12.07.04, 19:16
Nie otwieram tu kacika czytelniczego, ale pragne opowiedziec wam jedna moja
krotka przygode.
Byla sobie pewnego razu ksiegarnia o tzw charakterze polskim na wyspie
sw.Ludwika w pieknym miescie Paryzu (jestem pewna ze Kran wie o czym mowie).
Czas biegl, historia rowniez, wladze w Polsce rowniez.
Gierka juz nie bylo, ale ktos mi powiedzial ze Gierek napisal i wydal ksiazke
o "swoich" w Polsce latach.
Uwazajac mnie sama za osobe zainteresowana wszystkim co sie dzieje wokol
mnie, poszlam do ksiegarni i pytam pana Krzysia o wspomniana ksiazke.
Po odczekaniu, Krzysio mi mowi ze ma 1 egzemplarz, ale nie wie czy moze mi je
zaproponowac. Dlaczego?
Pani Lucjo, sa to egzemplarze dedykowane i o ile pani sie zgodzi, nie ma
problemu.
No i posiadam ksiazke Gierka z "osobista" jego dedykacja: "Dla was, w imie
prawdy, Edward".

Oczywiscie ksiazka ta nie jest dla mnie zadna ksiazka znaczaca z zadnych
powodow.
Ale czy wy macie "jakas ksiazke", czy oferowana, czy z innych powodow znaczna
w waszych zyciach?

Jutka, ty narazie jestes proszona o spokoj, zrobimy podsumowanie ankiety
pozniej, o ile bedziemy mialy ilosc i jakosc odpowiedzi wystarczajacy.

Pozdrawiam was i caluje z kraju na wakacjach.
lucja.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: ksiazka 12.07.04, 19:22
      Siedze cicho, ok ok ok :))))

      Galicyzm wytlumaczylam w biurze. Ide jesc kolacje, potem napisze. Tutaj cicho
      sza bede jak mysz pod miotla (chyba ze sie gdzies przekornie wtrace, za co z
      gory przepraszam... ;)))))))

      J.
      • jan.kran Re: ksiazka 12.07.04, 19:46
        Bardzo lubie brac do reki Dzielo w oryginale :-)))) Darowczyni dziekuje i
        pozostaje w zludnej nadziei , ze kiedys przeczytam...

        P.S Lucjo, tak wiem o jakiej ksiegarni mowisz , uzywalam. Takoz inna polska na
        Saint Germain des Pres .Akcent se sama domaluj :-))) K.
        • lucja7 Re: ksiazka 12.07.04, 23:24
          Akcent akcentem, ale te dwie ksiegarnie byly rozne.
          Mam rowniez ksiazki z dedykacjami roznych innych autorow, autentyczne i nie w
          ciemno ktore sobie cenie i mam na polkach.
          Proces napisania (ewentualnie z obrazkami, co wole), stworzenia czegos na
          papierze, wydanie tego i ofiarowanie przyjacielowi tlumacze jako najpiekniejszy
          podarunek jaki moge otrzymac.
          W koncu to mialam na mysli rzucajac ten watek.
          Jutus, koniec ciszy!!
          lucja.
          • jutka1 Re: ksiazka 12.07.04, 23:59
            lucja7 napisała:

            > Proces napisania (ewentualnie z obrazkami, co wole), stworzenia czegos na
            > papierze, wydanie tego i ofiarowanie przyjacielowi tlumacze jako
            najpiekniejszy podarunek jaki moge otrzymac.
            > W koncu to mialam na mysli rzucajac ten watek.
            > Jutus, koniec ciszy!!
            ***********
            Dostosowuje sie do przykazu narzeczonej. Odcinek 1. Ksiazka, ktora wczoraj
            czytalam po raz n-ty i na ktora patrzylam po raz n-ty, bo album malarza-zbior
            poezji najlepszego przyjaciela Zoltej Liny. Przyszlo poczta pare miesiecy temu.
            Jest pare wierszy chwytajacych za trzewia, ale nie moge na necie zamiescic bez
            pisemnej zgody Jima. A ja nawet za album jeszcze nie podziekowalam..... Jutro
            wysle podziekowanie.
            To wlasnie jeden z tych malarzy, ktory zeby sprzedac obraz robi interview z
            kupujacym :)))))) czy ten/ta sie nadaje do adopcji...
            • lucja7 Re: ksiazka 15.07.04, 10:16
              Bardzo to ladne, Jutus.
              Tez takich znam, co daja kawalek siebie tylko tym z ktorymi osmoza moze
              zaistniec. Ladne i pocieszajace,
              mru, lucja.
        • jutka1 Dzielo --- do Krana..... 13.07.04, 12:13
          jan.kran napisała:

          > Bardzo lubie brac do reki Dzielo w oryginale :-)))) Darowczyni dziekuje i
          > pozostaje w zludnej nadziei , ze kiedys przeczytam...
          *******
          Darowczyni, z racji tego rowniez ze widnieje na okladce ;)))), ma dla Krana
          Jana Henryka itepe zadanie domowe. Prosze na urlopie w Heimacie przeczytac 77
          stron. Ni mniej, ni wiecej.
          OK?
          :)))
          • maja92 Moje.... 13.07.04, 12:36
            Mam jedna ksiazke, a raczej zbior wierszy, z dedykacja.

            Bedac w liceum co miesiac robilismy spotkanie w Palacu Mlodziezy i
            recytowalismy rozne kawalki poezji i prozy. Kiedys u znajomej mojej Babci
            znalazlam na polce zbior wierszy jednego z bydgoskich poczatkujacych poetow.
            Jeden z wierszy "przedstawilam" na naszych spotkaniach.
            Zdazylo sie, ze autor byl i mnie slyszal. Nastepnego tygodnia przyszedl na
            nasze "warsztaty" i przynios mi swoj albumik z dedykacja dla MNIE.
            To jedyna "moja" ksiazka.

            Inna wazna dla mnie to "Na zachodzie bez zmian" Helmuta Kirsta. Otworzyla mi
            swiat na literature wspolczesna.
            • jutka1 Re: Moje.... 13.07.04, 17:38
              Czy jest jeszcze jedno "Na zachodzie bez zmian", bo ja jedynie Remarque'a
              kojarze?
              • maja92 Re: Moje.... 13.07.04, 20:14
                10 punktow dla Jutki za spostrzegawczosc!!!
                Stara sie robie, wszystko mnie sie w glowie pier....:-))))Blagam o wybaczenie.
                • jutka1 Re: Moje.... 13.07.04, 20:26
                  maja92 napisała:

                  > Stara sie robie, wszystko mnie sie w glowie pier....:-))))Blagam o wybaczenie.
                  ***********
                  eeeee tam, nie ma o co blagac o wybaczenie. :))))))
                  slip of the toungue, pardon, fingers :)))
                  • maja92 Re: Moje.... 13.07.04, 20:31
                    Ale "Fabryka Oficerow" Kirsta tez mi sie podobala:-)))
              • lucja7 Re: Moje.... 15.07.04, 10:13
                Ja zrobilam sie malutka i nie smialam...
                Ale wiedzialam tez ze cos powiesz:))
                lucja.
          • jan.kran Re: Dzielo --- do Krana..... 14.07.04, 17:04
            jutka1 napisała:

            > jan.kran napisała:
            >
            > > Bardzo lubie brac do reki Dzielo w oryginale :-)))) Darowczyni dziekuje i
            >
            > > pozostaje w zludnej nadziei , ze kiedys przeczytam...
            > *******
            > Darowczyni, z racji tego rowniez ze widnieje na okladce ;)))), ma dla Krana
            > Jana Henryka itepe zadanie domowe. Prosze na urlopie w Heimacie przeczytac 77
            > stron. Ni mniej, ni wiecej.
            > OK?
            > :)))

            Jutka , ja bede w Hejmacie piec dni... Ale od dzis zaczynam strone dziennie.
            Pierwsza jest krotka :-pppp a potem jakos pojdzie. K :-))))
            • jutka1 Re: Dzielo --- do Krana..... 14.07.04, 17:21
              jan.kran napisała:

              > Jutka , ja bede w Hejmacie piec dni... Ale od dzis zaczynam strone dziennie.
              > Pierwsza jest krotka :-pppp a potem jakos pojdzie. K :-))))
              **********
              OK, ok. Ze wzgledu na krotki urlop, zamiast 77 stron, zadanie domowe bedzie...
              11 ;))))))

              Jedenascie ni mniej ni wiecej, moze byc?

              cmok. J.:)
    • xurek Lucja, masz racje 13.07.04, 08:49
      Otrzymanie ksiazki „napisanej dla mnie“ byloby pieknym prezentem, ale jak dotad
      otrzymalam jedynie kalendarz, ale bardzo sympatyczny, bo w kazdym miesiacu
      przedstawiajacy ze zdjeciami jakies moje „wazne wydarzenia“ z roznych lat. Poza
      tym maz namalowal dla mnie trzy obrazy.

      Ja pisze od czasu ciazy „kasiazke dla Piranhii“ – mam zamiar pisac az do jego
      doroslosci i potem mu dac.

      Pomijajac brak „wlasnej ksiazki“ najwieksze wrazenie wywarl na mnie zbior
      opowiadan Cortazara ale pewnie dlatego, iz przeczytalam go w dla siebie
      odpowiednim momencie.

      Xurek
      • jutka1 W sprawie dedykacji 13.07.04, 10:03
        Odcinek 2. Dedykacja.
        Lezy u mnie zbior swietnych - aczkolwiek niewydanych - opowiadan zotlej liny.
        Oprawione w jeden tom, z dedykacja "To my Jutka with all the love and
        gratitude". Pod spodem data - 4 miesiace przed rozejsciem sie.
        Zycie jest dziwne, nieprawdaz? Bo wierze, ze dedykacja byla napisana szczerze.

        Do opowiadan wracam czasem. Czytajac je, z czasem, wiele rzeczy zaczynam
        rozumiec.
        Szkoda, ze nie wydane, bo majstersztyki, moim skromnym i osobistym zdaniem.

        J.
    • wkrasnicki Re: ksiazka 13.07.04, 23:00
      Mam CD, T. Nalepy z dedykacja specjalnie dla mnie.
      Liczy sie? Tak? Oj, dzieki wielkie.
    • clairejoanna Re: ksiazka 16.07.04, 13:25
      Ja zawsze dedykuje ksiązki, które daje w prezencie. Daje to taki... osobisty
      "Tatsch".
      Mam "Das Kapital" Marxa z autografem Majora. Mam nadzieję, że kiedyś będę w
      stanie dokończyć tę książkę, bo na razie się na to nie zabiera.
      Mam książkę z cytatami Einsteina; dedykacja brzmi "Dla kosmologini in spe
      Claire"; ta dedykacja przypomina mi o pięknych czasach, kiedy jeszcze
      wiedziałam, co chcę studiować ;-)
      Jeszcze mam "Listy z Fiołkiem", które dostałam w bardzo dziwny sposób.
      "Mastier i Margarita" też uzyskana w podobnie dziwny sposób.

      Więcej grzechów na razie nie pamiętam,

      Kłaniam się,

      CJ
    • pani-i-toto przygody z trescia 16.07.04, 13:39
      nie posiadam absolutnie nic z niczyja osobista tylko dla mnie dedykacja, a juz
      specjalnie nie posiadam nic z dedykacja autora, muzyka, malarza no dokumentnie
      nikogo waznego, znanego, cenionego i na parapety wyniesionego.
      To co mam to sobie sama kupilam kierujac sie kaprysem wlasnym lub oceniajac
      okladke dokladnie tak jak oceniacze mord oceniaja mordy, a mordy sie same do
      tej oceny nadstawiaja przy okazji pokazujac bielizne osobista i inne intymne
      rzeczy w ktorych sa posiadaniu ie. listy, wspomnienia, osobiste dedykacje. Ups.
      tofik sie znowu zwymiotowal. Biedna psina. Przepraszam, ide posprzatac.

      stokrotka
    • dokt0r "Dziewieciu z nieba" 16.07.04, 14:00
      To nie jest ksiazka dedykowana dla mnie, ale jest dla mnie bardzo wazna bo
      opowiada historie o oddziale mojego dziadka (teraz podpulkownika) w Borach
      Tucholskich w 1944. Wiekszosc jest oparta na faktach ale zeby bylo ciekawiej to
      dodane sa jeszcze watki z zycia w Gdansku.

      Opowiesc zaczyna sie jak oddzial partyzantow laduje na spadochronach i nawiazuje
      kontakt z ludnoscia cywilna w pobliskich wsiach. Jest sporo wzruszajacych
      watkow, np. jak po raz pierwszy od 5 lat Polacy widza Polskie mundury, spotkania
      z rodzinami, itp. Jest tez duzo akcji - zasadzki, potyczki w lesie, itp. Ksiazka
      jest wspaniala ale niestety chyba juz nie mozna jej kupic. Predzej czy pozniej
      cala zeskanuje i opublikuje gdzies w internecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka