plain-vanilla
10.08.12, 17:47
Dziewczyny, pytanie do tych, które stosują OPOL cały czas lub też wybiórczo. Syn ma 4 lata, mówimy do niego tylko po polsku również wśród innych osób, które nie znają języka polskiego, na placu zabaw też po polsku. Ja spędzam z nim większość czasu w domu, chodzi do przedszkola. Rok temu przeprowadziliśmy się w inne miejsce, mamy super sąsiadów i dzisiaj sąsiadka, która bardzo mi pomogła na początku po tej przeprowadzce, w ogóle super kobieta, mówi mi, że ona źle to odbiera, że ja mówię do synka tylko po polsku, kiedy jestem np. u nich z wizytą, bo ona i inne osoby, które tam są, nie wiedzą, co ja do niego mówię. I w ogóle źle jest to odbierane. Spotkałam się z pytaniami ze strony innych sąsiadów, dlaczego ja mówię do synka po polsku przy nich. Napiszę jeszcze, że synek inne dzieci na placu zabaw informuje, że on jest British, w odpowiedzi na reakcję dzieci na niego, kiedy ja zwracam się po polsku do niego. Zaczynam się zastanawiać, czy zacząć mówić do synka po angielsku wśród innych osób i na placu zabaw. No ale jak to się skończy? Czuję się zagubiona w sytuacji i niestety niezrozumiana. Tłumaczyłam sąsiadce zasadę OPOL, ale jej odpowiedź na to, że skoro tutaj mieszkamy i się osiedliliśmy, to powinnam mówić przy innych po angielsku. Czy 4-letnie dziecko to jest już na tyle duże, że zrozumie różnice sytuacyjne w posługiwaniu się j. polskim? Czy po prostu będzie to dla niego sygnał, że skoro ja mówię po angielsku, to on też zacznie mówić po angielsku w każdej sytuacji. Co robić?