jutka1 Sobota, kuchennie 16.09.17, 11:49 Jestem w trakcie rozmrażania zamrażarki (niby jest "no frost", ale coś się zepsuło i zarasta lodem), której to czynności nie znoszę. :-/ Jak skończę, zabiorę się za bigos. A poza tym będę czytać i odpoczywać. :-D Z cyklu pogoda na świecie: jest 14 C (i to jest maks na dzisiaj), pochmurno, ma padać cały dzień. Buuu. Pogoda barowa. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, kuchennie 16.09.17, 14:35 Wlaczylam ogrzewanie w domu, bo temperatura dzisiaj rano byla listopadowa a nie wrzesniowa. Na wieczor zaprosilam znajomych na kolacje do rstauracji, mam ochote na dobry steak. Milego sobotniego popoludnia i wieczoru .-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, kuchennie 16.09.17, 15:06 Masz imieniny albo znowu urodziny, ze zaprosilas ludzi do restauracji? Ja nota bene bylam wczoraj zaproszona przez smiesznego faceta. Od conajmniej dwu lat meczy mnie swoja obecnoscia. Najgorzej jest w lecie, bo przylazi do ogrodka i mi zawraca glowe. Ale w miedzyczasie tak sie do niego przyzwyczailam, ze nawet pozwalam sie regularnie prowadzic do restauracji. Jest smieszny, bo: byl managerem w Mercedesie, organizowal m.in.produkcje w Meksyku, wiec ma naprawde ciekawostki do opowiadania. Ale nie potrafi rozmawiac!! On albo opowiada, albo slucha co ja mowie. Slucha uwaznie, ale ani nie zadaje pytan, ani nie komentuje tego co mowie. Niesamowite. Wczoraj probowalam mu wytlumaczyc na czym polega rozmowa, ale jakos nie kapuje. Mowi ze przeciez uwaznie slucha co mowie, moze mi kazde slowo powtorzyc:) Moj nasilniejszy argument byl ze miedzy tym co on "uprawia" a rozmowa jest taka sama roznica jak miedzy gra w tenisa a squash. On nie rozumie. Ciekawe jak dlugo bedzie mnie to jeszcze bawic. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, kuchennie 16.09.17, 17:18 Ewa, nie mam ani urodzin, ani imienin, mam inny powod zeby zaprosic tych znajomych :-) A Ty znowu nowego adoratora masz , jak widze :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, kuchennie 16.09.17, 17:37 jak nowego, skoro od conajmniej dwu lat mnie belestiguje:) I chyba zaraz do Ciebie zadzwonie:) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, kuchennie 17.09.17, 04:25 Taki adorator, ktory slucha i nie nic nie mowi wydaje mi sie absolutna perfekcja. U mnie sie zachmurzylo i bardzo bym sobie zyczyla aby pogoda zrobila sie 'barowa'. Wczoraj mielismy rodzinna sesje skajpa z czescia rodziny. Bylo bardzo milo i straszliwie sie ciesze, ze mamy czesc rodziny gdzie mozemy pogadac, posmiac sie, i zartowac. Mozemy tez na nich liczyc i oni na nas jakby co. Mam dzisiaj troche w zwiazku z tym nostalgiczny poranek. Musze stwierdzic, ze ze smiercia matki poradzialam sobie dosyc dobrze. Natomiast z faktem, ze wszystkie meble, przedmioty, pamiatki w tym nieliczne zdjecia mojego ojca zostaly wyrzucone na smietnik a mnie poinformowano o fakcie dokonanym telefonicznie, wciaz walcze. Pan maz kreci tylko glowa, bo sam ma problem z numerem powyzej opisanym. Ech - zycie. Ide sobie pogrzebac w ogrodku. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, kuchennie 17.09.17, 10:23 kan_z_oz napisała: > Taki adorator, ktory slucha i nie nic nie mowi wydaje mi sie absolutna perfekcja. ************* :-)))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, kuchennie 17.09.17, 13:12 Haha. Przejrzalam dzisiaj pare watkow sprzed 12 lat, aby zobaczyc co bylo napisane o Kartinie. Znalazlam pare takich roznych perelek, ze sie wilam ze smiechu. "Putin jest wnuczkiem kucharza Lenina i pozniej Stalina" i takie rozne inne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, kuchennie 17.09.17, 15:48 kan_z_oz napisała: > Haha. Przejrzalam dzisiaj pare watkow sprzed 12 lat, aby zobaczyc co bylo napis > ane o Kartinie. > > Znalazlam pare takich roznych perelek, ze sie wilam ze smiechu. > "Putin jest wnuczkiem kucharza Lenina i pozniej Stalina" i takie rozne inne. ************* Z czego tu się wić ze śmiechu? Żadna "perełka", cytując. Sam Putin o tym mówi. www.nytimes.com/books/first/p/putin-first.html?mcubz=1 Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, kuchennie 17.09.17, 16:13 Rozumiem uczucia zwiazane z odcieciem od ro dzinnych pamiatek. Mam 3, slownie trzy zdjecia mojej mamy. Albumy ze zdjeciami starszrj rodziny zniknely z powierzchnii ziemi... Moze, wielkie i szerokie z mieliznami, ze w dalszej czesci rodziny cos sie zachowalo, ale nie utrzymuje z nimi kontaktow. Pogoda wciaz upalna, jeszcze z poltora tygodnia tak ma byc. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, kuchennie 18.09.17, 05:13 Nie interesuje sie az tak bardzo Putinem czy historia Rosji aby to wiedziec. Los potrafi byc nieco przewrotny. Zamiast potomek Stalina, obecnie i od lat jest potomek jego kucharza sprawujacy rzady. Rosmieszylo mnie, bo sam Stalin by sie pewnie w grobie przewrocil jakby to widzial. Podobnie Rose. Tez przestalam utrzymywac kontakt, bo aby wyrzucic na smietnik zawartosc calego mieszkania osoby bliskiej to naprawde musi byc u kogos cos z glowa nie tak. Wciaz, szkoda mi jednego zdjecia. Bylo duze i ladnie oprawione. Mam tylko jedna malenka miniaturke, bo ojciec zginal bardzo dawno temu. Nie ma wiec oczywscie z tego podowu zdjec. Bylo tez wiele innych pamiatek. Pewnie sprzedali juz dawno temu wiekszosc rzeczy, bo czesc miala troche wartosci. Szok normalnie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, kuchennie 18.09.17, 08:56 Kan wspolczuje utraty zdjec, dla mnie sa to najcenniejsze pamiatki, to sa fragmenty naszej historii, nie do odtworzenia. Sama pieczolowicie przetrzymuje rodzinne zdjecia, wiele z nich bialo-czarnych , w malym formacie i z dekoracyjnie obcietymi brzegami. Nie czesto do nich zagladam. Jakies pol roku po smierci mojej mamy, moj brat dal mi pudelko po butach wypelnione roznymi pamiatkami ktore przechowywala moja mama. Byly tam moje swiadectwa ze szkoly podstawowej, moja tarcza ze szkoly podstawowej i z liceum , laurki ktore jako dziecko malowalam na Dzien Matki i rozne inne rzeczy wazne tylko dla mnie. Bardzo, bardzo Ci wspolczuje utraty Twoich pamiatek. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, kuchennie 18.09.17, 13:16 Sama przechowuje dziesiatki pamiatek nalezacych do mojego syna. Album 'piratow', ktory wykonal w zerowce przy pomocy nauczycieli. Rozne nagrody szkolne z kolejnych lat, zdjecia szkolne, swiadectwa. Kolekcje 'kamieni' z dziecinstwa. Karty polekemonow, klockow lego, gier komputerowych i konsoli zaczynajac od wczesnych, przechodzac przez inne pozniejsze. Jakies miniaturki, chyba Warcfart? Sa tego cale pudla ale syn nie ma gdzie trzymac...haha...rozmiar sydnejskiego mieszkania nie pozwala. Myslalam na poczatku, ze zartuja lub bedzac wkurzeni sie chwilowo zacieli. Ale minely juz dwa lata i nie widze szansy aby wydusic cos. Chyba wiec nie zartowali. Jakos przezyje, chociaz musze stwierdzic, ze przy czyms takim to czlowiek sie czuje jakby oprocz wymazania jakkiekolwiek sladu po matce, wymazano tez mnie sama. Dzien minal mi na sciganiu planow dzialki. Caly front zadaszenia musi zostac przesuniety w tyl o ponad metr bo sie okazalo, ze chalupa na starych planach byla usadowiana w innym miejscu niz na nowych. Budowlaniec musi wiec wrocic i zmienic kolki, ktore wbil dzisiaj rano oraz przerysowac plany. Nie mam wiec juz pojecia bladego kiedy budowa sie zacznie oraz czy sie w koncu zacznie. Jakos mnie to nie martwi zbytnio - kurwa tylko dach na samochody z czym sie podzielilam z budowlancem. Ma wypchnac tyle w tyl ile potrzeba, zeby sie wszystkie urzedy/instytucje/inspektorzy odwalili, bo nie mam juz wiecej sily by sie szarpac. Wieczor uplynal nam za to przyjemnie w towarzystwie bylej forumowiczki z sasiedniego Forum, ktora na stale juz zamieszkala na moim wybrzezu. Bylo fajnie wysluchiwac ich opowiesci o 'pajakach', 'wezach' i innych gadach australijskich. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Sobota, kuchennie 19.09.17, 07:43 kan_z_oz napisała: > Myslalam na poczatku, ze zartuja lub bedzac wkurzeni sie chwilowo zacieli. Ale > minely juz dwa lata i nie widze szansy aby wydusic cos. Chyba wiec nie zartowali. zachwanie nie mieszczace sie w glowie. wspolczuje szczerze. ale moze, jakby ci bardzo zalezalo, jest gdzies jakas dalsza rodzina, znajomi mamy ktorzy maja jakies zdjecia chociaz? to mogliby ci wyslac duplikaty. zawsze cos. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek i niemiłe niespodzianki 18.09.17, 22:05 Dzień był jasny i słoneczny, choć zimny. Był dzisiaj Pan Od Dachu z wyliczeniem, i trochę się załamałam. 25% więcej, niż w 2007. KJAP. A dach zrobić muszę, bo te 15 lat temu byłam romantyczką używając poniemieckiej, 150-letniej dachówki, która teraz nie wytrzymuje huraganów etc. Plus kuny na strychu, bo wygryzają przestrzenie po odpadłych dachówkach. Błe. Plus wizja 2 miesięcy robót wiosną-latem, a przecież pracuję z domu. Ech... No ale przy okazji może POD mi naprawi kominek przed zimą? Zapalę świeczkę. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, chłodno, słonecznie 19.09.17, 11:10 W nocy było 6 C, teraz 12 C, maks na dzisiaj: 15 C. Brrr. W domu jest chłodno. Brrr. Mam początki przeziębienia. Brrr. Nic to, dam radę. Dobra nowina: Pan od Piekarnika zdobył część, która była zepsuta, i być może w piątek będę już miała wreszcie w górnej kuchni sprawny piekarnik. Ganianie z piętra na piętro, żeby na górze nakarmić ludzi było dość upierdliwe, a ponieważ jestem leń, więc i menu ograniczałam do rzeczy, które się gotuje, nie piecze. Ze wstydem dodam, że piekarnik się zepsuł podczas transportu z Paryża 3 lata temu. :-D Nieźle jestem zorganizowana, co? :-))) Poza tym praca, praca, praca... Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 19.09.17, 11:45 Inspekt w srodku. Na zewnatrz. W torbie mnozy sie chrzan. Obok siedza dobrze sie majace strorczyki. Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 19.09.17, 15:34 chrzan :) towar deficitowy prawie raz na rok rzuca surowym korzeniem w sklepie egzotycznym. Sloikowy jesr, a jakze w wersji bardziej kwasnej niz ostrej, ale surowy?! kolezanka upolowala, zakopala w ogrodku i jest chronony bardziej niz roze. Drugi sezon robienia malosolnych na samych lisciach chrzanowych, korzen wciaz za maly na dzielenie. upal trwa inspekt uroczy z idea uzywania torb jako donic spotkalam sie juz kilkakrotnie Odpowiedz Link
minniemouse Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 01:38 roseanne napisała: > chrzan :) towar deficitowy prawie > raz na rok rzuca surowym korzeniem w sklepie egzotycznym. > Sloikowy jesr, a jakze w wersji bardziej kwasnej niz ostrej, ale surowy u chinczykow na farmach powienien byc bez problemu. w Tornoto wiem ze Amish mieli. a na pewno 10 lat temu. czasami mozna kupic na wiosne w nurseries. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 19.09.17, 23:49 Super, ten "inspect". Zastanawiam się, jak to jest po polsku? Tak samo? Bo szklarnia to nie jest, i nie wiem. Poza tym, zimno. Włączyć ogrzewanie, czy jeszcze wytrzymam? Hmmm. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 20.09.17, 09:26 O inspeckcie pisalas pewnie kan ie w czasie gdy mialam tu przerwe, wiec nie bardzo wiem jaki cel ma to urzadzenie? Bo ciepla wiele nie daje (w odroznieniu od szklarni) a na dodatek zatrzymuje swiatlo? Podziwiam ze wszystko co robicoe jest takie solidne, pörofesjonalnie wykonane. Zadna tam amatorska slabizna. Torba zapewne jest jakas specjalna, przepuszczajaca wode? W Berlinie bedac spotkalam sie z grupa ludzi ktora uprawiala rosliny/jarzyny w workach. Mieli cos jakby duzy ogrod w srodku ogromnego miasta i urzadzali tam cos w rodzaju warsztatow dla mieszkancow. Starali sie pokazac, ze nawet w duzym miescie, bez ogrodow, mozna sobie to i owo uprawiac. I oni uzywali workow ktore zdobywali w sklepach chinskich itepe. Chinczycy w takich workach transportuja ryz i inne produkty, to jest potem po prostu wyrzucane. Gdybym nie miala ogrodu, zamienilabym jeden z balkonow na taki workowy ogrod:) Swietny pomysl. Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 20.09.17, 15:21 Z tego co zrozumialam, to grzadka pod specjalnym nadzorem ☺, ochrona przed zwierzyzna i nadmiarem slonca. Worki, ktore zaobserwowalam, jako plantery sa z tkanego plastiku, wlokni y, tak ze sa mocne, malo reaguja na wode, ale ja przepuszczaja i daja wentylacje Dzis lekki odech od upalu a potem nastepny tydzien sauny Jej uciazliwosc, migrena, nie jest zachwycona. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 20.09.17, 16:01 dzieki Rose! a upalu mozesz troche podeslac. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 20.09.17, 21:05 Mi ten upal calkiem odpowiada. W koncu nie mielismy tego -wyjatkowo- niemal przez cale tegoroczne tzw. lato. Lalo i lalo. A i kolejny -juz kalendarzowo jesienny- tydzien ma byc caly ponad 30C! Juz zabukowalismy wiec najblizszy weekend w VT, choc nie planowalismy. W miniony weekend zas, w Toronto, czulismy sie, jakbysmy byli na powrot w Sao Paulo :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 20.09.17, 23:48 Cheri. Je t'en prie. "Mnie". Przepraszam, ale na to akurat mam alergię. :-) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 01:34 A wiesz Jutka ja mialam w PL piatki z plusem z dyktand - zawsze!! po blisko 35 latach na obczyznie pojecia juz nie mam jak poprawnie pisac :O wiec wybacz! bad spellers and dyslexics of the world - untie!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 08:53 minniemouse napisała: > A wiesz Jutka ja mialam w PL piatki z plusem z dyktand - zawsze!! po blisko 35 > latach na obczyznie pojecia juz nie mam jak poprawnie pisac :O > wiec wybacz! > > bad spellers and dyslexics of the world - untie!!! ************ Minnie, nie chodzi o pisownię, tylko o zasadę gramatyczną. Na początku zdanie zawsze "mnie", nigdy "mi". :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 09:01 Przykro mi z powodu alergii, to musi byc przykre, jednak "mnie" mi przez gardlo ni klawiature najzwyczajniej nie przejdzie... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 09:24 chris-joe napisał: > Przykro mi z powodu alergii, to musi byc przykre, jednak "mnie" mi przez gardlo > ni klawiature najzwyczajniej nie przejdzie... ************ Bardzo dziwne. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 09:26 ale o co chodzi? Chris uzywa kilku taki slow. Mowiac szczerze myslalam nawet ze to celowe:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 22:19 ewa553 napisała: > ale o co chodzi? Chris uzywa kilku taki slow. Mowiac szczerze myslalam nawet ze > to celowe:) ************ Si-Dżej, bardzo Cię przepraszam. Nie zwykłam dawać na forum upustu skrzywieniu zawodowemu, ale ten akurat błąd działa na mnie, jak płachta na byka i nie zdzierżyłam. Sorry. Ewciu, chodziło mi o regułę, tę o: sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/mnie-czy-mi-tobie-czy-ci;5375.html Więcej nie będę, sorki i pardąsiki. ;-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 26.09.17, 18:37 Gdzie tam! Calkiem pospolite wrecz. Wychowalem sie w rodzinie inteligenckiej (w polowie to inteligencja "z awansu", w polowie od pokolen) na obrzezach lub w samej stolicy; ogolniak byl srodmiejski, jeden z lepszych, liznalem tez nieco UW (wychodze wiec chyba na polinteligenta ;) i w calym mym macierzystym doswiadczeniu owo "mnie" slyszalem tylko z ust przedwojennych matron, obsesyjnych purystow oraz w przedwojennych filmach. Teraz z ciekawosci poszperalem w necie i niby ty masz racje, ale tez i ja. Bo ten i ow purysta propaguje forme "mnie" w celowniku jako ortodoksje, kolejny zas polonista przyznaje, ze owo celownikowe "mnie" wymiera; ze opozycja "akcentowane 'mnie'/nieakcentowane 'mi' " staje sie archaizmem. Jezyk sie upraszcza. Nadto: w literackiej Polszczyznie, w eseistyce, moglibysmy sie spierac i nawet oburzac, jednak na internetowym forum polonijnym od pogaduch twoja "alergia" upierdliwosc raczej przypomina nizli 'troske o jezyk'... Ale taka cie wzialem i juz nie porzuce ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 26.09.17, 21:05 Cheri, już przeprosiłam za komentarz. :-) Nigdy jednak nie przestanie mnie irytować używanie "mi" na początku zdania. Nazwij mnie purystką i konserwą, trudno. :-) PS. Używam także w mowie (i w piśmie) czasu pozaprzeszłego. HAHAHA. :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 26.09.17, 21:38 Czas pozaprzeszly lubie tez, chyba angielski mi w tym nieco pomogl, bo w Macierzy byl niemal calkiem wymarly w 'moich kregach', w 'moich czasach'. Niemniej, uzywam go w 'wywazonych sytuacjach' ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 26.09.17, 22:20 chris-joe napisał: > Czas pozaprzeszly lubie tez, chyba angielski mi w tym nieco pomogl, bo w Macier > zy byl niemal calkiem wymarly w 'moich kregach', w 'moich czasach'. Niemniej, u > zywam go w 'wywazonych sytuacjach' ;) ************* YAY!!! :-))) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 01:40 Boze kanie ale pieknie. chetnie bym sie do ciebie przeprowadzila i zamieszkala w tej szklarni.. btw lubie plewic :D Minnie Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 10:58 Daj spokoj Minnie, w koncu nik zaczyna sie z malej litery i Kan/kan nie jest moim imieniem wlasnym. Przemyslalam sobie juz jakis czas temu. Jest ok Kan i kan. Kanie lubie smazone na patelni...haha...obecnie mgliste wspomnienie z Polski. Ewa, potwierdzam co Rose wyjasnila; ta zielona siatka jest uzywana komercjalnie na roznego rodzaju zadaszenia chroniace przed sloncem. Filtruje wiec promienie sloneczne, jak rowniez UVF. Ta na inspekcie akurat ma filtr 50%. Do tego tlumi wiatr - nie mam pojecia w jakiej skali ale temperatura wewnatrz jest sporo wyzsza gdy 'gwizdzi'. Tyl, na dzien dzisiejszy nie zostal jeszcze dopracowany. Mozna wiec podniesc i otworzyc aby przewialo gdy potrzeba przy upalach. Nie wiem jeszcze jak go rozwiazemy. Myslimy i zupelnie sie nie zgadzamy z Panem mezem co zrobic...hihi. Ochrona przed ptakami, czescia szkodnikow itp. Jest to jakis odpowiednik szklarni europejskiej w wersji podzwrotnikowej. W koncu chodzi o to aby rosliny mialy jak najlepsze warunki. Chrzan jest tutaj towarem absolutnie deficytowym. Nigdy nie widzialam chrzanu tutaj rosnacego. Nabylam sadzonki w okolicznym sklepie rolniczym i z zadziewieniem przygladam sie, ze sie przyjal i rosnie. Obok jest worek z czosnkiem a w innej czesci dzialki ziemniaki - wszystko w workach. Pomysl zreszta tutaj opisywany obszernie przez Luize. W sklepie sobie wiec przypomnialam. Jest powod tutaj aby uprawiac pewne rosliny w workach. Ziemia w mojej okolicy jest urodzajna ale wciaz ma tendencje aby nadmiernie wysychac przy upalach. Jest wiec spory problem aby bulwy wykopac z twardej gleby bez pociecia ich lopata na kawalki. W koncu jest to ogrodkowanie w klimacie podzwrotnikowym i do tego w Australii bedacej w wiekszosci pustynia. Wciaz nie ma opadow. To juz prawie 3-ci miesiac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 11:24 Probuje sie wczuic w Twoj klimat Kanie, ale czasami mi sie rozne rzeczy myla. Chcialam sie zapytac czy te rosliny przez te 50% nie maja za malo slonca i nagle sobie uswiadomilam ze Twoje 50% jest zapewne wiecej jak moich 100%.. Co do wykopywania z twardej ziemi (w moim wypadku lekko gliniastej) to tez cos moge powiedziec, bo marchewke tak posadzilam i teraz wykoppuje ja lopata:) Albo posadze w przyszlym roku w innym miejscu (bo mam rozna ziemie w roznych miejscach ogrodu), albo wymieszam ta gliniasta z wlasnym kompostem, czyniac ja bardziej lekka. Wogole mam rozne male pomysly na zmiany w ogrodzie, zobaczymy co z tego wyniknie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek, chłodno, słonecznie 21.09.17, 11:37 Dobrze sie wczulas. Moje 50% to pewnie jak Twoje 150%. Tutaj slonce pali. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 22.09.17, 08:23 TGIF! :-) Pogoda na świecie: bez deszczu (jippi), maks dzisiaj to 14 C. Poza krótkim wyjazdem "do miasta", siedzę na wsi i pracuję. Sporo mam do zrobienia. Miłego piątku. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-) 22.09.17, 08:35 Mam nadzieje ze dzis bedzie rownie pieknie jak wczoraj: siedzielismy w sloncu na tarasie restauracji nad samym Renem. Jedlismy, pilismy i gadalismy przez 3 godziny i szkoda bylo wracac do domu. Cudowna pogoda jakiej juz dawno nie bylo. Dzis i jutro glownie ogrod, chce wykorzystac te piekne dni. Swiat jest piekny, wierzcie mi:) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF :-) 22.09.17, 09:52 TGIF mnie dziesiaj nie dotyczy bo mialam niespodziewane wolny dzien. Dostalam dzisj rano plany zezwalajace na przebudowe i zaczal sie nastepny problem. Wszystkie materialy uzyte maja wytrzymac bardzo silne wiatry, ktore sa ogolnie okreslne kodem budowlanym jako N5. Okazuje sie, ze nie moge miec wiec 'louvers'. Nie jestem wiec obecnie pewna co moge miec; okna zasuwane? otwierane od dolu? Jest mi w sumie obojetne. W chalupie od strony oceanu mam otwierane od dolu i zasuwane w bok. Za to wmontowanie drzwi ze szkla jako wyjscie z pralni, okazalo sie zupelnie niemozliwe. N5 oznacza zrobienie specjalnych drzwi na zamowienie z gatunku komercjalnego, gdzie cena jest kompletnie astronomiczna. Skala N konczy sie na N6. Nie mam zamiaru zamontowac nic nieodpowiedniego, tylko sie obecnie borykamy czy nie lepiej zamontowac w takim ukladzie okna i drewnianych drzwi? Budowlaniec wraca wiec znowu w poniedzialek aby przesunac kolki z przedniej czesci rozbudowy w odpowiednie juz miejsce. Inzynier przychodzi w srode aby spojrzec na miejsce i wydac werdykt czy drzwi pralni wychodzace na poludnie i sasiada musze byc N5, czy tez moga byc N3 - czyli tylko wzmocnione. Jutka, wspolczuje problemow z dachem. Nasz sydnejski dach/dom w tym domu gdzie sie zatrzymalas zostal zrabany jednej nocy ogromnym grabobiciem. Musielismy wymienic ponad 100 cementowych dachowek, na domu majacym tylko 6-7 lat. Zajelo to Panu mezowi prawie dwa tygodnie urlopu, 5 kubel zaprawy do klejenia oraz szukanie po calym Sydney czegos co by pasowalo. Nie dalo sie zostawic, bo mokra plama pojawila sie na suficie naszej sypialni w srodu nocy. Musielismy sie wiec wdrapac na poddasze aby podstawic kubly i przeczekac do rana z naprawami. W obecnej chalupie mielismy podobny przeciek w pierwszym miesiacu. Przyszedl ogromy huragan z niesamowita iloscia opadow i sie okazalo, ze na naszym stoku deszcz padajac horyzontalnie podciekajac pod dachowki. Zalanie sufitu bylo wiec tylko kwestia czasu. Mamy wiec obecnie dach z blachy, bo dachowki poprostu nie dzialaly przy horyzontalnych ulewach. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF :-) 22.09.17, 14:28 przy ogromie ostatnich zniszczen huraganowych troche nie dziwie sie wymaganiom budowlanym, choc rozumiem uciazliwosci dach, mam znajomych, ktory kupili dom-skladanke - do 100 lteniejj czesci z kamienia dobudowany spory kawalek wspolczesnie. Polaczenie dachu przecieka dwa razy do roku, przy wlasciwie ulewnym deszczu i odpowiednik kierunku i nasileniu wiatru. Fachowcow ogladalo juz kilku, nikt nic nie widzi, wszystko ladnie ulozone, zabezpieczone blacha, oklejone, a woda kapie... bardzo przyjemny rzeski poranek, kto wie, moze nawet zjem sniadanie na balkonie :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF :-) 23.09.17, 03:14 Rose, cyklon o sile 4 czy 5 zniszczy kazda strukture. Nalezaloby wiec zaczac budowac ziemianki, co w moim kraju dzieje sie w Copper Pedy z powodu temperatur. www.cooberpedy.sa.gov.au/tourism#.WcW0X7IjGHs W ubieglych lalatch wlasnie takie cyklony zniszczyly w moim stanie wiekszosc komercjalnie wybudowanych hoteli na Wypie Lizzard oraz Whitsunday. Uszkodzily tez bardzo powaznie potezne obszary rafy koralowej. Nie mowi sie o tym wiele, bo tuba propagandowa bebni o terorryzmie w obliczu najwiekszego armaggedonu srodowiskowego jaki mozna sobie wyobrazic. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota/niedziela 24.09.17, 01:22 Okropność. Lało cały dzień, ciemno i zimno. Niby chciałam dziś (ok, ok, wczoraj) popracować, ale nie dałam rady. Czego nie zrobiłam dzisiaj, trzeba będzie nadrobić jutro. A w poniedziałek w drogę. Ech. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 08:34 Ciekawe czy starym obyczajem moja przepiekna pogoda ostatnich trzech dni, przejdzie do Polski? Tego Ci zycze. Bylam wczoraj 5 godzin z psipsiolkami w ogrodzie: najpierw praca, potem grillowanie, potem znowu praca, a na koncu siedzialysmy przy kawie w sloneczku gadajac ile wlezie. Cudowny dzien. Cudowne dni od czwartku. Takie dni czynia mnie szczesliwa.. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 09:00 Jade w czwartek do Polski to zawioze dobra pogode:-) Milej niedzieli. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 10:00 Musze Wam koniecznie podeslac slonca w zamian za deszcz. Wezme kazda ilosc wody. Niemniej, wciaz jest pieknie. Dzisiaj wybralismy sie na krotki 'bushwalk' w miejsce gdzie jeszcze nie zdolalismy zajrzec, czyli polnocna czesc parku narodowego. Bylo fajnie, chociaz mowiac szczerze wole moje okolice wokol wlasnej wsi. Teren jest bardziej urozmaicony i malowniczy. Wciaz trwa upal, chociaz z piatku na sobote w nocy spadl maly deszcz. Dopelnilo nam zbiornik wodny do poziomu sprzed tygodnia - ku naszemu zaskoczeniu. Wiem obecnie ile wody potrzebuje 'chalupa' na wygodne funkcjonowanie. Wiem tez ile wchodzi do zbiornika z kazdego opadu, dzieki miarce mierzacej opady. Dzisiaj zrobilismy tez 'inspekcje' ogrodu w celu ustalenia zniszczen z powodu suszy. Nie jest az tak zle. Jest pare roslin ktore oczywiscie skonaly. Jest pare walczacych. Znakomita wiekszosc ma sie dobrze. Przypisuje to naszemu obsesyjnemu odsypywaniem 'mulchem' wszystkiego co rosnie. Sasiedzi obok walcza, bo nie majac wody i czekajac na nieregularne i coraz bardziej sporadyczne dostawy sa w wyraznym stresie. Czulam sie troche malo wygodnie, podlewajac moje rosliny z zapasowych baniakow. Ale co robic? Mowilismy od paru lat aby zmienili ryny na wieksze oraz rury na grubsze aby lapac cala wode deszczowa...w tym jest nasz caly sekret...nic wiecej. Jutro swietujemy rocznice slubu. Mamy zamowiony panoramiczny lot samolotem z czasow II WW oraz mily lunch. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 10:09 wow! najlepsze zyczenia dla 'mlodej pary' i milego lotu! Minne Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 10:57 To niesamowite jakie profesjonalne sa nasze forumowe Australijki. Przeciez ani Ty kanie, anie Luiza nie jestescie "z branzy". A takie macie wspaniale rezultaty, takie swietne pomysly (ta grubsza rynna na deszczowke!) tego Was przeciez nikt nie uczyl. Jestescie najlepszym przykladem na to, ze pasja jest wazniejsza od suchej teorii "szkolnej". Gratuluje wiec podwojnie: i z powodu paskji i na okolicznosc rocznicy! Pieknego dnia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 12:11 Ewa, Luiza robi to profesjonalnie. Skoczyla kurs, za ktory, jak znam zycie zaplacila tutaj jak za woly. Pienieznie oraz emocjonalnie. Ja sie szybko zorientowalam po zaplaceniu jedynego 180AUD za dostawe wody w zeszlym roku, ze nalezy szybko sie nauczyc. Dzieki Minnie. Samolot jest 'odkryty' czyli bedziemy siedziec w kabinie i lapac wiatr w zagle. Ma tylko szybki z przodu. Poza tym to 'niespodzianka' wiec jutro sie dokladnie dowiem...haha Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota/niedziela 24.09.17, 16:05 musze spytac w naszym ogrodnictwie czy pomidory mozna podsypac mulchem. Ty podsypujesz tez pomidory kanie? Ciebie pytam z ciekawosci, a nie o rade, bo u Ciebie i inne pomidory i mulch ma z cala pewnoscia inny sklad Odpowiedz Link
kan_z_oz Poniedzialek 25.09.17, 08:03 Lot zostal odwolany ze wzgledu na silny wiatr i turbulencje. Zjechalismy wiec na wybrzez na lunch, gdzie nie bylo zadnego juz wiatru tylko niesamowita fala upalow. Budowlaniec uszkodzil sobie wczoraj plecy siedzac w domu na stolku, wiec rano nie przyszedl. W gazecie przeklenstwa. Cluney wyzywa Bannona od 'wannabes' i 'pussies', radzac Trumpowi aby tego ostatni zrobil FO. Trumpa vidoe z niedzieli ocenzurowane z ostarzezenim o przeklinaniu. SOB. Ewa - wszystko praktycznie tutaj obkladam 'mulczem'. Stosuje tylko rozne rodzaje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek 25.09.17, 09:53 Zaprowadzilam auto do serwisu, a ze piekna pogoda, to wrocilam do domu na pieszo- godzina i kwadrans szybkiego marszu, dobrze mi to zrobilo. Mielgo dnia :-) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Poniedzialek 26.09.17, 01:43 kan_z_oz napisała: oboze, a ja przeczytalam: Budowlaniec uszkodzil sobie wczoraj palec siedzac w domu na stolku, wiec rano nie przyszedl. i sie zastanawiam w jaki sposob.. Minnie Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialek 26.09.17, 09:31 Palec czy plecy - wszystko jedno...haha...siedzac na stolku to wyczyn jakis dziwny. Budowlaniec przybyl dzisiaj ustalic ostateczne pomiary (kolki) i przebudowa ma ruszyc za 10 dni (czas potrzebny na stalowe slupy). Pan maz kupil bukiet czerwonych roz - 30tu, w miejsce niezaistnialego lotu. Naruszymy chyba butelke single malt whisky, bez wzgledu na bol jutrzejszego porannego wstawania w celu rozmontowania starego zbiornika na wode (sie wlasnie zachmurzylo i wyglada, ze nas zaleje). Na konto inzyniera majacego tez przyjsc z rana oraz naszych prac ktore tez maja sie odbyc z rana...haha Odpowiedz Link
chris-joe Wtorek 26.09.17, 18:54 Drugi tydzien szalenczych upalow przez cala dobe! Blisko 40C! Podobno bijemy jakies stuletnie rekordy pozno-wrzesniowe. Troche juz mam dosyc, z drugiej strony jednak juz stekam na mysl o zimie... We srode ma nastapic przesilenie i powrot do normalnosci- ponizej 20C. Przed nami jeszcze tylko jeden namiotowy weekend, moze dwa... :( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 26.09.17, 21:07 Zazdroszczę, bo marznę jak pies bez budy. Nie pomaga oczywiście, że jestem aktualnie na wyjeździe, i zdana jakby na tubylcze zwyczaje, a te włączają brak ogrzewania w kaloryferach. Niby na zewnątrz prawie 20 C, ale w nocy jest zimno, i budynek się wyziębia. Cienie podróży służbowych. :-( Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 26.09.17, 21:44 Gdzie jestes? Chyba, ze top secret... Rzuc choc temperature (i koordynaty ;)... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 26.09.17, 22:24 chris-joe napisał: > Gdzie jestes? Chyba, ze top secret... Rzuc choc temperature (i koordynaty ;)... ********* PL, nic takiego, centrum konf., w sumie robię za kwiatek (czyli odhaczenie, że "instytucja była"). Nie mam prezentacji, ani innych wystąpień (dzięki niebiosom zresztą). Ale oddaję, że kilka ciekawych osób gadało mądrze (imvho). :-) Odpowiedz Link
maria421 Sroda 27.09.17, 09:18 Najwazniejsza wiadmosc dnia : kobiety w Arabii Saudyjskiej beda mogly samochody prowadzic. Krol dekret wydal. Jakby nie bylo , Koran nie zabrania kobietom prowadzenia pojazdow mechanicznych ;-) Za oknem ponuro, ale cicho i spokojnie. Zabieram sie za pakowanie bo jutro jade do Poznania, a potem dalej w Bieszczady. Oby pogoda dopisala! Milego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sroda 27.09.17, 13:44 Nastepnym krokiem bedzie odkrycie twarzy, bo absolutnie nie widze mozliwosci prowadzenia samochodu z tylko odkrytymi oczyma. Bedzie pewnie tylko musilo zginac pod kolami kilku klerykow aby sie takowa zmiana odbyla - czego bardzo radosnie i zyczliwie kobitkom zycze...haha Jutro fala upalow i tez temperatury docierajace prawie do 40C na wybrzezu. U mnie, mam nadzieje nieco chlodniej. Moja pogoda sie chwilowo zsynchronizowala z Montrealem. Nie mam pojecia jakim cudem. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sroda 27.09.17, 15:13 Podobno, dzis ostatni dzien piekla. Na ulicy, w sklepach wyraznie widac zmiane w mentalnosci ludzi pod wplywem upalu. Znacznie wyzszy poziom agresji, warczenie, ba - wiecej kradziezy w sklepach ( komentarz od znajomych w branzy) Bezplodna cukinia juz wyrwana i zabrana przez miasto na kompostowanie. Dzis nastepne roslinki beda albo przemieszczane albo wyrzucane. Zal mi wszystkich nagietkow, chabrow itd, ktore po bardzo mokrym lecie odbily pieknie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sroda 27.09.17, 17:11 Kanie, z tego co wiem, zakrywanie twarzy w Arabii Saudyjskiej nie jest prawnym nakazem. Mysle tez, ze te kobiety ktore , czy to juz maja prawo jazdy (zrobione za granica), czy tez te ktore beda chciaky je zrobic, i tak twarzy nie zaslaniaja. Odpowiedz Link
chris-joe Czwartek 28.09.17, 20:56 Smy sie wygrzali, wypocili, ponarzekali. Wczoraj front pogodowy sie pogodowo przefrontowal. I to by bylo na tyle w 2017. Ladnie i slonecznie, owszem, ale juz tylko nascie badz 20C, noca... 6C! Nie ma co sie mamic- jesien... Zaczynamy przerazliwie dlugie i brutalne odliczanie do maja/czerwca 2018... :( Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek 28.09.17, 21:10 oj juz tak nie narzekaj, :P wiekszosc przyszlego tygodnia wciaz powyzej 20 jest pieknie! slonecznie, nie goroaco, lekki zefirek. Ludkowie na ulicach oglupieli i widac zarowno tshirty, jak np ja, jak i pikowane kurtki, bo jest tylko 18C Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 28.09.17, 21:12 Jak nie narzekac? Tydzien, dwa sie wycisnie? A potem... ;) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota powrotna :-) 30.09.17, 10:59 Wczoraj wieczorem dotarłam "na włości", zmęczona ale zadowolona z wyjazdu. Odespałam, zaraz się rozpakuję i zaczynam wolny weekend. Jippi. :-D Wieczorem idę na festyn z pieczeniem ziemniaków, a jutro wydaję obiad rodzinny dla 7 osób, w tym kuzynki wizytującej z JuEsovEj. Niestety, Pan od Piekarnika chyba poległ na moim francuskim. Części nie ma, nawet na francuskim Amazonie, i jeśli nie uda mu się dopasować czegoś innego, to niestety trzeba będzie nabyć nowy piekarnik. :-/ Z cyklu "pogoda na świecie": świeci słońce, ma być 17 C, super. Pobuszuję po ogrodzie, bo jabłka i orzechy wołają. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota powrotna :-) 01.10.17, 04:32 Smutny los piekarnika. Nie wiem, czy umialabym sobie poradzic bez, kuchenkowy dziala prawie bez zarzuty, znaczy wyswietlacz sie wypala i czesto zamiast 3, 4, 8, 9, 0 mam 1, Mam tez zapasowy piekarnik, wielka kolumbryne, z roznem, do ktorej miesci sie foremka na brownies lub mufiny, lub dwa kurczaki z kornwalii, znaczy mini. Kupiony byl prawie 10 lat temu, gdy w wynajmowanym sie pojawil ogien i grzalka sie rozsypala na kawalki. Swoja droga co to za poroniony ponysl, by pret grzejacy sobie po prostu lezal, niczym nie osloniety., Zielenina ogrodowa zlikwidowana. Zostalo mi tylko jutro wniesc stol i krzeselka. Prace balkonowe sie zaczynaja poniedzialek 8 rano. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota powrotna :-) 01.10.17, 08:48 Tu zas urodziny u Brazylian. Nie tamtych, bo tamci sie wyniesli na zielensza trawe do Toronto. Mamy za to kolejnych zara po sasiedzku. Jak to sie dzieje, ze mam ciagla podaz brazylijska? ;) Sie nie zale, wrecz przeciwnie, tylko chwilami za duzo portugalszczyzny ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota powrotna :-) 01.10.17, 10:26 Ano, bez piekarnika życie kulinarne jest trochę ubogie. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, słonecznie :-) 01.10.17, 10:30 Świeci słońce, i to już wystarczy, żeby mieć dobry humor. :-D Obiadowa wołowina w sosie grzybowym "pyrkoli", a ja szykuję domostwo na najazd Hunów. :-) Wieczór mam dla siebie, i super. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, słonecznie :-) 02.10.17, 11:19 Dzisiaj koniec dlugiego weekendu oraz szkolnych ferii wiosennych. Wczesnym popoludniem cale sznury samochodow sunely w strone Brisbane. Minelismy wracajac z wiekszych zakupow z wybrzeza. Moja gorka w koncu znalazla sie w chmurach. Pada drobny deszcz ale za to juz od kilku godzin. Jak wytrzyma do rana, to zbiornik wodny bedzie w 100% pelny. W miasteczku euforia z powodu opadow. Tez sie cieszymi niesamowicie. W koncu ogrod zostal porzadnie podlany, a nie zalany czy wplukany przez wodospady lejace sie z gory. Leniwie wiec nam uplywa poniedzialkowe popoludnie i wieczor. Dojadamy resztki z wczorajszego grilowania ze znajomymi. Jutro do pracy... Nie moge uwierzycc, ze to juz pazdziernik. Gdzie, kiedy i ktoredy czas tak szybko uplywa. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, UFFF 02.10.17, 19:14 Ledwie odetchnęłam po powrocie z "występów gościnnych", i już od poniedziałku pożary i armageddon. No nic, ryjem do przodu. Oprócz tego przyjęłam inspekcję z urzędu, inspektującą ;-) niewidzialną drogę, tzn. istniejącą tylko na planach, nigdy od wojny jej tu nie było, a której połowa na planie przechodzi przez moje włości. Zawnioskowałam o wytyczenie drogi w innym miejscu, dowiedziałam się, że być może będę mogła wykupić tę ziemię (okazuje się, że to inny numer działki), ale jeśli tak, to będę musiała zapłacić wstecz podatek za użytkowanie drogi. Której nie ma. Hahaha. Kupię i zapłacę, byle tylko włączyli toto do mojej działki i posiadania, bo kij wie, co komu kiedyś przyjdzie do głowy i jeszcze mi autostradę przez ogród postawią. O nie. Sąsiad zza płotu ma drugie pół tej drogi, i też wykupi i zapłaci. Pod koniec tygodnia jedziemy do urzędu sporządzić oświadczenia-łamane-przez-podania. Poza tym zebrałam skrzynkę orzechów włoskich, byłam "w mieście" na zakupach, no i gasiłam te zawodowe pożary. Jestem zmęczona. Miłego wieczoru :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek, UFFF 02.10.17, 23:46 Hahah...urzedy i rzady kradna juz obecnie wprost. U mnie jest 'sciezka' przed domem, ktora stala sie takowa po przerobieniu podjazdu samochodowego do gazarazu przez poprzednich wlascicieli lat temu nie wiadomo ile. Geodeta bardzo sie upieral, ze MUSI takaowa zglosic do urzedu, za co ja MUSZE zaplacic. Powiedzialam, mu, ze jak chce robote to niech mierzy co zamowilam, a jak nie to niech idzie mierzyc komus innemu. Wizja utraty zaplaty zadzialala. Nie ma tez problemu juz ze scieszka. Smutne to ale prawdziwe - niestety. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 09:36 Niestety, pogoda na świecie przeszła na stronę jesieni. Pada, ciemnica, buro i depresyjnie. Mam sporo dziś do zrobienia, więc tylko życzę miłego dnia, i odpełzam kroczonc (cycat) do pracy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 15:36 U mnie pogoda od paru dni przeplatana, dzis znowu pieknie slonecznie. A ja od niedzieli w lozku z grypa (wolalabym z kim innym). Takie przymusowe siedzenie w domu jest niezwykle meczace. Nie wiem dlaczego ale to przymusowe/dobrowolne przypomnialo mi anegdote z dawnych lat. Otoz siostra moja mlodom sedziom bendonc na Slasku musiala odroczyc rozprawe i pouczyla oskarzonego, ze jesli sie na kolejny termin nie zglosi to bedzie doprowadzony przez milicje. Na to on, Slazak: jak juz musza to przyjda frajwilig (dobrowolnie). Wiele lat nas to bawilo, to dobrowolne pod pürzymusem, bo takich sytuacji w zyciu jest pelno. Ja tez dobrowolnie spedzam dnie w lozku, bo musze:) Meczy mnie rowniez to, ze nie moge podzwonic po znajomych, ale dopiero dzis odzyskuje glos. Moglam sobie nagrac to skrzypienie ostatnich dni, bylo niezwykle. A poza tym ktos zamiescil na fejsie cos takiego "lubie jesien, bo wtedy kazdy moze dostac z liscia". Co to znaczy? dostac z liscia? Nikt mi nie chce tam wytlumaczyc, moze Wy mi pomozecie? Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 16:49 jakies dwie dekady temu znaczylo to zostac spoliczkowanym z otwartej dloni, ale jak wiadomo jezyk ewoluuje, moze teraz znaczy cos innego piekna jesien u mnie wirusy przeziebienowe szaleja, oczywiscie, Mala przytargala jakies paskudztwo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 17:02 dzieki Rose. Za "moich" polskich czasow nie slyszalam tego powiedzenia. Ciekawe ile lat ma Twoja "Mala"? Pewnie nie taka juz mala. W rodzinach uzywa sie czasami takich dziwnych imion; moja siostrzenica mawia czasami do mnie "dziecko", co mnie normalnie powala:) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 18:29 lekko powyzej 20 :) ona jest Mala on jest Mlody Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 20:52 W naszym zadupiu dosc ladnie, jak na pazdziernik. Slonecznie, bezchmurnie calkiem i za dnia cieplo, ze 20C. Za to swiezym switem dosc juz chlodno, wrecz brrrr. Nadchodzi ostatni tegoroczny weekend namiotowy i akurat wtedy ma nieco popadac. Tak, czy siak, jedziemy sie zegnac z Vermontem, rain or shine. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 21:03 trzymam kciuki zeby bylo wiecej szajna jak rajna:) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, jesień, deszcz, i ciemno 03.10.17, 21:24 haha :))) Dzieki, Ewa :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Over the hump, czy sroda i srodek tygodnia 04.10.17, 09:45 Spadlo w koncu wystarczajaco deszczu aby przyroda mogla sobie znowu istniec. Jak nasze pszczoly. Przylatywaly bidulki tabunami do wodopoju dla ptakow. Wisialy tez wielka kula pod polka ula, sapiac i dyszac od nadmiernego skwaru. Oczywiscie nie mowiac, ze przy upalach nie ma nektaru w kawiatach. Nie ma wiec wybierania miodu. W takich ukladach nie pomagaja zadne akcje 'adoptowania pszczol'. Pieniadze nie rozwiazuja wszystkich problemow na swiecie - w szczegolnosci tych dotyczacych przyrody. Stawianie nowych uli - tak. Zapewnianie pszolom korzystnych warunkow - tak. Wymaga to sporo pracy, zachodu. Reszte mozna o kant rozbic. Zaczynamy tez byc odwiedzanymi przez coraz nowsze gatunki ptakow. Karmnik sie mieni, jak rowniez stara brytfanka od wizytujacych gosci. Gdyby tylko takowi wiedzieli, co w takowej bylo onegdaj smazone...chyba wiedza...instynkt natury jest silniejszy niz ludzkie emocje. Mamy wiec nowych i egzotycznych gosci. Dodatkowo biale cackatoo oraz szaro-rozowe galah. Przelatuja nad naszymi glowami coraz czesciej ogromne czarne papugi oraz sporadycznie odwiedzaja nas ptaki drapiezne oraz gatunki nowych przybyszy, gdzie nie mam pojecia co to jest. Inspekt sie mnozy i bede musiala zrobic nowe zdjecie, bo rozwoj jest poza kontrola jak i ziemniakom w workach. Lubie to moje nowe srodowisko i nie ma mowy abym zamienila na nic innego. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Over the hump, czy sroda i srodek tygodnia 04.10.17, 10:29 Nie waz sie nic zmieniac kanie, bardzo lubie Twoje opowiesci i zdjecia. I czekam na nowe zdjecia, nowych, egzotycznych ptakow. W ich naturalnym srodowisku, a nie w ZOO... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Over the hump, czy sroda i srodek tygodnia 04.10.17, 13:18 Też poproszę o zdjęcia. U mnie armageddonu pracowego c.d. Na szczęście szefostwo jutro wyjeżdża, więc może wreszcie trochę normalnego rytmu i spokoju złapię. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Over the hump, czy sroda i srodek tygodnia 04.10.17, 15:17 Hurra! Jestem very happy! Wlasnie zabuchowalam na nastepny rok znowu Dolomity! Tak bardzo za nimi tesknie... I wreszcie udalo mi sie Edde przekonac, ze musimy tam koniecznie jechac. Chyba najbardziej przemowil do niej argument, ze to "tylko" 770 km a nie 1000 jakdo Toscany:) Jak sie moja grypa skonczy, zaczne pracowac nad swoja kondycja. To wcale nie jest za wczesnie. Zdobywa sie ja krok po kroczku, a potem tylko trzeba podtrzymywac pewien poziom. Nasz znajomy, ktory chetnioe biega w roznych maratonach (byl m.in. na Hawajach na Iron Man) biega kilka razy w tygodniu po 30 km. I to w 3 godziny!! Ostatnio zajal pierwsze miejsce w swojej grupie wiekowej. To tylko tak na marginesie, jak na kondycje trzeba pracowac. Odpowiedz Link
roseanne Re: Over the hump, czy sroda i srodek tygodnia 05.10.17, 02:18 Spotkalam sie z informacja, ze aby przygotowac sie we wlasciwy sposob potrzeba dwoch lat treningow Leje, wieje, teraz kilka dni ochlodzenia, ale jeszcze okolice +20 maja powrocic Od poniedzialku trwaja prace balkonowe, deszcz nie poprawia czasu wysychania uszczelnien i kleju Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Over the hump, czy sroda i srodek tygodnia 05.10.17, 12:33 U mnie trwaja intensywne pace budowlane. Uff...nareszcie. Ekipa zamontowala stalowe konstrukcje. Byl wiec Pan wiercacy dziury w ziemi. Podnosnik dzwigajacy ciezkie pilary. Zdenerwowany kierownik budowy, biegajacy pomedzy, mierzacy wszystko 'sufmiarkom'. Wyraznie zadowolony gdy takowe zostaly zatopione w betonie. Mnie tez spadl kamien z serca. Nie wyglada az tak zle jak przewidywalam. Wywiezlismy z Panem mezem wiele raczek po pracy roznego materialu w rozne czesci dziaki. Rece mi wiec odpadaja. Jak i inne czesci ciala. Bedzie wczesna noc bo jutro czeka Nas podobne cwiczenie. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 06.10.17, 13:26 Tydzień trochę z piekła rodem, zawodowo; dobrze, że się już kończy. Wczoraj wieczorem i w nocy zawitał orkan Ksawery. Padła elektryczność i w ciemnościach egipskich słuchałam wycia wiatru i trzasku łamanych gałęzi. Przyjemne to nie było. :-/ Dzisiaj już w normie, trochę wieje, ale o wiele słabiej. Poza tym na weekend zapowiada się cisza i spokój, czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF 07.10.17, 10:59 Masz solidna chalupe. Ksawery tylko powial i pozwizdal, zanim sie przeniosl dalej. Pewnie, ze nieprzyjemne. Maly genarator zalatwia sprawe. U mnie przebudowa w pelnym rozwoju. Chlopaki wczoraj zalozyli szalunki pod beton w niesamowitym upale. Znalazlam ich komplenie ugotowanych przy po powrocie od klienta. Wyzlopalismy sporo zimnego pifka bo sie inaczej nie dalo. Wywiezlismy dzisiaj ziemie bo akurat tak sie zchlodzilo, ze myslimy czy nie rozpalic kominka. Zwariowana pogoda, zdrowie konskie potrzebne aby skoki wytrzymac. Trzymajcie sie cieplutko i ciszcie weekendem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 07.10.17, 21:55 kan_z_oz napisała: > Masz solidna chalupe. Ksawery tylko powial i pozwizdal, zanim sie przeniosl dalej. > Pewnie, ze nieprzyjemne. Maly genarator zalatwia sprawe. ********** Od kilku lat myślę o generatorze, i zawsze wypada jakiś inny nagły i duży wydatek. Wiosną/latem mam wymianę dachu, i tak naprawdę te wiatry i orkany mnie niepokoją najbardziej, żeby nic się nie stało do tego czasu. Po tym, ogromnym, koszcie - pomyślę o generatorze. Gratuluję postępów w remoncie/budowie, szczególnie po tych wszystkich przejściach ze znalezieniem fachowca i zaspokojeniem durnej biurokracji. Odpowiedz Link