21.01.05, 20:08
50-lecie Akcji "Wisła"
W dniach kiedy do rąk Czytelników trafi ten numer "Gorlickiej", mija 50
rocznica akcji "Wisła". Jest to najtragiczniejsze wydarzenie w całych
dziejach Łemkowszczyzny i Łemków. Praktycznie cala społeczność została
przymusowo deportowana z ziemi ojczystej na obce dla niej tereny zachodniej
Polski, czyli tzw. Ziemie Odzyskane. Łemkowie zamieszkujący od wieków w
Karpatach, między Dunajcem a Sanem, byli bardzo przywiązani do swych siedzib,
jak wszyscy zresztą górale na całym świecie. Łemków uważa się obecnie za
etniczną grupę narodu ukraińskiego, ale Łemkowie nie chcieli wyjeżdżać na
Ukrainę, w dodatku sowiecką, o której nie wiele nawet wiedzieli. Mieszkając
od pokoleń w Polsce ten kraj uważali za swoją ojczyznę i chcieli dalej żyć w
swoich umiłowanych Beskidach.
Możni tamtego świata z roku 1947 zadecydowali inaczej. Akcja "Wsią" była już
w zasadzie tylko finałem kilkuletniej polityki komunistycznych władz PRL-u,
mającej na celu usuniecie ludności ukraińskiej z terenów południowo-
wschodniej Polski.
Pierwszy jej etap rozpoczął się we wrześniu 1944 roku, kiedy to pomiędzy
rządami PRL i USSR podpisano umowę o wzajemnej wymianie ludności. Umowa
zastrzegała, że ewakuacja jest dobrowolna i przez kilka pierwszych miesięcy
rzeczywiście taka była. Ale wbrew oczekiwaniom władz polskich ochotników na
wyjazd do Ukrainy nic było wielu. Wówczas zaczęto wywierać wyraźną presję.
Powołano nawet specjalną grupę operacyjną "Rzeszów", która miała za zadanie
zmuszenie opornych Ukraińców do zdecydowania się na wyjazd do Związku
Radzieckiego. W rezultacie tych działań z ogółu 27 tysięcy Łemków
zamieszkujących południowe obszary powiatu gorlickiego, od 1946 roku na
Ukrainę wyjechało 15 tysięcy. Pozostało więc jeszcze około 12 tysięcy
zdeterminowanych ale i niepewnych swojej przyszłości ludzi.
Połowiczny "sukces" ewakuacji do ZSRR spowodował, że w kręgach MON-u dojrzała
koncepcja przymusowego wysiedlenia pozostałej w Polsce ludności pochodzenia
ukraińskiego, w tym także i Łemków, na Ziemie Odzyskane.
W oficjalnej propagandzie PRL-u za przyczynę akcji "Wisła" podawano
konieczność pozbawienia oddziałów UPA cywilnego zaplecza wśród miejscowej
ludności, a także jako odwet za zastrzelenie gen. Świerczewskiego. Jednak
oceniając z dzisiejszej perspekywy te argumenty, szczególnie w odniesieniu do
terenu Łemkowszczyzny, nie wytrzymują krytyki. Przecież UPA nie miała
konkretnego poparcia wśród Łemków, natomiast współżycie Łemków z ludnością
polską było bez zarzutu. Ba, wysiedlono nawet Rusinów mieszkających w
okolicach Szczawnicy, gdzie UPA w ogóle nic działała. Państwo polskie mogło
sobie swobodnie poradzić z Ukraińską Powstańczą Armią bez wysiedlania
niewinnych ludzi podobnie jak wyeliminowano formacje WIN-u i NSZ nie
uciekając się do ewakuacji wsi polskich.
W naszym powiecie przesiedlenia w ramach akcji "Wisła" trwały od połowy maja
do końca czerwca 1947 r. W ich rezultacie południowe obszary Gorlickiego
zostały ogołocone z ludności łemkowskiej. Pozostały tylko pojedyncze osoby i
rodziny mieszane. Wszystkich opornych i podejrzanych zamknięto w obozie w
Jaworznie, gdzie z wycieńczenia zmarło 170 osób. Wysiedleńcy trafili
przeważnie do województw wrocławskiego i zielonogórskiego. Na opustoszałe
tereny Łemkowszczyzny zaczęli się wprowadzać powoli polscy osadnicy. Przypływ
jednak był słaby. Niektóre wsie w naszym powiecie, niegdyś ludne, do dziś
pozostały zupełnie puste np. Radocyna, Długie, Czarne, Banica, Bieliczna,
Regetów Wyżny, Lipna, Czertyżne. Po 1956 r. stały się możliwe powroty Łemków
na ojcowiznę. Były one niełatwe ze względu na utrudnienia administracyjne i
konieczność spłacenia osadników. Mimo to do powiatu gorlickiego powróciło
kilka tysięcy Łemków. Najwięcej do takich wsi jak Bartne, Gładyszów,
Bielanka, Ropica, Rozdzielę, Nowica i kilka innych. Nawet w samych Gorlicach
zamieszkało około 70 rodzin.
Dzisiaj akcję "Wisła" ocenia się jednoznacznie negatywnie. Prawdziwą
przyczyną wysiedleń była chęć władz aby tereny wschodniego pogranicza stały
się obszarem czysto polskim, a całe państwo było możliwie jednolite
narodowościowo. Oba te zamierzenia nie zostały, na szczęście, do końca
zrealizowane. Ucierpieli natomiast niewinni ludzie, których gwałtem zmuszono
do opuszczenia umiłowanych gór.
Przemiany w demokratycznej Polsce spowodowały, że w 1990 roku Senat RP
potępił akcję "Wisła". Łemkowie na taki sam gest oczekują teraz ze strony
Sejmu. Z inicjatywy Jacka Kuronia opublikowano list otwarty potępiający
akcję "Wisła" podpisany przez grupę parlamentarzystów i intelektualistów
polskich. Przeciąga się sprawa ze zwrotem lemkowskich, obecnie państwowych,
lasów prawowitym właścicielom. Cieszy natomiast odzyskanie większości cerkwi
z rąk Kościoła Rzymsko-Katolickiego np. w Łosiu, Uściu, Nowicy a także
Ruskiej Bursy w Gorlicach.
Nowa sytuacja polityczna a w szczególności przyjęcie wkrótce Polski do Unii
Europejskiej i do NATO, a także w perspektywie wejście niepodległej Ukrainy
do tych struktur 5 -10 lat później, spowoduje, że wwieku XXI nic będą miały
miejsca w naszej części Europy żadne waśnie czy konflikty narodowościowe.
Tragiczne wydarzenia historyczne takie jak pogromy Polaków na Wołyniu czy
akcja "Wisła" -zostaną sprawiedliwie ocenione i osądzone, a prawdziwe
pojednanie narodu polskiego i ukraińskiego stanie się faktem.
ANDRZEJ SOKACZ
Od red.: Trudno nie godzić się z tym tekstem, trudno nie oprzeć się pewnym
refleksjom. Żyję na tej ziemi gorlickiej dość długo, dość długo bywam w
górach, bywam wśród ich mieszkańców, siadam wśród nich i staramy się
wzajemnie zrozumieć. Dla przyjezdnych stanowią folklor, inność, odmienność.
Nie dla mnie. Siadam wśród nich, łamiemy nieufności, sprzeczności, żale,
krzywdy, godzenie się z rzeczywistością I niegodzenie, mówimy, że przebaczyć
to nie zawsze znaczy zapomnieć... Nikt uczciwy nigdy nie powinien negować ich
praw do ojcowizny w "horach", ich dziadowie byli tu przed wiekami, osiedli tu
z dawien dawna, tysiąc lat temu, a może i więcej. Gromadzę materiały, nurzam
się w nich, są inspiracją do hipotez. Dyskutuję z Łemkami o ich korzeniach,
trudne rozmowy, gdyż dwa nurty przeważają — jeden z dawien dawna
starorusinów, prorusiński z Cerkwią Prawosławną i drugi proukraiński z
Cerkwią Bizantyjsko-Ukraińską (grekokatolicy).
Korzenie są wspólne, wywodzą się z Rusi Kijowskiej z IX wieku, być może z
plemion Biało-Chorwatów z VII wieku. Znaczna ich część miała wywędrować na
tereny dzisiejszej Chorwacji, pozostała część zachodnia wyginęła, wschodnia
wtopiła się w społeczność plemion ruskich i oni mają być przodkami Łemków. To
o nich letopis ruski Nestor pisał, że książę Włodzimierz Wielki wyprawił się
w r. 993 przeciw Chorwatom i przyłączył do Rusi Kijowskiej. To z tych plemion
Biało-Chorwatów mają wywodzić się karpaccy górale ruscy - Huculi w
Czarnohorze i na Bukowinie, Bojkowie (zatracili tożsamość) w Bieszczadach i
Łemkowie w południowej części Beskidu Niskiego.
Pasterskie zajęcia, ucieczki przed napływowym elementem wołoskim, arumuńskim,
ucieczki przed ordami tatarskimi, spowodowały przesuwanie, odchodzenie od
centrum Rusi Kijowskiej na tereny pogranicza Polski, tereny określmy i
Gorlickiego. Tereny na których istnieli jako Rusini, to w połowie XIX wieku
zaczęła pojawiać się nazwa Łemko, nazwa utrwalona, która wyparła określenia
Rusin, Rusnak. Kiedy rozmawiam z Łemkami, to mówią, że w starych zapisach
nazwa Snitnycia (obecnie Snietnica) pojawiła się w X w. Czy chodzi o tę nazwę
miejscowości w Gorlickiem w kierunku Izb. Kiedy przeglądam przywilej nadany
Gładyszom przez Kazimierza Wielkiego w roku 1359 to są w nim nazwy - Losze
(Łosie), Ropa - rzeka, Soczesna - rzeka, potoki - Odresni, Uniewicza, Zasuta
Ropicza, Zdynia Wielka i Zdynia Mała, Smarakowiec Mały i Wielki Rzegestow.
Jak te nazwy są nam znane? Więc jeśli były nazwy
Obserwuj wątek
    • alutok5 cd. ŁEMKOWIE 21.01.05, 20:14
      to musieli być i ludzie, mieszkańcy nad tymi potokami, typowe osadnictwo
      łemkowskie - głowa w chyży, a nogi w potoku.
      Trzeba również się zgodzić, że w tych wędrówkach, przesiedleniach, w kontaktach
      plemiennych były wpływy rusińskie, wołoskie, trudno mówić o ukraińskich, które
      swój początek mają z Rusi Kijowskiej, a rodzenie świadomości ukraińskiej
      związane jest z powstaniem B. Chmielnickiego w r. 1648, wpływy polskie,
      słowackie - te wpływy są i były zawsze nieuniknione na styku kultur, języków
      różnych narodów. Z jednego pnia wywodzą się te wszystkie nacje - z
      prasłowiańskiego, z języka prasłowiańskiego, z tego w piśmiennictwie, w
      liturgii obrządku wschodniego, który przetrwał w postaci języka staro-cerkiewno-
      słowiańskiego. To właśnia wiara, przede i nade wszystko wiara, wielka
      religijność Łemków zadecydowała o ich przetrwaniu jako grupy społecznej: stare
      prawdy wśród Łemków- Łemko, który nie chodzi do cerkwi nie jest Łemkiem. Też o
      ich przetrwaniu zadecydował język i kultura - różne poglądy, czy to jest
      dialekt, narzecze nieistniejącego języka rusińskiego (jest język rosyjski), czy
      ukraińskiego. Jakby nie patrzeć musi w nim być wiele polonizmów, słowacyzmów,
      naleciałości z języków arumuńskich, z języka węgierskiego. Łemkowie jak górale
      polscy, jak Kaszubi, Ślązacy mają swój dialekt, vaterland i heimat i sami będą
      decydować czy są Łemkami (Rusinami), Łemkami (Ukraińcami) czy po prostu Łemkami.
      Z tych refleksji odsuwana jest teoria głoszona przez Romana Reinfussa o
      migracji wołoskiej, która wchłonęła osiadłą ludność pochodzenia rusińskiego i
      wytworzyła ze wspólnych kultur i religii grupę Łemków.
      I jeszcze jedna refleksja związana z akcją "Wisła". Wysiedlenia wysiedleniom
      nierówne. Mogą o tym mówić też Polacy wysiedleni z Kresów do łagrów,
      Kazachstanu, na Syberię, Polacy wysiedleni w czasie okupacji do Generalnej
      Guberni, Mogą mówić też Łemkowie jak barbarzyńsko i zbrodniczo z nimi
      postąpiono, jak niejednokrotnie nieludzko byli traktowani w miejscowościach na
      Ziemiach Zachodnich. Jak utrudniano aklimatyzowanie w nowym środowisku, jak
      rozpętywano wobec nich nienawiść, jak starano się ich wynarodowić, zniszczyć
      kulturę, język, wiarę. Trafiali jednak do majątków, gospodarstw, zabudowań
      poniemieckich, zniszczonych, ale za przyczyną ich pracowitości ta ziemia
      zaczęła rodzić, rosły ich dzieci, kształciły się. Później Łemkowie wracali,
      szczególnie starsi, wielu pozostało - kultywują mowę ojców, zwyczaje, kulturę.
      Krzywda krzywdzie nie jest równa i krzywdy nie należy krzywdą wynagradzać.
      Niech serca Polaków i Łemków, szczególnie w tych naszych stronach, stoją zawsze
      obok siebie w pojednaniu i we wzajemnym zrozumieniu. (e)


      Akcja "Wisła" w Gorlickiem
      • Wysiedlenie dotknęło mieszkańców 52 wiosek
      • Wysiedlono 14 096 osób
      Ten exodus z r. 1947 dorosłych i dzieci, tabory ludzi z dobytkiem, inwentarzem,
      końmi, krowami, owcami, kozami - pamiętam jako dziecko. Ten exodus był
      poprzedzony wcześniejszymi, optymistycznymi, radosnymi wyjazdami do macierzy,
      Ukrainy, krainy mlekiem i miodem płynącej. Po napadzie ZSRR na Polskę 17
      września 1939 r., na mocy układu sowiecko-niemieckiego do czerwca 1941 r.,
      Ukraińcy, Łemkowie mogli wyjeżdżać na wschód. Z powiatu gorlickiego wyjechała
      znaczna część Łemków, np. z Rychwałdu, obecnie Owczary.
      W latach 1944-1946 była większa akcja przesiedleńcza aniżeli akcja "Wisła". W
      okresie międzywojennym miało być 100-150 tyś. Łemków. W ramach umowy podpisanej
      przez rządy PRL i Ukraińskiej SRR w okresie od 15 X 1944 r. do 15 VI 1946 r.
      przesiedlono z Polski ok. 480 tyś. osób, w tym m.in. z Gorlickiego ok. 50-70
      proc zamieszkałej ludności pochodzenia łemkowskiego. Powstał nawet w Gorlicach
      Wlościańsko-Robotniczy Komitet Łemkowszczyzny zajmujący się przesiedlaniem
      Łemków. Początkowo była to dobrowolna ewakuacja, entuzjastyczna akcja
      wyjazdu "do materi" z księżmi, wyposażeniem cerkwi, chorągwiami - jechała
      Radocyna, Lipna, Długie, Nicznajowa. Z czasem następowały rozsądek i
      opamiętanie, bo dochodziły wieści, że na Ukrainie ploty nie były plecione
      kiełbasami. Zaczęto się wtedy przymusowe wysiedlanie. Można było zabrać
      inwentarz, sprzęt do 2 ton na rodzinę. Gorlickich Łemków rozmieszczono aż w 15
      obwodach całej Ukrainy, ich potomkowie żyją obecnie przeważnie w trzech
      obwodach - lwowskim, tamopilskim, iwano-frankiwskim (Iwano-Frankiwsk -dawniej
      Stanisławów). Wszyscy, którzy wyjechali nie mieli prawa powrotu, niektórym
      udało się powrócić w różny sposób, opuszczone mienie, ziemie, lasy, zabudowania
      przeszły na skarb państwa.
      Dziś z dociekań historycznych wynika jasno, że akcja "Wisła" była wynikiem
      totalitarnego systemu stalinowskiego. Polegającego na zatraceniu, zniszczeniu
      tożsamości narodowych. Czynił to Stalin w Związku Radzieckim przesiedlając
      grupy narodowościowe, czyniono to w satelitarnych krajach "demoludów".
      Akcja "Wisła" była zaplanowana dużo wcześniej. Jesienią 1946 r. był już dopięty
      plan operacyjny. Śmierć gen. K. Świerczewskiego 28 marca 1947 r. tylko
      przyspieszyła akcję. Do dzisiaj śmierć generała i jej okoliczności nie są do
      końca wyjaśnione.
      Akacja "Wisła" rozpoczęła się o 4-tej nad ranem 28 kwietnia 1947 r. Ludność
      spędzano na jeden wspólny plac - oznajmiano o wysyłce i dawano kilka godzin na
      spakowanie najniezbędniejszych rzeczy i przygotowanie zwierząt domowych do
      transportu. Pierwszy transport wyruszył 29 kwietnia 1947 r., ostatni 8 sierpnia
      1947 r., ale jeszcze we wrześniu 1947 r. były dodatkowe wysiedlenia.
      W Gorlickiem wysiedlenia następowały w trzech terminach: 25-31 maja - pierwsze
      wioski Bartne - 472 osoby (zostało we wsi 18 osób), Długie, Folusz, Nieznajowa;
      11-15 czerwca i 26-30 czerwca. Z 52 wiosek, ze stacji załadowczych w
      Zagórzanach i Gorlicach (pierwsze transporty z Gorlickiego były z Jasła i
      Krosna) wysiedlono 14 096 osób (inne wykazy podają 11 329), przewieziono 1455
      koni, 6131 krów, 5109 owiec (kóz). Nie licząc przesiedlenia z lat 1944-1946 do
      Ukraińskiej SRR, z Gorlickiego wyjechała niemalże cała ludność z wiosek dwóch
      Banie (koło Krzywej i koło Izb), Bartne, Sielanka, Bieliczna, Bodaki, Brunary
      Wyżnę i Niżne, Czarna, Izby, Gładyszów, Jaszkowa, Jesionka, Czertyżne,
      Konieczna, Krzywa, Kunkowa, Kwiatoń, Leszczyny, Małastów, Nowica, Pętna,
      Przegonina, Przysłup, Regetów, Ropki, Skwirtne, Smerekowiec, Stawisza,
      Śnietnica, Wołowiec, Zdynia. Łemków z Gorlickłego wysielono do sześciu
      ówczesnych województw - koszalińskiego, opolskiego, poznańskiego,
      szczecińskiego, najwięcej do zielonogórskiego i wrocławskiego - ponad 8 tyś.
      osób.
      27 lipca 1949 roku ukazał się dekret "o przejęciu na własność Państwa nie
      pozostających w faktycznym władaniu właścicieli nieruchomości ziemskich,
      położonych w niektórych powiatach województwa białostockiego, lubelskiego,
      rzeszowskiego i krakowskiego". Na mocy tego dekretu przejęte zostały na
      własność Skarbu Państwa ziemie, lasy, zabudowania pozostawione przez Łemków
      wysiedlonych z Gorlickiego w r. 1947. Stąd po otrzymaniu zezwoleń o powrotach
      po roku 1956 najpierw do powiatu gorlickiego - wróciło w latach 1956-1958 ok. 2
      tyś. osób, nie mieli prawa własności do pozostawionego majątku. Odkupywali od
      nowych właścicieli, mieli szczęście jeśli ich własności nie były zajęte i stały
      puste zniszczone zabudowania.
      Obecnie wspólnym celem organizacji łemkowskich Stowarzyszenia Łemków w Legnicy,
      Zjednoczenia Łemków w Gorlicach, Związku Ukraińców w Polsce i innych jest
      potępienie przez Sejm akcji "Wisła", co stworzyłoby warunki do likwidacji
      skutków wysiedlenia, zwrotu zwłaszcza lasów, mienia osób wysiedlonych lub ich
      następców prawnych, udzielenia pomocy państwa osobom pragnącym wrócić na ziemie
      ojczyste, nadania byłym więźniom Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie uprawnień
      ofiar represji stalinowskich.


      • alutok5 cd. ŁEMKOWIE 21.01.05, 20:24
        Jaworzno


        Niewielu Polaków wie, że w Jaworznie, niedaleko Krakowa, po wojnie przedłużył
        swe istnienie założony przez hitlerowców obóz koncentracyjny. I niewielu Łemków
        wie, że w tym obozie przebywali też Polacy - przeciwnicy ustroju
        komunistycznego w Polsce.
        Właśnie ten obóz byt miejscem, w którym osadzano podejrzanych o współpracę z
        UPA Łemków. A nawet nie tylko Łemków - wszystkich znanych Ukraińców z Krakowa
        też osadzono w tym obozie.
        Warszawska ukraińska gazeta "Nasze Słowo" Nr 12 i 13 z 1990 roku 6 publikuje
        opracowanie Jewhena Misyły na temat tego obozu. W publikacji między innymi mówi
        się:
        po raz pierwszy publikujemy spis nazwisk Ukraińców, którzy w latach 1947-1948
        zostali zabici lub zamęczeni w obozie koncentracyjnym w Jaworznie. W rezultacie
        prowadzonych w ciągu kilku lat poszukiwań dotychczas ustalono 150 nazwisk
        ofiar. Wiadomo jednak że w obozie zginęło o wiele więcej ludzi...
        W spisie ofiar obozu koncentracyjnego w Jaworznie są nazwiska 144 mężczyzn, 4
        kobiet oraz 15-letniego chłopca...
        Najwięcej ludzi zginęło w listopadzie (33) oraz w grudniu (43) 1947 roku. Ich w
        sposób nieprawdopodobny konsekwentnie torturowano i morzono głodem, a dobiło
        ich zimno i niepohamowane choroby...
        I dalej następuje tragiczny wykaz 150 ludzi - nazwiska, imiona, imiona
        rodziców, daty urodzeń, miejsca urodzeń, daty śmierci. Między nimi - Iwan
        Moroz, żołnierz Wojska Polskiego, szlak bojowy którego legł od Sybiru, poprzez
        Lenino do Berlina.
        Greckokatolicki duchowny, ks. Stepan Dziubyna pisze: Urodziłem się we wsi
        Hładyszów w Gorlickiem, na Zachodniej Łemkowszczyźnie. UPA tu nie działała,
        jednakże dla aresztowania wystarczyło, że jestem greckokatolickim duchownym...
        W wagonach towarowych z zamkniętymi oknami powieźli mnie razem z innymi do
        Jaworzna, gdzie w czasie wojny była filia obozu koncentracyjnego Oświęcim...
        Przybyłych zapędzili do łaźni, żywność zabrali, bili do krwi, oblewali raz
        zimną, raz gorącą wodą. 7
        Polscy badacze tematu z reguły przemilczają istnienie obozu koncentracyjnego w
        Jaworznie, nie mówią o nim też A. Szczęśniak i W. Szota. Jednakże potwierdzenie
        tego faktu, faktu istnienia obozu i wykorzystania go w kontekście
        akcji "Wisła", można znaleźć. W czasopiśmie "Wojskowy Przegląd Historyczny"
        generał Ignacy Blum, opisując akcję przeciwko UPA, mówi:
        Ogółem w następstwie działań grupy operacyjnej "Wisła" zlikwidowano 1,509
        bandytów, co stanowiło 75% stanu band z kwietnia 1947 r. Jednocześnie
        zlikwidowano całą cywilną sieć OUN, niszcząc w ten sposób społeczną i
        materialną bazę band UPA. Do obozu odosobnienia wysłano 2,781 aktywnych
        faszystów ukraińskich. 8
        Po przeczytaniu materiałów o obozie koncentracyjnym w Jaworznie, a w mieście
        tym byłem po wojnie kilkanaście razy, nie wiedząc o tym obozie, na myśl
        przychodzi porównanie obozu w Jaworznie z obozem koncentracyjnym w Berezie
        Kartuskiej, w którym nie zginął ani jeden Ukrainiec!
        Za obóz koncentracyjny w Jaworznie też nie ponosi odpowiedzialności naród
        polski. Jest to sprawa władzy komunistycznej, która wzorowała się na
        bolszewickiej praktyce.
        Polski rząd komunistyczny wykorzystał sytuację - obecność na Łemkowszczyźnie
        UPA. I zastosował w stosunku do Łemków zasadę odpowiedzialności zbiorowej,
        która stoi w sprzeczności z ustawodawstwem krajów cywilizowanych. Daleko nie
        wszyscy Łemkowie współpracowali z UPA. Pisze o tym wyraźnie Artur Bata w swej
        książce "Bieszczady w ogniu". 9 Między innymi pisze on: Dramat ludności
        Łemkowskiej, to jeden z tragicznych rezultatów rozpętanej przez nacjonalizm
        ukraiński nienawiści

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka