bimota
02.10.17, 15:34
youtu.be/HdPFmefwGhA
POSTARAM SIE STRESCIC (o ile dobrze zrozumialem):
Objawil sie filozof twierdzacy, ze tak naprawde nie ma wolnosci w praktyce...
Ze jest wolnosc od (zakazow i nakazow) i do (np. do pracy, do samochodu...). Pojawiaja sie jakies abstrakcyjne pojecia wolnosci pozytywnej i negatywnej. Mi tam sie wolnosc zawsze pozytywnie kojarzyła...
Np. chcemy miec samochod, ale musimy na niego zapracowac, a pracowac nam sie nie chce, wiec nasza wolnosc jest przez to ograniczona...
Nie chce nam sie wstawac z lozka, a musimy, bo trzeba isc do pracy, a bez pracy zdechniemy. Czyli znow nie mamy wolnosci..
Druga opcja jest taka, ze jest tylko 1 pojecie wolnosci, czyli wolnosc od... Czyli gdy nikt nam niczego nie narzuca, do niczego nie zmusza, nie zakazuje, nie nakazuje.
Pracowac nie musimy, ale mozemy. Nasz wybor.
Wstawac z lozka tez nie musimy, mozemy zdechnac albo zamkna nas za dlugi. Nasz wybor...
Jak nas nie stac na auto, to jest brak moznosci posiadania, a nie brak wolnosci...
Kto ma racje ? Co oznacza "wolnosc" ? Moze to bardziej filozofia, ale moze językoznawstwo tez ma jakies zdanie w tej kwestii...