Dodaj do ulubionych

Wstawac spiochy...

07.02.04, 09:49
Taki piekny dzien a Wy co? Spicie? Pewnie balowaliscie, piliscie,
bzykaliscie za duzo hehehe
Zaraz mi tu wstawac i uaktywniac sie aby brzuchy nie rosly.
Ja juz 2 godz na nogach. Sprzatam, krzatam bo weekend zapowiada sie pelen
aktywnosci. Robie dobry uczynek i zajmuje sie kangurzycom dzis i jutro.
Syncio musi czas poswiecic na swoje studia i nie ma czasu dla biedactwa.
Hehehe siem zobaczy jakie dobre przyjaciolki bedziemy po dwoch dniach

Milego weekenda Wam zycze
Obserwuj wątek
    • sabba no to milego 07.02.04, 09:53
      weekendu tez:))) Z synowa:))
      Buzka!
      • szfedka Re: no to milego 07.02.04, 10:00
        sabba napisała:

        > weekendu tez:))) Z synowa:))
        > Buzka!

        Dzieki sabciu :)
        No i patrz jaki wplyw maja dziewczyny na chlopakow nawet mlodych.
        Nawet mlodszy posprzatal swoj pokoj bez protestow gdy powiedziaqlam ze Jane
        przyjedze hehehe
    • jutka1 Re: Wstawac spiochy... 07.02.04, 09:55
      A kto spi???? .............
      ja juz od 20 minut na nogach ;))) nawet kawe juz pije :)

      co do pogody, to szaro, i podobno ma padac, i podobno od dzisiaj powrot zimy :(
      musze isc przed 12 na poczte wyslac dwie przesylki (juz sie boje ;)), a potem
      z przyjacielem na obiad i na spacer. jutro zas mam w planie pojsc z kolezanka
      do kina na Mystic River.

      jak na mnie, bardzo aktywny weekend :))))))))))))))))))))))))))
    • sabba ja tez nie spie 07.02.04, 10:09
      ino prasuje eleganckie ciuchy bo zaraz wsiadamy w pociag i jedziem na impreze u
      cioci:))) Do Getyngi. Tylko wam chcialam horoskop zarzucic, i jjuz zmykam. myk myk
      :)
    • lolo271 Re: Wstawac spiochy... 07.02.04, 13:45
      ...Witaj szwedka......czego krzyczysz z rana?!............
      Jak wypije kawe to przeczytam reszte wpisow.......
    • chris-joe Re: Wstawac spiochy... 07.02.04, 17:08
      dobry... Juz wstalem i miast kawy popijam ziolka. Dochodze do siebie po
      wczorajszym piekle.
      Otoz mama Brazylijczyka odlatywala wczoraj do Brazylii. Na pozegnanie Montreal
      pokazal sie od bardzo zimowej strony, nie bylo zbyt zimno, ale snieg po kolana
      i padal nadal.
      Na lotnisko (juz nie Dorval, od niedawna jest to "Pierre Trudeau
      International") wyjechalismy z ponad 2 godzinnym wyprzedzeniem, lecz trase tych
      kilku kilometrow, ktora normalnie sie pokonuje w 30 minut pokonalismy w
      ponad... 2 godziny! Korki niemal pod samo lotnisko. I nerwowe odliczanie
      czasu: jeszcze godzina do odlotu, 45 minut, tylko pol godziny... a my nadal w
      poruszajacym sie krok po kroku korku!

      Na lotnisku okazalo sie, ze niemal wszystkie loty sa opoznione. Na szczescie.
      No, i babina nie kumata w zadnym miezdunarodnym jazyku, wiec trzeba bylo
      zorganizowac dla niej asyste tak w Montrealu, jak i w Toronto, gdzie miala sie
      przesiadac do samolotu do Sao Paulo. Po uzyskaniu wielu wzajemnie sprzecznych
      informacji co do tego, gdzie znajduje sie "Room for passangers with special
      needs", wreszcie udalo sie nam go odnalezc. Lecz pakamera byla pusta. Po 15
      minutach w miare cierpliwego oczekiwania zaczalem sie strasznie awanturowac.
      (Dziecieciem bedac nie znosilem chadzac "na miasto" z tatusiem, bo awanturowal
      sie on zawsze ze wszystkimi urzedasami, ekspedientami, subiektami itd., z
      wiekiem, stwierdzam to z niejakim przerazeniem, przejmuje ojcowska paleczke...)
      Zadzialalo chyba, bo wkrotce pojawila sie jakas kobieta i dolaczyla
      nasza "mame" do orszaku kalek w wozkach inwalidzkich i, po szybkim pozegnaniu,
      orszak zniknal za drzwiami "priority lane".
      Powrot do miasta zajal nam cos ponad godzine, a w trakcie podrozy nabylem
      zabojczego bolu glowy, ktory niemal powalil mnie na tylnym siedzeniu
      samochodu. W domu nafaszerowalem sie aspiryna i natychmiast zaleglem w lozku.
      Z rana natomiast bol glowy oddal pola bolowi zoladka- stad te ziolka.

      Teraz natomiast mam pare spraw do zalatwienia, lecz nic mi sie juz nie chce...

      Nie wiem nawet, czy nasze nieszczescie dotarlo juz do Sao Paulo. Brazylijczyk
      poszedl do roboty nim sie obudzilem, jego komorka nie odpowiada, a do niego
      wlasnie mama miala dzwonic po wyladowaniu.

      • chris-joe cz.2 07.02.04, 17:23
        wlasnie sie dowiedzialem, ze samolot z Montrealu wylecial z jeszcze wiekszym
        opoznieniem i wyladowal w Toronto juz po odlocie samolotu do Sao Paulo...
        Miedzy lotami mialy byc 3 godziny czasu... Tak wiec mama utknela w Toronto na
        24 godziny! Okazuje sie bowiem, ze z Toronto do Sao Paulo jest tylko jeden lot
        dziennie, o 10pm. Sukinsyny z Air Canada nawet nie zapewnili pasazerom
        hotelu!!! Dzwonila ona z Toronto z wiadomoscia "na pocieszenie", ze jest tam w
        towarzystwie innych Brazylijczykow, ktorzy sie nia zajeli.
        W tej chwili koczuje wiec na lotnisku w Toronto. Do odlotu ma jeszcze ponad 10
        godzin....
    • lalka_01 Re: Wstawac spiochy... 07.02.04, 17:38
      wstalam. Leje. To sie klade.
    • szfedka No co Wy... 08.02.04, 10:34
      kurde frak...
      juz druga dobe spicie...
      dla mnie agenda dnia jest podobna...znowu wysilac mozgownice musz po angielsku
      jedynie ze bede miala pomoc dzis, zabieram pewna mloda Polke ktora (o dziwo)
      zna angielski ;)

      miejcie sie dobrze i uzywajcie....
      SZwedka nadal pelna wigoru ;)
      • jutka1 Re: No co Wy... 08.02.04, 10:38
        przeca nie spie

        zaraz sobie druga kawe zrobie - balangowanie wczorajsze, wicie,
        rozumicie :)))))

        niestety musze dzis tez popracowac, mimo, ze dzien swiety, :(((
      • lolo271 Re: No co Wy... 08.02.04, 16:00
        ...Znowu krzyki z rana?!!!
        Ok.......juz wstalem.........zadowolona?..........
        • jutka1 Re: Tato............. 08.02.04, 16:08
          a ja sie chyba legne na sjeste.........................
          umeczonam fizycznie......................................
          puszczam plyte Paolo Conte, i ide na szezlong...................

          pa, Tato :)))))))))))))))))))))))))))
          Twoja przybrana :))))))))))))))))))))))))))))
    • goga.74 Re: Wstawac spiochy... 08.02.04, 12:45
      szfedka napisała:

      > Taki piekny dzien a Wy co? Spicie?

      Juz nie :-) Wlasnie wstalam i juz pije kawe...
      • morsa Re: Wstawac spiochy... 08.02.04, 20:41
        Ja nie spie...
    • luiza-w-ogrodzie Jakie spiochy? 09.02.04, 05:24
      Szwedko, gdy pisalas ten email ja bylam juz od dwunastu godzin na nogach. Jak
      tam kangurzyca? Nie boksuje?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • jutka1 Re: Wstawac spiochy... 09.02.04, 08:33
      melduje ze juz dawno wstalam. :(
      melduje, ze poniedzialek.
      wiecej meldunkow nie pamietam.. ;)
    • basia553 Hallo Jutka, 09.02.04, 10:16
      jak to milo uslyszec ze opröcz mnie ktos jeszcze slucha Paolo Conte!
      Jest poniedzialkowe przedpoludnie i powoli przedzieram sie przez gaszcz Waszych
      weekendowych wpisöw. Kiedy wreszcie möj kochany compik bedzie zainstalowany!
      Chyba wtedy nie bede opuszczac domu i bede Was zameczac piszac i piszac bez
      konca! Milego poniedzialku zycze wszystkim forumowiczom!!
      • starypierdola Re: Hallo Basia, 09.02.04, 13:37
        Napisz jaki mas ten COMPIK zebysmy wiedzieli jakie swinstwa Ci mozna poslac, a
        jakie nie zeby sie nie rozwalil ....
        SP
        • maja92 Re: Hallo, 09.02.04, 13:54
          Czy ja moge byc niedzwiedziem??? Chce przespac ten zimowo-wiosenny okres i
          obudzic sie w maju....

          Nic mi sie nie chce - nawet komputera wlaczyc w pracy (cit!!). Dzisiaj boss
          mnie op..., ze na e-maile nie odpowiadam - nie chce mi sie.....
        • basia553 Re: Hallo Basia, 09.02.04, 13:58
          Ach Ziutek, ciagle jeszcze compa nie mam, bo dopiero w srode zamöwilam i musze
          czekac 10-12 dni. Bedzie mial 80 czegos. Moze 80 pedalöw? A moze 80klawiszy?
          Mam kolejny weekend bez compa - to bylo straszne :))))
          A co u Ciebie? Widzialam na innym watku zes glu, glu, ale nic nie napisales.
          Czyzbys nie byl dostatecznie podpity? Podeslac Ci wödeczke? Pozdrawiam!
          • jan.kran Daw pytania do C.J. 10.02.04, 19:23
            Czy Tesciowa dotarla do Brasil czy nadal koczuje w Toronto?

            I co na to , ze Jej synek ma narzeczonego , a nie narzeczona?
            Z tego co pisales kilka razy o Tesciowej to wyglada, ze jest sympatyczna osoba.
            Ale z drugiej strony sytuacja jest jakby nie do konca typowa. K. Ciekawski.
          • starypierdola Re: Hallo Basia, 10.02.04, 21:15
            >>Podeslac Ci wödeczke? Pozdrawiam!<<

            Wzajemnie, wzajemnie. Cos by sie przydalo; chyba jakis sznaps?? No ale
            zaczekam az zaczniesz pracowac tymi pedalami ...
            SP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka