jutka1 Dzisiejsze wpisy część 1 :-) 30.04.15, 18:17 Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem luiza-w-ogrodzie 30.04.15, 03:49 Wczorajsza wizyta fotografa trwala ponad godzine, skonczyl akurat gdy zaczelo kropic. Natrzaskal chyba ze dwiescie zdjec, wiekszosc z nich to byly moje portrety - a to z kura, a to z kwitnaca szalwia, a to z krolikiem. Czyzbym byla atrakcyjniejszym obiektem niz moj ogrod? :) Poniewaz od dawna nie mialam zrobionego zdjecia portretowego, ostrze sobie zeby na te foty (ktore bede musiala kupic od agencji medialnej); przydadza sie na moja biznesowa stronke oraz Facebook! Dzisiaj ciag dalszy ogarniania ogrodu. Za chwile ma przestac padac, wiec w koncu wyczyszcze kurnik a potem posadze ostatnie kalafiory, brokuly i rozne salaty. Planuje tez wypielic ceglany chodnik wokol szopki na narzedzia, ale najciezsze prace (poza kurnikiem) juz mam za soba. Teraz zostalo tylko porzadkowanie. Zreszta nie wiadomo czy ludzie przyjda w niedziele ogladac nasz ogrod. Od jutra ma zaczac lac i nie przestac az do niedzieli wieczorem. Wiatry tez beda, tyle ze nie az takie jak w zeszlym tygodniu. Niemniej prognozy mowia o okolo 100 mm deszczu i wiatrach do 65 km/h. Fajnie :( znowu kilka dni w gumiakach i sztormiaku... Na szczescie mam kilka rzeczy do zrobienia pod dachem, na przyklad nawoskowanie antycznego lozka, ktore kupilam i odnowilam kilkanascie lat temu. I posortowanie narzedzi oraz roznych dupereli ogrodowych. Dosc tego lenistwa przy komputerze, ide do kurnika. Czego i Wam nie zycze... • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem kan_z_oz 30.04.15, 08:44 Gratuluje Lu. Mam tez nadzieje, ze zdjecia i artykuly prasowe znajda stosowny przelicznik $$ dla Twojego biznesu, bo chyba wiecej wsparcia moralnego juz Ci nie trzeba. Idea, biznes i wszystko sa super... W kwestii, Twojego pytania o 'moje z moja mama'. Otoz w ostatnich latach nie bylo nic. Mialam tylko problem, ze Matka nie miala odpowiedniej opieki. Opieka sie skonczyla gdy przepisala na wnuka mieszkanie. Ten tez kontrolowal jej wysoka emeryture. Dostalam wiec wiadomosc o Jej smierci od moich 80-cio + tesciow. No wlasnie gdzie jest Stokrotka? Poza tym gdzie jest reszta? CJ, Rossie? (nagana udzielona za sie nie udzielanie, nie mowiec o Ertesie). Poza tym to mam jakis dziwny okres czasu pod wzgledem planowanych wakacji. Planowany wyskok na tygodniowy urlop w marcu na Vanuatu sie nie odbyl, ze wzgledu, ze hotel przestal istniec po cyklonie. Oczywiscie hotelik znalam wiec tym bardziej niemile. Zaklepalam sie wiec na od lat odkladana na pozniej wycieczke do Buthanu, z od lat chcianego by odzwiedzic Nepalu. Tak wiec, zarezerwowane nieliczne loty do Kathmadu i z wisza gdzies, bo samo Kathmandu jest w strefie kompletnego zniszczenia - podobnie do Port Villa w Vanuatu. Nie planuje wiec juz nic wiecej, bo mam wrazenie, ze w tym roku z planowaniem uderzylam niechcianego 'bulls eye'. • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem ewa553 30.04.15, 08:56 ciekawa jestem tych zdjec. Twoj ogrod wydaje mi sie byc rajskim... Czegos jednak nie rozumiem: jesli u Ciebie jest jesien, to jak mozesz sadzic rozne jarzyny? Nic z tego nie rozumiem, ale na wszelki wypadek zazdraszczam. • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem jutka1 30.04.15, 08:58 Wiadomość od Stokrotki zamieściłam kilka dni temu tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,14420,157353267,157416572,Wiadomosc_od_100K.html?wv.x=2 • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem jutka1 30.04.15, 08:59 Też jestem ciekawa zdjęć. :-) Tutaj jest słonecznie, ale chłodno: 8C, maks 16. Mam dzisiaj pół dnia pracy na zrobienie całego dnia roboty, więc spadam. Miłego dnia :-) • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem ewa553 30.04.15, 09:18 Jutka, wiem, czytalam. Dlatego nie pytam "gdzie sie podziala Dorotka", tylko ja na swoj sposob pozdrawiam. • Twoj ogrod wydaje mi sie byc rajskim... luiza-w-ogrodzie 30.04.15, 14:12 ewa553 napisała: > ciekawa jestem tych zdjec. Twoj ogrod wydaje mi sie byc rajskim... Tez sie nie moge doczekac. Zdjecia pewnie beda wygladac lepiej niz ogrod w rzeczywistosci, jak to zwykle bywa u profesjonalnych fotografow. Masz racje, ze jest to dla mnie kawalek raju i nieustajacych wakacji ;) Oraz nieustajacej - ale uwielbianej - pracy. No dobra, z tym uwielbieniem przesadzilam, kurnika nie lubie czyscic. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze sam ogrod za domem ma 1200 m.kw. i jest na stoku, tak, ze tylny plot jest jakies 8 metrow powyzej poziomu podlogi w domu i 11 m powyzej ulicy. >Czegos jednak nie rozumiem: jesli u Ciebie jest jesien, to jak mozesz sadzic rozne jarzyny? > Nic z tego nie rozumiem, ale na wszelki wypadek zazdraszczam. LOL, Ewo, mieszkam na 33 rownolezniku - troche blizej rownika niz Ty na 49-tym no i kilkanascie kilometrow od oceanu, ktory zima dziala jak zbiornik ciepla. Zima w moim ogrodzie to do 25 stopni w dzien (przecietna maksymalna temperatura najzimniejszego miesiaca - lipca - to 17.6) i mozliwe lekkie przygruntowe przymrozki (mialam je max do 3 tygodni w lipcu, ale wowczas, gdy w gornym ogrodzie byla tylko trawa). Teraz gdy skonczyly sie letnie upaly, od kwietnia sieje sie i sadzi zimowe warzywa, miedzy innymi wszystkie kapustowe (brokuly, kalafiory, jarmuz, kapusty zwykle i chinskie), cebule, pory i czosnek, marchew, pietruszke i buraki, koper wloski i zwykly koperek, bob, groszek cukrowy i groch, rukole, seler, rzodkwie, a w srodku zimy ziemniaki. A potem przychodzi wiosna i zabieram sie do warzyw letnich ;) Niektore warzywa daja po 3 plony w ciagu roku, inne sadze co 3-4 tygodnie, zeby stopniowo dojrzewaly. Nic dziwnego ze mam troche roboty. A wracajac do tematu kopania w ogrodzie, czego mi wspolczulas, chyba niejasno sie wyrazilam. Nie kopie i nie przewracam ziemi, bo to niszczy strukture gleby i powoduje nadmierna aktywnosc bakterii tlenowych. Dokladam tylko na wierzch materialow organicznych. Mowiac o kopaniu mialam na mysli wetkniecie widel w ziemie, zeby podwazyc korzenie niektorych chwastow. Bloto na gumowcach tez mi jest nieznane, bo w ogrodzie nie mam ani skrawka odkrytej ziemi a sciezki miedzy grzadkami sa albo trawiaste, albo wylozone zmielonym drewnem. Dobra, juz przestane gadac, bo jest po 22-giej i czas spac, zeby ranna pora zerwac sie do pracy z piesnia na ustach :) • Re: Twoj ogrod wydaje mi sie byc rajskim... ewa553 30.04.15, 14:49 chyba sobie zalozymy wontek ogrodniczy, Luizo. Nie przekopujesz ziemi!!!! Szczena mi opadla. Czyzby ziemia na Twoim rownolezniku byla inna jak tu? Bo tu po prostu trzeba ziemie przekopywac, tak mowia wszystkie poradniki i ogrodnicy. Teraz posialam np.pietruszke i koperek. No jakby sie one zachowaly, jakbym je do ubitej ziemi wsiala? A pomidory, ktore bede sadzila po powrocie z urlopu. Borowac dziury, w ktore sie pomidory wsadza? Czy niemieckie/polskie korzenie sa silniejsze od Waszych i same sobie w tej ubitej ziemi toruja droge? Wszystkie moje pytania potraktuj powaznie, choc widze ze niuektore brzmia satyrycznie. Co do ziemi na gumowcach. Mowisz ze nie masz odkrytej ziemi w ogrodzie. A grzadki przed zasadzeniem jarzyn? Wiesz, nigdy sie nie wybieralam w dalekie podroze, ale dla Twojego ogrodu to bym miala ochote przyjechac. Ostatniego zdania jednak nie traktuj powaznie:) Nie boj sie. Ale np. gdyby ktos u Ciebie nakrecil film z Twoimi objasnieniami, do tego po polsku, to nabylabym niezaleznie od ceny.... Odpowiedz Link
jutka1 Dzisiejsze wpisy część 2 :-) 30.04.15, 18:19 • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem jutka1 30.04.15, 15:25 Basiu, ja to pisalam do Kan, nie do Ciebie • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem ewa553 30.04.15, 15:33 OK. A pozdrowienia przekazalas? • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem jutka1 30.04.15, 15:43 Tak. :-) Bede w domu za 1,5 godziny to otworze nowe pierdulum. Z telefonu mi nie wychodzi. • Re: Mokry czwartek przed ulewnym piatkiem roseanne 30.04.15, 15:53 nie pisze za wiele, bo nie ma o czym zdjecia powklejalam, kilkadziesiat, na fotoforum, tu, jak widac , nie umiem, trudno w MTL od 2 tygodni, powoli odszorowuje mieszkanie, ktore bylo siedliskiem mlodziezy przez miesiac - niby odkurzane i nic zarosnietego nowa cywilizacja w zlewie nie zastalam, ale te wszelkie dodatkowe przetarcia scierka itd itp ze spacerow zaobserwowalam kwitnace cebulice, zonkile, kilka tulipanow i jedna kepke fiolkow po powrocie zastalam jeszcze wielka lache sniegu na trawniku z tylu, wlasnie zeszla i powoli moge odczyszczac miniskrawek ogrodka - zawsze zostawiam niewielkie kawalki roslinnosci tu i owdzie, jakies liscie do zgrabienia, koniczyna do dosiania ot .. nic Odpowiedz Link
ewa553 Re: Dzisiejsze wpisy część 2 :-) 30.04.15, 18:32 Poimyslalam sobie Rose ze gdyby nie to ze bylas dlugo w rajskim ogrodzie z masa pieknych kwiatow niemalze w nadmiarze, to entuzjazm z odkrycia zonkili czy tulipanow bylby wiekszy:) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 01.05.15, 03:22 Zerwalam sie dzis wczesnie rano zeby zawiezc slabujacego Rupcia do veta (zostal na dokladny przeglad zebow, co wymaga srodkow usypiajacych) i strasznie mi sie nie chcialo wstac, bo pogoda od rana jest deszczowa, metna i szara. Wrocilam, strzelilam sobie herbate i ide dalej pielic w ogrodzie, bo akurat jest przerwa miedzy deszczami. Ewo, specjalnie dla Ciebie zalozylam watek "Ogrod bez przekopywania" na forum "Ogrod i rosliny doniczkowe" Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 01.05.15, 08:11 Leje wiadrami. Lalo i dulo tez cala noc. Mimo wszystko wyrwiemy sie w dol na wybrzeze na obiad. Mam nadzieje, ze jedna z drog powinna byc jeszcze przejzdna, bo reszte odcielo juz na ranem. Ufff - sezon suchy juz sie zaczal miesiac temu. Naprawde mam juz dosyc wody. Pozdrowcie wiec Stokroc dziewczyny (Jutka? Fedo?), bo widze, ze powrot na net zabiera dluzej. Czy macie jakis numer? bo komorka wydaje sie byc odlaczona? czy tylko nie odbiera? Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 01.05.15, 14:20 Pozdrowię, jak zobaczę 100K wieczorem. Jeśli telefon nie odbiera, to może być zajęta zawodowo, jakiś termin może mieć, czy coś. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 01.05.15, 09:20 Wielkie dzieki Luizo. Od paru lat nie bylam na ogrodniczym, za bardzo sie tam angazowalam (glownie czytajac), az mi czasu zabraklo. Umieram z ciekawosci, pendzem. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Metnoszary piatek przed metnoszarym weekendem 01.05.15, 10:49 Kan wspolczuje, do nas dojda tylko echa queenslandzkiej pogody. Zgadzam sie ze stanowczo jest za duzo tego deszczu! Rupcio wrocil od weterynarza, okazalo sie ze ulamal sobie korone jednego z zebow (jak???). Trzy inne wymagaly spilowania; biedak ma wszystkie zeby krzywe a po usunieciu 4 dolnych w zeszlym roku niektore gorne nie maja o co sie scierac. Dzis skonczylo sie na rachunku prawie 600$, bo byl pod pelnym znieczuleniem i na sali operacyjnej. Pedicure zrobili mu gratis ;) Biedak siedzi teraz w kacie, troche jeszcze zglupialy po znieczuleniu, ma ponura mine i ciagle majta jezykiem; chyba sprawdza, ktore zeby mu pozostaly. Mam nadzieje ze po rozpaleniu w kominku przyjdzie sie przed nim wylegiwac. Ide spichcic jakis obiad. Zebrane latem orzechy z drzewa bunya, lekko podsmazony ciemny jarmuz (Cavolo nero), cebula i czosnek, potem wszystko wloze do zeliwnego garnka, wleje sloik pomidorow z papryka, dorzuce przyprawe "Zlocista" i poddusze w piekarniku. W czasie duszenia wezme prysznic i bede lazic po domu w pizamie i przygotowywac plakaty na niedziele, o! Jutro ciezkie roboty - plewienie ostatnich chodniczkow oraz odgruzowywanie kuchni letniej. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
ewa553 Re: Metnoszary piatek przed metnoszarym weekendem 01.05.15, 11:29 poniewaz wycieczka poszla sie pasc z powodu deszczu, tez bede dzis pichcic w domu i to eksperymentalnie wegetariansko. W tym celu mam cebule, czosnek, zuchini, czerwona papryke i wyjelam ostatnie opakowanie zamrozonych w zeszlym roku pomidoro. Zobaczymy coi mi wyjdzie, nie jestem dobra w eksperymentowaniu, wiec pewnie oprocz soli i pieprzu dodam pop troszce wszystkich ziol z balkonu:) Nie wiem czy bedzie dobre, ale na pewno ciekawe. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Metnoszary piatek przed metnoszarym weekendem 01.05.15, 14:18 Co to jest "przyprawa złocista"? :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Kamis przyprawa do kurczaka zlocista 02.05.15, 13:28 Jutko, to jest przyprawa Kamis o nazwie "przyprawa do kurczaka zlocista" Ma np cynamon a kolor zawdziecza oczywiscie kurkumie. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Metnoszary piatek przed metnoszarym weekendem 01.05.15, 14:39 Tutaj też jest szaro, mokro. Przeszła już jedna burza i ulewa. Święto dzisiaj, więc większość sklepów etc. jest zamknięta. Wczoraj siedziałyśmy z Jakotą do późna, a raczej do wczesna ;-), trochę odespałyśmy, byłyśmy na małym spacerze, szwałędamy się. Wieczór spędzamy ze Stokrocią, Fedo i Fedową kuzynką. Jutro zaś jedziemy do parku z pałacem, a potem do Zachęty, a potem na Krakowskie Przedmieście i do Placu Zamkowego, połazić po Starym i Nowym Mieście. A pojutrze Jakota już wyjeżdża. :-( Weekend jak widać przeznaczam na resetowanie mózgu od roboty. Od poniedziałku mam znowu jazdę bez trzymanki, więc potrzebuję oderwania się. :-) Miłego dnia (bo TGIF - lub TGIT - to raczej wczoraj pasowało, na koniec tygodnia pracy ;-))) ). Odpowiedz Link
ewa553 Re: Metnoszary piatek przed metnoszarym weekendem 01.05.15, 15:06 zamiast wykorzystac wygrany dzien w domu na prace pozyteczne i jak zwykle zalegle, wisze przy compie. Obejrzalam/wysluchalam pare clipow z Cohenem. Rany, jaki on ma glos. Mozna zejsc. I tak sobie pomyslalam czy by mi sie te piosenki tez podobaly, gdybym rozumiala slowa? Bo powodem tego, ze poza Osiecka itepe nie lubialam polskich piosenek bylo to, ze mialy takie katastrofalne teksty. Ide zrobic zdjecie balkonu i wrtucic na fejsa: tu nie potrafie. Odpowiedz Link
roseanne Re: Metnoszary piatek przed metnoszarym weekendem 01.05.15, 15:39 tu tez nie umiem, ale jak wkleisz w fotoforum i dasz linka do jednego z nich, to latwo trafic teksty Cohena sa swietne Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 02.05.15, 13:07 gdzie sie wszyscy podziali??? Frakcja warszawska spila sie pewnie wczoraj do nieprzytomnosci i trzyma teraz glowy pod kranem... Maryska w drodze, a gdzie reszta??? U nas po wczorajszym prawie-mrozie i deszczu, ladna pogoda. Ale nie na dlugo, jutro ma byc znowu podle. Za chwile lece na spotkanie ze znajomymi, jedziemy do sredniowiecznego miasteczka w poblizu, tam na 1,5 godzinny spacer wzdlu Neckaru, celem wykorzystania sloneczka. U celu pyfko na slonecznym tarasie i powrot przez pola. Bedzie fajnie. Do moich nowych znajomych naleza rowniez dwaj fantastyczni faceci, ktorzy sa malzenstwem. Swietnie sie nam rozmawia. Maja znakomite poczucie humoru, co u Niemcow nie jest norma, jak wiemy. No to lecem. Wieczorem oczekuje Waszych sprawozdan!! Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 02.05.15, 14:41 do MTL zawitala wreszcie ciepla wiosna, zaroilo sie z dnia na dzien od ogrodkow. Jeszcze rano w drodze na fizjo widzialam montowanie, wieczorem byly pelne. kolacja w mini knajpce meksykanskiej jutro reszta frakcji laduje Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 02.05.15, 16:10 Faktycznie, nie ma już wątpliwości żadnych, że forum jest jak rodzina. Przychodzę ja i się dowiaduję, że po spiciu do nieprzytomności, trzymam właśnie pod kranem głowę. Afryka jednak Was przebiła, bo po serii histerycznych konferencji telefoniczno skajpowych moją kilkudniową nieobecość (wytłumaczoną zresztą sms'ami) skwitowano konstatacją, że pewnie zasłabłwszy siedząc na sraczu - tam umarłam. A dlaczego? Bo tak umarła prababcia Małoszewska, w drewnianej wygódce w Pipczyskach Świętokrzyskich. Więc, ja się zaraz poczułam Schrodingerowsko-Jungowski zamęt osobowości, będąc w trzech osobach - martwą na sraczu, w tym sraczu spitą trzymającą pod kranem głowę oraz dowiadującą się o tym wszystkim via internet. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 02.05.15, 16:22 witaj, ah witaj nam ponownie :-) zdziwilabys sie, jak wiele osob dostaje zawalu w opisanej sytuacji... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 02.05.15, 19:04 Zawsze jak wazna osoba zniuka na czas jakis, to przypuszcza sie przypuszczenia. Vide historia Putina. Milo ze znowu jestes. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 03.05.15, 08:26 Słońce, 10C, ma dojść do 17C. Plany na dziś: pakowanie przyjaciółki, potem już z walizką pojedziemy na lunch do knajpki niedaleko, potem na dworzec. Po południu - właśnie się dowiedziałam - mam mieć telekonferencję zawodową, a z której pewnie wyniknie coś do napisania jeszcze dzisiaj, bo jutro nie dam rady czasowo: już mam dzień po brzegi wypełniony. Ech. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 03.05.15, 09:33 Melduje sie po powrocie z podrozy. Wszystko zgodnie z planem, oprocz pogody, bylo za zimno i w srode po poludniu lalo jak z cebra. Opisywac nic nie bede, bo Francja jaka jest wszyscy wiedza :) Mam za to inna wiadomosc ktora chce sie z Wami podzielic. Wczoraj wieczorem w Warszawie, na placu Pilsudskiego, pod Krzyzem Papieskim, moja corka oficjalnie sie zareczyla! Ja dostalam te wiadomosc piec minut po fakcie, czyli o 23.05, a pol godziny pozniej zdjecie pierscionka. Wiedzialam o tym od wtorku, kiedy jej chlopak telefonicznie poprosil mnie o jej reke i o to, zebym jej o jego zamiarach nic nie mowila. Bede tesciowa! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela 03.05.15, 10:01 Rany Maryska, kto dzis jeszcze prosi matke o reke corki????? Ciekawe co by powiedzial, gdybys odmowila? Ale zarty na bok: gratuluje, jestem pewna ze sie cieszysz, bo widac od poczatku ze Ci chlopak odpowiada na ziuecia. A pierscionek jaki? Byli akurat w Warszawiwe, czy specjalnie w tym celu (odpowiednie ambiente) polecieli? A tak wogole: fajnie ze wrocilas. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 03.05.15, 10:14 Ewa, ja tez bylam zaskoczona tym, ze on mnie prosi o reke mojej corki, zawsze myslalam ze zalatwia to miedzy soba i ja sie dowiem po fakcie. Czyli ze postapia tak, jak ja i moj maz te trzydziesci pare lat temu. Ale musze przyznac, ze mi sie to bardzo podobalo. Weekend w Warszawie ona dostala od niego w prezencie na urodziny ktore obchodzila w styczniu. Polecieli w piatek rano i wracaja dzis wieczorem. Wyobrazalam sobie ze zrobia to przy kolacji (wczoraj wieczorem byli we "Florian", co by nawet pasowalo), ale nigdy bym nie przypuszczala ze on takie miejsce na ten moment wybierze. Miejsce, o ktorym mu powiedzialam ze tam sie zaczal chwiac mur berlinski. Pierscionek skromny, klasyczny brylant solitaire w bialym zlocie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 03.05.15, 10:41 Welcome back. :-) Gratulacje dla narzeczonych. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela 03.05.15, 14:59 Wow, no to są dopieroż njusy! Wszystkim świeżo zaręczonym gratuluję, bo Marysia tutaj widzę grała pierwsze skrzypce, z czego jak widać wszyscy są zadowoleni ;) Za porównanie mnie do Putina się nie obrażam, cieszę się że uważana jestem za osobę ważną, jest to całkiem przyjemne, choć bywa czasem upierdliwe. Temat uporczywie roztaczanych wizji "pijaństw" na naszych warszawskich spotkaniach, podniosę innym razem, bo mi to trochę stereotypem trąci i to mało sympatycznym. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 03.05.15, 17:25 Jedna z zalet urlopu jest to, ze jedyne wiadomosci jakie czlowieka interesuja to prognoza pogody Potem czlowiek wraca do domu, wlacza radio, telewizor, otwiera gazete i dowiaduje sie na przyklad , ze z okazji 1 maja bezmozgowcy z miedzynarodowych szeregow Black Block urzadzili sobie orgie wandalizmu w Mediolanie. Podpalali co sie dalo podpalic (lacznie z policjantem ugaszonym przez kolegow), rozwalali co sie dalo rozwalic (np. winde do metra dla niepelnosprawnych). Dla bezmozgich kretynow nie stanowilo to zadnej roznicy, czy atakuja bank, czy sklepik piekarza albo warzywniak, czy tez samochod dostawczy ktorym piekarz rozwozi swoje bulki a wlasciciel warzywniaka transportuje swiece warzywa z rynku. To wszystko tylko dlatego, ze sie bezmozgowi kretyni nie zgadzaja na Expo. www.google.de/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fst.ilfattoquotidiano.it%2Fwp-content%2Fuploads%2F2015%2F05%2Fsmall_150501-172801_to010515cro_00414-990x659.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.ilfattoquotidiano.it%2F2015%2F05%2F01%2Fexpo-2015-guerriglia-urbana-dei-black-bloc-in-pieno-centro-a-milano%2F1643770%2F&h=659&w=990&tbnid=Faq4eFB7Y7ufEM%3A&zoom=1&docid=_i50dUB6VhGdMM&ei=sjpGVeXnIYbPaMHzgJgB&tbm=isch&iact=rc&uact=3&dur=555&page=1&start=0&ndsp=26&ved=0CF0QrQMwEQ Odpowiedz Link
ewa553 moje wielkie zmartwienie 03.05.15, 19:00 od piatku nosze sie z tym jak z jajkiem, mam potrzebe podzielenia sie z Wami, ale mam tez watpliwosci itd. Potrzeba zwyciezyla. Otoz wspomnialam tu ze Edda, znana tu z moich ciaglych opowiesci wyjechala na pare dni na polnoc Niemiec gdzie studiowala i tam spotykaja sie co roku z dziewczynami. I otoz wlasnie w piatek, w czasie ich wycieczki, Edda dostala tak silnego ataku czy to epilepsji czy czegos innego, ze ja z wycieczki pogotowie zabralo do szpitala. Nie ma stuprocentowej diagnozy, bedzie musiala poddac sie tu ponownie wszelkim badaniom, screen mozgu ktory jej zrobili, nie wykazal na szczescie nic. Nie jest to nic nowego, pare lat temu miala to juz raz na wycieczce rowerowej, ale wystarczylo ze siedli na jakas godzinke i jakos przeszlo. Ostatni raz bylo to dwa lata temu jak w Madrycie bylysmy w ostatni dzien pobytu w Parku Retiro. Siadlysmy zmeczoine sloncem majowym na chwilke i jak chcialam wstac zeby przyiesc wode to wstala ze mna, krzyknela zeby jej nie zostawiac ssamej i w nastepnym momencie rypla twarza w zwir chodnika parkowego. Nosi z soba odpowiednie tabletki, wtedy jej szybko podalam i tez po jakims czasie przeszlo. Tabletki ma, bo po pierwszym ataku byla pare dni w klinice. Niczego nie wykryli, tak na wszelki wypadek dostala to lekarstwo. Ale podobno to co bylo w piatek, bylo wyjatkowo grozne i powazne. Dzwoinila mnie zaraz z miejsca wydartenia jej kolezanka (osobiscie mi znana) pytajac o cos w imieniu lekarza. Edda zemdlala, miala rownoczesnie straszliwe drgawki i dreszcze, w karetce musieli ja we dwojke trzymac. Dzis rano zwolnila sie sama ze szpitala i wlasnie siedzi w pociuagu do Mannheim. Chcialam nasz urlop (nastzepny poniedzialek) odwolac, ale sie nie zgodzila. Ale ta nieznana, niezidentyfikowana choroba najwyrazniej sie pogarsza. Ma najlepszych lekarzy (jest prywatna pacjentka) i nie znalezli niczego. Czy uda jej sie jeszcze w tym tygodniu dostac na badania do kliniki? Tyle pytan, tyle zmartwien. I tu przyszedl moment o ktorym wielkrotnie rozmawialysmy w gronie przyjaciolek, ze idealem byloby zamieszkac w jednym domu, kazda w swoim mieszkaniu, ale by byc dla siebie pomoca, bo w koncu jestesmy coraz starsze i kazda albo rozwiedziona, albo owdowiala itd. Los czasami jest smieszny: pare tygodni przed naszym poznaniem E.sprzedala swoj bardzo duzy dom i kupila mieszkanie. Tamten dom byl idealny dla conajmniej 3 osob... Co teraz? Nie wolno jej np.jezdzic autem - to juz jej w szpitalu powiedzieli. Jak sobie da rade porzy naszych odleglosciach i braku polaczen np.miedzy jej i moja dzielnica? Jest na szczescie wysportowana i bardzo duzo jezdzi na rowerze. Ale przeciez na rowerze moze sie tez to zdarzyc! NNie zapomne tego jak w Madrycie w sekundzie padla. Nie ma wtedy czasu na m<yslenie jak z tego wybrnac- O kurde... Odpowiedz Link
jutka1 Re: moje wielkie zmartwienie 03.05.15, 19:22 Jeśli to epilepsja, to akurat ją diagnozują dość trafnie, a i leki można dobrać odpowiednie. Tylko nie trzymać ich w torebce, ale brać codziennie. Nie jestem lekarzem ani ciocią-dobra-rada. Ale wyjazd na urlop po takim ataku? Wybij jej z głowy. Niech się skupi na testach, diagnozach i leczeniu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: moje wielkie zmartwienie 03.05.15, 20:04 Nie mam pojecia o chorobach ktorych nnie mialam... Przed chwila dzwonila, zaraz jutro wybiera sie do swojego lekarza i podobno w Heidelbergu jest jakies znane centrum epileptyczne. Jako prywatna na pewno dostanie jeszcze w tym tygodniu termin. Oby jak najszybciej. Urlopu tez sie boje, no bo jak sie jej to w gorkach zdarzy? Jak wezwac wtedy pogotowie. Te tabletki dostala tylko do wziecia jak sie atak zdarzy. Nie moge zrozumiec jak klinika uniwersytecka moze tak zlekcewazyc objawy chorobowe.. Tez mam nadzieje ze tym razem dostanie jakies stale lekarstwa. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: moje wielkie zmartwienie 03.05.15, 22:23 Ewunia, współczuję i rozumiem. Jak najbardziej należało się z nami tą sprawą podzielić. Przyczyn takich napadów może być wiele, ja się tutaj nie będę wymądrzać. Ale to przedewszystkim sam pacjent musi poważnie sprawę potraktować. Przyjaciółka Twoja wydaje się być w fazie szoku i wyparcia - chyba chce najszybciej zapomnieć, że incydent w ogóle miał miejsce i wrócić do normalnego życia. Niestety, musisz jej wyjaśnić, iż zdrowie jest ważniejsze niż urlopowe plany. Dodatkowo, ludzie w takim stanie odrobinę zapominają o empatii. Przyjaciółka chyba nie zdaje sobie sprawy, iż nie za bardzo fajnie jest Cię obarczać stresem podróżowania jako opiekunka osoby w takim stanie. W razie czego wyjaśnij jej to wprost. Jak to Twój Tata mówił? Myśl przedewszystkim o sobie. W tym wypadku wyjdzie to Wam obu na dobre. Dawaj nam znać co i jak. Odpowiedz Link
jutka1 Re: moje wielkie zmartwienie 04.05.15, 07:53 No właśnie. Stokrotka napisała to, co ja chciałam, ale w pośpiechu pisałam skrótowo. Odpowiedz Link
maria421 Re: moje wielkie zmartwienie 04.05.15, 08:33 Ewa, moja kolezanka Uta (w moim wieku) tez miala podobne ataki kilka lat temu, raz maz ja znalazl omdlala w lazience, raz karetka zabierala ja ze sklepu. Tez lekarze nic nie znalezli , dali jakies tabletki przeciwpadaczkowe (bez zdiagnozowania czy to jest padaczka), z takimi dzialaniami ubocznymi, ze ona po prostu ich nie brala. Przez jakis czas nie prowadzila samochodu, zyla w ciaglym napieciu, ale od paru lat ma spokoj, jakos samo przeszlo, mam nadzieje ze na zawsze. Zadecyduj Ty za Twoja kolezanke. Po prostu powiedz ze Ty nie jedziesz. Tak bedzie lepiej i dla niej i dla Ciebie. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 04.05.15, 08:12 Za oknem 10C, ma dojść do 17C. Drugą noc źle spałam, podobno z powodu pełni księżyca. Nowy tydzień zaczynam więc ze zmęczeniem, a tymczasem dzień mam wypełniony po brzegi. :-/ No nic. Nie jojczyć. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 04.05.15, 08:26 Dziekuje Wam Dziewczyny. Tego mi bylo trzeba: porozmawiac o sytuacji. Ja dzis spalam dobrze, ale tylko pare godzin: jak zwykle nie bylam wieczorem spiaca, wiec pomyslalam ze szkoda marnowac czas i do dwunastej pracowalam nad ostatnim zaleglym raportem. Nastepnie zjadlam dwie kromy pysznego wloskiego chleba z maslem i...dalej pracowalam. O 1.30 zakleilam koperte i majac dzis o 10-tej termin w sadzie oddam ostatnie zaleglosci. Bedzie mi czegos brakowac bez tej mysli "kurcze, trzeba by to wreszcie zalatwic". No, ale tez jestem z siebie zadowolona. Po terminie sadowym jade do Eddy i bede z nia powaznie rozmawiac. Zal mi tego urlopu, ale moj zal jest teraz drugorzedny. Milego dnia zycze. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 04.05.15, 08:34 Piekny sloneczny poniedzialek po zimnej i deszczowej niedzieli. Mam kupe rzeczy do prasowania i mase innej roboty. Milego dnia :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 04.05.15, 19:20 Przeżyłam, zrobiłam, wysłałam, jutro c.d. ale dam radę pracować z domu. Ufff. Może wreszcie się wyśpię? Montrealczycy turnus 2 chyba już dotarli na miejsce? :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 04.05.15, 20:01 pewnie juz sa w domu ale sie jeszcze nie otrzasneli z szoku termicznego:) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 05.05.15, 10:12 Słońce aż oślepia, temperatura ma dojść dzisiaj do 24C. :-) Pracuję pilnie jako ta mróweczka. A Wam miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 05.05.15, 11:28 No i zniknelam na pare dni. Piatek byl pogodowo przedziwny. Dostalismy w tym dniu nawieksze opady dniowe od jakis 175 lat. Nie wiem kto to mierzyl, ale tak podala gazeta. Nasz dom nie jest zagrozony powodzia bedac ulokowanym na zboczu gory. Jedyne zagrozenie to gdy sie cos zapcha i woda nie ma mozliwosci odplynac. Przerobilismy zreszta sciezki wokol, przebudowujac je na wzor koryta rzecznego i widze, ze byl to dobry pomysl. Woda wiec nas oplywa w tej chwili. W kwestii luznych rozmyslan nad Basi myslami; idea domu i paru osob pojedynczych w nim mieszkajacych jest super. Ok jest tez oczywiscie pomysl, mieszkanko dla kazdej i sie spotykanie. Brak tylko oczywiscie ogrodu i wszystkiego co nim moze wystepowac. No wiec sie okazalo, ze jakos rozwinal mi sie skads 'swir' na punkcie ptakow. Nie chwalac sie, nie znam roslin, ale znam wszystkich moich skrzydlatych przyjaciol. Jakos wiec w miejscu gdzie mieszkamy do tych pozostalosci puszczy tropikalnej ciagna cale skrzydlate stada. Mam wiec dziesiatki gatunkow do sluchania, podgladania, dozywiania i douczania sie o. Lubie - like Kuku, zywione wolowina. Kazda ma imie, osobowosc, wlasne upodobania. Cos na ksztal krolikow Lu. Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 05.05.15, 12:24 Kanie, wreszcie pokazalas jakies zdjecie ze swojego domu. Jestem pod wrazeniem. Miec swiat u stop i brak sasiadow - marzenie. Prosze o dalsze zdjecia i informacje jak sie dostajecie do pracy i do cywilizacji? Ptakow karmionych wolowina to bym sie bala. Bo jak im zabraknie wolowiny, to sie rzuca na Ciebie... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 05.05.15, 13:45 Wklejam Basiu zdjecia i informacje zaraz po przeprowadzce. Nieposkladane to bylo, bo my sami czulismy sie niepewnie. Kazda taka wieksza przeprowadzka to jak za granice, czyli stres. Zajelo wiec troche aby sie uspokoilo. Wbrew pozorom to jest to bardzo cywilizowane miejsce. Dwa lotniska miedzynarodowe (Brisbane, Sunshine Coast) w poblizu i krocej z dojadem niz z mojego bylego domu w Sydney. Zakupy spozywcze uskuteczniam na lokalnych targach oraz w licznych organicznych sklepach. Owoce morza w dole na wprost ze zdjecia - lokalne polowy. Inne zakupy, robie przez net. Praca, z ta zajelo aby sie ustabilizowac. Maz wiec wrocil do pracy podstawowej, czyli sprzedawania medykamentow. Jezdzi wiec tam tez gdzie widzisz na zdjeciu oraz tu gdzie mieszkamy. Ja bedac trudna do zatrudnienia, nie mam pracy juz lat ponad 15-tu. No wiec w ramach roznych pomyslow, biznesow, investycji, tym razem mam biznes sprzatania. Glownie posiadlosci ludzi, ktorzy albo w takowych nie mieszkaja, albo maja zbyt wiele lat by wszystko dojrzec, albo zbyt wiele zajec aby sie o nie martwic. Jestem wiec wiec od ponad 1.5 roku pomiedzy odkurzaniem nieuczeszczanego prysznica i podlewania kwiatow doniczkowych oraz sprawdzania 5 akrowych posiadlosci, lub japonskich ogrodow do sprzatanie gdzie sa 4 psy a gopodarze doja krowy. Nie chcialam kupic zadnego B@B bo widze, ze wystawione sa na sprzedaz w ilosci co najmniej 20-tu od lat. No wiec, chyba bujam sie bo nie mam zadnego innego pomyslu. Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 05.05.15, 14:38 a czy masz jakis ogrod? Zazdroszcze zaopatrywania sie na targach i u rybakow. Moze jakies zdjecie z takiego targu? Dla mnie nie znajacej swiata poza Stara Europa sa to zawsze ciekawe zdjecia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 06.05.15, 13:47 Tutejsze targi sa fajne i je lubie. Jest tez cala masa przydroznych punktow, gdzie zabiera sie ze straganu owoce a pieniazki wrzuca do puszki. Rybacy sa zmodernizowani i nie sprzedaja bezposrednio ludziom, wiec zaapatruje sie w sklepach kolo przystani rybackiej. Mam ogrod. Wkleje troche zdjec pozniej, bo sporo sie w nim zmienilo. Jestesmy obecnie prawie juz na ukonczeniu epickiej sciany oporowej, ktora budujemy juz ponad 2 lata. Bedzie chyba jakas inaguracja, czy cos. Kan Odpowiedz Link
iwannabesedated Foto-incydent 06.05.15, 00:45 W ciągu kilku ostatnich dni zaistniał następujący foto incydent, który się zaczął rozchodzić falami, a co z tego wyniknie - nie jest jeszcze wiadomo. Otóż, zaczęło się od tego, że znalazłam ja, Stokrotka, w internecie zdjęcie faceta dracznie odzianego toczka w toczkę wyglądającego jak mój rodziciel w wersji boho lux. Posłałam ja ojcu tę fotę, że jak przyjedzie na gościnne występy do dobrej starej EU, to się musi tak odstawić. Ojcu się fota spodobała, wkleił ją sobie jako zdjęcie profilowe na skype. Reszcie się też spodobała, sobie powklejali "nowego" mego rodziciela tu i śmu w komunikatory. Po dwóch dniach nastąpił odczuwalny dyskomfort, ten i ów zaczął kwękać, że Uncle Andrew by takiego różowego kapeluta nie nałożył, a to, śmo, i w ogóle mnie się też zrobiło przykro. No bo czemuż ja mam oglądać zamiast mojego ojca jakąś obcą bądź co bądź, choć bardzo podobną, to jednak nie TĘ gębę. Więc w posły mnie posłano, coby ojciec jednak fotę zmienił, bo jaki jest jest lepszy niż fota w dracznej odzieży, bo chodzi o to jaki jest (the best) a nie jak wygląda. A tu ojciec się oczywiście ustawił sztorcem do wiatru, że jemu się podoba i tak być ma i już i teraz trwają negocjacje, narady, lansady, kursokonferencje, oczywiście zjebywanie się nawzajem w twarz i za plecami, mnie się oczywiście dostało bo jako inicjatorki incydentu, już zdążyłam przekląć dzień kiedy się napatoczyłam na tę pierdoloną fotę, kurwa mać (za przeproszeniem wszystkich), do jasnej cholery, na razie ojciec obiecał że zmieni fotę jak sobie brodę zapuści taką jak ten facet coby ją można czesać z przedziałkiem. Konstatacja z tego taka, że lepszy jest the real thing, rzecz prawdziwa, choćby wyglądająca lekko niechlujnie, niż jakiś, nawet wspaniale się prezentujący, lecz jednak, erzac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Foto-incydent 06.05.15, 07:42 Okurde. Afera z niczego. Bidulku. Swoją drogą, facet na zdjęciu jest super. :-))) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Foto-incydent 06.05.15, 08:25 matko swieta... niech sobie ojciec wstawia foty jakie chce! dorosly jest! Odpowiedz Link
maria421 Re: Foto-incydent 06.05.15, 08:48 Cudna sprawa :) Poprawila mi humor od samego rana :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Foto-incydent 06.05.15, 13:53 Kondolencje. A swoja droga to czesc mojej rodziny nie jest jakos spokrewniona z Twoja? Bez obrazy, ale wyglada na ta sama 'piaskownice', ktora czasami obserwuje u moich. Ten sam zreszta upor aby wciagnac do 'rzucania w siebie piaskiem'. Moze my jestesmy siostry? I nie wiemy? hlehle Odpowiedz Link
jutka1 Środa, pochmurno, pada deszcz 06.05.15, 07:52 Jest dość ciepło, bo już teraz jest 17C, ma być 21C. Pada deszcz, i zapowiadają cały dzień deszczowy. W pracy dziś może być Sajgon, bo przeprowadzam swoje biuro do innego pokoju, a przy tym mamy termin wysłania 2 dość ważnych dokumentów, z których jeden jeszcze czeka na uwagi szefostwa. Plus inne mniej pilące rzeczy. Trochę mi ta przeprowadzka biura krzyżuje plany, ale nic to, dam radę. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, pochmurno, pada deszcz 06.05.15, 08:50 Tu tez sroda, troche slonca, troche chmur. Zadzwonilam do ogrodnika, bo trawa w ogrodzie po kolana, a moj sasiad od koszenia jest po operacji barku i nie moze. Przy okazji niech mi ogrodnik kolczasty zywoplot radykalnie podetnie zebym miala spokoj na jakis czas. Milego dnia :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, pochmurno, pada deszcz 06.05.15, 10:04 a to przypadek: w Mannhei tez jest sroda! I bardzo sie z tego faktu ciesze, bo srana myslalam ze jest czwartek i ze zapomnialam pojsc na srodowy tgermin do dentysty. Ojciec Stokrotki musi byc fantastycznym facetem. A ten ze zdjecia jest po prostu zabojczy. Narfazie widze na termometgrze 23 stopnie, ciekawe co mnie na dworze czeka. Wczoraj bylo strasznie goraco i parno. Ja to szczegolnie odczuwam, bo zaczyna sie u mnie poploch czy zdaze rozne sprawy zalatwic przed wyjazdem. Bo jednak zdecydowalysmy sie na wyjazd. Edda slucznie mi wytlumaczyla, ze gdyby jej sie mial w tym czasie zdazyc kolejny atak, to lepiej jak bedzie dzien i noc ze mna niz sama w domu. W momencie ataku nie jest w stanie telefonowac, bo jest po prostu nieprzytomna. Na szczescie udalo jej sie na jutro zalatwic termin u neurologa. Po pierwsze zapyta czy moze wyjechac, po drugie poprosi o lekarstwo ktore jej mam podac w momencie ataku. Po trzecie moze uda sie juz teraz bez dodatkowych badan (te dopiero po urlopie) zaczac brac jakies lekarstwa profilaktycznie. Przy okazji dowiedzialam sie wczoraj ze nasza klinika uniwersytecka w Mannheim ma bardzo dobra przychodnie dla epileptykow. Ciekawa jestem na jej jutrzejsza wizyte, bo zapowiedzialam: bez blogoslawienstwa lekarza nie lecimy. W miedzyczasie czyli w poniedzialek dostalam kolejnego podopiecznego. Jest w zwiazku z tym mnostwo zalatwiania i mam nadzieje ze najwazniejsze uda mi sie przed wyjazdem zalatwic. Na szczescie jest pod dobra opieka w Heimie, czyli domu opieki. To tylke narazie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, pochmurno, pada deszcz 06.05.15, 10:38 Ewa, slusznie zarzadzilas . Niech lekarz zdecyduje czy Edda moze leciec w podroz czy nie. Jezeli polecicie, to bede za Was mocno kciuki trzymac. Jasne, ze w razie ataku Edda przy Tobie czuje sie bezpieczniej niz sama , ale jezeli taki atak nastapi w Rzymie, to Ty jestes tam z tym sama w obcym kraju... Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa, pochmurno, pada deszcz 06.05.15, 15:15 Ewo, w twj sytuacji zycze Wam obu zdrowiana! Ta wyprawa troche jakby za wczesnie po ostatnich zdarzeniach, ale nie bede krakac. To Wasza decyzja. Sprawdzcie tylko czy Wasza karta (europejska) opieki zdrowotnej jest wazna. Zwykle okres waznosci jest dwa lata i mozna przeoczyc. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 06.05.15, 17:38 Mario, my lecimy do Pisy a stamtad do 5T czyli Cinque Terre. Sprawdzilam karte (dzieki za przypomnienie), wazna do 2022.. Bluesie, my jestesmy obie zaprawione w roznych atakach: ja mam od ponad 10 lat spokoj, ale nie wyleczona Morbus Meniere... I nie ma nic poza kroplowka co by sie na moje ataki podawalo. Jak sie cos ma to trzeba byc dzielnym a nie owijac sie w watke i siedziec w domu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 06.05.15, 17:47 Nie, no Ewcia jesteś Mistrz! Dostrzegam na forumie jakaś falanga ogonów pawich roztaczania, ci podróżami, owi mięsożernym ptactwem, urokliwymi przestrzeniami osobistymi lub biurowymi czyteż dostojnymi familiantami forum mamią, a tu Ewka z rękawa jakiegoś morbusmeniera wyciągnęła, zabrzmiało apetycznie, jak wyrafinowanie francuskie danie, czyteż koniak jakiś, aż musiałam poszukać w internecie, bo sobie pomyślałam czyby takiego meniermorbusa sobie nie fundnąć, ale ten towarzyszący tinnitus mnie zniechęcił trochę. No nie wiem, chyba dziękuję i postoję. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Przedwyborczo 06.05.15, 19:26 dobrze zrobione, Maryska. Ale powiem Wam ze sie niepokoje i wcale mi sie smiac nie chce. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 06.05.15, 19:22 znam takiego Dorotko co to mowi "mam chorobe morbusa meniera":)) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 07.05.15, 14:32 Wkleje wiec troche zdjec z mojego ogrodu, korzystajac z ogolnej euforii zdjeciowej na Forum. Nie jestesm ogrodnikiem i mam malo pojecia o roslinach. Ostatnie 2.5 roku glownie zreszta polegalo na usuwaniu/podcinaniu roslin i chwastow. Dalej zreszta to robie. Coz sie dziwic w koncu mieszkam na stoku gory wulkanicznej w QLD, ktora byla do niedawna puszcza podzwrotnikowa. Do tej pory zmagalismy sie zreszta glownie aby ustabilizowac stok. Dom stoi na w miare rownej przestrzeni. Poza takowym jest nastepne 15 merow w miare ok, pozniej zaczyna sie niebieski stok narciarski przechodzacy w czarny po czym w taki dla samobojcow...haha Robienie zdjec jest wiec nieco utrudnione. Widok na pare pierwszych grzadek tuz za domem. Dzialka nasza konczy sie wysokim drzewem miedzy frangepani (prawo) a eukaliptusem (lewo - goly pien). Po czym jest ugor nalezacy do sasiada kilometr w dol z domem. Zdjecie z samego dolu dzialki, gdzie wciaz 'plewimy'. Dalej nie widac, bo spadek jest ostro w dol. Jak juz pozbedziemy sie trawy, to chcialabym egzotyczne drzewka owocowe. Na dzien dzisiejszy, to walka jest z ponad 3 metrowym chwastem, trutym oraz cietym systematycznie w glab sniperem z glowa pily tarczowej. Tak wyglada 'sniper'. Do koszenia trawy glowa snipera ma zalozona nylonowa zylke. Do koszenia innej 'trawy' metalowy talerz, dzialajacy jak pila tarczowa do ciecia drzewa. Ta na zdjeciu jest zawieszona na pasach, gdyz jest to wersja komercjalna pozwalajaca na nieustanna 8-mio godzinna prace. Realnie, musi nastapic przerwa po 4-ch. I jest to niezly gym. Skoszenie calej naszej tylko dzialki to 4-ty godziny, nastepne ile sie da z przyleglosciami. Praca z tarcza to max 1 godzina. Czesc tropikalna wciaz do wyplewienia. Czesc tropiklana juz wyplewiona. Koryto rzeki zbudowane pod przybudowka domu. Calosc tego projektu zostala wykonana; ja ulozylam kamienie na pokruszonym betonie, maz lal beton. To samo mamy z przodu domu. Dziala swietnie, bo woda szybko splywa bez przeszkod. Maly wycinek epickiej sciany oporowej, zbudowanej na granicy niebieskiego i czarnego szlaku narciarskiego. Do tej pory weszlo na takowa 5 ciezarowek kamienia zapkupionego z pobliskiego kamieniolomu, czyli 25 ton. Calosc materialu zostala przeniesiona lub dowieziona wozkiem do przewozenia mebli, gdyz nie ma na tak stroma dzialke innego dostepu, oprocz helikoptera. Mysle, ze skoncze bo az sie czuje zmeczona sama relacja...haha Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 07.05.15, 15:20 urzekajacy jest ten widok na wlosci z niekonczaca sie zieloscia po horyzont, bardzo mi sie to tez podobalo w brazylii, zielonosc, zielonosc i chmury, a nie zaraz gesta zabudowa i przytloczenie cywilizacja. ok, w miasteczkach bylo przytloczenie... domyslam sie, ile to pracy z karczowaniem w mtl kolejny letni dzien, slonce, powyzej 20, widac juz gdzie beda paki bzu- jeszcze nawet nie lapia koloru, ale wyraznie widac w niedziele mamy mothers day, wiec zaczyna sie sprzedaz roslinnosci balkonowej, hurra, mozna bedzie zaszalec Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 07.05.15, 22:02 Pięknie tam macie. Gratulacje. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 07.05.15, 22:22 Kanie, Ty mieszkasz po prostu w dzungli! Podziwiam prace i upor w walce z zywiolem. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 08.05.15, 02:05 Wow, opadła mi szczęka. Kana comingout robi wrażenie na poziomie Xurkowych dokonań ze stodołą. Nieprawdopodobne dokonanie okiełznania żywiołów wodno/roślinno/kamieniołomowych. Pikanterii dodaje fakt, iż perfidnie i dla niepoznaki jakieś ptaszki nam tu podrzucał, które i tak nas sfreakowały bo żrą mięcho. A to tylko takie niewinne myzianie, okazało się, było. Dobre, dobre. Forum człeka jednak zawsze potrafi zaskoczyć, jak już myśli że wszystko wie... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 08.05.15, 08:08 Faktycznie upajajaca zielen. Z mojej osobistej dzungli wlasnie mnie wyzwala pan ogrodnik koszac, tnac i przycinajac. Pogoda taka sobie, w przyszlym tygodniu ma byc cieplej wiec bede sadzic kwiatki. Milego dnia:) Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 08.05.15, 08:37 Kanie, to zupelnie tropikalna dzungla! Z lianami i - tu dopada mnie strach - moze z gadami jakimi? Ale widok ogólny przepiekny! Ten bezkres widoczny na pierwszym zdjeciu imponujacy! Mam wrazenie, ze Twoja dzungla jest bardzo duza i wymaga pracy Syzyfa, bo co odchwascisz to chybcikiem zarasta. Jestescie jak Dr Livingstone. I presume :-) U mnie lato. W weekend osiagniemy +35, czyli skonczyla sie radocha. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 08.05.15, 12:36 Dzungla nie taka znowu duza. Ewa chciala egzotycznie, wiec trzeba bylo pokazac 'drapiezne' ptaki, liany itp. Wlepie ktoryms razem 'gady' Blusie - nie ma problemu, mam ich cala game. Kocham wszystkie te zyjatka oraz te krzaki. Odnosnie TGF - ufff, na szczescie juz weekendowo. Pa Kan Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 08.05.15, 20:04 Och, nie! Ja sie gadow nie dopraszam! Ja zwierzaki bardzo lubie, ale gady nie. Mam rodzaj fobii niestety. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 10.05.15, 17:17 A ja bardzo chętnie, dawaj te te gady. Czemu nie. Nie mam nic przeciwko gadom, pod warunkiem, że są na zdjęciach :D Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 08.05.15, 08:55 No i dzięki niebiosom, już piątek. Mam nadzieję, że obrobię resztę i nie będę musiała w weekend pracować. Jest szansa, że nie będzie takiej potrzeby, ale o której dzis skończę - nie wiem. Za oknem słońce, 13C. Ma być dzisiaj najwyżej 18C. No i tyszpiknie. Miłego dnia Wam życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF... 08.05.15, 13:40 Pan ogrodnik odwalil kawal dobrej roboty za calkiem przyzwoita cene. No to teraz jestem odchwaszczona, mam nadzieje za na dluzszy czas. No i sie pochwale ze juz wyslalam koperte z karta wyborcza do konsulatu w Kolonii. Ide sprzatac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF... 08.05.15, 19:04 Powbijalam dzis wreszcie paliki dla pomidorow, zasadzilam dwa pierwsze krzaczki. Reszte po powrocie. Serce mi sie kraje jak pomysle ze wszystko zakwita, a ja kretynka wyjezdzam. Piwoniom pekaja juz ponki, widac kolor. Roze sie otwieraja, ale mialam z nimi dzisiaj niezla robote: sa po prostu oklejone gruba warstwa mszyc! Obrzydliwosc. Pryskalam ile wlezie, jutro powtorze. Posadzilam/posialam dzis tez fasolke i bob, ktory dzis nadszedl z Warszawy. Bede miala pierwszy raz bob!! Na paczuszce pisze, ze nadaje sie rowniez do mrozenia. Dobrze wiedziec, bo nie wiem jeszcze na ile jest wydajny i jak bedzie za duzo to sobie zamroze. Choc powiem szczerze ze najbardziej lubie sezonowe roslinki i tylko w sezonie. Wszyscy namietnie zamrazaja np.szparagi. Natomiast ja sie nimi w tej chwili objadam do obrzydliwosci, az bede miala spokoj i odpoczne do nastepnego sezonu. Mieszklam w zaglebiu szparagowym, wiec nie kupuje na targu czy sklepie, tylko jezdze do bauera po swieze. Pycha! Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... 08.05.15, 19:04 O dziwo: skończyłam wszystko, a zrobiłam nawet więcej, - cudśfinty - przed 19:00 dotarłam do domu. Cuda, paniedziejku, cuda. I przede mną wolny weekend. KJAP. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: TGIF... 08.05.15, 20:11 No prawie zabieralam sie za gratulacje, ale czy to mie glupio gratulowac wolnego weekendu? Prawdaz? U mnie nieznosnie goraco, pierwsza fala upalow wlasnie sie zaczela. W weekend przekroczymy 35, a na poludniu dobija do 40. Jakby za wczesnie. Wzielam nowe Galaxy do mojego polskiego telefonu i grzebie sie sciagajac aplikacje. Milego weekendu :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF... 08.05.15, 22:44 Nam sie zas calkiem poprzewracalo: +30C!!!! Zielen najcudniejsza: swieza, mlodziuchna, akwarelowa, niesmiala i niewinna. Czekam na bzy. To z balkonu: Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF... 08.05.15, 22:46 Dzisiaj ładny dzień, ciepło, ja też wyległam do ogródka, mlecze jakieś gigantyczne, jak baobaby mi wyrosły dosłownie w jedną noc. Dość długo było sucho, no i popadało trochę kilka dni temu. Skutkiem jest wybuch zieleni. Dodatkowo, sąsiadka mająca ogródek pod oknem mojej kuchni, starsza pani, chyba sobie do-koptowała kogoś do mieszkania i ten ktoś o ogródek zadbał jej, usuwając chwasty. Przez lata całe ten spłachetek był strasznie zachwaszczony, co głuszyło rosnące na działeczce konwalie. I tego roku, normalnie konwaliowe pole mam pod oknem, wieczorem cała kuchnia mi pachnie konwaliami. Dodam jeszcze, że smród z kuchni był przez lata takim głównym mankamentem tego mieszkania. Jest tutaj coś takiego jak wentylacja grawitacyjna, i jeśli przewód kominowy nie jest odpowiednio nagrzany, to zamiast w górę, powietrze wali w dół - czyli do mojej kuchni. I, zależnie od pory roku lub nie wiadomoczego tak właściwie - nagle, na przykład, ni stąd ni z owąd po mieszkaniu o 6 rano się rozchodził smród gotowanej przez jakiegoś zboczeńca sobie na śniadanie kiełbasy. Albo coś. Od kilku lat, to się zdarza coraz rzadziej, a ostatnio - wcale. Miejsce więc smrodu zajęły wonie słodkie. Bardzo pozytywna rzecz to moim zdaniem. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF... 08.05.15, 22:54 Ja lubie smazona kielbase. Ale konwalie to juz erotycznie kocham. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... 09.05.15, 09:42 Fajnie masz. Jeszcze nie wąchałam w tym roku konwalii. Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF... 09.05.15, 09:50 Mam tez w ogrodzie kopnwalie. Musze sie tam nawachc. Do domu nie biore bo sa wysoce trujace dla kotkow.. Czuje Dorotko, ze sobie fotel podstawisz pod kuchenne okno:) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, słońce :-) 09.05.15, 13:44 Jest w miarę słonecznie, ciepło: 20C. Bardzo przyjemnie, co stwierdziłam na spacerze. :-) Wieczorem odbywamy ze 100K nową świecką tradycję ;-) - zupa-krem z cukinii z serem pleśniowym Made by 100K, sałatka z zielonej soczewicy du Puy na ciepło, z podsmażonym wędzonym boczkiem, serwowana na rukoli i innej zieleninie - Made by jorstruli. Ciemny chleb. Wino z doliny Loary. Voila. :-))) Nakupiłam sobie prasy weekendowej, idę poczytać. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, słońce :-) 09.05.15, 13:56 bym wpadla, ale nie lubie przecieranych zupek od czasu przedszkola.. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota, słońce :-) 09.05.15, 14:35 Phi.... przecierane zupki... wypchaj się Ewka. Wczoraj jak kupowałam te cukinie na straganie, to zobaczyłam, że są już zielone szparagi - niestety na razie w cenach babilońskich. Ale już zapadła decyzja o szparago-orgii. Mieszkania w zagłębiu szparagowym zazdraszczam jak cholera, bo tutaj na zielone szparagi trzeba specjalnie polować. A wiem, że u Was dziewczyny zza Odry, to te szparagi niemal się rzucają na przechodniów zmuszając do ich zjedzenia. Też się lubię szparagami napaść do wypęku w sezonie i potem mieć spokój do przyszłego roku. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, słońce :-) 09.05.15, 14:50 Ewa, "przecierane zupki"? Ja dzisiaj kupilam zielone szparagi, obcielam lebki ktore mi posluza na jutrzejszy obiad, z reszty ugotowalam zupe-krem. Miksowana, nie przecierana :-) Pogoda niby sloneczna, ale ciagle duzy wiatr. Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota, słońce :-) 09.05.15, 16:06 U mnie nie "niby" ale full wypas slonca! Zar sie leje z nieba! Bardzo kulinarne i smakowite sa dzisiejsze pierduly! Szparagi lubie i jadam (wole zielone) ale u mnie juz od dawna i jakos minal mi zapal. Za to sypnely pierwsze czeresnie i morele. Jeszcze troche drogie ale juz kupilam :-) Wrócilam zmachana z lunchu (gazpacho i tortilla de patatas) i spaceru po ogrodzie botanicznym. Wyglada jak pelnia lata Mam stos gazet weekendowych i nie ruszam sie z domu. Jakby co, klima narychtowana :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 10.05.15, 02:10 obsadzilam sobie skrzynki na balkonie co prawda mialam zamysl utrzymac w pastelowych odcieniach od zimnego rozu przez fiolet do niebieskiego, ale z braku odpowiedniego materialu wyszlo cos zupelnie innego ciemnofioletowe werbeny, zlotozolte aksamitki i wypelniacze jaskrawozielone - przyciaga oko, ale nie wykreca az tak, jak sie obawialam bardziej jak barwy krolewskie- purpura i zloto, niz psychodelia :) przetoczyla sie burza, troche pomoczylo, moze mi koniczyma wykielkuje wreszcie Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 10.05.15, 09:29 Upal srana, zaraz lece na wycieczke. Trzeba zadbac o kondycje, bo od jutra lazenie po 5T. Dedykuje Wam dwa dowcipy z fejsa: Niezupelnie trzezwy Antek ocknal sie w autobusie i pyta kolegi: Ty, gdzie my jestesmy? W Lodzi. To wiem, ale dokad plyniemy? I drugi, dla pracujacych: Pan Bog usiadl siodmego dnia aby odpoczac i pomyslal: szajze, jutro znow poniedzialek... I tym akcentem odplywam w gorki. Nota bene przeczytalam wczoraj ze ten teren to najbardziej zalesiony obszar w Niemczech. Fajnie Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 10.05.15, 10:19 Jeszcze godzinę temu padał deszcz, teraz się trochę rozpogodziło, ale podobno ma popadywać z przerwami przez cały dzień. Oh well. Wczesnym popołudniem ma wpaść pogadać mój przyszywany kuzyn, a potem spotykam się na przysłowiowym kotlecie z dwoma dawno niewidzianymi kolegami. Jeden pomieszkuje na Kaukazie, więc przy okazji dowiem się, co słychać w znajomych kątach. A potem wieczór, i koniec weekendu. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela 10.05.15, 13:11 Korzystajac ze slonecznej i wciaz cieplej pogody wybralismy sie dzisiaj na wydmy piszczyste. Wyglada to mnie wiecej tak; Miejsce nazywa sie plaza teczowa (rainbow beach). Sprawdzilismy tez przy okazji jak odbywa sie przeprawa promem dla samochodow ternowych na Wyspe Fraser. Chcielibysmy sie wybrac jak juz przestalo lac. Wole jednak sprawdzic, bo niektore szklaki 4x4 w AU sa dla jakichs bardzo wypasonych samochodow. Nie wyglada najgorzej dojazd; Sama przeprawa ok; Moze wiec jeszcze w tym miesiacu wyskoczymy na weekend? Ide spac, bo wspinanie sie po wydmach mnie wykonczylo. Kan Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela 10.05.15, 19:07 Wiecie co, lepiej i lepiej. Jakiś się worek z cudownościami otworzył na forumie. Tutaj mamy tropikalne plaże i dżunglę Kana, na wątku obok Ojciec Założyciel zszokował gawiedź nowymi szatami - tym razem reportażysty :) Żeby nie było, Pytońska i ja bardzo udatnie utrwalamy nową świecką tradi weekendowych obiadów. Przedarłwszy się przez nieco podagitowane przedwyborczo miasto, przytaszczyłam z mojej "Dobrej Pragi" do Pytońskiej "Boskiej Hipsterii" (tak się okazuje nazywają się obecnie nasze respektywnie zamieszkiwane dzielnice) podrobioną już zupę z cukinii, którą po zmiksowaniu podgrzałyśmy, a potem dodałyśmy już tylko pleśniowy ser i zgnieciony czosnek, przepychając się w kuchni, pijąc wino, i opowiadając sobie nawzajem wieści. Potem się przeniosłyśmy do ocienionego pięknie na zielono livingu Pytońskiej gdzie udzielałyśmy sobie nawzajem porad natury zawodowej, dywagowałyśmy zagadnienia zrzędzenia w orgach, mentoringowania rozwichrzonym ludzkim zasobom, prostowania pokręconych ścieżek, ogarniania zapędów przerośniętych organów, czyli jednym słowem zaprowadzania boskiej harmoniji w uniwersum, oraz skrobałyśmy się w głowy nad okropnym dylematem pewnej mieszkanki italiańskiej wsi. Generalnie rzecz biorąc, dość dobre fundamenta łożymy we dwie pod tę nową świecką tradi, i myślę może, że niezadługo będzie już ona na tyle solidna aby od czasu do czasu poszerzyć nasze dwuosobowe na razie grono o jakichś gości, natomiast najbliższe plany są takie aby przetestować formułę NŚT jako movable feast i następnie się zgromadzić w mojej skromnej chudobie, tarasując na tarasie, a potem być może pomostując na pomoście kawiarenki na jeziorku Balaton, skąd można obserwować spacerującą nabrzeżną promenadą ludność "Dobrej Pragi", tudzież ludność ową pedalującą na pedallosach (pardon) po jeziorku. Szparagi może w menu się nam wtrynią, a jak się naprawdę rozszalejemy to może jakieś zdjęcia która porobi. Nie ma co prawda mięsożernego ptactwa, ale są kaczki krzyżówki, łabędzie, oraz łyski. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 10.05.15, 20:30 Dodam również, że zupa Made by 100K - re-we-lac-ja. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela 10.05.15, 21:01 Tak, to zacne wyszło, a ja dzisiaj dojadam Twoją sałatkę. Dobroć wielka, a jak się "przegryzła" to nabrała jeszcze na charakterze. Poszedłwszy dzisiaj do lokalu wyborczego, co było trochę zabawne, bo moja obwodowa komisja ma trzy lokale, które mieszczą się w tym samym co prawda budynku, ale żeby było ciekawiej - wejście każde z innej strony. Więc lezę ja, Stokrotka, spełnić mój wyborczy obowiązek, mniej więcej z taką samą ekscytacją jak wiktoriańska dama się poddawała obowiązkowi małżeńskiemu. Ale idę. Włażę. Siedzi trzech pryków. Podaję adres ja, a pryk nr. 3 mi mówi, że to nie tu. A gdzie, się pytam ja. Na to pryk nr. 3 się skrobie w głowę, przegląda skoroszyt, i w końcu mówi, że nie wie. Adres i mieszczący nie pod nim budynek - zaginął. Tego się nie spodziewałam. Bo byłam gotowa, że mnie nie będzie na liście na przykład. Ale, że budynek cały? Dodam, że mój budynek jest ogromny, ma chyba z 10 wejść i zajmuje całą ulicę i ma dwa kody pocztowe. Kurwa mać! Zgubić taki budynek to jest coś. Pryk mi poradził, aby obejść pozostałe dwa lokale wyborcze, to może się tam gdzieś ten budynek znajdzie. Polazłam więc do innego wejścia - od strony basenu. A tu kompletnie inne klimaty, wejście paprociami (uwielbiam!), bzami (też!) i zawilcami obrośnięte, włażę ja, a tam dla domiany siedzą trzy baby a czwarta to facet. Wszyscy mili i uśmiechnięci. No i mieli mój budynek. Ufff.... :) I czekałam z wysłaniem owego posta do 21 proszę zważyć, bo już koniec ciszy wyborczej :D Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 10.05.15, 21:11 Wlasnie zadzwonila do mnie kolezanka z trwoga w glosie ze Duda wyprzedzil Komorowskiego. Cala nadzieja w drugiej turze. Ja tym razem tez glosuje ! Poza tym, w salonie pachnie moj wlasny bez i kwiaty od corki na dzisiajszy niemiecki Dzien Matki, w jej pokoju pachna moje wlasne konwalie. Jutro jade po kwiatki na balkon. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 304 :-))) 11.05.15, 00:55 setuchna, zamykac :-) u nas tez dzien matki dzis, mlody zasponsorowal wyjscie -- co bylo to bylo co moze byc jest a bedzie to co bedzie Odpowiedz Link