Dodaj do ulubionych

OPOL - wątpliwości

10.08.12, 17:47
Dziewczyny, pytanie do tych, które stosują OPOL cały czas lub też wybiórczo. Syn ma 4 lata, mówimy do niego tylko po polsku również wśród innych osób, które nie znają języka polskiego, na placu zabaw też po polsku. Ja spędzam z nim większość czasu w domu, chodzi do przedszkola. Rok temu przeprowadziliśmy się w inne miejsce, mamy super sąsiadów i dzisiaj sąsiadka, która bardzo mi pomogła na początku po tej przeprowadzce, w ogóle super kobieta, mówi mi, że ona źle to odbiera, że ja mówię do synka tylko po polsku, kiedy jestem np. u nich z wizytą, bo ona i inne osoby, które tam są, nie wiedzą, co ja do niego mówię. I w ogóle źle jest to odbierane. Spotkałam się z pytaniami ze strony innych sąsiadów, dlaczego ja mówię do synka po polsku przy nich. Napiszę jeszcze, że synek inne dzieci na placu zabaw informuje, że on jest British, w odpowiedzi na reakcję dzieci na niego, kiedy ja zwracam się po polsku do niego. Zaczynam się zastanawiać, czy zacząć mówić do synka po angielsku wśród innych osób i na placu zabaw. No ale jak to się skończy? Czuję się zagubiona w sytuacji i niestety niezrozumiana. Tłumaczyłam sąsiadce zasadę OPOL, ale jej odpowiedź na to, że skoro tutaj mieszkamy i się osiedliliśmy, to powinnam mówić przy innych po angielsku. Czy 4-letnie dziecko to jest już na tyle duże, że zrozumie różnice sytuacyjne w posługiwaniu się j. polskim? Czy po prostu będzie to dla niego sygnał, że skoro ja mówię po angielsku, to on też zacznie mówić po angielsku w każdej sytuacji. Co robić?
Obserwuj wątek
    • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 17:54
      Dziwie sie takiej reakcji - ja sie nigdy z czymś takim nie spotkałam. I nie zmienialabym nic, mowilabym nadal do dziecka po polsku. Moze i mieszkacie tutaj, ale mówicie po polsku i macie do tego pełne prawo.
      Czemu ludzie to zle odbierają? Bo nie wiedza, co mówisz? A cóż takiego można mówić do czterolatka? Jezeli im to tak wadzi, to mów do syna po polsku i potem tłumacz innym zgromadzonym na angielski, jezeli koniecznie muszą wiedzieć, ze wlasnie powiedziałas synowi, zeby buty zawiązał :/
      • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:05
        Moja sąsiadka nie jest typem tolerancyjnej osoby. Wniosek tani wysnułam na podstawie jednej sytuacji, która mi opowiedziała. Jej siostrzenica poślubiła muzułmanina i przeszła na islam. Przyjechala raz odwiedzić ciocię, która na koniec wizyty poinformowała ją, że na drugi raz to lepiej, żeby nie przyjeżdżała ubrana w tradycyjny strój, bo ludzie mają oczy i ktoś jej jeszcze samochód obrzuci kamieniami. W podtekście znajomi zaczepiali sąsiadkę na ulicy i pytali, o tę siostrzenicę, a ona się chyba wstydziła po prostu. Byłam w szoku, jak mi to powiedziała. Nie trzeba dodawać, że siostrzenica już nigdy nie przyjechała w odwiedziny.
      • almamag Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:06
        a ja sie zupelnie sasiadce nie dziwie, zwlaszcza, ze piszesz, ze to dosc bliska znajoma

        oczywiscie kazdy moze mowic w jakim chce jezyku, tak samo jak dlubac w nosie i pluc;
        ale moze to byc odbierane jako bardzo niegrzeczne

        a na placu zabaw dziecko juz na dzien dobry jest odbierane przez pryzmat pochodzenia,
        to juz nie jest Jas, Tomek tylko polski chlopiec
        • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:14
          Oczywiście, staram się zrozumieć jej punkt widzenia. Stąd moje pytanie, czy jak zacznę używać polskiego w domu a angielskiego poza domem, to ciągle synek będzie chciał mówić po polsku?
        • pelagia_pela Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:16
          Ciekawe porownanie - mowienie po polsku jest na tym samym poziomie co dlubanie w nosie :)
          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:21
            Jest na tym samym poziomie, kiedy jestesmy w towarzystwie osob, ktore nie mowia po polsku i wylaczamy je z udzialu w rozmowie mowiac miedzy soba po polsku albo w jezyku X, ktorego wszyscy nie rozumieja. Tak samo jak wlasnie dlubanie w nosie, szeptanie do ucha jednej osoby, kiedy jestesmy w towarzystwie trzech innych i puszczanie bakow oraz wiele innych.
            • almamag Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:33
              glasscraft dzieki za przyklad z szeptaniem, wyjatkowo trafny
              wcale nie musimy szeptac niczego dotyczacego innych osob bioracych udzial w rozmowie,
              a jednak od malego jestesmy uczeni, ze to niegrzeczne
            • yumemi Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:34
              glasscraft napisała:

              > Jest na tym samym poziomie, kiedy jestesmy w towarzystwie osob, ktore nie mowia
              > po polsku i wylaczamy je z udzialu w rozmowie mowiac miedzy soba po polsku alb
              > o w jezyku X, ktorego wszyscy nie rozumieja. Tak samo jak wlasnie dlubanie w n
              > osie, szeptanie do ucha jednej osoby, kiedy jestesmy w towarzystwie trzech inny
              > ch i puszczanie bakow oraz wiele innych.

              Dokladnie.
            • gnusmas12 Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 18:42
              Moim zdaniem sąsiadka trochę przesadza. Po pierwsze chodzi o dziecko, które dopiero uczy się mówić i jeśli rodzice chcą, żeby mówiło płynnie również w ich ojczystym języku, to mówienie do dziecka po polsku w każdej sytuacji jest niezbędne i zrozumiałe. Po drugie to nie jej sprawa, jak wychowujesz dziecko, a już argument z tym, że się tu osiedliliście i Wasze dziecko ma mówić po angielsku to jakiś ponury żart.

              Z drugiej strony, jeśli chodzi o dorosłych to zawsze jestem za tym, żeby wśród osób, które nie znają Polskiego nie posługiwać się tym językiem. Mówienie do siebie w obcym dla innych języku, gdy jednocześnie zna się język wspólny dla wszystkich rozmówców (angielski) jest niegrzeczne i źle o takich osobach świadczy. Dobre porównanie z tym szeptaniem na ucho w towarzystwie, bo odbiór jest taki sam. A skoro dziecko od małego uczysz, że nawet wśród Anglików rozmawiacie po Polsku to ciężko będzie go później przestawić na angielski i nie będzie w takim zachowaniu widział nic niestosownego.

              Abstrahując zupełnie od konkretnego przykładu sąsiadki, która wydaje mi się po prostu wredną babą ;) , lepiej chyba synka uczyć od małego, że jeśli przebywacie wśród osób mówiących po angielsku, Wy do siebie też zwracacie się po angielsku. W domu czy wśród polskich przyjaciół po polsku. Wytłumacz synkowi, dlaczego tak jest. Myślę że zasada OPOL nie ucierpi wiele, jeśli ją trochę zmodyfikujesz ;) i konsekwentnie będziesz do synka mówić w domu po Polsku, wśród znajomych - po angielsku. Synek szybko załapie.
            • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:47
              Moim zdaniem mowienie do dzieci po polsku przy osobach, ktore go nie znaja nie jest na poziomie dlubania w nosie i plucia, a na poziomie publicznego karmienia piersia - jedni lubia, inni toleruja, jeszcze inni uwazaja, ze to obrzydlistwo. I mozna probowac z nimi isc na kompromisy - na przyklad mowic do dziecka, a potem tlumaczyc sasiadce, mowic do dziecka po angielsku przy obcych albo nie mowic do niego po polsku wcale.
              Ja wybieram pierwsza opcje, ale wsrod moich znajomych przewazaja osoby obcojezyczne (nie angielsko jezyczne) i osoby, ktore same sa wielojezyczne, wychowane najczesciej w OPOLu, wiec nie dziwiace sie mojemu OPOLowi.
              • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:00
                Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie - czy chcialabys czuc sie wyalienowana z towarzystwa (no pun intented :-) dlatego, ze nie rozumiesz jezyka, ktorym ta grupa sie posluguje? Chyba nie - ja na pewno nie chcialabym stac jak dudek, kiedy dookola mnie wszyscy mowia no po chinsku dobrze wiedzac, ze ja po chinsku to tylko paleczki moge potrzymac. Dla mnie to kwestia dobrego wychowania, ktore mozna przekazac dziecku - w grupie mowiacej tylko po angielsku - mowimy po angielsku, w grupie mowiacej po polsku - mowimy po polsku.
                • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:10
                  Alez bardzo czesto zdarza sie, ze W ma swoich gosci u nas w domu i oni sobie nawijaja w szona, a ja w szona to umiem reka jesc ;)
                  Zupelnie mi to nie przeszkadza. Co wiecej - za tydzien w sobote jedziemy na Zimfest, gdzie 90% ludzi przez 90% czasu bedzie nawijac w szona. A ja nie dosc, ze jade tam z wlasnej, nieprzymuszonej woli, to jeszcze sie bardzo ciesze na ten wyjazd :)
                  • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:20
                    Nie zgodzimy sie - niestety. Jezeli goscie wiedza, ze nie mowisz w szona i nie probuja Cie wciagac w rozmowe, albo przelaczac na angielski tak, zebys w rozmowie mogla uczestniczyc, to dla mnie sa zle wychowani. A to, ze Ty to akceptujesz i uwazasz za normalna sytuacje mnie dziwi, ale jezeli Tobie to pasuje, to nie mam zadnego prawa mowic Ci, jak sie powinnas zachowywac.
                    • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:25
                      Alez próbują i czasem z nimi rozmawiam. Natomiast wiem tez, ze oni woleliby rozmawiać w szona - więc mówię im, ze dla mnie to nie problem i niech sobie gadają. Ja mogę w tym czasie przygotować im coś do jedzenia czy podać piwo ;)
                      • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:30
                        :-) to troche inna sytuacja, nie sadzisz? W takim razie nie mowimy o znajomych, ktorzy wchodza i zupelnie Cie ignoruja wiedzac, ze nawet jak Cie 4 litery beda obrabiac, to i tak nic nie zrozumiesz i beda tak kontunuowac przez caly wieczor, a Ty mozesz sobie w kacie stac :-)
                        • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:45
                          Ale ja ogólnie po prostu nie rozumiem ludzi, którzy nie mogą znieść, ze nie wszystko rozumieją :) jednak jak jestem w towarzystwie mieszanym, to mówię po angielsku, albo tłumaczę to, co wlasnie powiedziałam po polsku - ale nie lubię takich sytuacji, a juz szczególnie jak osoba niepolskojezyczna jest jedna (czyli zazwyczaj moj W ;)) i staram sie ich unikać :)
                          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:52
                            Moi rodzice nie mowia po angielsku slowa (no dobrze, moze dwa), Rudzielec nie mowi po polsku slowa rowniez (moze dwa rowniez). Jak rodzice sa u nas, albo my jedziemy do moich rodzicow - teoretycznie ani oni by nie mysleli, ze obrabiamy im d...e jak mowimy po angielsku, ani Rudy nie myslalby, ze z moimi rodzicami dyskutuje na temat rozwodu z nim. Poniewaz jestem w uprzywilejowanej sytuacji, ze moge i wte i we wte :-), to tlumacze kazdy kawalek rozmowy dla tych, ktorzy nie spikaja, dla mnie to normalne i naturalne. Tak mnie juz te starce po angielsku nie spikajace wychowaly :-D
                            • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:02
                              Ja mam to szczęście, ze i rodzice i bracia mówią po angielsku. Więc ja sie specjalnie nie wysilam :) nie lubię tłumaczyć, męczy mnie to i w ogóle glowa mnie od tego boli :)
                              • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:05
                                Mnie tez meczy i zawsze mam poczucie tego, ze dla wszystkich sa wakacje, a ja zasuwam za tlumacza :-). I poniewaz tak, a nie inaczej bylam wychowana (aka w poszanowaniu dla innych ludzi,) to inaczej sobie nie wyobrazam, bo sama nie chcialabym sie czuc piatym kolem u wozu w mieszanym (jezykowo) towarzystwie.
        • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:32
          > a na placu zabaw dziecko juz na dzien dobry jest odbierane przez pryzmat pochod
          > zenia,
          > to juz nie jest Jas, Tomek tylko polski chlopiec

          A co w tym zlego?
          • almamag Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:37
            moze dla Ciebie nic, ja nie lubie nadawania plakietek narodowosciowych,
            nie mam tez zielonego pojecia jakiej narodowosci jest wiekszosc przyjaciol mojej corki i do niczego ta wiedza nie jest mi potrzebna
            • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 22:06
              Mnie nie przeszkadza, jak ktos mowi o mnie per 'ta Polka' - ani to obelga, ani nieprawda. Jest to znak rozpoznawczy, rownie dobry jak moj kolor wlosow.
    • mrs.t Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:05

      a sasiadka ile jezykow zna?
      jak ktos nie widzi/nie rozumie/nie ceni znajomosci jezykow to moze i mu przeszkadzac- ale czy to osoba z ktorej zdaniem w tej kwestii warto sie liczyc? Warto byc z tego dumnym, tlumczyc co i jak, i po co i tyle. Jak ktos doceni to fajnie jak nie zrozumie - jw.
      Dokladnie dzis z niemka (plus maz anglik) sie zgadalysmy jak wazne jest OPOL,
      choc przyznam ze jesli jestem w towarzystwie (zwlaszcza dzieci) - gdzie jednak interakcje sa miedzy synkiem a innymi dziecmi - to oprocz polskiego powarzam po angielsku "do dzieci"
      ale poki co wymagam zeby synek zwracajac sie do mnie odpowiadal po polsku..
      • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:12
        Dla mnie to zagadnienie ponadjezykowe - traktuj kogos innego w taki sposob, w jaki chcialbys zeby inni traktowali ciebie oraz dobre maniery nikomu nie szkodza. Nie wynarodowi sie dziecka tylko dlatego, ze nauczymy go reguly - jezeli mamy mieszane towarzystwo, ktore mowi tylko w jezyku x, a nie mowi w naszym jezyku, to rozmawiamy w jezyku x. Tyle i nic wiecej, patriotyzm nie bedzie naruszony :-)
        • pelagia_pela Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:24
          Moja przyjaciolka z Danii zawsze mowi do swojego dziecka po dunsku. Nikt nie ma z tym problemu. W ogole inne nacje oprocz Polakow nie maja z tym problemu, po prostu przeskakuja z jezyka na jezyk i tyle. Ja jesli dolacza do nas dziecko angielskie mowie po angielsku, ale do wlasnego dziecka na placu zabaw mowie po polsku, O ile rozumiem,ze w pracy nie mowi sie w jezyku niezrozumialbym dla innych to tlumaczenie wytrzyj nos, zrobilas kupe na angielski dla mnie jest smieszne :). O czym ja moge do tego swojego dziecka mowic?
          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:40
            Nie ma zadnego znaczenia o czym, do dziecka mowisz. Jezeli nie nauczysz malego dziecka podstawowych manier i zasad dobrego wychowania, to bedziesz miala doroslego chama, polskiego, dunskiego czy takiego z Marsa. Nie traktuj tego w kategoriach Polonii, Chrystusa Narodow, patriotyzmu i tego co JPII zrobil dla Polski. Bo to nie ma nic z powyzszymi rzeczami wspolnego, nikt nie mowi, ze skoro mieszkasz w UK, to masz do dziecka mowic po angielsku i nie wolno Ci mowic do niego po polsku. Mowimy o sytuacjach, kiedy w to mowienie sa wmieszane osoby, ktore nie mowia po polsku.
            • pelagia_pela Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:37
              Nie emocjonuje mnie ten temat az tak bardzo wiec niech bedzie ze chowam polskie chamstwo :).
              Nawet angielski maz o zgrozo (!) pozwala mi do wlasnego dziecka po polsku mowic.
              • pelagia_pela Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:43
                >Nie traktuj tego w kategoriach Polonii, Chrystusa Narodow, patriotyzmu i tego co JPII zrobil >dla Polski.

                A to skad wzielas? Kazdy znajduje sobie co chce w roznych wypowiedziach. Fajnie sie dowiedziec czegos ciekawego o sobie czasem...Przelaczam sie na angielski w towarzystwie - gdzie te Chrystusy znalazlas?Niech sobie kazdy mowi do swoich dzieci jak chce.
              • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:45
                A gdzie przeczytalas, ze ktos Ci zabrania do dziecka po polsku mowic?
                A jakby sytuacja byla odwrocona i Ty, angielski maz (niewatpliwie ze zgroza :-) i Wasze dziecko znalezlibyscie sie w grupie - powiedzmy - japonskich znajomych i ich dzieci.... No i Pantwo Pelagostwo i ich dziecko stoja w kacie, bo znajomi sobie pomykaja po japonsku doskonale wiedzac, ze zadne z Was po japonsku nie mowi.. fajnie? Zle wychowani, czy tez bys uznala, temat Cie nie emocjonuje i generalnie to fajny wieczor spedzilas z mezem i dzieckiem w towarzystwie ilus tam osob, ktore mialy Cie w 4 literach i to gleboko?
                • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:56
                  Ale ta dyskusja nie jest o dorosłych osobach, które mówią w swoim języku pomiędzy sobą, co jest niekulturalne, jeśli w towarzystwie są osoby, które go nie znają. Ten przykład z Japończykami, to w ogóle do bani. Mowa jest o mówieniu bezpośrednio do dziecka.
                  • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:01
                    No wlasnie - japonscy znajomi mowia do swoich dzieci po japonsku. Dzieci japonskich znajomych pomiedzy soba tez po japonsku. A Ty, maz i dziecko sobie stoicie i usmiechacie sie, bo po japonsku ani mu mu. Podoba Ci sie?
                    • mrs.t Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:35
                      Ale dokladnie , to nie jest dyskusja o doroslych japonskich chamach , tylko o tym jak wazne jest przy opol by uzywac swojego jezyka mowiac do dziecka. To co zrobisz dalej (przetlumaczysz dla osob obecnych,,postronnych,powtorzysz polski tekst na ich jezyk wytlumaczysz czy jest opol) swiadczy o twojej kulturze (lub jej braku).
                      Jesli japonska rodzina bedzie na tyle kulturalna by wyczaic ze kulturalnie jest nawiazac z toba kontakt i rozpoczac konwersacje, to zrobia to bez wzgledu na to w jaki sposob mowia do dziecka.
                      Oczywiscie niekulturalnie jest ignorowac kogos z kim teoretycznie wchodzic mamy w interakcje (podczas np wizyty u tej osoby, 1:1 , ) ale nic nie musi sie odbywac KOSZTEM opol. Mozesz wciaz mowic do dziecka w swoim jezyku a do znaomej -w jej jezyku. Ja tam wybieram sobie znajomych ktorzy to rozumieja, nie bede bardziej swieta od papieza, nagle w sztuczny sposob do dziecka mowic w innym niz zwykle jezku (podkreslam 'wylacznie'). Zalezy tez pewnie to od wielu innych czynnikow, znajomosci jezyka otoczenia przez dziecko, wieku dziecka, itp..
                  • almamag Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:17
                    to od jakiego weku obowiazuja zasady dobrego wychowania,
                    od kiedy ich uczymy?
                    mi sie do tej pory wydawalo, ze dzieci ucza sie ich od najmlodszego obserwujac rodzicow
                    • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:29
                      A tak, z ciekawosci, zadzwonilam przed chwila do takiej swojej innej kolezanki, Francuzki, ktora dopiero spodziewa sie grudniowego potomka i zapytalam w jakim jezyku zamierza sie do niego/niej zwracac i czy tak samo w angielskim towarzystwie. Odpowiedziala, ze tylko po francusku bo dlaczego ma inaczej.

                      Ciekawe dlaczego inni nie maja z tym takiego problemu? :-)
                      • almamag Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:36
                        kolezanka dopiero spodziewajaca sie dziecka, nie jest tu trafionym przykladem
                        • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:47
                          Dlaczego? Ja tez zanim mlodzieniec sie urodzil WIEDZIALAM, ze bede mowila do niego tylko po polsku. I tak jest.
                          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:56
                            A ja, zanim jeszcze dzieci sie poczely wiedzialam, ze w towarzystwie polskich dziadkow mowilabym do nich (i tego samego bym od nich oczekiwala) po polsku, a w towarzystwie szkockich dziadkow i siostry przyrodniej (i tego samego bym od nich oczekiwala) - po angielsku.
                            • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 22:06
                              glasscraft napisała:

                              > A ja, zanim jeszcze dzieci sie poczely wiedzialam, ze w towarzystwie polskich d
                              > ziadkow mowilabym do nich (i tego samego bym od nich oczekiwala) po polsku, a w
                              > towarzystwie szkockich dziadkow i siostry przyrodniej (i tego samego bym od ni
                              > ch oczekiwala) - po angielsku.

                              No i super. Kazda z nas ma na ten temat inna opinie i swojego zdania sie trzyma. I reaguje na opinie innych (chocby rozne od wlasnych) w miare przyjaznie, o ile ktos nie probuje jej udowodnic, ze nie ma racji (co jak sama wiesz, czasami sie zdarza) :-).
                              • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 22:23
                                Jak najbardziej - szanuj blizniego swego, jak siebie samego glupie nie jest :-)
                          • almamag Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 23:41
                            mlodzieniec juz poszedl do szkoly?
                        • miwah Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 18:29
                          znajoma Francuzka z Cardiff, matka czworki dzieci...kiedy dawno temu jej trulam ze bede po polsku do swoich jeszcze nienarodzonych i niepoczetych... popatrzyla na mnie nie tyle z politowaniem co z pewna wyrozumialoscia. I dodala ze ona tez miala takie ....plany ;-P
                          Zadne z dzieci nie mowilo po francuzku. W kazdym nie poza zakresem materialu szkolnego...wiec bym tak latwo nie szafowala przykladami z innych nacji i jak to oni `absolutnie, bezwarunkowo i bezproblemowo` Znam wiele takich matek ktore planowaly ;) Ba, sama do nich nalezalam ;)
                • saram0na Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 00:48
                  wystarczy sie przejsc na pierwszy lepszy plac zabaw- niezla szkola jezykowa, a kiedy rodzice zwracaja sie do siebie lub do innych dzieci- przelaczaja sie na angielski- do glowy mi nie przyszlo zwracac komus uwagi ani w myslach go od niewychowanych wyzywac. Co mnie obchodzi co ktos do swojego dziecka mowi- ja nawet nie slucham.
            • miwah Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 17:42
              glasscraft napisała:

              > Nie ma zadnego znaczenia o czym, do dziecka mowisz. Jezeli nie nauczysz malego
              > dziecka podstawowych manier i zasad dobrego wychowania, to bedziesz miala doros
              > lego chama, polskiego, dunskiego czy takiego z Marsa.


              sie podpisze.
              A dodatkowo... poniewaz mam te przewage ;) ze rozumiem polski, nie raz i nie dwa sie zdziwilam mocno jak rodzice-ziomkowie potrafia cztery litery obrabiac czy wykorzystywac fakt ze wiekszosc wokol nich nie rozumie tego co mowia. Do dzieci wlasnie czy miedzy soba.
              Porownanie do szeptania w towarzystwie- jak najbardziej trafne.
              I nie dziwia mnie wcale nieprzychylne spojrzenia tubylcow w takicg sytuacjach. Tym bardziej ze pewne negatywne `fluidy` sie po prostu wyczuwa.

              A propos innych nacji... znajomi Filipinczycy (oboje) mowia czasem do dzieci po swojemu , ale tylko do mlodszych i zwykle szybko przyblizaja tresc otoczeniu ( po ang)
              Francuzi odwiedzajacy podobnie choc wiedza ze ja znam francuski i w sumie by nie musieli.
              Z Japonczykami gorzej ale to raczej cecha narodowa - nieco napuszona jak mniemam ;)
              Chociaz w wiekszosci przypadkow cos tam jednak choc pobieznie tlumacza jesli dialog jest dluzszy.
              Spora rzesza ( tak sie sklada ze mamy dosc miedzynarodowe kontakty) wybiera tez angielski jako jezyk urzedowy w otoczeniu. Rowniez miedzy soba i w rozmowach z wlasnymi dziecmi, wiec bez przesady z tym ze tylko Polacy kwestionuje ;-P
          • piksi.dixi Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:42
            tez sadze, ze sasiadka troche przesadza.
            zapytaj sie, czy gdyby wyjechala z wlasnymi dziecmi do francji, mowilaby do nich tylko po francusku?
        • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:26
          Nie mówię do synka po polsku, bo jestem patriotką. Nawet mi do głowy nie przyszło takie powiązanie. Mówię, bo chcę, żeby umiał się komunikować po polsku, a nie tylko rozumiał, co do niego mówimy. On bardzo chce na razie mówić po polsku. Czytamy mu po polsku na dobranoc. Mam jednak wątpliwości dotyczące mojego wyboru, bo wydaje mi się, że jest wyobcowany w przedszkolu, do którego zresztą nie chce chodzić. W Polsce czuje się świetnie, zachowuje się o wiele pewniej, jest bardziej otwarty. Tutaj wydaje mi się bardziej wycofany i ja "zwalam" winę na problem komunikacji językowej, że on się po prostu nie czuje pewnie z tym angielskim. Mówi, ale gorzej niż dzieci w jego wieku. Drugi potomek ma 5 miesięcy i ryczy, jak Szkotki do niego gadają. Czy to wina języka, akcentu, czy po prostu się boi obcych, tego nie wiem. Podejrzewam język, bo starszy też ryczał, jak był mały.
          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:42
            Mowisz do niego po polsku, bo chcesz i masz prawo. Masz prawo mowic do wlasnego dziecka w jakimkolwiek jezyku chcesz. Patriotyzm nie ma z tym nic wpolnego, tylko ze z reguly przy tego typy dyskusjach pojawia sie jako bacik na tych, ktorzy maja odmienne zdanie :-P
        • clonek13 Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 19:28
          ja do syna mowie po Polsku, ale ma juz prawie 5 lat ,nieraz wpada sasiad na zabawe i sila rzeczy mowie po angielsku do niego i do tego dziecka, raz sie odezwalam po Polsku i maly kolega patrzyl na mnie i nie wiedzial cos ie dzieje, czy wlasnie ich wyganiam z domu i zapraszam na ciasto ;) jak jestem gdzies przed domem i kreci sie sasiadka i jej dzieci to staram sie po angielsku tez,ale czesciej po Polsku, wtedy nieraz powtorze to samo ale po angielsku, moj angielski nie jest na tyle poprawny abym nim szastala na prawo i lewo, znajomosc pisowni i czytania mam ze studiow, ale plynnosc wymowy stracilam wraz z odejsciem z pracy, bo ze akcentu nie mam to juz nie wspomne. dawniej mowilam do syna nawet w towarzystwie wylacznie po Polsku, ale mieszkajac w Londynie nieraz mialam sytuacje ze matki Hinduski rozmawialy ze mna i nagle cos tam rzucily do swoich dzieci bawiacych sie obok , dziwnie sie czulam , bylam w takiej konsternacji, nie zrozumialam co powiedzialy wiec na mojej twarzy nie bylo zadnej reakcji, nie chce zeby sie tak czuli moi rozmowcy wiec w towarzystwie angielski w wiekszosci. Moj syn sie automatycznie przestawia na angielski gdy ktos sie przywita po angielsku: hello. On do szkoly dopiero idzie , slownictwo ma biedne ,ale akcent tutejszy, chodzil do przedszkola.Jezyka Polskiego sie nie wstydze i jak jestem w sklepie ,ogrodzie,domu, autobusie to mowie w ojczystym.
      • saram0na Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 00:43
        hmm... srednia to znajoma jesli sprawia ze czujesz sie niekomfortowo przez nia... moi znajomi nie maja absolutnie nic przeciwko temu ze mowie do dzieci po polsku, malo tego nikomu nie musialam sie z niczego tlumaczyc. Malo tego ciesza sie ze ich dzieci lapia inny jezyk. Jesli mowie do grupy - np u nas w domu kiedy sie bawia mowie po angielsku, do kolezanki tez a jak syn podejdzie i o cos pyta po polsku to odpowiadam po polsku, on sie juz pieknie przelacza na jezyki i mowi w obu. ja mam czasem zwolniony zaplon i po zdaniu do syna mowie do znajomych po polsku i sie smiejemy . Czasem jak przemowa dluzsza tlumacze o czym rozmawialismy zdawkowo- bardzo naturalnie to wychodzi i z nikim nie mialam zgrzutow i mysle ze to niegrzecznie mowic komus ze ma pozucic swoja kulture bo mieszka gdzie indziej.
    • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 20:55
      Ja mowie do swojego syna tylko i wylacznie po polsku i nie zamierzam tego zmienic, bez wzgledu na to co swiat dookola o mnie czy o tej sytyuacji mysli. Zreszta maz Anglik popiera mnie w calej rozciaglosci.

      Dzisiaj bylo fajnie bo wybralismy sie w odwiedziny do mojej przyjaciolki Szwedki, ktora ma corke w wieku mlodzienca. I wizyta byla troj-jezykowa. Ona mowila do swojego dziecka tylko po szwedzku, ja do swojego po polsku, miedzy soba rozmawialysmy po angielsku a do nie swoich dzieci zwracalysmy sie roznie bo czasami sie mylilysmy z tego wszystkiego. Ona np poczestowala mojego syna ciastkami mowiac cos do niego w swoim jezyku. Nie zauwazylam jakos zeby mu to przeszkadzalo, nawet sluchal z pewnym zaciekawieniem :-).
    • dorcian Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 21:53
      Nie wiem, co to jest OPOL - jak wpisalam w google to mi wyskoczylo The Offshore Pollution Liability Association Ltd:) Ale domyslam sie, o co biega. Dla mnie osobiscie przegiecia w kazda strone sa chore. Odpowiadajac jednak na twoje pytanie - tak, czteroletnie dziecko jest juz na tyle duze, ze jest w stanie zrozumiec roznice sytuacyjne w poslugiwaniu sie jezykiem polskim, musi jednak tych roznic doswiadczyc. I twoje w pewnym stopniu ich doswiadcza, bo rozumiem, ze do pani w przdszkolu nie mowi po polsku. Przerobilam na wlasnej skorze, dziecko w tym wieku doskonale wiedzialo do kogo w jakiej sytuacji w jakim jezyku sie zwracac. A czym twoje zwracanie sie do dziecka po angielsku w sytuacji, kiedy dookola tylko mowiacy po angielsku mialoby sie skonczyc? Ze zacznie mowic tylko po angielsku? Zalezy od dziecka, znam takie co mowia chetnie po polsku do swoich rodzicow, mimo ze ci zwracaja sie do nich po angielsku w anglojezycznym srodowisku, znam takie, do ktorych rodzice zwracaja sie tylko po polsku, a dzieci odpowiadaja po angielsku, albo nie reaguja (szczegolnie, gdy dookola rowiesnicy). Moje dziecko przeszlo etap zupelnego ignorowania polskiego, kiedys powiedzialo mi wprost - nie mow do mnie po polsku przy kolezankach, bo one nie wiedza, co mowisz. Jezeli ma 4 lata, to wkrotce zacznie szkole. Bedzie sie uczyl czytac i pisac po angielsku. Bedziesz go uczyc czytac po angielsku poslugujac sie polskim? Moim zdaniem, im szybciej dziecko doswiadczy, na czym polega dwujezycznosc, tym latwiej bedzie mu sie do takiej sytuacji zycowej dostosowac.
      A co do japonskich, szwedzkich, hinduskich i innych nacji - spotykam wielu rodzicow na placu zabaw, owszem, zwracaja sie do swoich dzieci w ojczystym jezyku (co i ja robie) ale w zdecydowanej wiekszosci przechodza na angielski, kiedy dzieci bawia sie razem.
    • yskyerka Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 22:50
      Do swojej córki mówię po polsku - czy to w domu, czy na ulicy. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy jest więcej osób i moja wypowiedź ich dotyczy, np. Mała ma poczęstować czymś dzieci, z kimś się przywitać itp. Jeżeli jesteśmy w towarzystwie anglojęzycznym, tłumaczę ludziom mniej więcej, o czym rozmawiamy. Zależnie od sytuacji: jeżeli sami prowadzimy jakąś ożywioną rozmowę, to dwa słowa wyjaśnienia w zupełności wystarczą. Jakoś nigdy żaden Anglik nie miał o to do mnie pretensji.

      Ale i tak najciekawiej jest, kiedy spotykamy się z rodzicami koleżanek z przedszkola. Dziewczynki między sobą mówią po angielsku, ale z rodzicami w ich ojczystym języku, czyli po hiszpańsku, grecku, niemiecku i polsku. Dorośli między sobą też różnie. Fajnie jest. :)
    • justmaga Re: OPOL - wątpliwości 10.08.12, 23:34
      Tylko i wylacznie po poleku mowie. A moj M w swoim jezyku.

      Sasiadce wytlumacz,ze dla Ciebie to bardzo wazne,zeby twoje dziecko znalo dobrze twoj ojczysty jezyk i tyle.
      U mnie w domu M nie rozumie co mowie do dziecka a ja nie rozumiem co on mowi i jakos zadnemu z nas to nie przeszkadza. Nie jestem pewna czy zachowywanie mowy w jezyku ojczystm mozna porownac do dlubania w nosie ale jezeli ktos tak to widzi to jego problem
      Nigdy mi nikt nie robil zadnych uwag

      Podpisuje sie pod Illegal . Tez bywam z M na roznych jego imprezach gdzie sie po angielsku nie mowi i nigdy by mi do glowy nie przyszlo ,ze ktos akurat mnie obraza czy obgaduje . A nawet jak tak robi to mi to wisi bo nie rozumiem :)

      Dodam,ze wsrod znajomych Czechow , Hiszpanow czy Hindusow norma jest mowienie do dziecka w jezyku ojczystym.

      Jezeli ci z tym zle a masz wiele innych okazji do nauki jezyka polskiego ( czeste kontakty z Polska etc) to moze wyprobuj ml@h . Tylko,ze wtedy tzrba naprawde mocno sie starac,zeby dziecko mowilo w domu do dziebie tylko po polsku
      Ja tez o tym rozmyslalam ale ze wzgledu na to,ze u nas i w domu angielskiego bardzo duzo stosuje OPOL

      Jesli chcesz zostac przy OPOL to sie nie poddawaj. Dziecko dorosnie i zrozumie juz za kilka lat o co chodzi. Sasiadka moze kiedys nie byc sasiadka a znajomosc jezyka bedzie dla dziecka bezcenna
    • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 11:07
      Co to jest OPOL?

      Jezeli chodzi o rozmawianie z dzieckiem, mezem, kolezanka w jezyku niezrozumialym dla innych obecnych przy tym osob, to jest to, tak jak wiele osob tutaj pisalo, niegrzeczne.
      Dla tych innych obecnych osob jest to zachowanie nuzace, meczace i irytujace.

      Porownywanie tej sytuacji z zachowaniem w domu kiedy przychodza znajomi meza czy zony i mowia po polsku czy po chinsku miedzy soba jest bezpodstawne. W domu za zamknietymi drzwiami mozemy cwierkac do siebie, miauczec lub szczekac, natomiast w miejscach publicznych wypadaloby przestrzegac zasad dobrego wychowania i przechodzic na powszechnie uzywany jezyk, czyli angielski.
    • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 12:14
      Dzięki za wasze wpisy. Jestem niektórymi wpisami naprawdę zszokowana, gdzie porównujecie mówienie do dziecka w języku mniejszości do dłubania w nosie i zwykłego chamstwa. Poczytałam fora matek w US, które mówią do dzieci po hiszpańsku, również fora matek w UK mówiących po francusku, niemiecku i hiszpańsku metodą OPOL (one-person-one-language). Wszystkie spotykają się z pozytywnymi reakcjami otoczenia. Powód? Pewnie oczywisty, że ja jako imigrantka z biednej Polski mam się asymilować i zapomnieć po uczeniu dziecka języka, bo po co mu ten polski potrzebny? Tak patrzy na to otoczenie, które zielonego pojęcia nie ma o wychowywaniu dwujęzycznego dziecka, ale jak zaczniesz rozmowę z rodzicami, to ubolewają, że ich dzieci żadnymi językami nie władają. Gratuluję tym z was, które są "kulturalne" i zgodnie z oczekiwaniami otoczenia mówią do dzieci w języku większości. Dodam jeszcze, że wychowałam się w mieście w Polsce, gdzie mieszka dużo Romów i zawsze słyszałam ich mówiących do dzieci we własnym języku. Czy uważałam, że sa niekulutiralni? Nigdy. Podziwiam, że po tylu wiekach zachowali swój język.
      Dziękuję za wasze słowa wsparcia. Metodą ml@h się zainteresuję i poczytam, bo o niej wcześnie nie słyszałam. Z sąsiadami porozmawiam i możliwe, że przekażę im wydrukowaną ulotkę opisującą w kilku słowach OPOL, tak żeby popatrzyli na nas z innej perspektywy. Język polski może być dla nich podrzędnym językiem, którego nie warto się uczyć. Możliwe, że uważają nas za chamów, którzy obgadują ich za plecami. Trudno. Ja nigdy z prądem płynąć nie lubiłam.
      • zurekgirl Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 13:30
        Plain-vanilla, pytalas na poczatku, czy naszym zdaniem jezyk polski dziecka ucierpi, jesli zaczniesz mowic po angielsku przy anglojezycznych gosciach czy na placu zabaw. Z mojego doswiadczenia widze, ze polski mojej corki znacznie wyhamowal, gdy zaczelam opiekowac sie angielskim chlopcem i zeby nie powtarzac wszsytkiego w dwoch jezykach, mowie do nich po angielsku, gdy sa razem. Tak samo na placu zabaw w towarzystwie innych rodzicow i dzieci.
        Moje dziecko (4 lata) chetniej mowi po angielsku, latwiej jej sie wypowiedziec. Teraz znow pracujemy nad polskim w domu. Stosujemy zasade: polski przy Polakach, angielski przy Anglikach, bo sami lubimy rozumiec, o czym sie wokol nas rozmawia, uwazamy to za element dobrego wychowania. Reasumujac: polski latwo zanika, gdy sie na to pozwoli.
      • galadriella Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 14:36
        plain-vanilla napisała:

        > Jestem niektórymi wpisami naprawdę zszokowana, gdzie por
        > ównujecie mówienie do dziecka w języku mniejszości do dłubania w nosie i zwykłe
        > go chamstwa.

        Ja też myślę, że mówienie _do_dziecka_ w celu zachowania przez niego języka matki ma się nijak do mówienia w dorosłym towarzystwie w języku nie rozumianym przez wszystkich obecnych. I że trudno oczekiwać od czterolatka wyłapywania niuansów językowych w wieloosobowej rozmowie.
        Tak jak nie oczekuje się od czterolatka używania fyfnastu wyrafinowanych sztućców zgodnie z ich przeznaczeniem - w wiekszości przypadków chyba nawet się jeszcze nie oczekuje jedzenia nożem i widelcem?... Jakże ci wszyscy "ąę" muszą być zdegustowani przy stole z takim czterolatkiem...

        Nie przejmuj się, plain-vanilla, mów do dziecka po polsku. Może nie będzie musiało chodzić do polskiej szkółki sobotniej, żeby się języka nauczyć.
        Informacje istotne dla reszty towarzystwa (innych dzieci podczas zabawy?) zawsze możesz na bieżąco przetłumaczyć.

        Jak Ci na sąsiadach zależy, to z nimi rozmawiaj, ale po jej wyżej zacytowanych tekstach nie spodziewałabym się wiele zrozumienia. Nawet tutaj widać, że nie każdemu da się wytłumaczyć, więc po napotkaniu oporu ja bym odpuściła. A jeśli Ci nie na rękę ochłodzenie kontaktów to zawsze możesz jej też na bieżąco tłumaczyć co mówisz do małego.
    • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 14:57
      Tak mi sie teraz skojarzylo: a jak wlasnie stoisz obok osob, ktore dyskutuja np na temat budowy glowic jadrowych a Ty nic z tego nie rozumiesz, to tez sie domagasz zeby ci wszystko natychmiast wyjasniono i wytlumaczono?

      Dobre maniery znacza rozne rzeczy w roznych krajach. Tu np zauwazylam (w jakich ja sie przedziwnych kregach obracac musze :-) ), ze wiele osob dlubie publicznie w zebach, co w Polsce - z tego co pamietam - za dobre wychowanie nie jest uwazane :-).
      • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 15:11
        Nie, nie domagam sie, ale dobrze wychowane towarzystwo, ktore specjalizuje sie w budowie glowic jadrowych zmieszane z towarzystwem, ktore na ten temat nie ma pojecia, zachowa sie w dyskusji w taki sposob, zeby wyjasnic (zanim o wyjasnienie zostana poproszeni) tym niemajacym pojecia, albo w momencie kiedy towarzystwo nie-jadrowe sie dolaczy, zmieni temat na nie-jadrowy, tak zeby umozliwic wszystkim udzial w dyskusji.
    • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 15:33
      Moze na jakims malym przyjeciu - a i owszem. Ale nie wyobrazam sobie, zeby na takim np placu zabaw, dwie matki rozprawiajace o glowicach ( :-) ) - co za super matki!, nagle zmienily "topic" konwersacji by "nieglowicowa" reszta snujacych sie obok matek mogla je zrozumiec.
      • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 15:51
        Derka, po raz kolejny - nikt (zwlaszcza ja) nie mowi, ze mowienie do wlasnego dziecka we wlasnym jezyku jest przejawem chamstwa. Jezeli ktos chce do wlasnego dziecka mowic tylko po polsku, bo chce zeby dziecko po polsku mowilo - chwala im za to, bo na pewno to ciezka praca i pewnie latwiej byloby to olac i pozwolic dziecku mowic tylko po angielsku.

        Mowimy natomiast o sytuacjach, kiedy matka z dzieckiem znajduje sie w towarzystwie innych osob, ktore po polsku nie mowia; chyba nie trzeba Wandy, co Niemca nie chciala :-) robic z siebie w takiej sytuacji. Nie mowimy o snujacych sie obok ludzi, tylko o ludzikach stojacych kolo nas i uczestniczacych w tej samej rozmowie.

        Na tzw wlasnym przykladzie - stoje jako ta supermatka :-P i rozmawiam z moja przyjaciolka - supermatka (jakby nie bylo) o tym, jak najlepiej lutowac srebro: czy uzyc pasty lutowniczej, czy moze po prostu paska i proszku. Podchodzi do nas Derka, ktora nie wie nic na ten temat. Derka nie snuje sie wokol nas, tylko wlasnie nas zobaczyla, zmierza w naszym kierunku, mowi "czesc dziewczyny"... Chcialabys, zebysmy kontunuowaly rozmowe o temacie, na ktory nie masz pojecia zupelnie Cie w ten sposob lekcewazac, czy wolalabys zebysmy zmienily temat, tak zebys w rozmowe mogla byc wlaczona? Bo ani mnie, ani przyjaciolce krzywda sie nie stanie, jak wrocimy to rozmowy pozniej. Tak samo, jak mamie i dziecku nic sie nie stanie, jak przelacza sie na polski po tym, jak odeszli od plota po rozmowie z sasiadami.
        • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 15:56
          Pewnie mi nie uwierzysz ale mnie serio by to nie przeszkadzalo. Ja lubie sluchac nie tylko co inni mowia ale i w jaki sposob mowia (tzn pasjonuje mnie barwa i melodia jezyka). To, ze ktos uwaza cos za chamskie nie oznacza, ze to jest rzeczywiscie chamskie w kazdej sytuacji - i to wlasnie staram sie moimi piecdziesiecioma wpisami z milionem przykladow powiedziec (niestety, jak widac do tej pory, nie do konca skutecznie) :-).
          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 16:17
            Dlaczego mam nie wierzyc? Skoro tak mowisz, to wierze. Tylkowidzisz - mnie by przeszkadzalo, dlatego, ze chociaz Tobie by nie przeszkadzalo :-), to komus innemu mogloby przeszkadzac. Wiec tak na wszelki wypadek, albo zmienilabym temat rozmowy, albo wyjasnialabym temat rozmowy komus, kto na tym temacie by sie nie znal.
        • galadriella Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 16:45
          > Mowimy natomiast o sytuacjach, kiedy matka z dzieckiem znajduje sie w towarzyst
          > wie innych osob, ktore po polsku nie mowia

          A mnie się zdaje, że mówimy o metodzie "one person one language", a nie "one person one language but only when person is alone with a child"...

          Nie znałam tego pojęcia ale potwierdza wszystko co mówi na to mój instynkt - dziecko narażone i tak na angielski opiekunów/nauczycieli/innych dzieci nie zachowa języka polskiego, jeśli matka będzie się przestawiać na angielski w każdej sytuacji obecności kogoś bez znajomości polskiego. W mieszanych małżeństwach by to oznaczało przestawienie się na zawsze, z wyjątkiem sytuacji gdy matka i dziecko są sam na sam...

          Pierwszy link z wyszukiwarki - wiki o metodzie opol:
          "consistency is the key to the success of the approach"
          "Most of the children did not end up using [mother's language] actively after leaving school and only those children who were raised by mothers who consistently insisted on speaking only [mother's language] went on to use it actively as adults"

          Jeśli czterolatek ma dużo różnojęzykowych kontaktów społecznych w których matka automatycznie przestawiałaby się na angielski, plus przedszkole/szkołę, plus na przykład drugiego rodzica tylko anglojęzycznego - imho nie ma szansy na zachowanie przez niego polskiego inaczej niż biernie, a i to jest wątpliwe.

          > mamie i dziecku nic sie ni
          > e stanie, jak przelacza sie na polski po tym, jak odeszli od plota po rozmowie
          > z sasiadami.

          A co się stanie sąsiadce, jeśli mama do dziecka będzie mówić po polsku a jej ewentualnie wyjaśni po angielsku co powiedziała? Po jakimś czasie sąsiadce pewnie przestanie zależeć na zrozumieniu każdej wzmianki o kupie, siku, piciu, zabawce itp...
          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 17:33
            Galadriella, dziecko "narazone"??? Matko swieta, jakas teoria spiskowa o wynarodowianiu polskich dzieci :-P
            • galadriella Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 18:15
              > Galadriella, dziecko "narazone"???

              No topsz. Nie miałam na myśli pejoratywnego znaczenia.
              Wystawione, wyeksponowane - tak lepiej?

              A merytorycznie coś odpowiesz?
              • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 18:25
                Merytorycznie powiedzialam kilka razy :-P
                Przeciez wiesz, ze sie w tym temacie nie zgodzimy :-P (do potegi drugiej)
          • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 17:40
            No i ja sie akurat tutaj z Toba zgadzam. Dlatego tak sie upieram na ten polski w kazdej mozliwej sytuacji, bez wzgledu na narodowosc towarzystwa :-)
            • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 17:41
              derka1 napisała:

              > No i ja sie akurat tutaj z Toba zgadzam. Dlatego tak sie upieram na ten polski
              > w kazdej mozliwej sytuacji, bez wzgledu na narodowosc towarzystwa :-)

              A, zgadzam sie z Galadriella. Wpis mi sie przesunal niestety ;-)
          • elle-joan Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 17:50
            Przyłączam się do głosów, że nieładnie jest mówić w towarzystwie w języku innym osobom nieznanym. Nie chodzi o to, że ktoś pomysli, że się na niego "namawiamy". Po prostu to niegrzeczne i już. I nie zmienia tego fakt, że są ludzie, którym to nie przeszkadza. Tyle, że w sytuacji, kiedy jest małe dziecko i rodzic ma swój okreslony plan na rozwój językowy, to faktycznie bym się już nie czepiała. Zwłaszcza, że od kiedy czytam to forum i jedno z sąsiednich to widzę, że rodzice dzieci tutaj urodzonych mają czasem problemy, trudnosci, wątpliwości w kwestiach językowych. Tyle, że w rozmowie tak kameralnej jak spotkanie z sąsiadką na pewno bym wyjaśniła tej pani, co i jak. Zazwyczaj wtedy ludzie reagują z wyrozumiałością. Moim zdaniem to ogromna róznica wyjaśnić nie czekając aż ktoś zwróci uwagę, a nadawać po polsku przy kimś, kto nie rozumie.
            Tak, że jak wspomniałam byłabym wyrozumiała wobec rodziców mówiąćych w swoim języku ale i dziwi mnie z kolei zdziwienie niektórych mam, że o co w ogóle chodzi.
          • almamag Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 21:46
            W mieszanych małżeństwach by
            > to oznaczało przestawienie się na zawsze, z wyjątkiem sytuacji gdy matka i dzie
            > cko są sam na sam...

            malzenstwo to jednak jest inna sytuacja, wspolnie decyduja jak dziecko wychowac

            autorka watku napisala o sytuacji, kiedy jest gosciem w domu sasiadki

            nie wyobrazam sobie mowienia do mlodej po polsku, kiedy bawi sie z przyjaciolmi na podworku, albo kiedy jej koledzy i kolezanki nas odwiedzaja
            matki innych narodowosci tez tego nie uzywaja swoich jezykow jak jestesmy wszystkie razem
            • szczur.w.sosie Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 00:26
              Jak u syna bywa kolega, to mówię dwa razy to samo po prostu. Czyli np najpierw mówię po angielsku, żeby coś tam zrobili, zaraz powtarzam to samo do syna. Oczywiście syn lepiej mówi po angielsku niż ja, ale nie zareagowałby na angielskie słowo wypowiedziane przez Polaka. A nie jest to już małe dziecko.
              • almamag Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 11:00
                ale nie zareagowałby na angielskie
                > słowo wypowiedziane przez Polaka.

                to bedzie mial problem jak do szkoly przyjdzie nauczycielka Polka
                czy bedziesz oczekiwala, zeby do Twojego syna sie osobno po polsku zwracala
                • elle-joan Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 13:46
                  almamag napisała:
                  > to bedzie mial problem jak do szkoly przyjdzie nauczycielka Polka
                  > czy bedziesz oczekiwala, zeby do Twojego syna sie osobno po polsku zwracala

                  No faktycznie. U mojej córki w szkole jest i aystentka Polka, i koleżanki Polki. W szkole rozmawiają po angielsku, a po drodze do domu i u którejś z nich- po polsku. Jak dołączy koleżanka niepolskojęzyczna, to znowu przestawiają się na angielski. A wszystko to przychodzi im całkiem naturalnie. Tylko, że moje najmłodsze przyjechało tu w wieku 8 lat. Rozumiem, że u młodszych może być trudniej z tym przestawianiem się.
                  • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 18:03
                    No ale u doroslych calkiem rodzicow nie powinno byc zadnych klopotow :)
                    A sa i to duze jak widac.
                • szczur.w.sosie Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 21:14
                  almamag napisała:


                  > to bedzie mial problem jak do szkoly przyjdzie nauczycielka Polka
                  > czy bedziesz oczekiwala, zeby do Twojego syna sie osobno po polsku zwracala


                  Nas ta problem nie dotyczy:)
                  • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 21:47
                    A to dlaczego jezeli mozna? Przeciez do szkoly w kazdej chwili moze przyjsc nauczycielka Polka :)
                    • eutyfrona Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 21:56
                      > A to dlaczego jezeli mozna? Przeciez do szkoly w kazdej chwili moze przyjsc nau
                      > czycielka Polka :)

                      O ile mnie pamiec nie myli, szczur.w.sosie uczy swoje dziecko/dzieci w domu.
                      • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 08:53
                        A no to w ogole super, jej dziecko ma szanse przezyc cale lata w tym kraju bez bycia narazonym na jezyk angielski...

                        Szczur, w takim razie, jezeli uczysz dziecko w domu, a mowisz do niego tylko po polsku, to w jaki sposob godzisz te sprzecznosc? Czy moze realizujesz z nim program polskich szkol?
                        • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 11:09
                          Aniu, zdajesz sobie sprawe, ze slowa 'nauka w domu' nie sa tutaj doslowne i zapewne zdarza im sie wyjsc na zewnatrz? I ze program angielski mozna spokojnie realizowac w jezyku polskim? Oraz, ze w nauczaniu domowym rodzice nie musza byc jedynymi nauczycielami?
                          • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 11:55
                            Program angielski mozna realizowac w jezyku polskim?
                            Mam nadzieje, ze to sarkazm, chociaz mam dziwne przeczucie, ze nie...
                            Literacy, czytanie I pisanie po angielsku mozna realizowac po polsku? Phonographics, remember remember the 5th of November, tez po polsku?

                            Jak dla mnie to juz farsa.
                            • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 12:14
                              Jezyk angielski jest tylko jednym z przedmiotow w szkole. Mozna spokojnie nauczyc historii, geografii, biologii, matematyki po polsku, ale idac zgodnie z angielskim programem nauczania - do naukii jezyka angielskiego i innych 'remember, remember' mozna 'wykorzystac' kogos innego - nie musi to byc rodzic.
                              • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 14:21
                                Przerazasz mnie Illegal.
                                Rozumiem ze rozmawiamy teoretycznie, ale nawet wtedy widzialabym wiele przeszkod.
                                Chociazby jezyk. Bo rozumiem ze polska mama tlumaczylaby sobie angielski program nauczania na polski, z takiej biologiiczy historii I potem po polsku potomstwo uczyla, tak?

                                Abstrahujac na chwile (jako ze teoretyzujemy) od bezsensu I absurdu jakim byloby nauczania biologii czy historii wedlug brytyjskiego curriculum, w UK, w jezyku polskim.
                                • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 14:33
                                  Aniu, ale przeciez ten program nie jest jakos kosmicznie rozny od programow gdzie indziej na swiecie - miliardy ludzi ucza sie w jezykach inny niz angielski, zyja, daja rade, maja sie dobrze.
                                  Programu nie trzeba tlumaczyc - wystarczy sie zorientowac, co sie kiedy omawia/wprowadza i uczyc tego po polsku.
                                  Dlaczego jest to bezsens i absurd? Brytyjskie curriculum daje Ci tylko wytyczne, co i kiedy wprowadzac - w jakiej kolejnosci, w powiazaniu z czym. Co za roznica, w ktorym jezyku dziecku to wytlumaczysz? Przeciez spokojnie mozesz znalezc odpowiednie materialy po polsku.
                                  Ja nie widze problemu w omawianiu biologii pantofelka po polsku, albo dyskutowaniu nad przyczynami drugiej wojny swiatowej w tym jezyku - nie za bardzo rozumiem, czemu to mialby byc problem?
                                  (moze podasz mi jakis konkretny przyklad, czego nie da sie nauczyc po polsku, a co jest do nauczenia po angielsku - jezyk angielski jako przedmiot szkolny zostawmy na boku, bo juz pisalam, ze to moze robic kto inny niz polskojezyczny rodzic).
                                  • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 14:40
                                    Aha - nie pisze tego wszystkiego, zeby jatrzyc dyskusje, czy wdawac sie w pyskowki. Ja naprawde nie widze tutaj zadnego problemu i nie rozumiem, czemu nie mozna isc brytyjskim programem w jezyku polskim :) - moze dla niektorych jest to oczywiste - dla mnie nie.
                                    Jest w koncu na swiecie duzo programow edukacyjnych wykladanych w roznych jezykach i jakos nie ma problemu, ze jedni uczniowie/studenci ucza sie tego po polsku, inni po chinsku, trzeci po angielsku.
                                    • szczur.w.sosie Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 15:11
                                      Curriculum nie jest ani brytyjskie ani polskie. Jest dostosowane do MOJEGO dziecka. I do całej naszej rodziny, do naszych możliwości logistycznych, finansowych, umiejętności, czasu itp.
                                      Jak słusznie illegal.alien zauważyła, ludzie uczą się różnymi metodami, w różnych częściach świata, będąc w różnej sytuacji materialnej, używając różnych języków.
                                      I doprawdy, nie każdy musi być taki sam, umieć dokładnie to samo, czytać te same książki, rysować te same szlaczki...
                                  • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 15:57
                                    Bezsens I absurd polega na tym ze to dziecko nie bedzie w stanie funkcjonowac w kraju anglojezycznym bo bedzie o wielu (wiekszosci) sprawach mialo pojecie tylko w jezyku polskim. Cudowna izolacja dziecka od spoleczenstwa w ktorym mieszka. I to popelniana przez kochajacego rodzica.
                                    • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:00
                                      Ech, Aniu, ale to, ze dziecko uczy sie o czyms w jednym jezyku, nie znaczy, ze nie wystawia sie go na kontakt z ludzmi, z ktorymi moze o tym porozmawiac w drugim jezyku.
                                      Jak pisalam - edukacja domowa nie oznacza zamkniecia dziecka w domu. Pozwole sobie nawet powiedziec, ze PORZADNIE przeprowadzona edukacja domowa moze oznaczac, ze dziecko ma kontakt z wieksza iloscia ROZNYCH ludzi niz dziecko chodzace do szkoly, ktore jest w klasie ze stalym zestawem uczniow i spotyka sie z tymi samymi nauczycielami.
                                      Edukacja domowa nie polega na tym, ze sie siada z rodzicem nad ksiazkami i wkuwa na pamiec, absolutnie nie wychodzac poza wlasne 4 sciany. Przynajmniej nie wyglada to tak jezeli czlowiek sie przyklada do tego, co robi.
                                      • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:06
                                        No czekaj, ale w takim razie skad dziecko uczone w UK matematyki po polsku bedzie znalo matematyczne slownictwo angielskie? I jak w takim razie da sobie rade w nastepnym etapie szkolnictwa, jezeli bedzie musialo isc do angielskojezycznej szkoly/uczelni. Bo to, ze bedzie wiedzialo jak obliczyc pole i objetosc stozka to jedno, ale czy bedzie wiedzialo jak ten stozek sie nazywa i jak sie nazywa jego pole, objetosc etc? To samo jezeli chodzi o inne przedmioty, chemie np - skad bedzie znalo angielskie nazwy elementow w tabeli Mendelejewa jezeli nauka bedzie odbywac sie w jezyku polskim?
                                        • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:17
                                          No nie wiem - pojdzie do jakiegos muzeum/na zajecia dla dzieci/prelekcje/obejrzy film/przeczyta ksiazke po angielsku i sie nauczy?
                                          • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:20
                                            BTW - znowu robie za adwokata diabla :) Dziecka w domu nie ucze i nie zanosi sie, zebym miala to robic, ale po prostu mam alergie na takie kategoryczne osady, ze to farsa, absurd, kpina i co tam jeszcze. IMHO wiele rzeczy da sie w zyciu zrobic (jezeli czlowiek ma taka fantazje/potrzebe/przymus), a to, ze ktos robi inaczej/nie zna tego sposobu to nie znaczy, ze jest on bez sensu.
                                            • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:31
                                              :-) to jedna z moich ulubionych rozrywek, wiec Cie rozumiem. Tylko, ze akurat chyba w tym przypadku to planowanie czegos, co mozna by zrobic w latwy sposob, albo planowanie czegos, tak zeby od razu pod gorke bylo. Pewnie, ze dziecko moze sie "douczyc" pozniej "fachowego" slownictwa (dzieci, ktore przyjezdzaja do UK tez musza sie go douczyc), tylko po co od razu stawiac go na gorszej - moim zdaniem - pozycji, bo chociazby czasowo bedzie miec w plecy w porownaniu do tych, ktorzy douczac sie nie beda musieli?
                                              • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:57
                                                Alez imho nic nie trzeba będzie douczac - dziecko po prostu od razu uczy sie równolegle w dwóch językach. Ma dwa źródła wiedzy - jedno polskie, drugie angielskie i jest prawdziwie dwujezyczne :)
                                                • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:58
                                                  No i generalnie jak ktoś sie decyduje na edukację domowa, to musi sie bardziej wysilic niż ktoś, kto dziecko posyła do instytucji :)
                                                  • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 17:01
                                                    A to chyba oczywiste, ale wydaje mi sie, ze sie po prostu nie da robic wszystkich przedmiotow w tym samym czasie w dwoch jezykach (ale nie mam zadnego doswiadczenia z nauczaniem domowym, wiec jezeli sie myle - to pardon!).
                                                • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:59
                                                  Bardzo dobry pomysl, tylko niestety - ostatnio jak sprawdzilam, to doba miala 24 godziny. Wiec jak sie da w nia wcisnac (i po co) lekcje w jezyku polskim i te same lekcje w jezyku angielskim :-P to nie wiem...
                                                  • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 17:04
                                                    Haha, przez ta dyskusje zaraz zacznę układać dokładny plan lekcji co i jak i kiedy :P
                                                    Ale ja to widzę tak: przerabiasz z dzieckiem materiał po polsku. W ramach podsumowania/uzupełnienia materiału zabierasz dziecko do muzeum, gdzie dowiaduje sie rożnych rzeczy po angielsku. Albo raz na jakoś czas organizujesz spotkanie rodzin uczących dzieci w domu i dzieciaki pod opieka angielskojezycznego opiekuna dyskutują na dany temat - nie mówię, ze to jest proste, ale moim zdaniem ani nie jest niewykonalne, ani nie jest takie głupie.
                                                  • kingaolsz Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 14:43
                                                    Nie trzeba sie uczyc przedmiotu w obu jezykach na poczatku, zeby sie potem przestawic.
                                                    Ja do matury uczylam sie w PL po polsku, pozniej (duzo pozniej) podjelam studia w UK i
                                                    "wchlonelam" biologie i chemie po angielsku, bez wkluwania slowek ze slownika, jak nauczyciel/wykladowca tlumaczy to sie tego uczylismy na bierzaco - wszyscy tak samo (nie bylo roznicy miedzy studentami z Uk i reszty swiata). To, ze nie uczylam sie biologii i chemii po angielsku na poczatku, nie przeszkadza mi tez w pisaniu prac, ktore sa bardzo czesto oceniane na wyzsza ocene od wielu angielskich wspolstudentow ( i czesto slyszalam komentarze zdziwienia rodowitych Anglikow, ze jak to tak, oni jezyk z mlekiem matki wyssali, wiec ich prace z zalozenia powinny byc lepsze, a tu zdziwienie). Bo to nie od wyuczonego slownictwa zalezy na jakim poziomie bedziemy studiowac. I smiem uwierzyc, ze dziecko wychowane tu, pomimo jezyka polskiego w domu, moze znac angielski na normalnym poziomie dzieki kontaktom poza domem. I wygrywa, bo zna 2 jezyki na starcie - ale dyskusja nad dwujezycznoscia ( i wielojezycznoscia) oraz ich zaletami byla i nie ma co zaczynac, bo i tak nic z tego nie wyjdzie.
                                          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:25
                                            Chyba kopiesz pod soba coraz wiekszy dolek :-)
                                            Nie latwiej byloby - zakladajac ze dziecko bedzie chcialo pojsc na uniwerek w UK, uczyc go w jezyku angielskim i uczyc go polskiego (w sensie jezyka, a nie chemii po polsku)? I nie lepiej dla dziecka, ktore - jak napisalam wczesniej - inaczej moze okazac sie bardzo zdolnym chemikiem nie potrafiacym sie porozumiec na temat chemii z zadnym z kolegow/wykladowcow? Naprawde trzeba az tak kombinowac, zeby dziecko po polsku mowilo?
                                            • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:54
                                              A gdzie ja napisałam, ze TRZEBA? Ja cały czas bronię tezy, ze można :)
                                              I myśle, ze nie ma problemu, zeby dziecko ta chemie znalo po polsku ORAZ po angielsku :)
                                              • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:58
                                                Nie ma zadnego problemu, mozna rowniez uczyc dziecka chemii po chinsku w tym samym czasie, tylko - tak leniwiec we mnie sie odezwie - po co?
                                                • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 17:00
                                                  Po to, zeby było prawdziwie dwujezyczne? Nie wiem - każdy ma pewnie swoje powody :)
                                                  • steph13 Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 22:49
                                                    Sorry ladies, ale takiego steku bzdur to juz dawno tutaj nie czytalam! Wszechmogaca matka Polka, przywozi lub rodzi dziecko w UK, przypuszczalnie z planem na zycie tutaj, a potem w imie jakiejs utopijnej idei, edukuje dziecie w domu, oferujac wszystkie przedmioty szkolne w jezyku polskim? Po co? Dlaczego? Aby dziecku klody pod nogi rzucac w imie patriotycznej milosci? Przeciez na jakims etapie to dziecko dolaczy chyba do brytyjskiego systemu szkolnictwa ( amoze mama planuje jakis Home University rowniez), a ten o dziwo opiera sie na jezyku angielskim? A wiec dziecko polski-geniusz-w-domu stanie sie tumanem-posmiewiskiem w klasie, no chyba ze bedzie duzo chodzil do muzeow gdzie w przelocie ogarnie wszystko migiem po angielsku? I pomyslec, ze to nie 1 kwiecien!
                                                  • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 23:36
                                                    steph13 napisała:

                                                    > Sorry ladies, ale takiego steku bzdur to juz dawno tutaj nie czytalam! Wszechmo
                                                    > gaca matka Polka, przywozi lub rodzi dziecko w UK, przypuszczalnie z planem na
                                                    > zycie tutaj, a potem w imie jakiejs utopijnej idei, edukuje dziecie w domu, ofe
                                                    > rujac wszystkie przedmioty szkolne w jezyku polskim? Po co? Dlaczego? Aby dziec
                                                    > ku klody pod nogi rzucac w imie patriotycznej milosci? Przeciez na jakims etapi
                                                    > e to dziecko dolaczy chyba do brytyjskiego systemu szkolnictwa ( amoze mama pla
                                                    > nuje jakis Home University rowniez), a ten o dziwo opiera sie na jezyku angiel
                                                    > skim? A wiec dziecko polski-geniusz-w-domu stanie sie tumanem-posmiewiskiem w k
                                                    > lasie, no chyba ze bedzie duzo chodzil do muzeow gdzie w przelocie ogarnie wszy
                                                    > stko migiem po angielsku? I pomyslec, ze to nie 1 kwiecien!

                                                    Steph, mniemam ze jako wieloletnia emigrantka wiesz, ze niektorzy mieszkancy tego kraju wybieraja edukacja w innym niz angielski jezyku. Liceum Francuskie w South Kensington jest tego dobrym przykladem (en.wikipedia.org/wiki/Lyc%C3%A9e_Fran%C3%A7ais_Charles_de_Gaulle). Oceniajac popularnosc tej szkoly, nie wydaje mi sie zeby dla rodzicow i uczniow problem stanowila nauka programu opartego na francuskim systemie edukacyjnym i rzecz jasna po francusku. Sama chetnie bym tam pochodzila :-)
                                                  • almamag Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 09:10
                                                    rzeczywiscie realistyczne porownanie
                                                  • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 18:54
                                                    almamag napisała:

                                                    > rzeczywiscie realistyczne porownanie

                                                    Nie rozumiem. Chodzilo o edukacja w jezyku innym niz angielski. Nie o porownanie nauczanie w domu - szkola. Co w tym nierealistycznego?
                                                  • almamag Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 19:20
                                                    naprawde nie widzisz roznicy,
                                                    dzieci, ktore od urodzenia mowia po angielsku, a ucza sie dodatkowo we francuskim

                                                    i polskie dziecko, wychowywane w UK, ktorego glownym jezykiem jest polski
                                                  • jan.kran Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 03:09
                                                    Zapraszam TU :))

                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,37229,Wielojezycznosc_w_rodzinie.html
                                                    Mam dorosle dzieci , na dzis czterojezyczne , jedno studiuje w Oslo , drugie w Monachium. Zawsze stosowalam OPOL , jak komus sie chce niech poczyta zacytowane forum:)))
                                                    Nie bylol lekko bo glupota ludzka jak chodzi wielojezycznsc jest nieskonczona i walczylam z nia latami.
                                                    Dzis moje dzieci sa mi wdzieczne ze sie nie pddalam i spokojnie gadaja w roznych jezykach generalnie nie mieszajac.
                                                    Ale nie bylo lekko...
                                                  • almamag Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 08:24
                                                    czekalm tylko az sie genialny kran pojawi

                                                    oczywiscie fakt, ze dzieci uczyly sie w roznych krajach nic nie ma wspolnego z wielojezycznoscia
                                                    a Twoje stosowanie OPOL z tego co pisalas bylo wymuszone nieco, bo sama jezyka kraju, w ktorym mieszkalas nie znalas

                                                    OPOL nie jest JEDYNA metoda wychowania perfekcyjnie wielojezycznych dzieci
                                                  • jan.kran Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 10:04
                                                    Nie znalam jezyka otoczenia kiedy corka sie urodzila. Kiedy urodzil sie syn moglam spokojnie rozmawiac po niemiecku i jednak stosowalam OPOL.
                                                    Dzieci sa dwujezyczne i to gdzie mieszkaly nie ma znaczenia bo przez pierwsze lata zycia byly dwa jezyki , domowy i otoczenia.
                                                    Podaruj sobie zolsliwosci.
                                                    Jezeli pisze o wielojezycznosci to dlatego ze mam wiedze i doswiadczenie i chce pomoc i poradzic tym ktorzy sa zainteresowani.
                                                    Zawsze powtarzam ze nie ma obowiazku uczenia dziecka polskiego ale jak sie to robi to nalezy wykonac porzadnie.
                                                    Koszmarki typu rodzice kaleczacy jezyk otoczenia i mowiacy z uporem maniaka i z akcentem do dziecka bardzo mnie raza ale jak rodzice nie maja sily , ochoty , zapalu , zainteresowania niech nie ucza polskiego.
                                                    Szansa ze dorosla dzieci beda mialy pretensje o to ze nie zostaly nauczone polskiego sa spore , znam multum takich przypadkow.
                                                    Ja uwazam ze OPOL jest jedyna metoda nauczenia dziecka porzadnie jezyka i kultury danego kraju.
                                                    To jest moje zdanie poparte doswiadczeniem i obserwacja wieloletnia natomiast jezeli ktos uwaza inaczej niech postepuje wedlug swojego zdania.
                                                  • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 11:16
                                                    A szanse, ze dzieci beda mialy pretensje, ze matki (bo to glownie matki ten kaganek) z uporem maniaka jezyk polski do buzi dzien I w nocy wpychaly, pomimo ze dziecko sie tym jezykiem dlawilo...?
                                                    Wbrew temu co tutaj na tym forum sie glosi, przymus nauki jezyka polskiego, czy jakiegokolwiek jezyka mniejszosci, w sytuacji kiedy dzieci tutaj sie rodza I traktuja ten kraj jako swoja ojczyzne, jest dla dzieci katorga, meczarnia, obowiazkiem zeby mama byla zadowolona. Nie plynie z potrzeby serca, tylko jest poddaniem sie woli I ambicjom mamy.
                                                    Pisze o tym nie na swoim przykladzie, ale dla rownowagi w tym watku.
                                                    Uparta I za wszelka cene nauka jezyka matki czesto nie ma niewiele wspolnego z dobrem dziecka a plynie wylacznie z potrzeby matki zaspokojenia jakichs nie do konca zrozumialych ambicji, odruchow patriotycznych, jakiegos zalu za strata tego czego odzyskac sie nie da.
                                                    Jest wiele wiele I jeszcze wiecej doroslych dzieci polskich czeskich wegierskich matek, ktore po latach wciskania I'm jezyka tychze matek do tego stopnia maja niechec do tego jezyka, ze udaja ze go w ogole nie znaja. Bylam niedawno na spotkaniu chorwackiej reprezentacji olimpijskim Croatian House, I tam wlasnie mlodzi ludzie chorwackiego pochodzenia wymieniali sie zartami jak ich matki udawaly ze nie rozumieja angielskiego. I co? Na spotkaniu
                                                    Ze sportowcami kraju tych matek poprosili o tlumacza, bo wola mowic po amgielsku.

                                                    Warto sie czasami zastanowic w imie czego ten polski za wszelka cene I dla czyjego dobra I czyim kosztem.
                                                  • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 11:22
                                                    I jak zwykle watek o wielo/dwujezycznosci zostal sprowadzony do nieuczenia jezyka w ogole vs. wpychanie go dzieciom na sile. I dopisywanie sobie roznych teorii, intencji i innych do wypowiedzi, uogolnianie i zakladanie, ze skoro ja tak robie to inni tez, albo ze moja grupa znajomych jest bardziej reprezenatywna niz twoja.
                                                    Typowe.
                                                  • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 11:42
                                                    Napisalam jak mozna najwyrazniej ze NIE pisze o swoim przykladzie.
                                                    Tylko o tym ze warto sie czasami zastanowic w imie czego I nie zapomniec o biednym dziecku, ktore (moze, nie musi) meczy sie I czerwieni za mame mowiaca do niego wylacznie po polsku zwlaszcza w obecnosci jego kolegow, zwlaszcza w opisanej sytuacji na placu zabaw.

                                                    Czesto w dazeniu do "wyzszych" celow traci sie cos waznego.
                                                    -
                                                    Ania's Poland
                                                  • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 11:51
                                                    Ale to nie bylo tylko do Ciebie - to bylo ogolne podsumowanie miliona dyskusji na forum, ktore zawsze koncza sie tak samo.

                                                    A konkretnie do Ciebie moge napisac, ze wole zaryzykowac, ze dziecko sie bedzie mnie wstydzic przez krotki okres w swoim zyciu, niz to, ze nie bedzie mowic po polsku. akcent polski mam tak czy siak, na Polke typowa wygladam tak czy siak - nie bede udawac, ze nie jestem Polka, tylko po to, zeby sie mnie moje dziecko nie wstydzilo - swoja droga, mam nadzieje, ze wychowam corke (i ewentualne kolejne dzieci) tak, ze nie beda sie wstydzic tego, skad pochodza ich rodzice.
                                                    Nie znam NIKOGO absolutnie NIKOGO kto bylby wielojezyczny czy mial rodzicow nieangielskojezycznego pochodzenia i sie tego kiedykolwiek wstydzil. W zwiazku z tym zakladam, ze moje dziecko rowniez nie bedzie sie mnie wstydzic. A jezeli zawstydzi sie mojego polskiego to znaczy, ze gdzies popelnilam wielki blad wychowawczy i nie bylo nim bynajmniej mowienie do corki po polsku.
                                                  • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 13:15
                                                    Naprawde trzeba od razu w ten podniosly ton?
                                                    Naprawde nie rozumiesz, ze dla dziecka to moze byc po prostu obciach? Nie jakis wstyd wielki za pochodzenie jezyk kulture I kleske powstania styczniowego, tylko takie ciche marzenie dziexka, zeby nie byc innym.

                                                    Tak mnie naszla dzisiaj ta refleksja, bo akurat siedze w sadzie rodzinnym, wszyscy dookola rozprawiaja o dobru dziecka, a tak naprawde o dziecku ledwo kto pamieta, wszyscy sobie tylko do oczu skacza. Tutaj tez bardzo wiele krzyku o dobru dziecka. Bez pytania dziecka o zdanie.
                                                  • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 13:55
                                                    Ale jaki podniosly ton?
                                                    Nie, nie wyobrazam sobie, ze mialabym tak wychowac dziecko, zeby uwazalo moje pochodzenie za obciach. Dla mnie to jest porazka wychowawcza. To, czy ja mowie do dziecka po polsku czy po angielsku nie zmienia faktu, ze jestem Polka. Nie bede udawac, ze nia nie jestem, zeby czasem nie narobic dziecku obciachu - po prostu wychowam dziecko tak, zeby ta opcja nawet nie wchodzila w gre.
                                                    Bo rownie dobrze moje dziecko moze uwazac, ze to obciach miec czarnego tate - i co? Tata ma po nia do szkoly nie przychodzic, bo to wiocha? Dla mnie to jest dokladnie ta sama kategoria i taka sama porazka.
                                                    Ale ja nigdy nie wstydzilam sie bycia Polka, nigdy mi to w zyciu nie przeszkadzalo, nigdy nie probowalam udawac, ze jest inaczej, w zwiazku z tym nie rozumiem, czemu moje dziecko mialoby to uwazac za obciach.
                                                  • elle-joan Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 12:07
                                                    aniaheasley napisała:
                                                    (...) I czerwieni za mame mowiaca do ni
                                                    > ego wylacznie po polsku zwlaszcza w obecnosci jego kolegow, zwlaszcza w opisane
                                                    > j sytuacji na placu zabaw. (...) jli
                                                    Jak pisalam wczesniej też jestem za tym, aby w towarzystwie posługiwać się językiem znanym wszystkim obecnym, ale Ty też przesadzasz. Jak mi się wyrwie coś po polsku przy koleżankach córki, to ona zaraz tłumaczy, koleżanka próbuje powtórzyć po polsku, pośmiejemy się i tyle. Zwłaszcza koleżanki mają ubaw jak zdrabniam imię córki.
                                                  • jan.kran Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 12:46
                                                    Nie ma dwoch identycznych sytuacji w zyciu. Ja uwazam ze kazdy podejmuje decyzje jak chce. Ja swojej nie zaluje a moje dzieci sa zadowolone ze znaja polski .

                                                    Ale to osobna sprawa. Wazne dla mnie jest to ze jak uczyc to dobrze. Tzn. nie mieszac jezykow, uczyc nie tylko jezyka ale i otoczki w postaci kultury , literatury i innych eteceterow .
                                                    Ja stosowalam OPOL nawet nie wiedzac ze cos takiego istnieje ... Kierowalam sie obserwacjami i zdrowym rozsadkiem.
                                                    Poza tym nigdy nie wstydzilam sie ze jestem Polka, wyjazdy do PL i przyjazdy z Polski byly zawsze mile dla dzieci.
                                                    Sama wiedzialam ile wysilku kosztuje nauczenie sie obcego jezyka w wieku droslym i skorzystalam z tego ze dalam dzieciom posag w postaci dwujezycznosci za ktora poszla wielojezycznosc bo kazdy kolejny jezyk z reguly przychodzi latwiej.
                                                    U mojej corki znajomosc polskiego przeradza sie w brzeczaca monete bo pracuje juz w drugiej firmie polsko-niemieckiej , prace dostala od reki .
                                                    To dodatkowy bonus nauki polskiego:))
                                                  • steph13 Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 13:25
                                                    jan.kran napisała:
                                                    > Szansa ze dorosla dzieci beda mialy pretensje o to ze nie zostaly nauczone pols
                                                    > kiego sa spore , znam multum takich przypadkow.

                                                    No to poznaj przypadek, gdzie dzieci ciesza sie, ze nie byly obciazone tym w sumie zbednym balastem wbrew ich dzieciecej woli. Na przestrzeni lat poznaly inne jezyki o wiekszej jednak praktycznej przydatnosci i jest OK.
                                                    Tymniemniej, kazdy ma prawo do indywidualnego w tej sprawie stanowiska.
                                                  • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 20:44
                                                    Do tej szkoly ida glownie (a moze przede wszystkim) dzieci francuskich rodzicow. Nigdzie nie jest powiedziane, ze mowia od urodzenia po angielsku. Duza wiekszosc, aby tam trafic, musi najpierw skonczyc francuskojezyczna podstawowke - takie tez sa w Londynie. Jedna z tych podstawowek, wlasnie z obawy, ze dzieci beda mowic tylko po francusku zaczela wprowadzac do szkoly jezyk angielski. Poczytaj sobie prosze o tym a potem zarzucaj mi niescislosci.
                                                  • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 20:46
                                                    Ech, znowu wyskoczylo nie tam gdzie trzeba. Poprzedni wpis byl do almamag.
                                                  • szczur.w.sosie Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 12:48
                                                    @steph13
                                                    Nie wiem skąd takie myślenie, że każdy musi tak samo, tyle samo, a wszystko, co inne budzi zdziwienie, pogardę, czasem szokuje...
                                                    W UK jest duża wolność odnośnie edukacji dzieci. Nie tylko chodzi mi o HS vs state schools, ale w samej idei HS jest to, że jesteśmy niezależni od systemu edukacji narzuconego przez państwo. Nie musimy realizować żadnego programu, możemy uczyć tak jak my-rodzice uważamy to za odpowiednie. I nikt nie ma władzy mówić nam, jak mamy to robić. Mogę w ciągu dnia wyjść z dziećmi na zakupy, a wieczorem uczyć. Mogę uczyć w wakacje, a podczas roku szkolnego jechać na wakacje. Dlaczego? Bo tak mojej rodzinie pasuje, a ja nie widzę powodu dlaczego między 9.00 a 15.00 wiedza ma być lepiej przyswajana przez moje dziecko, bądź też dlaczego w październiku nie mam sobie zrobić wakacji. Cenię wolność, a także doceniam, że UK mogę żyć tak jak chcę, nie łamiąc prawa i swojego sumienia. W Polsce, na przykład, dziecko musi realizować program szkoły, do której jest zapisane, zdawać egzaminy; w De nauka w domu jest zakazana. Natomiast ten kraj daje mi jako rodzicowi tę możliwość całkowitej swobody w doborze treści i metod nauczania.
                                                    Nie widzę zresztą powodów tłumaczenia się z moich decyzji, a merytoryczne dyskusje wolę prowadzić w gronie osób kompetentnych , mających większe doświadczenie w temacie.

                                                    Dodam tylko, że póki dziecko nie jest zaniedbane, a prawo nie łamane, nikt nie ma prawa ingerować w życie prywatne rodziny. Kiedy tu przyjechałam, wydawało mi się, że pewne rzeczy "muszę", bo "tak wszyscy robią". Czyli (odnosząc się do przykłady wychowania dzieci) muszę szczepić, spotykać się z HV, posłać dziecko w wieku 3 lat do nursery, itp.
                                                    I jakoś najwięcej zdziwienia moje decyzje budzą wśród Polaków.
                                                  • almamag Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 18:41
                                                    szczur moze odpusc troche, bo sie na straszliwie przesladowana kreujesz

                                                    nikt w temat nauczania domowego nie wchodzil (ale juz nie Tobie oceniac, czy kos ma o nim pojecie czy nie)

                                                    dziewczyny odniosly sie do Twojego nastawienia, ze dziecko w UK uczysz po polsku i pokazaly jakie moga byc tego konsekwencje

                                                    nie odpowiedzialas na zadane zadne z zadanych pytan
                                                    a mnie nadal interesuje, czy jezeli np. bedziesz z dzieckiem w szpitalu, i bedzie tam polska pielegniarka, to Twoj syn widzac, ze ona zna polski bedzie ja ignorowal, jesli bedzie sie do niego zwracala po angielsku?
                                                  • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 19:00
                                                    Przyznaje, ze nie mam zielonego pojecia na temat domowej edukacji dzieci i niestety, nie bedzie mi dane czegokolwiek w tym temacie doswiadczyc. Natomiast po prostu dla mnie na tzw chlopski rozum, uczenie dziecka (czy w domu, czy w normalnej szkole) w jezyku, ktory nie jest jezykiem powszechnie uzywanym w kraju zamieszkania tego dziecka (nie tymczasowym zamieszkaniem, kiedy wiadomo, ze za rok dziecko wraca "do siebie") nie ma sensu i jest troche robieniem dziecku pod gorke (to nie osobista wycieczka, nie oceniam Cie jako rodzica, a nawet podziwiam, bo wyobrazam sobie, ze podjecie sie nauczania dziecka w domu to nie tylko ciezka praca, ale rowniez ogromna odpowiedzialnosc, ktora ja osobiscie oddalabym w rece szkoly, tak jak wiekszosc rodzicow), bo w koncu kiedys, na etapie edukacji, ktorej w domu nie da sie osiagnac, bedzie musialo sie wlaczyc w nauczanie w jezyku tego kraju i jakos nie wierze, ze wycieczki do muzeum sa rozwiazaniem.

                                                    I nie zrozum mnie zle - nie mam absolutnie nic przeciwko dwu, trzy czy dziesiecio jezycznosci. Akurat odwrotnie - uwazam, ze jest to super ze dziecko moze naturalnie dostac cos od mieszanych jezykowo rodzicow, co inni musza osiagnac droga nauki.

                                                    Natomiast ciagle uwazam, ze w towarzystwie, ktore nie mowi po polsku, nie powinno sie mowic po polsku, jezeli osoby mowiace po polsku mowia rowniez po angielsku.
                                      • elle-joan Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 16:30
                                        Illegal, trochę obok tematu, ale tylko tak wtrącę, że w angielskiej szkole nie ma takiej stałości zastawu uczniów i nauczycieli jak w Polsce. Dzieciaki są inaczej dzielone na rózne przedmioty (wg swojego poziomu wiedzy), czasem mają inną klasę tzw. wychowaczą, a inne na przedmioty, czasem stosuje się klasy łączone, w których są dzieci z różnych roczników, np piąta klasa jest razem z szóstą tyle, że czasem pracują indywidualnie, a czasem razem itd. Tak, że wielość kontaktów zapewniona.. :-)
                                      • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 20:37
                                        >Jak pisalam - edukacja domowa nie oznacza zamkniecia dziecka w domu. Pozwole sobie >nawet powiedziec, ze PORZADNIE przeprowadzona edukacja domowa moze oznaczac, ze >dziecko ma kontakt z wieksza iloscia ROZNYCH ludzi niz dziecko chodzace do szkoly, ktore >jest w klasie ze stalym zestawem uczniow i spotyka sie z tymi samymi nauczycielami.

                                        Na temat edukacji domowej nie chialabym sie tutaj wypowiadac bo to chyba nie o tym watek.
                                        Tylko o uczeniu dziecka w UK po polsku.
                                        • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 22:28
                                          No to tym bardziej uczenie dziecka w UK po polsku go ze srodowiska nie wyizoluje samo w sobie.
                                          • aniaheasley Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 23:34
                                            Chodzilo mi o to, ze nie bede sie wypowiadac w sprawie samej idei home schooling tutaj, w watku jezykowym, zwlaszcza, ze juz wiele razy wiele osob bardzo zywo na ten temat tutaj dyskutowalo.
                                • illegal.alien Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 14:34
                                  BTW - 'przerazasz' to bardzo mocne slowo. To jest tylko dyskusja, w ktorej przedstawiam swoje opinie. Nikomu krzywda sie nie dzieje, ani nikogo nie morduja ;)
                  • almamag Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 22:00
                    rozumiem, ze idac ta logika bedzie ignorowal polskiego sprzedawce w angielskim sklepie, jesli sie zorientuje, ze ten mowi po polsku, tak samo polskiego lekarza w szpitalu itd.
                    czy to tez was nie dotyczy?
              • ilonka45 Re: OPOL - wątpliwości 17.08.12, 15:20
                "Oczywiście syn lepiej mówi po angielsku niż ja, ale nie zareagowałby na angielskie słowo wypowiedziane przez Polaka"

                Co znaczy nie zareagowalby? Zignorowalby kogos, tylko dlatego, ze ma inny akcent? To raczej nie za dobrze swiadczy o jego manners...
        • ilonka45 Re: OPOL - wątpliwości 17.08.12, 12:50
          @ glasscraft
          Nie lubie past, wole uzyc paska i proszku :)
          • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 17.08.12, 13:02
            Taka ta dyskusja sie dlugasna zrobila, ze zupelnie zapomnialam o pascie ver pasek i proszek. I jak Cie przeczytalam, to najpier zrobilam wielkie oczy pt o co cho? :-)
            Ja lubie paste, ale tylko do jump rings, do reszty - imo nie wiaze tak samo mocno jak pasek.
            • ilonka45 Re: OPOL - wątpliwości 17.08.12, 15:31
              @glasscraft
              Ja przewaznie "reszte" czyli wieksze (wymiarowo oczywiscie :) rzeczy robilam, dlatego ten pasek :)
              Wymeczylam tez jakis kawalek o wychowaniu mojego syna na dwujezycznego czlowieka, ale mi sie sesja skonczyla :0
    • derka1 Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 19:52
      A tak z ciekawosci - czy ktoras z Was zna moze jakas angielska pare z dziecmi, mieszkajaca za granica (wszystko jedno gdzie) i wie jakim jezykiem oni sie posluguja, mowiac do dzieci w obecnosci osob trzecich?

      Ja niestety znam tylko 2 osoby, ciotke mojego meza i jej partnera, ktorzy od lat mieszkaja w Hiszpanii i po hiszpansku znaja moze 3 slowa na krzyz, wiec w ich przypadku akurat wiadomo jaki jezyk jest w uzyciu na co dzien :-).
      • moccabristol Re: OPOL - wątpliwości 11.08.12, 20:26
        Dziwną masz sąsiadkę.
    • carmelaxxx Re: OPOL - wątpliwości 12.08.12, 11:34
      co to jest OPOL ?
      ja mowie do dzieci po polsku ale jesli jestem wsrod angielskich przyjaciol mowie po angielsku, jesli jestem wsrod anglikow ale niekoniecznie przyjaciol mowie jak mi wygodniej w danym momencie. Wsrod angielskich przyjaciol mowie do dzieci po angielsku bo nie chce aby sie czuli nieswojo bo oni wlasnie tak sie czuja jak niewiedza co mowimy. Nie wiem czemu ale anglicy maja chyba zakorzeniona w sobie opinie ze jak sie mowi w ich obecnosci w innym jezyku niz ich to mysla ze sie o nich zle mowi ;)
    • elioli Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 17:09
      Uwazam, ze mowienie do dzieci po polsku w angielskojezycznym towarzystwie jest po prostu niegrzeczne. Po polsku mow sobie w domu. Zreszta w ten sposob uczysz naturalnej reakcji i szacunku do rozmowcow. Nie dziwie sie Twojej sasiadce tym bardziej, ze jak piszesz jest w porzadku - jak dla mnie to brak szacunku z Twojej strony w stosunku do niej - sprobuj spojrzec na to z tej strony.
      Nie wiem co to jest ten OPOL, ale dzieci tak szybko i naturalnie ucza sie jezykow, ze nie wierze, aby przestawienie sie na inny jezyk na potrzebe sytuacji zniweczylo prace nauki jezyka.
      • justmaga Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 19:21
        a ja uwazam,ze negowanie czegos o czym sie nie ma zielonego pojecia jest bardziej niegrzeczne.

        Od razu wam powiem,ze pracowalam przez 11 lat w przychodni w Polsce do ktorej przychodzilo bardzo wielu Brytyjczykow mieszkajcaych w Polsce niektorzy dluzej niz 5 lat i nigdy podkreslam NIGDY nie slyszalam ,zeby mowili do swoich dzieci po polsku z " niby" szacunku dla Polakow.

        W moim domu tylko ja i moja starsza corka jestesmy zrodlem polskiego i moja prawie 3 latka mowi jednak zdecydowanie najlepiej po angielsku wiec musze o jej polski bardzo dbac.

        Najwazniejsze Vanilla to sie zawziac na jakas metode i byc konsekwentnym i NIE sluchac zadnego gadania . (zwlaszcza tych ludzi ktorzy pojecia nie maja na temat OPOL a tak sie chetnie wypowiadaja )
        • glasscraft Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 20:54
          A ci mieszkajacy w PL Brytyjczycy (nawet ci ze stazem dluzszym niz 5 lat) mowili sami po polsku? I mieli zamiar zostac Polsce docelowo? Czy moze pracowali w brytyjskich firmach i byli na kontrakcie, po ktorym wracali do domu?
          • justmaga Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 21:32
            Otoz wielu z nich mowilo po polsku bo mieli do czynienia z polskimi pracownikami . Znak kilku takich ktorzy do dzis (10 lat pozniej ) w Polsce mieszkaja a mimo to rodzice nigdy do dzieci po polsku nie mowia . To nie jest widzimisie nieuprzejmych matek Polek tylko bardzo doglebnie analizowana i stosowana z ogromnym powodzeniem metoda na wychowanie dziecka wielojezycznego. Caly swiat moze ja stosowac to nie widze dlaczego np taka Vanilla nie moze . Z powodu sasiadki??

            (ja tez stosuje ale nigdy mi sie nie zdarzylo zeby ktokolwiek mi zwrocil uwage )
            • almamag Re: OPOL - wątpliwości 13.08.12, 21:47
              ale co to za argument, jesli znajomi dobrze znali polski, ze znajomymi rozmawiali po polsku, a z dziecmi przy nich po angielsku, a w towarzystwie byly osoby nie znajace angielskiego to zwyczajnie byli niegrzeczni i tyle

              no chyba, ze wszyscy w grupie angielski dobrze znali

              • piksi.dixi Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 06:45
                wszystko zalezy jeszcze od tego, jak taka sytuacja wyglada.
                czy vanilla rzuca po polsku tylko kilka uwag do dziecka, czy tez zaczyna z 15 minutowa dyskusje na temat cyklu rozwojowego motyka, bo wlasnie przelecial, pozostawiajac
                reszte w domyslach.

                do osob, ktore uwazaja, ze OPOL jest niegrzeczny:
                czy jesli ktos wytlumaczylby wam o co chodzi i dlaczego mowi i bedzie mowil w niezrozumialym jezyku do wlasnego dziecka,
                czy to dla was nadal nie jest ok??


                • almamag Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 09:09
                  tak jezeli ktos jest gosciem w moim domu, wiem ze spokojnie posluguje sie moim jezykiem, a ja nie znam jego
        • elioli Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 16:56
          justmaga napisała:

          > a ja uwazam,ze negowanie czegos o czym sie nie ma zielonego pojecia jest bardzi
          > ej niegrzeczne.
          >
          > Od razu wam powiem,ze pracowalam przez 11 lat w przychodni w Polsce do ktorej p
          > rzychodzilo bardzo wielu Brytyjczykow mieszkajcaych w Polsce niektorzy dluzej n
          > iz 5 lat i nigdy podkreslam NIGDY nie slyszalam ,zeby mowili do swoich dzieci p
          > o polsku z " niby" szacunku dla Polakow.
          >
          > W moim domu tylko ja i moja starsza corka jestesmy zrodlem polskiego i moja pra
          > wie 3 latka mowi jednak zdecydowanie najlepiej po angielsku wiec musze o jej p
          > olski bardzo dbac.
          >
          > Najwazniejsze Vanilla to sie zawziac na jakas metode i byc konsekwentnym i NIE
          > sluchac zadnego gadania . (zwlaszcza tych ludzi ktorzy pojecia nie maja na tema
          > t OPOL a tak sie chetnie wypowiadaja )

          Hej, ale nieco Cie ponioslo.
          Gdzie ja skrytykwalam te metode!? Gdzie ja zanegowalam?
          Moja wypowiedz dotyczyla kwestii uzywania jez polskiego w anglii wsrod anglikow. To moja opinia i kropka. Przyznalam grzeczne, ze nie znam metody wiec jej nie ocenam, dodalam tylko, ze to niemozliwe by przy uzyciu kilku zdan w innym jezyku (na potrzebe sytuacji) podczas stosowania tej metody, owoce jej trafil szlag.
    • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 14:01
      Zaczynam skłaniać się do stosowania z moim 4-latkiem metody ml@h. Myślę co prawda jeszcze nad tym, bo nie bardzo potrafię ogarnąć to, że mam cały czas mówić do niego poza domem po angielsku, czy tylko wtedy, jak jesteśmy w towarzystwie, a np. w drodze do przedszkola, na zakupach itp. to po polsku. W przyszłym roku pewnie zdecyduję się na zainstalowanie polskiej tv, żeby ten polski w domu wzmocnić (zobaczę, co przez rok się zmieni językowo). Co do młodszego synka, który ma 5 mies. pozostaję w przekonaniu, że będę zwracać się do niego tylko po polsku w każdej sytuacji, dopóki nie zacznie mówić.
      Któraś z was zapytała, czy prowadzę z synkiem dłuższe rozmowy - tak, prowadzę, więc nie tylko wydaję polecenia. Może i to przestawienie wyjdzie mu na dobre - za rok idzie do szkoły - i jakoś wzmocni jego pewność siebie. Na razie mam odczucie, że z powodu mojego zwracania się po polsku na placu zabaw, jest ignorowany przez inne dzieci. Moja mama, która była z nim na placu zabaw wielokrotnie, też to zauważyła.
      • piksi.dixi Re: OPOL - wątpliwości 14.08.12, 15:30
        ja jestem za tym, aby dziecko mowilo po angielsku zanim pojdzie do szkoly. moje mowily i odnalazly sie bez problemu.

        jesli jednak wierzysz w opol, to nie daj sie jednej sasiadce!
        a dzieci z podworka i tak uslysza akcent. wszystkich nie zadowolisz niestety, wiec zrob po prostu tak jak chcesz.

    • topola2005 Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 13:00
      ja przestałam sztywno trzymać sie zasad OPOL od kiedy do Olki przychodzi jej szkocka psipsiółka - jak jesteśmy razem zawsze mówię do Oli po angielsku i tego oczekuję od niej, co jakiś czas (a to już ze dwa lata będzie) upominając ją że ma przejść na angielski , bo się zapomina i gada do mnie po polsku. Tłumaczę jej, że jest to niegrzeczne bo jej kolezanka nie zna polskiego i może się źle czuć. Nie zauważyłam, żeby przyniosło to jakikolwiek zły skutek. Z językiem polskim nie mamy żadnych problemów, wręcz odwrotnie, czasem się martwię się o jej angielski, bo gdy nie musi, to stara się go w ogóle nie uzywać. Bajek po angielsku nie chce oglądać, a np gdy czyta to nigdy dobrowolnie nie sięgnie po angielską książeczkę a i proszona o to przeze mnie robi to z ewidentnie nieszczęśliwa miną i "muszę ?". Nie kumam tego, bo w sumie na chwile obecną jest w "najwyższej" grupie w swojej klasie, która czyta czytanki o dwa poziomy wyżej niz reszta, ale troche się obawiam, czy to unikanie angielskiego nie stworzy jej kłopotów w nauce w przyszłości. O polski się nie martwię, bo jak na siedmiolatkę to i pisze i czyta naprawdę bardzo bardzo ładnie.
    • onmytoes Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 14:25
      o dzizas! kolejna dyskusja gdzie z cudzego prywatnego wyboru robi sie jakies patriotyczne ideologie na granicy absurdu.
      Na milosc boska, w zyciu nic nie jest czarno biale, na szczescie.
      Czasem w imie okolicznosci czy celow wyzszych odstapienie od pewnych zasad spolecznych naprawde nie jest wielka tragedia.
      To jedna z rzeczy, za ktore ten kraj cenie, ze wolnosc i wyobry jednostki sa szanowane, co niestety zdaje sie nie obowiazywac na tym forum.

      Oczywiste, ze rozmawianie w obcym jezyku w towarzystwie nie jest kulturalne.
      Ale z drugiej strony zmienianie istotnej decyzji dotyczacej wychowania wlasnego dziecka, bo sasiadce sie nie podoba...? yyy? Bzdura.

      Pewnie jeszcze nie raz w zyciu sie zdarzy, ze ktos Cie uzna za chamke z jakiegos powodu i jeszcze nie raz ktos skrytykuje, bo nie podoba mu sie to co robisz. I co z tego?
      Jak wprowadzi sie nowa sasiadka i nie beda sie jej podobaly Twoje firanki to tez je zmienisz?

      Wszystkich nie zadowolisz, a dostosowywanie swojego zycia do widzimisie i opinii innych to moim zdaniem oznaka slabosci. Masz prawo mowic do dziecka w takim jezyku w jakim uwazasz za stosowne i masz prawo dbac o jego polski, jesli tego chcesz. Nikomu nic do tego.

      Jesli jestes pewna swojej decyzji i przekonana o slusznosci metody OPOL to naprawde nie przejmowalabym sie tak strasznie opinia sasiadki.
      Wytlumaczylas jej dlaczego mowisz do syna po polsku i to bylo moim zdaniem okazanie wystarczajacej kultury i grzecznosci.
      Jesli sasiadka koniecznie chce wiedziec co mowisz do 4 letniego dziecka, albo pouczac Cie jak masz wlasne dziecko wychowywac, to raczej ta sasiadka ma problem z kultura i szanowaniem cudzych granic.
      • kaka-llina Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 16:46
        I to jest świetne posumowanie tej dyskusji!
      • elle-joan Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 17:40
        onmytoes napisała:
        "To jedna z rzeczy, za ktore ten kraj cenie, ze wolnosc i wyobry jednostki sa szanowane, co niestety zdaje sie nie obowiazywac na tym forum. (...) Masz prawo mowic do dziecka w takim jezyku w jakim uwazasz za stosowne i masz prawo dbac o jego polski, jesli tego chcesz. Nikomu nic do tego. "


        Forum dyskusyjne ma to do siebie, że tu się dyskutuje a to polega na wyrażaniu swojej opinii. Nikt nikomu nie ubliża, nie jest planowany ustawowy zakaz zwracania się do dziecka w określonym języku, nikt nie wszedł do domu autorki wątku podczas kawki z sąsiadką i nie opieprzył jej za rozmowę z synkiem po polsku. Otworzyła wątek na forum, to jak rozumiem po to, aby rozwinąć dysusję i usłyszeć opinie innych. Zatem o co chodzi?
        • onmytoes Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 17:59
          elle-joan napisała:

          > Forum dyskusyjne ma to do siebie, że tu się dyskutuje a to polega na wyrażaniu
          > swojej opinii. Otworzyła wątek na forum, to jak rozumiem po to, aby rozwinąć dysusję i
          > usłyszeć opinie innych. Zatem o co chodzi?


          elle- joan, rozumiem idee forum dyskusyjnego, dziekuje za objasnienie.
          Tak tez i ja wlasnie wyrazam swoja opinie.

          Wiele osob w tym watku, tradycyjnie juz zreszta, wypowiada sie tak, jakby autorka wyrzadzala dziecku jakas straszna krzywde mowiac po polsku.
          Ja zwrocilam uwage, ze moze to jednak sasiadka nie powinna nikogo pouczac i wtykac nosa w nieswoje sprawy.
          A autorka nie przejmowac sie opinia sasiadow tylko robic to co sama uwaza za sluszne i dobre dla jej dziecka.
          O to chodzi.
          • elle-joan Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 18:11
            onmytoes napisała: (...)
            > Ja zwrocilam uwage, ze moze to jednak sasiadka nie powinna nikogo pouczac i wty
            > kac nosa w nieswoje sprawy.

            No właśnie, ale sąsiadka nie przyszła poprzestawiać jej mebli tylko też skorzystała z prawa do wyrażenia opinii i powiedziała jak odbiera sytuację, kiedy w towarzystwie w jej domu zresztą ktoś mówi w nieznanym jej języku.
            • onmytoes Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 20:22
              Wiesz, ja uwazam, ze prawo do wyrazania opinii o tym jak ktos wychowuje wlasne dziecko jednak jest dosc ograniczone.
              Mnie czasem az mierzi gdy slysze jak niektorzy rodzice odnosza sie do swoich dzieci i uwazam, ze niektorzy ludzie wogole dzieci miec nie powinni, skoro je tak traktuja.
              Ale jeszcze nie odwazylam sie takiej opinii wypowiedziec glosno i raczej sie nie odwaze.

              Vanila wytlumaczyla jej dlaczego do dziecka mowi w tym jezyku uzywajac calkiem sensownych argumentow. Naprawde nie widze problemu, aby sasiadka mogla zrozumiec i zaakceptowac, ze takie Vanilii prawo. Nawet jesli ona sie z ta metoda nie zgadza.

              Oczywiscie sasiadka rowniez ma prawo ustanowic zakaz uzywania polskiego w jej domu oraz jego okolicy, skoro az tak bardzo jej to przeszkadza :P
      • plain-vanilla Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 18:30
        omnytoes, no to chyba przesada oskarżanie mnie, że dostosowuję życie do widzimisia sąsiadów. Staram się być elastyczna i dlatego robię rewizję swojego dotychczasowego podejścia do nauki j. polskiego przez syna. Biorąc pod uwagę, że chciałabym, żeby częściej odwiedzali go koledzy, mówienie po angielsku przy nich uważam za dobry pomysł, jak również podczas wizyt u sąsiadów i przyjaciół. Jakoś nie chcę się czuć niewolnikiem OPOL, bo od kiedy syn zaczął mówić, to ciągle używałam polskiego, bo tak trzeba. Mam też dobrą sytuację w domu, bo oboje jesteśmy Polakami, więc syn jeden i drugi słyszą tylko polski w domu.
        Dodam jeszcze adresując to do innych, że o wpychaniu języka na siłę piszą te, których dzieci oczywiście nie posługują się aktywnie polskim i te z was, które wybrały pełną asymilację. Mój syn bardzo lubi mówić po polsku. Nie wiem, czy wyślę go do sobotniej polskiej szkoły, bo myślę, że nie będzie chciał tam chodzić. Jeśli się mylę, to z radością go tam będę wozić. Nie planuję uczyć go czytać i pisać po polsku, bo nie bardzo wiem, jak się do tego zabrać. Nie sądze, żeby akurat było mu to niezbędne do szczęścia.
        • onmytoes Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 20:32
          Alez ja Cie o nic nie oskarzam!
          Mowie tylko, ze moim zdaniem powinnas robic to co Ty uwazasz za sluszne dla Twojego dziecka, a nie jaka opinie ma na ten temat sasiadka.
          • liley11 Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 22:06
            nie czytalam tego watku, bo za dlugi

            ja mowie do mojeje corki prawie 5-cioletniej wylacznie po polsku. Wali mnie to czy inni sie przy tym czuja zle. Gdybym robila to, czego inni ludzie ode mnie oczekuja, nie bylabym takim czlowiekiem jakim jestem i w takim miejscu na ziemi.
            • justmaga Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 23:00
              Brawo Liley11
              • moccabristol Re: OPOL - wątpliwości 15.08.12, 23:38
                Liley11 :)))
                • carmita80 Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 09:09
                  Nie stosujemy z mezem zadnej metody, bo wyszlismy z zalozenia, ze jesli naucza sie polskiego to bedzie to proces naturalny. Corka ma 9.5 roku i mowi po polsku dobrze, jak na dziecko urodzone i wychowane nie w pl, nie posluguje sie tym jezykiem w pismie a czyta z trudem. Syn ma 5lat, w mowie slabo, pisanie i czytanie wcale. Dzieci od 10 m-ca zycia w przedszkolach, znajomi w wiekszosci nie polskojezyczni, tv polskiej brak. Do sobotniej szkoly.polskej nie chodza inie beda. My podjelismy decyzje o nie wciskaniu w dzieci jezyka polskiego, naucza sie naturalnie czyli od nas a na.jakim poziomie nie ma znaczenia, bedzie to zalezalo odnich. Osobiscie nie lubie gdy w mojej obecnosci osoby uzywa sie jezyka.obcego gdy nie ma takiej koniecznosci. Nie lubie i tyle, nie czuje sie z tym komfortowo dlatego potrafie zrozumiec twoja sasiadke i jej reakcje zwlaszcza ze jestescie w bliskich stosunkach. Mysle, ze zyjac na stale w jakims kraju jest bardzo nienaturalnym uzywanie obcego wybranego jezyka a takim jest polski w tym wypadku. Nie ma znaczenia jaki jezyka to bedzie kazdy stosowany w taki sposob jak opol bedzie dziwactwem tak dla otoczenia jak i dla dzieci, a dzieci nie lubia byc inne.
                  • benignusia Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 20:31
                    carmita80 napisała:

                    > Nie stosujemy z mezem zadnej metody, bo wyszlismy z zalozenia, ze jesli naucza
                    > sie polskiego to bedzie to proces naturalny. Corka ma 9.5 roku i mowi po polsku
                    > dobrze, jak na dziecko urodzone i wychowane nie w pl, nie posluguje sie tym je
                    > zykiem w pismie a czyta z trudem. Syn ma 5lat, w mowie slabo, pisanie i czytani
                    > e wcale. Dzieci od 10 m-ca zycia w przedszkolach, znajomi w wiekszosci nie pols
                    > kojezyczni, tv polskiej brak. Do sobotniej szkoly.polskej nie chodza inie beda
                    > . My podjelismy decyzje o nie wciskaniu w dzieci jezyka polskiego, naucza sie n
                    > aturalnie czyli od nas a na.jakim poziomie nie ma znaczenia, bedzie to zalezalo
                    > odnich. Osobiscie nie lubie gdy w mojej obecnosci osoby uzywa sie jezyka.obce
                    > go gdy nie ma takiej koniecznosci. Nie lubie i tyle, nie czuje sie z tym komfor
                    > towo dlatego potrafie zrozumiec twoja sasiadke i jej reakcje zwlaszcza ze jest
                    > escie w bliskich stosunkach. Mysle, ze zyjac na stale w jakims kraju jest bardz
                    > o nienaturalnym uzywanie obcego wybranego jezyka a takim jest polski w tym wypa
                    > dku. Nie ma znaczenia jaki jezyka to bedzie kazdy stosowany w taki sposob jak o
                    > pol bedzie dziwactwem tak dla otoczenia jak i dla dzieci, a dzieci nie lubia by
                    > c inne.

                    kurcze,zgadzam się z każdym słowem.
                    Ale oczywiscie zwolennicy OPOLu swoje,troche tolerancji-ja potrafie zrozumieć sąsiadke,jednak wszystko zależy od autorki,może wyjasnić sąsiadce co i dlaczego,albo stwierdzić że u niej w domu będzie mówiła po ang.Jej wybór,sąsiadka powiedziała tylko że źle to odbiera.To już niemożna swojego zdania wyrazić?
                    Moja przyjaciółka mówiła dokładnie to samo,widziałam jak reagowały jej dzieci kiedy do swoich mówiłam po polsku a tamte w tym samym wieku zawstydzone zmieszane.
            • almamag Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 09:44
              Wali mnie to
              > czy inni sie przy tym czuja zle. Gdybym robila to, czego inni ludzie ode mnie o
              > czekuja, nie bylabym takim czlowiekiem jakim jestem i w takim miejscu na ziemi.

              z pewnoscia Twoj poziom kultury bylby odrobine wyzszy
            • jaleo Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 10:50
              liley11 napisała:

              >
              > ja mowie do mojeje corki prawie 5-cioletniej wylacznie po polsku. Wali mnie to
              >

              I chwala Ci za to. Pozostaje tylko miec nadzieje, ze Twoja corka bedzie sie poslugiwala troszke ambitniejszym jezykiem polskim niz bezzebny zulik spod budki z piwem ;-)
          • almamag Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 09:46
            jednej rzeczy nie rozumiem w tym watku
            zwolenniczki OPOL zarzucaja innym brak tolerancji
            ale jednoczesnie nie ma w nich tolerancji dla zwyczajow innych ludzi w ich domach

            piekny przyklad moralnosci Kalego
            • onmytoes Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 15:10
              almamag napisała:

              > jednej rzeczy nie rozumiem w tym watku
              > zwolenniczki OPOL zarzucaja innym brak tolerancji
              >
              > piekny przyklad moralnosci Kalego

              oj juz nie dramatyzuj z ta moralnoscia ;)
              Ja tam nie wiem czy jestem zwolenniczką opol czy nie co za mało na ten temat wiem.
              Nie w tym rzecz.
              Jestem natomiast zwolenniczką tego ze to ja decyduje o metodach wychowawczych i o tym jak mówię do dziecka. Nie sąsiadka, nie pani w sklepie.

              I nawet jeśli moi znajomi nagle zaczęli do swoich dzieci mówić per "ty idioto" w moim domu to pewnie tez powstrzymalabym się od komentarza i uwag.
              • almamag Re: OPOL - wątpliwości 16.08.12, 17:41
                gdzie dramatyzm w opisaniu tego co sie obserwuje?

                chcesz tolerancji dla tego, co w Twoim domu
                szanuje zasady innych
                proste i oszczedza duzo problemow

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka