Dodaj do ulubionych

sery...jutka i nie tylko

10.07.04, 12:12
Czy u was tez sa tak bardzo drogie sery ? Kupilam ostatnio
chranzuski (czy dobrze o; )cheese zowiacy sie "boursin",
drogie to strasznie. Pudeleczko micro (5.2 oz) 7 $ ,
ale musze przyznac ze smaczny. (ja zaplacilam 4 $ poniewaz
akurat byla promocja. ) Czy Ci chrancuzi chca nas puscic
z torbami czy co ?
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: sery...jutka i nie tylko 10.07.04, 12:21
      Wszystko przez ten kurs wymiany.... :))))))

      ps. chrancuzki dobrze. ;))))))))))))
      • bella-donna Re: sery...jutka i nie tylko 10.07.04, 12:32
        nie sadze aby kurs az tak bardzo mial wplyw na cene, jak siegne
        pamiecia to serki zawsze byly drogie, no ale z tym to wydaje mi sie
        za duuuuzo przesadzili. A ile u Was kosztuje to malenstwo ?
        (juz prawie "caly" zjadlam, poniewaz tak kosztowalam i kosztowalam,
        nie mogac uwierzyc ze jest rzeczywiscie dobry o;
        • jutka1 Re: sery...jutka i nie tylko 10.07.04, 14:34
          7 baksow za boursin to jest nawiasem mowiac skandal... Bella, tutaj to kosztuje
          jakies 2 dolary czycus, nie pamietam.
          Czy czasem US nie wprowadzilo w zeszlym roku cel na francuskie towary? cos mi
          sie kojarzy, ale nie wiem w ktorym kosciele dzwoni.

          ps. Boursin kupilas ze szczypiorkiem pieprzem, czy orzechami?
          • lucja7 boursin 10.07.04, 15:42
            Du pain, du vin et du ...boursin~~~~~~~~
            lucja:)))
            • jutka1 Re: boursin 10.07.04, 18:04
              lucja7 napisała:

              > Du pain, du vin et du ...boursin~~~~~~~~
              *********
              Un peu du vin pour finir le fromage.... en peu du fromage pour finir le vin...
    • ertes Parmezan 11.07.04, 06:48
      A ja zawsze myslalem ze parmezan moze sobie kazdy robic :)))

      Za podrabianie włoskiego parmezanu Bruksela chce postawić przed Trybunałem
      Sprawiedliwości niemieckich producentów żywności. Jeśli Niemcy przegrają, będą
      musieli zapłacić wielomilionowe odszkodowanie.
      Marka Parmigiano-Reggiano jest chroniona od 1996. Oznacza to, że ser może być
      nazywany parmezanem tylko wtedy, gdy pochodzi z północnych Włoch i jest
      produkowany wg ściśle określanych zasad. Niemcy natomiast twierdzą, że nazwa
      parmezan jest bardziej ogólna i nie dotyczy tylko włoskich serów.

      W niemieckich sklepach można więc kupić parmezan, który nie odpowiada
      zastrzeżonej specyfikacji. Komisja Europejska wystosowała ostanie ostrzeżenie
      pod adresem Berlina. Jeśli Niemcy nie ustąpią, to przyjdzie im słono zapłacić za
      podrabiany
      • jutka1 Re: Parmezan 11.07.04, 09:03
        Byl przypadek zaskarzenia dunskich producentow sera, ktory nazywali feta.
        Kojarzy mi sie, ze dunczycy przegrali, choc nie jestem pewna.

        Na tych samych zasadach ma byc - podobno - chroniony polski oscypek...
        J.
    • pani-i-toto serek 11.07.04, 09:28
      a co my tu widzimy, tozto kontynuacja slawnego watka pt. dzisus serek + 100x:).
      Dzisus serek II.
      A mnie sie pies zrzygal. Sera sie biedak najadl. Madry bydlaczek, tylko zoladek
      ma wrazliwy.

      stokroc
    • clairejoanna Re: sery...jutka i nie tylko 12.07.04, 22:29
      W Norwegii wszystko jest drogie. Tym bardziej żywność, tym bardziej importowana;
      tej nieimportowaniej nie da się jeść.
      W Niemczech żyność jest tania, sery też, importowane, nieimportowane, tutejsze,
      nietutejsze. Na wszystko można sobie pozwolić, a są bardzo smaczne.
      U nas we Wrocławiu sery zagraniczne są dosyć drogi, jeżeli się porówna do
      zarobków. Zaś sery o zagranicznej MARKI wcale nie są takie dobre; są produkowane
      w Polsce i na pewno cóś kręcą.
      Zaś bardzo dobre są POLSKIE sery, typu Turek czy Sekret Mincha. Są to sery
      tanie, bardzo dobre a co najważniejsze, kupując je, wspierasz naszą Ojczyznę :-)

      Kłaniam się patriotycznie,

      CJ
      • lucja7 nie narzekac, wpieprzac co daja 12.07.04, 22:51
        Nie zrzedz dziecko, jedz co daja i mysl o czym innym.
        lucja
        • jan.kran Re: nie narzekac, wpieprzac co daja 12.07.04, 23:43
          lucja7 napisała:

          > Nie zrzedz dziecko, jedz co daja i mysl o czym innym.
          > lucja'

          A gdzie slynna francuska kultura wpieprzania ? Brillant - Savarin w grobie sie
          przewraca :-pppp
          Jan Henryk
          • lucja7 Kran, Henryk, Jan 12.07.04, 23:48
            nie przerazaj mnie. Wolalabym sie przyzwyczaic do Urszuli, ale co robic, Kranie
            Janie!!
            lucja
            • jan.kran Re: Kran, Henryk, Jan 12.07.04, 23:56
              lucja7 napisała:

              > nie przerazaj mnie. Wolalabym sie przyzwyczaic do Urszuli, ale co robic,
              Kranie
              >
              > Janie!!
              > lucja
              Moze byc Urszula. Maria. Imie rzecz nabyta. Jan Henryk.
    • i.p.freely Re: sery, wina i nie tylko 12.07.04, 23:59
      Przy okazji ktorejstam bibki zostalm obdarowana krazkiem francuskiego sera. Ach
      jak on pieknie zapakowany byl. Okragle pudelko z drewna, serek szczelnie
      pokryty aluminiowa folia z pergaminem od wewnatrz, piekna grafika na nalepce no
      i te nic nie mowiace nam francuskie napisy.... Siedzimy sobie kosztujac
      amrykanskie, niemieckie i australijskie wina. Na stole przerozne sery z Danii i
      Holandii (courtesy of the World Food Market) rozne owoce, jakies tam cold-cuts,
      to czemu nie otworzyc podarku i tez skosztowac. After all, jak czesto przynosi
      ci ktos autentyczny francuski rarytas.

      Otwieram pudelko, z namaszczeniem zaczynam otwierac folie a tu nagle ....SMROD
      taki sie rzucil, az mi sie nieswojo zrobilo. Ofiarodawca tez jakas dziwna mine
      zrobil....

      Ktos zazartowal - serving'FROM UNDER CHEESE'? Tu nie mowa od 'down under' ale o
      anatomii dwunogich.

      Ser byl z tych 'blue cheese' variety, jesli dobrze pamietam, ale jakos
      wyjatkowo waniejacy. Jesc tego sie nie dalo, zwlaszcza w towarzystwie
      posiadajacym normalnie funkcjonujace olfactory receptor cells. Chcac czy nie
      chcac ofiarodawca wybawil nas z udreki, wyjal krazek z paluszkow mych i
      bezceremonialnie wypierdoli do smieci NA ZEWNATRZ.



      • lucja7 ser w aluminium! 13.07.04, 00:18
        Swiat sie przewraca do gory nogami!!
        Juz wam sprzedaja ser w aluminium?! I to pewno za duze pieniadze!! O boze!!
        Czuje sie zupelnie zbulwersowana i oskarzam sie o zupelny brak wyobrazni.
        W koncu wszystko mozna! Podobno istnieja rowniez wina kalifornijskie?
        Chyba na pomaranczach robione.. Co za swiat.
        lucja
        • i.p.freely Re: ser w aluminium! 13.07.04, 01:11
          NIE!!! W nierdzewnej, lsniacej, stali, opancerzony bo ... francuski.
          Nie wszystko co sie swieci jest zlotem. Nie WSZYSTKO co francuskie jest godne
          uwagi.
          Swiat do gory nogami powiadasz? Jak najbardziej. Najwyzszym koszykarzem jest
          after all.... Chinczyk. I JA TO WLASNIE LUBIE!!!!

        • ertes Re: ser w aluminium! 13.07.04, 01:33
          Czasami Lucjo warto sie obudzic i zauwazyc ze Francja to nie pepek swiata.
          Wina polnocno-amerykanskie i australijskie zdobywaja coraz wieksza popularnosc.
          • lucja7 Re: ser w aluminium! 13.07.04, 09:07
            Ja nie twierdze ze pepek.
            A gwoli scislosci, wina polnocno amerykanskie, australijskie, chilijskie,
            poludniowoafrykanskie i inne sa produkowane na winoroslach (cépages)
            francuskich. Tez trzeba sie obudzic zeby to wiedziec.
            W koncu Rosjanie tez produkowali szampanskoje, ale okazalo sie ze nie wszystko
            co puszcza babelki to Szampan:))
            lucja.
            • ertes Re: ser w aluminium! 13.07.04, 19:41
              > A gwoli scislosci, wina polnocno amerykanskie, australijskie, chilijskie,
              > poludniowoafrykanskie i inne sa produkowane na winoroslach (cépages)
              > francuskich.

              Nie tylko. Tez trzeba sie obudzic zeby to wiedziec.

              > W koncu Rosjanie tez produkowali szampanskoje, ale okazalo sie ze nie wszystko
              > co puszcza babelki to Szampan:))

              Nie wiem czy mam sie smiac czy plakac na to porownanie.
      • jutka1 Re: sery, wina i nie tylko -- AjPi.... 13.07.04, 10:10
        Z czystej ciekawosci, pamietasz moze nazwe tego "smierdziucha"?

        J.:)
        • xurek nie ma wiekszego smierdziucha 13.07.04, 19:05
          niz Appenzeller :))). A jednak coponiektorzy go jedza :))).

          Xurek, funka "Grotten - Emmentaller"
          • ertes Re: nie ma wiekszego smierdziucha 13.07.04, 19:42
            Ja najbardziej lubie wedzone sery.
            I mlody Brie.
            • jutka1 scurviam na gusta.... 13.07.04, 19:57
              Nie ma chyba serow, jakich nie lubie, ale najbardziej lubie epoisse, brin
              d'amour, roblechon, brie i wszelkie sery kozie. A z hiszpanskich manchego
              viejo. I fete. Polski asortyment dopiero poznaje doglebniej, ale uwielbiam bialy
              ser, oscypki i bryndze. :)))))

              ps. nie znosze petroleum-byproduct pt. american cheese...
              • ertes Re: scurviam na gusta.... 13.07.04, 20:01
                > ps. nie znosze petroleum-byproduct pt. american cheese...

                hehe trafna nazwa ;)

                Feta jest mniam, mniam. Oscypki sa pycha.
                Bryndze jadlem wiele lat temu i szczerze mowiac nie bardzo pamietam smak.
                Oj, chyba dzis skocze do Traders Joe's gdzie maja euro sery i sobie nakupuje.
                • jutka1 Re: scurviam na gusta.... 13.07.04, 20:24
                  ertes napisał:

                  > Bryndze jadlem wiele lat temu i szczerze mowiac nie bardzo pamietam smak.
                  *********
                  Ostry smak, troche jak feta, tylko bardziej "smarna"

                  > Oj, chyba dzis skocze do Traders Joe's gdzie maja euro sery i sobie nakupuje.
                  *********
                  Zawsze mieli dobry wybor w TJ's. Nawet dobry chèvre mozna bylo dostac. Bon
                  apetit! :))))
                  • jan.kran Re: scurviam na gusta.... 14.07.04, 16:48
                    A ja znalazlam kolo siebie zrodlo rozkoszy: sklep z porzadnymi serami . Gl.
                    francuskie. Zawsze jak dostaje pensje to ide sobie kupic kawalek morbier...K.
                    • jan.kran Re: scurviam na gusta.... 14.07.04, 16:56
                      Jak lepiej zarobie to czasem jeszcze cantal, reblochon , saint nectaire lub
                      bleu d`Auvergne.
                      Tylko ceny troche inne niz we Francji :-(( K. Rozrzutny.
                      • jutka1 Re: scurviam na gusta.... 14.07.04, 22:10
                        jan.kran napisała:

                        > Jak lepiej zarobie to czasem jeszcze cantal, reblochon , saint nectaire lub
                        > bleu d`Auvergne.
                        **********
                        Zapomnialam. Uwielbiam cantal, im starszy tym lepszy. Bleu d'Auvergne tysz
                        baaaardzo lubie.

                        Jak bylam na studiach mialam przydomek serniczka. Ciekawe czemu? ;)))))
                        J.
                        • lucja7 Re: scurviam na .... 15.07.04, 10:10
                          Pamietacie zdanie de Gaulla: Jak mozna rzadzic krajem ktory ma 375 rodzajow
                          sera?!
                          lucja.
                          • jutka1 Re: scurviam na .... de Gaulle :)))))) 15.07.04, 10:19
                            lucja7 napisała:

                            > Pamietacie zdanie de Gaulla: Jak mozna rzadzic krajem ktory ma 375 rodzajow
                            > sera?!
                            ******
                            De Gaulle'a nie pamietam bom za mloda troche ;-)
                            Zdanie owszem :-)
                            Joke alert.... :)))))
    • basia553 Do Lucji 15.07.04, 11:59
      W ramach nadrabiania zaleglosci, odpowiadam dzis i tu na temat win:
      zanim zaczniesz tak szpanowac tymi pieprzonymi winami chrancuskimi,
      to sie zastanöw skad sie wogöle w Europie pierwsze winorosla wziely!
      Zapraszam (bo spotykasz sie zdajemisie chetnie poza granicami Francji)
      na ciekawa lekcje pogladowa do freiburga: jest tam pagörek z röznymi
      Rebami (cholerawie jak sie to po polsku nazywa) i przy kazdym opis, skad sie w
      Europie wziely. I otöz wlasnie odkrywaja nasze zdumione oczy, ze najstarsze
      przyszly do nas nie z Francji, lecz z Japoni!!!!!!
      Kiedy wpadniesz, Lucjo? Moze w podröz poslubna z Jutka?
      • jutka1 Re: Do Lucji 15.07.04, 12:11
        basia553 napisała:

        > Kiedy wpadniesz, Lucjo? Moze w podröz poslubna z Jutka?
        *********
        Basiu, Basiu, przeciez nawet daty slubu moja narzeczona nie chce
        potwierdzic... ;))) A co dopiero podroz poslubna planowac.... Mnie ciagle
        pasuje wrzesien, ale niedlugo terminy mi sie zaczna napinac, i moze juz nie
        pasowac

        J. - Notoryczna Narzeczona (Kult "Tata Kazika" ;)))))))))))))
        • lucja7 jutka 15.07.04, 14:13
          Kult "Tata Kazika" ;)))))))))))))

          A co to? Bawicie sie w japonszczyzny?

          Basiu w Niemczech macie tam pare malych win, to prawda. Prosze nie uogolniac
          tego co pisze.

          A wrzesien wydaje mi sie rzeczywiscie doskonalym pomyslem.
          Tylko Jutus sprawdz czy sie to oplaca podatkowo.
          Nie wiem dlaczego, ale najwiecej malzenstw w grudniu, a rozwodow w styczniu.

          lucja:)))
          • basia553 Re: jutka 15.07.04, 14:36
            Lucjo, nie wypowiadam sie na temat win, bo sie nie znam, choc lubie. Chcialam
            Ci tylko zwröcic uwage, ze nie wszystko co dobre, pochodzi z Francji. Przyznaj
            sie, wiedzialas, ze winorosla pochodza z japonii? Ja bylam zaskoczona.
            Pozdrawiam.
            • lucja7 winorosle 15.07.04, 16:31
              Lubie dyskusje ktore zaczynaja sie od: nie znam sie, ale ci powiem....
              Tak troche niestety mi to brzmi, Basiu.
              Albo "chcialabym ci zwrocic uwage ze nie wszystko co dobre, pochodzi z
              Francji". Albo "przyznaj sie, wiedzialas ze winorosla pochodzi z Japonii"?
              Pominmy wiec zlosliwosc niepotrzebna.

              Poczatek produkcji wina z winorosli jest tak stary jak stara jest kultura ludzi.
              Winorosl jako roslina dzika istniala wszedzie i od momentu kiedy zainteresowal
              sie nia czlowiek, zostala byc hodowana. We francuskim istnieje zreszta roznica
              miedzy roslina dzika a hodowana: lambrusque i cèpage.
              Wszystkie cywilizacje antyczne chcialy "zrozumiec" ta rosline.
              Do Europy, gdzie znalazla ona swoje "kulturalne" miejsce, dotarla (mowa juz o
              cèpages) w antycznym Rzymie i rozprzestrzenila sie wokol morza Srodziemnego.

              Od tego czasu trwa hodowla winorosli. Polega to na ciaglym krzyzowaniu gatunkow
              i rodzajow winorosli, hodowanie, selekcja, znow krzyzowanie, itd.

              Juz od sredniowiecza sa notowane dzisiejsze winorosle: muscat, gamay, pinot.
              Od tego czasu istnieja dziela pozwalajace ustalic drzewo genealogiczne
              winorosli, a dzis genetyka pozwala to ustalic bezblednie.

              Wiec miedzy winoroslami swiata antycznego a dzisiejszymi nie ma absolutnie nic
              wspolnego.

              Pisalam gdzies tam ze np wino kalifornijskie jest robione z cèpages
              francuskich. Otoz musisz wiedziec ze sa to cèpages najbardziej eksportowane.
              Wiedz ze gdy pijesz kalifornijski cabernet (chyba najbardziej rozpowszechniony
              z winorosli) to jest to znakomicie zdefiniowany genetycznie i geograficznie
              produkt z dokladnie zdefiniowanej winorosli. Wiedz gdy pijesz chilijski
              chardonnay, to jest to produkt podobnie zdefiniowany, czy inne pinot, czy
              sauvignon, czy nie wiem co jeszcze.

              Pamietaj ze te wszystkie najbardziej "exportowane" winorosle sa efektem pracy
              ludzi przez setki lat.
              Przeciez ewolucja sie nie konczy!! Jesli kalifornijski sauvignon stanie sie po
              przynajmniej kilkudziesieciu latach inna winorosla, dajaca znakomite wino, nikt
              sie nie obrazi, wrecz przeciwnie. Moze bedzie lepszy, moze gorszy, napewno
              inny, tyle ze nie bedzie sie nazywal sauvignon.

              Problem wiec polega chyba na nieporozumieniu.
              Bo ja nie lubie gdy ktos mi mowi "wole wino kalifornijskie". Po prostu to nic
              nie znaczy!!!! Bo pytam dlaczego? i nigdy!! nie mam odpowiedzi.
              Oni maja za soba bardzo krotka kulture wina i poki co uzywaja winorosli
              najbardziej obecnych i rozpowszechnionych i do dzis nie stworzyli swoich.
              Na kazdej etykietce dobrego wina mozesz przeczytac jego pochodzenie. Jesli jest
              jego brak to oznacza to ze producent sie go wstydzi.
              Nowe winorosle sie tworza, przeciez chociazby klimat zmienia je i da inne
              rezultaty, ale na to jeszcze za wczesnie.

              Zagadka: dlaczego np Wlosi nie przywiazuja wagi do rocznikow wina? Nie ma go na
              etykietkach.

              Nie mowie wiec ze swiat urodzil sie we Francji. Francja, kraj rolniczy z
              chlopskim rozumem wysoko rozwinietym USYSTEMATYZOWALA hodowle winorosli i
              produkcje wina.
              I wierz mi, ze francuscy winiarze zycza naprawde duzo sukcesow w dalszych
              poszukiwaniach, bo po prostu lubia dobre wino.

              lucja


              • basia553 Lucjo, 15.07.04, 18:30
                napisalas-cytujac
                Albo "chcialabym ci zwrocic uwage ze nie wszystko co dobre, pochodzi z
                > Francji". Albo "przyznaj sie, wiedzialas ze winorosla pochodzi z Japonii"?
                > Pominmy wiec zlosliwosc niepotrzebna.
                Pozwolisz, ze wyjasnie, choc na pewno nie jest to az tak wazne. Nie lubie byc
                pomawiana o zlosliwosc. uwaga pierwsza byla ironiczna, druga nawet nie to, po
                prostu mnie ta wiadomosc o roslinkach z dalekiego wschodu zaskoczyla i bylam
                ciekawa, czy to wiesz.
                Pozdrawiam pokojowo, absolutnie niezlosliwie:)))))
                • lucja7 Re: Lucjo, 15.07.04, 18:35
                  Znakomicie, ciesze sie :))))
                  lucja
          • jutka1 Re: jutka 15.07.04, 14:58
            Z niepokojem konstatuje (zna sie te... ;), ze narzeczona moja, osoba wydawaloby
            sie dorosla i z doswiadczeniem, planujac slub mysli od razu o rozwodzie i o
            odpisach podatkowych. Wcaletoawcale mi sie to nie podoba, i gdzie ta
            skorpionowe milosc po grob, i jesli mam znowu sie rozwodzic, to wole pozostac
            na zawsze notoryczna narzeczona. Amen.

            Ale jesli zle zrozumialam, to mozemy sie umowic na polowe wrzesnia - jeszcze
            cieplo, juz nie goraco, l'été indien, i bardzo przyjemnie. Co do podrozy
            poslubnej, to pogadaj z Twoim szeri, czy Cie pusci, na jak dlugo i dokad.

            J. bez przymiotnika.
    • basia553 wiesz Jutka, 15.07.04, 12:19
      myslalam, ze Lucje zwabie na te winorosla (ha! znalazlam slowo w slowniku)
      japonskie u nas. Wiec bylaby okazja do slubu. Jesli mam byc szczera (nawet
      jesli to brutalne) to marze o Waszym slubie z panienka o kwiatöw (tom osobom,
      ktöra sie o ten zaszczyt ubiegala):))))))))) c-j wybacz, nie bij, ale
      zobaczenie Cie w rözowej tiulowej spödniczce (tak sobie to wyobrazam), jest
      marzeniem mojego zycia!
    • basia553 za wczesnie wyslalam 15.07.04, 12:21
      otöz z ta spödniczka to jest tak: möj mlodszy brat typ aniolek rumiany z blond
      loczkami, byl tak przeze mnie w dziecinstwie przebierany i choc bronil sie
      rekami i nogami, pokazywalam go w tym stroju kolezankom. Mial wtedy moze
      4-5 lat, ja 4 lata wiecej.
      • lucja7 Sprzeciwiam sie 15.07.04, 14:17
        w zasadzie obecnosci dzieci. Chyba ze sa to dzieci dorosle.
        Zwierzeta moga byc.
        Caluje, lucja:))
    • jutka1 serowa letnia kolacja 24.07.04, 19:58
      Za chwile zjawa sie zdyszani i przegrzani goscie szt. 2.
      Zamiast gotowac postanowilam upalnie-male-apetyty ugoscic po prostu:
      - epoisse "pursesuar" :)
      - brin d'amour (korsykanski obtoczony ziolami)
      - "stara bagietka" czyli baguette à l'ancienne (tradycyjna receptura, bagietka
      jest szarawa i ma skorke jak chleb z dziecinstwa pamietany)
      - zielone winogrona
      - maliny
      - schlodzone wina, i biale i czerwone (czerwone z rodzaju, ktore moga byc
      chlodzone, saumur champigny, delikatne znad Loary)

      Prostota, a ze zamknelam dzis wszystkie okiennice: chlod!!!

      Serowy korespondent,
      J.:)
      • don2 Re: serowa letnia kolacja 24.07.04, 21:39
        Idzie baba przez las i widzi ,na kamieniu siedzi gola nimfa.Tfu mowi babka
        ubrala bys sie ! babciu to przeciez taki erotyczny kostium...poszla babka do
        domu
        ,zwalila ciuchy i siadla na przyzbie.przechodzil sasiad i pyta. a wam to na
        starosc odbilo ? czy jak?.EE sasiedzie gowno sie znata ,to erotyczny kostium.
        A no to co innego mowi sasiad,ale moglibyscie go wyprasowac .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka