swiatlo
23.03.04, 20:58
Jak powiedział kiedyś Einstein: pytania i tematy są te same, tylko że
odpowiedzi są inne.
Otóż był kiedyś ciekawy artykuł o tzw. brutalnej gębie Ameryki. Ktoś nawet
przypomniał link:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=11525307&a=11525307
Otoż zgadzam się z tezami zawartymi w cytowanym artykule. Mieszkam w USA od
17 lat, i nie w getcie polonijnym, ale w na amerykańskich przedmieściach
wśród białej elity amerykańskiej. Moimi współpracownikami są religijni ultra-
konserwatyści, wśród moich sąsiadów są biali republikańscy anglosasi.
I widzę dokładnie to co pisze autor artykułu. Jest to prawda.
Jednak myślę sobie czy jest jakakolwiek inna alternatywa. Mogę mieć żal do
czasów, do historii, że stworzyła sytuację wojny cywilizacji. A taką wojnę
mamy. I nie przytaczać mi tu argumentów, że wyprano mi mózg. Zresztą każdy ma
mózg wyprany w taki czy w inny sposób, na zasadzie że każdy żyje w konkretnej
sytuacji, wychował się w konkretny sposób w konkretnej kulturze, więc jego
mózg jest "wyprany" w jakiś tam konkretny sposób. Ci co krzyczą z tzw
niezależnych kampusów mają mózg nie mniej wyprany niż ja żyjący na białych
przedmieściach i oglądający Foxa.
Tak więc mimo wypranego mózgu, też mnie sytuacja przeraża.
Czuje odrazę do Busha, czuje odrazę do Ashcrofta, wiem że być może był to
błąd pchać się do Iraku, zwłaszcza że okazuje się buszowcy chcieli się tam
pchać nawet niezależnie od 9/11.
Ale wojna została nam wypowiedziana i naszym obowiązkiem jest walczyć ramię w
ramię. Być może zamiast z Irakiem trzeba było raczej wojować w górach
Afganistanu i Pakistanu, być może zamiast zaatakować Irak trzeba było zrównać
z ziemią Arabię Saudyjską, Pakistan i Iran. Być może. Być może iracka obsesja
Busha będzie nas kosztować zwycięstwo.
Zarzucam Bushowi i jego neo-konserwatystom przede wszystkim błędy
strategiczne. Nie zarzucam im że mają wizję obrony świata zachodniego przed
islamską nawałą. Zarzucam im jednak, że w imię obsesji i zaślepienia
popełnili i nadal popełniają błędy taktyczno-strategiczne. Że źle
zidentyfikowali wroga, że są nieporadni i że są nieskończenie aroganccy,
nawet wobec swoich najwierniejszych sojuszników.
Boję się, ale nie widzę żadnego innego wyjścia. Na pewno lewackie kampusy nie
są odpowiedzią na zagrożenie jakie stworzyła nam historia. A więc jeśli nie
oni, to kto?
Na Busha nie będę głosować, spróbuję tym razem głosować na Kerrego,
zobaczymy..
Jednak cięzkie czasy przed nami..