Dodaj do ulubionych

Watek lingwistyczny dla kokolores :-)))

02.07.04, 17:28
Uwazam , ze jest to temat jak najbardziej na miejscu na forum polonijnym choc
stracilam wszelka nadzieje , ze po kilku wpisach nie skreci na sex, pilke i
slub Jutki:-ppp

Ja uwazam, ze wychowanie dzieci dwujezycznych jest bardzo trudne. Na pewno
wiele zalezy od faktorow zewnetrznych:
-checi rodzicw
-checi dzieci
-czy to rodzina polska czy malzenstwo mieszane
-czestotliwosci kontaktow z PL




Podziele sie na poczatek kilkoma uwagami. Mam duzo wiadomosci glownie
praktycznych, ale tez i teorii i chetnie sluze.
Na pewno latwiej jest nauczyc dziecka polskiego w polskiej rodzinie w Europie.
Nie znam dzieci mieszkajacych poza Europa , nawet w polskich rodzinach ktore
by mowily dobrze po polsku. Ja nie znam co nie znaczy , ze takowe nie
istnieja. Ale czesty kontakt z Krajem jest na pewno faktorem ulatwiajacym
nauke jezyka.
Moje dzieci urodzily sie w 1986 i 1989 w rodzinie polskiej w DE , ale w
srodowisku w 99 % homogenicznie niemieckim. Zero kontaktow z jezykiem
polskim w DE oprocz domu.
Ja przyjechalam do DE w ciazy za to mowiac fatalnie po niemiecku. Od razu
podjelam decyzje , ze sie nie bede wyglupiac i uczyc dzieci lamanej
niemczyzny. Wiec od zarania mowilam tylko i wylacznie po polsku.
Nasluchalam sie od rodziny w PL i od znajomych Niemcow, ze nie powinnam
dzieciom mieszac w glowie i mam mowic tylko po niemiecku. Na szczescie sie
nie dalam.
Dzieci bardzo szybko nauczyly sie mowic w obu jezykach. Nie bylo specjalnie
problemow ani w szkole ani w przedszkolu.
W domu byl polski , na zewnatrz niemiecki jak przychodzili niemieccy znajomi
to z grzecznosci uzywalismy niemieckiego.
Dzieci mialy od zarania ksiazki i kasety po polsku. Rodzina odwiedzala nas
rzadko , ale ja bylam niepracujaca wiec wiekszosc czasu spedzalam z dziecmi i
w ten sposob nauczyly sie mowic po polsku.
Nie myslalam nigdy zeby je nauczyc pisac i czytac po po polsku, wydawalo mi
sie to niereealne.
Ale jak Mloda miala 12 lat to pojawila sie mozliwosc polskiej szkoly w
Monachium. Zgodnie z wiekiem poszla do czwartej klasy. Piewsze kilka miesiecy
to byl koszmar. Plakala Ona , ja i Babcia aktualnie z wizyta w DE.
Potem sie okazalo , ze Mloda ma dysleksje i prawdopodobnie to bylo zrodlem
problemow.
Miala polski, geografie i historie po polsku. Mimo , ze mowila po polsku nie
byla w stanie przeczytac najprostszego zdania. Ale tak bardzo chciala sie
uczyc po polsku ,ze sie w koncu nauczyla.
Potem po przyjezdzie do Norge w 1998 roku poznalismy wspaniala polonistke,
ktora Mloda uczyla.
Zachecila do czytania polskiej literatury i Ona juz sporo przeczytala. Pisze
tyz , nie najlepiej , ale Ja ciagle poprawiam i mysle ze ma zadatki.
Mlody nauczyl sie czytac po polsku sam. Nie pisze, ale czyta sporo po polsku
wiec mysle ,ze to tylko kwestia wprawy i czasu.
Na kazde pytanie odpopwiem chetnie :-))) K.

Obserwuj wątek
    • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 18:11
      A ja zawsze sie zastanawiam po co dzieciakom ktore mieszkaja poza Polska tak
      dobra znajomosc jezyka polskiego?
      Owszem, jesli chce sie dzieci wychowywac dla Polski to zrozumiale. Czy tez gdy
      dziecko posyla sie do Polski na studia. Ale poza tym poco?
      Zwykla umiejetnosc mowienia, proste czytanie w zupelnosci wystarczy.
      • don2 Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 18:14
        ertes napisał:

        > A ja zawsze sie zastanawiam po co dzieciakom ktore mieszkaja poza Polska tak
        > dobra znajomosc jezyka polskiego?
        > Owszem, jesli chce sie dzieci wychowywac dla Polski to zrozumiale. Czy tez gdy
        > dziecko posyla sie do Polski na studia. Ale poza tym poco?
        > Zwykla umiejetnosc mowienia, proste czytanie w zupelnosci wystarczy.


        Ertes,masz recht.i nie wiem po cholere ich uczyc cokolwiek,lopata zarobia tez
        na zycie.Nie mowiac o symbolicznych dachach i sraczach.
        • ani-ta Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 18:44
          pewnie! dzieciak ma mozliwosc potrafienia czegos "naturalnie", bez nocnego
          wkuwania slowek, odciskow na uszach od sluchawek w ktorych brzmi ta sama ciagle
          muzyka... "akcent"... moze mu to TYLKO pomoc w zyciu! bo jeszcze nie spotkalam
          istoty biadolacej z powodu nadmiaru umiejetnosci:) moze poznac literature
          historie, geografie... itp. OBCEGO nieczesto mu kraju...
          ale pewnie... najlatwiej nauczyc go podstawowych zwrotow... zeby babci przykro
          nie bylo, ze wnusio/a jej nie kocha...

          czasami sie zastanawiam - czy ludzie faktycznie nie doceniaja tego czym
          dysponuja? czy tylko udaja?:)

          a.:))
          • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 19:16
            Powiedz mi Anitko, choc watpie zeby Polak w Polsce to zrozumial po co dziecku
            znajomosc jezyka polskiego w takim stopniu zeby moglo czytac i pisac po polsku?
            Geografie ma poznac? A po jaka cholere? Po co czlowiekowi w zyciu potrzebna
            informacja ze w kraju A na kontynecie B sa gory, wyzyny i niziny? Zreszta
            geografie mozna pozanc nie znajac jezyka polskiego tak samo jak i literature
            innego kraju. Wszak czytasz chyba po polsku ksiazki napisane w innych krajach?
            Wyobraz sobie ze na angielski rowniez sa tlumaczone polskie ksiazki.

            O jakies muzyce piszesz? I wyjasnij mi w jaki sposob czlowiekowi mieszkajacemu
            poza polska, urodzonemu poza polska, zyjacemu w innej kulturze moze pomoc jeszyk
            polski?

            Rozumiem ze uwazasz znajomosc jezyka polskiego za atut. Czy moglabys w takim
            razie rozwinac ten temat. Jakim atutem jest jezyk polski, gdzie i do czego?
            • ani-ta powiedz mi ertesie czym ty sie podniecasz?:) 02.07.04, 19:46
              zbyt wiele emocji pakujesz w zwykly post - nota bene wcale do ciebie
              personalnie nieskierowany:)
              ale widac przyslowie o nozycach dziala dalej:)

              gdybym nie miala do czynienia personalnie lub posrednio z ludzmi, ktorzy
              ZACHOWALI umiejetnosc mowienia/pisania plus dodatkowe wiadomosci w jezyku i o
              kraju, z ktorego pochodza ich rodzice NIGDY bym sobie na takie wnioski nie
              pozwolila;)

              bliskie przyklady?
              OK
              1) mam sporo znajomych, ktorzy WIELE skorzystali z tego, ze jedno z ich
              rodzicow bylo Polakiem, a drugie
              Niemcem/Austriakiem/Szwajcarem/Ukraincem/Rosjaninem (czy o kims zapomnialam?) -
              w PL dodatkowy jezyk byl niewatpliwie wielkim atutem, a jezyk z pieknym
              oryginalnym akcentem, naturalny i ze znajomoscia danego kraju, jego kultury,
              mentalnosci i umiejetnosci wtopienia sie w niego pomogl niejednemu z nich w
              znalezieniu dobrej pracy. i nie chodzi mi TYLKO o prace w PL:)

              2) "znajomego" firma ma liczne kontrakty w europie - zeby bylo latwiej, taniej
              i przyjemniej, dali w tych krajach ogloszenia jakis czas temu - zatrudnimy
              tlumaczy/ki polskiego. zdarzaly sie rozne kwiatki:) od "kali jesc kali byc", do
              absolwentek UJ - dziwnym trafem sa to dzieci polskich emigrantow;)
              wiesz co mnie ujelo w jego opowiesciach o naborze? to, ze wychwalal nie
              kandydatki, ale ich rodzicow - ze im sie chcialo! ze nie musieli, a zadbali o
              cos tak prostego:)

              3) "znajomy nr2" wspopracuje z duzym koncernem francuskim, tam cala gorka to
              francuzi - a z tej gorki kilka sztuk o slowiansko brzmiacych nazwiskach:)
              szanuja ta prace - bo jak sami mowia - wygrali nie tyle umiejetnosciami, co ta
              malutka dodatkowa zaleta - porozumiewania sie, rozumienia itp.;)

              4) chodzila ze mna do szkoly sliczna dziewczyna - nieziemsko pieknie spiewala
              ballady rosyjskie:) nie przyjaznilam sie z nia, ale nie raz z przyjemnoscia
              rozmawialam na przerwach - corka Bialorusinki i Niemca. konczac liceum miala
              dylemat - ktory jezyk studiowac? polski? niemiecki? rosyjski? wszystkie
              kochala... a ja niezmiennie namawialam ja na pojscie do szkoly aktorskiej;))))

              mysle ze przyklady nie zadowola cie...
              ale obstawiam przy swoim - warto! bo nigdy nie wiadomo, czy sie to nie przyda:)
              a jak juz cos robic... to porzadnie;)

              > O jakies muzyce piszesz?
              muzyka - akcent:)

              a.:)
              • ertes Re: powiedz mi ertesie czym ty sie podniecasz?:) 02.07.04, 20:24
                > zbyt wiele emocji pakujesz w zwykly post - nota bene wcale do ciebie
                > personalnie nieskierowany:)
                Tak to odebralem, jesli nie bylo to twoja intencja to przepraszam.

                > 1)
                Miedzy innymi dlatego napisalem ze ktos mieszkajacy na stale w Polsce nie
                zrozumie po co dziecku jezyk polski. I wlasnie potwierdzasz przytaczajac
                przyklad znajomosci jezyka obcego w Polsce. Jest to nieporownywalne.

                > 2)
                Nie bardzo lapie. To znaczy latwo bylo znalezc czy nie?
                A co do UJ to jesli ktos chce posylac dziecko tam na studia to jest zrozumiale
                ze powinno znac polski. Jednak ja jak i wiekszosc emigrantow nie maja takich
                zamiarow wiec po co? Tym bardziej ze UJ nie jest znowu jakas bardzo znana i
                szanowana uczelnia na swiecie. Ktos gdzie wspominal ze w rankingu jest w ktorejs
                tam setce. Wiec posylanie tam dzieci to tylko sentyment.

                ɯ
                Czy imputujesz ze znajac jezyk polski mozna sie lepiej porozumiec???

                ɰ
                Caly czas podkreslam ze kwestia indiwidualnego wyboru

                -------------

                Anito, przyklady masz dokladnie takie jak moze miec osoba mieszkajaca w Polsce.
                Co nie znaczy ze zle. Tylko nie mozna oczekiwac innych. Gdybym ja mieszkal w
                Polsce napisalbym dokladnie to samo. Biorac wiec to pod uwage przyklady mnie
                zadawalaja.

                > ale obstawiam przy swoim - warto! bo nigdy nie wiadomo, czy sie to nie przyda:)

                Niestety zimna i brutalna prawda jest taka ze szansa na przydatnosc znajomosci
                jezyka polskiego z polnocnoamerykanskiego punktu widzenia jest tak minimalna ze
                prawie zerowa.

                > > O jakies muzyce piszesz?
                > muzyka - akcent:)
                Chyba nie rozumiem. Powiedzialbym zem glab ale to pewni opatentowane i niechce
                sie narazac.
                • jan.kran Re:Polnocnoamerykanska pespektywa. 02.07.04, 20:29
                  Napisalam przeca, ze dzieci z tamtej polkoli malo maja wspolnego z PL :-))
                  A w takiej Bruxeli np. to sie nie mozna dopchac na kursy j. pol. Po wejsciu PL
                  do UE.
                  A dzis bylam w norweskim urzedzie pracy i jak byk lezal stos ulotek po polsku
                  dla nowych obywateli Unii.
                  Mala szansa znalezc taka ulotke w LA... K.
                  • ertes Re:Polnocnoamerykanska pespektywa. 02.07.04, 20:39
                    A wiesz, zdziwilabys sie. Co prawda nie do pracy ale...
                    Gdy tu przyjechalem musialem wyrobic sobie numerek do pracy. Ku mojemu
                    zdziwieniu informacje na tablicach w biurze byly po polsku :)
                    • jan.kran Re:Polnocnoamerykanska pespektywa. 02.07.04, 20:42
                      ertes napisał:

                      > A wiesz, zdziwilabys sie. Co prawda nie do pracy ale...
                      > Gdy tu przyjechalem musialem wyrobic sobie numerek do pracy. Ku mojemu
                      > zdziwieniu informacje na tablicach w biurze byly po polsku :)

                      Czyli polski gora , a nie mowilam!!!! K.
                      • ertes Re:Polnocnoamerykanska pespektywa. 02.07.04, 20:45
                        Wiesz, zawsze mozna spojrzec na to i z drugiej strony: jakby Polacy znali inny
                        jezyk to pewnie i napisow by nie bylo...
                        • jan.kran Re:Polnocnoamerykanska pespektywa. 02.07.04, 20:54
                          ertes napisał:

                          > Wiesz, zawsze mozna spojrzec na to i z drugiej strony: jakby Polacy znali inny
                          > jezyk to pewnie i napisow by nie bylo...

                          Ze znajomoscia jezykow u Polakow jest lepiej. Ale juz sama pomagalam rodakom w
                          Oslo co wprawdzie prace dostali ale po angielsku ledwo naprawde ledwo a innych
                          jezykow zero.
                          Sa niestety latwym lupem nieporozumien , mozna ich predzej wykorzystac.
                          Przy tak wysokim bezrobociu w PL praca za granica , ktora w niektorych zawodach
                          naprawde jest to niestety mrzonka dla tych ktorzy choc podstaw angielskiego lub
                          niemieckiego nie znaja. K.
                          • don2 Re:Polnocnoamerykanska pespektywa. 02.07.04, 23:04
                            lingwistyka: widzac moje dzieci,zaluje ,zw swoje nie nauczyla po
                            czesku.Cudo,sama radosc jezykowa.ja widzac kota sasiada ,zaluje ze nie mam
                            konia.pieknie co?
                        • tos.ka a po co maja znac., skoro napisy sa;P ntx 03.07.04, 00:57
                • ani-ta Re: powiedz mi ertesie czym ty sie podniecasz?:) 02.07.04, 20:38
                  wybacz.
                  ale ta dyskusja nie ma sensu.
                  nie czytasz uwaznie.
                  a mnie nie bawi tlumaczenie czegos doroslemu inteligentnemu facetowi, co sam
                  potrafilby zrozumiec, gdyby tylko chcial.

                  czasem cisnie mi sie do glowy jedno wytlumaczenie, ale odrzucam je jako m.in. w
                  twoim przypadku zbyt krzywdzace.

                  ale oczywiscie TYLKO z punktu widzenia "czlowieka z polski"

                  a.:)
                  • ertes Re: powiedz mi ertesie czym ty sie podniecasz?:) 02.07.04, 20:43
                    Chyba dzis masz zly humor i sie denerwujesz bez powodu.
                    Czy tak trudno zrozumiec ze osoba na stale mieszkajaca w Polsce ma zupelnie inne
                    zdanie na ten temat niz ktos kto mieszka poza Polska?
                    Zobacz ca napisala Kran..

                    > a mnie nie bawi tlumaczenie czegos doroslemu inteligentnemu facetowi, co sam
                    > potrafilby zrozumiec, gdyby tylko chcial.

                    Wytlumacz mi jak dziecku bo najwyrazniej nie mam pojecia co chcialas mi
                    powiedziec skoro moja odpowiedz spowodowala taka reakcje.

            • tos.ka Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 00:55
              wiesz ertes, z tobas to jak ze slepym o kolroach. nie doczytala,m watku do
              konca ( w tym momnecie). niw iem cz yprowokujesz,. ale to sie pojawia zbyt
              czesto. ty chaba faktyczynie taki....
          • jan.kran Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 19:24
            Zwykla umiejetnosc mowienia , proste cztytanie to w wypadku jezyka polskiego
            wiele.
            Jezyk polski jest jezykiem fleksyjnym a przez to bardzo trudnym. Dlatego cwiczy
            umysl oraz otwiera droge do innych jez .slow. jak np. slowenski i czeski oraz
            starocerkiewnoslowianski-))))
            A poza tym jak to brzmi! Mowie po amerykansku i po polsku.-pppp
            Znajomosc polskiego dobrze sie prezetuje ponadto w kurikulum wite.

            Poza tym zeby nie byc goloslowna na temat korzysci z posiadania jezyka
            polskiego poza granicami PL sluze przykladami.
            Mloda jako jedyna w klasie pelnej Norwegow zalapala z mety o co chodzi jak Pan
            Nauczyciel powiedzial , ze w staronordyckim odmienialo sie rzeczownik.
            Mloda wie co to jest aspekt w jezyku rosyjskim, a reszta jej norweskich kolegow
            patrzy sie zalamana na nauczyciela , ktory probuje im wytlumaczyc czyzm sie
            ta cholera je.

            Poza tym jestem snobka i lubie sie chwalic , ze dzieci mowia po po polsku.
            Latwiej tym zaimponowac niz angielskim.
            I jak Mloda miala wypadek w PL to mialam z glowy tlumacza... K.
            • jan.kran Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 19:37
              Ertes moze ja jestem zboczona , ale lubie jak moje dzieci sluchaja ze mna
              Mlynarskiego , Grechute i Rodowicz i wiedza o co chodzi.
              Lubie ich poslac na siedem tygodni do PL gdzie umieja sie bez problemu poruszac
              w tamtejszej rzeczywistosci.
              Lubie jak Mloda umie Inwokacje do Pana Tadeusza po polsku , choc zostala ta
              xiazka przetlumaczona na pare jezykow.
              Podoba mi sie sie , ze ma wolny wybor i moze se studiowac w Monachium lub w
              Breslau , bo jezyk nie stanowi.
              Ja moich dzieci nie zmuszalam do nauki jezyka. Po prostu zawsze sie dobrze
              czuly w PL.
              Ale szanuje tez inne postawy. Mam przyjaciolke Czeszke z czeskim mezem i
              dwojgiem dzieci ktorzy w domu uzywaja li tylko niemiecki.
              Jak sie blizej poznalysmy to mi powiedziala, ze widzac moje dzieci zaluje ze
              swoich nie nauczyla po czesku.
              Dodam , ze jak mi przyszlo w poznym wieku nauczyc sie norweskiego, a do tego
              musze chocby poznac podstawowe podstawy angielskiego to klne w gluchy pien, ze
              Rodzice mnie nie uczyli kilku jezykow od powijakow :-ppp K.
              • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 19:44
                Ja nie widze w tym nic zboczonego.
                Do sluchania Grechuty i innych niepotrzebna jest znajomosc geografii, ortografii
                i gramatyki.

                Patrz, ja wyslalem na 9 tygodni i tez jakos sobie daje rade. Zwlaszcza z
                dziewczynami ktorym podoba sie jego polski z angielskim akcentem hehe

                > Podoba mi sie sie , ze ma wolny wybor i moze se studiowac w Monachium lub w
                > Breslau , bo jezyk nie stanowi.
                Wlasnie, jesli na tym ci zalezy to wtedy nauka malo znaczacych jezykow ma sens.

                > Ja moich dzieci nie zmuszalam do nauki jezyka. Po prostu zawsze sie dobrze
                > czuly w PL.
                To chyba nie bardzo ma cokolwiek wspolnego z nauka jezyka?
              • tos.ka Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 01:00
                > Ertes moze ja jestem zboczona ,

                nie Ty jestes zboczona, tylko ertes glupi.
                a ja pijana (co tlumaczy moja chwilowa szczerosc)
                • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 01:07
                  Czy poza narzekaniem i wydziwianiem stac cie na chociaz jeden rozsadny post?
                  Jak na razie nie zauwazylem zebys chociaz raz napisala cos co sie da przeczytac.
                  A moze nie pij tyle. Niemcy nie zrobia sie piekniejsze i lepsze a ich kultura
                  blizsza.
                  • tos.ka Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 01:31
                    ertzes, jestem pijana, dlatego odpowiedam.

                    no to nie zauwazaj dalej:))))))))))))

                    no ale dobra, in vino veritas.
                    imho, zatrzamales sie w rozwoju gdzies na wielku 16-18 lat.
                    odkrycia tego wieku- wciaz sa dla ciebie rewelacja.

                    pozdrawiam
                    • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 01:38
                      I dopiero pijana masz odwage napisac w ten sposob?

                      Jestes zalosna.
                      • don2 Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 11:17

                        --kobita pijana,dupa sprzedana ( Kurpiowskie- Karnicki str 15/ wyd.3
                        poprawione)
                        ----------------------------------------
                        Spojrzalem w lustro,az mnie odrzucilo-AYATOLLAH
            • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 19:38
              Ja nie twierdze ze to zle gdy dzieci czy wogole osoby mieszkajace poza Polska
              znaja jezyk polski. Jestem pelen szacunku dla twojego wysilku. Naprawde.

              Ja mam po prostu inne zdanie na ten temat. Znajomosc jezyka w resume prezentuje
              sie zupelnie nijako. O niebo lepiej wyglada znajomosc jezyka hiszpanskiego gdyz
              po angielskim jest on numer 2.
              Acha, nie ma jezyka amerykanskiego ;)

              > Mloda jako jedyna w klasie pelnej Norwegow zalapala z mety o co chodzi jak Pan
              > Nauczyciel powiedzial , ze w staronordyckim odmienialo sie rzeczownik.
              > Mloda wie co to jest aspekt w jezyku rosyjskim, a reszta jej norweskich > >
              kolegow patrzy sie zalamana na nauczyciela , ktory probuje im wytlumaczyc czyzm
              sie ta cholera je.

              Tylko pogratulowac mlodej ze wie. Ja natomiast sie zastanawiam po co taka wiedza
              czlowiekowi ktory z Polska ma kontakty tylko rodzinne? Po co? Umysl mozna
              czwiczyc jezykiem hiszpanskim ktory jest dosc skomplikowany.


              > Poza tym jestem snobka i lubie sie chwalic , ze dzieci mowia po po polsku.
              Ze sie lubisz chwalic to wiadomo :)))
              > Latwiej tym zaimponowac niz angielskim.

              Mysle ze bardziej mozna zaimponowac jakims swahili czy moze chiskim.
              • lucja7 Imponowanie? 02.07.04, 23:27
                Dlaczego Kran mowisz o imponowaniu?
                Myslalam ze to wszystko zeby jeszcze jeden jezyk wiecej, horyzonty, kultury, a
                tu czytam ze to dlatego ze latwiej zaimponowac niz innym jezykiem. Szkoda.
                lucja7.
                • jan.kran Re: Imponowanie? 05.07.04, 17:04
                  lucja7 napisała:

                  > Dlaczego Kran mowisz o imponowaniu?
                  > Myslalam ze to wszystko zeby jeszcze jeden jezyk wiecej, horyzonty, kultury,
                  a
                  > tu czytam ze to dlatego ze latwiej zaimponowac niz innym jezykiem. Szkoda.
                  > lucja7.

                  To byla ironia. Nastepnym razem napisze, ze zartuje sobie. Po prostu mam ciagle
                  problemy komunikacyjne na necie. Jak ktos mnie zna to wie , ze serio bym
                  takiego textu nie puscila. K.
      • clairejoanna Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 05.07.04, 13:33
        ertes napisał:

        "A ja zawsze sie zastanawiam po co dzieciakom ktore mieszkaja poza Polska tak
        dobra znajomosc jezyka polskiego?"
        ---> Ambicja. Jeden język za darmo. Możliwość czytania książek w orginale.
        Pisanie listów do polskiej rodziny i znajomych. Poza tym nauka ćwiczy mózg,
        jeżeli jest możliwość, to dlaczego nie wykorzystać?

        W moim kręgu znajomych jestem jedyna, która ma do tego stopnia opanowany swój
        drugi język ojczysty. I mi zazdroszczą. Mówią, że się czują analfabethami w
        swoim własnym języku, a nikt z nich nie myślał o tym, żeby studiować, mieszkać
        ect. w kraju ich rodziców. Po prostu się czują źle, niedowartościowani, nie
        umiejąc czytać i pisać w, bądź co bądź, ich języku. W końcu język to nie tylko
        mówienie.

        Pozdrowienia,

        CJ
    • kokolores Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 02.07.04, 23:44
      Dziekuje Ci serdecznie za ten watek!!!
      :)))
      Moja corka mowi po polsku!!Wprawdzie z bledami ,ale mowi chetnie i sie nie
      wstydzi!!Moj maz jest rowniez Polakiem ,wiec w domu rozmawiamy raczej po
      polsku.Oczywiscie wsrod Niemcow poslugujemy sie niemieckim.Chcialabym ,zeby cora
      nauczyla sie rowniez pisac i czytac po polsku!!Jestesmy czesto(tzn2-3 razy do
      roku)w Polsce i chcialabym ,zeby umiala przeczytac szyldy na ulicach ,rozklad
      jazdy autobusow lub tablice informacyjna gdzies tam.Nie chialabym ,zeby musiala
      zawsze pytac swojej kuzynki "co tam jest napisane??".Zmuszac jej nie bede,ale
      juz nawet teraz w wieku 7 lat sama mowi ,ze chcialaby czytac w Polsce komiksy.
      Dla niej nauka Polskiego to zabawa ,a nie koniecznosc!!Kto wie co bedzie za X
      lat!!Moze bedzie chciala studiowac w Polsce.Znajomosc kazdego dodatkowego jezyka
      to plus!!Polskiego rowniez ,tym bardziej ,ze ten moze od razu stosowac w praktyce!!
      Jak ja Ci zazdroszcze(pozytywnie, :))) ,ze twoje dzieci mialy mozliwosc
      uczeszczania do polskiej szkoly.U nas w poblizu niestety nie ma takiej mozliwosci!!

      Pozdrawiam i jeszcze raz dzieki!!
      • don2 Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 00:40
        Olaboga !! krewetka ma dziecko ! a ja myslalem ,ze jestes malolata.
        EE wszystko na nic a chcialem sie pobawic w pedofila forumowego.
        • ertes Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 03.07.04, 01:07
          Czytasz niedokladnie. Ma 7-letnia corke Polluksie.
          • maria421 Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 05.07.04, 08:59
            Moja corka, urodzona w Niemczech tez mowi plynnie po polsku, pisze z niewieloma
            bledami, potrafi czytac. I gdyby sie Ertes pytal po co jej to to odpowiadam:
            1. ze wzgledow praktycznych, aby mogla porozumiec sie z babcia i innymi
            krewnymi i znajomymi w Polsce
            2. bo to ja po prostu wzbogaca, rozszerza jej horyzonty, tak jak kazda
            dodatkowa znajomosc jakiegokolwiek przedmiotu czy umiejetnosc wykonywania
            czegokolwiek.

            Geografie i historie Polski tez z grubsza zna. Po co jej to? Ano tak sobie,
            Ertesie, zeby bylo....
      • clairejoanna Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 05.07.04, 15:10
        Jeżeli Twoje dziecko ma siedem lat, to teraz najlepsza pora, żeby się nauczyło
        czytać po polsku. Po niemiecku umie chyba już składać literki, prawda? No, więc
        prosimy Babcię/ Ciotkę/ Przyjaciókę, żeby przysłała kilka polskich komiksów i co
        dziennie czytamy jedną opowieść. A co do pisania, to polecam listy: Do Babć,
        Wujków ect.

        Pozdrowienia,

        CJ
    • xurek glownym powodem 05.07.04, 09:46
      nauczenia Piranhii po polsku byl moj egoizm. Chociaz mowi mi sie latwiej po
      niemiecku niz po polsku (kwestia ilosci czasu spedzanego w danym jezyku) to
      bylo dla mnie niesamowicie sztuczne mowienie do dziecka w jezyku innym niz moj
      ojczysty.
      Drugim powodem byly kontakty rodzinne, choc w zasadzie to prawie do samo, co
      powod jeden. Chce, by mojemu dziecku moja rodzina i kraj mojego dziecinstwa
      byly bliskie, co nie jest mozliwe bez znajomosci jezyka. Trzecim powodem bylo
      to, ze im wiecej sie nauczy w wieku “niemowlecym”, tym wiecej bedzie umial i
      tym latwiej przyjdzie mu nauka dalszych rzeczy.

      Mam zamiar nauczyc go rowniez czytac i pisac, z tym ze nauka czytania po
      niemiecku i angielsku ma dla mnie wieksze znaczenie, niz po polsku, dlatego
      bedzie to z pewnoscia jego ostatni “czytany” jezyk, jezeli w ogole. Czytac i
      pisac nie dlatego, ze polski wydaje mi sie “swiatowo wazny” tylko dlatego, iz
      nauka jezyka “do polowy” jest dla mnie bezsensem. Nikt, kto w wieku doroslym
      decyduje sie na nauke jezyka nie wpadnie na pomysl “naucze sie tylko mowic i to
      mi wystarczy”, wiec dlaczego nauke dziecka mam traktowac w inny sposob? To samo
      z akcentem – kazdy stara sie jak potrafi mowic z akcentem dla denego jezyka
      wlasciwym – dlaczego wiec u dziecka mialoby byc inaczej? Jak mowi zle, to
      poprawiam nie zastanawiajac sie, czy jego obcy akcent moglby byc “atrakcyjny”
      czy nie – jezeli uda mu sie bez akcentu to jest to wiekszym osiagnieciem.

      Nie zmuszam Piranhii do mowienia po polsku, ale nie daje sie rowniez zmusic do
      mowienia do niego w innym jezyku. Czasem godzinami odpowiada po angielsku badz
      po niemiecku, w koncu jednak przechodzi na polski. Jezdzimy do Polski, rodzina
      nas odwiedza, jest czesty kontakt z dziadkami, sa ksiazki i kasety i jak dotad
      Piranha mowi po polsku rownie dobrze / zle jak trzylatki w Polsce. Oprocz
      oczywiscie “mieszanek”, ktore wciaz mu sie jeszcze zdarzaja.

      Ogolnie uwazam, ze trzyjezyczne wychowanie dziecka jest trudniejsze dla
      rodzicow niz dla dziecka. Trzeba bardzo uwazac na “rownowage” jezykowa,
      poniewaz nawet krotkie okresy zdecydowanej przewagi jednego jezyka bardzo
      negatywnie wplywaja na rozwoj pozostalych. Trzeba uwazac, by to, co sie dzieje
      we wszystkich jezykach bylo rownie ciekawe, gdyz jezyk zwiazany z “nieciekawa
      trescia” staje sie dla dziecka nudny. “Rozklad jazdy” jezeli chodzi o nauke
      czytania / pisania to tez poprzeczka trudna do wziecia – jak na razie
      przygotowuje sie teoretycznie ale z wiadomosci zebranych wynika, iz nie moze
      ona przebiegac rownoczesnie i ze powinna byc rozdzielona w miare dlugimi
      przerwami, jezeli chce sie, by dziecko nie mialo problemow z ortografia. No i
      trzeba bardzo uwazac, by dziecka nie przeciazyc ta cala nauka jak rowniez byc
      gotowym do “odpuszczenia” przynajmniej jednego jezyka, jezeli dziecko “nie
      wydala”. Nauka dodatkowych jezykow nie moze sie tez odbywac kosztem
      dziecinstwa – dziecko nie moze miec wrazenia, ze sie uczy – musi to byc zabawa
      i “nieprzymuszona wola”.

      Zauwazylam jedak, ze “wielojezycznosc od poczatku” naprawde ulatwia
      przyswajanie nastepnych jezykow. Piranha mowi w zasadzie tylko Schwyzerdütsch.
      Pierwsze “swiadome” zetkniecia z niemieckim byly szokiem a mozliwoc
      porozumienia prawie zerowa. Teraz maly intuicyjnie wyczuwa roznice i przestawia
      sie sam do tego stopnia, ze Niemcy nie maja problemu go zrozumiec. Inne
      szwajcarskie dzieci w jego wieku tego nie potrafia.
      Ostatnio zaszokowal mnie reakcja na moje nucenie przy sprzataniu francuskiej
      piosenki “sur le pont d’Avignon”. Uznal to za niesamowicie smieszne, musialam
      zaspiewac z dziesiec razy, po czym maly bezblednie powtorzyl caly tekst. A
      bedac przy piosenkach – dla mnie to niesamowicie fajne, jak jedziemy sobie
      autobusem i spiewamy razem “Jolka, Jolka, pamietasz…..”:)))).
      Obce jezyki zdaja sie go fascynowac i bawic. Kiedys uslyszal meza
      rozmawiajacego przez telefon w Ishan. Przybiegl smiejac sie do rozpuku i
      mowiac “mamus, mamus, daddy mowi taaaak smiesznie – ja tez chce!!!”. Jak dotad
      nauczyl sie paru zwortow grzecznosciowych, ktore testuje na wszystkich
      napotkanych ludziach o ciemnej skorze – na Tamilach rowniez :))).

      Xurek
      • don2 Re: glownym powodem 05.07.04, 11:52
        Witaj Xurku
        Tym razem zaciekawilas mnie i zaczynasz intrygowac coraz wiecej.
        napisales ,ze mowi Ci sie latwiej po niemiecku niz po polsku.bron boze nie mam
        zamiaru cie obrazic,ale moge zapytac ile lat jestes juz " wyjechana "

        • xurek wyjechana jestem 05.07.04, 12:03
          "na stale" prawie 18 lat. 87 - 96 Niemcy, 97 fity /fifty Niemcy / Szwajcaria,
          reszta Szwajcaria. Czy to wystarczajaco dlugo? I dla wyjasnienia: przez latwiej
          rozumiem, ze po po polsku czesciej brakuje mi slow i czesciej zapedzam sie w
          niemieckie konstrukcje gramatyczne, z ktorych trudno mi wybrnac plus fakt, ze
          dopoki nie bylo Pirahni nie mowilam po polski na codzien prawie wcale i
          to "przestawianie sie" wieczorem przychodzilo mi z trudem, bo brak mi bylo
          odpowiedniego treningu. Tym niemniej po niemiecku wciaz zdarza mi sie pomylic
          rodzajnik badz palnac gramatyczny blad - mimo wszystko jezeli moge (sytuacjie z
          Polakami o podobnych odczuciach) wybieram niemiecki, szczegolnie jezeli robi
          sie pozno i po wiekszej ilosci alkoholu badz przy duzym zmeczeniu badz w
          stresie.
          A teraz z napieciem oczekuje komentarza :)))))

          Xurek
          • don2 Re: wyjechana jestem 06.07.04, 00:42
            rozluznij miesnie,relax aj em twoj drug !!!
            Chcialem wyrazic moje zdumienie wrecz oslupienie i podziw graniczacy z
            zazdroscia.Bo jezeli po niemiecku umiesz " Juz" lepiej jak po polsku(
            lapidarnie powiedziawszy) to jak wspaniale musza byc twoje umiejetnosci w
            niemieckim !!!!! I jednoczesnie wspolczuje ogromnego poswiecenia i wysilku by
            tak doskonale pisac po polsku.zaszczyt przynosi miec na forum kolezanke ,ktora
            z takim poswieceniem pisze tak doskonale,uswietniajac nasze forum tak ladna
            polszczyzna.pozdrowienia z pokornym uklonem.
            • xurek Don :)))) 06.07.04, 12:32
              Czasem bardzo chcialabym byc slodka idiotka, przynajmniej na tyle, by pewne
              rzeczy nie mialy dla mnie ani podtekstu ani drugiego i trzeciego dna.
              Wydrokowalabym sobie wtedy ten Twoj tekst i czytala codziennie do poduszki,
              wierzac ze Don mnie pod niebiosa pochwalil i zadna szara komorka by mi gdzies w
              tle nie skandowala i-ro-nia i-ro-nia :)))).

              Jako ze dowodow przestawic nie moge, musisz uwierzyc na slowo. Ja wielu rzeczy
              nie umiem, za to umiem inne calkiem niezle i do tych nalezy uczenie sie jezykow
              obcych. 18 lat to kupa czasu – kazdy, kto chce i posiada ksztyne talentu moze w
              tym czasie opanowac jezyk do (prawie) perfekcji. A jezeli bedzie go uzywal 90%
              czasu to nastapi napewno zmiana punktu ciezkosci i aktywna znajomosc innych
              jezykow, nawet jezeli kiedys o niebo lepsza, spadnie na nizsze pozycje.

              Pisanie po polsku bylo na poczatku (dwa lata temu, jak mnie Sabba „napuscila“
              na Prima :)) rzeczywiscie wysilkiem, ale nie duzym i juz napewno nie
              poswieceniem. Ja bardzo sie ciesze, ze wlozylam troche wysilku w to, by teraz
              bezwysilkowo moc zalewac forumy moimi tekstami :)))).

              Jezeli zas chodzi o docenianie umilania i urozmaicania zycia to jestem Ci
              rownie wdzieczna jak Ty mnie i rownie gleboko i pokornie sie klaniam.

              Xurek
      • ani-ta hmm... 05.07.04, 16:09
        jakims dziwnym przypadkiem wyjechany od kilkunatu lat xurek ma takie samo
        zdanie jak ja (niewyjechana) na temat uczenia dzieci jezyka przodkow;))))
        dziwne!
        bo akurat xurek bylby w tym towarzystwie jak najbardziej usprawiedliwiony:))))

        zobaczysz... ze nie tylko z jezykami maly nie bedzie mial problemow:)

        caluski:)

        a.:)
      • ertes Re: glownym powodem 06.07.04, 02:56
        Bardzo to piekne co napisallas o jezykach.
        Problem sie zacznie gdy Pirania bedzie sie uczyl w szkole i poznawal nowe pojecia.
        wtedy bedzie problem z dogadaniem sie w innym jezyku. Zgadzam sie z Toba ze to
        bedzie egzamin bardziej dla ciebie niz dla niego. Dla niego to bedzie
        upierdliwie niepotrzebne. Znaczy sie ta doskonala znajomosc polskiego.
        • clairejoanna Re: glownym powodem 06.07.04, 11:37
          ertes napisał:

          "Dla niego to bedzie upierdliwie niepotrzebne. Znaczy sie ta doskonala znajomosc
          polskiego."
          ---> Skąd ta pewność? Jesteś Pirhanią? Albo jasnowidzem?

          Pozdrowienia,

          CJ
        • lalka_01 Re: glownym powodem 06.07.04, 12:03
          Moge sie wtracic? Moj syn wlasnie konczy pierwsza klase, o starszych nie mowie.
          Doskonala (?) znajomosc polskiego nie byla im w niem. szkole nigdy ani pomoca,
          ani przeszkoda.
          • don2 Re: glownym powodem 06.07.04, 12:13
            Ertes,poddaj sie.Nie jest wstydem przyznac sie ,ze napisalo sie cos
            impulsywnie,ot tak dla podtrzymania dyskusji i nie ma co brnac dalej.kazda
            znajomosc jezyka ,jest tylko plusem.czesto rozmawialem o tym z Anglikami,ktorzy
            zazdroscili powaznie tym ,ktorzy znali obcy jezyk.Czlowiek w wielu sytuacjach
            jest niezalezny od tlumacza i moze swobodnie przelaczac kanaly na satelit TV:))
            • ertes Re: glownym powodem 06.07.04, 17:39
              Don, przeczytaj moj pierwszy post:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=13908657&a=13909614
              Znajomosc jezykow jest plusem. Tylko umowmy sie jakich jezykow. Ja nie widze
              znajomosci jezyka polskiego jako szczegolny plus.
        • xurek Ten problem 06.07.04, 12:35
          Nie pojawi sie dopiero w szkole – on jest juz teraz. Np. nauka liczenia –
          liczby w trzech jezykach rownoczesnie i to tak, by sie nie mylily, kiedy
          dziecko uwaza, ze jak sie nauczylo w jednym to juz umie. Dlatego pisalam, ze
          jest to znacznie trudniejsze dla rodzicow, bo dziecku zwisa i powiewa. To, czy
          bedzie to dla niego upierdliwe czy tez powodem do samozadowolenia zalezy od
          tego, jak my ustawimy sytuacjie „przydatnosci tej wiedzy“. Jezeli maly zauwazy,
          iz ta wiedza daje mu wieksze mozliwosci swobodnego poruszania sie po swiecie i
          nawiazywania kontaktow to z pewnoscia samozadowolenie przewazy owa
          upierdliwosc.

          Xurek
          • ertes Re: Ten problem 06.07.04, 17:41
            > iz ta wiedza daje mu wieksze mozliwosci swobodnego poruszania sie po swiecie

            Tak, rzeczywiscie, umiejtnosc liczenia po polsku pomoze mu sie poruszac po
            swiecie... jesli swiat ograniczymy do jednego kraju to i owszem.
            Nie sadze jednak zeby ta znajomosc przydala mu sie do poruszania po Ameryce
            Poludniowej. DUzo praktyczniejsza bylaby znajomosc hiszpanskiego a nie jakiegos
            egzotycznego jezyka jak polski.
            • xurek marudzicie kolego Ertes :)))) 06.07.04, 17:50
              siem zgadza, ze po hiszpansku liczy nieco wiecej ludzi niz po polsku i
              zapewniam Cie szczerze, iz gdybym byla Hiszpanka do glowy by mi nie przyszlo
              uczyc Piranhe po polsku. Obiecuje Ci tez solennie, ze to jedno zdanie, ktore
              umiem, vamos nos Muchachos czy podobnie zaraz go naucze. Tak siem jednak
              pechowo sklada, ze czego moge go nauczyc to polski, ktory to z cala pewnoscia
              jest lepszy niz nic i z cala pewnoscia lepiej jest go nauczyc dobrze niz zle.
              Do tego dochodzi naukowo prawie udowodniony fakt, ze jak sie nauczy liczyc w
              trzech jezykach, to nauczenie sie w czwartym bedzie znacznie mniejszym
              pikusiem, nawet jezeli jednym z tych liczacych jezykow jest polski. Poza tym
              kto wie, moze Piranha bedzie chicala zostac papierzem a w tej sytuacj Polska
              moze byc swietnym punktem wyjsciowym :))))))))))))))

              A juz w ogole nie nalezy niedoceniac faktu, ze dzieki moim staraniom Piranha
              bedzie miala dostep do takiej kopalni rozrywki jak nasze forumy - tego nie da
              mu, drogi Ertesie, znajomosc zadnego hiszpanskiego tego swiata.

              Xurek
              • xurek PS: a liczenie 06.07.04, 17:54
                po polsku, biorac pod uwage forumy, jest wrecz nieocenionej wartosci - wez
                chociazby taki popularny watek lowcow numerkow :))))))))

                Xurek
              • ertes Re: marudzicie kolego Ertes :)))) 06.07.04, 17:56
                O dziekuje mily Xurku. Teraz miec inne zdanie nazywa sie marudzeniem. Dobrze
                wiedziec.
                Ja znam/znalem 5 jezykow i tylko jeden, uwazam, mi sie przydal do czegokolwiek i
                zaluje ze nie jest to moj jezyk ojczysty. Pozwolisz wiec ze bede marudzil i
                nadal uwazal ze znajomosc takich jezykow jak jezyk polski jest zupelnie zbedna i
                jako taka jest zawracaniem glowy.

                Marudzacy kolega ertes :)
                • xurek a laski? 06.07.04, 17:58
                  podrywasz tylko w jednym jezyku? Mnie na tem przyklad przydaly sie w tej
                  materii wszystkie mi znane, nawet sie nauczylam troche creol :)))))))

                  PS: Ty masz prawo mowic, ze to zdanie, a ja, ze to marudzenie. Wszyscy mamy
                  wszystkie prawa, ktorym to optymistycznym akcentem koncze i ide robic barbecue.

                  Xurek
                  • don2 Re: a laski? 06.07.04, 18:16
                    delikatnie zwracam uwage ,ze po polsku sie mowi: ide zrobic grila.zadne tam BBQ
                    zreszta to brzmi bardziej soczyscie i smakowicie-zrobimy grila,wpadnijcie na
                    grila,czy ma pani mieso na grila,oni na ogrodzie maja grila co tydzien.
                    PS stacja benzynowa firmy shell nazywa sie CPN a ciezarowka kazda TIR.
                    cholera znowu tam za kilka dni jade i te tiry opozniaja na szosie i bryzgaja
                    blotem.
                    --------------------------------------
                    • ertes Re: a laski? 06.07.04, 18:22
                      A nie rozen?
                  • ertes Re: a laski? 06.07.04, 18:23
                    Nie pisze sie barbecue tylko BBQ.
            • don2 Re: Ten problem 06.07.04, 18:03
              ja tez uwazam ,ze to moze byc calkiem zabawne ,gdy do zydowskiego sklepu
              w bangkoku na ktorym pisze "coraz to swize mleko " wchodzi pirania i mowi po
              polsku: poprosze 14 jajek i 500 gram sera szwajcarskiego.na co ta pani
              poprawiajac gwiazde na kimonie : pokroic czy w kawalku?
              I tu umiejetnosc liczenia po polsku sie przydaje.Albowiem ta azjatycka zydowka
              w oka mgnieniuodwaza kilka gramow wiecej ,by w kalkulacji gramy na pieniadze
              walnac Piranie na 2 USD.Ertes nie masz racji.
              • kokolores Re:Do Dona!! 06.07.04, 18:27
                Dlaczego potrafisz delkatnie(cywilizowanie) Ersesowi zwrocic uwage ,ze jest w
                bledzie i nie porownujesz go do roznych tamtych , a w stosunku do niektorych
                Pan(w tym mnie) na tym foum jestes taki "bezczelny" lub tak jak Ty bys to
                zapewne nazwal "szczery".Nie bede tu cytowala slow jakich do mnie i o mnie
                napisales,ale wydaje mi sie ,ze czasami jestes poprostu nie fair!!
                Ja z mojej strony nie zamierzam toczyc z Toba lub przeciwko Tobie wojny, wiec
                prosze Cie o choc toche szacunku(jak zauwazyles nastolatka nie jestem!!) A
                atmosfera bedzie zdrowsza!!
                Pozdrawiam !!
                • ertes Re:Do Dona!! 06.07.04, 18:29
                  kolokores ja jestem troche duzy i don sie po prostu boi ;)
                • don2 Re:Do Dona!! 06.07.04, 19:03
                  Ech krewetko ,krewetko!! szacunek ,bezczelny,delikatnie,w stosunku do
                  niektorych pan.ble ble ble ble .daj se na luz i smiej sie.nie wszystko musisz
                  rozumiec i brac tak jak to czytasz.ale jezeli chcesz by podejrzewam dwukrotnie
                  starszy Don ,Tytulowal Cie " Pani",to malo mnie znasz.wtedy dopiero bys miala
                  powody do uskarzania sie.I jeszcze jedno ! cytuj te straszne slowa co do Ciebie
                  i o tobie napisalem.zadaj sobie ten trud.ale jak okaze sie ,ze nie pojelas
                  w jakim kontekscie i nie zalapalas moich" prostackich " zartow ,to Nazwe cie
                  Pani.A jezeli zawinilem wyjasnie i ew,przeprosze.I wyjasnij prosze co chcialas
                  powiedziec ,ze" niezamierzam prowadzic z toba lub przeciwko tobie wojny"
                  za boga nie pojmuje.Na alianta cie nie zamierzam brac,a przeciwko mnie ,to juz
                  jak chcesz.A jak chcialas cos innego wytlumacz jasniej. Tez pozdrawiam
                  • kokolores Re:Do Dona!! 06.07.04, 19:33
                    Nie musisz mi mowic na Pani,dobrze wiesz ,ze nie o to chodzi.Zostaw mnie
                    poprostu w spokoju ,to mi wystarczy.Za stara jestem(w moim mniemaniu) na to
                    ,zeby ktos ,kto mnie nie zna, mnie obrazal.
                    Oto niektore przyklady :"Krewetka powiedziala najglupsza rzecz jaka
                    slyszalem !!!", "Nie martw sie debiutantko ,i ty podrosniesz i poznasz co to
                    uroki odzywiania sie naprawde ,a nie spisywania z debilnych
                    przepisow."
                    Dla porownania zacytuje co napisales do Ertesa:" Ertes,poddaj sie.Nie jest
                    wstydem przyznac sie ,ze napisalo sie cos
                    impulsywnie,ot tak dla podtrzymania dyskusji i nie ma co brnac dalej..."
                    Czy zauwazyles ta roznice??
                    Dodam ,ze jestes narazie chyba jedyna osoba na forum(i innych forach) ,ktora tak
                    do mnie( i o mnie) pisze!!
                    Z powazaniem Kokolores!!
                    • don2 Re:Do kokoloco 06.07.04, 19:46
                      mam trudnosci z zapamietaniem twego niku.A jednak tak jak podejrzewalem.masz
                      racje.Spelniam natychmiast zadanie " zostawiam w spokoju " Masz racje .nie znam
                      cie i nie mam prawa obrazac.Tylko Ci co cie znaja maja prawo cie obrazac?
                      piekni znajomi !!!I natychmiast wychodze z pola twego widzenia ,pozostawiajac
                      otwarte okno ,nie ma obawy nie wyfruniesz.
                    • lalka_01 Droga Kokolores 07.07.04, 09:40
                      nie znalas nigdy zadnego macho?
                      To ciekawy gatunek, niektorzy twierdza ze na wymarciu i dlatego zalecaja
                      calkowita ochrone. Ale zdania sa podzielone, jak w przypadku wilkow w Polsce.
        • xurek Hahahahahah 07.07.04, 10:09
          Wlasnie rozmawialam z moja kuzynka (przyjeczala do Niemiec jako osmiolatek).
          Jako, ze byla w pracy i opowiadalysmy ploty, to przeszlysmy na polski ale
          raczej taki, jakiego nauke proponuje Ertes :))

          A to „najlepsze kawalki“ jakie zapamietalam:

          I teraz ona dostanie bezpracowy posilek ( czyli zasilek dla bezrobotnych) a ten
          kierownik sklepu (czyli Geschäftsführer przy czym chodzi ostacje telewizyjna)
          tez chyba zostanie zaserwowany (czyli wyrzucony od abserviert). Nie, S. nie ma
          nic nowego, pozatym powiedziala, ze woli zostac bezpracowa, zeby troche sobie
          odpoczac.

          Ona ma trzech kotow damskich.

          Nie, to bylo tak, ze oni nie brali tych antybeibiowych srodkow i dlatego ona
          zaciazowala.

          Tak, to mi sie teraz tez przypomiowalo.

          Jako, ze nie poprosilam, by policzyla do dziesieciu, nie wiem jak by to
          wygladalo :)))).


          Xurek
          • jutka1 Re: Hahahahahah 07.07.04, 17:20
            Xurek, czy ty prowadzisz notatki w czasie rozmow, czy masz tak fenomenalna
            pamiec? Szapoba jesli to drugie, a chyba to drugie, bo te cycaty z
            Piranhii.....
            :))
            • xurek nie robie notatek, 07.07.04, 17:22
              pamiec mam nie najgorsza, wyczyny PIranhii spisuje jak szybko moge, zeby mogl
              sobie kiedys poczytac a z tej rozmowy zapamietalam tak wiele bo krotko przedtem
              przeczytalam ten watek i mi sie zaraz przypomnial :)))).

              Xurek
    • jan.kran Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 08.07.04, 19:27
      Kokolores:-)))
      Jak masz jakies pytania na temat nauczania dziecka jezyka to sluze zarowno
      prywatnie jak i na forum.
      Nauczyc dziecka dwoch lub trzech jezykow bdb lub chociaz dobrze to zajecie na
      cale zycie, ja znalazlam nowy sposob zeby troche Mloda w polskim podciagnac.
      Piszemy SMS. Ja Ja poprawiam i mamy fajna zabawe.

      Xurek jest chyba jedna z nielicznych osob na tym watku ktara czuje bluesa.
      Teoretyzowanie jest mile ale malo pomocne.
      Ja jestem zdania , ze jezeli sie nie ma passji i checi zeby dziecko wychowac
      multi -kulti to szkoda sobie glowe zawracac.
      Wazne zeby zrozumiec jedna rzecz : znajomosc jezzyka to nie tylko slowka i
      gramatyka tylko cala otoczka z tym zwiazana. Kultura , literatura, slang ,
      muzyka... Tak mysle , ale moze wystarczy sie po prostu dogadac :-))) K.
      • kokolores Re: Watek lingwistyczny dla kokolores :-))) 08.07.04, 19:48
        Dziekuje,napewno skorzystam!!W tej materii jestem debiutantka!!
        :))
      • jutka1 Moje dzieci i jak je wychowuje 16.07.04, 16:13
        Przyszedl czas. Nareszcie napisze o swoich doswiadczeniach.

        Moja trojka dzieci ma kazde innego Tate z innym jezykiem urzedowym, na
        szczescie ja wszystkimi trzema jezykami posluguje sie plynnie i bezblednie,
        wiec wszystkie moga po prostu brac ze mnie przyklad, i jest OK. Tatusiowie, NB,
        pomagaja mi i odciazaja, dziela sie obowiazkami, pomagaja sobie nawzajem,
        dzieki czemu ja mam czas na zycie towarzyskie i wyjazdy tu i tam.

        Kazde dziecko mowi plynnie w 4 jezykach, pisze, rachuje i krawaty wiaze. Maja
        IQ 224.5 i juz teraz sa przewodniczacymi MENSA-y, kazde w kraju urodzenia
        swojego tatusia. Codziennie przynosza mi kwiaty, maluja laurki, i co najmniej 3
        razy dziennie mowia mi "Mommy I love you"
    • dokt0r Spoty lobbingujących laburzystów 16.07.04, 14:39
      Czasem mi sie wydaje ze Polonia z zagranicy (nie wszyscy) mowi lepiej po Polsku
      niz krajowcy. To niesamowite ile w ostatnich 10 lat slow zostalo zapozyczonych z
      angielskiego, chyba juz niedlugo jezykiem urzedowym w Polsce bedzie angielski.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka