Dodaj do ulubionych

Mevelandzki czwartek

IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 07:18
Wesoły aniepokojący trochę ten czwartek w Mevepotamii:)
Zaczął sie wcześnie, czerwonym słońcem pomazała szron na szybach i trwa.
Szef zaspał w officie, więcej szczegółow nie zdradzę:))))
Ale ja mam świetną zabawę:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Jarek Re: Mevelandzki czwartek IP: 213.17.181.* 07.11.02, 07:24
      A gdzie??? A gdzie??? Ta zabawa, oczywiście... Może bym dla poprawy humoru
      swego zajrzeć mógł?

      ;-)))
      • Gość: vereen Re: Mevelandzki czwartek IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* 07.11.02, 08:04
        :)))Znaczy się nazgul nockę za biurkiem przespał??:)))...to krzesłem
        go...krzesłem!!!;))))
        • Gość: vereen Re: Mevelandzki czwartek IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* 07.11.02, 08:19
          Ten post jest w ramach przywrucenia porządku rzeczy:)))znaszysię kolejności
          dni tygodnia;))) bo się ich trochę nazbierało:)))...
          • jolajola1 Re: Mevelandzki czwartek 07.11.02, 08:34
            no własnie !
            jakieś pogawędki poranne na wątkach ubiegłodniowych
            jeszcze nam sie i w realu dni pomerdają ...
            • Gość: vereen Re: Mevelandzki czwartek IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* 07.11.02, 08:38
              :))) Nie mogłam się powstrzymać:))..bo mi burżujstwo imputowano;)))

              Kawusia na ławę...ale pięknie słoneczko przyświecuje:)
              • Gość: Meve Re: Mevelandzki czwartek IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 08:53
                Ja tam bym chciała, by mi słusznie burżujstwo imputowano:))))
                Meve myśląca o ogródku, i całkiem poważnie myśląca o zadłużeniu się do końca
                życia na ogródek z zamkiem:))))))
                • vereen Re: Mevelandzki czwartek 07.11.02, 09:05
                  Jak już tak marzymy sobie...to chciałabym jak Sting kupić sobie szkocki zamek
                  i urządzić go modernistycznie:))...ale Stingiem nie jestem...nie umiem zrobić
                  kwiatu lotosu :))))
                  • vereen Re: Mevelandzki czwartek 07.11.02, 09:09
                    :))))..a na zamek z ogródkiem, to musiałabym się zadłużyć co najmniej na dwa
                    wcielenia:))))
                    • Gość: Meve Re: Mevelandzki czwartek IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 09:33
                      Pisząc zamek myślałam bardziej metaforycznie:)))))))) coś bardziej:
                      My home is my castle:))))
                      Raz (dwa, ile?) się żyje, raz (dwa, ile?) można sie zadłużyć!
                      :))))))
                      • Gość: monia Re: Mevelandzki czwartek IP: 217.97.138.* 07.11.02, 09:45
                        ...a zadłużyć to można się wielokrotnie, coś wiem na ten temat :-) Kredytem się
                        wspomagaliśmy przy zakupie mieszkania, samochodu oraz komputera :-) No i
                        trudno! To znaczy nie! Zadłużyć się jest łatwo - spłacać potem jest
                        ciężej...czasem :-)
                  • Gość: monia Re: Mevelandzki czwartek IP: 217.97.138.* 07.11.02, 09:43
                    A umiesz uprawiać...hmmm...nie ogródek, bynajmniej, tylko seks, przez 7 godzin,
                    bez przerwy ?:-) Myślę, że tym też się od Stinga różnimy :-) On ponoć w
                    trakcie...:-) kontempluje...czy co tam ci buddyści czy inni tacy czynią...
                    dzieńdoberek!:-)
                    • vereen Re: Mevelandzki czwartek 07.11.02, 10:03
                      :)))) z tymi 7 godz. to przechwałki:)))...no chyba, że przysypiał
                      wmiędzyczasie:)))
                      Widziałam taki nieduży "zamek" z ogródkiem w centrum Krakowa...pisali
                      OKAZJA...tylko 800.000 zl:))))...i chyba to była okazja:)))dla Stinga:)))
                      • Gość: monia Re: Mevelandzki czwartek IP: 217.97.138.* 07.11.02, 10:23
                        :-))) Nie, w centrum Krakowa (myślę tu o Starówce) to wolałabym mieć jakieś
                        urokliwe, spore poddasze...ze skosami, belkami i drewnianą podłogą. Nieduży
                        zameczek z ogródkiem - :-)))))))) - wolałabym mieć gdzieś na obrzeżach miasta.
                        Ale nie upieram się - zwłaszcza że w Krakowie byłam raż w życiu przez 4 godziny
                        i nie wiem, jak wyglądają zameczki w centrum (to znaczy w Krakowie byłam ok. 10
                        godzin, ale 6 albo 7 spędziłam nad Wisłą, w jakimś mało atrakcyjnym miejscu
                        przyglądając się, jak pięknie mój Mąż sędziuje i jak mu ślicznie w
                        garniturze...no cóż..pilnowałam go...:-)))) ).
                        • vereen Re: Mevelandzki czwartek 07.11.02, 10:37
                          A co też Mąż sędziował w garniturze???:)))Chyba nie szachy pod
                          Wawelem;)))...bo to ładne miejsce nad Wisłą:)))
                          • Gość: monia Re: Mevelandzki czwartek IP: 217.97.138.* 07.11.02, 10:50
                            :-)Zawody jakieś - albo kajakarskie, albo kanadyjkarskie, nie pamiętam...:-)
                        • Gość: Meve Re: Mevelandzki czwartek IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 10:39
                          Stzrezonego Pan Bóg strzeże
                          Wersja politycznie poprawna:
                          Stzreżonego Pan Bóg/Bogini strzeże
                          :)))))
                          Ja za to wg mapy radiestezyjenj Bydgoszczy żyje na bardzo dobrym terenie, bez
                          geopatycznych (sic!) właściwości:))
                          • Gość: monia Re: Mevelandzki czwartek IP: 217.97.138.* 07.11.02, 10:49
                            ...ale do domku z ogródkiem wyprowadziłabyś się? Nawet gdyby stał on w mniej
                            geo...coś tam okolicy?
                            Ja, niestety, wiem jedno - na nowy nigdy nie będzie mnie stać (o domku myślę)
                            ale na jakiś taki już stojący (może być z czerwonej cegły) to
                            może...kiedyś...jak już spłacimy mieszkanie...:-)
                      • Gość: Jarek Sting a trzecia godzina IP: *.szeptel.net.pl 07.11.02, 11:06
                        vereen napisała:

                        > :)))) z tymi 7 godz. to przechwałki:)))...no chyba, że przysypiał
                        > wmiędzyczasie:)))

                        E tam, chodzi chyba o to, że od trzeciej godziny jest gratis.

                        ;-)))
                        • Gość: monia Re: Sting a trzecia godzina IP: 217.97.138.* 07.11.02, 11:09
                          :-))))))
                          A ja myślę, że po 3 godzinie przysypia nie Sting ale jego partnerka :-)
                          • Gość: vereen Re: Sting a trzecia godzina IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* 07.11.02, 11:15
                            :D... i myślę, że odbywa się to na stole kuchennym...ja bym zgłodniała przez 7
                            godz.:D
                            • Gość: monia Re: Sting a trzecia godzina IP: 217.97.138.* 07.11.02, 11:19
                              :-) A skoro mieszka w zamku, to pewnie w tej kuchni ma taki wielgachny stół z
                              dębowych desek...drzyzg..to jest drzazg może w plecki nawłazić.:-)
                              A może oni w trakcie coś jeszcze konsumują? :-)
                              • Gość: vereen Re: Sting a trzecia godzina IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* 07.11.02, 11:30
                                :)) Skoro on taki wyćwiczony, to nie wiadomo komu i w co by te drzazgi
                                powchodziły:))) powinien mieć bezpieczne meble:))) zwłaszcza kuchenne...no
                                chyba, że lewituje...jak tak, to wszystko tłumaczy:))))"reszty nie trzeba";)))
                                • Gość: monia Re: Sting a trzecia godzina IP: 217.97.138.* 07.11.02, 11:40
                                  Jejuu, z takim chłopem to przechlapane...Sama pomyśl - kondycję też musisz mieć
                                  odpowiednią, bo jak ci taki pozycję wymyśli, to mniej sprawna osoba może sobie
                                  na ten przykład nogę ze stawu biodrowego wywichnąć...Albo lewituj godzinami nad
                                  zimną podłogą, pewnie z kamienia - jak to w zamku. A w dodatku może jeszcze
                                  trzeba coś śpiewać...w trakcie :-) no bo to artysta :-) albo przykuwać się
                                  kajdankami (były gliniarz)...
                                  :-)))))))
                                  To może lepiej o wymarzonym ogródku poroozmawiajmy? :-)
                                  • Gość: Meve Re: Sting a trzecia godzina IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 12:08
                                    Gość portalu: monia napisał(a):

                                    > > To może lepiej o wymarzonym ogródku poroozmawiajmy? :-)

                                    Takim z krasnoludkami, kiwajacymi się na boki i spiewającymi: Hej ho, hej ho..:)
                                    I ze zwiewnymi driadami w drzewach?
                                    I smukłymi elfami?
                                    I pszczólką Mają?
                                    :)
                                    • jolajola1 Re: Sting a trzecia godzina 07.11.02, 12:13
                                      BARDZO mi sie dzisiejsze rozmowy podabają, ciąg skojarzeń super. Zaczęło się od
                                      oskarżeń o burżujstwo - a jak na razie mamy seks długodystansowy w pozycji
                                      lewitującego buddy.
                                      Jak pomyślę o tych 7 godzinach non-stop, to nawet chęci się we mnie budzą.
                                      Tylko, hmmm, nie wiem jak wy, ale ja bym sie bała,ze się ... poobcieram.
    • okazja Re: Mevelandzki czwartek 07.11.02, 12:12
      mryg
      witosciowatosc srodkowodzienna.......
      niezezpieczniastosc rudziasta atakuje.....

      "
      .11.Londyn (PAP)/pr.) - Mieszkańcy pewnego miasteczka w angielskim hrabstwie
      Cheshire żyją w strachu przed wiewiórką, która terroryzuje okolicę - podał w
      czwartek dziennik "The Times"

      Zwierzątko z rudym ogonem rzuca się na ludzi

      Wiewiórka szczególnie zawzięcie dręczy dzieci, ale również dorośli mieszkańcy
      Knutsford padali jej ofiarą. Doszło do tego, że rodzice zabraniają swoim
      pociechom bawić się na dworze

      W zeszłym tygodniu zaatakowała sześć osób. Ostatnią ofiarą była dwuletnia
      dziewczynka - zwierzę rzuciło się na nią, wpiło ząbki i nie chciało puścić.
      Przerażona matka długo nie mogła jej odpędzić

      "Krwi było tyle, że myślałam, że wiewiórka wyłupiła Kelsi oczy" - opowiadała
      dziennikowi kobieta

      Inną z mieszkanek wiewiórka ugryzła w kolano. "To był szok

      Doprawdy trudno spodziewać się czegoś takiego od małego, puchatego zwierzątka.
      Wszyscy są przerażeni" - powiedziała Sheila Eyre

      Kiedy indziej znowu wiewiórka goniła pewnego mężczyznę po całym ogrodzie

      Wszystko to jest bardzo przykre, bowiem mieszkańcy Knutsford - podobnie jak
      większość Brytyjczyków miłośnicy natury - przyznają, że ich naturalna
      życzliwość do wiewiórek powoli ustępuje nienawiści. "To małe zjadliwe
      stworzonka. Już nigdy nie będę miała zaufania do wiewiórek" - deklaruje Blanche
      Kelly, która boi się nawet wywieszać prania na zewnątrz

      Przepytywani przez "Timesa" eksperci nie wspominają o tym, że zwierzątko może
      być po prostu chore na wściekliznę. Przyznają tylko, że zachowanie wiewiórki
      odbiega od normy - zwykle bowiem wiewiórki, nawet żyjące w miastach i
      dokarmiane przez ludzi, zachowują wobec nich dystans.
      "

      strachliwotrzesliwe mryg
      • Gość: Meve CZYŻBY RUDA????:))))))) !!! (no txt) IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 13:16
        • okazja CZYŻBY RUDA???? nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee....... 07.11.02, 16:27
          mrygochlip.....

          "
          Mieszkańcy miasteczka Knutsford w angielskim hrabstwie Cheshire mogą odetchnąć -
          wiewiórka, która od tygodni terroryzowała okolicę i rzucała się ludzi, została
          zabita.

          Jak doniósł czwartkowy "The Times", wiewiórka szczególnie zawzięcie dręczyła
          dzieci, ale również dorośli padali jej ofiarą. Doszło do tego, że rodzice
          zabraniali swoim pociechom bawić się na dworze.

          Miarka się przebrała, kiedy zwierzątko zaatakowało dwuletnią dziewczynkę - gdy
          ta zatrzymała się, aby podziwiać zwierzątko, wiewiórka rzuciła się na nią,
          wpiła ząbki w twarz i nie chciała puścić. Przerażona matka długo nie mogła jej
          odpędzić. "Krwi było tyle, że myślałam, że wiewiórka wyłupiła Kelsi oczy" -
          opowiadała dziennikowi kobieta.

          Dziadek dziewczynki, Geoff Horth, postanowił działać i wyruszył ze strzelbą na
          poszukiwanie wiewiórki. Jako świetny strzelec łatwo poradził sobie z zadaniem.

          Wiewiórka, należąca do ciemnej, pochodzącej z Ameryki Północnej odmiany, siała
          panikę w miasteczku od dobrych kilku tygodni.

          Jedną z mieszkanek ugryzła w kolano. "To był szok. Doprawdy trudno spodziewać
          się czegoś takiego od małego, puchatego zwierzątka. Wszyscy są przerażeni" -
          powiedziała Sheila Eyre. Kiedy indziej znowu zwierzę goniło pewnego mężczyznę
          po całym ogrodzie.

          Wszystko to jest bardzo przykre, bowiem mieszkańcy Knutsford - podobnie jak
          większość Brytyjczyków miłośnicy przyrody - przyznają, że ich naturalna
          życzliwość do wiewiórek powoli ustępowała nienawiści. "To małe zjadliwe
          stworzonka. Już nigdy nie będę miała zaufania do wiewiórek" - deklaruje Blanche
          Kelly, która bała się nawet wywieszać prania na zewnątrz.

          Przepytywani przez brytyjskiego "Timesa" eksperci nie wspominają o tym, że
          zwierzątko mogło być po prostu chore na wściekliznę. Przyznają tylko, że
          zachowanie wiewiórki odbiegało od normy - zwykle bowiem wiewiórki, nawet żyjące
          w miastach i dokarmiane przez ludzi, zachowują wobec nich dystans.

          "

          mrygochlip......
      • Gość: vereen Re: Mevelandzki czwartek IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* 07.11.02, 13:19
        To jest tak serioserio??? Szczerze mówiąc nie wiem czy się bać, czy śmiać :o
        Nawszelkiwypadek postawię kołnierz przechodząc koło parku.
        Może niejaka Ruda coś o tym wie;))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka