Gość: Kaśka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.09.03, 16:45
Apropos pracy.
Jestem architektem krajobrazu. Od roku szukam stałego zatrudnienia w
zawodzie, ale dokądkolwiek się nie udam - obchodzi ich tylko ewentualna
współpraca (najczęściej w ogóle bez umowy).Może mam pecha???Przed rokiem
obroniłam pracę mgr.Do tego czasu pracowałam ponad 2 lata na stałe w firmie
projektowej (przy planach zagospodarowania i zieleni: projekty, wykonawstwo,
nadzory, inwentaryzacje, wycena, itd).Akurat na kilka dni przed moją obroną
szef stwierdził, że nie przedłuży mi umowy - bo kiepsko z finansami.Dano mi
wybór - urlop bezłatny do niewiadomo kiedy, o ile chcę jeszcze kiedyś z nimi
pracować albo koniec.
No i w ogóle zrezygnowałam - bo jak to? Z magistrem i doświadczeniem nie dam
sobie rady?????? Coś znajdę. Najpierw było ciężko, ale znaleźli się chętni na
projekty. To już coś. Potem w kilku firmach mnie chcieli (bo doświadczenie ;)
Ale nie miałam prawka - musiałam migiem je zrobić (ćwiczyłam na oblodzonym i
zasypanym śniegiem placu manewrowym - bez górki - a mój instruktor biegał z
łopatą i pachołkami). Zdałam egzamin (przez łapówy).Ale praca dla architekta
krajobrazu ,,+ samochód" już na mnie nie czekały :(, za to zadzwonił kolega,
który wyjeżdżał na stypendium do Niemiec czy nie chce wejść na jego miejsce
na uczelni - tyle że 1/2 etatu i na pół roku. Nie przebierałam, zwłaszcza że
rozpoczęłam studia podyplomowe (PW - planowanie przestrzenne) i potrzebne
były pieniążki. Szkoda tylko, że nie mogłam sprawdzić się jako kierowca :)
Minęło pół roku. Kolega wrócił z Niemiec.A ja poznałam ciekawych ludzi i
nabrałam nowych doświadczeń w pracy:) Co też jest bardzo ważne. Wierzę, że
znowu poczuję się potrzebna: posiadam doświadczenie w
projektowaniu, ,,zdolności manualne", znam AutoCada i j. angielski, mam
prawko i dużo pomysłów :)
I czym tu się przejmować!
Ale jeśli Ktoś miałby jakieś propozycje - chętnie posłucham dobrych rad.