jan.kran
02.07.04, 17:28
Uwazam , ze jest to temat jak najbardziej na miejscu na forum polonijnym choc
stracilam wszelka nadzieje , ze po kilku wpisach nie skreci na sex, pilke i
slub Jutki:-ppp
Ja uwazam, ze wychowanie dzieci dwujezycznych jest bardzo trudne. Na pewno
wiele zalezy od faktorow zewnetrznych:
-checi rodzicw
-checi dzieci
-czy to rodzina polska czy malzenstwo mieszane
-czestotliwosci kontaktow z PL
Podziele sie na poczatek kilkoma uwagami. Mam duzo wiadomosci glownie
praktycznych, ale tez i teorii i chetnie sluze.
Na pewno latwiej jest nauczyc dziecka polskiego w polskiej rodzinie w Europie.
Nie znam dzieci mieszkajacych poza Europa , nawet w polskich rodzinach ktore
by mowily dobrze po polsku. Ja nie znam co nie znaczy , ze takowe nie
istnieja. Ale czesty kontakt z Krajem jest na pewno faktorem ulatwiajacym
nauke jezyka.
Moje dzieci urodzily sie w 1986 i 1989 w rodzinie polskiej w DE , ale w
srodowisku w 99 % homogenicznie niemieckim. Zero kontaktow z jezykiem
polskim w DE oprocz domu.
Ja przyjechalam do DE w ciazy za to mowiac fatalnie po niemiecku. Od razu
podjelam decyzje , ze sie nie bede wyglupiac i uczyc dzieci lamanej
niemczyzny. Wiec od zarania mowilam tylko i wylacznie po polsku.
Nasluchalam sie od rodziny w PL i od znajomych Niemcow, ze nie powinnam
dzieciom mieszac w glowie i mam mowic tylko po niemiecku. Na szczescie sie
nie dalam.
Dzieci bardzo szybko nauczyly sie mowic w obu jezykach. Nie bylo specjalnie
problemow ani w szkole ani w przedszkolu.
W domu byl polski , na zewnatrz niemiecki jak przychodzili niemieccy znajomi
to z grzecznosci uzywalismy niemieckiego.
Dzieci mialy od zarania ksiazki i kasety po polsku. Rodzina odwiedzala nas
rzadko , ale ja bylam niepracujaca wiec wiekszosc czasu spedzalam z dziecmi i
w ten sposob nauczyly sie mowic po polsku.
Nie myslalam nigdy zeby je nauczyc pisac i czytac po po polsku, wydawalo mi
sie to niereealne.
Ale jak Mloda miala 12 lat to pojawila sie mozliwosc polskiej szkoly w
Monachium. Zgodnie z wiekiem poszla do czwartej klasy. Piewsze kilka miesiecy
to byl koszmar. Plakala Ona , ja i Babcia aktualnie z wizyta w DE.
Potem sie okazalo , ze Mloda ma dysleksje i prawdopodobnie to bylo zrodlem
problemow.
Miala polski, geografie i historie po polsku. Mimo , ze mowila po polsku nie
byla w stanie przeczytac najprostszego zdania. Ale tak bardzo chciala sie
uczyc po polsku ,ze sie w koncu nauczyla.
Potem po przyjezdzie do Norge w 1998 roku poznalismy wspaniala polonistke,
ktora Mloda uczyla.
Zachecila do czytania polskiej literatury i Ona juz sporo przeczytala. Pisze
tyz , nie najlepiej , ale Ja ciagle poprawiam i mysle ze ma zadatki.
Mlody nauczyl sie czytac po polsku sam. Nie pisze, ale czyta sporo po polsku
wiec mysle ,ze to tylko kwestia wprawy i czasu.
Na kazde pytanie odpopwiem chetnie :-))) K.