Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 183 :-)))

31.07.12, 18:44
Zagapiłam się. :-)

Otwarte. Zaraz wkleję dzisiejsze wpisy. :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 31.07.12, 18:47
      Poniżej.

      : Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzini
      maria421 31.07.12, 09:01 Odpowiedz
      Jak to z dnia na dzien i bez powodu podwyzszyli Ci oplaty? Nie dostalas rozliczenia za ubiegly rok z wyszczegolnieniem zuzycia i ceny za KWh czy m³ ?

      Ja takie rozliczenia, osobno za elektrycznosc i osobno za gaz dostaje w czerwcu-lipcu.
      Na pradzie zaoszczedzilam € 65 za ubiegly rok, ale prawie tyle samo musialam doplacic za gaz .

      Tez place za gaz (mam ogrzewanie gazowe) i prad ponad € 170,- miesiecznie, ale ja mam dom do ogrzania.
      Pewno we Francji ceny energii sa jeszcze wyzsze niz w Niemczech.

      Poza tym, nic nowego, corka jeszcze wysypia sie na swoich starych smieciach, ale po poludniu juz odjezdza.

      Pogoda znosna.


      silentium
      ewa553 31.07.12, 09:39 Odpowiedz

      u naprawde bliskich cenie sobie to, jesli mozna z nimi dobrze milczec. Na to trzeba naprawde wielkiej bliskosci.
    • jutka1 Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 19:09
      Przyjemny dzień był (jest) dzisiaj. Wstałam sobie kole dziesiątej, wypiłam przepisowe poranne kawy i popracowałam, po czym po ablucjach pojechałam do pani doktor. Potem zjadłam obiad w pobliskiej knajpie, potem herbata u mnie, a potem znowu popracowałam. Teraz mam wolne, więc nastawiłam pranie i pójdę poczytać na balkonie. A potem obejrzę sobie TV.

      @100K: też czytałam ten artykuł o księżach i powiem szczerze, że te statystyki (ok, może domyślne) mnie poruszyły. A ręce i cycki mi opadły.

      @Mario: tutaj czytają liczniki 2 razy do roku. Ostatnia wizyta czytników była pod koniec maja, 1 czerwca mi przysłali ile będe płacić do listopada (85 euro/mies.). I nagle mi teraz podnieśli od początku września do 170 euro. :-/// Kręcili strasznie, co się stało, trzymali się tych liczników i rzekomo "prawdziwej konsumpcji", jedyne co mi sie udało wynegocjować to zejście do 140 euro/miesięcznie. To prawda, że mieszkanie mam spore, i energia tu chyba drożej kosztuje niż u Was... Poza tym, jak pan mi powiedział że u mnie większość to gaz (a kuchenkę mam elektryczną), zaczęłam główkować i doszłam, co to mogło być. Miałam temperaturę grzania wody za wysoko ustawioną. Zmniejszyłam znacznie, ciągle woda jest gorąca, zobaczymy co następny czytnik pokaże.

      @Basiu, a propos silentium. Często jest tak, że jedna osoba myśli, że milczenie jest oznaką bliskości, a druga osoba po prostu nie ma z tą pierwszą już o czym rozmawiać. :-)))
      • maria421 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 19:26
        Corka juz wyjechala , w piatek rano leci na wakacje, po powrocie sie przeprowadza a potem chce ze mna jechac do Polski na weekend 24 sierpnia.

        Jutka, faktycznie z €85 miesiecznie na €170 to jest rozboj i zdzierstwo. W ogole ceny energii to jest rozboj i zdzierstwo a konsumentowi pozostaje tylko placz i zgrzytanie zebow... z zimna.

        Takie statystyki mozna o kant d... rozbic. One maja taka sama wartosc jak statystyki ktore mowia ze 40% facetow zdradza kobiety, ale tylko 20% kobiet zdradza facetow. To z kim ci faceci zdradzaja ?

        Ostatnio , w niedziele chyba, ogladalam program w ktorym reporter jezdzil po swiecie w celu ustalenia w jakim kraju ludzie maja najlepszy seks. Wyszlo mu ze najgorszy maja w Japonii. Tez na podstawie statystyk :)
        • iwannabesedated Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 20:24
          Od załatwiania spraw urzędowych huczy mi w głowie, dzięki bogu Fed dała się zmolestować i pozwoliła mi się dopaść w celu odebrania allegrowych fantów które pod moją nieobecność dla mnie gromadzi. W dobroci swojej podrzuciła mi do wora dwie kryminałki o wysokim stopniu zacności. Co podniosło mój poziom satysfakcji z życia ponownie do pożądanego poziomu. Tym niemniej w amoku moim zmymliłam też mój bank aby uzyskać interesujące mnie informacje od ulubionego pana, co się nie udało, bo pan się urlopuje ale obiecano mi że zadzwoni do mnie inny pan równie lub bardziej miły. A także zadzwoniłam do salonu meblowego, bowiem zdalnie się zakochałam w tej oto kanapie:

          kanapytapicerowane.pl/id,98;p,1/mebel,mancebo

          I mam zapotrzebowanie aby kanapy tej organoleptycznie to znaczy wzrokiem, łapami oraz tyłkiem doświadczyć. Salon mnie zaprosił na randkę z kanapą, w dowolnie wybranym przeze mnie momencie. Ciekawe, czy coś z tego będzie???
          • iwannabesedated Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 20:28
            https://kanapytapicerowane.pl/data/IMG_7048aca81f.jpg
            • jutka1 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:19
              Wielce zacna kanapa, Stokrocie! :-)

              Też masz tydzień biurokratycznych potyczek? O matko.
              Ja właśnie robię listę biurokratycznych gonitw w tym tygodniu, day-by-day. Patrzę na to i myślę: "KJAP". :-///
              A tylko trzy dni robocze mi zostały...
        • jutka1 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:20
          Mario, zdradzają też z kobietami, które niekoniecznie są w parze.
          • chris-joe Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:31
            I, wierzcie mi, z facetami tez zdradzaja.
            • iwannabesedated Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:42
              Hahaha, jakieś szczegóły Kris....?
              • chris-joe Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:56
                I don't kiss and tell ;)
                Zwlaszcza, ze jestem juz mezaty, starszy i nobliwy. Dawne dzieje, dziatki.

                Choc raz -no dobra, opowiem, siadzcie kregiem- gdym mlodziencem jeszcze byl, efebem uroczym i ponentnym, zbalamucil mnie taki jeden, gdy rankiem na kawe do niego zostalem zaproszony. W sumie niewinne igraszki, z ktorych w odpowiednim momencie sie wykrecilem (still playing hard to get in those days, silly me...), a ze moment byl w istocie odpowiedni, niech swiadczy fakt, ze gdy ledwo do ladu sie doprowadzilismy, do mieszkania wmaszerowala mamusia ORAZ narzeczona niedoszlego kochasia. Z cicha pek, bo drzwi nie byly zaskoblowane.
                Pozniej na slub mnie zapraszal, wyobrazcie sobie, drogie panie. Tacy sa faceci! Zwykle swinie!
                Alez tez sie wykrecilem :)
                • jutka1 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 22:14
                  Hahahaha SiDżej! :-)))
          • iwannabesedated Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:35
            Toteż właśnie, należy to odczytywać jako "60% przyznaje się do utrzymywania tych stałych kontaktów". Można bezpiecznie przyjąć, że pozostała część w jakimś tam podziale albo kłamie, albo utrzymuje kontakty sporadycznie, albo utrzymuje kontakty z mężczyznami. Cały więc ten "celibat" to jedna wielka kpina, tylko z kogo?
            Zaraz mnie się przypomniała przezabawna historia, którą pewnie tutaj już wiele razy przytaczałam, ale przypomnę, co mi tam. Otóż koleżanka mojej ciotki miała faceta - księdza. Ów ksiądz jako pan domu partycypował w imieninach, urodzinach, nawet własne papucie mniał. Przychodzi razu pewnego ciotka do koleżanki i jest akurat ów fagas vel ksiądz. W papuciach, czyli prywatnie, kawka, herbatka, ciasto na stole. Wino. Nie mszalne bynajmniej. I nagle ten ów zaczyna do mojej ciotki (chyba z 15 lat od niego starszej) walić per "córko" i się wypytywać - kiedy ostatnio u spowiedzi była - ją. Ciotka już się miała zborsuczyć, gdy przyszła pani domu i ustawiła fagulca do pionu besztając "uspokój się Jurek, nie jesteś w pracy". Hahaha.
            • iwannabesedated Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 21:43
              No dobra ludzie, przyznawać się. Kto się bzykał z księdzem?
              • jutka1 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 22:12
                Nigdy. Ale znam trzy przypadki osobiście, a jedna to nawet się w nim zakochała i jakoś dwa lata ze sobą "byli", po wielkiemu cichu.
          • maria421 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 22:29
            jutka1 napisała:

            > Mario, zdradzają też z kobietami, które niekoniecznie są w parze.

            No ale kobiety moga tez zdradzac z facetami ktorzy nie sa w parze.

            Zeby statystyki byly wiarygodne nalezy wprowadzic obowiazkowa rejestracje skokow w bok :)
            • jutka1 Re: Wtorek, słonecznie ale nie gorąco 31.07.12, 22:35
              Konstytucyjnie, prawnie i dekretowo, yeah! :-)
    • ewa553 pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 10:17

      dlaczego sie te cholerne upaly tak nazywaja? Moze dlatego, ze bogacze maja wszedzie klimatyzacje i ogrodnika i nie musza jak ja pedzic teraz do ogrodu:))) a jest w tej chwili cieplutenko: 27 stopni w cieniu. Brrr! wolalabym sie wsunac do kotow pod lozko....
      • iwannabesedated Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 15:13
        Obśmiawszy z Krisowych pre-nuptualnych perypetii... Kumpela mi opowiadała, jak mając fazę na dupczenie młodych ludzi, spiknęła się z takim jednym. No i na 3 dni przed ślubem mu zrobili po prostu areszt domowy. Na zmianę go pilnowała przyszła teściowa, mamusia i narzeczona. A on i tak zmylił czujne straże, wypsnął przez okno w sraczu, przyleciał i kumpelę przeleciał, poleciał, urżnął się z kolegami i dopiero go nakryli w noc a właściwie poranek poprzedzający ślub, jak kompletnie pijany leżał na środku Mostu Poniatowskiego w poprzek szyn wrzeszcząc, że go żywcem nie wezmą. Wzięli. O ile oczywiście kompletnie pijanego osobnika zawleczonego przed ołtarz można nazwać "żywcem". Takie ponoć sceny są na porządku dziennym, z tym, że laski raczej rekompensują sobie wątpliwości, a właściwie granitową pewność, że to jest kompletnie nietrafiony pomysł z tym ślubem, pójściem w kredytowe prysiudy, czyli paznokcie za 5 stów, sesja za 10 tysi, bukiet za dwójkę, limuzyna za piątkę. Nuptualia stanowią obecnie jakiś rodzaj cyrku z udziałem rodziny, kleru i ... jak widać na przykładzie Krisa, i mojej fąfeli - osób trzecich :) Pytanie powstaje, po co to wszystko? Tak samo jak "celibaty", "pierwsze komunie" i inne rzeczy, które się stały obecnie festiwalem przaśnego konsumpcjonizmu skrzyżowanego z wielopiętrową hipokryzją. No ale tak ewidentnie być musi, erotoman udaje księdza, gej naczelnego Playboya, pachnie to coraz bardziej siarką i Sodomą oraz Gomorą... Hehehe.
        • jutka1 Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 15:49
          No właśnie, po cholerę brać ślub z facetem, którego trza tak pilnować? Paranoja. :-/
          • iwannabesedated Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 16:03
            Moja siostra cioteczna napisała ostatnio na fejsie, że na dręczące smętki egzystencjonalne, weltszmerce i inne chujozy jest idealne rozwiązanie. Zaleźć sobie faceta, który jest na tyle wkurwiający, absorbujący, lub upierdliwy aby pochłaniał wszystką naszą energię oraz zaprzątał sobą kompletnie całą naszą uwagę. Z którym trzeba walczyć o wszystko, ewentualnie wszystkiego pilnować, ewentualnie cały czas odpierać jego upierdliwość lub zaborczość. To apropos męża naszej innej siostry, który jest mniej więcej właśnie taki. W związku z tym nasza kuzynka nie ma żadnych problemów ze samą sobą, nigdy nie ma wątpliwości, depresji, bluesów i innych takich. Cały czas, Panie, pod bronią i przy szabli!
            • maria421 Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 16:29
              Wole byc sama niz miec faceta- wampira ssacego cala moja energie i doprowajacego mnie do stanu wycisnietej cytryny.

              Co do hipokryzji natomiast, to ma ona miejsce tylko wtedy kiedy ktos glosi (i wymaga od innych) jedno, a robi drugie.
              Clinton czy JFK nie byli hipokrytami, byli gentlemanami ....
              • iwannabesedated Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 18:08
                Ależ Marysiu, chodzi o to, żeby facet-wampir myślał, że to on wysysa, a tymczasem to on jest sam wysysany i używany jako parawan i pozór. Ewentualnie, z braku laku się można samemu do kogoś dossać.

                Apropos, wyczytałam, że o ile jest pewne prawdopodobieństwo że samotna matka dziewczynki stworzy sobie związek z facetem, to już prawdopodobieństwo że zrobi to samotna matka chłopca - jest nil, nul i wielkie zero. Potem z tego rosną pojebani faceci, czytałam niedawno taki artykuł, gdzie facet chcący w słusznym wieku lat 30 zamieszkać z narzeczoną całą kampanię obmyślił wyprowadzania od mamusi. Jak odwyk to przebiegało. Najpierw swoje rzeczy po trochu zabierał, potem spędzał z narzeczoną noce w weekendy, a w tygodniu - z mamusią. Potem z mamusią już tylko dwa dni. Potem był atak histerii pozorowany na zawał sercowy. Więc apjać 7 nocy z mamusią. I od nowa. I złamanie nogi. Więc znowu. Zejście z 10 telefonów dziennie do 5. Potem włamanie do mamusi. Więc - 12 telefonów do mamusi. W końcu po roku sytuacja się ustabilizowała. Zamieszkał u siebie.
                Narzeczona oczywiście tego nie wytrzymała i się wyprowadziła. Więc wprowadziła się do niego... mamusia. Z kotem.
                Jednym słowem, cierpliwość, wytrzymałość, konsekwencja.
                Hahaha!
                • ewa553 Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 18:55
                  pomysl Twojej kuzynki Dorotko moze i jest dowcipny, ale ogolnie rzecz biorac do dupy. Troche jak w powiedzeniu "nie miala baba klopotu".
                  Ja jestem za tym aby sie od odbiegajacych od normy facetow trzymac z daleka i juz. No, chyba ze facet jest zwariowany w cudowny sposob, to brac i nie zastanawiac sie dlugo!
                  • iwannabesedated Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 23:53
                    Ależ Ewa, oczywiście jest to pomysł kompletnie idiotyczny... Tym niemniej, wiele kobiet go stosuje namiętnie, nie sądzisz :)))
                    • maria421 Re: pogoda dla bogaczy??? 02.08.12, 09:12
                      Wsrod kobiet jest wiele sercowych masochistek, dlatego sie godza na facetow-wampirow.

                      Ja mojej corce przekazalam ze faceta nie ma sie po to zeby mu matkowac ani po to zeby go zmieniac, bo on i tak sie nie zmieni.
      • jutka1 Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 15:26
        Tutaj też 27 stopni, jest parno i popaduje. Chyba zbiera się na burzę, bo wiatr się zerwał.

        Od rana latałam między pocztą, drukowaniem, wypisywaniem czeków, bankiem i pralką. ;-) 4/5 planu na dziś zrobiłam, mogę zjeść obiadokolację w postaci zielonej soczewicy z curry. Mru mru mru. :-) A ta pozostała 1/5 to pikuś i nie wymaga zbytniego przemieszczania się ani wysiłku. To i dobrze, bo zmęczona jestem.

        Zastanawiam się też, jakie książki wziąć ze sobą, i czy w ogóle brać cokolwiek. Pół biblioteki jest na wsi, i jeśli nic dobrego w księgarni nie znajdę, to wrócę do czegoś starego. Poza tym prasa kolorowa będzie. ;-) No i raczej mogę mieć niewiele czasu na czytanie, bo program jest dość skondensowany. Hmmm.

        Tyle pierduł. Więcej nie pamiętam. :-)))

        • chris-joe Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 19:46
          W Mtl nadal zabojcza dychawica, odczuwalna ponizej 40 chyba wogole nie schodzi. Jeden z tego pozytek- kocica zalega w hibernacji i moge sobie ja miziac, ile wlezie.
          • chris-joe Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 20:25
            O, prosze:

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/1BHBzEon8Vf7Z0BoaB.jpg
            • ewa553 Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 22:09
              ojej, slodka! Zupelnie jak moje. Jak ktoras przydybie w takiej pozycji, tu wtulam twarz w jej futerko na brzuchu, wacham (woncham), dmucham chlodzac je i ciesze sie, ze nie chce im sie nawet lapka ruszyc:)))
              Zapomnialam jak Twoja ma na imie?
              • chris-joe Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 22:28
                Nina. I sie zgadzam, takiego brzucha na wierzchu nie da sie obejsc dookola :)
                • iwannabesedated Re: pogoda dla bogaczy??? 01.08.12, 23:55
                  Mój pies się uwala na dywanie rozkraczony z łapami w górze wywalając goły brzuch. Taki brzuch można sobie memłać stopą. Można też memłać stopą podgardle, co powoduje że pies wygląda jak wyszczerzona głowa nietoperza.... No jak się już kompletnie gotuje to go schładzam polewając letnią wodą.
                  • maria421 Re: pogoda dla bogaczy??? 02.08.12, 09:15
                    Sliczna kicia.

                    Pogoda taka, jakby sie na burze mialo.
                    • jutka1 Re: pogoda dla bogaczy??? 02.08.12, 09:45
                      Kicia cudna, a opis Tofika przedni. :-)
    • ewa553 oj Maryska, 02.08.12, 09:46

      takie tam teorie dziecku w glowe wbijac. Zycze jej zeby z jednej strony trafila na wlasciwego (moze to juz ten?), z drugiej strony zeby sie - jak sie zakocha - nie kierowla rozumem tylko sercem. Ja osobiscie wolalabym interesujacego wampira niz cieple, grzeczne kluski. Lepiej jest cierpiec KOCHAJAC niz zanudzic sie z facetem na smierc:)))
      • maria421 Re: oj Maryska, 02.08.12, 10:22
        Ewa, przeciez mozna sie rowniez zakochac w facecie ktory nie jest wampirem, ktoremu nie trzeba matkowac, ktorego nie trzeba zmieniac czy wychowywac i ktory nie jest nudny:)

        Moja amerykanska kolezanka swojej corce przekazuje ze tak samo latwo jest zakochac sie w milionerze jak i w biedaku :)
        • ewa553 Re: oj Maryska, 02.08.12, 10:30
          jasne, Marysiu.
          A z Twoja znajoma sie nie zgadzam. Nie mialam wprawdzie watpliwej przyjemnosci ani z milionerem ani z biedakiem, ale jestem pewna ze milioner ma wiecej mozliwosci zawrocenia dziewczynie w glowie!
          • maria421 Re: oj Maryska, 02.08.12, 10:35
            Wlasnie fajne zdanie przeczytalam w komentarzach artykulu w GW o facetach- wampirach kradnacych kobietom plodnosc.

            Zdanie brzmi :

            "Mezczyzne mozna zmienic tylko na innego" :)

            Swieta prawda!
            • iwannabesedated Re: oj Maryska, 02.08.12, 13:50
              To zakochiwanie to zagadkowa sprawa...
              No ale jeżeli ktoś lubi się zajmować wampirem? Lub pijakiem? No to czemu tego mu bronić? Dodatkowo, uważam, że takie pary tworzą coś w rodzaju sojuszu w celu wspólnego zaprzątania sobą otoczenia. Powiedzmy swój aspekt kabotyński charakteru realizują w ten sposób.

              A Wasze, dziewczyny, niewątpliwie słuszne stwierdzenia że lepiej się zakochać w bogatym, dobrym i przystojnym niż w ubogim, brzydkim chuju, są oczywistą oczywistością. Tak jak lepiej samej być bogatą, piękną i młodą niż - nie być... Rzeczywistość jednakowoż pokazuje iż w praktyce jest trudno to zrealizować, chyba? cZYCO?
              • ewa553 oj, Stokrotko, 02.08.12, 14:13

                daj czlowiekowi pomarzyc:)))
              • maria421 Re: oj Maryska, 02.08.12, 14:24
                No wlasnie najgorsze jest to ze takie pary potem wespol-w-zespol zatruwaja zycie wszystkim dookola.

                Zabronic sercowej masochistce zajmowania sie toksycznym wampirem oczywiscie sie nie da i nawet nie warto probowac, bo czlowieka pochlona zanim sie czlowiek obejrzy.
    • jutka1 Czwartek 02.08.12, 10:34
      Za oknem 17 stopni i słońce zza chmur. Max dzisiaj: 24 C. Tyszpiknie.

      Pojutrze wyjeżdżam... Lista rzeczy do zrobienia wprawdzie się skraca, ale wolniej, niż myślałam. :-/ Hmmm.
      Zaraz idę na ostatnie zakupy, po południu mam spotkanie, potem wracam i robię porządek w papierach, zaczynam składać ciuchy na kupkę, etc. Uffff.

      Miłego dnia :-)
    • jutka1 TGIF :-))) 03.08.12, 10:05
      No, piątek, i przeddzień wyjazdu na urlop. Fajnie, cieszę się. :-)
      Jeszcze mam trochę do zrobienia, ale na razie wszystko idzie zgodnie z planem, więc spoko.

      Za oknem słonecznie, ale tylko 16 stopni, ma być maksymalnie 23 C. Przyjemna chwila oddechu po upałach. :-)

      Biegnę do zajęć. Miłego piątku. :-)
      • ewa553 Re: TGIF :-))) 03.08.12, 11:02
        U nas dzis Freitag:))) Tez sie ochlodzilo: z porannych 30 stopni tostalo juz tylko 28. I gdzieniegdzie widac chmury, moze spelni sie moje marzenie o burzy...
        Martwie sie o siostre ktora znad milego chlodku nadmorskiego przyjechala na 2 tyg.do Warszawy zalatwiac sprawy, a w Wawie podobno tez straszny upal....
        Mam dzis fryzjera, a jutro piekna wedrowke z przyjaciolmi. Juz wiem, ze bedzie ponad 20 km, ale za to na zakonczenie fajna knajpa z tarasem wsrod pagorkow.
        Koty leza pokotem:)))) Martwie sie troche o nie, bo wiele lat temu przez taki upal przegapilam chorobe kotki kladac jej zachowanie na karb upalow.... Ale teraz maja wszystkie trzy takie same objawy, wiec chyba jednak upal je zmogl....
        Milej podrozy, Jutka!!!
        • maria421 Re: TGIF :-))) 03.08.12, 11:10
          Ja u fryzjera bylam wczoraj.
          Ania juz wyladowala na Fuerteventura i pisala w smsie ze jest mgla. A u nas calkiem przyjemna pogoda.

          Jutka, bon voyage.

          Ja tez sie wybieram we voyage , ale dopiero w poniedzialek ;)
          Po powrocie bedzie update ;)
          • ewa553 Re: TGIF :-))) 03.08.12, 11:30
            o rany, Maryska! Lece do tel:)))
            • ewa553 Re: TGIF :-))) 03.08.12, 11:32
              No wiesz, taka wiadomosc i nie ma Cie w domu:(((( Zadzwonie wieczorem!
    • ewa553 probuje to zrozumiec... 05.08.12, 10:43

      Jutka aklimatyzuje sie w Polsce
      Luiza jeszcze nie doszla do siebie po podrozy
      Maryska duchem juz na jutrzejszym wyjezdzie -
      ale - pytam sie, gdzie reszta?!?!
      Wczoraj bylam na pieknej jak z bajki wycieczce. Natura jeszcze nie wykonczona upalem, sliczna. Trasa byla taka, ze mielismy i rzeczki dwie - jedna niestety wyschnieta. Byla tez wieksza ilosc zrodelek dla ochlody. Goraco, pelne slonce, a my fajnymi sciezkami pod drzewami. Dobrze jest mieszkac w tak pieknych okolicach....
      Dzis odpoczywam w ogrodzie....
      • jutka1 Re: probuje to zrozumiec... 05.08.12, 10:53
        Pisałyśmy w tym samym czasie. :-)
    • jutka1 Niedziela powrotna 05.08.12, 10:46
      Dojechałam późną nocą, w jednym kawałku i bez problemów. :-)

      Po wypiciu przepisanym dwóch kaw z mlekiem i miodem udałam się na obchód ogrodu. Co za przyjemność. Skonstatowałam, co następuje ;-)
      - jabłek będzie w tym roku ze 400 kilo co najmniej. KJAP. Co ja z tym zrobię.
      - pigwowiec szt. 2 wyda z 10 kilo owoców, co najmniej. Naleweczki, naleweczki...
      - są też gruszki, śliwki węgierki, mirabelki, i - uwaga, uwaga! - brzoskwinie, sztuk ze dwadzieścia. :-)))
      Niestety, wszystko dojrzeje dopiero po moim wyjeździe... :-( I tak się zastanawiam, a może bym we wrześniu też przyskoczyła? :-)
      W ogóle, ogród wygląda przecudownościowo.

      Program na ten tydzień mam w zasadzie ustalony. Jutro: urząd gminy, pralnia chemiczna, zakupy. Pojutrze: złotnik (pierścionek mi spada od kiedy zrzuciłam te 6-7 kilo, trza zmniejszyć). W środę: dolce far niente. W czwartek przyjeżdża waszyngtońska przyjaciółka. W piątek dojedzie przyjaciółka z forum obok. W sobotę: doroczna biesiada z przyjaciółmi z drugiej strony góry. W niedzielę odpoczynek. :-)))

      Vive les vacances. :-D
      • ewa553 Re: Niedziela powrotna 05.08.12, 11:01
        a czym jechalas Jutka, ze podkreslasz to "w jednym kawalku"? Busikiem?
        Zazdraszczam plonow. U nas taka ilosc jablek mozna w odpowiednie miejsce (specjalny
        bauer-owocnik) oddac i dostajesz z nich wytloczony sok. Moze masz cos takiego w okolicy? Popytaj sie.
        Jak slysze o Twoich sliwach to mnie gorzki smiech igarnia: u nas w tym roku sliwek nie ma,
        ja mialam DWIE renklody:(((((
        Jakiej diety uzylas????? Zazdraszczam schudniecia.....
        • jutka1 Re: Niedziela powrotna 05.08.12, 11:36
          Nie no, Basiu, po (pierwszym i) ostatnim eksperymencie z busikiem, już tylko latam. A "w jednym kawałku", bo a) bez opóźnienia i nocowania w okolicach lotniska (vide: podróż Wizzairem rok temu, i podróż Wizzairem dwa lata temu), b) z nietkniętym bagażem, i c) bezwypadkowo między lotniskiem i domem. :-)

          Co do jabłek, to popytam, dzięki. Chociaż prawdę mówiąc wątpię...

          W temacie schudnięcia, nic takiego nie robiłam, bo nawet nie byłam "na diecie". Po prostu mniej jadłam i nie piłam żadnego alkoholu przez jakieś dwa-trzy miesiące. :-)
      • morsa Re: Niedziela powrotna 09.08.12, 10:19
        A bociany sa?
        • jutka1 Re: Niedziela powrotna 09.08.12, 10:26
          Są, są. :-))) Właśnie uczą młodego latać. :-)))
    • jutka1 Poniedziałek wioskowy 06.08.12, 10:45
      Odespałam wszystkie zaległości. :-)
      Jest gorąco i parno, pewnie będzie burza.
      Zaraz jadę "do miasta" pozałatwiać kilka spraw i zrobić zakupy. Potem będę się byczyć w ogrodzie, a wieczorem idę do znajomych. Jutro: dolce far niente. Pojutrze: przesadzanie roślin domowych. Popojutrze: fryzjer i goście.
      Ach. Jak mi błogo. :-D
      Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
    • jutka1 Wtorek, lato 07.08.12, 11:10
      Ja tu piszę, ja tu czytam, i ja tu się śmieję (czy jakoś tak). :-)))

      Wczoraj, po raz pierwszy od posadzenia drzewa, spożyłam brzoskwinie... Coś nie do opisania: i zapach, i smak, i soczystość oblepiająca ręce do łokci. :-)

      Dzisiaj siedzę na wsi i nigdzie się nie ruszam. Wieczorem przyjedzie kumpelka na ploty, i więcej planów nie mam. Urlop mam, tak czy nie? :-)

      No, idę do ogrodu. Miłego dnia życzę :-D
      • ewa553 Re: Wtorek, lato 07.08.12, 18:58
        o tak, wiem jak to smakuje: owoc prosto z drzewa. Pomysl jaka droge odbywa normalnie, zanim do nas dotrze... Smak pomaranczy jedzonych w marcu wiele, wiele lat temu - prosto z drzewa, mam jeszcze w pamieci....
        • jutka1 Re: Wtorek, lato 08.08.12, 10:10
          Nie da się ukryć, że owoc prosto z drzewa to jest to. Wczoraj Pan od Ogrodu zostawił mi na stole na tarasie trzy jabłka: pierwsze w tym roku, bo mam same późne odmiany.
          Niestety, na wiśnie się już nie załapałam, ani na porzeczki. Szkoda, ale nie narzekam, bo inne owoce są, i to w nadmiarze. :-)
    • jutka1 Środa :-) 08.08.12, 10:07
      Za oknem słońce zza chmur. Nie wiem, ile stopni. :-)
      Ptaki się drą, pszczoły buczą, boćki klak klak. Jest bosko i błogo. Dzień mam wolny do wieczora, kiedy to pojadę do przyjaciółki. Aha, no i dłużnicy mają się u mnie zjawić. Ciekawe, czy wreszcie oddadzą mi forsę, czy znowu będą makarony na uszy nawijać. :-///

      Przesadzanie roślin doniczkowym przełożyłam na przyszły tydzień. Muszę sobie poodpoczywać, więc postanowiłam dozować musze i trzeby. :-) Zamiast nich poczytam sobie na leżaku, O! :-)

      Miłego dnia, nieustająco. :-D
      • morsa Re: Środa :-) 08.08.12, 13:14
        Juz w domu. Ach, co to byl za slub!
        Dobrze, ze mam jeszcze kilka dni wolnych,
        bo potrzebuje odpoczac;-))
        • ewa553 shit:(((( 08.08.12, 15:14

          na obiad postanowilam sobie dzisiaj zrobic wspanialy wloski sos do tagliatelle. Mialam jeszcze paczuszke ziol roznorakich i jarzyn suszonych, ktore gotowalam w sposob zalecony na opakowaniu. Dodalam co trzeba itd. Sprobowalam i plulam, plulam i plulam: sama sol!!!
          Nie wiem co sie z ziolami stalo, nabylam je wprawdzie we wrzesniu w Rzymie, ale nie widze na opakowaniu daty waznosci. I wogole: czy mialam pecha i ktos nasypal do torebki 10 razy za duzo soli, czy tez przedatowane jarzyny moga sie stac takie slone? Stych nerf zjadlam paczuszke wafli w czekoladzie (nie mam chleba w domu) i jest mi teraz podwojnie mdol.
          Czy powinnam byla to napisac na watku kulinarnym? :)))
          A gdzie Maryska???? Jest tu przeciez expertem od spraw wloskich (a moze francuskich? juz nie wiem)...
          • maria421 Re: shit:(((( 08.08.12, 15:55
            Ewa, z ziolami pewnie nic sie nie stalo, podejrzewam ze po prostu mocno przedawkowalas.

            Daty waznosci na opakowaniach ziol sa tylko orientacyjne, po uplywie daty ziola raczej traca aromat, a juz zupelnie nie rozumiem co w takich opakowaniach mialaby sol robic.

            Wez sobie strzel co mocnego na te mdlosci po waflach w czekoladzie.

            Nic mi sie dzisiaj nie chce, jesc tez mi sie nie chce, z podrozy wrocilam o kilo lzejsza.
            Znaczy- niech zyja podroze!
    • jutka1 Czwartek 09.08.12, 09:36
      Trochę się ochłodziło, tak na oko, bom bez termometru. :-)
      Plany na dziś mam wielce zacne, bo najpierw fryzjerka, potem zakupy i odebranie ciuchów z pralni chemicznej, a potem zjeżdża Jakotakot. Popołudnie i wieczór będziemy więc babeczkować w ogrodzie. :-)
      Tyle pierduł, letempendzem, miłego dnia :-)
    • ewa553 jeszcze raz ziola 09.08.12, 12:22

      Nie pomylilam proporcji: wzielam cala paczke z mysla o zamrozeniu reszty. A wiec wzielam dokladnie to co kazali: tylko woda plus swieze pomidory. Jestem pewna, ze nastapil blad przy paczkowaniu. Bylam swiadkiem podobnej sytuacji przed laty. Papka wywalona, jeszcze tylko snuje sie w kuchni lekki zapaszek.
      Wczoraj dostalam nowy pomysl na potrawe z patissonem, trzeba bedzie wyprobowac. Brzmi dobrze, ale nie bede tu opisywac, bo dostane od admina po lapach (nie ten watek:)))
      Lato jest dalej, 24 stopnie. Wieczorem bylam w Mainz na przepieknym koncercie (Corelli i Vivaldi). I to - jak juz pisalam - w tym kosciele z witrazami Chagalla. Nawet jesli akustyka takiego kosciola nie jest najlepszej jakosci, to w takim ambiente jest to niezapomniany wieczor. Polazilismy tez po Mainz, napawalam sie architektura i atmostfera i kawa u Wlocha na przeuroczym placyku, na ktorym chyba tez z Forumowiczkami bylam? Tyle gosci tam juz wozilam, ze nie jestem pewna....
      • maria421 Re: jeszcze raz ziola 09.08.12, 12:40
        Ewa, a jaki to mail byc sos skaldajacy sie z ziol (jakie to byly ziola?) , swiezych pomidorow i wody?

        Z mojego popodrozowego rozmazenia wybil mnie dzisiaj telefon z wiadomoscia ze mi sie szef zmienia, ze stary szef przywiezie mi nowego szefa (najwyrazniej maja szacunek dla starszej pani stad wizyta u mnie a nie wezwanie mnie do centrali;) , z ktorym to nowym szefem (wyobrazam sobie mlodzienca ktory moglby byc moim synem) pewno bede musiala zrobic tour po Niemczech , ale najpierw zycza sobie szczegolowej analizy rynku...

        Powiedzialam ze 24 jade do Polski i dopiero ok. 30 bede do ich dyspozycji.

        Ale te cholerna analize musze im wczesniej zrobic. W srodku lata!
        • ewa553 Re: jeszcze raz ziola 09.08.12, 12:52
          bez pracy nie ma kolaczy, Droga Mario! I nie martw sie, moze nowy mlody, ale sympatyczny - Wlosi tak maja:)))
          A gdzie jedziesz do Polski, do brata?
          Co do ziol: nazwalam to tak skrotowo, ale tam byly i suszone zucchini i inne jarzynki. Cos w rodzaju liofilizowanych jarzyn i ziol. Stad tylko woda. Jeszcze pod koniec mialam dodac oliwy z oliwek, ale tego nie zrobilam, szkoda mi bylo oliwy do wyrzucenia:))) Ale oliwa by nie odsolila przeciez tego! Ja jednak najbardziej lubie wszystko swieze, szczegolnie teraz w sezonie. To byla troche jakby pamiatka z Rzymu...Siostra tez nabyla i wlasnie mi dwa dni temu opowiadala jakie pyszne pesto jej z tego wyszlo. Ciesze sie, ze to nie ona trafila na ten trefny pakunek.
          • maria421 Re: jeszcze raz ziola 09.08.12, 13:20
            No wlasnie, Ewa, moze trafilas na jakis trefny pakunek, moze cos sie tam w tych warzywach i ziolach zepsulo.

            Do Polski jade do Poznania, do brata, ale tez do kuzynek w Sieradzu (wyskok z Poznania na jeden dzien), Ania jedzie ze mna bo chce pojechac do Polski poki jeszcze ma czas, jak zacznie Refendariat od 3 wrzesnia, to bedzie miala trudniej znalezc wolny czas.

            Jak poznam nowego szefa, to Ci powiem czy sympatyczny czy tez nie.
            Z poprzednim wspolpracowalam 17 lat, zawsze bylo OK, z nowym tez sobie dam rade, tym bardziej ze to ja go chyba bede bardziej wychowywac niz on mnie, to on musi sie firmie wykazac, nie ja, to on musi robic kariere, nie ja.

            Ot, takie sa wlasnie blogosci bycia starsza pania :)
            • iwannabesedated Re: jeszcze raz ziola 09.08.12, 15:18
              A to cudne jest co piszesz, Marysiu. Wspaniale jest móc, lecz już nie musieć :))) Bardzo mi się podoba to.

              Ja wróciłam do Warszawy po dłużzym pobycie w rodzinnym mieście Szczecinie, gdzie jeden tydzień była pogoda jak drut. A drugi tydzień była w kratkę :)

              W Warszawie też jest teraz w kratkę, od rana zdążyło już dwa razy się rozpadać i dwa razy rozjaśnić. Ogród mi zarasta pnączami, natomiast chyba dzika śliwka nie przetrwa kolejnej zimy - prawie że nie ma już liści, a dużo gałęzi poobsychało. Ubiegła zima była jakąś masakrą dla roślin. Trochę mi śliwki żal, bo pięknie kwitła, ale z drugiej strony, gdyby ją wycięto, to miałabym akurat widok na otwarte niebo. Bo w tym miejscu nie ma akurat budynków, budynki są pozasłaniane przez inne drzewa.

              Rano jakaś się ruchawka zrobiła, dostałam 3 smsy, włączył się nipriczom budzik, przyszedł pan do inspekcji instalacji i inny pan co mi przyniósł turkusowe sandałki. Generalnie fajnie jest być u siebie w domu, chociaż czuję ogromny brak telewizora zawierającego emisje serialu Kryminalne Zagadki Miami, od którego się zrobiłam uzależniona chyba, czyco???
              • iwannabesedated myśli zbaraniałe 09.08.12, 16:44
                W trakcie pobytu w Szczecinie mój pies się zakochał. W dywaniku ze skóry baraniej w pokoju kuzynki. Ciągle się tam zakradał i wtulony słodko w kudły - spał. Postanowiłam mu więc taką skórę kupić do domu jako leże. Bo profesjonalne leża które kupiłam przedtem się nie sprawdziły, musiałam je wyrzucić. Teraz ma po prostu dużą poduchę oraz aksamitny kocyk do memłania, ale rozrzuca to po całym przedpokoju, i chyba to nie jest to. Weszłam więc na allegro poszukując wybranki. No i się natknęłam na ( po kolei ): e-bacę. E-baca oferuje skóry owcze, sery, kierpce, ciekawe czy przepowiada też pogodę? A potem na ogłoszenie "skóry owcze oferuje producent". IMHO producentem owczej skóry jest owca, więc zaraz mnie zaczęła prześladować wizja owiec oferujących własne skóry...
                • jutka1 Re: myśli zbaraniałe 10.08.12, 11:46
                  Też miałam wczoraj myśli zbaraniałe, ale od czego innego. Zbaraniałam bowiem czytając Wysokie Obcasy Ekstra, gdzie w artykule o rodzinnych powiedzonkach i kodach językowych zacytowano verbatim, bez podawania mojego nicka tylko "na forach ktoś napisał", moją historię o dzwonieniu do cioci-babci.
                  Zbaraniałam.
              • jutka1 TGIF :-))) 10.08.12, 11:40
                U nas się wczoraj pogoda sfrąkła, ochłodzenie, popaduje deszcz, czasem wyjdzie słońce, ale i tak jest zimno. Brrrr.
                Zaraz jedziemy do miasta na zakupy, potem będziemy pichcić na wieczór i na jutro.
                I tyle pierduł na dziś. Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 09:56
      witam w nastroju retro: na dziendobry zafundowalam sobie 5 razy (!) pod rzad Janis Joplin i jej Cry Baby. Ona jest ciagle fe-no-me-nal-na.
      Za oknem milo, 22 stopnie. Mam wiele punktow do zalatwienia, moze uda mi sie choc polowe
      odhaczyc?
      Jutka, kiedy beda nowosci ze sklepiku wiejskiego?
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 10:03
        Pogoda sloneczna, dzien spedze z Alessia (dla przypomnienia, jest to starsza corka mojej podopiecznej, a wlasciwie bylej podopiecznej) , zaraz po nia jade, zabiore ja na jakas pizze, potem na shopping, mam tez dla niej duzo roznych ciuchow po Ani.
        Alessia ma juz 16 lat, od ponad 4 mieszka w domu dziecka.

        No a moja analiza rynku dla nowego szefa lezy i czeka.....
        • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 13:05
          No to jest jakieś totalne! Czyli mierne dziennikarzyny bez pomysłów oraz (widać) własnych znajomych (a przynajmniej bez ciekawych znajomych co znają ciekawe historie) tu przyłażo, czytajo, a potem bioro jak swoje... Zaraz przebiegłam różne historie rodzinne co tu Wam opowiadam i sobie wyobraziłam, że je opisuje jakaś menda z dopiskiem "ktoś na forach napisał"... Ktoś czyli nikt... Wiecie, niby drobiazg ale jest to moim zdaniem okropne.

          Apropos słowa "retro", którego użyła Ewa, to pamiętam owo słowo się pojawiło w późnych latach '70 (chyba) gdy pojawiła się moda na fin de siecle oraz lata '20 z kolei. Taki hicior Sipińskiej był "Świat w zupełnie starym stylu" czy coś... No i kiece z frędzli oraz toczki z woalką lub przepaska aksamitna z piórem. Potem samo słowo "retro" się stało chyba retro bo go mało słychać.

          Tutaj pogoda nadal zmienna, już w sposób absurdalny wręcz. Od rana (czyli od 11 :))) zmieniła się już 3 razy. Jak wstałam to padało, potem słoneczniło, a teraz się znowu zabiera za padanie chyba.
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 17:59
            No właśnie, Stokrotko, takie miałam też i reakcje. :-///
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 17:29
        TGIF mija spokojnie i błogo, pogoda się ustabilizowała na słonecznej lecz rześkiej. Wieje lekki wietrzyk, a ja skorzystałam, aby spróbować opanować odrobinę szaleństwo zieleni w moim ogródku. Poprzycinałam winorośl, która się rzuciła na sąsiedni dąb, a także dzikie wino które zaatakowało akację, która z kolei uległa przedwczorajsze wichurze i nadwerężoną gałąź wepchnęła mi w okno. Rozplątywałam, cięłam i porządkowałam. Jakiś ordnung zaprowadzając. Wycięłam też łopuchy, które, pewnie z wdzięczności za wczesnoletnie uratowanie ich przed kataklizmem mszyc - zaowocowały ogromną ilością rzepów.
        Przygotowałam i zjadłam lekki luncho-obiad, popijając szklanką piwa Perła i rozmyślam teraz o popołudniowej kawie. Półtora tygodnia spędzone w rejwachu emocjonalnym mojej rodziny, przechodzącej okres gwałtownych zmian, powoduje, że teraz w swoim zaciszu czuję się na przemian błogo, ale też zarazem odrobinę mi samotność doskwiera. Na co najlepszym pacaneum byłaby możliwość przylepienia się do telewizora, którego nie mam.
        Zastanawiam się, czemu kupowanie pewnych rzeczy przychodzi mi łatwiej a innych trudniej? Swojego czasu pamiętam pewnego dnia wydałam 3 tysiące złotych na kupno biletu lotniczego, lecz zarazem nie mogłam przeżyć wydatku 10 złotych na magazyn kolorowy o wnętrzach? Od dłuższego czasu odkładam kupno odkurzacza, drukarki, nowego komputera. Natomiast na wyjazdy, podróże - wydaje się że zawsze się znajdują pieniądze. Wiem, że inni ludzie mają inaczej, i łatwiej im kupić jakieś twarde, dotykalne przedmioty użytku codziennego, niż imponderabilia typu bilet samolotowy lub kolacja w knajpie, lub bilet do kina...
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 18:14
          TGIF minął na zakupach i rentgenie żeber, które - na szczęście - okazały się nienaruszone po sobotnim natarciu paryskiego autobusu linii PC, a raczej po ataku bocznego lustra autobusu na mą głowę i resztę jestestwa. Niestety, wyniki Rtg nie zmieniają faktu, że boli mnie jak cholera, nie mogę się schylać, okręcać, dźwigać, siadać ani wstawać. Chodzić za dużo też nie mogę. :-( Połamaniec jestem, ot co.

          Żeby nie pomocna obecność Jakotakoty, to bym odwołała jutrzejszą biesiadę, bo bym nie dała fizycznie rady przygotować. A tak, razem dajemy radę jakoś. No, pełznę (prawie dosłownie...) do kuchni. :-)
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 21:06
            Łojezu, Pyt....
            Współczuwam niemożebnie. Potłuczenia żeber to masakra. Choć złamania to masakra gorsza. Tym niemniej, trzymajcie się kobity.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 17:58
        Na razie nie chodzę regularnie do sklepiku wiejskiego, to i nowości nie mam. W przyszłym tygodniu będzie więcej. :-)
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 19:06
          Bylam na "Ice Age 4" w wersji 3D, super , jak kazdy "Ice Age".

          Dostalam w prezencie caly kosz swiezutkich plonow ogrodowych- pomidory, cukinie, ziola. Bazylia taka zdrowa , ze cala chata nia pachnie, jutro zrobie pesto.
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 10.08.12, 21:30
      Matkoz! Obitych zeber jucie wspolczuje. Ciotce mej zas obitej geby. Sie dzis dowiedzialem, ze sie wyrznela na schodach facjata prosto we sciane. Ma podrozujaca opuchlizne- zaczelo sie od czola, przeszlo pod oczy, wkrotce najpewniej spelznie do wola. Udala sie do szpitala, gdzie przy okazji wyszukali jej cos w czaszce, co na tetniaka wyglada z geba-we-sciane nie spokrewnionego. Ale tetniaka potwierdzic nie moga, bo cos nie tak ze specjalistami. Poza tem mowia, ze takiego tetniaka (jesli to tetniak) lepiej nie ruszac, udawac ze nico polecaja.

      W zeszly weekend po 4 latach zawitalem do Toronto i Niagary. Niagara bez zmian- huczy otoczona turystycznym cyrkiem. Za to Toronto sie zdewelopowalo nieslychanie, kupa nowych wiezowcow, autostrady jak spod igly komputera. Zostalem zaimponowany i sie poczulem z mego Montrealu jak wiesniak, co do miasta zawital. Gdy tu naokraglo lataja te same dziury, tam cale nowe miasto wybudowali.
      Coz, w Montrealu inne priorytety- scigac anglofonow wazniejsze jest, niz miejska infrastruktura.

      Nadto prowincjonalne wybory sie w QC zblizaja, napieta atmosferka sie jeszcze bardziej napina i skonczy sie najpewniej na tym, ze choc nie chcem, to muszem glosowac na takie nasze niby-PO, czyli centrystyczych Liberalow. Zgaga.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 11.08.12, 02:14
        Gęba w porządku, dzięki Niebiosom, ale lewa strona ciągle do doopy. Śpię dziś na sofie na górze, bo to jedyne miejsce, gdzie mogę spać bez bólu.
        Poza tym ponarzekam, że klient mi się znarowił i nie dotrzymał terminu. Niby nic, ale jeśli tak będzie ciągle? Hmmm.
        Dobranoc
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 11.08.12, 09:12
          Dopiero dzisiaj przeczytalam o Jutki perypetiach. Biedny Jutek :(
          Trzymaj sie i zdrowiej.
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 183 :-))) 11.08.12, 13:18
            Dzieki, Mario. Przespałam ciągiem 7 godzin, i tak jakby ociupinkę mniej mnie boli. Odpukać i tfu, przez lewe ramię.
            Jest zimno. Pada. Błeee.
            Zaraz mam gości z drugiej strony góry, więc idę pichcić.
            Miłej soboty. :-)
    • kielbie_we_lbie_30 No kurde no, prosze o porade ... 10.08.12, 23:26
      Zasialam cukinie a wyrosl mi patison i na dokladke obrodzil! I co ja mam z tym zrobic?
      Pojecia nie mam :(

      Moze kto chce pare sztuk?
      • roseanne Re: No kurde no, prosze o porade ... 11.08.12, 00:33
        bardzo chetnie :-)
        pyszna sprawa, mozna przygotowac, jak cukinie, faszerowac,
        piec na grillu- te zmiekka skorka
        zamarynowac tez mozna

        moja cukinia kwitnie jak szalona, ale absolutnie niczego nie zawiazuje :'(
        • maria421 Re: No kurde no, prosze o porade ... 11.08.12, 09:14
          Roseanne, kwiaty cukini sa przepyszne i mozna robic je na wiele sposobow.
          • ewa553 Re: No kurde no, prosze o porade ... 11.08.12, 09:20
            ja tu przeciez od dwu miesiecy narzekam na powodz patissonow! One nie maja zamiaru przestac rodzic:(((( W srode dalam znajomemu dla jego kolezanek w pracy 11 sztuk, wczoraj zebralam 6 i do jutra bedzie dalszych 6. Znajoma wlasnie dzwonila po nie, ale jak ja znam, to zabierze najwyzej trzy i co ja mam zrobic z reszta?!?!? Wiem ze jest mnostwo sposobow przyrzadzania, ale ja juz na nie patrzec nie moge!!!!!! Wczoraj chcialam juz wywalic czesc kwitnacych, bo mi sie tak rozrosly, ze przygniataja kwiaty jesienne na sasiedniej grzadce. Ale jakos nie mialam serca.... A wiec sama jestem winna....
            • iwannabesedated Re: No kurde no, prosze o porade ... 11.08.12, 15:12
              Ewa rozmnaża pattisony... No dobrze, że nie koty. W Szczecinie ludzie w dobrej wierze doprowadzili do makabry. Mianowicie na takiej drodze za osiedlem obok ogródków działkowych namiętnie dokarmiali bezpańskie koty. Budki im ustawili i tak dalej. W końcu się tych kotów zrobiło straszne rojowisko i zaczęły atakować przechodzących ludzi, mordować między sobą. Nie mówiąc już o zasraniu i zaszczaniu okolicy. W końcu straż miejska musiała interweniować i je usunąć. Wraz ze stosami gówna. Fuj.
              Więc nadmierna ilość pattisonów to pryszcz w porównaniu. W najgorszym wypadku na kompost możesz przeznaczyć.
              Tymczasem pogoda się ustabilizowała na chujowej, od rana ciemno i leje a ja chodzę jak błędna bo się przyssałam wczoraj do Brunettiego i się nie mogłam odessać...
    • jutka1 Niedziela 12.08.12, 09:32
      Rano, koło siódmej, było jeszcze słonecznie. Teraz się sfrąkło, znad gór przyszły chmury, jest zimno. I przedwczoraj, i wczoraj, od popołudnia paliłyśmy w kominku, i dzisiaj pewnie też rozpalimy. Ja to mam zezowate szczęście do pogody na urlopach. :-/

      Dzisiaj goszczę na obiedzie resztę Jakotakociej rodzinki, czyli rodziców i progeniturę, a po obiedzie wszyscy pojadą dalej. Pusto jakoś się zrobi w domu. Hmmm.

      Stopniowo się kuruję. Ciągle śpię na sofie na górze, ale może jutro wrócę do sypialni, jeśli boleści pozwolą. :-)

      I tyle pierduł niedzielnych. Miłego dnia etc. :-D
      • maria421 Re: Niedziela 12.08.12, 10:31
        Ladna, sloneczna pogoda.
        Wczoraj zrobilam pesto z darowanej bazylii. Wyszedl mi caly sloik po dzemie, ktory zapasteryzowalam, i jeszcze porcja dla mnie na dzis, wiec na obiad ugotuje tylko spaghetti.

        Od jutra bede przerabiac darowane zucchinie.
      • ewa553 Re: Niedziela 12.08.12, 10:36
        pijac czwarta kawe dochodze powoli do siebie. Wczoraj bylo Darden Party z okazji urodzin naszego przyjaciela malarza i wlasciciela ogrodu, ktorego zona nie tylko maluje ale i ksiazki itepe pisze. Byla wiec wieksza ilosc fantastycznych ludzi, bawilismy sie od 4 po poludniu do poznej nocy. Dzis ide do ogrodu polozyc sie z ksiazka pod grusza. Obawiam sie, ze bedzie najazd znajomych, ale moze uda mi sie choc przez chwile posluchac w ciszy szumu lisci.... Pogoda dalej jak drut.
        • ewa553 Darden=Garden :)))) ntxt 12.08.12, 10:37

      • iwannabesedated Re: Niedziela 12.08.12, 14:51
        A w Warszawie, mimo zapowiadanego ochłodzenia - piękna pogoda. Nie za gorąco. Słonecznie. Ja się jakoś sennie wymęczyłam, śniły mi się głupoty. Opiszę na snulum. Nie miałam w domu kawy, musiałam iść do sklepiku. W sklepiku mieli tylko jakieś paskudztwa. Musiałam iść do marketu. W markecie musiałam ochrzanić panią na kasie. Zmęczyłam się.

        I zazdraszczam Ewie zmęczenia po Darden :))) party. Bo jakieś mi się wydaje bardziej sensowne.
        • jutka1 Re: Niedziela 12.08.12, 16:19
          Straszna straszność i strachliwość, nie mieć rano kawy. Brrrr.

          Jakotakocia rodzina pojechała, z CD leci "French Cafe", patrzę na kwiaty wiesiołka i oregano w wazonie na stole, jest pusto ale dobrze. Zaraz napalę w kominku (ehem, w sierpniu... no świat się kończy...).
          • jutka1 Re: Niedziela 12.08.12, 17:04
            Sierpniowo napaliłam w kominku. EHEM. :-///
            • iwannabesedated Re: Niedziela 12.08.12, 17:14
              Ani się waż mi tu olikać, Pytonie! Kominek to boska boskość, a od świętej anki (czyli od 26 lipca) zimne i tak powinny być wieczory i ranki. Możliwość zapalenia kominka w chłodny letni dzień, to rzecz wspaniała :)
    • luiza-w-ogrodzie Miesiac w Polsce i Czechach 13.08.12, 00:23
      Dokladnie miesiac temu przylecialam do Warszawy. Od tego czasu zdolalam pierwszy raz w zyciu sie upic (w towarzystwie forumowiczek z Warszawy), przekopac Mamy warzywniak, dodajac do niego 600 kg ziemi, zrobic kupe kompostu, pomalowac front dzialkowego domku, uoprzadkowac niesprzatniety od 25 lat warsztacik Taty, kupic 6 par butow, kilka sukienek, torebek etc, spotkac sie z czworka braci i siostr ciotecznych i wujecznych, zwiedzic Poznan, Warszawe (palma i sledzie!), Prage (tlumy turystow i fenomenalna kaczka z knedliczkami), Olomuniec (cudna Starowka i wspaniale koscioly) oraz ozenic syna (ach, co to byl za slub!).

      Jeszcze zostal mi powrot z Olomunca do Poznania, odwiedziny u bylej szwagierki, wyslanie corki z powrotem do Danii a w sobote powinnam zjawic sie w Sydney.

      Przepraszam za braki w korespondencji, ale naprawde nie bylo kiedy. Jedyne teksty jakie z siebie wydalam na Internecie to krotkie bakniecia na Facebooku. Mam do uporzadkowania mnostwo wrazen i dwa tysiace zdjec. Pozostale 6-8 tysiecy zdjec ze slubu dotra do mnie pozniej.

      Pozdrawiam i oddalam sie w strone lozka, bekajac po nadmiarze drozdzowych kolaczykow slubnych.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • maria421 Re: Miesiac w Polsce i Czechach 13.08.12, 07:54
        Luiza jak zwykle zyje szybko i intensywnie, nawet na urlopie.
        Mam nadzieje ze jakies zdjecie tez wkleisz.

        Tutaj ladny, sloneczny poranek, zapowiada sie ladny dzien, ale zycie jakos wolniej plynie niz u Luizy :)
        • jutka1 No to zamykam... 13.08.12, 08:16
          ... a Wasze wpisy wkleję do nowego Pierdulum. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka