Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 1 (vol. 75)

    • maniaczytania Turniej Czterech Skoczni 07.01.17, 19:35
      to jeszcze tak z kronikarskiego niech będzie obowiązku odnotować koniecznie należy historyczny wyczyn polskich skoczków. Drugi raz Polak został zwycięzcą całego turnieju - brawa dla Kamila Stocha :) Ale, że na drugim stopniu podium ze srebrem (symbolicznym, bo medali nie było) stanie również Polak, i to Piotr Żyła, to tego chyba w najśmielszych marzeniach nie było :) Maciej Kot czwarty, do sukcesu zabrakło ledwie kilku metrów :) A reszta naszej wspaniałej drużyny - Jan Ziobro, Stefan Hula i Dawid Kubacki - wszyscy w trzydziestce wczorajszego konkursu.
      Dalszy ciąg sezonu zapowiada się więc bardzo ciekawie :)
      • grek.grek Re: Turniej Czterech Skoczni 08.01.17, 12:35
        a wydawało się, że po panu Adamie to już tylko będzie polskich skoków powolne w niebyt odchodzenie :]

        a tu proszę.

        nowy trener, nowi ludzie, i... może po prostu ci młodzi skoczkowie dojrzeli fizycznie i mentalnie do realizowania swojego talentu ?
        • maniaczytania Re: Turniej Czterech Skoczni 08.01.17, 12:41
          no wiesz, po Adamie Małyszu, już były sukcesy i to wielkie jakieś trzy, cztery lata temu - wtedy, gdy Kamil Stoch wygrywał na igrzyskach, na mistrzostwach świata i Puchar świata - czyli za Łukasza Kruczka. I wtedy się ta drużyna pojawiła, ci zawodnicy, którzy dziś tak świetnie skaczą. Tylko potem coś się popsuło. Na szczęście przyszedł nowy trener, poustawiał chłopaków i jest znakomicie :)
          • grek.grek Re: Turniej Czterech Skoczni 08.01.17, 14:45
            zdecydowanie, jestem na bakier z poziomem doinformowania, Maniu :]

            dzięki za objaśnienia.

            oby w roku MŚ czy IO polski zespół miał równie dobrą formę, prawda ? w końcu medale zawsze wspomina się w pierwszej kolejności :]
      • hestia288 Re: Turniej Czterech Skoczni 04.01.18, 16:12
        I wszystko na to wskazuje że i w tym roku Kamil wygra i to wszystkie konkursy!
    • maniaczytania Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 07.01.17, 19:37
      dziś wieczorem dowiemy się, kto został wygranym plebiscytu. Ciekawa jestem, czy dziesiątkę zdominują piłkarze (EURO 2016), czy raczej lekkoatleci lub wioślarze, lub kolarze (Rio) :)
      • grek.grek Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 08.01.17, 12:43
        :]

        sportsmenem roku została sportsmenka Anita Włodarczyk, przed pp. Lewandowskim i Małachowskim.

        gratulacje. złoto Igrzysk wraz z rekordem świata, i chyba 3 rekordy świata w sezonie, to naprawdę nadzwyczajna rzecz.

        nie głosowałem [a Ty ? a Wy ?], ale poparłbym chyba jednak Joannę Jędrzejczyk, może dlatego że brawurowo sobie poczyna na rynku amerykańskim, najtrudniejszym dla każdego sportowca.
        • mala_ciekawostka Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 08.01.17, 19:42
          Ja też nie glosowałam. Pierwsze miejsce było do przewidzenia. Szkoda, że wioślarki i Maja nie skończyły wyżej.
          • grek.grek Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 09.01.17, 11:19
            moim zdaniem, Ciekawostko, dobrym rozwiązaniem byłoby odejście od rywalizacji w "wyborach najlepszego", na rzecz wyłonienia grupy 20-30 sportowców, którzy w danym sezonie się wyróżnili w sposób szczególny i zaprezentowania ich na Gali w jakiś interesujący sposób. Co powiesz na taki pomysł ? :]
            • mala_ciekawostka Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 09.01.17, 11:37
              To dobry pomysł Greku:) Tak byłoby sprawiedliwie.
              • grek.grek Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 09.01.17, 15:57
                dzięki :]

                może kiedyś wpadną na taki rewolucyjny pomysł ;]

                a może jeszcze inny : rywalizacja w głosowaniu wyłania Sportowca Roku, ALE wszyscy pozostali są już równi i jednakowo docenieni ?
                • mala_ciekawostka Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 09.01.17, 16:40
                  Ten pomysł też może być, ale nie sądzę, żeby coś się zmieniło.
                  • grek.grek Re: Gala Mistrzów Sportu - 82 raz 10.01.17, 11:31
                    I ja tak myślę, Ciekawostko :}
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 1 (vol. 75) 08.01.17, 12:46
      Siostro, czy oglądałaś ? :]

      jak wypadł ten 2 odcinek ? czy jest poprawa ? jakie są Twoje wrażenia ?

      PS : ja przystąpię do oględzin ;] wieczorem, Czesi zaplanowali seans na 22:00.
      • grek.grek "Sherlock" sez.4 odc.2 - varia :] 08.01.17, 12:47
        z zaaferowania zapomniałem zatytułować, że chodzi przecież o "Sherlocka" :]
        • siostra_bronte Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - varia :] 08.01.17, 13:26
          "Sherlock" leci dzisiaj o 23.00 :)
          • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - varia :] 08.01.17, 14:43
            o, niespodzianka :]
          • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - varia :] 08.01.17, 18:21
            równie, co nasze, nieprzesadnie korzystna recenzja 1 odcinka :]

            wyborcza.pl/7,90535,21196811,sherlock-tylko-benedict-cumberbatch-ratuje-sytuacje-recenzja.html
            z Benedictem wywiadunek a'propos Holmesa :

            wyborcza.pl/1,90535,19475766,sherlock-i-jego-osobliwosci-rozmowa-z-benedictem-cumberbatchem.html
            I z Newsweeka - próba obrony ;] :
            www.newsweek.pl/kultura/nowy-sezon-serialu-sherlock-,artykuly,402931,1.html
            • barbasia1 Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - varia :] 08.01.17, 19:22
              W tej samej godzinie i minucie!!?!
              • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - varia :] 09.01.17, 11:15
                haha, idealna synchronizacja, Barbasiu :]]
        • grek.grek "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę 09.01.17, 12:08
          Jakie wrażenia po odcinku 2, Siostro ? :]

          Czcigodni, nadarzyła Wam się okazja zobaczenia ?

          wg mnie... primo - Mary chyba nigdy nie zniknie na dobre ;], secundo - Jima Moriarty'ego nie zastąpi nawet najlepiej dobrany i zagrany substytut, tertio - pomimo że serial się zmienił, klimat pierwszej [drugiej częściowo] serii nieco został zmodyfikowany, to dziwnym trafem 3 odcinek tej 4 serii zapowiada się pasjonująco :]]

          Spróbuję streścić fabułę.

          Po smierci Mary Watson nadal nie chce widzieć Holmesa. Nie musi go widywać, bo regularnie spotyka się z... Mary. Nie tyle jej duchem, bo własnym jej wspomnieniem, które nie chce go [i nas, hehe] opuścić. Uczęszcza na psychoterapię.

          W tym czasie Holmes pogrąża się w nałogu heroinowym. Wygląda źle, nie goli się, nieco zatacza i miewa rózne dziwne reakcje i pomysły. On też nie jest sam. I nie chodzi tu o towarzystwo pani Hudson, ale o jakiegoś mężczyznę. Frapująco podobnego do... Mycrofta Holmesa. Lecz to nie Mycroft. Mozliwe, że to ktoś, o kim Mycroft wspomniał w poprzednim odcinku, może ich... brat ?

          Mary na swoim nagraniu, które po jej śmierci trafiło do Sherlocka, poprosiła go o "ochronienie Johna Watsona". Wydaje się więc, ze coś tu nie gra, bo to raczej Holmes potrzebuje pomocy.

          No i w 1 odcinku, już po napisach, jeszczse raz wyświetlała się Mary z nagrania i mówiła "Idź do diabła,Sherlocku Holmesie". Jak można sądzić - nieprzypadkowo.

          Mamy też nowego bohatera. Niejakiego Culvertona Smitha, oślizgłego facia z żołtymi krzywymi zębami, potentata w branży gastronomicznej i filnatropa.

          Widzimy scenę z zebrania zarządu jego firmy. Wiezowiec, ostatnie piętro, luksusowy pokój. Smith peroruje, próbuje być uwodzicielsko przyjemny, ale im bardziej się stara tym bardziej jest niestrawny.

          Wreszcie powiada, że zamierza swoim "przyjaciołom" zdradzić pewną tajemnicę. I żeby pozostała ona w tym pokoju - zamierza zaserwować wszystkim specjalne serum powodujące utratę pamięci krótkotrwałej w ciągu 5 minut. Do pokoju wjeżdzają szpitalne urządzenia z kroplówką dla każdego.

          Córka Smitha, Faith, probuje zapisywać na kartce to, co mówi ojciec. A mówi, że... chce kogoś ZABIĆ. Smith widzi, że Faith notuje, ale kartki jej nie zabiera.

          Nie musi, bo Faith nie zdołała zanotować KOGO chce zabić Smith. I z tym problemem przychodzi do Sherlocka. Udaje się jej zainteresować go sprawą, a potem wyciągnąć na nocną przechadzkę po Londynie. Sherlock prezentuje się marnie, widać że jest w ciągu, aczkolwiek umysł działa poprawnie, a sposób w jaki udaje mu się wyjaśnić dlaczego kartka papieru z notatkami Faith jest w 3/4 "nasłoneczniona", to majstersztyk. Również wizualny :]

          Holmes nonstop traci kontakt z rzeczywistością, a to jest w domu, a to chodzi po ścianie, a to leży na podłodze, a ulice Londynu ma obok nosa [chyba było coś takiego :)] - generalnie, specjaliści od efektów świetnie oddają stan rozchwiania świadomości człowieka na mocnym haju ;]

          Faith powiada, ze to JEDNO słowo, imię człowieka którego ma zabić jej ojciec,zdominowało jej życie. Co to za imię ? Holmes, pokonując wizje i halucynacje, dochodzi do wniosku, że to słowo nie jest żadnym imieniem, a brzmi "Kogokolwiek". "Muszę zabić... kogokolwiek" - tak musiał powiedzieć Smith. Skojarzenia Sherlocka kręcą się wokół słów, ktore sam usłyszał [np opiekująca się córką Watsonów Molly powiedziała mu, że "John woli KOGOKOLWIEK do pomocy niż ciebie"].

          A jeśli Smith "chce zabić kogokolwiek", to znaczy że jest seryjnym mordercą.

          Holmes dostaje lekkiej palmy na punkcie Smitha. OBwiesza całe mieszkanie jego zdjęciami, chodzi po nim, krzyczy i strzela z rewolweru do ścian. Pani Hudson jest przerażona, a mężczyzna, który przesiadywał u Sherlocka, opuszcza mieszkanie przestraszony. Czy to był brat Holmesa ? Też duch alias wyobrażenie powstałe pod wpływem narkotyków ?

          Jedyną szansę na pomoc Sherlockowi pani Hudson widzi w interwencji Watsona. Ale nie czeka, aż John pofatyguje się do nich. Sama odbiera Holmesowi rewolwer [zabawna scena, Sherlock odkłada broń , żeby ratować spadającą filizankę z ulubioną herbatą albo kawą], terroryzuje go, zakuwa w kajdanki, co je Holmes ma w mieszkaniu, a potem pakuje do bagażnika i wiezie pod dom psychoterapeutki Watsona, gdzie akurat John ma sesję.

          Ofk, nie trzeba dodawać, ze John nieustannie konwersuje ze swobodnie przechadzającym się własnym wyobrażeniem Mary, które mówi i daje mu dobre rady, de facto więc daje on je sobie sam.

          Watson gotów jest odwiedzić Holmesa, a kiedy tylko daje na to słowo, pani Hudson wyciąga Sherlocka z bagażnika.

          John jest zdziwiony, Sherlock zamroczony, ale powoli odzyskuje równowagę. Okazuje się, ze zdązył już nieźle namieszać. NA twitterze oskarżył Smitha, że ten jest seryjnym mordercą. Rozeszło się. A Smith zaprosił go na swoje włości, na towarzyskie spotkanie. Holmes chce, aby John mu towarzyszył, bo inaczej sam sobie nie poradzi. Wprost prosi o pomoc. Watson ciagle ma do niego uraz, obarcza winą o śmierć Mary, a do tego ma wątpliwości co do jego stanu zdrowia i... poczytalności. Mówi, że zgodzi się, jesli zbada go Molly.

          I najlepsze w tym wszsytkim jest to, ze Holmes dokładnie każdy ruch Watsona zaplanował :] Watson robi dokładnie to, co Sherlock przewidział. Na tyle dobrze się orientował w przyszłych zachowaniach przyjaciela, że Molly już czeka z karetką pod domem :]] "jak widzisz, mój mózg działa bez zarzutu", konstatuje Holmes.

          Wyniki badań są tragiczne, Molly zapowiada Sherlockowi, ze "jak będziesz brał, to co bierzesz, i w takim tempie, w jakim to robisz - zostały ci tygodnie życia". Ale Holmes wydaje się czuć nakręcony i w formie. Tym bardziej, że właśnie stoją pod szpitalem sponsorowanym przez Smitha, a on sam - otoczony mediami, doradcami i specami od marketingu - już wychodzi na powitanie.

          Holmes nie ukrywa antypatii do niego, i powtarza, ze uważa go za seryjnego mordercę. Dla nas brzmi to wiarygodnie, mimo braku dowodów, bo mówi to Sherlock, i dlatego ze widzieliśmy scenę o której opowiadała Faith. No i też zółlte, krzywe zęby ;] Watson na razie nie wie, co sądzić, ale próbuje być czujny i uwaznie się rozgląda.

          Smith oprowadza Sherlocka i Johna po swoim kompleksie budynkow, które sfinansował. Jest tam szpital dla dzieci, gdzie Smith wdaje się w perwersyjną rozmowę z Sherlockiem o naturze seryjnych morderców i seryjnego zabijania; udaje naiwniaka zainteresowanego zdaniem mistrza dedukcji, oraz ofk jego wspaniałego towarzysza [to komiczne momenty, kiedy dzieci, personel i wszyscy napotkani pracownicy są przekonani, że Holmes sam pisze blog o swoich śledztwach i z trudem przyjmują do wiadomości, że autorem jest Watson :)]. Opiekunki dzieci są skonfundowane, bo niby rozmowa ma charakter nieinwazyjny, ale jest na tyle wyrazista, że nawet 7-8 latkowie muszą wiedzieć, o czym jest mowa. Smith nic sobie z tego nie robi, a Sherlock zdawkowo odpowiada przygwożdzając go wzrokiem. Watson stara się mitygować Holmesa.

          Potem oglądają pomieszczenie, w ktorym powstają płatki sniadaniowe, na których Smith zbił fortunę. Sam próbuje, sam aprobuje kolejne smaki i rodzaje, sam występuje w reklamach.

          Wreszcie - szpital dla dorosłych i... kostnica. "Moje ulubione pomieszczenie w tym kompleksie", z żołtym uśmiechem powiada Smith. I mówi, że słyszał o seryjnym mordercy nazwiskiem Holmes, który zabijał ludzi wkradając się do szpitali. "Cóż za nieudacznik - podsumowuje Smith - on musiał się zakradać, a ja... mam WŁASNy szpital". Watson dopytuje się, czy w ten sposób Smith przyznaje się do zarzucanej mu profesji. Na co Smith, że nie bardzo wie, do czego miałby się przyznawać, skoro nie istnieją nawet poszlaki sugerujące, że kogoś zabił.

          Nie pamiętam, czy pojawia się w tej rozmowie wątek Faith i jej kartki z notatkami z zebrania firmowego, ale możliwe, że tak.

          Finał tego oprowadzania jest taki, że w końcu Sherlock dostaje apopleksji, łapie za skalpel chirurgiczny i grozi nim Smithowi. Pojawia się ochrona, ale unieszkodliwienie Holmesa biezre w swoje ręce Watson.
          • grek.grek "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2] 09.01.17, 12:47
            Aha, przypomniało mi się :]
            Holmes i Watsoin mówią Smithowi o notatkach i zeznaniu faith. Smith na to zaprasza Faith do środka. Tyle że to inna kobieta niż ta, z którą tamtą noc spędził Holmes. I dlatego Sherlock dostaje szału, a Watson uznaje, ze cała historia była tylko heroinową fantazją Sherlocka.

            NOkautuje więc wymachującego skalpelem Holmesa, a potem dodatkowo kopie leżącego [to chyba najsmutniejszy moment w tym serialu od początku]. Az go ochrona od Smitha musi powstrzymywać. Na co Sherlock duka "Pozwólcie mu. Zabiłem jego zonę, więc ma do tego prawo". A Watson zimno potwierdza "Tak. Zabiłeś ją".

            Holmes zostaje zhospitalizowany w... szpitalu Smitha. Watson odwiedza go, przynosi mu laskę do podpierania się, której sam kiedyś używał. Stawia ją obok łózka. Żegna Holmesa, jakby więcej nie miał ochoty go odwiedzić.

            Wiemy co będzie dalej. Yes, Sherlock nie mylił się. Smith to morderca. I mimo że drzwi pokoju Holmesa pilnuje policjant - Smith znajduje sposób, by wkraśc się do środka. W końcu "to on projektował ten budynek".

            Sherlock leży bezwładnie i wyraża chęć śmierci. "Chcę umrzeć, zabij mnie, wiesz że po to tutaj przyszedłem", wyznaje Smithowi. A temu w to graj. Ofk, nie od razu i nie na chybcika. Najpierw chce posiedzieć przy łózku, popatrzeć na tak cenną ofiarę, ponapawać się sytuacją. Poopowiadać o tym, że zabija dla przyjemności własnej, bez żadnej skomplikowanej motywacji. I zechce usłyszeć od Holmesa "Nie chcę umierać". Bo co to za przyjemnośc zabić kogoś, kto chce umrzeć. Niech mówi, że "chce zyć", wtedy będzie większa frajda z pozbawienia go tej cennej rzeczy.

            TO daje czas drugiej stronie... A jest nią ofk Watson. Panu Hudson niepokojąc się o Holmesa wymusza na Watsonie wizytę w ich do niedawna wspólnym mieszkaniu. Tam John przypadkiem znajduje nagranie Mary. Najpierw trzeba odprawić jednak agentów MI6, którzy pod wodzą Mycrofa przeszukują dom Sherlocka. Pani Hudson po prostu wywala ich bezceremonialnie :]

            Okazuje się, ze widzielismy je tylko we fragmencie [w finale 2 odcinka]. W całości jego sens jest taki, że aby "uratować Johna Watsona" Sherlock musi zaaranżować taką sytuację, w której Watson będzie zmotywowany by mu pomóc. "Uratuj go pozwalając mu uratować siebie. Tylko tak można to zrobić", instruuje Mary i już wiemy, że Sherlock nie wpadł w heroinowy cug przypadkiem, nie przypadkiem wyśledził tego Smitha, i nie przypadkiem sprowokował sytuację,w której grozi mu śmierć. I dlatego Mary mówiła "Idź do diabła [ PIEKŁA !] Sherlocku Holmesie".

            Watson jest wstrząsnięty, wie że Sherlock czeka na jego pomoc.

            Zjawia się w ostatniej chwili, gdy Smith dusi Sherlocka, który ledwie trzyma się przy życiu. Razem z policjantem zatrzymują faceta z żołtymi zebami.

            Co lepsze - całe wyznanie hedonistyczne Smitha... nagrało się. Mikrofon był w... lasce, którą Watson przyniósł Sherlockowi. I najlepsze, ze i ten manewr Holmes przewidział planując całą operację. To dopiero tęga głowa ;]

            No i już po powrocie Holmesa do domu - nadchodzi czas rozmówienia się przyjaciół. Watson, ciągle widząc Mary i słuchając jej rad, a w końcu wprost z nią dyskutując [Sherlock milczy taktownie], wybacza Sherlockowi "Nie zabiłeś jej. Ona sama podjęła decyzję, ratując ci życie".

            A przy okazji Watson wyznaje własny grzech. ROmansował przez telefon z dziewczyną poznaną w autobusie [wątek z 1 odcinka]. Jechali razem, on miał za uchem plastikowy kwiatek, który został po zabawie z córką, ona to zauwazyła, spodobali się sobie, nawiązali kontakt, a potem esemesowali w sekrecie przed Mary. I to z powodu tego romansu Watson obwiniał Sherlocka o śmierć Mary. Próbował zagłuszyć własne sumienie, nawet jesli teraz wyznając swoją winę Mary spogląda na niego z czułością i troską, a Sherlock nie może się nadziwić, że taki drobiazg jak flirt esemesowy tak mu strasznie ciązy. "Do niczego przecież nie doszło, prawda", pyta, na co Watson "Nie. ALE CHCIAŁEM [by doszło]".

            Przy okazji, Holmes dochodzi do wniosku, że tamtej nocy, kiedy spacerował z Faith, możliwe iż w ogóle nie spacerował z nikim. Trudno powiedziec jak było, bo śledzącemu go MI 6 [na polecenie Mycrofta] nie udało się zrobić przekonujących zdjęć, a sam Sherlock wydaje się być niemal pewien, że nie opuszczał mieszkania.

            Koniec końców, Sherlock... znajduje kartkę z notatkami Faith. A wiec jednak BYŁA ! spotkał ją. Nie wymyslił sobie tego, nie ubzdurał sobie.

            No i finale mamy moment kulminacyjny... Psychoterapeutka Johna nagle zdaje się wiedzieć wszystko o całej sprawie, o Faith, o Smithu, o kartce... Watson jest zdumiony. Kamera pokazuje ją z bliska - yes, to fałszywa Faith.

            Nie koniec to niespodzianek : to ta sama kobieta, z którą flirtował telefonicznie Watson. Ma nawet specjalnie wetnięty za ucho, pod włosami, plastikowy kwiatek. John jest zupełnie wyprowadzony z równowagi i wygląda jakby go ktoś zaklął w kamień. Faktycznie, ta sama babka, ale w trzech jakże odmiennych odsłonach !

            A wtedy pani "terapeutka", grożąc mu bronią, przedstawia się jako siostra Holmesów. O dziwnym imieniu, które - przyznaję ze skruchą - zapomniałem :]] A ponoć najlepiej zapamiętuje się, to co nietypowe, hehe.

            Tak czy owak, w ostatnim momencie pani Holmes wystrzeliwuje kulę w stronę Johna. Ekran zalewa czerwony kolor. Koniec :]

            I po napisach tym razem nic już nie było :]

            Uff, mam nadzieję, że nie namieszałem przesadnie. Proszę o korekty ! :]

            wg mnie, ciekawie poprowadzona intryga, aczkolwiek zapewne wytrawni dedukcjoności zorientowali się w niej dośc szybko. Przyznam, że mnie to trochę zajęło, co dowodzi, że na "sherlocka" nadaję się niespecjalnie :]

            Wizje, halucynacje, omamy Holmesa - świetnie pokazane w formie obrazkowej. Szwarchcrakter, który miał być "najgorszy pod słońcem", mimo żołtych zębów i wysiłków aktorskich Toby'ego Jonesa, jest takowym głównie z alarmistycznych monologach Sherlocka. Moriarty pozostaje niedoścignionym ideałem. Bardzo go brakuje, tej jego specyficznej relacji z Sherlockiem, naturalnej nonszalancji i swobodnego stylu bycia.

            Ktoś mówił przed 4 serrią, ze będzie bardziej ponura, no i fakt : śmierć, uzależnienie na granicy śmierci, obwinianie o śmierć, wyrzuty sumienia, seryjny morderca opowiadajacy o zabijaniu w otoczeniu przedszkolaków, trzeba przyznać że jest tego sporo.

            Interesująco zapowiada się ostatni odcinek tej serii, wg mnie. wydaje się, ze wszystkie karty zostały wyłożone na stół.



            • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2] 09.01.17, 15:55
              PS : w końcówce telefon Sherlocka odbiera... urodzinowe życzenia od... Irene Adler. Watson sugeruje, że Sherlock jest w niej zakochany, nadal !, czemu Holmes próbuje zaprzeczać, ale zamiast zrobić to skutecznie, nieopatrznie przyznaje się, że jest z nią w stałym esemesowym kontakcie.

              Czyżby coś się szykowało ?
              • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2] 09.01.17, 16:25
                PS : siostra Holmesów ma na imię Euros :]

                a Sherlock podczas swoich szaleństw z rewolwerem po mieszkaniu recytował ponoć monolog z Szekspira. Po czesku [dubbing, aaa !] w ogóle nie brzmiało to jak "szekspir" ;]]

                www.theguardian.com/tv-and-radio/2017/jan/09/sherlock-recap-series-four-episode-two-the-lying-detective-toby-jones
                • siostra_bronte Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2] 09.01.17, 22:27
                  Greku, dzięki za relację :)

                  Moim zdaniem bardzo dobry odcinek, Przede wszystkim ciekawszy od poprzedniego, plus wywołujący większe emocje, i wreszcie poważniejszy. Z braku czasu nie będę powtarzać tego co napisałeś.

                  Ale muszę napisać, że Mary będzie nas chyba dręczyć do końca :)

                  Ale mam problem. Otóż tej sceny z pseudo-terapeutką strzelającą do Johna...nie widziałam! Czy to była naprawdę ostatnia scena odcinka?? Nie wiem co się stało. Fakt, że było późno, ale na pewno nie przysnęłam, byłam tez trzeźwa :)

                  Pamiętam poważną rozmowę Johna i Sherlocka na Baker Street. Był sms Irene Adler, który sprowokował Johna do dyskusji o życiu uczuciowym Sherlocka. Potem Johna ma już wyjść, ale wraca. Sherlock pyia czy wszystko ok. Na to John ze łzami w oczach: " nic nie jest ok". I tu następuje pamiętna chwila, gdy Sherlock obejmuje Johna (po przyjacielsku of course) i mówi: "jest jak jest". I koniec. Napisy.

                  Jak Boga kocham nie wiem co się stało...Albo to międzynarodowy spisek, albo jest już ze mną bardzo niedobrze :)

                  Koniecznie muszę znaleźć tę scenę w sieci.
                  • siostra_bronte Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 09.01.17, 22:39
                    Coś mi świta w głowie. Film był chyba przerywany reklamami i tę ostatnią przerwę wzięłam za koniec. Kompromitacja :(
                  • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 10.01.17, 11:43
                    dzięki, Siostro ! :]

                    o, zgadzam się z Twoją opinią - dramaturgia i stylistyka tego odcinka robią korzystne wrażenie :]

                    o, zaskoczyli Cię :]
                    było dokładnie tak jak piszesz...plus ten ostatni akord.

                    Akcja na moment przenosi się jeszcze do gabinetu psychoterapii, gdzie Watson rozmawia z tą panią. Ona się ujawnia, a Watson jest cięzko zdziwiony nie tyle tym, że sam jej nie rozpoznał, ale tym że Holmes -który przecież był w tym gabinecie, kiedy z pomocą pani Hudson zakłócił Watsonowi sessję - nie dostrzegł, że to jest TA Faith, z którą spędził [rzekomo] całą noc. Ona odpowiada, że Holmes miał za dużo narkotyków we krwi i za bardzo zajęty był innymi sprawami, by zwracać uwagę na jakąs psychoterapeutkę.

                    Konia z rzędem widzowi, który rozpoznał w psychoterapeutce zarówno fałszywą Faith, jak i te kobietę z autobusu, z którą esemesowo flirtował Watson ;]

                    No i mamy ten strzał na końcu, kula wypada z lufy i pędzi w stronę Johna... fala czerwieni zalewa ekran i odcinek się kończy.

                    Siostro, na pewno powtórzą tę scenę na początku 3 odcinka. Nie wyobrażam sobie innej możliwości !

                    A tak, swoją drogą, miło mi, że - z tych czy innych względów - udało mi się Ciebie zaskoczyć jakąś informacją :]

                    ale oto, Siostro, jest ta scena już w youtube ! :
                    www.youtube.com/watch?v=J-2OqJ-2Bbg
                    zanosi się na to, że 3 odcinek będzie naprawdę bardzo dobry. Albo... głęboko rozczarowujący :] Trzeciej możliwości chyba nie ma ?
                    • siostra_bronte Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 10.01.17, 12:35
                      Dzięki za linka!

                      Zdecydowanie, innej możliwości nie ma :)
                      • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 10.01.17, 12:39
                        cała przyjemność po mojej stronie, Siostro :]

                        yes ! no to szykujemy się na fajerwerki ;]
              • barbasia1 Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2] 10.01.17, 00:35
                Jutro będę czytać. Dobrej nocy! :)
                • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 10.01.17, 11:47
                  dzięki, Barbasiu :]

                  gdybyś miała ochotę obejrzeć, tutaj są już oba nowe odcinki :
                  www.efilmy.tv/serial,446,Sherlock-2010.html
                  • barbasia1 Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 12.01.17, 00:13
                    Dziękuję, Greku!!!!!

                    Ale na tej stronie chcą, żebym się zarejestrowała, a ja nie chcę podawać mojego maila. Poszukam innej strony.

                    Dziś byłam w podróży, niedawno wróciłam, padam. Do jutra. Jeszcze przeczytam sobie na dobranoc o "Jej Wyskokości Afrodycie" Allena. :} Pa
                    • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 12.01.17, 11:43
                      Barbasiu, cała przyjemność po mojej stronie ! :]

                      a tak, niestety konieczna jest rejestracja. Nie masz jakiegoś maila "drugiego sortu", żeby się nim posłużyć ? :]

                      na pewno nowe odcinki są na tej stronie na "Z", co wiesz... :"] [za-lu-kaj.com] Nie mogę zalinkować, bo adresu nie przepuszcza filtr, ale guglując na pewno znajdziesz :]

                      o, w takim razie życzę Ci stosownego wypoczynku, Barbasiu :]

                      dzięki, świetnie !
                      • barbasia1 Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 12.01.17, 23:33
                        Mam! "Sherlock" jest na stronie z...! :))

                        Nie, nie mam maila "drugiego sortu", nigdy nie miałam potrzeby, by się takim mailem posługiwać.
                        Ale tak czy tak zdecydowanie wolę strony, gdzie nie trzeba się rejestrować.

                        Dziękuję Ci serdecznie! :)
                        • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4 odc.2 - słów parę [2 13.01.17, 11:42
                          doskonale, Barbasiu :]

                          zatem, życzę Ci udanego seansu i wyczekiwał będę Twojej recenzji :]

                          a mail "drugiego rzutu" - nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać, ot na przykład do rejestracji na stronie z filmami :]

                          cała przyjemność po mojej stronie, Barbasiu !
    • grek.grek "Smoleńsk" w Berlinie 08.01.17, 14:55
      z polityki kulturalnej słowo jeszcze ;]

      w Niemczech zorganizowano pokaz "Smoleńska"... :
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,21214289,zle-noty-dla-smolenska-w-berlinie.html
    • grek.grek 19:20 TVP Kultura "Siekierezada" 08.01.17, 15:11
      wg prozy Stachury, ofk.

      Janek Pradera, poeta i romantyk, opuszcza cywilizację i zapuszcza się w gęste lasy, gdzie znajduje etat przy wyrębie lasu. Pomieszkuje na kwaterze u babci Oleńki, przy pracy poznaje paru drwali z Peresadą na czele, a wieczorami bywa w miejscowej karczmie. Nieustannie wspomina swoją wielką miłość, dziewczynę którą nazywa Gałązką Jabłoni, poniekąd zapewne ona była także powodem jego wyjazdu i próby złapania następnego oddechu życiowego, w cięzkiej pracy w surowych warunkach. I pięknych.

      w oczywisty sposób wiadomo, że Pradera do tego środowiska nie pasuje, ale świetnie wygląda to jak się z nim dogaduje. To taki człowiek, który wychodzi z założenia, że każdy kontakt z innym człowiekiem może go wzbogacić, może mu przynieść jakąś nową cenną wiedzę, doświadczenie.

      Nie czytałem ksiązki, ale film obejrzałem dośc wcześnie i wydał mi się na tyle sugestywny, że jakoś mnie do oryginału literackiego nie ciągnęło :]

      reżyser Witold Leszczyński, dwie rzeczy zrobił w sposób wybitny, wg mnie. Po pierwsze, doskonale poprowadził dialogi [już pierwszy, Janka z maszynistą jest niezapomniany], po drugie - znalazł złoty środek w połączeniu poetyczności z realizmem [do końca niewiadomą pozostaje, kto nakrył kocem śpiącego Janka, czy też może tylko mu się wydawało :)].

      Edward Żentara rewelacyjnie pasuje do tej roli, z tym tembrem głosu, aparycją i sposobem bycia ekranowego.

      Nie znam zbyt dobrze jego filmografii, ale zarówno w "Siekierezadzie" jak i w "Karate po polsku" prezentował się niezwykle korzystnie.

      zawsze warto wracać do tego filmu :]
      • siostra_bronte Re: 19:20 TVP Kultura "Siekierezada" 08.01.17, 15:29
        Też widziałam dosyć dawno temu. Na swoistą modę na Stachurę już się nie załapałam, przyznam, że w ogóle go nie czytałam. Ale film jest znakomity!

        Przy okazji wspomnę, że wielbię Leszczyńskiego za "Żywot Mateusza", zapomniane polskie arcydzieło. Jeden z najpiękniejszych filmów jakie widziałam. Ciekawe kiedy będzie go można zobaczyć w naszej tv??
        • grek.grek Re: 19:20 TVP Kultura "Siekierezada" 08.01.17, 16:06
          pamiętam, że pisałaś o "Żywocie Mateusza", Siostro :]

          zapamiętałem ten tytuł i może wespół w zespół wypatrzymy go kiedyś w ramówce :]

    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Ida" 09.01.17, 16:00
      ale że w TVP ? ;]

      czyżby coś wpłynęło na zmianę stanowiska zarządu ?

      co tu dużo... rola dekady Agaty Kuleszy, fenomenalne zdjęcia, niesamowity nastrój, no i ta otoczka oscarowa :]
    • grek.grek 20:00 POlsat "Pojutrze" 09.01.17, 16:06
      klimat się zmienia, Ziemię nawiedzają potęzne klęski zywiołowe i anomalie pogodowe zdumiewające, a specjaliści już wiedzą, że w tempie ekspresowym nadciąga nowa epoka lodowcowa.

      klasyka amerykańskiego blockbustera katastroficzno-przygodowego : sekwencje monumentalnych katastrof i demolki, a w przerwach kilkoro bohaterów, w róznych miejscach i okolicznościach zmagających się z przeszkodami i walczących o przeżycie albo o uratowanie bliskich.

      efekty i demolki - bardzo udane ;]

      a sam film jakoś tak na czasie, bo za oknem minus 5, które absolutnie wystarczają na to, by poczuć się jak w skutym lodem filmowym Nowym Jorku ;]
    • grek.grek "Tabu" serial Toma Hardy'ego i Ridleya Scotta 09.01.17, 16:15
      recenzje entuzjastyczne, ale trudno by nie były, skoro w głównej roli Tom Hardy, a solidne wsparcie dają mu Ridley Scott i ceniony w branży Steven Knight.

      MOże komuś z nas uda się obejrzeć niebawem ? :] :

      film.onet.pl/recenzje/serial-tabu-duch-i-mrok-recenzja/tnve72
      seryjni.blog.polityka.pl/2017/01/09/tabu-brud-mrok-i-tom-hardy-na-malym-ekranie/
      wyborcza.pl/7,90535,21215260,tabu-tylko-tom-hardy-mogl-zrobic-taki-serial-recenzja.html
      • barbasia1 "Ucho prezesa" w sieci odc. 1. i 2. 10.01.17, 00:38
        Serial kabaretowy przygotowany przez Roberta Górskiego z Kabaretu Moralnego Niepokoju.
        W serialu Górski wciela się w rolę Prezesa, który chce "umeblować Polskę".

        www.press.pl/tresc/47073,ucho-prezesa---robert-gorski_-odcinek-pierwszy-i-drugi
        • grek.grek Re: "Ucho prezesa" w sieci odc. 1. i 2. 10.01.17, 11:49
          haha, dzięki, Barbasiu :]

          cóz, tematów nie zabraknie.
          chłopaki i dziewczyny z PISU idą szeroką ławą i tną równo z trawą, więc pan Robert et consortes uwijać się będą musieli jak w przysłowiowym ukropie ;]
          • barbasia1 Re: "Ucho prezesa" w sieci odc. 1. i 2. 10.01.17, 22:42
            Hahaha! To prawda.

            Cytat a'propos:
            "Telewizja jest nie po to żeby ją ludzie oglądali, tylko żeby płacili abonament".

            • grek.grek Re: "Ucho prezesa" w sieci odc. 1. i 2. 11.01.17, 11:45
              haha, dobre, Barbasiu :]

              I poniekąd trochę... refleksyjne :]

              a rząd nie ustaje w wysiłkach dostarczania amunicji kabaretom :

              deser.gazeta.pl/deser/56,111858,21226891,wielki-sukces-polskiej-dyplomacji-waszczykowski-nawiazal,,1.html#Prze
              moim zdaniem, pan minister W. powinien zostać zatrudniony w NASA. istnieje nadzieja, że to właśnie on będzie w stanie nawiązać kontakt z Marsjanami. A jak nie nawiąże, to przynajmniej będzie oczywistym, że takowi nie istnieją. Bo jakby istnieli, to W. by się z nimi porozumiał ! :]
              • barbasia1 Re: "Ucho prezesa" w sieci odc. 1. i 2. 12.01.17, 00:21
                Hahaha! :)) Prawda.

                Jak oglądałam "Ucho prezesa" wstrząsnęło mną podobieństwo Górskiego i Cieślaka do pierwowzorów postaci, które odgrywają.
                A pani Basia jest urocza! :)
                • grek.grek Re: "Ucho prezesa" w sieci odc. 1. i 2. 12.01.17, 11:45
                  hehe, San Escobar ;]
                  może pan minister wizytował niedawno San Marihuan i go natchnęło ? :]

                  yes !

                  o, skoro Basia, to urok w pakiecie jest :]


    • grek.grek Złote Globy 2016 10.01.17, 12:15
      triumf "La La Land", co zapewne ucieszy Manię :]

      wśród filmów nieanglojęzycznych nagroda dla "Elle", a nie dla "Toni Erdmann", co mozna by chyba uznać za zaskoczenie ?

      wśród seriali laury dla "The Crown" i "Atlanty".

      wyróznione filmy premierowo w polskich kinach już w tym miesiącu :

      "La La Land" od 20, a "Toni Erdmann" i "Elle" wchodzą 27.
      a do tego "Powidoki", "KOnwój", "Sztuka kochania" i uznawany za jeden z najlepszych filmow ostatniego sezonu "Manchester by the Sea".

      ależ filmowy styczeń w kinach !

      Maniu, liczymy na recenzje z Twoich, miejmy nadzieję, licznych wypraw do kina ! :]

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,21206459,zlote-globy-2017-lista-zwyciezcow.html#BoxKultImg&a=74&c=53
      • maniaczytania Re: Złote Globy 2016 10.01.17, 22:01
        :)
        • grek.grek Re: Złote Globy 2016 11.01.17, 11:40
          ;]

    • grek.grek w kinach "Honorowy obywatel" 10.01.17, 12:20
      a'propos kinowych premier, to od piątku fruwa "Honorowy obywatel", objawienie z festiwalu w Wenecji.

      Rzecz o fikcyjnym argentyńskim pisarzu, który dostaje Nobla i przyjmuje zaproszenie na wizytę w swoim rodzinnym miasteczku Salas. Początkowo przyjmowany jest z honorami, ale mieszkańcy nie zapomnieli mu, że w swoich książkach przedstawiał miasto w sposób wyjątkowo antypatyczny i wredny. Starcie jest nieuniknione :

      wyborcza.pl/7.75410,21201937,honorowy-obywatel-film-o-nobliscie-ktory-jest-jak-papiez.html
      www.filmweb.pl/reviews/Cierpki+smak+sukcesu-19128
    • grek.grek 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:23
      po "Strzałach na Broadwayu" - "Jej wysokośc Afrodyta". Dla mnie, znów, jest to premiera :"]

      proszę o rekomendacje, mając nadzieję że oglądaliście ten film ?

      Siostro, czy to jest film z tego okresu w filmografii Allena, który cenisz za jakość artystyczną ?
      • siostra_bronte Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:28
        Widziałam! No, to nie jest już stary, dobry Allen. Jak kiedyś pisałam dla mnie ostatnim naprawdę dobrym filmem było "Przejrzeć Harry'ego". Ale uznałabym go lepszy od ostatnich produkcji.
        • siostra_bronte Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:32
          Brawo dla Czechów, to wygląda na jakiś przegląd Allena.
          • grek.grek Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:38
            tak jest, Siostro :]

            dobry początek roku, i koniec poprzedniego, w wykonaniu Ctv :]

            tak, ma to wszelkie znamiona przeglądu; za tydzień znów Allen - "Sen Kasandry" :] Jak wygląda pozycja tego filmu w Twojej hierarchii "allenów" ?
            • siostra_bronte Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:48
              Widziałam, ale jakoś słabo utkwił mi w pamięci.
        • grek.grek Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:35
          dzięki, Siostro :]

          a jak oceniasz "Strzały na Broadwayu" [z zeszłego tygodnia] ?
          • siostra_bronte Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:40
            Tak, podobał mi się. Jeden z lepszych Allenów ostatnich lat. Na dobre pogorszyło się od czasu europejskich wycieczek reżysera.
            • grek.grek Re: 21:05 Ct Art "Jej wysokość Afrodyta" 10.01.17, 12:41
              rozumiem :]

              tak więc, cieszę się - z góry - na dwie cenne i wartościowe premiery :]
        • grek.grek "Jej wysokość Afrodyta" - parę słów 11.01.17, 12:18
          już po przeczytaniu krótkiego wprowadzenia, coś mi zaczęło świtać... a po 2 minutach filmu - już wiedziałem, że go oglądałem :] Wykorzystanie przez Allena chóru greckiego, dowcipnie komentującego posunięcia głównego bohatera, jest tak charakterystyczne, że wstyd mi się zrobiło, że nie potrafiłem skojarzyć tego obrazka z "Jej wysokością..." zanim się film zaczął :]

          ofk, obejrzałem pomimo to, bo przypominałem sobie kolejne sceny i dialogi dopiero w rytmie ich następowania na ekranie, a poza tym - oglądać filmy Allena, to czysta przyjemność sama w sobie.

          zresztą, wg mnie, to właśnie Allen jest tutaj najlepszy. Tym razem nieco odchodzi od swojego wizerunku neutoryka dokonującego nieustannej psychoanalizy siebie, ludzi i świata, z korzyścią dla swojego bohatera, Lenny'ego - dziennikarza sportowego z NY, który razem z partnerką adoptuje chłopca, a po 5 latach decyduje się odnaleźć i poznać jego biologiczną matkę, a kiedy ta okazuje się być eks-aktorką porno i aktualnie prostytutką - postanawia, jak to chór ocenia - "zabawić się w Boga" i wyprowadzić ją na życiową prostą. Ani na moment nie wspominając, ze wychowuje jej syna, za którym zresztą dziewczyna na swój sposób tęskni, i którego oddała do adopcji z powodu nie tyle braku uczucia, ile braku środków finansowych do wychowania go.

          Przekomiczny jest Allen-Lenny, kiedy jako klient umawiia się na pierwszą wizytę u Lindy i przez następne 15 minut desperacko walczy z jej , też zabawnymi , próbami skłonienia do skorzystania z jej profesjonalnych usług. Przekomiczna sytuacja.

          "Nie boisz się, że kiedyś ktoś przyjdzie i cię potnie albo zabije ?", pyta Lenny, na co Linda "Nie. I tak musi zapłacić z góry" :]]

          Zabawny jest moment, kiedy Lenny próbuje rozmawiać z jej alfonsem, typowym troglodytą. Lenny stara się być grzeczny, dobiera słowa, przyjmuje postawę przekonująco-uprzejmą, prosi żeby alfons uwolnił Lindę z "kontraktu zawodowego", pozwolił jej zacząć nowe życie, ale do tamtego w ogóle nic nie trafia, co chwila łapie Lenny'ego za kołnierz albo za klapy marynarki i miota nim w powietrzu. Grecki chórzysta - widzi ich tyllko Lenny - siada obok i radzi "Na takich jak on działa tylko argument siły ! Przypomnij sobie Achillesa i do dzieła !", na co Lenny "Achillesa ? On miał wadliwą tylko piętę, a moje całe ciało jest taką piętą " :]

          Oczywiście, LInda najpierw nie wie, o co Lenny'emu chodzi, ogania się od niego, nie wie o co mu chodzi, z czasem jego styl bycia i inteligencja przełamują w niej lody, a koniec końców wygląda to tak, że - już na "nowej drodze życia" - Linda najchętniej związałaby się z Lennym właśnie. Zwłaszcza, ze jego małzeństwo popada w kryzys, bo żona ma romans.

          Amanta żony Lenny zauwazył już wcześniej, a dokłądniej : wzrok jakim przyglądał się Mirandzie na jakimś przyjęciu. "On cie rozbiera wzrokiem, czy ty tego nie widzisz ?", na co ona "Jesteś paranoiczny jak Stalin", na co Lenny "Mówię ci, on widzi cię nagą i w myślach uprawia z tobą rozmaite perwersje", ona "Przesadzasz..." - i od razu mamy przeskok na kolejne przyjęcie i twarz faceta, który faktycznie rozbiera wzrokiem żonę Lenny'ego :]]

          Ofk, Lenny nie szuka Lindy po to, żeby ją poznać dla samego poznawania. jest raczej zaciekawiony jakie geny odziedziczyło dziecko, które przyszło mu wychowywać. Drązy więc temat pytając Lindę "Miałaś w rodzinie jakichś niezwykłych, utalentowanych krewnych ?", Linda zastanawia się, myśli... "Tak, wujka, był ponoć zdolnym matematykiem", Lenny jest rozradowany "Naprawdę ?!", na co ona "Tak mówiono... był seryjnym gwałcicielem, dostał dożywocie" :]

          No i jakie piękne zakończenie. Uruchomiony romansem żony, Lenny przestaje panować nad sobą i konsumuje znajomośc z LIndą.

          Miranda decyduje się wrócić do Lenny'ego, który przyjmuje ją z radością i bez czynienia wyrzutów, bo w końcu jej się zrewanżował ;]

          Linda znajduje męża, i to bynajmniej nie kulawego kowala Hefajstosa, ale gładkiego pilota helikoptera, któremu przypadkiem psuje się wehikuł w pobliżu szosy, po której Linda jedzie autem.

          Lenny nie ma pojęcia, że Linda zaszła z nim w ciążę i urodziła jego córkę. Spotykają się raz jeszcze, w sklepie. Linda zmieniła styl , przed sobą pcha wózek z dzieckiem. Wymieniają się miłymi słowami i życzą sobie powodzenia.

          Linda nie wie, że jest matką syna Lenny'ego, a Lenny że jest ojcem jej córki - :] Sprytnie zaplanowane w scenariuszu i zgrabnie przeprowadzone na ekranie.

          Mira Sorvino drażni piskliwym głosem, ale tak miało być :"] To dobra rola, wg mnie. Wiarygodna prosta dziewczyna, która wskutek braku perspektyw poszła w seksbiznes, a jednocześnie tu i ówdzie objawiająca dojrzałą wrażliwość.

          No i chór w strojach starogreckich, pląsający, śpiewający i komentujący w ruinach jako żywo przypominających amfiteatr grecki.

          Ofk, żart tematyczny pamiętny : chór prosi o interwencję Zeusa, wykorzystując do tego telefon komórkowy.Z drugiej strony odzywa się nagranie z automatycznej sekretarki, w którym Zeus prosi o pozostawienie informacji, bo nie może odebrać :]

          bardzo dobre :]
          Tym razem już nie zapomnę ;]


          • grek.grek Re: "Jej wysokość Afrodyta" - parę słów 11.01.17, 12:24
            PS : no i ofk scena wyboru imienia dla syna, w której Lenny bije rekordy absurdu proponując po kolei "Harpo", "Groucho", "Sugar Ray", a zupełnie zwyczajne propozycje żony zbywając i dyskredytując na całego.

            no i dośc śmiały, ale ciągle zabawny, język którym posługuje się Linda, pasujący do jej profesji, aczkolwiek ona to robi bez zamierzonej wulgarności, co daje interesujęcy efekt filmowy.

            Linda do Lenny'ego "Jesteś taki inny od niektórych klientów... tylko by rzucali pieniądze na podłoge, wyciągali z rozporka to i owo, i godzinami uprawiali seks ze mną", na co Lenny z zazdrością i rozczarowaniem "Ja nawet jakbym chciał, to tak bym nie umiał" ;]]
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Dzień próby" 10.01.17, 17:10
      raz jeszcze chętnie polecam :]

      początkowo wygląda to na kolejny film pt stary lis policyjny uczy rzemiosła żółtodzioba. Z czasem jednak zaczynamy się orientować, że pedagogika, to ostatnia rzecz jaka interesuje starego lisa Alonza. on ma na głowie inne sprawy, znacznie cenniejsze i ważniejsze, a młody Jake może mu się przydać, ale w zupełnie innym charakterze niż partner i następca.

      kapitalny [oscarowy zresztą] Washington w roli mefistofelicznego, przewrotnego, cynicznego do szpiku kości Alonza, niezły Ethan Hawke/Jake, niepowtarzalny klimat przedmieść Los Angeles, gdzie mniejszości gangsterzą na całego :]

      Dla postaci Alonza i całej misternej i sprytnej intrygi, jaką rozgrywa, wciągając w nią wstępnie naiwnego, a później powoli dojrzewającego do powagi sytuacji, Jake'a - warto ten film obejrzeć, wg mnie :]

      dramaturgia jest świetnie poprowadzona, a rozgrywkę psychologiczną mamy w zasadzie od pierwszej sceny, która stanowi początek partii szachów arcymistrza z debiutantem.


    • grek.grek zmarł prof. Z.Bauman 11.01.17, 16:03
      prawdziwa strata.

      każdy jego wywiad, każdą nową dostępną w sieci publikację , każdy nowy zbiór przemyśleń, od razu pochłaniałem z apetytetem :]

      zawsze miał mnóstwo ciekawych, pobudzających do samodzielnego myślenia, uwag i obserwacji.
      znakomitość !

      wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,21221264,prof-zygmunt-bauman-nie-zyje-co-przewidywal-dla-swiata-ostatnia.html#ixzz4VHcpDfNX#BoxLokPozImg
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Blef" 11.01.17, 16:09
      literat wpada na pomysł napisania zmyślonej autobiografii potentata finansowego Howarda Hughesa. fabrykuje materiały i dokumenty, a nawet nagrania z udziałem opisywanej postaci. oczywiście, z czasem sam się zaczyna w swojej fikcji plątać i tracić poczucie rzeczywistości.

      scenariusz duetu Lasse Halstrom & Clifford Irving, w roli głównej Richard Gere.

      rzecz oparta na faktycznej historii, która wydarzyła się w Ameryce w 70s.

      co sądzicie, wstępnie ? :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Podwójnie skazani" 11.01.17, 16:13
      z kamerą w jednym z najostrzejszych więzień w Rosji.

      siedzą tu sami skazani za najcięższe przestępstwa. Do najbliższej ludzkiej osady jest kilkadziesiąt km, dookoła leśna głusza i warunki szalenie surowe.

      wszyscy osiadują dożywocie, na które zamieniono im zasądzoną wcześniej karę śmierci. Powodem było zniesienie kary śmierci w 1996 r.

      opis sugeruje, że to musi być wyjątkowy dokument.
      • grek.grek "Podwójnie skazani" - parę zdań a'propos 12.01.17, 12:22
        bardzo interesujący dokument.

        Jako stoi w opisie : zakład karny, o którym mowa mieści się na dalekiej północy. Najbliższe miasto znajduje się o 7 godzin jazdy samochodem, dookoła tylko gęste lasy, śniegi i mrozy dochodzące w zimie do minus 40 stopni. Teren więzienia otoczony jest wysokim płotem zwieńczonym kłębami drutu kolczastego. Na wieżyczkach strażnicy [także kobiety] z bronią gotową do strzału. Nie sposób stąd uciec, a jesli już, to zapewne taaki delikwent daleko nie zajdzie. W filmie nie ma żadnych informacji, czy podejmowane były takowe próby.

        Swoje wyroki odsiaduje tu 260 skazanych. Łącznie mają na koncie 800 morderstw. Są seryjni, są gwałciciele, są pedofile. Ci ostatni stoją najniżej w więziennej hierarchii, aczkolwiek nie dochodzi tutaj do aktów przemocy wsród więźniów. Ostracyzm polega raczej na tym, że tacy więźniowie muszą mieć własne talerze i sztućce, bo nikt nie jadłby z używanych przez nich, a także wykonują najmniej przyjemne obowiązki, czyli np. sprzątają toalety. POrządku pilnują najbardziej zaawansowani stażem.

        Są rózne cele : jedynki, dwójki i zbiorowe. Część odsiaduje dożywocie, część 25 lat. Te 25 lat dostali zamiennie za karę śmierci, którą w Rosji zniesiono w 1996 roku. Niektórzy trafili do tego więzienia wprost z cel śmierci. Ponoć byli i tacy, którzy po otrzymaniu wieści o zamianie śmierci na dożywocie lub 25 lat - zabijali się. Nikt bowiem nie zrozumie, co to znaczy odsiadywać taką karę. Jak wygląda perspektywa spędzenia resztyy życia w takim miejscu.

        Cele pojedyncze są wąskie, a skazany przez 23 godziny przebywa w środku. W ciągu dnia nie mozę usiąść na pryczy, więć przeciska się chodząc tam i z powrotem na 3 metrowym dystansie. Przez godzinę dziennie wypuszczany jest na zewnątrz. Cele zbiorowe, dwójki, to już warunki dużo lepsze, ale ofk to nadal więzienie o zaostrzonym rygorze.

        Są rozrywki : telewizor, ciężary do przerzucania gdzieś na podwórku, szachy, krzyżówki. MOżna pójśc na nabożeństwo, nie brakuje także obrazków świętych nad pryczami. Wielu więźniów pracuje w tartaku. Jest tu naprawdę schludnie, żadnych tam "spartańskich warunków".

        POZnajemy kilku więźniów. Opowiadają swoje historie. Jeden zabił po pijaku, inny mieszał się z gangami i zabił honorowo, jeszcze inny zabił z premedytacją i przy kolegach, którzy pewnie póxniej go pogrążyli swoimi zeznaniami. Niektórzy za jednym zamachem sprzątnęli po kilka osób. Ile ludzi, tyle historii.

        Co z nich zostało dzisiaj ? Zaskakujące, bo to nie są twarze zwyrodnialców. Może wieloletnie odsiadki zmieniły charaktery tych ludzi, ale nie wyglądają przerażająco, nie widać jakiegoś piętna w nich. POprawnie składają zdania, niektórzy przeszli przemianę duchową naprawdę głęboką, jakiej zapewne nie ma szans przejśc większośc tzw. porządnych obywateli na wolności.

        "Zabić człowieka jest łatwo, żyć z tym - szalenie trudno", mówi jeden z nich, niczym Raskolnikow ze "Zbrodni i kary" mający problem z własnym sumieniem. Inny czyta greckich filozofów, stoików, twierdzi że ich poglądy i sposób życia przynoszą mu motywację i ogromną ulgę sprawiają.

        Większość płaci cenę życia [bo takową jest kara dożywocia] za jeden błąd, jeden moment, w którym nie zdołali zapanować nad sobą. Słuchając, patrząc - automatycznie przychodzi pytanie : czy to co widać i słychać, to dowód na to, ze ci ludzie w społeczeństwie potrafiliby się odnaleźć na nowo ? A może są tacy refleksyjni i łagodni tylko tutaj, w zamknięciu ?

        Naczelnik nie ma wątpliwości : "Żadnemu z nich nie współczuję. Nie zasłużyli na to. I nie mam wątpliwości, że wobec każdego z nich powinna być zastosowana kara śmierci. To jedyne rozwiązanie dobre dla wszystkich". Mocne.

        "Tu czas leci szybko, te same zdarzenia, twarze, rytuały... Czasami tego czasu mam zaa małp", zaskakujące wyznanie.

        Budują własny świat, wewnętrzny, w nich "czują się wolni". Brzmi to jak przedstawienie heroicznych bohaterów, ale w istocie pomijając, że odsiadują słuszne kary za swoje czyny - czy wychodząc poza ten kontekst nie da się w nich dostrzec właśnie takich bohaterów, którzy muszą teraz nie zwariować resztę życia spędzając w zamknięciu ?

        "1/3 z nich oszaleje", nie pozostawia wątpliwości naczelnik, "przetrwają najsilniejsi DUCHEM".

        Jeden z więźniów nie ma wątpliwości, odsiaduje chyba 25 lat, więc kiedyś wyjdzie :"Będę patrzył na innych ludzi, jak układają sobie życie, a mnie się to nie uda...znów wypiję i kogoś zabiję".

        Inny niebawem wychodzi, a jakiś czas temu miał okazję gościć w tzw. normalności. "Wiele się zmieniło, wszystko się zmieniło. To już inny świat niż ten, jakim go pamiętałem. I tam nikt mnie nie chce. Bardzo się boję" - atletyczny chłop, dźwiga cięzary, a tutaj wychodzi z niego cała bezradnośc i lęk, który można porównać do strachu dziecka, które pierwszy raz idzie do szkoły.

        Jest jakiś gej. Nie skarży się, choć jest separowany od reszty."Dokąd miałbym wracać ? to mój drugi dom" i dodaje "Od zawssze pociągali mnie mężczyźni, a że tutaj ciałem można nieźle handlować i wygodnie żyć, to mnie jest tutaj całkiem dobrze". Jakże inne podejście.

        Przyjeżdzają rodziny w odwiedziny. Każdy więzień ma prawo do dwóch 4-godzinnych spotkań z bliskimi. Nie wolno kontaktować się fizycznie, rozmawiają przez szybę z użyciem telefonicznych słuchawek.

        Żona i syn jednego z więźniów muszą spędzić w drodze 60 ! godzin. Matka innego - pokonuje 7,5 tys. ! km. Żeby przez 4 godziny porozmawiać. Są wzruszenia, rozmowy, nadzieja. Nawet jesli w pokoju jest kilku strażnikow i trudno się przesadnie rozwinąć w takiej relacji.

        Sa też spotkania intymne. Co 3 miesiące więźniowie z pewnym stażem mają do nich prawo. Niektórzy zostali ojcami w ten sposób. Jeden ma dwójkę dzieci , poczętych w takich własnie okolicznościach. Ma ich zdjęcia, ale... "one tu nigdy nie przyjechały, jak dotąd", dodaje.

        Czy mogą kiedyś wyjść i znaleźć się w społeczeństwie ?

        62-latek, od 40 lat w więzieniu, widać że facet mądry i obyty, powiada : "Nie. Nie ma dla nas wystarczającej pokuty.Jak można odpokutować zabójstwo ? Chyba tylko zakładając sobie stryczek na szyję. Nas nie dotyczy wybaczenie, bo nie ma zadowalającej formy pokuty za nasze czyny".

        A inny dodaje : "Chciałbym tylko jednego. Przeprosić rodziny ludzi, których zabiłem. Stanąć przed nimi, pokłonić się i przeprosić".

        Na ile są to wyznania czynione pod wpływem okoliczności, a na ile szczera i głęboka zmiana - pozostaje pytaniem zawieszonym w powietrzu.

        Tak czy siak : bardzo dobry reportaż-dokument. POlecam ewentualną powtórkę :]


        • grek.grek Re: "Podwójnie skazani" - parę zdań a'propos 12.01.17, 12:25
          trailer :

          www.youtube.com/watch?v=Ld76NTEN8ks
        • barbasia1 Re: "Podwójnie skazani" - parę zdań a'propos 13.01.17, 00:10
          Ciekawy dokument. Dzięki. :)
          • grek.grek Re: "Podwójnie skazani" - parę zdań a'pro 13.01.17, 11:43
            dzięki, Barbasiu :]

    • grek.grek 22:15 TVP Kultura "Marat/Sade" 11.01.17, 16:19
      eksperyment filmowy Petera Brooka.

      w paryskim szpitalu psychiatrycznym markiz de Sade z pomocą współwięźniów wystawia sztukę opisującą śmierć Jeana-Paula Marata.

      surowe warunki, aktorzy niekoniecznie przy zdrowych zmysłach, scena w obszernej celi zbiorowej dla osadzonych, a jednocześnie kapitalny tekst, błyskotliwe piosenki i świetnie zaaranżowane kolejne punkty artystycznego programu.

      wg mnie, naprawdę warto obejrzeć i wysłuchać.

      opisu własnej roboty Wam nie linkuję, żeby nie zniechęcać ;]] W archiwum powinien być, w razie czego ;]

      Równocześnie zdecydowanie zachęcam i polecam Wam ten dziwny, niecodzienny, intrygujący film.
    • grek.grek Ct Art 20:20 "Freud" [1962] 12.01.17, 12:29
      reżyseria John Huston, tytułowa rola - Montgomery Clift.

      jak napisałaś, Siostro, "rarytas" :]

      dzięki za rekomendację :]
      szykuję się na znakomity seans.


      • grek.grek "Freud" [1] 13.01.17, 12:21
        cóż mogę powiedzieć... wielka klasa, świetnie zrealizowany film.

        Czarno-białe, klimatyczne, zdjęcia, głównie we wnętrzach, ale są też krótkie sceny, w których Freud spaceruje nocą po Wiedniu i robią ona równie dobre wrażenie - parki, ulice, pomniki, wieżyczki domów jako tło dla wewnętrznych monologów doktora. A cała stronę wizualno-estetyczną spaja muzyka Jerry'ego Goldsmitha, dyskretna i nastrojowa, akcentująca jednak momenty naprawdę przełomowe.

        Montgomery Clift znajduje znakomity balans między naukową pasją swojego bohatera, a jego wewnętrznymi rozterkami i odruchami empatii. Bardzo dobra rola !

        Co do fabuły : można by jej zarzucić, że jej głównym celem jest definiowanie i ilustracja najważniejszzych pojęc freudyzmu, ale jednocześnie, wg mnie, trzeba docenić sposób w jaki zostało to wykonane. To co "Niebezpieczna metoda" potraktowała powierzchownie i mało wiarygodnie, "Freud" objaśnia wyczerpująco i za pomocą spójnych i sensownych wątków.

        Akcja rusza w 1885 roku, kiedy w Wiedniu Freud bierze udział w wykładzie-dyskusji nt.nowych idei naukowych i jest świadkiem dośc obcesowego wystąpienia czołowego profesora Meynerta, który wszystkie te nowe koncepcje spycha na margines i neguje.

        Zygmunt, w filmie nazywany Sigi - przez swoją żonę, pakuje więc walizkę i wyjeżdza do Paryża, gdzie uczestniczy w wykładach profesora Charcota, który na dwójce pacjentów pokazuje możliwości działania hipnozy w leczeniu histerii. Pacjentami są mężczyzna i kobieta, co już zadaje kłam teoriom, jakoby to zaburzenie dotyczyło wyłącznie kobiet. Charcot hiponotyzuje ich za pomocą płomyka zapalonej świecy i najpierw wyprowadza z histerii, a potem w nią z powrotem wprowadza, dowodząc że ten stan emocjonalny można komuś wmówić odpowiednią sugestią. Freud jest poruszony i zainspirowany.

        Wraca do Wiednia i nawiązuje współpracę z doktorem Breuerem [świetny Larry Parks]. W przeciwieństwie do części naukowców wiedeńskich, Breuer uważa Freuda za kogoś, kto niebawem swoimi ideami zadziwi świat i zrewolucjonizuje naukę. Nie zgadza się ze wszystkim, co Sigi głosi, ale jest pewien, że ma do czynienia z nietuzinkowym umysłem. Proponuje Freudowi współpracę, finansowane, zgadza się by leczył jego pacjentów, a w zamian prosi, aby wspólnie mogli pracować nad esejami naukowymi. Freud oczywiście zgadza się od razu. Zostają przyjaciółmi. Sprzeczają się głównie co do roli seksualności w rozwoju i diagnozie ludzkiej osobowości. Freud chce widzieć ten seks dosłownie we wszystkim, Breuer jest ostrożniejszy i chyba bardziej pruderyjny.

        Freud chętnie stosuje hipnozę i szybko pomaga kilku pacjentom. Mamy tutaj sceny z ich opowieściami o sobie, pełne sceny hipnotycznych transów - scenariusz nie przemyka po łebkach, ale pozwala analizować kolejne przypadki chorobowe.

        Jednym z pacjentów Freuda zostaje Carl von Schlosser, młody syn zacnego generała. Freud wprowadza go w hipnozę podczas której młody Carl ujawnia kompleks Edypa. Znakomita jest scena, kiedy podchodzi do manekina ubranego w mundur, zdziera z niego okrycie i całuje go namiętnie w szyję. Mundur symbolizuje ojca, a nagi manekin matkę. Freud jest tym wstrząsniety lekko.

        Medytuje chodząc ulicami, a po jakimś czasie znów odwiedza Carla, ale tylko po to, by dowiedzieć się, ze chłopak zmarł na zapalenie płuc. Po części obwinia się o jego śmierć. "Zawiodłem cię, Carl", szepcze do siebie. Jednocześnie sam zaczyna mieć niepokojące sny : jest w jaskini, oplątany sznurem, ktoś go ciągnie ku matce, która siedzi w majestatycznej pozie i wygląda jak królowa Egiptu, trzyma węże w dłoniach.

        Oczywiście, w międzyczasie Freud żeni się z Martą [bardzo urodziwa Susan Kohner].

        KLuczową dla rozwoju całej freudowskiej wizji staje się znajomośc z Cecilią Koertner [Susannah York]. Na początku jest ona pacjentką Breuera, a Freud tylko asystuje przy kolejnych sesjach. Cecile wykazuje objawy histerii, które powodują utratę wzroku, władzy w nogach i seksualną oziębłość.Ich początek ona sama datuje na moment śmierci ojca.

        Wizja Cecile, jaką za pomocą hipnozy, wyciąga z niej Breuer jest taka, że nocą przychodzą po nią lekarze, a potem prowadzą do jakiegoś budynku, w którym mieszkają zakonnice albo pielęgniarki... Wtedy Freud energicznie prosi Breuera, żeby pozwolił mu zadać kilka pytań. Poinstruowana Cecile udziela na nie odpowiedzi i terraz jej sen/wizja przedstawia się inaczej : przyszli po nią policjanci, bo jej ojciec zmarł w burdelu i Cecile miała go zidentyfikować. Nie mogła jednak tego zrobić. Nie mogła na niego spojrzeć. Stąd zapewne te problemy fizyczne.

        Cecile odzyskuje wzrok. A jednocześnie zaczyna zalecać się do Breuera. Doktor jest żonaty, więć robi wszystko, aby dziewczyna nie rozbiła mu małzeństwa. Decyduje się na jakiś czas wyjechać do Wenecji. Przekazuje Cecilę Freudowi. Zwłaszcza że Cecile ma kolejne objawy chorobowe, z urojonym porodem i ciążą na czele.

        Z rozmowy Sigiego z Martą dowiadujemy się, że pacjenci go opuszczają, nie mogą znieśc pytań, które im zadaje. Sama Marta nie bardzo wie, co ma o tym wszystkim sądzić. Niby Freud uprawia naukę, ale "to takie obsceniczne !"...

        UMiera ojciec Freuda. Idąc z orszakiem pogrzebowym, Sigi doznaje nagłego omdlenia u bram cmentarza. Nie może przekroczyć bramy wejściowej. Dokładając do tego sny, dochodzi do przekonania, że on sam potrzebuje terapii, bo gdy był dzieckiem w jego życiu musiało zajść coś niezwykle ważnego, związanego z jego ojcem.

        Na bramie cmentarza widniał napis " Niech oczy będą zamknięte". Freud myśli o tym, pomaga mu Breuer, który go ostrzega żeby nie brnął za daleko. Freud dochodzi do wniosku, że chodzi o zamykanie oczu na grzeczy ojców. "Na jaki grzech mojego ojca zamknałem oczy ?", zadaje sobie jedno i to samo pytanie. Jest bardzo podekscytowany.

        W towarzystwie Breuera idzie pod bramę cmentarza. Traci oddech i władzę w nogach kiedy są już blisko, ale kiedy tylko się odwracają - znów czuje się świetnie. "Jestem neurotykiem', konstatuje. I prosi Breuera żeby go zahipnotyzował, ale ten odmawia. Prosi, żeby Freud raczej zajał się Cecile, ona go teraz naprawdę potrzebuje.

        cdn




      • grek.grek "Freud" [2] 13.01.17, 12:56
        Co ciekawe, Cecile wydaje się zakochana również w nim. Freud uwaza, że zarówno on jak i Breuer, to zaledwie figury zastępcze faktycznego obiektu miłości Cecile. Freud w pewnym momencie odkrywa, że Cecile umie opowiadać o swoich snach, wizjach i wspomnieniach bez wprowadzania jej w hipnozę. Siada więc za jej plecami i pozwala mówić, czyli mamy moment narodzin klasycznej formy psychoanalizy, jesli dobrze kojarzę ? :]

        Cecile wspomina, że matka była dla niej zawsze surowa. Ojciec był dobry. Kiedy miała 9 lat zabierał ją ze sobą do dzielnicy uciech i rozrywek - zabierał za kulisy rewii, gdzie spotykała tancerki przygotowujące się, i malujące, do występów. Po powrocie do domu sama się malowała i naśladowała te tancerki, za co matka zrobiła jej okropną awanturę.

        W opowieściach Cecile często pojawia się słowo "prostytutka", w pewnym momencie myli się ono z "protestantka" [tzw. freudowska pomyłka, nieprawdaż ?]. Freud drąży ten wątek. Cecile opowiada, że od "prostytutek" matka wyzwała Lucy, ich młodą gosposię. Ojciec zaś, lubił Lucy. To sugeruje, ze mieli romans.

        W innej wizji Cecile widzi wieżę nadmorską, w niej swoją matkę, kobietę Egipcjankę, a takze mężćzyznę, który rzuca się do ucieczki, a potem pada i Cecile znajduje tylko jego ubranie, bez ciała. Egipcjanka z wizji nosi imię "Putifar". A mężczyzna "Josef". Josef jest najpewniej ojcem Cecile. A Putifar... Freud dochodzi do wniosku, że to zniekształcone francuskie "putain", czyli prostytutka.

        Cecile opowiada jak w wizji, czy na jawie ?, śledziła kiedyś swojego ojca i odkryła że chadza do burdeli. Odebrała to jako zdradę. "Ojciec zdradzał mnie z prostytutkami", szlocha.

        I mimo że prawda wychodzi na jaw - Cecile mdleje. Freud czuje, że to nie koniec. Powinna być wyleczona, wyartykułowała przecież swoje podświadome lęki i kompleksy. Breuer radzi mu "ostrożnie dawkować prawdę" i zdumiewają go podejrzenia Freuda, że jego własne wizje, tak podobne do wizji Cecile, mogą sugerować jakieś seksualne związki między jego własnym ojcem i własną siostrą. Breuer przestrzega go przed zbyt śmiałymi teoriami.

        Wreszcie Cecile opowiada, jak matka zrobiła jej awanturę o malowanie się, a ojciec ją uratował.Zabrał na ręce i do swojego pokoju, do swojego łózka. Uratował ją przed gniewem matki. Czy ją molestował ? Cecile nie wyjaśnia, ale wspomnienie jego ramion, opiekuńczości i czułości wyraża z prawdziwą namiętnością.

        Odzyskuje wtedy znów czucie w nogach i wzrok, które uprzednio ponownie straciła. Powiedziała to wszystko głośno, więc jest wyleczona.

        Freud znów monologuje podczas nocnych spacerów po Wiedniu. Potem rozmawia z matką i ostrożnie dopytuje o przeszłość. Pamięta bransoletkę, którą matka dała mu do zabawy, wyglądają jak zwinięty wąż. I to, że matka mówiła do niego "Arab", bo miał takie czarne włosy. Odnajduje wspomnienie wieczoru w pokoju hotelowym...

        Ale zanim dotrze do sedna, musi ratować Cecile, która znikła z domu, zostawiając wiadomośc, ze doktor Freud będzie wiedział gdzie jej szukać. Freud znajduje ją w dzielnicy uciech, umalowaną i upozowaną na ulicznicę. Cecile wyznaje mu, że kłamała podczas sesji, mówiła to "co chciał usłyszeć", a potem biegnie na most, żeby popełnić samobójstwo. Freud odwodzi ją od zamiaru. Jednoczesnie dochodzi do wniosku, że to nie tyle jej ojciec dązył do kontaktu z córką, ile Cecile do kontaktu z ojcem. Nie nienawidziła go. Przeciwnie.

        A zatem - KOCHAŁA ojca, jak kobieta kocha mężczyznę. A matkę traktowała jak wroga, bo była zoną ojca. Podobnie traktowała inne kobiety, z którymi sypiał, czyli prostytutki. Jednoczęsnie stylizowała się na nie, sądząc że w ten sposób zasłuży na ojcowską miłość.

        W ostatniej sesji Freud skupia się na poinformowaniu sugestywnym Cecile, że nie jest winna śmierci ojca, ani swojej miłości do niego. "BYłaś dzieckiem. Dzieckiem", powtarza dobitnie. "A każde dziecko nieuchronnie stać się musi grzesznikiem".

        Mając za sobą przypadek Cecile, Freud rozwiązuje własny problem, który - jak powiada do Breuera "dręczy go jak jadowity wąż".

        Ma wizję tej jaskini, siebie obwiązanego sznurem i chłopca jakiegoś, który buszuje w dekolcie matki. I ojca, który na ten widok grzmi donośnym głosem, a on się kuli i zasłania wężem wziętym z rąk matki.

        A potem znajduje wspomnienie nocy w pokoju hotelowym : ma 4-5 lat, leży w łózku, widzi nagie plecy matki odprawiajacej wieczorną toaletę. I nie mozę sie doczekać, kiedy położy się obok niego. Wtedy jednak z pokoju obok przychodzi ojciec i zabiera matkę ze sobą. Mały Sigi krzyczy, a matka z uśmiechem wraca i wręcza mu taką egipską bransoletkę do zabawy, żeby się czymś zajął.

        W ten sposób Freud dokonuje odkrycia, że kochał matkę i nienawidził ojca jako konkurenta do jej względów. Czyli, odwrotność relacji jaka przydarzyła się Cecile, co dowodzi spójności teorii : synowie kochają matki i nienawidzą ojców, chcą im symbolicznie zabić, a córki kochają ojców i nienawidzą matek.

        Freud spotyka się takze z matką Cecile, która opowiada mu, że sama była tancerką, zaszła w ciążę z ojcem Cecile, a on ją odrzucił, nigdy więcej jej nie dotknął. Ożenił się z nią tylko dlatego, ze chciał mieć córkę obok siebie. Trochę to brzmiało jak sugestia, że Cecile była kochanką ojca, ale możliwe że tylko tak zabrzmiało.

        Po tej całej terapii Cecile wyraża pragnienie zobaczenia się z matką. I wyznają sobie z Freudem miłośc, ale miłość oznaczającą zaufanie i lojalnośc, a nie cokolwiek innego.

        cdn


      • grek.grek "Freud" [3] 13.01.17, 13:10
        Ostatnia scena spina fillm zgrabną klamrą.

        Znów jesteśmy w sali wykładowej uczelni wiedeńskiej. Freud referuje swoje najnowsze odkrycia nauikowe. Przedstawia teorię, wedle której dzieci są istotami seksualnymi, i to już od poczęcia, a potem syn rywalizuje z ojcem o matkę, a córka z matką o ojca.

        Sala wre jak wulkan. Młodzi naukowcy nie posiadają się z oburzenia, a za chwilę wyśmiewają to, co Freud mówi. Ten zaś zachowuje niewzruszony spokój, choć obserwuje czujnie ich dynamiczne reakcje.

        Kończy wnioskiem, że kto pokona ten kompleks w sobie, ten będzie zdrowy. Kto nie pokona - wpadnie w neurozę.

        Z kontrą występuje profesor Meynert sugerując, że to mgliste rozważania, a poza nimi Freud nie zaprezentował niczego nowego. Szum jednak nie ustaje i pada wprost pytanie do doktora Breuera : co pan o tym sądzi ?

        Zapada cisza, Breuer chwilę czeka, a potem wygłasza żarliwą obronę Freuda naukowca, Freuda myśliciela. Przekonuje, że to człowiek o niecodziennym umyśle.

        Przyciskany jednak, przyznaje że z teoriami, które Freud głosi, nie zgadza się i nigdy się nie zgadzał. Freud przygląda mu się bez emocji, jakby pogodzony z tym, że jego czas jeszcze nie nadszedł i minie trochę czasu, zanim świat nauki zaakceptuje jego odkrycia.

        W epilogu Freud odwiedza grób ojca. Widnieje na nim napis : "POznaj sam siebie". Z offu głos dodaje, ze "... to poczatek mądrości". I wyraża nadzieję, że w tej najcięzszej z walk,jakie ludzki umysł toczy, walce z własnymi wspomnieniami i podświadomością, okaże się on zwycięski.

        Koniec.

        Tak więc, o nauce, ale za pomocą żywych ludzi, ich szamotaniny wewnętrznej, intymnych przeżyc wewnętrznych, a nie za pomocą listów i deklaracji, jak w "Niebezpiecznej metodzie" :]

        www.youtube.com/watch?v=JjejKuNGmKM
        • siostra_bronte Re: "Freud" [3] 13.01.17, 14:13
          Dzięki, Greku :)

          Nie pamiętałam już szczegółów, w trakcie czytania niektóre sceny powracały. Historia brzmi to bardzo ciekawie. Wiedziałam, że odniesiesz się do "Niebezpiecznej metody". W porównaniu z "Freudem" wypada bardzo powierzchownie.

          Co do samego Freuda z pewnością dokonał przełomu w medycynie, stworzył psychoanalizę, choć z pewnością nie we wszystkim miał rację.

          Świetnie, że mogłeś zobaczyć ten film! Brawo dla Czechów.

          Filmik nie działa :)
          • grek.grek Re: "Freud" [3] 13.01.17, 15:54
            dzięki, Siostro :]
            cała przyjemność po mojej stronie.

            o, stanowczo się z Tobą zgadzam ! to są dwa nieporównywalne niemal filmy, zwłaszcza pod względem jakości artystycznej. "Freud" jest znacznie głębszy, intymniejszy, intensywny.

            swoją drogą, ciekaw jestem, czy w 1962 roku film ten, poruszający tematy niby naukowe, ale wciąż krępujące dla wielu ludzi, przyjmowany był w aurze poruszenia i miał opinię "śmiałego" ?

            przyznam, że przeciętnie orientuję się w naukach Freuda, ale z pewnością są one oryginalne i stwarzają ciekawą bazę do przemyśleń i poszukiwań.

            dzięki, Siostro :]
            także za rekomendację, jak zwykle niezawodną !

            o yes, Czesi trzymają poziom, aż się boję do dalej będzie ;]

            na razie, w przyszły czwartek "Tom i Viv" z 1994 r., którego bohaterem jest T.S Eliot. Czy ten film jest Ci znajomy, Siostro ?

            o, sprobuję raz jeszcze

            www.youtube.com/watch?v=JjejKunGmKM
            • siostra_bronte Re: "Freud" [3] 13.01.17, 17:19
              Podejrzewam, że film mógł wywołać kontrowersje.

              Tak, widziałam "Tom i Viv". Znakomity film! Sama historia jest pasjonująca, bo związek Eliota i jego żony był dramatyczny. Tylko Willem Dafoe nijak nie pasował mi do tej roli.
    • grek.grek 22:45 TVP2, "Braterstwo wilków" 12.01.17, 16:20
      dobra powtórka, jeśli nie mieliście jeszcze okazji - zachęcam do obejrzenia :]

      rzecz jest fabularną wariacją nt. faktycznych wydarzeń, które miały miejsce we Francji XVIII wieku. W okolicach miejscowości Gevaudan popełniono kilka bardzo brutalnych zbrodni na młodych kobietach. w swiat ruszyła plotka, że sprawcą tych czynów była "bestia", wskazywano na zwierzę albo na hybrydę człowieka i zwierzęcia.

      Aby zbadać sprawę okiem chłodnym i racjonalnym przybywa na miejsce podróżnik i naukowiec nazwiskiem de Fronsac, w towarzystwie przyjaciela, wojownika Irokezów, który z kolei jest za pan brat z szamańskimi obrzędami i znakomicie walczy w stylu kung fu :]

      w oryginalne cała historia miała podłoże czysto polityczne, była rozgrywką między Kościołem, dworem królewskim i co większymi politycznymi koteriami, o to kto zaprowadzi w kraju swoje porządki i zdobędzie rząd dusz nad ludem pracującym miast i wsi.

      W filmie jest dodatkowo mistycyzm, pojedynki karate i nie tylko oraz wątki erotyzujące, a także świetnie wykreowana niepokojąca atmosfera, choć do rasowego thrillera ten film nie aspiruje, jest raczej filmem przygodowym. Barwnym, atrakcyjnym wizualnie, prowadzonym w dobrym tempie, a jednocześnie nie zapominającym o tym, by wybrzmiały wszystkie nuty opisujące intryganctwo i walkę polityczną narosłe wokół całej historii.

      I robi niezłe wrażenie, co uzasadnia fakt, że swego czasu była to najdroższa francuska produkcja filmowa. Widać to w dekoracjach, dizajnie poszczególnych scen oraz w obsadzie, czeki dla Samuela LeBihana, Vincenta Casela, Moniki Bellucci czy Marca Dacascosa zapewne były na miarę ich aktorskich możliwości :]


      • siostra_bronte Re: 22:45 TVP2, "Braterstwo wilków" 13.01.17, 15:18
        Był już wiele razy, ale nie wiem dlaczego nie mam ochoty go oglądać :)
        • grek.grek Re: 22:45 TVP2, "Braterstwo wilków" 13.01.17, 16:11
          :]

          zazwyczaj takie filmy najlepiej "konsumować" z zaskoczenia, Siostro ;]
          a może wtedy, to one konsumują nas ? ! ;]
          • maniaczytania Re: 22:45 TVP2, "Braterstwo wilków" 13.01.17, 20:00
            Masz Greku rację, właśnie wczoraj z tego zaskoczenia obejrzałam go wreszcie ☺Całkiem niezły i wciąż robi wrażenie, w sensie, że choć widać, że "bestiowe" efekty już trochę 'staroczesne' i w sumie też najgorsze rzeczy nie są pokazane, to i tak nastrój i grożą się udzielają.
            A Mark Dacascos cudowny :)
            • grek.grek Re: 22:45 TVP2, "Braterstwo wilków" 14.01.17, 12:21
              brawo, Maniu :]

              wszystko to prawda, co napisałaś. ten film ma wiele elementów dreszczowca, ale i ciekawa jest intryga polityczna wokół działalności owej "bestii".

              no tak sądziłem, że ten właśnie aktor przypadnie Tobie, Paniom wszystkim, do gustu :]
              • maniaczytania Re: 22:45 TVP2, "Braterstwo wilków" 14.01.17, 12:39
                rany, pisałam z telefonu i dopiero teraz widzę, że autokorekta była mądrzejsza ;)
                nie 'grożą', a 'groza' się udziela :)
    • siostra_bronte "Pod skórą" 13.01.17, 15:12
      Premiera i to filmu, o którym gdzieś słyszałam. O dziwo, w Dwójce. Obejrzałam przypadkiem parę dni temu, a właściwie to była już noc. Film Jonathana Glazera ("Sexy Beast") z 2013 r.

      Niestety, urwało mi pierwsze 15 min, jak potem wyczytałam ważne dla rozumienia akcji. Ale już określenie gatunku w gazecie jako thriller sci-fi naprowadziło mnie na pewien trop.

      Tajemnicza brunetka, Laura (Scarlett Johansson) jeździ furgonetką po deszczowej Szkocji i poluje na samotnych mężczyzn. Nie ma problemu ze zwróceniem na siebie uwagi. Jest ładna i nosi mocny makijaż. Zaprasza panów do swojego domku na odludziu, a tu czeka ich niespodzianka. Zamiast upojnego seksu zostają, nie wiem jak to określić, zamordowani? Te sceny są nierealistyczne, jakby właśnie rodem z sci-fi. Otóż nadzy delikwenci toną w jakiejś przezroczystej, gęstej masie i tam się rozpuszczają. Równie naga Laura obserwuje to obojętnie.

      Co do Laury, w ogóle zachowuje się dziwnie, jakby była w transie, czy nie do końca kontaktowała z rzeczywistością. Niewiele mówi, nie okazuje żadnych emocji. Głosy z zewnątrz słyszy w zniekształcony sposób. Jest taka scena, w której jakby z ze zdziwieniem ogląda swoje ciało w lustrze. Jest w niej zdecydowanie coś dziwnego.

      Parę razy pojawia się wątek motocyklisty, który prawdopodobnie ściga Laurę (tak się domyśliłam), ale nie wiedziałam o co tu chodzi.

      Raz Laura spotyka mężczyznę ze zniekształconą twarzą. Jest dla niego wyjątkowo miła (w porównaniu z poprzednimi ofiarami), zaprasza go do siebie. Ale o dziwo, widzimy, że facet ucieka nagi z jej domu. Z jakichś względów pozwoliła mu odejść. Może wzruszyło (?) ją to, że był taki nieszczęśliwy, zwierzył się, że nigdy nie był z kobietą. A może to było coś innego.

      Po paru zbrodniach Laura trafia w autobusie (nie wiem dlaczego porzuciła furgonetkę) na mężczyznę, który widząc, że jest zmarznięta proponuje jej pomoc. Laura zgadza się. Facet zabiera ją do siebie i daje nocleg. O dziwo, nie dobiera się do niej. Chodzą razem na spacery.

      Facet o nic nie pyta, akceptuje ją jaka jest. Aż dochodzi do wieczoru kiedy zaczynają się całować. Laura chce tego, ale kiedy ma dojść do dalszego ciągu, okazuje się, że seks...jest niemożliwy z winy Laury. Przerażona Laura chwyta lampkę i zagląda sobie w miejsca intymne, a potem ucieka.

      Kiedy krąży po lesie spotyka jakiegoś gościa, wygląda na jakiegoś strażnika leśnego, bo nosi mundur. Zagaduje ją, a potem odchodzi. Ale szybko wraca i rzuca się na Laurę w wiadomym celu. Dziewczyna broni się zaciekle, ale nie ma szans. Strażnik zdziera z niej ubranie, a w szamotaninie mocno ją turbuje.

      Kiedy napastnik przewraca Laurę na brzuch widzi coś dziwnego. Na plecach dziewczyny jakby odkleił się duży płat skóry, a pod nią widać coś czarnego. Przerażony strażnik ucieka, a Laura ostatkiem sił wstaje. Ale nie ma siły iść i siada na ziemi. Wtedy...ściąga swoją twarz i całą skórę. Pod nią jest czarny jakby robot czy automat. Udaje mu się przejść parę kroków.

      Ale strażnik niespodziewanie wraca, oblewa go benzyną i podpala. Automat spala się, zostają po nim zgliszcza.

      W ostatniej scenie widać motocyklistę, który jakby na coś czekał. Koniec.

      Muszę powiedzieć, że to naprawdę dziwny film :) Bez początku trudno było mi zrozumieć akcję. Ale mimo późnej pory dzielnie wytrwałam do końca, licząc na to, że coś się wreszcie wydarzy. I ta finałowa scena zdjęcia "skóry" jest naprawdę świetna, ale to zdecydowanie za mało.

      Produkcja wygląda czasami trochę amatorsko, naturalne krajobrazy Szkocji pasują bardziej do jakiegoś dramatu społecznego, a nie do sci-fi. Są tu dłużyzny,zwłaszcza te powtarzające się sceny Laury za kółkiem. Generalnie wyszło manieryczne dziwadło, choć od biedy można uznać, że ma swój klimat. Choć z pewnością znajdą się tacy, którzy uznają go za arcydzieło.

      Dopatrzyłam się tu wątku traktowania bohaterki wyłącznie jako obiektu seksualnego ze strony mężczyzn. Za to czeka ich kara. Ale kiedy Laura spotyka faceta, który traktuje ją inaczej, "człowieczeje". Ale to się nie udaje. Na końcu sama staje się ofiarą.

      Pokręcone to wszystko :)

      W dużej mierze film spoczywa na barkach Scarlett Johansson, która prawie nie schodzi z ekranu. Wiemy, że Scarlett wybitną aktorką nie jest. Gra dwoma minami i cielęcym spojrzeniem. Ale akurat w roli Laury to się dobrze sprawdza. Bohaterka nie okazuje żadnych emocji, już od początku przypomina lalkę, albo jakiś automat. Do tego czarna peruka dodała jej tajemniczości i głębi. Nie, żeby blondynki wyglądały mniej inteligentnie, po prostu dzięki temu nie ciągnie się tu za Scarlett łatka blond-seksbomby :)

      No i muszę wspomnieć, że jest tu parę scen, w których Scarlett jest kompletnie naga. Zastawiam się co ją skłoniło nie tylko do przyjęcia tej roli, ale także do takiego zaangażowania :) Film jest adaptacją jakiejś kultowej powieści, może twórcy liczyli na to, że efekt będzie równie znakomity. Moim zdaniem to nie wyszło.

      Doczytałam, że na początku jest jakaś scena z ufo, ale nie miałam czasu wnikać. Wygląda na to, że Laura została przysłana przez kosmitów (?) do jakiś celów, a ten motocyklista to był jej nadzorca.

      Dla ciekawych trailer. Robi znacznie lepsze wrażenie niż sam film.

      www.youtube.com/watch?v=J7bAZCOk0Sc




      • siostra_bronte Re: "Pod skórą" 13.01.17, 15:14
        Pomyliłam się, to była Jedynka. Okazuje się, że trzeba sprawdzać późnowieczorne pasmo i w tygodniu!
      • grek.grek Re: "Pod skórą" 13.01.17, 16:09
        dzięki, Siostro :]
        zajmujący opis, ciekawe wnioski !

        zdecydowanie, rzuca się w oczy pewien schemat tych relacji... kobiecego obcego [androida ?] z mężczyznami. piętnowane są instynkty seksualne pozbawione kulturowej otoczki, a premiowana otoczka zamiast instynktów, albo przygotowująca pole dla działania instynktów.

        trochę dziwne, że bohaterka - na to wygląda ? - ma taki plan : uwodzić i zabijać. Szkoda, że właściwie trudno odnaleźć tutaj odpowiedź na pytanie o jej motywacje. Po co to robi ?

        Trzeba grzebać w interpretacjach : metafora kobiecej seksualności ? Feministycznego dyskursu ? Vendetta ?

        A może kluczem jest proces uczłowieczenie kosmitki ? Przybywa na Ziemię jako tabula rasa, z jakimś zaprogramowanym sposobem działania, ale współczucie dla czyjejś krzywdy albo uwiedzenie czyjąś subtelnością, powodują samoczynne zmiany w działaniu mechanizmu. MOże tutaj jest jakaś podpowiedź ?

        Rzeczywiście, trailer wygląda całkiem zachęcająco.
        Scarlett Johanson z pewnością talent dramatyczny dopiero realizuje, ale wydaje mi się, że roztropnie dobiera role i zwykle jej arsenał środków aktorskich wystarcza do osiągania celów :]]
        Miejmy nadzieję, że z biegiem lat bedą one coraz wyższe i ambitniejsze.

        dzięki, Siostro :]

        PS : yes, Jedynka czassami zaskakuje. W nocy z wtorku na środę udało mi się obejrzeć "Wymyk", powtórkowo. Nie wiem tylko, jaki jest cel w pokazywaniu takeigo filmu o 1:40 ;]

        swoją drogą, jakby tak oczyścić Jedynkę i Dwójkę z tych 12 godzin dziennie telenowel, a w zamian pokazywać kino rózne i rózniste, to mielibyśmy TVP godną tego miana i misyjnych standardów, które powinna realizować :} Ale na to się nie zanosi w najbliższych... 100 latach ;]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 13.01.17, 16:17
      film NUriego Ceylana, czyli będzie niespiesznie, introspekcyjnie i specyficznie nastrojowo w fotografii :]

      kilku funkcjonariuszy publicznych - doktor, policjanci, prokurator - wraz z podejrzanym o morderstwo udaje się w teren w poszukiwaniu zakamuflowanego ciała ofiary. Morderca nie wie, gdzie je schował, bo zabił pod wpływem alkoholu i nie pamięta szczegółów.

      tyle że ponoć nie chodzi tutaj o same poszukiwania, lecz o relacje psychologiczne rodzące się między bohaterami

      wyróznienie w Cannes w 2011 r.

      szkoda, że nakłada się na "Sokoła Maltańskiego" w Ctv. Tak niewiele premier w tygodniu i , traf chciał, w niektóre dni tygodnia - żadnej, a w piątki - teraz - od razu dwie naraz ;]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 13.01.17, 17:21
        Greku, z tego co słyszałam to z filmu Ceylana jak zwykle wieje nudą :) No, chyba, że ktoś lubi takie klimaty.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 14.01.17, 12:18
          :]

          ja chyba do takowych należę, Siostro :]
          ale i też nie każdy taki klimat kupuję w ciemno :]
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 14.01.17, 22:41
            Czytałam dwie świetne, bardzo pozytywne recenzje tego filmu autorstwa najzacniejszych recenzentów - Tadeusza Sobolewskiego i Anity Piotrowskiej z Tygodnika Powszechnego. Tak więc rozwieję wątpliwości, film jest bardzo dobry. Choć kino Ceylana ma swój specyficzny styl, pewnie nie każdemu może przypaść do gustu. :)
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 15.01.17, 12:39
              cześć, Barbasiu :]

              dzięki za rekomendację.

              trzeba mieć zatem nadzieję, że KUltura już wkrótce powtórzy ten film. I że na innych kanałach nie będzie przesadnie mocnej, dla niego, konkurencji ;]
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 13.01.17, 23:40
        Zasnęłam. :/
        Razem z Tobą czekam na szybką powtórkę.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 14.01.17, 12:23
          cześć, Barbasiu ! :]

          czekamy na powtórkę, tak jest :]

          Barbasiu, wytchnienia weekendowego życzę Ci, więcej czasu na odpoczynek, filmy, rozrywkę, przyjemności, no i forum oczywiście ! :]
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 14.01.17, 22:48
            Cześć, Greku! :)

            Dziękuję za dobre słowa, Greku! :))

            Będę jutro! Czekaj/ czekajcie na mnie!
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 15.01.17, 12:41
              heloł, Barbasiu ! :]

              czekam, oraz czekamy na Ciebie ! :]
              • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 15.01.17, 16:50
                CzE! ;))

                Jestem!
                Ale zaraz na chwilę wyjdę, wrzucić datek na Orkiestrę m.in.
                • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 15.01.17, 17:51
                  :]

                  o, brawo Barbasiu :]
                  ponoć już w południe było 10 mln na koncie tego finału WOŚP.

                  PS : u Ciebie też co godzinę pada śnieg ? :]

                  a u Was, Czcigodni ?
                  Zima w pełni ? :]]
                  • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 15.01.17, 21:05
                    Teraz Orkiestra ma już ponad 22 miliony.

                    U mnie tylko rano padało. Temperatura plusowa była, więc zima lekka. :)

                    Na dobranoc utwór z najnowszej płyty Branforda Marsalisa - "Upward Spiral" 2016

                    Branford Marsalis Quartet & Kurt Elling - Blue Gardenia

                    www.youtube.com/watch?v=qTimBTPWyow
                    • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 16.01.17, 11:24
                      cześć, Barbasiu :]

                      możliwe, że będzie rekord !
                      czy trzeba lepszej odpowiedzi społeczeństwa na to, co dzieje się w Polsce ..?

                      dzięki, świetny kawałek !
                      I cóż za klimatyczne video :]
                      już niebawem, już połowa stycznia, wiosna już za kilka tygodni :]
                      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 16.01.17, 22:50

                        Wielka Orkiestra zebrała już 62 miliony!, a to jeszcze nie koniec, zbiórka potrawa jeszcze zdaje się do końca lutego. Na pewno padnie rekord.

                        Tak, to wspaniała, najlepsza jaka może być odpowiedź społeczeństwa na to, co się dzieje w Polsce,na niechęć władz do Orkiestry. Tak niechęć jest tak olbrzymia, że nawet w reżymowej telewizji w głównych Wiadomościach w TVP1 prowadzący dopiero pod koniec serwisu napomyka o tym wydarzeniu, ma ledwo kilkanaście sekund na przeczytanie tej informacji bez najmniejszego materiału ilustracyjnego, podawanej informacji omal nie zakłóca dżingiel zapowiadający gościa po Wiadomościach.
                        I jeszcze głośna już historia, "Wiadomości", pokazując wywiad z posłem PO Arkadiuszem Myrchem ,usunęły z jego kurtki serduszko WOŚP! Paranoja!

                        >czy trzeba lepszej odpowiedzi społeczeństwa na to, co dzieje się w Polsce ..?


                        A ja myślałam sobie dziś właśnie - jak długo do wiosny, jeszcze pół stycznia i cały miesiąc luty .
                        Kilka tygodni, brzmi lepiej! :))
                        Dobrej nocy, Greku! :))
                        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 17.01.17, 11:57
                          cześć, Barbasiu :]
                          udanego dnia !

                          tak :]
                          ostateczny wynik ma być podany bodajże 8 marca.

                          brawo, Polacy ! :]

                          słyszałem o tym. to są już ze strony TVP zachowania patologiczne. Aż trudno sobie wyobrazić, że to możliwe w cywilizowanym kraju, zwłaszcza że abonament płacimy wszyscy, a nie tylko ci, którzy najchętniej WOŚP wymazaliby z mapy społecznej Polski, więc mamy święte prawo do bycia rzetelnie informowanymi.

                          swoją drogą, okazuje się, że ten straszny spisek, z poowodu którego 16 grudnia TVP nie docierała do części odbiorców... miał miejsce w samej TVP :

                          wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title-Awaria-na-Woronicza-17-To-dlatego-czesc-Polakow-nie-widzialo-oredzia-premier-Beaty-Szydlo,wid,18676826,wiadomosc.html
                          nie wiedzie im się ;]
                          katastrofa lotnicza - zamach, protest przeciw łamaniu prawa - pucz, awaria telewizji - wojna hybrydowa, paru biedaków uciekających z Syrii przed wojną - terroryści roznoszący zarazki... mam wrażenie, że ci ludzie oglądają świat przez szkło powiększające i boją się już nawet własnego cienia :] a jak takiego tchórza panika dopadnie, to rózne głupie rzeczy mu do głowy mogą przyjść...

                          a, no właśnie, widzisz - kilka tygodni od razu daje optymistyczniejszą prognozę, prawda ? :]

                          a wróble ćwierkają, że od przyszłego tygodnia odwilż i potrwa przynajmniej do 2 tygodnia lutego :], więc... zostanie już tylko kilkanaście dni, bo w marcu wiosna zacznie wyglądać zza węgła i powietrze będzie już na pewno przyjaźniejsze :]

                          oby do wiosny, Barbasiu ! :]

                          a swoją drogą, jakby zimy nie było, śniegu i mrozu, to czy tę wiosnę witalibyśmy z taką przyjmnością... :]
              • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatolii" 15.01.17, 16:55
                >czekam, oraz czekamy na Ciebie ! :]

                :)) To dobrze.
                • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pewnego razu w Anatoli 15.01.17, 17:52
                  :]

    • grek.grek 21:50 Ct2 "Sokół Maltański" 13.01.17, 16:19
      otóż i on :]

      klasyka noir w reż. Johna Hustona z Humphreyem Bogartem.

      zapewne oglądaliście już ? :]
      spróbuję dzisiaj nadrobić trochę dystansu.

      czy mogę liczyć na Wasze rekomendacje ?
      Siostro, co sądzisz o tym filmie ?
      • siostra_bronte Re: 21:50 Ct2 "Sokół Maltański" 13.01.17, 17:34
        Co tu dużo pisać, klasyka!

        Kiedyś pisałam, że miałam wstydliwą przygodę z "Sokołem...". Było bardzo późno i pod koniec przysnęłam :) Bo faktycznie to historia oparta na dialogach, rozgrywająca się w paru wnętrzach., a ja byłam zmęczona. Ale już następnym razem bardzo mi się spodobał. Ale to było już dawno temu, ciekawa jestem jakbym go odebrała teraz.

        Świetna intryga i kapitalna galeria typów spod ciemnej gwiazdy, granych przez znakomitych aktorów (Peter Lorre, Sydney Greenstreet).

        Tylko przyznam, że grany przez Bogarta Sam Spade trochę mnie irytował. Wszystko przychodzi mu bez wysiłku, na każdy tekst ma celną ripostę, wszystkie kobiety za nim szaleją, i nawet wrogowie go podziwiają. Ideał po prostu :) Ta jego arogancja i zadufanie były lekko denerwujące.

        Jeszcze wątek muzyczny. Starszaki z forum pewnie pamiętają hit Jona&Vangelisa "Friends of Mr. Cairo", będący hołdem dla klasyki kina. W ostatnich sekundach słychać głos owego pana Cairo z "Sokoła..." (gra go Peter Lorre) aż taśma się urywa...

        Czekam na recenzję :)

        • grek.grek "Sokół Maltański" - wrażenia po seansie :] 14.01.17, 13:00
          świetna recenzja, Siostro ! :]
          dzięki.

          prawda.
          Większośc scen we wnętrzach, a te zewnętrzne zazwyczaj bardzo kameralne i sprawiające wrażenie kręcenia nie tyle w studio, co w mini-studio :]

          Ale rozgrywka jest tutaj najwyższej klasy.

          Zdecydowanie, wszystko kręci się tyleż wokół tytułowego Sokoła, co wokół Spade'a. I fakt, ma w sobie nutkę cynizmu i denerwującej dezynwoltury, ale z drugiej strony... podoba mi się sposób w jaki rozprowadza swoich przeciwników. Policjantów zbywa, zagaduje i wpędza w irytację, ale za moment... częstuje drinkiem i wchodzi w ton pojednawczy. Podejrzewany jest o morderstwo, a zachowuje się z pełną galanterią, naweet jeśli programowo niedbałą.

          Gutmana w przepiękny sposób pozbawia 10 tys dolarów zaliczki za drogocenny posążek, który koniec końców okazuje się podróbką.

          Wilmera traktuje jak idiotę i albo obezwładnia gołymi rękoma [nie wyciągając papierosa z ust], mimo że tamten ma pistolet, albo skłania Gutmana, zeby wystawić go policji jako kozła ofiarnego, odpowiedzialnego za zabójstwa kapitana statku, Archera i Floyda Thursby'ego.

          Cairo też nie ma z nim lekko, Spade drwi sobie z niego, zabiera mu broń kiedy chce i robi z niego błazna, aczkolwiek... w sumie cała ta szajka wygląda kuriozalnie i Spade lśni na ich błazeńsko-głupawym tle jak diament :]

          komiczny jest moment, keidy Spade spotyka pierwszy raz Caira, ten grozi mu pistoletem, Spade mu go zabiera, bije, a za chwilę sytuacja się powtarza, bo Cairo ma drugi pistolet, na co Spade reaguje głośnym, szczerym śmiechem :] mnie się on udzielił ;]

          Najciekawsza jest Brigid, doskonała femme fatale. Spade niby nie ulega jej czarowi podczas pierwszego spotkania, w przeciwieństwie do Archera, ale już w następnej scenie znienacka całuje ją. POtem wiele razy upomina ją, żeby się nie zgrywała na "naiwną", bo on tego nie kupuje i chyba czuje, że faktycznie jej poza jest kłamstwem, a ją samą stać na wszystko, ale... ma się wrażenie, że naprawdę stara się ją chronić. Chyba nawet on sam zwierza się jej, w swoim stylu ofk - zupełnie "niezwierzeniowym", że nie jest mu obojętna. W każdym razie, nie jest to jednoznaczna sytuacja. Jest tutaj jakiś wewnętrzny konflikt w detektywie.

          A jednak oddaje ją w ręce policji, za zabójstwo Archera, wyjaśniając to zobowiązaniem wobec zmarłego kolegi. Więc jednak ma zasady i nie rezygnuje z nich. Podobnie jak wtedy, gdy odmawia romansu wdowie po Archerze, która chyba liczyła na to, ze po śmierci męża coś ich połączy. Ciekawe, że Spade nie ma także sentymentów wobec samego Archera. Po jego śmierci mówi policjantom,że "facet nie miał rodziny, pieniędzy, nawet własna żona go nie kochała".

          mam wrażenie, ze w tej całej akcji Sokół jest tylko pretekstem do zaprezentowania właśnie postaci Spade'a.

          I tutaj bym zaryzykował, że Bogart gra go idealnie. Jest absolutnie "cool", uśmiech ma cyniczny, nie ufa nikomu poza sobą samym, i nie ma żadnych złudzeń co do świata, w którym żyje. Nie wierzy ani policji, ani mafiosom, ani pięknym kobietom. Słusznie zresztą, co wyposaża ten film w mocny zastrzyk pesymizmu.

          w jakiś sposób Spade jest w tym brzydkim swiecie ostatnim sprawiedliwym, w którym ostatecznie górę biorą odruchy praworządności i przyzwoitości. Mała pociecha dla świata oplątanego chciwością i bewzględnością, że istnieją tacy, którzy w imię tejże sprawiedliwości gotowi są obciązyć własne sumienie złamaniem moralnych zasad.

          znakomita z kolei jest scena finałowa, kiedy Brigid wsiada do zakratowanej windy, razem z policjantami, i nie zdejmując wzroku ze Spade'a, zjeżdza w dół.

          świetny jest monolog Gutmana opisującego losy Sokoła na przestrzeni ostatnich setek lat. I ten dramat, kiedy - po 17 latach poszukiwań - okazuje się, ze znalezisko jest marną kopią. Scena, w której Gutman bezskutecznie próbuje zdrapać z posążka czarną powłokę [ oryginał był emaliowany ] i z każdym ruchem jest coraz bardziej podłamany, ma swój walor. I nagle Cairo wyzywa go od "kretynów", a Gutman odzyskuje równowagę i proponuje wyprawę do Stambułu, gdzie najpiewniej znajduje się ciągle prawdziwy Sokół.

          świetnie jest to wszystko poprowadzone, elegancja tego brudnego i pełnego przemocy świata robi znakomite wrażenie, w dobie naturalizmów Tarantina, Refna i innych współczesnych mistrzów kina gangsterskiego, bohaterowie w garniturach i kapeluszach. Zło nie musi być przerysowane.

          Muzyka Jerry'ego Goldsmitha podaje jakby rytm całej opowieści, podobały mi się te subtelne "zapętlenia" dźwiękowe podnoszące temperaturę kolejnych scen, akcentujące subtelnie momenty akcji i przemocy [ciekawe, że - poza zabójstwami - to Spade najczęsciej kogoś nokautuje albo obala, swoją drogą zabawne są te "nokautujące ciosy" zadawane reką prostą w łokciu, ale ich nienaturalna forma ma swoje zastosowanie w ogólnie przyjętej konwencji tego filmu, i jemu podobnych].

          w sumie : bardzo dobre kino, inne niż współczesne, ale nie powiedziałbym, że "staroświeckie". Raczej używające innych środków do opowiedzenia historii, w którym głównymi bohaterami są te same oblicza zła, co we współczesnych filmach.


          • siostra_bronte Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seansie :] 14.01.17, 13:42
            Dzięki, Greku :)

            Świetnie, że tak Ci się podobało. Zresztą byłam tego pewna. Mogę się tylko podpisać.

            Zdecydowanie, Bogart jest w tej roli idealny. Stworzył filmowy archetyp zgorzkniałego, cynicznego detektywa, który jednak wierzy jeszcze w ideały i sprawiedliwość.

            Ale przyznam, że chwilami miałam ochotę, żeby choć raz ktoś mu przyłożył :) Żeby nie był taki cool aż do bólu.

            Skąd Ci się wziął Jerry Goldsmith? :) Muzykę napisał Adolph Deutsch ("Pół żartem, pół serio", "Garsoniera").

            Jeszcze raz dzięki. A co Czesi pokażą za tydzień?
            • grek.grek Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 14.01.17, 14:09
              dzięki, Siostro :]

              :]

              właśnie, to niemal wzór bohatera kina noir.

              haha, zgadzam się z Tobą, Siostro :]
              irytujące, że nawet kiedy jest na muszce, to zawsze pokonuje swojego przeciwnika i jeszcze go ośmiesza. swoją drogą, Wilmer i Cairo są jak piłka podrzucona w powietrze, by Spade mógł ją pięknie zasmeczować ;] także policjanci nie są przesadnie intelogentni i sprytni, są raczej klasycznymi "psami". W sumie, szachownica zaludniona jest takimi pionkami, które Spade'owi krzywdy nie mogą zrobić, a on bryluje na ich tle.

              ale jednocześnie w pełni zgadzam się z Tobą, że poza wszystkim są to postaci na swój sposób malownicze.

              o, faktycznie. Byłem przekonany, że to jednak Jerry Goldsmith, nawet się zastanawiałem , skąd on się wziął w filmie z 1941 roku ;] mea culpa ! Nie wiem skąd go wytrzasnąłem... Ale muzyka - tak czy owak - znakomita !

              dzięki za sprostowanie, Siostro :]
              I dzięki w ogóle :]

              za tydzień "Wielki sen" Howarda Hawksa :] z Bogartem i Lauren Bacall, wg Raymonda Chandlera.

              co sądzisz o tym filmie, Siostro ?
              • siostra_bronte Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 14.01.17, 14:15
                Nie ma za co :)

                Wstyd się przyznać, ale nie widziałam tego filmu!
                • grek.grek Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 14.01.17, 14:44
                  jest ! jest za co ! :]
                  dzięki !

                  o, zaskoczyłaś mnie !

                  pamiętam, jak przez mgłę, że kiedyś był w TVP przegląd filmów z Bogartem i ja to pamiętam, gorzej ze... nie pamiętam tych filmów. Miałem wtedy kilka lat i tutaj pewnie jest sedno powyższego problemu ;]

                  tak czy owak - premiera ! :]]
                  • siostra_bronte Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 15.01.17, 13:29
                    Okazuje się, że 14 stycznia minęła 60 rocznica śmierci Bogarta.
                    • grek.grek Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 15.01.17, 15:05
                      może Czesi powtarzają te filmy z Bogartem właśnie a'propos tej okrągłej rocznicy ?
                      • siostra_bronte Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 15.01.17, 16:31
                        O, bardzo możliwe.
                        • grek.grek Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 15.01.17, 16:51
                          :]
                  • barbasia1 Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 15.01.17, 16:33
                    >gorzej ze... nie pamiętam tych filmów. Miałem wtedy kilka lat i tut
                    > aj pewnie jest sedno powyższego problemu ;]

                    :)))
            • barbasia1 Re: "Sokół Maltański" - wrażenia po seans 15.01.17, 16:34
              >Ale przyznam, że chwilami miałam ochotę, żeby choć raz ktoś mu przyłożył :) Żeby nie był taki >cool aż do bólu.

              Hehe! :)
    • grek.grek 0:25 TVP2 "Borgman" 13.01.17, 16:24
      swego czasu miał być w TVP Kultura, w piątek o 20:20 :], ale z powodu śmierci Andrzeja Wajdy nastąpiły zmiany w ramówce i "Borgman" znikł.

      Terraz niby się pojawia, ale w środku nocy.

      Zrobił bardzo dobre wrażenie w Cannes. nawiązuje do "Teorematu" Pasoliniego. Tutaj też mamy nieznajomego [ bezdomnego włóczęgę], który wkracza w mikrokosmos mieszczańskiej rodziny i nawiązuje po kolei intymne relacje z jej uczestnikami prowadząc tym samym do katharsis.

      w "Teoremacie" cała historia miała wydźwięk ambiwalentny, figura nieznajomego budziła skojarzenia nawet z Bogiem.

      A tutaj ? czy to wariacja w stronę grozy, pesymizmu, horroru czy raczej przeciwnie ?

      Szkoda, że tak późno.
      • barbasia1 Re: 0:25 TVP2 "Borgman" 14.01.17, 22:50
        >0:25 TVP2 "Borgman"

        Właśnie, co to za pora na premierowy film!?
        • grek.grek Re: 0:25 TVP2 "Borgman" 15.01.17, 12:48
          jak to bywa w TVP, Barbasiu - pora na premierę jest to beznadziejna :]

          ciekawe, że kiedy był pierwotnie planowany w Kulturze, miał lecieć o 20:20, a więc oryginalnie nie potraktowano go jako film na tyle "obrazoburczy", żeby nadawał się do wymiecenia na środek nocy.

          swoją drogą, jak się spojrzy na te atrakcje jakie Jedynka i Dwójka serwują między 19:00 a 22:00, to ręce opadają.

          TVP to jest niestety beton, Barbasiu : od 27 lat posługujący się tą samą strategią - od rana do 22:00 komercja, tandeta i telenowela, a od 22:00 do rana - czasami coś ambitnego rzucą, żeby nikt nie męczył że misji nie ma.

          najgorsze, że nie ma w Polsce żadnego politycznego bytu, który miałby na TVP inny pomysł. To dopiero jest horror.
          • barbasia1 Re: 0:25 TVP2 "Borgman" 15.01.17, 16:31
            > swoją drogą, jak się spojrzy na te atrakcje jakie Jedynka i Dwójka serwują między 19:00 a >22:00, to ręce opadają.
            > TVP to jest niestety beton, Barbasiu : od 27 lat posługujący się tą samą strate
            > gią - od rana do 22:00 komercja, tandeta i telenowela, a od 22:00 do rana - cza
            > sami coś ambitnego rzucą, żeby nikt nie męczył że misji nie ma.

            Jakoś mnie to nie dziwi, nie spodziewałam się, że będzie inaczej. :) I prawdę mówiąc, nie spodziewam, że będzie kiedykolwiek inaczej.
            Na szczęście jest TVPKultura, choć np. liczba premier filmowych w tygodniu, w miesiącu na tym kanale jest zdecydowanie za mała.
            • grek.grek Re: 0:25 TVP2 "Borgman" 15.01.17, 16:50
              niestety, zapewne lepiej nie będzie, a jesli będzie, to nieprędko.

              I to prawda również.
              wydaje mi się, że Kultura cierpi na niedofinansowanie, aczkolwiek mam też wrażenie, nie wiem czy je podzielasz ? podzielacie, że nowe kierownictwo kanału jakby mniej uwagi przywiązywało do filmów.

              muzyki nie brakuje, teatrów jest więcej jakby, niezłe dokumenty, dobra publicystyka i programy autorskie, a film gdzieś tam się wlecze w ogonie. MOże dlatego, ze prawicowe kino istnieje w tak wstydliwej niszy, że nie ma czego pokazywać ? :]]
    • grek.grek "Wykolejony [Derailed]" via Nova Cinema [1] 14.01.17, 13:45
      Niezły thriller, choć im dalej w las tym bardziej schematyczny, z obowiązkowo szablonowym finałem.

      Bohaterem głównym jest Charles Schine [Clive Owen]. POrządny facet, dobrze zarabiający menadżer w jakiejś wziętej nowojorskiej firmie reklamowej. Ma żonę i chorą córkę, chyba chodzi o jakąs chorobę nerek, bo w domu mają sprzęt do codziennej dializy.

      Pewnego dnia spóźnia się na pociąg i wsiada do następnego. Ma perypetie z zaakupem biletu, w czym pomaga mu atrakcyjna kobieta. Przysiada się do niej i wspaniale im się rozmawia, a pani Lucinda Harris [Jennifer Aniston] robi na nim piorunujące wrażenie.

      Spotykają się od teraz codziennie, bo ona też jeździ do swojej pracy, w jakieś firmie konsultingowej czy czymś takim. Lucinda jest elokwentna, sympatyczna, kontaktowa, niezwykle elegancka. Robi wrażenie. Charles zachowuje się jak 200 % dżentelmen, i wydaje się że i ona przyjmuje to jako czynnik stanowiący o jego atrakcyjności.

      Wreszcie postanawiają iśc do hotelu i być może spędzić wieczór w namiętnej konsumpcji romansu. Ona się waha, bo ma męża. On też nie jest całkiem pewien, bo żona, chora córka, lojalność... A do tego ten hotel jakiś niekoniecznie piękny i wytworny.

      A jednak uczucia biorą górę... Przyjemności przerywa im wtragnięcie do pokoju bandyty z pistoletem [Vincent Casel] "Nie zamknęliście zasuwki", powiada z uśmieszkiem. Terroryzuje ich, zabiera portfele, a próbującego walczyć Charlesa nokautuje paroma mocnymi ciosami. jak przez mgłę Charles słyszy krzyki Lucindy i widzi jak napastnik zabiera się do gwałtu...

      Po przebudzeniu Charles zastaje siedzącą na łózku Lucindę i pusty pokój. Pyta ją troskliwie o to, czy jest cała, przeprasza za sytuację i chce dzwonić na policję, ale Lucinda odmawia. Nie moze sobie pozwolić na to, by romans wyszedł na jaw. W sumie, Charles też nie bardzo jest gotów, by się tłumaczyć przed żoną. No i ta chora córka...

      Wraca więc do domu, do pracy, a obrażenia twarzy tłumaczy napadem złodziejów w ciemnej ulicy. Udaje mu się zablokować karty kredytowe, więc jest nadzieja, że bandyta z hotelu nie wypucuje mu konta do czysta.

      Mija kilka dni. Charles próbuje kontaktować się z Lucindą, ale jest opór z jej strony. Grzecznie, ale kulturalnie, odmawia spotkań. Charles tłumaczy to jej traumą po całym zdarzeniu. Absolutnie zrozumiałą. Siedzą w hallu jej firmy i trudno im cokolwiek dodać. Recepcjonistka patrzy na nich, a Charles pyta rozdrażniony "No i o co pani chodzi ?".

      Niespodziewanie Charles dostaje telefon od... bandyty. Przedstawia się on jako La Roche i żąda od niego 20 tys.dolarów za milczenie. Jeśli Charles nie zapłaci - żona i córka dowiedzą się o jego romansie. Charles ledwie łapie oddech. Pobiera z konta 20 tys i zanosi pod adres wskazany przez La Roche'a. Nie jest on sam. Ma czarnego wspólnika [raper Xzibit]. Charles oddaje kasę w aktówce i na pożegnanie dostaje mocny cios w brzuch - "to za blokadę kart", rzuca La Roche.

      Charles ma nadzieję, że to koniec tego koszmaru, ale wcale nie. La Roche zaczyna go oplatać jak pająk. Odwiedza jego dom, ubrany w garnitur i okularki, udaje jego kolegę z pracy. Miło i wesoło rozmawia z jego żoną i córką, które są nim zachwycone. Charles ledwie trzyma nerwy na wodzy, udaje że go zna, ale kiedy tylko zostają sami każe mu "wyp..ać z jego domu'. La Roche nic sobie z tego nie robi, łapie go za... krocze, ściska tak że Charlesowi oczy wychodzą z orbit i zapowiada, że to nie koniec i że Charles ma być grzeczny i posłuszny, bo inaczej załatwi jego rodzinę.

      Tym razem La Roche chce więcej : 100 tys. dolarów. Wszystko co Charles ma na koncie. I to nie dla siebie, ale dla córki, to pieniądze odłożone na jej terapię i powrót do zdrowia.

      Charles zaczyna lekko panikować i zwierza się ze swoich problemów kolegom. Jeden z nich, Winston, goniec w firmie [raper RZA], siedział kiedyś w więzieniu. Proponuje Charlesowi pomoc. Za 10 tys. pogoni tego szantażystę, aż pogubi meszty.

      Charles zastanawia się zaledwie chwilę. Jaki ma wybór ? Przyjmuje pomoc Winstona. Te 10 tys bierze z firmowej kasy, na zasadzie "cichej pożyczki, o której nikt nie wie".

      Jadą w miejsce przekazania okupu. Są godzinę wcześniej, co ma im pomóc namierzyć drania. Problem w tym że La Roche przyszedł tam jeszcze wcześniej i zanim panowie przystąpią do dzieła, to już Winston zostaje zastrzelony na siedzeniu auta.

      La Roche znika i zapowiada Charlesowi, że wydusi z niego tę kasę, zaś Carles zostaje z trupem kolegi w aucie zaparkowanym w ciemnym zaułku. Przyczepia się do niego jakaś córa Koryntu, a za nią zjawiają się policjanci. A trup w aucie, a z auta krew cieknie... Na szczęście nie zauważają niczego.

      Charles chce utopić auto razem z truipem w środku, ale bajoro na terenie starego wysypiska śmierci okazuje się zbyt płytkie. Auto wjeżdza tylko do wysokości karoserii. Charles zostawia to jak jest i ucieka.

      W firmie odwiedza go czarnoskóry policjant Franklin Church [Giancarlo Esposito], opiekun i mentor Winstona, który pomógł chłopakowi wyjśc na prostą, kiedy ten siedział w więzeniu. Dopytuje Charlesa o ostatnią noc, a Charles podaje alibi,że był w pracy.

      W tym momencie Charles dostaje telefon. Dzwoni La Roche. Słychać w słuchawce krzyki Lucindy. La Roche mówi, że jest w jej domu, trzyma ją na muszce i Charles ma przywieźć te 100 tysiaków. Inaczej ją zabije. Charles idzie do banku i czyści konto do zera.

      Przyjeżdza pod wskazany adres. LUcinda jest terryrozowana przez La ROche'a i jego wspólnika. Charles daje im kasę, zwyczajowo obrywa i panowie się ulatniają z teczką pełną gotówki. Lucinda w szoku siedzi cicho, a Charles nawet nie ma już siły z nią rozmawiać... Stać go tylko na to, by wydukac, ze te pieniądze odkładał [z żoną] na leczenie córki.

      KOlega Charlesa namawia go, zeby jednak poszedł na policję. Teraz już nie ma innej możliwości. Charles wyznaje żonie, że stracił pieniądze. Nie mówi jednak nic o romansie.

      Potem jedzie do tej firmy, w której pracuje Lucinda. Prosi recepcjonistkę by ją z nim skontaktowała. A ona mówi "O, pani Lucinda Harris tam idzie". Charles obraca się we wskazanym kierunku i widzi... jaką czarnoskórą panią w okularach. Mówi recepcjonistce, że się pomyliła, ale ona wie lepiej. Charles pyta więc inaczej - mówi, że chodzi o tę kobietę, z którą tutaj rozmawiał. Recepcjonistka go pamięta, w końcu gapiła się na nich, a on zwrócił jej uwagę. Mówi mu, że ta kobieta pracowała tutaj na jakimś mało ważnym stanowisku i odeszła kilka dni temu.

      Charlesowi coś świta... Kryjąc się jeździ ciągle tym samym pociągiem, aż wreszcie spotyka Lucindę. Obserwuje się z daleka. Widzi ją z innym mężczyzną na dworcu. A potem... widzi jak przed dworcem Lucinda obściskuje się z... La Roche'em i wsiada do auta z nim i tym czarnym wspólnikiem. JUż wie, że został wrobiony.

      Postanawia śledzić Lucindę i jej nowego amanta. ORientuje się, że La Roche, Lucinda i kolega czarny mają schemat : ten sam numer z romansem w pociągu, ten sam hotel, właściciel któruy o wszystkim wie i bierze za to kasę, ten sam pokój do którego Lucinda prowadzi frajera, no i na koniec ten sam numer z "gwałtem" i szantażem.

      Tym razem jednak jest inaczej. Charles psuje im zabawę. Zaczaja się w pokoju obok, wykorzystuje nieuwagę czarnego [ który chadaza tutaj w czerwonej liberii i pilnuje korytarza], nokautuje La Roche'a, a potem grozi bronią Lucindzie i wyjaśnia oszołomionemu amantowi, że został podobnie jak on wkręcony z dramatyczną sytuację. Niestety, amant bardziej boi się faceta z bronią niż faktycznego zagrożenia, i próbuje mu tę broń wyrwać. Strzały alarmują czarnego na korytarzu. Giną wszyscy, żyje tylko Charles.

      Policja interweniuje, a Charles zeznaje, że był w pokoju obok, a słysząc strzelaninę zamknął drzwi i schował się pod łózko. "Bardzo dobra postawa', gratuluje policjant. Charles jest poza podejrzeniem.

      cdn

      • grek.grek "Wykolejony [Derailed]" via Nova Cinema [2] 14.01.17, 13:58
        Szczęsliwie udaje się Charlesowi odzyskać teczkę. Na zamku kazał wygrawerować własne imię i nazwisko, więc policja wydaje mu ją bez problemów. Była w depozycie hotelowym, gdzie umieścił ją La ROche. Na parkingu Charles sprawdza : uff, w środku ciągle jest nietknięte 100 tys.

        [może tylko jeszcze dodam, że w ostatniej chwili w pokoju, Lucinda mówi do Charlesa, że "nie wszystko co zaszło między nami, było kłamstwem", ale on chyba jej nie bardzo wierzy, nawet jeśli La Roche robi jej wyrzuty, że chciała Charlesa oszczędzać z powodu historii jego córki - trudno było pozwolić umrzeć postaci granej przez Aniston bez lekkiego wybielenia jej]

        Niespodziewanie kłopoty ma dopiero w pracy. Wychodzi na jaw ta cicha pożyczka jakiej sam sobie udzielił. Szef firmy zwalnia go dyscyplinarnie.

        MIja kilka miesięcy. Charles pracuje jako nauczyciel [zawód wyuczony] w stanowym więzieniu. Właśnie siedzi w klasie i sprawdza opowiadania, jakie napisali podopieczni. Z trwogą odkrywa, że jedno z nich to kropka w kropkę zapis tego koszmaru, który przeżył. Domyśla się, kto mógł je napisać...

        W więziennej pralni znajduje La ROche'a. "Sądziłeś, że jedna kulka wystarczy, by mnie zabić?", pyta ów kpiąco.

        Dochodzi do walki, którą rozstrzyga Charles ciosem prymitywnego noża, jaki zostawił mu na pamiątkę Winston.

        Policja nie ma uwag, Charles został zaatakowany przez więźnia, musiał się bronic. POjawia się Franklin Church, który domyślał się, ze Charles coś wiedział o tym, jak umarł Winston, a teraz ma tego pewność. Nie zamierza jednak wyciągać konsekwencji i ciągać Charlesa po przesłuchaniach. "Nie dał pan szansy wymiarowi sprawiedliwości - powiada na ochodnem - ... ale ten sam wymiar sprawiedliwości jaką dał szansę Winstonowi ?", pyta retorycznie. Wymieniają porozumiewawcze spojrzenia i Charles wraca do domu.

        W ostatniej scenie widzimy ich domek na przedmieściach, z którego wybiega córka, chyba zdrowa już, i wsiada do szkolnego autobusu.

        Niezłe, dobra obsada, ciekawe twisty i przestroga "im bardziej kobieta atrakcyjna, tym niebezpieczniejsza" ;]]

        NO i... sugestia, aby unikać romansów pozamałzeńskich też jest dośc widoczna ;]

        swoją drogą, stacja komercyjna, a film poszedł bez ani jednej reklamy ;] U nas Polsat czy TVN nawet w srodku nocy zarzucają 15-minutowymi blokami.

        www.youtube.com/watch?v=UNRHJAs2WRI
        • siostra_bronte Re: "Wykolejony [Derailed]" via Nova Cinema [2] 14.01.17, 14:06
          Dzięki za recenzję :)

          Widziałam kiedyś w naszej tv, nie pamiętam na jakim kanale.

          Faktycznie, niezły thriller, choć trzeba przyznać, że przewidywalny. Już od początku można się było domyśleć, że Lucinda należała do spisku i bohater został wrobiony.

          Zachowanie Charlesa nie do końca było racjonalne. Mając wybór między zdrowiem, a nawet życiem córki (kasa na leczenie) a przyznaniem się do romansu, powinien wybrać to pierwsze. No, ale wtedy nie byłoby filmu.

          • grek.grek Re: "Wykolejony [Derailed]" via Nova Cine 14.01.17, 14:41
            dzięki, Siostro :]

            to wszystko prawda, ale twisty wprowadzone są w dobrych momentach, aktorzy [Owen i Casel zwłaszcza] robią swoje, i tempo nie spada. Thriller nie zmieniający zasad gatunku, ale przyzwoity :]

            fakt ! w dodatku, Charles na początku chce iśc na policję, uniemożliwia mu to postawa Lucindy. Później Charles przyznaje, że czuł się winny wobec niej, że jej nie ocalił, i dlatego zachowywał się tak, a nie inaczej. Swoją drogą, ciekawy to zabieg przestępczy. w istocie, gdyby chodziło tylko o kradzież, to pół biedy, ale tutaj szajka spryciarzy pozoruje gwałt, żeby faceta wkręcić w wyrzuty sumienia, że nie potrafił kobiety obronić.

            do opisu można by jeszcze dodać, że już po zorientowaniu się, iż Lucinda należy do gangu - Charles odwiedza to jej rzekome mieszkanie, które wizytował w odpowiedzi na szantaż, i dowiaduje się, że zostało wynajęte na jeden dzień przez "jakąs panią i jej PARTNERA".

            dzięki :"]
    • grek.grek 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkach" 14.01.17, 14:58
      bardzo polecam !
      kiedyś oglądałem, opisywałem... ;]
      wydaje mi się, że chyba nie widzieliście jeszcze tego filmu ?

      pochodzi on z Arabii Saudyjskiej, zrealizowany został w kooprodukcji z Niemcami.

      bohaterka ma 10 lat i marzy o posiadaniu rowera, żeby się ścigać ze swoim przyjacielem. Kłopot w tym, że : primo - nie ma pieniędzy, żeby go kupić, secundo - dziewczynom [i kobietom, w ogóle] nie wolno jeździć rowerem. Wadjda nie rozumie tego, i nie przestaje odkładać pieniędzy na zakup wymarzonego jednośladu.

      historia jest pozornie lekka, ale ani na moment nie przestaje konfrontować młodej, nieskażonej konformizmem, nieurobionej dziewczynki z zamordystyczną, mizoginiczną kulturą tradycji zakazów i nakazów jaka ją otacza.

      W szkole, na ulicy, nawet w domu - wszędzie kobieta moze mniej, albo nic nie mozę. Wszędzie czyhają na nią jakieś obostrzenia, wszędzie nie pozwala się jej na swobodną ekspresję, wszędzie jest na niższym poziomie wolności osobistej niż mężczyzna.

      mała jest buntowniczką, słucha rocka, nosi tytułowe trampki i nie ma zamiaru wybić sobie z głowy tego roweru.

      Wreszcie nadarza się szansa na zebranie za jednym zamachem całej sumy : w szkole ogłaszają konkurs na najlepszą recytację Koranu. Wadjda, kompletnie nie znająca świętego pisma, sensacyjnie zgłasza się, pilnie uczy, a nauczycielka, dotąd uważająca ją za odmieńca ;'], nie mozę się nachwalić jej "duchowej przemiany" ;]

      niezwykle ciekawą postacią jest dyrektorka szkoły, surowa młoda kobieta, bezceremonialnie karząca uczennice za najmniejsze odstępstwo od surowych reguł koranicznych, a jednocześnie... sami się przekonacie. Ona kiedyś była jak Wadjda, dlaczego się zmieniła ? Co ma swojej młodej uczennicy do powiedzenia ku przestrodze ?

      Interesująca jest też matka, piękna, a jednocześnie calkiem bezwolna wobec decyzji swojego męża, i ojca Wadjdy, który chce sobie wziąć drugą, młodszą żonę.

      sama zaś młodociana bohaterka jest bezpretensjonalna, urocza i rozbrajająca z tym swoim spojrzeniem i stylem bycia.

      Czy zarobi pieniądze wygrywając konkurs ? Czy zdobędzie upragniony rower ? Czy się na nim przejedzie ? Wszystkie odpowiedzi przyjdą nieuchronnie w finale :]

      Bardzo polecam !

      wielki atut tego filmu, to bajkowe miejskie krajobrazy tonące w upalnym słońcu za dnia i w nocy równie klimatyczne. Pięknie się to ogląda.
      • barbasia1 Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkach" 15.01.17, 16:15
        Widzieliśmy! :) Tak, to bardzo wdzięczna historia i kapitalny obraz sytuacji kobiet w Arabii Saudyjskiej. Obraz uzupełniają około filmowe opowieści pani reżyser filmu, Haifaa al-Mansour, z pracy na planie filmu.

        Haifaa al-Mansour, pierwsza kobieta reżyser w Arabii Saudyjskiej otrzymała dla tego projektu poparcie samego króla Abdullaha, ale podczas pracy nad filmem musiała się ukrywać w furgonetce i reżyserować męską część obsady przez walkie-talkie, ponieważ, jak wyjaśniała, kobietom nie wolno pracować w miejscu publicznym, i też nie wolno tez im wydawać poleceń mężczyznom.

        Polecam świetny wywiad z Haifaą al-Mansour - bardzo ciekawa postać!
        film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/haifaa-al-mansour-trzeba-wspierac-opor/vegdd
        • barbasia1 Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkach" 15.01.17, 16:23
          PS
          W zalinkowanym wywiadzie z Guardiana z roku 2013 pojawia się optymistyczna wiadomość -
          - "W kwietniu (2013 -ja) w Arabii Saudyjskiej zniesiono zakaz dla kobiet jeżdżenia rowerem, choć jedynie w wyznaczonych rejonach" . Możliwe , że przyczyniła się do tego Haifaa al-Mansour filmem "Dziewczynka w trampkach"!? :)
          • grek.grek Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkac 15.01.17, 16:46
            o ! świetna informacja !

            miejmy nadzieję, że tak właśnie było, że kino ma ciągle zdolnośc podstawiania ludziom lustra, w którym mogą się przejrzeć i werryfikować swoje postawy, ulepszać świat, modyfikować rzeczywistość :]
            • barbasia1 Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkac 15.01.17, 21:29

              :)

              O tak!
        • grek.grek Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkach" 15.01.17, 16:44
          a jednak ! doskonale ! :]

          ha, to ciekawa historia.
          dzięki za wywiad, Barbasiu, niechybnie przeczytać muszę :]
          • barbasia1 Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkach" 15.01.17, 21:31
            Król poparł projekt Haifay, pewnie dlatego, że w Arabii Saudyjskiej nie ma ani jednego kina. ;))
            • grek.grek Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkac 16.01.17, 11:25
              haha ;]

              po co kina, skoro król wszystkie nowości ogląda u siebie w pałacu ;]
              • barbasia1 Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkac 16.01.17, 22:30
                Właśnie! :)
                • grek.grek Re: 16:05 TVP Kultura "Dziewczynka w trampkac 17.01.17, 11:43
                  :]

                  stała praktyka w róznych satrapiach i reżimach : rządząca za pomocą wojska i aparatu przemocy klika trzyma lud w ciemnocie i rygoryzmie moralnym, a sama swobodnie korzysta z owoców postepu, zarówno technologicznego, co obyczajowego.

    • grek.grek w kinach : "Powidoki" 14.01.17, 18:07
      no i już są w kinach.

      w Łodzi odbyła się huczna premieara.
      z recenzji, tych nowych, ale i tych po Gdyni i nie tylko, wynika że nie jest to wybitne dzieło, ale film znaczący, bardzo osobisty i z pewnością mający wiele atutów [główna rola Bogusława Lindy, uwodzicielskie zdjęcia miasta Łodzi w wykonaniu Pawła Edelmana, a przede wszystkim przesłanie walki o ideały w nawet najtrudniejszych czasach, czyli aktualne dziś, wtedy i w przyszłości zapewne też, bo tak już ten świat jest urządzony] :

      wyborcza.pl/7,101707,21229011,powidoki-wajda-zostawil-nam-film-takze-o-sobie-sobolewski.html
      esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=23735
      www.filmweb.pl/reviews/Dyskretna+niepokorność-19591
      • barbasia1 Re: w kinach : "Powidoki" 14.01.17, 22:55
        Czytałam, że były problemy z napisaniem dobrego scenariusza do "Powidoków"!?
        • grek.grek Re: w kinach : "Powidoki" 15.01.17, 12:51
          zgadza się, Barbasiu.
          także o tym czytałem.

          a najgłośniej krytykował ten fakt sam pan Linda.

          mimo wszystko - świetnie,ze ten film powstał,; tak sobie myslę, że poza Wajdą nikt by nawet nie wpadł na pomysł, że można opowiedzieć historię kogoś takiego jak Strzemiński.

          btw, nawet w Wiadomościach TVP był materiał z premiery "Powidoków", dasz wiarę ? :] I to całkiem życzliwy oraz poztywny.
          • barbasia1 Re: w kinach : "Powidoki" 15.01.17, 15:29
            > a najgłośniej krytykował ten fakt sam pan Linda.

            W sumie nie dziwię się, to na jego roli spoczywał cały ciężar filmu.

            Postać Strzemińskiego i Kobro wcześniej przypomnieli Maciej i Adam Wojtyszkowie w spektaklu dla Teatru Telewizji, który niedawno nam tu przypomniałeś.

            O! To jestem miło zaskoczona! :))
            • grek.grek Re: w kinach : "Powidoki" 15.01.17, 16:42
              cześć, Barbasiu :]

              tak zapewne było... i okazało się, wedle recenzji dotychczasowych, że pan Linda tę odpowiedzialnośc uniósł :]

              tak, pamiętam :]
              to był niezły spektakl, im więcej czassu mija od jego zakończenia, i przypomina mi się w kontekście pojawienia się filmu, tym częściej zdaję sobie sprawę z tego, że był lepszy niż początkowo mi się wydawało.

              ja też :]]
            • grek.grek Re: w kinach : "Powidoki" 15.01.17, 16:52
              a'propos "Powidoków" filmowych - ciekawa polemika :

              www.rp.pl/Film/301109900-Dwuglos-Powidoki-Andrzeja-Wajdy.html/
              • barbasia1 Re: w kinach : "Powidoki" 15.01.17, 21:57
                Dzięki! Czytam. :)
                • grek.grek Re: w kinach : "Powidoki" 16.01.17, 11:26
                  udanej lektury, Barbasiu :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka