No, ale pewnych rzeczy nie da się oddać w filmie
                Zrozum ze to wreszcie. Peter Jackson musialby nakrecic
                kilkanascie filmow ktorych by nikt poza fanatycznymi
                fanami nie ogladal.... np. krotki 50 minutowy film -
                "Historia roznych pierscieni" , "Historia Mieczy"

                > Dla mnie nie jest to udana ekranizacja
                Jasne... Lepiej by bylo jakby wygldal jak siwetna
                ekranizacja Wiedzmina. Naszczescie Ty nie jest glownym
                opiniodawca (jak i inni FF) a ludzie zaglosowali na niego
                nogami i zaglosuja jeszcze 2 razy.

                > ale być moze TTT zmieni mój pogląd. (Trailer jest
                > świetny - mowa Theodena - to jest nareszcie to!)
                A ja licze na to ze sie nie bedzie podobac FF... Bo jak
                sie zacznie wam podobac to "zwykli" tacy ktorzy
                niekoniecznie miluja i rozsmakowuja sie w Tolkienie moga
                sie znudzic i juz nie bedzie tomu 3...
                • brite Re: kto NIE lubi Tolkiena..... 19.08.02, 00:01
                  Gość portalu: Pri napisał(a):

                  [...]
                  > Sielski? Liryczy? Patetyczny?
                  > Alez oczywiscie. A dotego przerazliwie slodki i
                  > ociekajacy miodem. Kompletnie Czarno - Bialy. Dobro zlo.
                  > Nawet Gandalf Szary jest w rzeczywistosci bialutki jak snieg
                  > (jedynie Saruman jest dwu znacznie moralny ale tylko
                  > lekko) a pozatym miod, miod miod - wlaswie we wszystkim.
                  > Nawet bitwy sa miodne. Dzielni bohaterowie spotykaja sie
                  > na polach pellenoru w chwale. Albo stojac na bramie w
                  > helmowym jarze porazaja swoja godnoscia przeciwnikow...

                  Zgadza się - bo to jest baśń, fragment mitopei, w której, niczym w starożytnych
                  sagach, bohaterowie dokonują czynów chwalebnych w walce ze złem.
                  Ja nie neguję tej, jak ty to zwiesz, "miodności". Brud i dwuznaczność mam w
                  życiu na co dzień, dlatego też sięgam po coś odmiennego. W takim stylu jest
                  trylogia napisana i mi to odpowiada. Opowiadanie baśni językiem codziennym
                  prowadzi do potworków typu wytworów Sapkowskiego.

                  [...]
                  > Dla wielu, bardzo wielu, nawet setek tysiecy elfy to
                  > takie "dzwoneczki" z Piotrusia Pana, a Elfy Tolkienowskie
                  > to cyt. "szczupli ludzie ze szpiczastymi uszami" -
                  > autentyczne stwierdzeniu wielu nie FF (fanow fanatykow)

                  Film potęguje to przekonanie :)
                  I tak dla wiekszości ludu zza Wody elfy zostaną miniaturowymi pomocnikami
                  Świętego Mikołaja :P (i dobrze)

                  [...]
                  > baraszkowanie na schodach jest ciekawsze
                  > niz dlugasne pominiete dysputy.

                  Zamiast baraszkowania na schodach wolałbym ujrzeć o wiele bardziej ciekawą
                  scenę nocnego ataku wilków na Drużynę


                  > > - Gimli jest przygłupem, a nie synem mądrego
                  > >krasnoludzkiego plemienia, a do > tego pakuje się z
                  > >buciorami na grób Balina w Morii (!!!)
                  > Klasyczny stereotyp krasnoluda ze sie tak wyraze "po
                  > Tolkienowski" (czyli stworzony po Tolkienie). Az sie
                  > laduje z buciorami hmm tak jest efektowniej a dla
                  > ZWYKLEGO widza jest to n ie zauwazalne (nawet nie wie tak
                  > do konca kto to byl Balin - ot cos tam przeczytali na
                  > jakims nagobku.....)

                  Otóż to - Moria (z wypowiedzi Gimliego) awansuje w filmie do prosperującej
                  siedziby krasnoludzkiej, więc dlaczegóż to Gandalf prowadzi naszych ulubieńców
                  przez śnieżne zawieje, skoro łatwiej mozna przejść pod ziemią, łyknąwszy po
                  drodze dobrego krasnoludzkiego piwa?

                  [...]
                  > Ale musisz przyznac ze po zalozeniu Pierscienia wygladaja
                  > genialnie....

                  Tak, po Shire, Bilbie Bagginsie (Ian Holm jest genialny) to kolejny element,
                  który przypadł mi do gustu (szkoda, że wrażenie skaszaniły następne sceny)

                  >
                  > >nie mówiąc juz o ośmieszeniu przez zamianę w
                  > >żywe pochodnie. O ileż straszniejsze i bardziej pełne
                  > >napięcia byłyby sceny z Upiorami, gdyby były ukazane jak
                  > >w kszążce - cieniami, czarnymi dziurami wśród
                  > > nocnego nieba
                  > I znow film ze scenami dla fanow. Wczesniej musiali by
                  > pokazac krotka pol godzinna rozprawke kim i dlaczego sa
                  > nazgule i dlaczego sie wystraszyly jednego Aragorna. I co
                  > to sa za cienie do cholery (i tom pierwszy trwalby 5 godzin)

                  hehe, przesadzasz. Wystarczyła by tylko większa aura tajemniczości ->większa
                  groza. Mi po prostu cholernie nie podobało się sztuczne oświetlenie z dwóch
                  reflektorów podczas ataku na Weathertop, gdzie mogłem zobaczyć każdą fałdkę
                  płaszcza.


                  [...]
                  > >No, ale pewnych rzeczy nie da się oddać w filmie
                  > Zrozum ze to wreszcie. Peter Jackson musialby nakrecic
                  > kilkanascie filmow ktorych by nikt poza fanatycznymi
                  > fanami nie ogladal.... np. krotki 50 minutowy film -
                  > "Historia roznych pierscieni" , "Historia Mieczy"
                  >
                  > > Dla mnie nie jest to udana ekranizacja
                  > Jasne... Lepiej by bylo jakby wygldal jak siwetna
                  > ekranizacja Wiedzmina. Naszczescie Ty nie jest glownym
                  > opiniodawca (jak i inni FF) a ludzie zaglosowali na niego
                  > nogami i zaglosuja jeszcze 2 razy.

                  ha, sam w kinie byłem 2 razy ;-)

                  Czy widziałeś animowaną wersję WP Bakshiego? Otóż choć trwa krócej niż FOTR,
                  zawarte jest w niej więcej treści, bo aż półtorej WP. I choć FF zgodnie wyklęli
                  ten filmek, według mnie fabuła jest tam potraktowana o wiele lepiej niż w FOTR
                  Jacksona.

                  >
                  > > ale być moze TTT zmieni mój pogląd. (Trailer jest
                  > > świetny - mowa Theodena - to jest nareszcie to!)
                  > A ja licze na to ze sie nie bedzie podobac FF... Bo jak
                  > sie zacznie wam podobac to "zwykli" tacy ktorzy
                  > niekoniecznie miluja i rozsmakowuja sie w Tolkienie moga
                  > sie znudzic i juz nie bedzie tomu 3...

                  O to bym się nie martwił, szkoda nakręconego materiału...
          • Gość: nes_pe Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.chello.pl 17.08.02, 22:52
            brite napisał:

            > Ech, przesycony rozmaitym fantasopodobnym wyrobnictwem czytelnik nie potrafi
            > juz zrozumieć, poczuć klimatu Trylogii. I nawet niespecjalne efekty specjalne
            > w tej ambitnej acz chybionej ekranizacji wygrywają z oryginalnym tekstem :-(
            > Smutne.


            'fantasopodobne' wyrobnictwo ma swoje poczesne miejce w tworzeniu historii
            fantasy,
            może niektóre światy opisane są pobieżnie, może bez należytej dbałości o
            szczeguły, może czasem przy kontynuowaniu serii autor wpada w sidła
            (nie)konsekwencji i zaczyna sam sobie przeczyć... jak ktoś uważnie czyta to
            powinien mieć satysfakcję z samego wyłowienia takich 'kwiatków'
            tyle powstaje światów fantazy i są one różnorodne i kolorowe,
            dlaczego nie czerpać przyjemności ich poznawania? poco zawracać sobie głowę
            czepianiem się; opowieść jest albo wciągająca albo nie, świat interesujący a
            bohaterowie ciekawi/inteligentni/głupi/magiczni/pospolici (niepotrzebne
            skreślić:) i to nam się podoba lub nie - są gusta i guściki, jak we wszystkim;

            poco właściwie cztamy fantazy?
            nie dla pogłębiania strikte wiedzy przecież, autor kreuje świat, sytuację i
            bohaterów; maluje słowem opowieść fantazji a my się nią otulamy i chłoniemy;
            Dla mnie 'dzieło' Tolkiena nie ma poprostu ikry!
            Ja wiem kiedy to zostało napisane, przez kogo (w sensie oprawy historycznej i
            społecznej a nie nazwiska:) i w jakich okolicznościach, ale jak ma zachwycać
            skoro nie zachwyca!! ja nie znalazłam w Trylogii klimatu, więc nie mam czego
            nie-doceniać:)
            ekranizacja mi się podobała przedewszystkim dzięki wycięciu dłużyzn!
            resztę traktuję jak kolejną produkcję HWcką,
            pod wrażeniem: rozpiska pracy kamer i ujęć! operatorka i graficy na 5+ :))
            a fantazy i SF wolę w literaturze bo naiwność prozy nie wkurza tak jak głupota
            wciskana widzowi przed ekranem - tego moje nerwy nie toleruja!!

            neSSi
            • brite Re: kto NIE lubi Tolkiena..... 18.08.02, 02:15
              > Dla mnie 'dzieło' Tolkiena nie ma poprostu ikry!
              > Ja wiem kiedy to zostało napisane, przez kogo (w sensie oprawy historycznej i
              > społecznej a nie nazwiska:) i w jakich okolicznościach, ale jak ma zachwycać
              > skoro nie zachwyca!! ja nie znalazłam w Trylogii klimatu, więc nie mam czego
              > nie-doceniać:)

              Wiem już o co chodzi - akcja! Najlepiej jak ktoś kogoś co chwila rąbie mieczem
              lub smaży fireballem. Ale do tego nie potrzebna mi literatura, to mogę mieć w
              każdej pierwszej lepszej sesji RPG - i do tego jeszcze będę mógł wpłynąć na
              rozwój wydarzeń!

              Najwidoczniej "klimat" i "ikra" oznaczają dla ciebie wymachiwanie żelastwem i
              czarodziejskie efekty specjalne (po prostu: Magia i Miecz), wypełniające podróż
              bohaterów z punktu A do punktu B.

              > ekranizacja mi się podobała przedewszystkim dzięki wycięciu dłużyzn!
              > resztę traktuję jak kolejną produkcję HWcką,

              Nie dość, że wycięto kilka istotnych dla jasności fabuły "dłużyzn", to jeszcze
              dodano wymyślone dłużyzny.

              Pozdr
              • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: *.myslowice.artcom.pl 18.08.02, 08:11
                Pozwolisz ze nie skomentuję odpowiedzi na temat akcji
                (vide: R.A Heinlein Luna to surowa Pani - akcja kreci sie
                jak szalona - prawie 0 walki czy przemocy.... no ale to
                sf) - bo nie w tym rzecz.

                Ale wracjac do ekranizacji i ogolnie wladcy. Zastanow sie
                co by bylo gdyby w filmie, przeznaczonym dla MASOWEGO
                widza a nie tylko do waskiej (mimo wszytko) grupy FF
                (fanow fanatykow) pojawil sie Tom Bombadil. I mamy taki
                scenariusz:
                - NIE ZNAJACY Tolkiena idzie do kina. Oglada poczatek, o
                strasznym pierscieniu etc., pozniej nijaki Gandalf
                utwierdza go w przekonaniu ze ten pierscien trza
                zniszczyc bo jest niebezpieczny. Hobbitowie trafiaja do
                Starego Lasu i tam pojawia sie gostek (wygladajacy jak
                hipis ;), dla ktorego pierscien nie jest zadnym probleme.
                Potem akcja idzie dalej. - I w tym momenci zaczyna sie
                metlik - cholerny metlik dla kogos kto nie czytal. I
                pojawia czlowiek zaczyna sie zastanawiac co to za glupoty
                ten Tolkien i niekonsekwencje. A tak wielu ludzi mowi:
                - Kurde fajny film, ale podobno ksiazka lepsza.
                Przeczytam zobacze....

                Pozdrawiam
                • brite Re: kto NIE lubi Tolkiena..... 18.08.02, 23:16
                  Gość portalu: Pri napisał(a):
                  [...]
                  > Ale wracjac do ekranizacji i ogolnie wladcy. Zastanow sie
                  > co by bylo gdyby w filmie, przeznaczonym dla MASOWEGO
                  > widza a nie tylko do waskiej (mimo wszytko) grupy FF
                  > (fanow fanatykow) pojawil sie Tom Bombadil. <ciach>

                  Zły przykład - akurat Tom Bombadil oraz Kurhany nie są istotnymi elementami
                  fabuły i nie mam nic przeciwko ich wycięciu - nie należę do tego grona
                  purystów, którzy bez Toma nie widzą WP.

                  • Gość: Pri Re: kto NIE lubi Tolkiena..... IP: mieszko.pl.u* 19.08.02, 08:30
                    Ok. W Twoim przypadku i chwala Ci za to. Jestes pierwszy z FF, ktory tak mowi.
                    Jak dotad, brak Toma, byl/jest jednym z koronnych argumentow przeciwnikow
                    ekranizacji, a spotkalem ich wielu.
              • Gość: nes_pe ikra akcji u Tolkiena..... IP: *.chello.pl 18.08.02, 11:21
                brite napisał:

                > > Dla mnie 'dzieło' Tolkiena nie ma poprostu ikry!
                > >ja nie znalazłam w Trylogii klimatu, więc nie mam czego nie-doceniać:)
                > neSSi

                > Wiem już o co chodzi - akcja! Najlepiej jak ktoś kogoś co chwila rąbie
                > mieczem lub smaży fireballem. Ale do tego nie potrzebna mi literatura, to
                > mogę mieć w każdej pierwszej lepszej sesji RPG - i do tego jeszcze będę mógł
                > wpłynąć na rozwój wydarzeń!


                :))
                przeczytaj proszę moje posty i swój:))
                Podałeś dokładną definicję swojego rozumienia "ikry " ;
                Nigdy nie grałam w RPG i nie czytuję "conanów", tak jak nie pasjonuję się kick
                i czystym boksem ale na pokaz kung-fu czyż nie miło jest popatrzeć?:)
                Dlaczego fantazy-akcja ma oznaczać rombanki? tyle jest przeciez możliwości
                stworzenia opowieści rozgrywającej się w drodze która ma i ciekawą akcję i złe
                postaci i przesłanie ale nie NUDZI przy tym!

                AKCJA - przebieg zdarzeń połączonych więzią przyczynowo-skutkową prowadzących
                poprzez działania i przeciwdziałania bohaterów do określonego celu i
                wyrazistego zakończenia; źródłem i głównym elementem dynamizującym jest
                konflikt, zmianę jej kierunku wyznaczają intrygi i perypetie;
                /def. encyklopedia/

                to wszystko Tolkien zawarł, tylko nie jest to ciekawie (jak dla mnie:) podane
                nie interesuje mnie drobiazgowość i dbałość o szczegóły w opowieści-drodze,
                którą się czyta jak drogę jedną z wielu...szaro i aby szybciej przebyć,
                takie jest moje zdanie:)
                .. a czarodziejskie efekty specjalne są dla pokolenia ze szklanymi monitorami
                zamiast oczu:) w prozie to raczej można nazwać sztuką kunsztu kuglarskiego -
                mamienie słowem:))) zaś w ekranizacji dlaczego mam nie podziwiać dobrego
                pomysłu wizualnego? a dłużyzny to dłużyzny i tyle!:)

                > Najwidoczniej "klimat" i "ikra" oznaczają dla ciebie wymachiwanie żelastwem i
                > czarodziejskie efekty specjalne (po prostu: Magia i Miecz), wypełniające
                > podróż bohaterów z punktu A do punktu B.

                oki, a co, tak w kilku słowach wypełnia podróż Froda i drużyny między
                punktem A i B niż, tak ładnie przez Ciebie określone, "Magia i Miecz"?
                (nie mylić z fantasy-mięśniako-rombanką, oczywiście:)

                pozdrawiam
                neSSi



        • darthazubin Re: kto NIE lubi Tolkiena..... 31.08.02, 14:47
          Gość portalu: Pri napisał(a):

          > Przy calym moim (braku) szacunku dla pana AS - co do Number One - to sie
          zgodze
          > co do tego ze nie bylo by fantasy to sie nie zgodze...natura prozni nie znosi
          > (a tak ogoolnie to chyba Conanek - mimo wszystko fantasy - moze cieniutka i
          > plyciutka ale jednak - szztandarowe Heroic Fantasy) - wyszlo na poczatku lat
          > 30-tych albo jeszcze wczesniej - a Hobbit dopiero 1937....

          Byloby, ale jakze inne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka