swiatlo
18.10.04, 22:57
Zacznę od numeru #1.
Typ celtycki: rudowłose, bladoskóre i lekko piegowate. Włosy jak rozszalały
ogień. Rysy bardzo łagodne. Oczy błękitne i głębokie. Nazwę ten typ: "Lady of
Challot".
Numer #2. Typ anglosaski. Jasny lub ciemniejszy blond, rysy łagodne, oczy
niebieskie, skóra jasna. Nazwę ten typ: "The girl next door".
Numer #3. Typ hinduski. Nawet nie zdawałem sobie sprawy jak piękne są
hinduski. Łagodne rysy, ciemnawa karnacja skóry, cudowne kształty ciała.
Podam też typ który mi się nie podoba: niestety Polki. Jak mieszkałem w
Polsce to Polki wydawały mi się bardzo ładne. Niestety zweryfikowałem opinię
po zjeżdzeniu połowy świata. Polki mają rysy zbyt ostre, zbyt wampowate i
wyzywające. Wyjątkiem jest Edyta Górniak, ale to przecież pół-Cyganka.
Drugim brzydkim typem to Szwedki i w ogóle Skandynawki. Ogromne, muskularne.
Poza tym przeemancypowane oraz ostre i ordynarne w charakterze.
Nie przemawia też zupełnie do mnie rasa czarna. Może to trochę niepoprawne
politycznie, ale chormony to chormony. Nie mam nad nimi kontroli...