jutka1 Dzisiejsze wpisy... 10.08.14, 21:09 Za dużo ich jest, więc sami poczytajcie :-)))))))))))) forum.gazeta.pl/forum/w,14420,152520593,152520593,O_pierdulach_Odc_268_.html Mnie szczególnie rozbawił wpis Basi o różdżkarzu, który tą samą różdżką szuka żył wodnych i robi kobitom dobrze. :-D Wyobraziłam sobie, jak chodzi po czyimś domu i wymachuje (pardon, hehehe) tą różdżką... chyba to określenie juz zaadoptuję. :-))))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy... 10.08.14, 21:17 Ja tez sie do tej pory z rozdzki smieje :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Dzisiejsze wpisy... 10.08.14, 22:28 No masz i znowu to samo.... Po pierwsze, to nie był różdżkarz u mnie w domu, tylko radiesteta. I nie mój, tylko znajomej co tu będzie mieszkać, on był. Nie zauważyłam żeby czymkolwiek wymachiwał. Może wymachiwał przedtem lub potem. Poza tym, skoncentrujcie się na biednej Ewuni co ledwo z życiem uszła, nie wiem co to było monsun czy golfsztrom czyco. Kataklizm. A te tylko wymachuje i wymachuje.... Ostatnio na fejsbuku znajoma opieprzyła ludzi, bo na jej posta o mordowanych dzieciach w Gazie nikt się nie odezwał, a na post o byciu w skomplikowanym związku - dostała od groma lajków i wpisów. Napisała, że stupid selfish people i takie tam. No to ją wypieprzyłam, bo po co mi w znajomych self-righteous arrogant assholes.... hahahahaha Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 08:52 Radiesteta to tylko bardziej naukowa nazwa rozdzkaza. Ewa jest cala i zdrowa i pomidory moze uratuje, wiec wszystko OK i dla rozladowania napiecia (co by nowej burzy nie bylo), doskonala jest rozdzka podwojnego zastosowania :) Z FB tez wywalilam jedna znajoma, ktora wlasciwie znajoma nie byla, tylko sie wkrecila. Kiedys moj znajomy malarz wstawil ogloszenie o wernisazu niedaleko mnie, ja napisalam ze sie ciesze ze przyjezdza, ta baba (skrzypaczka i poetka) , ktorej wpis byl powyzej mojego, zrozumiala ze sie ciesze ze ona bedzie, i cala w skowronkach mi zaproponowala znajomosc. Wiec sie zgodzilam. Potem, oprocz oczywiscie wstawek muzycznych, wstawiala tak strasznie nadete , politpoprawne , "postepowe" kawalki, jednostronne, propagandowe ze mnie zemdlilo. I wyrzucilam. Sloneczny ale chlodny poranek. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 08:54 Dobrze, że to na swojej ścianie pisała, a nie na Twojej, hahaha :-))) Basieńce współczuję. Co nie przeszkadza mi mieć wizje o jej różdżkach... ;-))))))) Odpowiedz Link
jutka1 PS. Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 11:06 Mój bardzo dobry znajomy, mój były chłopak, właśnie zamieścił na swojej ścianie okropny rysunek w temacie podobnym, co Twoja już-była fejzbukowa znajoma, i jak już zebrałam szczękę z podłogi, to go w prywatnej wiadomości zawiadomiłam, że jednak może by czasem pomyślał i ruszył głową, zanim coś zamieści z publiczną dystrybucją. Nasza wymiana przyniosła tylko eskalację różnic, więc jak widać nie ma dyskusji. Ze znajomych go nie wywalę, ale chyba przeniosę go do kategorii "dalecy znajomi", żeby mnie jego wpisy nie irytowały przez wyskakiwanie w newsfeedzie. Odpowiedz Link
maria421 PS. Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 11:28 Jutka, zwrocilas mi uwage na jedna istotna rzecz, a mianowicie ze ta moja ex- znajoma umieszczala to wszystko na swojej wlasnej scianie. Wiec moze by wtedy wystarczylo kliknac w opcje "nie chce tego widziec", zamiast ja skreslac z listy znajomych? To nie byly przeciez zadne wpisy wykraczajace poza jakiekolwiek dobre obyczaje, to byly raczej tanie sensacje z jednomyslnymi komentarzami jak pod dyktando. Odpowiedz Link
jutka1 PS. Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 11:35 Jeśli aż tak bardzo Cię ona irytuje, Marysiu, to krzyż na drogę i skreślenie. Bo opcja "nie chcę tego widzieć" działa tylko na wpis, który Ci wyskoczył w newsfeedzie. Żeby w ogóle nie wyskakiwały czyjeś wpisy, zaznaczasz (pod "nie chcę tego widzieć") "Unfollow XYZ" i wtedy żadne jej wpisy Ci się nie będą pokazywać. Zostawienie jej w znajomych niesie jednak ryzyko, że TOBIE na TWOJEJ ścianie może wpisać co jej się żywnie podoba, HAHAHAHA :-)))))))))) Odpowiedz Link
maria421 PS. Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 12:04 Jutka, jak juz ja raz skreslilam, to ponownie nie bede zapraszac. Czasem ja widuje w komentarzach pod roznymi rzeczami zamieszczanymi przez naszego wspolnego znajomego, ale to jest OK. Odpowiedz Link
jutka1 PS. Re: Dzisiejsze wpisy... 11.08.14, 12:11 Nie mowie, że masz ją zapraszać ponownie, tylko tak na przyszłość wskazówki dałam :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 11.08.14, 09:09 Poniedziałek, i zgodnie z tradycją wyjeżdżam na cały dzień. :-/ Przynajmniej upał odpuścił, ma być dzisiaj maksymalnie 22C. Miłego dnia Wam życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 11.08.14, 09:31 u mnie slonce znowu swieci, niebo czyste, 25 stopni. Jakby sie wczoraj nic nie zdarzylo. Zanim pojde biadolic nad ogrodem, musze dokladnie odkurzyc mieszkanie. Szczegolnie ucierpiala sypialnia, bo to jedyny pokojh w ktorym jeszcze mam wykladzine. A zanim zdazylam tam zamknac drzwi na balkon, to nawialo tyle badziewia, ze w nocy musialam do klopa chodzic w pantoflach, zeby sobie nog nie pobrudzic:)) No, nie tak sobie planowalam spedzic poniedzialek... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 11.08.14, 11:25 Pada deszcz. Głównodowodząca przedłużyła sobie wakacje i zawiadomiła wszystkich, że jeszcze przez 10 dni mają nie dzwonić, nie pisać i generalnie won za kanapę, więc panuje kompletna cisza i bezruch. No cóż, przyjdzie mi znowu inaczej zagospodarowywać swój czas, a jeśli chcą mi płacić za nicnierobienie, to tylko ich problem, prawda? :-) Basiu, z ciekawości: czy Wasze lokalne media podały wczorajszą siłę wiatru? Odpowiedz Link
ewa553 moj szturm 11.08.14, 12:02 wg. mojej gazety: 100 km/h, dla mnie odczuwalne bylo 200.. Moja dzielnica najbardziej ucierpiala, bo to od polnocy przyszlo, a ja mieszkam w najbardziej na polnoc wysunietej czesci miasta. Przez noc straz pozarna i policja byly 300 razy wzywane do pomocy: dachy polecialy, drzewa wyrwane z korzeniami, auta pod tymi drzewami. W mojej wsi stoi kilka historycznych, pieknych stodowl, takich di suszenia tabaki, wiec wielopietrowych. Jedna tego nie wytrzymala, zostala zburzona i pogrzebala pod gruzami auto. Pociagi zostaly wstrzymane, a po burzy trzeba bylo najpierw usuwac szkody na torach. Na szczescie w tym wszystkim zaden czlowiek nie ucierpial. A ja zamiast zajac sie prywatnymi szkodami, musze sie zajac podopieczna, ktora zostala przez "przyjaciela" pobita i szuka nowego mieszkania, bo on w tym samym domu mieszka. Ludzie! Pojecia nie macie ile to zalatwiania!! Odpowiedz Link
maria421 Re: moj szturm 11.08.14, 12:09 Moja corka pytala mnie dzisiaj przez WhatsApp czy wszystko u mnie ok, bo czytala ze straszne burze nad Niemcami szalaly, ale u mnie zadnej burzy nie bylo. Ewa, noz mi sie w kieszeni otwiera jak czytam o "przyjacielach" ktorzy bija kobiety. Mam nadzieje ze ona kopnie "przyjaciela" w .... , i ze go zaskarzy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: moj szturm 11.08.14, 12:29 Współczuję... A co do Twojej podopiecznej, to mam nadzieję, że wezwała policję i będzie ten złamaniec przed prawem odpowiadał? Odpowiedz Link
ewa553 Re: moj szturm 11.08.14, 12:40 nie wezwala. Pracuje w warsztatach dla uposledzonych/kalek i tam sie poskarzyla, opowiedziala i wyrazila zyczenie przeprowadzki. Oni do mnie zadzwonili i jade do nich na trzecia. W miedzyczasie wykonalam kilka tel. w tej sprawie i po rozmowie w warsztatach zawioze ja (ok.100 kg) na policje zeby zlozyla skarge. Zal mi tylko ze tak trudno znalezc od razu mieszkanie. Odpowiedz Link
maria421 Wtorek 12.08.14, 08:22 Musialam wczesniej wstac, bo na 7.30 zapowiedzial sie majster do inspekcji pieca ogrzewczego. Przyszedl jakis nowy , strasznie przeziebiony , i jeszcze przy tym piecu siedzi. W nocy padal deszcz, teraz jest spokojnie i slonecznie, wiec moze gdzies sie wypuszcze. Jak tylko majster inspekcje skonczy. Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 12.08.14, 11:03 Żebyś się tylko nie zaraziła tym przeziębieniem! Tutaj pogoda ni w gruchę, ni w oko. Jasna szarość, i nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie. Mam dzisiaj dość luźny dzień, dzięki niebiosom. Pokrzątam się w domu i zagrodzie, poczytam, odpocznę. miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 12.08.14, 13:18 Bylam w miescie, kupilam sobie cienka kurteczke, taka ktora mozna do walizki wcisnac, wyjac i zalozyc bez obawy ze pognieciona. Bedzie na zmiane do mojej ulubionej czarnej kurteczki. Jest okolo 20 stopni, ale ciagle dosyc silny wiatr. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 12.08.14, 16:08 slonce, duszno, 25 stopni. Przed poludniem spotkanie z roznymi zakimi w sprawie podopiecznej. Nic z tego nie wyszlo, nielatwo znalezc takie miejsce, jakie by sie nam marzylo. Bylam tez w "spoldzielni mieszkaniowej" ktora wspolpracuje z urzedem socjalnym. dostalam kupe formularzy do wypelnienia i obietnice, ze po dostarczeniu rozpatrza. niech zyje biurokracja. w miedzyczasie moja Ramona rozmysli sie zapewne i nagle poczuje chuc i zostanie z tym facetem i mysmy sobie wszyscy zawracali niepotrzebnie glowe. ale zwazywszy to, ze ma depresje i stany lekowe, nie mozna jej lekcewazyc. taki nasz - opiekunow itp.- los. Moja Edda wrocila z Anglii, a poniewaz za dwa dni wyjezdza do Francji, wiec idziemy dzis na kolacje i omawianie wydarzen ostatniego tygodnia. Jest szczesliwa/nieszczesliwa ze znowu wyjezdza, a ja sie w sumie ciesze: mam tyle spraw do zalatwiania, ze brak przyjaciolek dobrze tu pasuje. Marysiu, ja mam taki plaszczyk cieniutki, ktory mozna zwinac i wsadzic do kieszeni. Po rozwinieciu wyglada jak nowy. Nie podoba mi sie zanadto kolor, ale jestem szczesliwa ze wogole cos tak praktycznego znalazlam. Jest to tzw. nieodzownik podrozniczy:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek 12.08.14, 17:48 Dzisiaj zrobiłam całą furę kompletnie nie do przyjęcia i nie politycznie poprawnych rzeczy. Wstałam w południe (co i tak jest lepiej niż wczoraj...) Nie zjadłam śniadania, wypiłam na pusty żołądek kawę Nie dałam psu jeść, bo nie było co Poszłam do sklepu i kupiłam jajka, kabanosy, stek z antyrkotu, i butelkę czerwonego wytrawnego wina Mołdawskiego Powiedziałam ojcu, że nie mam czasu z nim gadać Odobserwowałam kumpelę umieszczającą śliczne bukoliczne zdjęcia ze swojego domu i zagrody Zrobiłam psu jajecznice z 4 jaj (zdrowiej i taniej niż psie żarcie) Zrobiłam sobie omleta z brokułem i zeżarłam w towarzystwie kabanosów z piri i kieliszków mołdawskiego dwóch jako pierwszy posiłek dnia Z listy rzeczy bardzo ważnych nie zrobiłam NIC ale kupiłam los na lotka Zjadłam jeszcze kilka kabanosów z piri i chipsów tortilla z serem i jeszcze odrobinę Mołdawskiego wina JESTEM BEZWSTYDNĄ OKROPNĄ ŚWINIĄ :D Leniwą świną... ...no po prostu... ... świnią... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 12.08.14, 20:37 no po prostu niemozliwa swinia zachwyconom sobom:)) PS biedny pies. czy zabierasz go z soba na nowe miejsce zamieszkania, czy ktos sie nad biedakiem ulitowal?? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek 12.08.14, 20:50 No coś Ty, Ewka, mam obcym oddać całkiem dobrego psa? Przerobię na kiełbasy i zabiorę ze sobą, tylko go nieco podtuczyć muszę... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 12.08.14, 22:27 Boszszsz... Jaki boski dzień, Stokrotko!!! Świnio jedna! HAHAHAHA :-))))))))))))))) Ja z kolei dzisiaj zrozumialam na własnej skórze Twoje powiedzenie, że ktoś się na Ciebie wyrzygał. Kolega z klasy, mieszkaniec sąsiedniej wsi, nie widziany od dobrych kilku lat, przyszedł z wizytą (spotkałam go w sklepiku wiejskim i tak sie dowiedział, że jestem na miejscu). Przez 1.5 godziny wysłuchiwałam opowieści o katastrofach zawodowych, okropieństwach życia i innych takich, i od 19:30 dochodze do siebie. Ja pierdolę. Pardon. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek 13.08.14, 00:09 Prostak, bydlak, womitoriusz i cham ! Trzymaj się Pytuniu i regeneruj. Złe nie śpi. Złe się podkrada - i zarzyguje... Odpowiedz Link
maria421 Sroda 13.08.14, 11:26 Jakas czarna dziura Was wciagnela czy gdziescie sie podziali? Ja juz dzisiaj zdazylam zdrowo sobie popracowac w ogrodku i palce sobie kolcami rozy pokaleczyc a Wy spicie? Pobudka! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda 13.08.14, 13:16 Zaspałam trochę i wpadłam w wir. Ale już wysuwam peryskop. :-) Zanim wyjadę na popołudniowe spotkanie, duszę właśnie żeberka w sosie musztardowym. :-) Na maleńkim ogniu, jeszcze ze dwie godziny i będą na obiad, w towrzystwie kaszy gryczanej i własnej roboty ogórków małosolnych. Mrumru. :-) Pogoda zapowiadała się pięknie, ale się sfrąkła (zam. ;-) ). Chmury, tak jakby zbierało się na deszcz. Błeee. No ale lepsze to, niż zimnica czy burze z huraganami, więc juz przestaję jojczyć. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 11:36 Weekend, jak zwykle w VT, boski. W sobote Braz nas opuscil (bylismy a trois z kolezanka), by sie udac do strasznej dziury w Mass. Sie tam umowil z kumplem czy kuzynem, kto go wie. Odmowilem wycieczki, bo 4 godziny w aucie w jedna strone to dla mnie zaden weekend. Zamiast, spedzilem z kolezanka dzien dziewczynski polegajacy na objezdzie okolicznych wsi w poszukiwaniu lodow. Znalezlismy trzykrotnie: creemees, lody, oraz sorbet. W trakcie zas walilismy przeboje z lat 90. wyjac strasznie, glownie Chumbawamba "Tubthumping". Ale to juz sroda! Czyli zaraz znowu VT! :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 13:18 SiDżej, z ciekawości: ile czasu zajmuje Wam dojazd do VT? 4 godziny jakieś? Tak "na oko" zgaduje, ale nie mam pojęcia. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 16:12 Wciągło srągło. A tymczasem Kris pod pozorem absencji Braza się prowadza z jakąś lalunią. Na lody! Stary jak świat numer z tymi lodami. W książce niejakiego Dziurawca, chcąca się puścić żona, osiągnęła imponujące efekty zamieszczając na portalu randkowym bardzo szczątkowe informacje. Mianowicie zdjęcie zdjęcie wymalowanych czerwoną szminką ust. Oraz nik. ALGIDA. Spowodowało to w pierwszych 24 godzinach napływ 1000 ofert, po czym nastąpiło zapchanie. Skrzynki mailowej. ALGIDA z tych 1000 ofert automatycznie odrzuciła te bez zdjęcia, powyżej 40-stki, poniżej 20-stki, etc, etc, z pozostałych 200 ofert wybrała dokładnie 56 i przystąpiła do realizacji planu w trakcie to czego, powrócony przedwcześnie z delegacji mąż zastał ją na czworakach w czerwonej koronkowej bieliźnie, oraz czarnych szpilkach w trakcie konsumpcji (Darek, lat 36, trener biznesu, własna firma, zadbany, wysportowany, pełna dyskrecja) .... loda. Więc Kris, gej nie gej, nikt nie jest bezpieczny, i jakoś nigdy się to nie kończy dobrze. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 16:29 hahaha, Dorotko, jestes niesamowita! Juz nigdy nie bede konsumowac loda bez sprosnych mysli:)) PS czerwona koronka i zarne szpilki bardzo pobudzaja moja wyobraznie (pamiec?) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 18:57 Nic nie rozumiem z tego co piszecie. Nic a nic! Lody sie konsumuje na siedzaco, lyzeczka, a nie na czworakach przeciez. Dziwne teksty jakies tu wstawiaja ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 19:33 No proszę, a teraz Mańka z lewej mańki świętoyepliwą świętoszkę usiłuje strugać. Takie struganie, pszepani, to na fleta, ale nie nas, bez loda! HAHAHAHAHAHAAAAAAAA Pampersa, raz! :-))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 20:13 .... na fleta? Na waleta chyba? Na waleta też można. To jak dwóch śpi na łóżku jedno-osobowym. Ale jak trzech, znaczy troje - to nie wiem, to już chyba nie walet. No ale Braz się oddalił. Więc jednak dwóch, znaczy dwoje. Czyli walet. Z lodem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:08 No co Ty? "Strugać fleta" nie znasz? :-))))))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:20 jutka1 napisała: > No co Ty? "Strugać fleta" nie znasz? :-))))))))))))))) > Jutka, sprawdzilam w slowniku, to jest "stroic" nie "strugac". Pampersa jeszcze masz? To sprawdz: nonsensopedia.wikia.com/wiki/S%C5%82ownik:Masturbacja Ratujcie mnie, bo mi przepona peknie :-)))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:24 Oj tam oj tam, Marysiu, W necie nie znalazłaś, to udowadniasz, że nie istnieje? Tsk tsk tsk,,, ;-))) Wyobraź sobie czynność strugania fleta - and I rest my case, counsellor. HAHAHAHA ;-))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:28 Jutka, chcialam Ci tylko podeslac moje odkrycie calej listy nazw tej samej czynnosci, ktora to (lista, nie czynnosc) przyprawila mnie o konwulsje smiechu :-)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:16 Moje drogie, Wy musicie zrozumiec, ze w moich czasach (ha!) lod to byl lod. I nic wiecej. O taaakich sprosnosciach na kolanach to sie nawet po cichu nie rozmawialo. Kiedys kolezanka z liceum pozyczyla mi ksiazke w jezyku angielskim i tam bylo co nieco o "butterfly flick" , ale bylo tez ze mozna , jak kto lubi, uzyc bitej smietany, jak kto chce nawet z sokiem malinowym. O lodach nic nie bylo. A z fizyki juz wtedy wiedzialam ze cialo pod wplywem zimna sie kurczy ;) Wtedy sie zastanawialam czy te smietane nalezy przed czy w czasie ubijac, bo nie wiedzialam za na zgnilym Zachodzie mozna smietane w syfonie kupic. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:35 Ja mam podobnie jak Maria. Lod to lod. Najchetniej sie biore za wszelkie smaki berry. To inne to blowjob i tego sie trzymam. Tej terminologii, sie znaczy. Mnie kiedys instruowal w Polsce zamieszkaly kolega na temat wspomnianej tematyki, tzn. na temat nowej terminologii i "robienie loda" bardzo mnie ubawilo. Bylo cos jeszcze, tez zabawne, ale nie pomne. Wanna? Jednakze nie dla mnie taka nowomowa, bom stary pies do nowych sztuczek jezykowych, tzn. lingwistycznych, nieskory. I zadnych waletow nie bylo takze. Panna spala we wlasnym namiocie. My tez. Na materacu nie jednoosobowym, ale na queen size. Bo jakze by inaczej! A do granicy z VT mamy 1 godzine. Do naszego zas biwaku az 3, lacznie z postojem na pobranie lokalnej kasy oraz zakupienie prowiantu w supersamie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:43 Wiecie co, ja nigdy nie rozumiałam tych zamieszek z żarciem. Bita śmietana śmierdzi nabiałem, co może jest ok do tortu ale napewno nie do siusiaka. Miód, czekolada czy soki są lepkie. Lepkość cielesną znajduję mało podniecającą. Odpowiedz Link
felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:55 Aja sie dzis delektuje nie lodami w jakiejkolwiek wersji ale folklorem bretonskim, wlasnie "leci" na Fr3 koncert finalowy 44 Festiwalu Interceltyckiego wLorient a po nim recital piosenkarski Nolwenn Leroy. Na pewno dzis spac nie pojde. Tu probka NL: www.jukebox.fr/nolwenn-leroy/clip,la-jument-de-michao,qk33fl.html Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 21:58 Paskudna nazwa "blow job" . Z dmuchaniem to nie ma nic wspolnego i z job (jezeli nie robi sie tego zawodowo za pieniadze) tez nie. Fellatio- to brzmi ladnie :) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 13.08.14, 22:49 "Ju vont zet aj perform fellacjo on ju, ja?" moglaby powiedziec Marianne Sagebrecht do Jacka Palance. Poza ekranem jednak raczej nie :)) Jak zwal, tak zwal: robic loda, blowjob, a nawet blow job, byle porzadnie wykonane :) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 14.08.14, 14:45 chris-joe napisał: > "Ju vont zet aj perform fellacjo on ju, ja?" moglaby powiedziec Marianne Sagebr > echt do Jacka Palance. Poza ekranem jednak raczej nie :)) He he he... Oczyma duszy mojej widze decrescendo. U Palanca oczywiscie :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 00:26 Bez mleka, nabiału i glutenu, co ja mam jeść na śniadanie???? JARMUŻ Po alkoholu zawroty głowy i mdłości, czy to uczulenie???? To ciąża, bo picie alkoholu przed ciążą skutkuje ciążą. Pierwsza randka z mężczyzną z zagranicy, czy coś z tego będzie??? Ciąża. I jarmuż. Odpowiedz Link
narfi Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 04:16 Niosac kaganek oswiaty :) fellatio 1887, from L. fellatus, pp. of fellare "to suck," from PIE base *dhe- (see fecund ). The sexual partner performing fellatio is a fellator; if female, a fellatrice or fellatrix. ...i w czym to brzmi lepiej niz blowjob, giving head, or sucking off, my dear fellators and fellatrixes :D Odpowiedz Link
narfi Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 04:36 Jeszcze tylko pytanko do Marii. Gdzies Ty sie dziewczyno chowala? W klasztorze? Moge sie mylic. ale z kontekstu roznych postow na tym forum wynika, ze jestes mlodsza od Ewy, a Ewa ode mnie. Jak siegne pamiecia w tamte lata, to ten nader zacny sposob spedzania czasu byl szalenie popularny jak i czesto dyskutowany, no, ale moze tylko w srodowisku " bananowej mlodziezy" jak sama nazwa wskazuje :D Odpowiedz Link
maria421 Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 08:43 Narfi, w jednym sie nie myslisz- jestem mlodsza od Ewy. Ale od kiedy tutaj Jutka mi powiedziala zebym sie ogarnela bo wszystko mi sie tylko z jednym kojarzy, to musze troche podreperowac imidz :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 09:00 narfi, skoro jestes starszy ode mnie to pewnie tez pamietasz jak sie dawniej w Polsce mowilo: robienie druta, obciaganie druta - wiecej nie pamietam. Mialam przyjaciela wielkiego ktory zajal sie produkcja bizuterii z miedzi (dla Cepelii). Skonczyl zreszta jako milioner. Ale pamietam jaka ucieche mielismy bo on stale szukal kogos do klepania druta. Nie chodzilo bynajmniej o zadne takie, tylko drut miedziany trzeba bylo na plasko klepac i dopiero wtedy mozna bylo zaczac produkcje. A Maryska jest zepsuta do szpiku kosci tylko probuje to przed swiatem ukryc. Ale nie z nami takie numery, mysmy Cie Marysiu przejrzeli!! Narfi, nie mam Twojego zmyslu orientacji a pamiec mam dobra, ale krotka, wiec nie pamietam: w ktorym roku wyjechales z Polski i skad? Ja w 1975, z Katowic. Odpowiedz Link
narfi Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 10:27 No z tym klepaniem druta, to juz mala przesada jest. Toz to straszne okhrucienstwo. Byla taka anegdotka o facecie, ktory sie zalil lekarzowi, ze zbyt czesto sie onanizuje. Na to lekarz pyta a jak pan to robi. Facet odpowiada, no, wyjmuje na stol i wale mlotkiem, na co lekarz, a kiedy to sprawia panu najwieksza przyjemnosc? Jak nie trafie, odpowiada pacjent. W tamtych czasach nazywalo sie to dziesiatkiem terminow, ale jako gentleman:) nie bede ich tutaj wyszczegolnial. ...a co do Twojego zakamuflowanego pytania ile mam lat, to nie ma sie czym chwalic, ale tak definitywnie to wyjechalem w 68 z Warszawy, mimo, ze wczesniej spedzilem w sumie kilka lat w roznych krajach z powodu roboty moich starych, czym tez nie nalezy sie w dzisiejszych czasach chwalic:) ale nie wiem czy tamte lata mozna nazwac emigracja. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 12:38 narfi, zle zrozumiales, nie pytalam o wiek. wystarczy mi, ze jestes starszy ode mnie:) A wiec jestes od 46 lat na stale poza Polska. Niezle. Poniewaz piszesz z Au to myslalam ze wyjechales z tymi, co przez Austrie do Australii polecieli. Twoj dowcip znam naturalnie, widocznie dlugo sie w Polsce trzymal, skoro go tez znam. Bywasz czasami w Polsce? Odpowiedz Link
narfi Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 14:44 Do AU to nie tak od razu. 4 lata w NRF, 2 lata w RPA i dopiero Australia. Do Polski jezdze rzadko. Jak jeszcze rodzice zyli to czesciej ,a potem to juz nie bylo po co. Wolalem jezdzic po egzotycznym swiecie. India, Am.Pld. Afryka. W tym roku wybieralem sie do Chin, ale nie wiem czy pojade. Dzieci sraja na gazete rozlozona na stole, dorosli dopiero odkrywaja zalety prysznica w domu, zreszta mam ich tu tysiace na miejscu :) Ostatni raz bylem w Polsce w 2003 i chyba juz wiecej nie pojade. Wstyd powiedziec, ale mnie zupelnie nic tam nie ciagnie :( Odpowiedz Link
maria421 Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 14:49 Narfi, Ty koniecznie jedz do Polski. Jest piekna! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 14:58 daj spokoj, Maryska. Nie namawiaj na Polske. Ja tez chyba juz nie pojade choc akurat mam problem: moje siostrzenice wymagaja ode mnie zebym zrobila w przyszlym roku z nimi mala objazdowke po Polsce. M.in. do Rzeszowa, co mnie juz powalilo: tam mieszka ich ojciec z ktorym wole piec minut porozmawiac przez tel., lubie go, ale nie na tyle aby TAM jechac! Gdybys nie patrzyla na Polsce oczyma Twojej corki, to bys moze widziala, ze sa drobiazgi warte zaliczenia i duzo, duzo rzeczy do omijania. Tak wiec narfi ja Ci odradzam abys po tylu latach jechal tam. Moze nie musisz do Chin, bo to faktycznie nieapetyczna kultura, ale predzej juz do Niemiec niz do Polski. Mozecie mnie sklac. A propos Narfi: podziwiam ludzi ktorzy odwiedzili po drodze kilka krajow zanim sie osiedli. Bo nie jestes tu jedyny, ertes i c-j maja tez wedrowke. o innych dokladnie nie wiem. Ja przyjechalam docelowo tutaj do Niemiec, bo i jezyk troche znalam i przede wszystkim wiedzialam ze mam zapewniony start. A mimo tego wiem jak dlugo trwalo, zanim zaczelam tu normalne zycie. Tak wiec zaczac gdzies w miare normalne zycie i potem sie przenosic? Nie, albo brak mi fantazji albo jestem za leniwa. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 15:34 Ale palnelas, Ewa... Ja widze Polske oczami mojej corki? Ja tam jestem duzo czesciej niz ona. I oczywiscie wiem, ze jest wiele miejsc do omijania. Podobnie jak mniej wiecej wszedzie w Europie. Odpowiedz Link
narfi Re: Wieszczba na dobranoc :) 14.08.14, 15:00 Jak to Pilsudski powiedzial? Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy :) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, a jakby piątek... 14.08.14, 10:46 ... bo od jutra długi weekend. :-) Widzę, że dyskusja o fletach i drutach rozwinęła się w najlepsze. ;-) Tak trzymać. Oh, pardon, pardon! :-))) Z frontu pogodowego, wczorajszy i całonocny deszcz paruje, od czasu do czasu pokazuje się słońce, i podobno dziś i jutra nie będzie padać. Zobaczymy. Dałam sobie dzisiaj wolne, no: mniej więcej, i jedyne, co muszę, to pójść do sklepiku wiejskiego - jutro zamknięte. Poza tym luzik. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, a jakby piątek... 14.08.14, 12:41 Ja tez myslalam ze dzis piatek: abonuje nasza codzienna gazete w piatki i soboty, a dzis mi przez pomylke tez dali. No i sie zdenerwowalam, ze przegapilam moj czwartkowy termin u fryzjerki:) Co by mi zreszta dobrze zrobilo:miala dzis migrene i widac to po mojej fryzurze: wygladam jak nauczycielka z Orzesza i do tego z lat szescdziesiatych. Troche mi sie wlosy ukladaja i normalnie robi mi je ladnie, w luzne loczki, a tym razem wyglada jakbym miala na grzywce takom drobnom ondulacje..Do tego siwom.. Chyba wskocze do Renu.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 14.08.14, 13:23 To ja też jojknę, bo zbiera się na deszcz. :-( Głupie prognozy pogody. Sklepik wiejski odbębniłam, zaraz zjem obiad, a po obiedzie ukiszę następne 2-3 słoiki ogórków. A potem (albo między obiadem i kiszeniem? hmmm...) strzelę sobie sjestę, a potem obejrzę 4. sezon The Killing. O! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 14.08.14, 14:48 Jutka, po przeczytaniu tej listy, co Ci ja wczoraj zamiescilam, znow mi sie wszystko z jednym kojarzy. Kiszenie tez :) Pogoda w kratke- raz slonce raz deszcz. Bylam na zakupach, bo w sobote mam gosci na kolacji. A teraz pieke pasztet z cukinii, bo to podobno pychota jest. Ewka, tylko mi do Renu nie skacz, bo topielica z taka fryzura bardzo zle by sie na policyjnym zdjeciu prezentowala:) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek, a jakby piątek... 14.08.14, 21:37 Tu wczoraj lalo. Dzis w krate i zimno jak w pazdzierniku. I w weekend cos ma skapnac, ale biwaku nie odwolujemy, bo nie tak ich znow wiele zostalo do konca sezonu. I rozne rzeczy mi chodza po glowie w tej dobie. Jak chocby ta stara i przedawniona, wydawaloby sie, wrozba: Ruscy wejda, nie wejda? Narfiego absencja w Macierzy. Mnie to wcale a wcale nie burzy, bo sam sobie czesto mysle, czy bede do PL wpadal, gdy mamy tam juz nie bedzie. W koncu to ona jest glownym powodem mych tam biennalnych odwiedzin. I to nie calkiem po drodze. A i to: Czy miewacie takie drobne, poldzienne, moze i nawet dwudniowe, zauroczenia? Spotkacie kogos przypadkowego, zamienicie pare zdan i pozniej ta osoba siedzi w czerepie i niepokojaca -ale i przyjemna- nostalgie po sobie pozostawia. Crushes and gettin' smitten I'm talkin' about. Wlasnie mi sie zdarzylo. W rewirze wylukalem niezwyklego przystojniaka. Lazil od drzwi do drzwi. Okazalo sie, ze roznosil ulotki z podobizna swego zagubionego kota. Mine mial bardzo smutna, widac ze za kotem cni. I to chyba moje zauroczenie spowodowalo. W koncu przystojniakow jest wielu. A tu taki jeden macho co jeszcze biega za kotem. No jak sie nie zauroczyc, sie pytam. Pogadalim chwilke, wzialem ulotke. Dzis zas pod nogi mi sie napatoczyl kot jak z tego obrazka, w krzale zaraz dal nura i tyle go widzialem. Zadzwonilem wiec pod numer z ulotki. Odebrala dziewczyna. Oh, well, w koncu o kota chodzi. Tez bardzo sympatyczna w sluchawce. Kota opisalem, wskazalem namiary spotkania, zyczylem powodzenia w poszukiwaniach. Ona bardzo wdzieczna, podekscytowana. Mam nadzieje, ze nie po proznicy. Tak, czy siak, facet mi siedzi w czerepie z lekka :) Oto kot z ulotki. Sami rozumicie zaurocznie :) Nadto: I o sprawie z Missouri mysle. Nie tak dawno na tym forum obwieszczano, ze rasizmu w USA juz nie ma. Nie wiem tez, i dochodzic tu nie zamierzam, co sie wydarzylo dokladnie Michaelowi Brown. W kazdym razie nie zyje. I, w kazdym razie, mamy kolejne race riots. I moze byc jeszcze gorzej. Bo podzialy rasowe i zbyt czesto sie na nie nakladajace podzialy ekonomiczne w USA sa faktem. I im dalej na poludnie, tym gorzej. Sa obszary wielowiekowej, endemicznej nedzy i wywlaszczenia. I izolacji. Wewnetrznej i zewnetrznej, wymuszonej i przyjetej. Wzajemnego braku zaufania i leku. W innym temacie Wanna o czyms takim wspominala. A wydawaloby sie, ze jest juz slicznie i moze byc tylko lepiej. Tymczasem stare widma are alive and well. And they live in Missouri. I gdzie okiem nie siegnac. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, a jakby piątek... 14.08.14, 23:13 Mnie także jakoś narfistyczna niechęć do macierzystych odwiedzin nie bulwersuje. W końcu po to człowiek w końcu wyjeżdża, aby być wyjechanym. Nostalgia oczywiście jest, ale raczej moim zdaniem jest to dopust boży i defekt charakteru niż powód do dumy i gloryfikacji. Powodem odwiedzin najczęściej są przyjaciele lub rodzina, jak tych zbraknie, to ta chęć nawiedzania słabnie. A już zwłaszcza u osób dawno wyjechanych. To tak naprawdę jest zupełnie inny kraj niż te 40 z hakiem lat temu, lub nawet już po 15. Co do zauroczeń pół, jedno lub dwudniowych, to nie. Nie miewam. Nie lubię obcych i się trzymam z dala. Czas który jestem zmuszona poświęcić na rozmowy z obcymi uważam za zmarnowany, zaś myślenie o nich to już kompletny jałowy bieg zasobów mentalnych. Natomiast myślenie na różne tematy - bardzo pochwalam. Ja też sobie myślałam ostatnio, bo apropos dyskusji o idei aby policja w USA obligatoryjnie nosiła kamerki i filmowała wszystkie swoje poczynania, kolega co mieszka w Tajlandii powiedział, że rutynowo daje tam glinom łapówkę 15 dolców uważając to za gest wdzęcznego obywatela wobec stróżów prawa. Zaszłam więc w głowę, za co on im tę wdzęczność okazuje, no i tutaj mnie niestety dopadła marysioza, czyli drut i jego klepanie. Kolega co prawda nie jest gejem, ale kto powiedział, że stróże prawa w Tajlandii to same chłopy. A robienie laski przez policjantkę, to pewnie jest ekscytujące doznanie. Odpowiedz Link
narfi Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 06:02 Ciesze sie, ze moje wynarodowienie:) spotkalo sie z ogolnym zrozumieniem,ale tez niczego innego tutaj sie nie spodziewalem :) U siebie spotykam sie niestety, z dosc powszechna niechecia wsrod miejscowych polonusow. No, bo tak. Do kosciola nie chodze, polskich imprez unikam, gdy AU grala w pilke czy siate przeciw Polsce, to kibicowalem Australijczykom, z Latarnika nic w sobie nie mam, no to jaki ze mnie Polak:) Chociaz cos w tym jest. Nawet wtedy gdy jeszcze mieszkalem w Polsce ,to czulem sie bardziej warszawiakiem niz Polakiem i to mi zostalo. Wiekszosc moich polskich znajomych to warszawiacy i co ciekawe, wiekszosc z nich tez tak te sprawy odczuwa. I jeszcze jedna ciekawostka. Znam wielu Polakow, ze stazem emigracyjnym podobnym do mojego, albo i dluzszym i sporo z nich mowi jakims dziwnym, czasami wrecz karykaturalnym polskim, ze juz nie wspomne o wtracaniu angielskich slow w kazde zdanie, ale nigdy nie spotkalem sie z tym, zeby to robil rodowity warszawiak. ...i na koniec anegdotka. Lata temu, bylem w Ushuaia, zupelnie na koncu swiata i jestem w recepcji hotelowej . Chwile po zarejestrowaniu sie jakis gosciu do mnie podchodzi i mowi po polsku: pan jest Polakiem, prawda? ...mimowolnie zauwazylem pana nazwisko w paszporcie. A ja na to z, w sumie zyczliwym, usmiechem: nie, warszawiakiem. Gosciu spojrzal na mnie dziwnie i sobie zamruczal pod nosem : o zesz ty chu... Widywalem go w hotelu chyba przez tydzien. Omijal mnie szerokim lukiem, a pewnie tylko nas dwoch mowilo po polsku w calym miescie . ...i jak tu nie lubic rodakow :D Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 09:28 A ja dodam jeszcze jeden kij w przysłowiowe mrowisko, bo do Polski mnie ciągnęło, a jak już wróciłam po raz drugi, to widzę tu więcej negatywów, niż pozytywów. Nie mówię o makroekonomii, ale o innych, wkurzających rzeczach. Niektórym daję upust na najbliwszym forumie, inne zostawiam dla siebie czy też narzekam innymi kanałami. Z drugiej strony, pozytywy też doceniam, więc - jak by tu się dobrze wyrazić - mieszkam w moim takim osobnym trochę matriksie. Nie oglądam polskiej telewizji, z prasy papierowej czytam tylko Polityke raz w tygodniu, a cała reszta mojej codzienności jest w 80% przebrzydle kosmopolityczna. HAHAHAHA ;-)))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 09:35 Ja jestem sentymentalna i do Polski mnie ciagnie regularnie minimum raz na rok. Polska tak sie zmienila przez ostatnie lata, ze teraz sobie nawet wyobrazam ze moglabym tam mieszkac, choc zdaje sobie sprawe, ze szybko bym zatesknila do Niemiec, najprawdopodobniej przy pierwszym kontakcie z polska biurokracja czy sluzba zdrowia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 09:21 Takich zauroczeń już nie miewam, może się starzeję? :-))) Już bardziej bym się tym kotem zauroczyła, piekny. :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 09:58 Zauroczenie swiadczy o mlodosci ducha i ciala:) Co do rasizmu to znow wloze kij w mrowisko pytaniem co by bylo, gdyby zastrzelony przez bialego policjanta w Missouri chlopak byl bialy. Co by bylo gdyby to kolorowy policjant zastrzelil bialego nastolatka. Nie ma takich tragicznych przypadkow? Pewnie sie zdarzaja, ale o nich nie wiemy bo nie prowadza do riots. W kazdym razie, wydaje mi sie ze amerykanska policja o wiele chetniej siega po bron niz policja w krajach UE. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 10:41 Czego chcesz dowieść swoimi pytaniami? Że zastrzelenie (kilkoma kulami) nie uzbrojonego czarnoskórego osiemnastolatka z rękami podniesionymi do góry nie było aktem rasizmu? Poczytaj sobie o tym wszystkim w BBC news albo NYTimesie, a potem zadawaj takie pytania. O racial profiling słyszałaś? O sytuacji w południowych stanach USA czytałaś? Twoje pytania to żaden kij w mrowisko, tylko - wybacz - albo przejaw niewiedzy, albo odzwierciedlenie światopoglądu, albo cynizmu. Sama nie wiem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 10:48 i tu przesrales u mnie dokumentnie narfi, juz Cie nie lubie. Arogancki stosunek Warszawiakow do reszty Polski zawsze juz powodowal u mnie odruch wymiotny. Ze niby co? Pepek swiata? Czym lepsi: urodzeniem? A fuj! Nie jestem Slazaczka, ale spedzilam tam wiekszy czas mojego zycia w Polsce. Ci Slazacy, ktorzy przez wieki musieli walczyc o swoja polskosc imponuja mi bardziej niz ktos kto przez urodzenie tu czy tam uwaza sie za cos lepszego. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:03 A ja uważam Basiu, że Twoja reakcja jest mocno przesadzona i zbyt emocjonalna. Nie nic złego w tym, że ktoś się identyfikuje najpierw jako mieszkaniec "małej ojczyzny" - czy to jest Warszawa, Mazowsze, Śląsk czy Podlasie, a potem jako obywatel kraju. Wręcz przeciwnie: historycznie, zanim państwa jako twory naprawdę okrzepły i zanim poczucie przynależności do państwa/"narodu" się w ludności rozwinęło, tak się ludzie identyfikowali - najpierw miejscowość, potem okolica, potem region. Plus ewentualnie etniczność (np. Kaszubi), ale nie zawsze. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:15 Tez uwazam ze kazdy ma prawo do identyfikowania sie jak chce i do dumy z wlasnego miejsca pochodzenia. Czucie sie Warszawiakiem nie jest wcale bardziej aroganckie niz czucie sie Poznaniakiem czy Slazakiem, czy Kaszubem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:22 Tak Marysiu, ale na pytanie czy jestem Polakiem nie powiem ze nie, jestem Warszawiakiem. Powiedzialabym ze "tak, jestem z Warszawy" byloby bardziej poprawne. Ale to moje zdanie i nie musi go nikt podzielac. Sama czuje sie niemalze od dziecinstwa Europejka, ale na pytanie czy jestem Polka odpowiadam ze pochodze z Polski. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:30 Basieńko, sorry, ale tutaj już dopisujesz. Natomiast uważam, że Twój pierwszy wpis do Narfiego był bardzo nieteges. :-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:34 przeprosilam, ze sie unioslam i wytlumaczylam skad sie to u mnie bierze Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:36 i zauwaz Jutencjo ze na pytanie faceta czy jest Polakiem, narfi odpowiedzial: NIE, jestem Warszawiakiem. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:41 Wcale sie nie dziwie reakcji tego faceta na takie dictum :( chociaz od "polonii" zwlaszcza tej zrzeszonej i spod sztandarow trzymam sie jak najdalej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:53 A Ty zauważ, Basieńko, że nie znasz Narfiego, więc nie wiesz, czy na przykład nie jest mniejszością etniczną, a nie "Polakiem". . Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:58 jesli jest mniejszoscia to odpowiedz tez nie jest poprawna. Gdyby powiedzial ze nie jest Polakiem byloby wszystko OK. Zauwaz o co mi chodzi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 12:11 Osobiście nie widzę nic takiego w fakcie, że ktoś się nie czuje Polakiem (nawet gdyby nie był mniejszością etniczną), a czuje się warszawiakiem. I nie widzę powodu, dlaczego inni ludzie mieliby się z tego powodu unosić. A już reakcję tego pana, z użyciem epitetu "ch...", pominę litościwym milczeniem, bo dla mnie TO jest buractwo. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:00 Ludzie, a tak na marginiesie, co to kurwa właściwie znaczy "czuć się Polakiem"? I gdzie to się czuje? W głowie, brzuchu, w kroczu? Płakać jak grają hymn? Nie chcieć Niemca za męża? Chcieć się na śmierć za Polskę bić, nawet jak nie ma z kim? Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:03 Czuc sie Polakiem to, wg. mnie, czuc Polske, czuc jezyk polski, polska kulture. To sie ma tylko, jezeli sie w Polsce przezylo dziecinstwo i mlodosc, czyli lata ktore najbardziej ksztaltuja czlowieka. To jest, oczywiscie, niezalezne od tego jaka u kogo krew w zylach plynie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:15 Czyli nasi dwaj MP, Godson i Munyma - się czuć Polakami nie mogą. To ciekawe. Ktoś im to musi powiedzieć, bo chyba nie wiedzą. Natomiast język czy kulturę to chyba się zna, jest to domena wiedzy. Z tego punktu widzenia, gros polonii o której pisze narfi - niestety Polakami się czuć nie może. Bo ani języka, ani kultury .... No ktoś też im to powinien uświadomoć. Koniecznie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:25 iwannabesedated napisała: > Czyli nasi dwaj MP, Godson i Munyma - się czuć Polakami nie mogą. To ciekawe. K > toś im to musi powiedzieć, bo chyba nie wiedzą. Poniewaz sama spedzilam moje dziecinstwo w Polsce, a nie w Niemczech, to widze, ze pewnych brakow nie nadrobie, ze nigdy nie bede Niemka jak ktos, kto sie tu urodzil, wychowal, tu do szkol chodzil.. Nie wiem dlaczego pan Godson mialby czuc inaczej. To, oczywiscie, nie przesadza o jego politycznych kwalifikacjach, bo samo bycie czy czucie sie Polakiem nie jest gwarancja madrosci. > Natomiast język czy kulturę to chyba się zna, jest to domena wiedzy. Z tego pun > ktu widzenia, gros polonii o której pisze narfi - niestety Polakami się czuć ni > e może. Bo ani języka, ani kultury .... No ktoś też im to powinien uświadomoć. > Koniecznie. Nie o takim jezyku i nie o takiej kulturze mowilam. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 10:48 Jutka, niczego nie chce dowiesc, bo niczego nie wiem, wiec dlatego zadaje pytania. Z lektury prasy wynika ze sledztwo jeszcze trwa, a Wy juz wiecie ze to napewno byl akt rasizmu? Ciekawa jestem na jakiej podstawie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 10:59 Fakty, zeznania świadków, potwierdzone przez zachowanie służb mundurowych po zastrzeleniu tego chłopaka i po wstępnym zapoznaniu się z powyższymi. Tak jak napisałam, poczytaj sobie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:03 Jutka, w panstwie prawa o winie i motywach orzeka sad po przesluchaniu wszystkich swiadkow, a nie prasa, czy ulica. Na szczescie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 11:04 Dziekuję serdecznie, Mario, że mi to uświadomiłaś, bo bym nigdy nie wiedziała. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:08 Droga Marysiu. Otóż w amerykański system jest oparty na zasadzie równowagi (tzw. checks and balances) gdzie trzy agendy oficjalne agendy rządowe (ustawodawcza, sądownicza i wykonawcza) są równoważone przez tzw. czwartą władzę czyli media, opinię publiczną oraz organizacje pozarządowe. W tym sensie, prasa oraz ludzie na ulicy, nie tyle że mają zamknąć mordę i się nie mieszać - co wręcz ich psim obowiązkiem jest mieszać się i mordy nie zamykać. Ponieważ na tym się opiera amerykańskie państwo prawa. I.... za doinformowanie, oczywiście, nie musisz dziękować. Wiem, że jesteś wdzięczna. (cycat Xurek) HAHAHAHA Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:19 Dorotko, niech kazdy robi swoje- prasa niech informuje (najlepiej obiektywnie i rzetelnie), a sady niech orzekaja o winie i skazuja wedlug obowiazujacego prawa, bo sa jedyna instytucja do tego uprawniona. I , jak przypuszczam , w tej sprawie bedzie jakis niezalezny rasowo sedzia , a takze swietnie przemieszane rasowo Jury. Oh, sorry, slowo "rasa" zdaje sie juz jest na indeksie, jako samo w sobie rasistowskie ;) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, a jakby piątek... 15.08.14, 13:31 Mało tego, myślę, że słowo "rasistowskie", jako że pochodzi od słowa "rasa", to też jest .... RASISTOWSKIE ! hahahahahhaaaaa :D Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 15.08.14, 09:33 Rozpogodziło się. Yippie. Dzisiaj, mimo święta w PL, mam do odbycia telekonferencję z Hameryką, zajmie mi z godzinę co najmniej. A potem jadę na garden party do przemiłych znajomych, i tak minie piątek. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 15.08.14, 09:37 Od wczoraj chlopak mojej corki znow jest w Warszawie i bedzie do konca sierpnia, czyli wroca razem do Niemiec. Od poniedzialku idzie na jakis 2-tygodniowy kurs polskiego , nie wiem czego sie przez ten czas nauczy, ale chociaz czas sobie wypelni. U nas zadnego swieta nie ma, dzien jak codzien. Chlodny poranek, to juz naprawde koniec lata. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 15.08.14, 11:09 sorry za emocje. ale z arogancja i wywyzszaniem sie Warszawiakow (to nie tylko narfi) bylam tyle razy konfrontowana, ze po prostu wybuchlo mi sie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 15.08.14, 11:26 Ale Narfi nigdzie się nie wywyższał, ani nie wykazywał się arogancją. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 15.08.14, 12:41 Niestety złą sławę Warszawiaków tworzą ludzie napływowi. Jest to element fatalny. Przedewszystkim chodzi i opowiada jak to nie cierpi Warszawy. Potem jedzie do swojej wsi czy do jakiejś innej wsi i się wywyższa jaki to on Warszawiak. Mieszkają te ludzie w Warszawie, ale często nawet i podatków tutaj nie płacą bo są zameldowani gdzie indziej. Bo, Panie, ubezpieczenie na auto - tańsze. No siara i żenada. Ciekawe co narfi piszesz o australijskich polonusach. Z doświadczeń amerykańsko afrykańskich to nie przypominam sobie jakiegoś spoglądania koso z powodu niechodzenia do kościoła z powodu trzymania z boku od polonijnego getta czy betonu. W Stanach Starzy mieli znajomych Polaków, ale to fajni, normalni ludzie byli, i generalnie było sporo właśnie takich zwykłych ludzi. No jasne, że "polonijne" bagienko bulgotało na Greenpoincie, co to nie mówiło ani po angielsku ani po polsku, mieszkając 20 lat - nigdy się nie zapuszczało na Manhattan. Koso generalnie patrzyli na wszystko i wszystkich, głównie na siebie wzajemnie. W RPA z kolei, to też jest inaczej. Rodzina ma znajomych różnistych, Polaków także, do kościoła oczywiście nie chodzimy, i nikt na to nie wydziwia. Co więcej, mój Ojciec pewien czas temu przeżywał czas burzy i naporu zawijając w amerykański sztandar i się afiszując z amerykaństwem, bo Ojciec generalnie nie lubi być Polakiem za bardzo, i jakoś też go nikt z Polonii nie szykanował, raczej afrykanerzy go nie lubili, bo tam się nie lubi Ameryki. Jak chyba nigdzie na świecie zresztą. No ale w końcu jak dostał polski paszport gdzie jest napisane, że jest obywatelem EU, to się jakoś uspokoił i się europeizuje, a to akurat jest w Afryce ekstra cymes :) Nie wiem, więc, czy to ta polonia australijska taka dziwna jest, a może po prostu miałeś narfi pecha. Bo jakoś się inni z australijskiej frakcji na to nie skarżyli. No Luiza to by się oczywiście nie przyznała, nawet gdyby ją co dzień mobbowały polsko australijskie babcie zza płota, bo jej obiektywizm jeśli chodzi o AU jest wysoce wątpliwy. No ale Kan by coś pewnie powiedział, a nie mówił. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 15.08.14, 13:00 Ja zadnej innej Polonii na emigracji oprocz "Polonia 2" nie potrzebowalam i nie potrzebuje :) Co do twierdzenia ze zla slawe Warszawiakow tworza naplywowi i ze jest to element fatalny, to musi byc prawda. Zawsze to imigranci sa przeciez fatalnym elementem ;) Odpowiedz Link
narfi Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 15.08.14, 13:19 ...ale sie porobilo,hehehe... Wlasnie wrocilem z zakupow i z obiadu w knajpie, otworzylem piwko i kompa , a tu nawalanka:D Mnie jako warszawiakowi trzeciej generacji wypada tylko powiedziec tak jak mowia Amerykanie. Obojetne co inni mowia o Warszawie i warszawiakach , ja jestem warszawiakiem i jestem z tego dumny :) A teraz sie oddalam jako, ze za chwile bedzie w TV dokumentalny film angielski jak to ogolnie dostepna pornografia miesza w mozgach malolatow. Ciekawe co angole znowu wymyslili:) www.imdb.com/title/tt3238490/?ref_=fn_al_tt_1 Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 269 :-))) 15.08.14, 13:25 Generalnie tak :) Emigrant jest fatalny, bo sobie nie potrafił poradzić i się dostosować do miejsca gdzie jest. I musi sobie gdzie indziej szukać innego miejsca. I to czasem długo szukać. I się czasem okazuje, że takiego miejsca w ogóle nie ma. Gdzie on by sobie radził i się mógł dostosować. Na dodatek, wszędzie gdzie się pojawi, oczekuje że będzie tak jak było tam skąd wyjechał. Vide, Polacy szukają polskiego kościoła i twarogu (to pierwsze się da znaleźć, z tym drugim niestety kicha). Arabowie chcą chodzić w chuście i się modlić gdzie popadnie. Amerykanie chcą hamburgerów i frytek i dolarów. Tworzą także na obczyźnie grupy, getta i sterty, i się trzymają z dala od lokalnych mieszkańców, patrzą na nich bykiem i krytykują. Obyczaje, język i kulturę nowego kraju znają słabo lub wcale i nabyciem jej zainteresowani nie są. Stąd wypływa duża ilość niezadowolenia idlatego są fatalnym elementem. Korzyść jest z nich natomiast taka, że można na nich wszystko zwalić. Odpowiedz Link