Dodaj do ulubionych

Kan w Kanadzie

03.11.09, 19:31
tak! zdecydowanie chce kanie! Opowiedz i pokaz.
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 09:46
      zajrzalam cala ciekawa na sliczne zimowe zdjecia, a tu...nic.
      Ludzie, pokazywac albo lato albo zime, bo u nas prawdziwy listopad:
      (((((
      • kan_z_oz Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 13:41
        Lo Jezu, teraz siem boje..oczekiwania wysokie...

        Zaczelo sie tak; Zadzwonil zagubiony i odnaleziony kumpel ze studiow
        AWF-u, obecnie mieszkajacy w Kanadzie w sprawie rocznikowego
        spotkania - meskiego. Maz wyrazil zgode i zainteresowanie wiec
        dogralam Jego wyjazd. 10 dni przed planowanym wyjazdem,
        najglowniejszy meza odradzil wyjazd...i chlop zrezygnowac musial...

        Szybko poprzestawialam bilety - punkty lotnicze zezwolily na zmiane
        nazwiska. Dokupilam brakujace polaczenia...itp.
        I polecialam w zamian na meskie spotkanie rocznikowe...hehehehe
        Panow znalam wszystkich, bo razem studiowalismy...zony sie zgodzily,
        glupie bylyby gdyby sie nie zgodzily, gdzyz moja kobieca reka
        wplywala znaczaco na ilosc oraz jakosc konsumowanego alkoholu...oraz
        zapobiegala innym mozliwym wybrykom, o ktorych nawet nie chce myslec.

        Dolecialam do Calgary. Odebral mnie z lotniska moj kumpel
        rocznikowy, ktorego nie widzialam od 85-roku. Milo bylo. Poznalam
        zone, dzieci, wypilismy 'drinka'...nastepnego dnia doleciec miala
        reszta.

        No wiec, w przelocie zwiedzilam tylko lotnisko w Vancuver - bardzo
        mi sie podobalo. Ujal mnie za serce policjant, ktory zwrocil mi
        uwage, ze idac korytarzami machajac rekami moge zgubic 'boarding
        pass'. Wzruszyl mnie Pan, ktory czekal na mnie przy karuzeli z
        informacja, ze US wsadzilo moj bagaz na wczesniejszy lot i obecnie,
        takowy juz polecial do Calgary...wiec nie musze juz nic szukac...

        Czulam sie w sumie jak w Australii...domowo, osobiscie, pogaduchy z
        innymi podroznymi i ulga, ze ominelem US...sorry - to z LA to byl
        stres ponad moje sily.

        Nastepnego dnia wiec na lotnisku w Calgary mielismy odebrac
        nastepnych dwoch od 25-ciu lat nie widzianych znajomych...heehehe

        Co robi dwoch abstynetow jak sie spotykaja po 25-ciu latach???
        Upija sie jak dwie 'gudzie'w samolocie z Toronto...w takim stanie
        sie spotkalismy wylewnie oczywiscie i wyruszlismy w dalsza droge do
        Banff...Dwoch trzezwych (Ja i kumpel z Calgary)ogolnie konsumujacych
        i dwoch pijanych - abstynentow...hehehhe

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/yBaJmB1DIHBZxBp53B.jpg

        Pod duza krokwia olimpijska w Calgary...dla mnie bylo to
        marzenie...szybki wglad na stok z muldami oraz krokwie...ekipa nasza
        juz niemalze zaczela dochodzic do siebie...

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/4j6MhvBQEqESA4QDuB.jpg

        No i dojechalismy...hihihi. Ekipa pod glowna tablica...

        Reszta jutro..
        Pa
        Kan


        • pierdoklecja_prutka Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 14:06
          Haha! czyli za piątą kolumnę babstwa miałaś robić? Stróżniczkę
          trzeźwości, wstrzemięźliwości i cnót wszelkich? Od uchlewania w
          trepa, dupczenia czego popadnie, i tańców na stole w towarzystwie
          śpiewu "że jeża przelecieć się nie da!!!" powstrzymać, uchronić,
          własną nieowłosioną piersią rejtana wykonać na lotnisku, na progu,
          przy barze, w pobliżu chętnej, nie ruszonej jeszcze - skrzynki
          zacnych trunków? Hm...

          --
          wasza pierdo
          • kan_z_oz Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 14:19
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > Haha! czyli za piątą kolumnę babstwa miałaś robić? Stróżniczkę
            > trzeźwości, wstrzemięźliwości i cnót wszelkich? Od uchlewania w
            > trepa, dupczenia czego popadnie, i tańców na stole w towarzystwie
            > śpiewu "że jeża przelecieć się nie da!!!" powstrzymać, uchronić,
            > własną nieowłosioną piersią rejtana wykonać na lotnisku, na progu,
            > przy barze, w pobliżu chętnej, nie ruszonej jeszcze - skrzynki
            > zacnych trunków? Hm...

            ODP: Alez, Storotko...jam nikomu niczego nie bronila...
            Towarzystwo samo dochodzilo do wniosku, ze ma dobrze/zle....???
            Ja sobie tylko siedzialam i oddychalam do mroznego nieba...gdzie
            mnie ogladano z przodu, tylu oraz bokow ...

            Kan
            • pierdoklecja_prutka Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 14:33
              Bah, czyli nie ręka, lecz obecność Twoja miała wpływ zbawienny,
              ożywczy i odświeżający? A to rozumiem. Zresztą, moja myśl się
              pojawiła trochę apropos czego innego, i tak sobie pozwoliłam tutaj
              ją rozsnuć.

              Miło patrzeć na Was w tym zimowym krajobrazie i towarzystwie swoim,
              aż się jesienne bebły warszawskie jakoś kurczą od tego jak
              sikającemu na dworze w lutym chłopu fiut :)

              --
              wasza pierdo
              • chris-joe Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 16:28
                Ciesze sie, ze strach cie przed raportem oblecial, bo docenisz lepiej moje
                wielokrotne juz wysilki :)

                Lotnisko vancouverskie jest w istocie okazem, tuz po oddaniu zbieralo laury na
                calym swiecie- jest przytulne, przycmione, duzo drewna, natury, wody, totemow i
                innych okazow sztuki indianskiej z Pacific Northwest; ma zdecydowany charakter i
                osobowosc w przeciwienstwie do wiekszosci generycznych lotniskowcow swiata.

                Szkoda, ze nie mialas okazji zajrzec do mojego miasta.

                W Calgary bylem ledwo dwa razy i znam kiepsko, a ze sie rozwija i rozbudowuje
                szybko w trakcie swej petrol-hossy- wlasciwie pewnie juz nie znam wcale.

                Banff i Lake Louise sa polozone bosko i mozna tam robic pod siebie z wrazenia.
                Robilas? :)

                Dzieki i czekam na wiecej.
                • kan_z_oz Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 08:28
                  chris-joe napisał:

                  > Lotnisko vancouverskie jest w istocie okazem, tuz po oddaniu
                  zbieralo laury na
                  > calym swiecie- jest przytulne, przycmione, duzo drewna, natury,
                  wody, totemow i
                  > innych okazow sztuki indianskiej z Pacific Northwest; ma
                  zdecydowany charakter
                  > i
                  > osobowosc w przeciwienstwie do wiekszosci generycznych
                  lotniskowcow swiata.
                  >
                  > Szkoda, ze nie mialas okazji zajrzec do mojego miasta.
                  >
                  > W Calgary bylem ledwo dwa razy i znam kiepsko, a ze sie rozwija i
                  rozbudowuje
                  > szybko w trakcie swej petrol-hossy- wlasciwie pewnie juz nie znam
                  wcale.
                  >
                  > Banff i Lake Louise sa polozone bosko i mozna tam robic pod siebie
                  z wrazenia.
                  > Robilas? :)
                  >
                  > Dzieki i czekam na wiecej.
                  >
                  ODP: Lotnisko w Vancouver jest zdecydowanie przyjazne i przytulne -
                  na tyle, na ile tylko lotniska moga byc...hihihi
                  Miasto wygladalo fantastycznie ogladane co prawda tylko z okna
                  samolotu i plyty lotniska, ale przy zachodzacym sloncu, ktore
                  oswietlalo gory.
                  Przelot przez Vancouver wyszedl mi przypadko jako konsekwencja
                  zmian...poprzedni bilet byl bezposrednio do Calgary - takiego juz
                  nie moglam dostac w ostatniej chwili.

                  Tak wiec - Vancouver i okolice zdecydowanie sa do odwiedzenia, bo
                  promieniowalo ciekawie i cieplo...przy nastepnej okazji.

                  Calgary to zupelnie co innego. Wciaz milo. Lotnisko jest w miare
                  przyjazne. Ciekawi ludzie po nim sie kreca; kowboje w kapeluszach,
                  wyfiokowane niemozebnie wg kangurzego miernika zamozne osoby - widac
                  poprostu po ubraniach, bizuterii, ze ropa przynosi dochody.

                  O samym Calgary malo moge - widzialam tylko dzielnice
                  mieszkalne...te z koleji wydawaly mi sie monotonne, szczegolnie te
                  nowe. Nastepnego dnia przyproszylo troche sniegiem, wiec wygladaly
                  juz duzo lepiej. Wiosna gdy zczyna sie zielenic, zdecydowanie musi
                  byc ciekawiej.
                  Dla mojego oka prosto z sydnejskiego lata i jego kolorow, bylo nieco
                  smutno...
                  Ku mojemu zaskoczeniu - Calgary jest polozone na zupelniej rowninie.
                  Nawet gor nie widac. Zawsze mi sie wydawalo, ze to miasto jest w
                  gorach...hehehehe


                  Ewa - ze zdjecia, dwoch kolegow mieszka w Kanadzie, jeden w Polsce.
                  Reszta, ktorej zdjec nie bede zamieszczac - kilkanascie w sumie
                  osob - w Kandzie. Skrobne o tym...

                  Tak wyglada Banff - zdjecie mowi wiecej niz opisy...

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/8a0Lr8nuv6hDrlVsZB.jpg

                  Szybki dojazd autostrada z Calgary, okolo poltorej godziny.
                  Ulokowane w Parku Narodowym. Mieszkajac mozna korzystac z
                  wewnetrznego transportu autobusowego, juz bezplatnie.
                  Oprocz hoteli, restauracji, sklepow, jest tez basen odkryty z woda z
                  gorcych zrodel..
                  Po bocznych uliczkach chodza jelenie i sarny, przed ktorymi
                  samochody zwalniaja.
                  Z Banff tez dojezdzalismy autobusem dla narciarzy/turystow do
                  pobliskiego "Sunshine" lub nieco dalej polozonego "Lake Louise"

                  I cale szczescie, ze autobusem, bo po dwoch dniach jak wlnelo
                  sniegiem i temperatura zjechala do minus 27 - to ta autostrada, tak
                  wygladala...

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/beEksVHvjlMLUzQsYB.jpg

                  Te samochody na zdjeciach powyzej sa zagrzebane i czekaja na ich
                  wygrzebanie...

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/v7ad48daBdD7vbjnrB.jpg

                  Tutaj zagrzebana ciezarowka - a takich bylo bez liku - bo nawet mi
                  sie udalo aparat wygrzebac z plecaka i w koncu pstryknac...cos.

                  Kan

                  • blues28 Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 08:44
                    Kanie, cudne zdjecia i klimaty :-) Szczerze zazdraszczam :-)
                    • ewa553 Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 10:57
                      dzieki Kanie za piekne zdjecia zimy.
                      Czy Wyscie zorganizowali zbiorowa emigracje rocznika, ze tyle Was
                      poza Polska? :))))
                      • kan_z_oz Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 14:30
                        ewa553 napisała:

                        > dzieki Kanie za piekne zdjecia zimy.
                        > Czy Wyscie zorganizowali zbiorowa emigracje rocznika, ze tyle Was
                        > poza Polska? :))))

                        ODP: Ciesze sie, ze Wam sie podobaja...patrze z nostalgia na ten
                        snieg. U nas w tym roku bylo go jak na lekarstwo. Trzy dni zdolalam
                        z calej zimy wycisnac w sierpniu. W tym dwa w deszczu. Tyle z nart...

                        Ewa - z tego rocznika mojego chlopa - wyjechala znaczna czesc.
                        Glownie do Kanady i US. Jakis taki wszedobylski i dziki
                        rocznik...zreszta. To co ktos robi obecnie nie mialo znaczenia przy
                        tym spotkaniu.
                        Kilku z nich pamietam np. z Acer-u (to byl za komuny osrodek
                        rehibilitacyjny dla studentow) w Zakopanem. Jezdzili tam
                        na 'leczenie'drog oddechowych. Lekarze znali ich i wsadzali zawsze
                        na ostatnie pietro razem z pacjentami psychiatrycznymi...hiihhi, az
                        do momentu gdy calkowie ich nie wyrzucili, bo oczywiscie na zadne
                        zajecia rehabilitacyjne nie uczeszczali tylko uciekali na narty. Ja
                        do Acer-u natomiast jezdzilam sie kapac, bo w Bukowinie na kwaterach
                        u gorali zawsze wody brakowalo...

                        Wkleje zdjecia z Lake Louise:

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/I2u47ooVM3aKMBP0zB.jpg

                        Widok na stoki narciarskie. Wiekszosc wyciagow obsluguja
                        australijczycy. Mozna poznac po charakterystycznym; 'no worries',
                        ktore odpowiadaja gdy sie im za cos podziekuje...hihihi

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/h9dENke8sn2bUem48B.jpg

                        W gondoli. Bylo tak zimno tego dnia, ze po dwoch zjazdach
                        wyladowalismy w barze, na piwie ogladajac mecz pilki noznej. To bylo
                        chyba apogeum szczescia meskiego...hihiihi

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/edgFIWFSSqcSHgynbB.jpg

                        Jeden dzien w Lake Louise przy slonecznej pogodzie.


                        Pozdrawiam
                        Kan
                        • ewa553 Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 15:21
                          kanie, ja jak zwykle cos pomylilam i myslalam ze bylas ze swoim
                          muazonkiem na roku.
                          Zdjecia zimowe ze hej! Za taka zima tesknie...Ach, te niegdysiejsze
                          zimy....
                          To drugie zdjecie to z cwiczen Alkaidy, co?:))))
                          • chris-joe Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 17:41
                            Zimę na nie-zimę zamienię od zaraz! Zwłaszcza, że już za rogiem...
                            Tutaj lato czasem nie wyjdzie, czasem wiosna nie taka, jednak zima zawsze
                            gwarantowana na 100 procentów...
                            • ewa553 Re: Kan w Kanadzie 05.11.09, 20:15
                              tak jak jest u Ciebie, c-jot, to tez nie chce. Ja to bym chciala
                              pogode taka jaka Bozia zaplanowala: z regularnymi porami roku jak
                              sie nalezy, lato ze sloncem, zime ze sniegiem, szczegolnie teraz jak
                              nie musze rano jezdzic do pracy:)))
                              No, ale dobrze chociaz ze dobrzy ludzie od czasu dom czasu podesla
                              jakies zdjecia z plazy czy z trasy saneczkowej:)))
    • ewa553 Re: Kan w Kanadzie 04.11.09, 16:41
      Kanie, czy Twoje Chlopstwo ze spotkania mieszka w Kanadzie, czy tez
      kazdy z innego konca swiata przylecial?
      • kan_z_oz Re: Kan w Kanadzie 07.11.09, 14:52
        Ostani fragment; z Calgary, przelot do Toronto, na slawetne
        spotkanie rocznikowe. Zjawilo sie kilkanascie osob i bylo
        fajnie...zdjecia sa prywatne - wiec nie zamieszczam....ale udalo mi
        sie w ciagu kilku dni w Toronto wyskoczyc nad Niagare...i ta byla
        przepiekna oraz zdjecia - wiec te zalacze;

        Bez turystow, przy mrozie:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/8agcYimojlDBBHxxWB.jpg

        Dzien byl sloneczny i malo zachmurzony...szarosc zdjecia wynika z
        ilosci wody unoszacej sie nad wodospadem...

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/vTMcwysk0cvvQ9yIIB.jpg

        To samo zdjecie - nieco blizej - z lewej strony widac blekit.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/9Eaus3SBsGh5uLsE6B.jpg

        Nastepne zdjecie - oszronione porecze, chodniki...

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/M1xuZUyWahQprrhVgB.jpg

        Hahaha - blekit - zimno jak skoorczybyk. Pies uciekl do samochodu po
        paru minutach, bo zimno jej bylo w lapki. Mnie tez - z radoscia za
        sunia podazylam. Bylo tylko minus 14 - ale ta para unoszaca sie z
        nad wodospadu swoje robila...Brak turaystow w tym normnalnie
        zagniecionym ludzmi miejscu...
        Mnie sie podobalo, gdyz lubie turystycznie zwiedzac bez tloku.

        Kanada mi sie wiec udala - chociaz oznaczalo to w niektorych
        momentach ektremalne temperatury.

        Nastepnym razem tylko do Vancouver i Mt Wistler - wschod mial
        zdechla energie i mi sie malo podobalo pod tym wzgledem. Wizualnie
        ok - reszta klapa...

        Kan
        • ewa553 Re: Kan w Kanadzie 07.11.09, 15:09
          piekne zdjecia, kanie. Metaloplastyka w szronie to prawdziwe dzielo
          sztuki:)))) Ale Ty bylas cieniutko ubrana!!!! Zawsze tak chodzisz
          czy tez bylo to przez pomylke?
        • maria421 Re: Kan w Kanadzie 07.11.09, 18:08
          Brrr, minus 14 w Toronto a tu jeszcze przeciez zimy nie ma:(
          Pamietam moja wycieczke nad Niagare, na poczatku kwietnia przy minus 15
          stopniach, ale w pieknym sloncu. Tez bylam lekko ubrana bo u nas w Niemczech w
          byla juz wtedy wiosna i sie takiej zimy w Toronto nie spodziewalam. Brrr...
        • chris-joe Re: Kan w Kanadzie 07.11.09, 21:16
          Się zgralismy wiec, kanie, bo ja też zdecydowanie optuję za niegdysiejszym
          dzikim Zachodem, i pejzażowo, i kulturalnie.
          Zachód w międzyczasie dorobił sie pewnego wysublimowania (czasem odbieranego
          jako pretensjonalność) z perspektywy którego Wschód jawi nieco arogancki i
          ogólnie uncough.
          Jasne, na Wschodzie są śliczności, kiedykolwiek jednak widzę te atlantyckie
          zatoczki, skaliste wybrzeża itp., to mówie sobie: jak tu ładnie, prawie jak w
          Pacific Northwest...
          • kan_z_oz Re: Kan w Kanadzie 08.11.09, 15:18
            chris-joe napisał:

            > Się zgralismy wiec, kanie, bo ja też zdecydowanie optuję za
            niegdysiejszym
            > dzikim Zachodem, i pejzażowo, i kulturalnie.
            > Zachód w międzyczasie dorobił sie pewnego wysublimowania (czasem
            odbieranego
            > jako pretensjonalność) z perspektywy którego Wschód jawi nieco
            arogancki i
            > ogólnie uncough.
            > Jasne, na Wschodzie są śliczności, kiedykolwiek jednak widzę te
            atlantyckie
            > zatoczki, skaliste wybrzeża itp., to mówie sobie: jak tu ładnie,
            prawie jak w
            > Pacific Northwest...
            >
            ODP: Wiesz CJ, moja wizyta byla w sumie bardzo krotka. Normalnie
            wiec z punktu logicznego widzenia, to zadne komentarze; lepiej vs
            gorzej nie powinny wychodzic.
            Poza logicznym; odebralam to tak - najkorzystniejsze to okolice
            Vancouver oraz na polnoc, lub polnocny wschod od.
            Calgary - w strone gor... Nie ciagnelo mnie zdecydowanie na polnoc
            Alberty.

            Ontario - duze skupiska sa wyjatkowo niemile. Byly okolice nad rzeka
            w poblizu Niagary...w miare spokojnie, ale ogolnie jesli juz to
            tylko polnocny zachod...od Toronto.

            Ten kompas ma kazdy wbudowany indywidualnie - tylko nie kazdy chce
            go uzywac. Twoj wydaje sie dzialac.
            Ogolnie Kanada wypada bardzo dobrze... dla porownania, tam gdzie
            jest zupelnie do kitu, to nawet nie da sie oddychac (zadna
            przenosnia, tylko doslownie, sciskanie w dolku i obrecz wokol klatki
            piersiowej jest tak wyrazna, ze az sie chce wymiotowac)
            Tak wiec - wybory, pomiedzy bardzo dobrze i troche gorzej sa
            mile...energetycznie, w przypadku Kanady.
            Szkoda tylko, ze US tak blisko macie - co tam czulam tam...niech to
            szlag trafi. Mam nadzieje, ze jakos wybrna???
            Od ich granicy wiec jak najdalej...sugeruje sie trzymac.

            Kan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka