Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 448

23.05.20, 15:11
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 23.05.20, 15:17
      jutka1 Deszczowa sobota 23.05.20, 10:22
      Pogoda jak w tytule, 13-14 C, pada i ma padać ostro cały dzień i w nocy też. Dobrze dla roślin.

      Miłego dnia :-)


      maria421 Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 10:32
      Zdazylam zrobic zakupy zanim zaczelo padac, na lepsza pogode musimy poczekac do poniedzialku.

      Milego dnia :-)



      kan_z_oz Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 11:55
      U mnie bardzo zimno. Pracuje piec oraz kilka grzejnikow w domu. Klima gdy potrzeba w kilku pokojach. Na zewnatrz tylko 9C.
      Nie pamietam gdy bylo tak zimno. Wilgotnosc wciaz spora.
      Wracajac do temperatur tutaj, mieszkajac wiele lat w gorach na wysokosci okoloj 1000m.
      Powyzej wialo ostro. Doswiadczenie tego wiatru to najlepszego sortu Gorexty przy minus 20 w Kanadzie.

      Klimat australijski moze byc bezwzglednny.


      luiza-w-ogrodzie Chlodna sobota 23.05.20, 12:59
      Poranek wstal sloneczny i rzeski, 9 stopni, ale w dzien doszlo do 16, byloby wiecej, tylko od poludnia zachmurzylo sie i zaczelo kropic. Przewalalam wiec szpargaly na werandzie, jutro jeszcze umyje tam okna i przesune szafki i bedzie dobrze. W pracowni mam dwa duze kosze tkanin, ciuchow i skrawkow, ktore przejrze pod katem uzywalnosci. Wlasnie dowiedzialam sie ze odbedzie sie gminna zbiorka domowych chemikaliow, co mnie cieszy, bo ta ktora miala byc w marcu zostala odwolana z powodu koronawirusa.

      Jutro ciag dalszy prac domowych a wieczorem przyjedzie na trzy dni corka :) Jest na tyle cieplo, ze nawet nie rozpalilam w piecyku. Jutro pewnie to zrobie dla uczczenia przyjazdu corki.

      Pozdrawiam wieczornie i oddalam sie do zajec zbiorowych - sobotni drink online :)



      ertes Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 14:45
      Doswiadczenie tego wiatru to najlepszego sortu Gorexty przy minus 20 w Kanadzie.

      Co u diabla to zdanie znaczy??? Co to jest Gorext?
      Jako ze byloniebylo mieszkalem w Kanadzie 10 lat to bardzo mnie ciekawi bo nigdy nie slyszalem.


      roseanne Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 15:01

      ha, literowka?
      www.gore-tex.com/outerwear

      Ertes, co ty tu robisz o tak dziwnej godzinie, ledwo swit u Ciebie )

      • roseanne Re: Dzisiejsze wpisy 23.05.20, 17:33
        kolejny piekny dzien, bzy otwarte, konwalie tylko w mocno naslonecznionych miejscach
        czosnki ozdobne sie zaczynaja wykolorowywac

        w przyszlym togdniu ma uderzyc w 30
        • ania_2000 Re: Dzisiejsze wpisy 23.05.20, 19:21
          Happy Memorial Weekend :) Zaczynamy nieoficjalnie lato!
          Pogode do tej pory mielismy typowa tutaj - czyli kropilo, swiecilo, kropilo - nakropilo troche, bardzo dobrze, bo kwiecien byl suchy, a teraz wszystko pieknie kwitnie i potrzebuje wody. A teraz nadchodzi tydzien suchy - bedzie slonce i plus 28 nawet! Poza tym nic sie niedzieje. Nadal "kwitne" w domu. W pracy chodza sluchy ze beda nas trzymac w domach do wrzesnia.
          Oglosili nam program dobrowolnego zwolnienia - mozna sie zglosic na ochotnika do eliminacji. W nagrode dostaje sie place rowna prawie poltora roku zarobkow, plus polroczna pomoc w znalezieniu innego zatrudnienia. Mamy 45 dni do namyslu - ciekawe ile ludzi skorzysta. Ja tez tak sie troche zastanawiam - ale w sumie wiadomo co to bedzie pozniej z praca? czy sie ja dostanie? Te poltora roku pensji zacheca i kusi.
          Nie wiem - skorzystalibyscie?

          Nasz stan powoli sie otwiera - tylko jeszcze w naszym "county" nic nie mozna - ale dookola otwieraja sie fryzjerzy, restauracje, hotele - etc. Czekam na fryzjera, bo wlosy to mi ostatnio maz podcinal, wiec mozecie sobie wyobrazic jak hehe. Ogolnie weekendy spedzamy jednak na lonie natury, bo calym tydodniu siedzenia nie ma takiej sily zeby mnie dalej trzymala. Lazimy glownie w parkach, rowerujemy tez lokalnie - ale w ten weekend wybieramy sie w koncu pierszy raz na plaze - chociaz miasteczka nad oceanem podobno nie chca turystow - ale kij im w oko, jestem samolubem i juz. Lazenie po plazy jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. A do miasta nie bedziemy wjezdzac, bierzemy piknik ze soba, wiec bedziemy samowystarczalni.

          Milego weekendu wszystkim! :)))

          • luiza-w-ogrodzie Re: Dzisiejsze wpisy 28.05.20, 14:48
            ania_2000 napisała:
            .
            > Oglosili nam program dobrowolnego zwolnienia - mozna sie zglosic na ochotnika do eliminacji. W nagrode dostaje sie place rowna prawie poltora roku zarobkow, plus polroczna pomoc w znalezieniu innego zatrudnienia. Mamy 45 dni do namyslu -ciekawe ile ludzi skorzysta. Ja tez tak sie troche zastanawiam - ale w sumie wiadomo co to bedzie pozniej z praca? czy sie ja dostanie? Te poltora roku pensji zacheca i kusi.
            > Nie wiem - skorzystalibyscie?

            Buszmen miał.podobna sytuację jakieś 3 lata temu, z tym że jego firma się powoli zamykała. Trochę ich straszono, że jeśli nie wezmą dobrowolnej odprawy, to później nie będzie już takich dobrych warunków. Co okazało się nieprawdą. Buszmen jak zwykle nie podjął żadnej decyzji ale tym razem wyszedł na tym dobrze, bo pracował jeszcze prawie dwa lata a jak firmę zamykano to dostał normalną odprawę.

            W twoim przypadku dochodzi do tego strach przed nieznanym spowodowany niepewnością ekonomiczną. Poza tym im się jest starszym tym trudniej znaleźć pracę- młodsi pracownicy są tańsi. Nie znam rynku pracy w Twoim zawodzie i mieście ale ja pewnie bym została.
      • ertes Re: Dzisiejsze wpisy 24.05.20, 00:53
        Obudzilem sie o 5 rano... I tyle bylo spania.
        Dlugi weekend :) ALe co z tego.
        Pierwszy raz od lat nie jedziemy do Meksyku do goracych zrodel. Dzis juz zaliczylem rowerek z synem po okoliczym parku. Pelno ludzi na spacerach. Podejrzewam ze plaze bede pelne choc dzis jest dosc chlodno.
        W ramach ruchu fizycznego umylem samochody bo byly nie myte od 2 miesiecy. Na stacji kolejka chyba na godzine stania wiec na dobre wyszlo. Niestety jeden z samochodow jest czarny wiec mycie na sloncu jest przerabane ale dalem rade :)
        I tak milo zaczal sie long weekend.
        • roseanne Re: Dzisiejsze wpisy 24.05.20, 04:29
          Co do spania- znam ten bol
          Gratulacje z myciem autek.
          Meksyku mi tez brakuje

          Od wczoraj wolno nam sie spotykac na zewnatrz w max 10 osob, z zachowaniem ostroznosci i odleglosci, wiec byl grill! Yeah!

          Sasiedzi nadal siedza na zewnatrz, ciekawe do ktorej..

          Mimo silnego zimnego wiatru bylo przemilo.
          Znaczna czesc rozmowy bylo obgadywanie spotkan okoloforumowych. Z naciskiem na chelsea hotel.
          • ertes Re: Dzisiejsze wpisy 24.05.20, 07:31
            My, tzn, w Kaliofornii juz od jakiegos czasu olalismy przykazania naszych wladcow i zaczelismy sie spotykac. Czlowiek zwierze stadne i brakuje przyjaciol.
            Wlasnie wrocilismy ze spaceru nad jeziorem a raczej stawem. Naookolo jest sciezka ze strzalkami ze mozna chodzic wokol ale tylko w jedna strone. I wszyscy sie trzymaja o dziwo.
            A ten Meksyk do ktorego jezdzimy zawsze na majowy long weekend to tutaj niedaleko. Nazywa sie to Canyon da Guadalupe. Piekne miejsce. Dojazd jest dosc trudny, tylko duzy samochodem. Jedzie sie jakies 20 km od granicypo autostradzie a potem nastepne 50km po wyschnietym jeziorze. Ostatnie kilka mil to juz kompletne bezdroze.
            2 lata temu zrobilem taki filmik:

            • roseanne Re: Dzisiejsze wpisy 24.05.20, 14:19
              ha ha ha , przez chwile mialam wrazenie, ze "desert bus"
              akcja charytatyywna

              ale z czasem ciekawsze widoczki

              ladnie
              tej stron Meksyku nie znam, zawsze nad oceanem, po stronie zachodniej tylko Oxaca.. pora ruszyc glebiej, w laad, jak bedzie mozna
          • jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy 24.05.20, 12:31
            roseanne napisała:

            > Znaczna czesc rozmowy bylo obgadywanie spotkan okoloforumowych. Z naciskiem na
            > chelsea hotel.
            ***********
            I wiem, z kim się spotkaliście. :-D
        • xurek Re: Dzisiejsze wpisy 24.05.20, 19:36
          nasz samochod nadal nie umyty. Czekamy na otwarcie myjni :). Bezdroza lokropne, mam nadzieje, ze naprawde warto, bo filmik sie konczy zanim widac jak jest na miejscu.

          Nie bylam nigdy w Meksyku, chociaz moja siostra mieszkala tam przez 5 lat. Teraz szanse na to, ze sie kiedys wybiore, raczej zmalaly :).
      • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 25.05.20, 12:14
        Dziekuje Rose za wyjasnienie. Australia dostaje wiatr znad Antarktydy. Jest to najbardziej wredny rodzaj pogody. W Gorach Snieznych, czyli wniesieniu na 2000m bo bezwzgledny rodzaj pogody. To samo ma Nowa Zelandia. Gdy takie wiatry przychodza to najgorszy rodzaj zimna porownywalny z Gorami kanadyjskimi.

        Jestem pewna, ze spotkales sie z wyrobami gortex lub podobnymi. Odporne na deszcz, ktory tutaj czesto pada miedzy podmuchami oraz chroniacy od podmuchow polarnych. Kurtki puchowe nie dzialaja bo przemakaja i nie dzilaja w czasie silnych wiatrow.
    • jutka1 Dziwna niedziela 24.05.20, 12:45
      Niby miałam przeczytać jedną rzecz, a nie mogę się skupić. Niby świeci słońce, ale jest chłodno - więc w ogrodzie nie mogę siedzieć.

      Coś dziwnego "wisi w powietrzu".

      No nic. Przynajmniej podlałam rośliny doniczkowe. Sukces. Hahaha. :-)))

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Dziwna niedziela 24.05.20, 19:39
        Dzien w duzej mierze "przesnuty", ale w sumie moze byc. Pogoda taka sobie, bez deszczu, ale pochmurnie. Wstalam rano, wykonalam sumiennie gimnastyke i medytacje, wypilam z mezem kawe na lawce przed domem, bo akurat bylo "slonecznie okienko", potem sniadanie, potem znow poszlam do wyra, potem jedyne zajecie dnia czyli przegladniecie i zalatwienie czesci domowej administracji a teraz czekam, az sie tajine dogotuje i planuje kolacje, telewizornie, rozmowe z mama i wyrko, bo jutro praca z Zurychu.
    • luiza-w-ogrodzie Ostatni poniedziałek maja 25.05.20, 11:55
      No proszę jak ten czas leci, dzisiaj jest już ostatni poniedziałek maja! Zaczął się leniwie, wstałam o ósmej, nakarmilam żywy inwentarz, zjadłam śniadanie, córka wypełzła z sypialni do pracy w jadalni (tak jak ja, też rano wolno się budzi do życia). Obejrzałam prognozę pogody - zapowiadali ulewne deszcze od popołudnie. Obejrzałam jeden odcinek serialu "Mentalist". Wszystko szło w kierunku leniwego deszczowego dnia...

      WTEM!
      Dostałam jakiegoś transu, poszłam do ogrodu, wykopałam dwie taczki kompostu, który wyrzuciłam na opróżnioną grzadkę po dyni po czym starannie całą grzadkę skopałam widłami.

      Rozejrzałam się wokół i zabrałam za zbieranie słodkich ziemniaków, czyli ścięcie dżungli dwumetrowych pnączy z trzech metrów kwadratowych i przekopywanie całej grzadki na głębokość 40 cm, bo tak głęboko były niektóre ziemniaki (przy okazji przypomniało mi się że tę grzadkę kiedyś całą wypełniłam ziemia i kompostem przesianym przez sito przed sianiem marchwi). Mimo inwazji szczurów zebrałam jakieś 6 kilo. Wyrównałam ziemię z powrotem, nawiozłam i dodałam popiołu. Będę tam sadzić czosnek.

      Następnie zataszczyłam kilka ponad dwudziestokilowych worków z mielonym drewnem sprzed domu aż do kurnika (dystans 60 metrów, wzniesienie 11 metrów). W środę ma nie padać, zrobię wreszcie kurom porządek na podwórku.

      Przeszłam się przez ogród, zebrałam tomatillos (zrobię salsa verde), ostatnie australijskie limonki i ostatnią słodką paprykę. Zrobiłam kilkadziesiąt zdjęć i zaczęło padać.

      Wróciłam do domu o trzeciej, załatwiłam korespondencję z klientami, obrobiłam zdjęcia, wzięłam gorącą kąpiel,rozpalilam w kominku i teraz czuję że zaraz się rozpadnę. Boli mnie dawno temu naderwany bark, kręgosłup, przeguby i guz na czole, jaki sobie nabiłam o uchwyt taczki. Ale zuma zumarum chyba jestem do przodu... czego i Wam życzę.

      Jeszcze zadzwonię do Mamy i pewnie zasnę przed 10tą.

      Spokojnego tygodnia życzę a przede wszystkim tego, żeby was nie wziął taki dziki szał pracy jak mnie!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Ostatni poniedziałek maja 25.05.20, 12:18
        oprocz papryki wszystko mi nie znane. ja tez mialam wczoral plony, z ogrodu sasiada :) :) :). Glowe salaty i pek rzodkiewiek - moi sasiedzi oroduja na potege i rozdaja potem plony, ktorych nie sa w stanie zjesc. Oprocz tego bylismy w piatek na pierwszym polu truskawkowym - nazbieralismy kobialke, zrobilam 6 sloikow dzemu oraz ciasto z truskawkami. Wygladalo tragicznie, Mlody odmowil spozycia, bo jak twierdzil "oczy tez jedza", my skonsumowalismy i wygladalo zdecydowanie gorzej niz smakowalo. Aaale, "there is a waste of space to improve" :).

        Jestem dzisiaj w biurze i mily zaskok: korporejszyn zbalansuje nam czerwcowe straty z racji kurcarbajut, wiec bedzie pensja jak normalnie przy mniejszej ilosci pracy. Moze byc :). Poza tym juz zapowiedziano, ze sposob pracy sie srednio- i dlugodystansowo zmieni: bedzie wiecej home office i mniej biura. Dla mnie OK, jezeli bedzie 2 x Zurych i 3 x z domu w tygodniu. Dzisiaj jest "zatlok" bo az 11 osob w biurze, moj zastepca ma tez przyjsc po poludniu, wiec bedzie 12.

        Wczoraj dlugo rozmawialismy z S zastanawiajac sie nad przyszloscia i stylem zycia. Wiele rzeczy, ktore lubilismy robic, przestaly istniec w dawnej formie: wyjscia do restauracj czy krotkie podroze w obecnie dozwolonej formie nie sprawiaja nam przyjemnoscic, kina, koncerty i kluby wciaz sa zamkniete, spontaniczny "shopping" w duzych miastach stal sie rowniez upierdliwy, bo nigdy nie wiadomo ile trzeba bedzie wystac przed sklepem, by zostac wpuszczonym, pozatym pani piskajaca mi na lapy za kazdym razem, kiedy chce wziac jakiegos buta do reki doprowadzila mnie prawie do amoku.

        Doszlismy do wniosku, ze trzeba odwrocic spojrzenie "do wewnatrz", zwolnic tempa i delektowac sie dluzej i dloglebniej detalami tego, co sie robi oraz zmienic sposo zycia towarzyskiego na przyklad na jedna impreze w miesiacu, odbywajaca sie u nas, na ktora bedziemy zapraszali ok 10 osob. Na razie wszystko w strefie rozwazan, ale cos na pewno sie zmieni.

        @ Ania: wydaje mi sie dziwne, ze chca wam placic za samozwolnienie, czy nie ma w tym jakiegos "drugiego dna"? Ja na Twoim miejscu zastanowilabym sie przede wszystkim nad tym, jakie mam szanse znalezienia szybciej nowej pracy niz skonczy sie owa kasa i jakie sa szanse, ze bede lubila te nowa prace bardziej niz ta, ktora mam. Ale rozumiem, ze "kasa na raz" jest kuszaca.

        Biegne cos zjesc, napic sie kawy i wracam do kompa, bo dzisi i jutro mam intensywne dni.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ostatni poniedziałek maja 28.05.20, 14:36
          xurek napisała:
          > Jestem dzisiaj w biurze i mily zaskok: korporejszyn zbalansuje nam czerwcowe s
          > traty z racji kurcarbajut, wiec bedzie pensja jak normalnie przy mniejszej ilos
          > ci pracy. Moze byc :). Poza tym juz zapowiedziano, ze sposob pracy sie srednio-
          > i dlugodystansowo zmieni: bedzie wiecej home office i mniej biura. Dla mnie OK
          > , jezeli bedzie 2 x Zurych i 3 x z domu w tygodniu.

          To świetnie, sprawy poszły w dobra stronę, oby dobra passa w pracy trwała jak najdłużej.

          > Doszlismy do wniosku, ze trzeba odwrocic spojrzenie "do wewnatrz", zwolnic tempa i delektowac sie dluzej i dloglebniej detalami tego, co sie robi

          Czyli zamieniacie się we mnie :)

          > @ Ania: wydaje mi sie dziwne, ze chca wam placic za samozwolnienie, czy nie ma
          > w tym jakiegos "drugiego dna"? Ja na Twoim miejscu zastanowilabym sie przede w
          > szystkim nad tym, jakie mam szanse znalezienia szybciej nowej pracy niz skonczy
          > sie owa kasa i jakie sa szanse, ze bede lubila te nowa prace bardziej niz ta,
          > ktora mam. Ale rozumiem, ze "kasa na raz" jest kuszaca.

          Xurek dobrze mówisz. W obecnych czasach trudno przewidzieć jak będzie z pracą i jeśli nie ma się dodatkowego zaplecza finansowego rezygnacja z pracy może skończyć się długotrwałym bezrobociem.
      • kan_z_oz Pochmurnie i zimno. 25.05.20, 12:30
        Dalej sie tutaj kontynuuje. Ogrod lubi i ciesze sie, bo daje nam odpoczynek od miesiecy pracy nadludzkiej.
        Przerobilam czesc mandarynek juz na sok. Mam wciaz jedna skrzynke, jakies 15kg. Moze poczekac.
        Zebralam kilka azjatyckich warzyw na stir-fry. W ziemie wsadilismy kilka zimowych sadzonek.

        Jutro przychodzi ogrodnik by skosic trawe. Nie kosimy od kilku miesiecy, bo nie ma czasu.
        Pan maz jest zajety i pracuje zdecydowanie bardzo duzo, ja mam tez kilka dlugich dni pracy.
        Ciekawa jestem tak ATO rozliczy wszystkie te zapomogi na koniec czerwca?

        Okazuje sie tez, ze ATO odwalilo ponad 1000 biznesow z Jobkeeper. Wartosc 70 miliardow. Wydano tylko 60 z obiecanych 130.
        Zostaly blednie wypelnione alikacje. Cale szczescie, ze skorzystalam z ksiegowej. W czwartek musze tylko przeslac dochod za obecny miesiac. Zobaczymy co wyjdzie za maj.
        • kan_z_oz Re: Pochmurnie i zimno. 26.05.20, 09:21
          Dlugi dzien. Spedzilam na zakonczenie godzine na drabinie myjac 'louvers od podlogi do sufitu w konserwatorium. Pani domu w podobnym wieku do mojego, czyli krowiarze. O 14:30 juz musiala wyjsc drugi raz tego dnia by wydoic ponad 200 krow, jako zwykle popoludniowe zajecia kazdego dnia.
          Ranny start to 4:30. Nie ma swiat ani przeraw wlaczajac korone.

          Moje dygresje i narzekania wzgledem czegos takiego nikna. Jest to klient gdzie nidgy nic nie przestawiam. Jestem tam z punktualnoscia od lat ponad 5-ciu.

          Rose; jak twoje dzieciaki? jak Ty? Przepraszam zaczelas mowic a mnie odwrocilo w innym kierunku.

          Dawaj dziewczyno. M w Szwajcarii, mloda probojaca wlasnych sil obecnie - gdzie? Syn - problemy?

          Co z Toba??Jak sie trzymasz lub nie?
          • roseanne Re: Pochmurnie i zimno. 26.05.20, 19:12
            doceniam, ale to co napisalam wystarczy

            zaczelo sie upalne lato
            • xurek Re: Pochmurnie i zimno. 26.05.20, 20:27
              typowy montrealski klimat. wczoraj antarktyda jutro rownik 😊
              • roseanne Re: Pochmurnie i zimno. 26.05.20, 20:48
                No może nie dzień po dniu, ale tak, w kilka dni od przymrozków do +30
                • ania_2000 Re: Pochmurnie i zimno. 26.05.20, 21:52
                  Wtorek - po poswiatecznym weekendzie, w ktorym mialo byc slonecznie i upalnie kazdego dnia,
                  a wyszlo jak zwykle hehe. Tylko niedziela byla super pod wzgledem pogodowym, a reszta taka sobie - kropilo i pochmurno.
                  Wybralismy sie nad ocean, na plaze - czesc w naszej okolicy jest pozamykanych, wjazdy na parking zatarasowane, ostrzezenia - no access - ale cale szczescie jedno miasteczko nie oszalalo doszczetnie i pozwolilo ludziom sie zrelakswoac na piasku.
                  Mam bardzo mieszane uczucia co do zachowan naszej gubernator, co to zabrania caly czas wszystkiego i kaze siedziec w domu. Nasz stan jest bardzo specyficzny - malo ludzi, malo zachorowan, olbrzymie przestrzenie - no kompletnie inaczej niz w NY czy innych duzych miastach!. W TV pokazuja szalencze party na jeziorach/basenach/plazach w innych stanach, gdzie ludziom troche odwalilo, bo tlumy ze palca nie wetkniesz - a u nas jest zupelnie odwrotnie. Sa przestrzenie tylko ludzi malo. Ponizej wklejam pare zdjec na dowod.
                  Zesmy posiedzieli, pospacerowali, zobaczyli kraby - i wrocilismy do domu zadowoleni:)




                  • kan_z_oz Re: Pochmurnie i zimno. 27.05.20, 12:00
                    Bardzo przypominajace moje okoliczne plaze. Sloneczne Wybrzeze wlaczajac nasze miasteczka sa juz wolne od korony. Nie ma nowych przypadkow i nie ma juz chorujacych. Wciaz restrykcje poziomu 1, az do 12 czerwca. Po tym zaczna juz funkcjonowac pensjonaty.

                    Ustawa taka sama dla calego stanu. Planowane jest otworzenie granicy z Terytorim Polnocnym i z Nowa Poludniowa Walia gdy spadna liczby. Nie wiadomo dokladnie kiedy sie to stanie. Moze zobacze syna na swieta BN??lub przed?

                    Aniu u mnie zakazane bylo lowienie ryb dla rekreacji. Lowienie ryb na obiad bylo natomiast ok. Czy ktos lowi i wyrzuca lub wpuszcza do oceanu???
                    Zdecydowalas co zrobisz z praca? Wezmiesz odprawke czy zostaniesz? Mysle, ze to trudna decyzja w obecnych czasach.

                    Dzisiaj byl piekny dzien. Ocieplilo sie znowu. Zjechalismy na wybrzeze aby kupic owoce morza. Lokalnie lowione krewetki byly w ceniej jakiej nie pamietam od lat. Tak tanie. Cena jeszcze nizsza gdy ktos kupowal wiecej. Obled. Kupilismy tylko na lunch bo gotowane i nie da rady mrozic. Mrozona czesc bez zmian lub wiecej.

                    Mialam bardzo przyjemny dzien w pracy. Mam klientke na emeryturze, ktora ma bardzo obfita wiedze o swiatowej polityce oraz ekonomii z racji bylego zawodu oraz mocne korzenie aborygenskie. Super babeczka. Ja mylam okna, ona gadala. Bardzo ciekawie i z sensem.

                    Dowiedzialam sie tez od ksiegowej, ze ATO bedzie placilo Jobseeker(zapomoga dla biznesu) az do konca programu o ile ktos sam nie zrezygnuje. Zlozylam dzisiaj jej deklaracje z dochodem za maj i prognoza na czerwiec, dodajac, ze chyba nie bede sie starac bo bedzie prawdopodobnie wiecej niz wymagane 30% utraty dochodu. Odpowiedziala, ze to chyba nie ma znaczenia, jak sie ktos raz zakwalifikowal. Bardzo to dziwne wszystko.

                    Rose - rozumiem w pelni. Trzymaj sie.
                    Tego samego zycze wszystkim forumowiczom.
                  • xurek Re: Pochmurnie i zimno. 27.05.20, 21:21
                    te kraby da sie zjesc :)? Przypomina troche "Baltyk - oversize" :). Z pewnoscia mozna wspaniale wypoczac.
                    • ania_2000 Re: Pochmurnie i zimno. 28.05.20, 00:13
                      kraby zdechle, wyrzucone przez ocean, - wiec do jedzenia raczej nieteges. Ale teraz jest sezon krabowy, wiec normalnie wszystkie knajby na coast maja je "prosto z kutra" ale teraz to covid wszystko zezarl.

                      Kan - co do pracy to mam czas do namyslu - dostalismy 45 dni, czyli jeszcze jakies 40 mi zostalo na przemyslenie. Nie sadze jednak ze na to pojde, chociaz kusi - ale mam cykora z tym jak bedzie po tym wszystkim - trudno przewidziec jak sytuacja bedzie w November, a ryzykowac mi sie troche nie chce, bo firma dobra i przyjemna.
                      Ale jeszcze mysle;)
    • xurek sroda 27.05.20, 21:41
      praca z domu, lunch w miescie. zaszkodzil mi, dostalam biegunki :). Moj ogranizm odwykl chyba od "niedomowej" strawy.

      Pogoda byla dzis piekna, zjedlismy kolacje w ogrodzie po czym troszke w nim popracowalam i przy okazji stwierdzilam ze zdziwieniem, ze mamy 11 krzewow rozanych, z ktorych 9 wlasnie kwitnie. Sa piekne i bardzo wdziecznie rosliny - oprocz dwoch pnacych, ktore musimy spryskiwac, reszta rosnie zupelnie bezproblemowo. Dziele sie z Wami
      • xurek Re: sroda 27.05.20, 21:42
        i pozostale cztery. Ostatnia to muja ulubiona.
        • ertes Re: sroda 28.05.20, 06:03
          Moje ulubione w ogrodzie. Mam ich troche.
          Porobie zdjecia i wrzuce. Chociaz moze ciut za wczesnie na niektore.
          A swoja droga to jakis czas temu zauwazylem ze maja jakas chorobe. Popryskalem i niestety za duze stezenie preparatu wiec musialem ucinac :(
      • roseanne Re: sroda 27.05.20, 22:06
        to pierwsze, w postaci sciany dech zapiera

        tu jeszcze z tydzien do roz, sa paczki
        • ania_2000 Re: sroda 27.05.20, 23:44
          oh, jakie przepiekne roze! och, jak musza pachniec:) podziwiam! wieczorne kolajce w takim ukwieceniu, no pewnie az sie nie chce do domu wracac co?;)
          • kan_z_oz Re: sroda 28.05.20, 05:45
            Bardzo piekne Xurku. Moje maja kilka wspanialych kwiatow tylko przez bardzo krotki okres czasu. Uwielbiam roze ale moj klimat dla nich 'nieteges'(pozyczone od Ani).
            Jedna odmiana, ktora tutaj sobie niezle radzi jest podobna do tej rozowej. Ma tez nazwe lokalna 'montville rose'.
            • kan_z_oz Re: sroda 28.05.20, 09:24
              U mnie obecnie kwitna kamelie. Mam kilka krzakow. Moze nie tak piekne jak kiedys bo temperatury tutaj sa zwariowane ale cieszy oko.
          • xurek Re: sroda 28.05.20, 21:46
            nie pachna wcale. trudno juz znalezc pachnace roze, staja sie rzadkoscia. Ale nic to, funkcje pachnienia przejely jasminy. Wlasnie kwitnie jeden z trzech gatunkow, ktore mamy. Ten jest rowniez bardzo popularny w PL, pamietam go z dziecinstwa.
        • xurek Re: sroda 28.05.20, 21:42
          wiekszosc z nich jest duzymi krzakami. Ta czerwona i ta przy tarasie to ok. 50-letnie krzaki, ktore S uratowal przed zaglada. Znajomi zburzyli stara chalupe po rodzicach i wybudowali nowoczesny dom, do ktorego krzewy nie pasowaly. S obawial sie, ze nie przezyja przesadzenia, wiec obcial wszystko zostawiajac ok. 30 cm "kikuty". Tak wygladaja 3 lata po owej "operacji". mamy jeszcze jedna, ale ta ciezko odchorowuje i nie nadaje sie jeszcze do pokazania :).

          Ta na thui byla przez lata mala roza w donicy. Thuja jest jedynym zachowanym drzewem w naszym ogrodzie. Od strony poludniowej jest "wyliniala", od polnocnej prezentuje sie pieknie i jest jedynym duzym drzewem dajacym cien, wiec ja zostawilismy. S. wpadl kiedys na pomysl posadzenia od poludniowej strony owej rozy, bo w donicy jakos slabo dawala rade. Po 3 latach roza ma ok. 3 metrow i niedlugo zupelnie zarosnie wyliniale miejsca na thuji. Moim zdaniem rewelacyjny melanz, tym bardziej, ze roza ta nie traci lisci na zime.

          Dwie pnace rosna na na boku garazu flankujac wino - wiosna i latem ozdoba sa roze, jesienia czerwonie liscie wina. Znacznie piekniej niz szary blaszany garaz :).

          Ostatnia na zdjeciu to ta moja ulubiona: jest dwukolorowa i w zaleznosci od swiatla zmienia wyglad od ostrego czerwono-bialego kontrastu do prawie ze sie ze soba zmywajacych odcieni rozu. Jest jeszcze stosunkowo mloda, wiec nie mamy pojecia, jak duza i obfita wyrosnie.
          • roseanne Re: sroda 28.05.20, 23:28
            piekne, kocham roze, no bo jak inaczej z moim imieniem, ale nie mam "wlasnych"
            jako "plot" przy schodach od strony chodnika jest roza rugosa, czyli ta mocno pachnaca, z ktroej platkow mozna robic konfiture, tyle nie tej wzdloz ruchliwej ulicy
            probowalam gruntowa wielkokwiatowa, mimo ,ze kupiona od lokalnrho chodowcy nie przetrwala zimy
            potem mialam jeszcze sezonwo miniaturowe- dostawane na dzien matki, czasami padaly po tygodniu, czasami dopiero we wrzesniu przy jesieni - ale tylko outdoorsowo, w domu padaly od razu

            teraz kwitna mi czosnki, piekny soczysty fiolet, duze kule, "ruch" i inna tekstura na grzadce przed domem


            apropos aproposa sprzed kilku tygodni, nawalilam na ta grzadke prawie 3 worki mulcha i kilka garsci szyszek, jakos od tego czasu nic mi grzadki nie rozkopuje i prezentow nie zostawia!!!!
            skrzynki z tylu okrylam calkowicie lub czesciowo siatka, tu sie nazywa chickenwire i tez rozgrzebywanie zwolnilo!!!
            ciekawe kiedy te futrzaste szczury sie naucza odginac... - kolezanka mowila, ze miala spokoj tylko kilka lat
            • xurek Re: sroda 29.05.20, 13:27
              Coz Ci innego pozostalo :). Dzieki za uwage o tej pachnacej rozy - poczytalam i widze same plusy, rozgladne sie po ogrodzie, gdzie mozna by ja umiescic i chyba jakas zakupie.

              Widze, ze wojna z wiewiorami i kotami trwa i chwilowo wygralas pare bitew :). Mam mieszane uczucia, bo wiewior taki sliczny stwor, ale rozumiem, ze moze doprowadzic do rozpaczy jak zniszczy ogrod.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek słoneczny i ciepły 28.05.20, 15:13
      Ostatnie trzy dni były pełne dziubaniny, trochę ogrodu, trochę przestawiania rzeczy w domu, ale najwięcej spraw związanych z pracą.

      Po wysłaniu tydzień temu do prawie dwoch tuzinów klientów opisu tego co robię w świecie wirtualnym zaczęli się zgłaszać, dyskutować, pytać o informację itp. Dzisiaj rano prowadziłam na Zoom warsztat do którego wczoraj nakręciłam krótkie wideo i miałam 43 osoby. Po zebraniu przejrzałam statystyki, prawie wszyscy siedzieli od początku do końca, zadawali pytania a po zakończeniu wysłałam im streszczenie tego o czym mówiłam. Dwie osoby napisy mi "reviews" na fejsie.

      Ale najciekawsze było to, że na liście uczestników była koordynatorka warsztatów z innej gminy, dla której będę prowadzić pierwszą sesję na Zoom w sobotę. Po prostu cichcem się zapisała, żeby sprawdzić czy dobrze prowadzę wirtualne zajęcia :)

      Co mnie natchnęło do zaproponowania kilku potencjalnym klientom, żeby zajrzeli na moje zajęcia i dwoje z nich już wzięło ode mnie linki.

      A oprócz tego córka koczowała u mnie przez trzy dni, więc sobie pogadałyśmy i było dla kogo gotować obiady ;)

      Deszcze odeszły, jutro może nieco pokropi a potem będzie kilka słonecznych dni, więc spędzę je w ogrodzie. Wschodzi bób, dojrzewają pomarańcze, mandarynki i cytryny, zrobiłam tyle konfitur cytrusowych że będę miała na wymianę. Jutro i pojutrze właśnie się wymienię plonami (autocorrect zmienia mi to uparcie na "plikami").

      Od poniedziałku otwiera się coraz więcej sklepów i instytucji ale mnie to raczej nie interesuje. Mam czym się zająć w długie jesienne wieczory. Wyciągnęłam z biblioteczki i przeczytałam kilka powieści braci Strugackich, potem biografię Lema napisaną przez jego syna. Chyba tej zimy przeczytam całą półkę Lema chronologicznie. Czego i Wam życzę... a może nie?

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • roseanne Re: Czwartek słoneczny i ciepły 28.05.20, 16:36
        wsadzilam Klime w okno, dzis co prawda ostatni dzien upalow, ale skorupa sie tak nagrzala, ze usze schlodzic do konfortowej nie wyzszej niz 25

        jak na razie siatka metalowa pomaga na skrzynkach,


        chodza mna rozne dania, ale jak to czesto bywa, po imprezjach zostaje i wciaz mam jedna porcje na pelen obiad z soboty
        • xurek Re: Czwartek słoneczny i ciepły 29.05.20, 13:28
          co bylo smacznego na imprezie?
    • jutka1 TGI-sreF 29.05.20, 12:48
      Okropny tydzień zawodowy. :-///

      Właśnie wyszło słońce, przynajmniej to.

      Miłego dnia, bez względu na wszystko.
      • xurek Re: TGI-sreF 29.05.20, 13:30
        Tobie tez bez wzgledu na wszystko. Tutaj pogoda baltycka - slonce i niesamowity wiatr. Jedziemy za chwile na truskawki, do doradcy podatkowego i na zakupy. Potem kolacja i zadnych dalszych planow na dzis.
      • luiza-w-ogrodzie Re: TGI-sreF 29.05.20, 15:27
        jutka1 napisała:

        > Okropny tydzień zawodowy. :-///

        Czyli miałaś srydzień, współczuję i ściskam. Wytrzymaj jeszcze kilka dni i będziesz miała urlop.
      • ertes Re: TGI-sreF 29.05.20, 16:02
        Ja ci mowie [rzuc ta beznadziejna robote. Po co tak sie meczyc. Ja tkwilem w beznadziejnej pracy przez kilka lat i wydawalo mi sie ze wszystko inne bedzie takie same ale na szczescie jak moja firme wykupiono to i mnie zwolniono po jakims czasie. Zawodowo bylo to wrecz zbawienie. Teraz az chce mi sie pracowac.
        Zmiana czesto wychodzi na dobre.
        • luiza-w-ogrodzie Re: TGI-sreF 29.05.20, 17:33
          ertes napisał:

          > Ja ci mowie [rzuc ta beznadziejna robote. Po co tak sie meczyc. Ja tkwilem w be
          > znadziejnej pracy przez kilka lat i wydawalo mi sie ze wszystko inne bedzie tak
          > ie same ale na szczescie jak moja firme wykupiono to i mnie zwolniono po jakims
          > czasie. Zawodowo bylo to wrecz zbawienie. Teraz az chce mi sie pracowac.
          > Zmiana czesto wychodzi na dobre.

          Ertesie, chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego że w niewielu branżach jest tak łatwo zmienić pracę jak w twojej. Do tego w Polsce dużo etatów jest obsadzanych po znajomości albo rodzinnie. A praca dla kobiet powyżej czterdziestki to jeszcze osobna historia... Więc porady typu "rzuć tę beznadziejną pracę" są bardzo irytujące przez ich nieprzystawalność do rzeczywistości. Zaniechaj ich, proszę.
          • ertes Re: TGI-sreF 29.05.20, 18:31
            Nie jestem pewien zeby akurat do Jutki to sie odnosilo ale moze masz racje. Ekspertem nie jestem.
            Moze nie jest tak zle tylko Jutka lubi sobie ponarzekac. A to podobno nasza cecha narodowa.
            Chowam wiec ogon pod siebie i wiecej nie bede dawal takich "rad", w takim razie.
            • jutka1 Re: TGI-sreF 29.05.20, 20:40
              Ertesie drogi, "mój" rynek/sektor jest bardzo wąski, a do tego w PL jest szczególna bariera wieku i płci, niestety.
              Jest źle, a i tak staram się nie narzekać za każdym razem, jak mi się ulewa.

              Nie gniewaj się na Luizę, że Ci tak napisała. Ona po prostu zna realia kobiet tutaj.

              A ja postaram się rzadziej narzekać.
              • ertes Re: TGI-sreF 29.05.20, 22:18
                Ja sie na nikogo nie gniewam. :)
                Luizy post dal mi do myslenia, a Twoj dodal.
                Rzeczywiscie nie znam realiow Twojego zawodu ani realiow polskiego rynku pracy.
                U nas wiek raczej nie ma znaczenia a czasami wrecz przeciwnie bo z wiekiem nabiera sie doswiadczenia. Skoro masz tak ciezko to naprawde wspolczuje i nie bede cie dolowal wzywaniem do zmiany. Na moja obrone mam tylko to ze kiedys sama sie pytalas tutaj na forum czy rzucic ta prace.
                Milego weekendu w takim razie.
    • luiza-w-ogrodzie Różanie, różowo... 29.05.20, 15:47
      Xurku podziwiam twoje róże, są piękne i w tak wielu kolorach. I co za historia z uratowaniem starych, półwiecznych krzewów. Mam nadzieję że ten trzeci też odrośnie, skoro dotąd przeżył.

      W ogrodzie mam tylko dwie róże: Dużą, kilkunastoletnią Munsted Wood, której zdjęcia tu kiedyś pokazywałam. Ma ciemne, prawie fioletowe, gęsto upakowane płaskie kwiaty, pachnące jak olejek różany. Kwitnie 3-4 razy w roku i ma 200-250 kwiatów za każdym razem. Robię z płatków konfitury, fermentuję je na ocet różany oraz suszę na herbatę.

      Poza tym mam dwudziestoletnią miniaturkę w doniczce, kupioną jako nagrobek dla myszek które miała moja córka gdy jeszcze wynajmowałam dom. Nie chciała myszek pochować w ogrodzie "bo co będzie jak się wprowadzimy?" więc gdy myszki dokonywały żywota kupiłam dwie doniczki i dwie róże. Jedną zasuszył Buszmen gdy byłem w Polsce ale drugą żyje i ma się dobrze.

      Generalnie wilgotne i gorące dni letnie w Sydney nie sprzyjają różom, które pokrywają się czarnymi grzybiczymi plamami. Są odmiany odporne na te zarazę ale jeśli ktoś chce zakładać kolekcję, to musi się nieźle napracować żeby ja utrzymac przy życiu. Dlatego tak podziwiam Xurkowe róże.
    • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 448 29.05.20, 19:17
      Happy Piateczek!
      Wlasnie przecztyalam w Polskich newsach, ze Polacy dostana 1000 zlotowe podroznicze bony na wakacje:) I z powodu zamknietych granic, jest ogromne szalenstwo na wyjazdy nad morze, w gory - bo Polacy spedza lato w PL.
      Xurku- szykuj sie na najazd:)))
      Ech, ja tez bym chciala nad polskie morze!

      Swoja droga to ciekawe jak te wakacje beda wygladac, cale szczescie w naszym stanie Parki Stanowe otwieraja sie w przyszlym tygodniu, wiec campingi sie odbeda. Co prawda mysle, ze wiele ludzi jednak bedzie siedziec raczej lokalnie, a dluzsze wyjazdy niestety moze dopiero w przyszlym roku?
      • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 448 29.05.20, 20:42
        ania_2000 napisała:

        > Happy Piateczek!
        > Wlasnie przecztyalam w Polskich newsach, ze Polacy dostana 1000 zlotowe podrozn
        > icze bony na wakacje:) I z powodu zamknietych granic, jest ogromne szalenstwo n
        > a wyjazdy nad morze, w gory - bo Polacy spedza lato w PL.
        ***********

        Dzisiaj podali, że odwołali dopłaty urlopowe.
        • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 448 30.05.20, 08:37
          jutka1 napisała:

          >
          > Dzisiaj podali, że odwołali dopłaty urlopowe.
          >

          To mial byc "prezent od Dudy" dla wyborcow. Jeden "prezent wyborczy", czyli 13 emerytury juz wyplacili a wyborow nie bylo, wiec Duda musial rzucic cos nowego na przynete, ale gdyby wybory naprawde odbyly sie dopiero jesienia, to o tym prezencie tez wyborcy zdazyli by zapomniec :-)

          Milej soboty :-)
          • kan_z_oz Sobota 30.05.20, 10:17
            Patrze na wiadomosci z Polski z niepokojem.

            Znowu ladny dzien. Zbyt cieply jak na ta pore roku. Wrocily kleszcze, komary i nie wchodze obecnie do ogrodu.

            Spedzilismy kilka godzin na szlaku turystycznym zaczynajacym sie w naszym miasteczku. Nastepnie zjechalismy nad lokalne jezioro, gdzie obozowaly spore grupy lykendowe. Cieszy to bardzo.

            Konczymy robienie nalesnikow koreanskich, ktore sa wersja polskich plackow ziemniaczanych. Cietrzewica oraz ryz z pokrojonymy na zapalke warzywami. Smakuje jak ziemniaczane, minus uczucie cegly w zoladku gdy sie skonsumuje zbyt wiele. Receptura zostala tez przez nas zmodyfikowana...haha
            • kan_z_oz Re: Sobota 30.05.20, 11:32
              Moje najnowsze zdjecie. Mam gore napakowana jak nigdy. Waze z tego powodu 7 kg wiecej. Obecnie 67kg.
              Moge przestawiac najciezsze przedmioty oraz szafy.
              Wlosy na zero bo kleszcze zwyciezyly.
              • xurek Re: Sobota 02.06.20, 11:24
                w jeziorze mozna sie kapac? figura super, nowa fryzure nie za bardzo widac :).
                • minniemouse Re: Sobota 06.06.20, 01:07
                  Kaniu, no no, ale z ciebie lufa 👍😍
    • luiza-w-ogrodzie Pozytywna i ciepła sobota 30.05.20, 15:05
      Dzień zaczął się od łatwego warsztatu na Zoom oraz niespodziewanie dobrej wymiany barterowej: za garść rzadkich australijskich limonek dostałam świeżą kurkumę, dwie jabłkogruszki i dwa owoce "custard apple" (po polsku to chyba flaszowiec).

      Potem przy pomocy mojego ISP udało mi się przywrócić dostęp administracyjny do strony internetowej, utracony ze trzy miesiące temu. Chyba sama coś wtedy poplątałam z hasłami i ustawieniami; nie powinnam brać się za komputer jak mam jet lag...

      Po południu zebrałam tomatillos z niedużego krzaczka, nie nastawiałam się na znaczące plony bo chodziło mi głównie o nasiona, ale chyba wystarczy owocow na porządny słoik Salsa Verde. Mam słodkie i ostre papryczki, cebulę i limonki, będę eksperymentować. Jeśli mi zasmakuje, posadzę więcej tomatillos na wiosnę.

      Jutro i pojutrze też będzie ciepło i żadnych warsztatów, będę się oddawać ogrodnictwu i spacerom zanim przyjdzie ochłodzenie. Czas zacząć jesienna wycinkę i porządkowanie, które zazwyczaj kończy się w późnym czerwcu przycinaniem malin.

      Miłego weekendu, niech słońce wam też dopisuje!
      • roseanne Re: Pozytywna i ciepła sobota 30.05.20, 15:23
        ciekawe to twoje tomatillos. Wyglada na pnacze, a do tej pory spotykalam sie tylko z roslinka pokroju pomidora
        gdy odwiedzalam lokalny sklep od wszystkiego, canadian tire, w dziale ogrodzniczym nie bylo juz co wybierac prawei, zlapalam wiec jarmuz, tomatillo i baklazany.
        no i to moje tomatillo wlasnie jak pomidor, owszem inne liscie, ale pokroj roslinki

        zobaczymy co zostanie do pelni sezonu, bo wiewiory bardzo niszczycielskie, z roku na rok jest gorzej
        na wiekszosc pojemnikow nalozylam siatke metalowa , w wiele powstawialam dodatkowe tyczki, patyki itd, by utrudnic kopanie

        dzis nareszcie troszke chlodniej.
        wczoraj pokropilo wieczorem, ale zdecydowanie za malo tej wody.
        • kan_z_oz Re: Pozytywna i ciepła sobota 01.06.20, 10:48
          Od dzisiaj stopien 2 rozluznienia zaostrzen. Mozna sie poruszac po calym stanie, na wakacje, do pracy. Wciaz restrykcje na 20 osob w restauracji w jednym miejscu, niemniej wszystko juz prawie normalnie.

          Wybralismy sie na zakupy odziezowe. Zostaly wywalone z szafy stare odpady do szuflady ogrodowej, inne odpady do kubla. Bedziemy kontynuuowac w czwartek. Dobrze jest sobie odswiezyc szafe w nowe ubrania oraz obuwie. Dobrze tez wyjsc gdy nie ma korony w okolicy.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Pozytywna i ciepła sobota 02.06.20, 01:03
          roseanne napisała:

          > ciekawe to twoje tomatillos. Wyglada na pnacze, a do tej pory spotykalam
          > sie tylko z roslinka pokroju pomidora
          > gdy odwiedzalam lokalny sklep od wszystkiego, canadian tire, w dziale ogr
          > odzniczym nie bylo juz co wybierac prawei, zlapalam wiec jarmuz, tomat
          > illo i baklazany.
          > no i to moje tomatillo wlasnie jak pomidor, owszem inne liscie, ale
          > pokroj roslinki

          Tomatillos to krzaczki tak jak pomidory, tylko bardziej rozkładają się na boki. Miałam dwie odmiany, zwykle i te z fioletową otoczką.

          > zobaczymy co zostanie do pelni sezonu, bo wiewiory bardzo niszczycielski
          > e, z roku na rok jest gorzej
          > na wiekszosc pojemnikow nalozylam siatke metalowa , w wiele powstawialam
          > dodatkowe tyczki, patyki itd, by utrudnic kopanie
          >

          U mnie głównym problemem są szczury...
    • luiza-w-ogrodzie Dzień Dziecka ciepły ale idzie zimno 01.06.20, 12:24
      Trochę pochmurno, ale temperatura doszła do 20 stopni w cieniu, bardzo przyjemny, pachnący dzień, nawet żaby zaczęły się odzywać. W nocy ma nadejść ochłodzenie i zimowa pogoda, włącznie z opadami śniegu w Górach Śnieżnych.

      Miałam pół dnia biurowego, na emajlu i telefonie, uzgadniając różne rzeczy z klientami. Jedni przyglądają się moim warsztatów online a inni pytają się ich o referencje. Mam nadzieję że będę miała więcej pracy dzięki temu że wiadomości się rozchodzą ;)

      W ogrodzie ciągle jest dużo jesiennej pracy, tymczasem niektóre rośliny kwitną, na przykład subtropikalny betel. Rozsadzę go do kilku doniczek żeby mieć więcej roślin na wiosnę.

      Przyniosłam drewna do kominka, przyda się jutrzejszego wieczora. Jest ciemno, księżyc powoli zachodzi, czas spać. Dobranoc wszystkim!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • jutka1 Re: Dzień Dziecka ciepły ale idzie zimno 01.06.20, 22:59
        No to tak.
        Zaanonsowałam bezpośredniemu przełożonemu, że od lipca nie pracuję.
        KONIEC.
        • ertes Re: Dzień Dziecka ciepły ale idzie zimno 01.06.20, 23:44
          Gratulacje Jutko.
          Mam nadzieje ze nastepna praca bedzie siwetna. Zycze Ci tego z calego serca.
        • luiza-w-ogrodzie Jutko trzymam kciuki 02.06.20, 00:30
          W sam raz na letnie wakacje :)
          A tak na serio, podjęłaś ważną decyzję i jestem pewna że ci ulżyło. Teraz życzę żeby wszystkie gwiazdy korzystnie się ustawiły a karma wynagrodziła tobie lata ciężkiej pracy. Trzymam kciuki za powodzenie twoich planów!

          xoxo

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • ania_2000 Re: Jutko trzymam kciuki 02.06.20, 02:45
            Brawo Jutko!

            Uwazam osobicie, ze jestes superwomen ze tak dlugo tam wytrzymalas. Wspaniala decyzja.

            "when one door closes, a bigger and better one always opens"
            • kan_z_oz Re: Jutko trzymam kciuki 02.06.20, 08:04
              Zaoszczedzisz sobie kupe zdrowia i nerwow. Zycze powodzenia, szukania nowej lub wymyslenia 'czegos'.

              U nas zimowo. Rolnik dostarczyl tone drewna na opal. Mamy jeszcze kilka wlasnego ale nalezy pociac. Nie da rady wszystkiego zrobic samemu.
              Zrobilam sobie dzisiaj brwi, do tych nowo obcietych wlosow na zdjeciu wyzej. Obecnie juz nie farbuje tylko trzymam naturalny kolor.

              Poza tym przygladam sie renowacji sypialni, ktora obecnie jest duzym nieustawnym pokojem z szafami w zlym miejscu i wykonaniu. Nalezy z tego pokoju wszystko wyrzucic; dywany, szafy, sufit podniesc do dachu i zamontowac dodatkowe okno. Wyszlifowac drewniana podloge i wstawic szafy z przesuwanymi drzwiami. Zamonowac nowa klimatyzacje.
              Nie podejmuje sie dopoki Pan maz pracuje z domu. Nie da rady z chaosem, przewami w doplywie pradu oraz kurzem. Praca dosyc mala tylko wrednie brudna.

              Poza tym jetsesmy w zimowej hibernacji. Glownie gotujemy, przetwarzamy, czytamy, ogladamy.
        • xurek Re: Dzień Dziecka ciepły ale idzie zimno 02.06.20, 11:22
          Jak sie czujesz po podjeciu tej decyzji? Trzymam kciuki za poztywne i konstruktywne rozwiazania na przyszlosc.
          • minniemouse Re: Dzień Dziecka ciepły ale idzie zimno 06.06.20, 01:09
            o rety! myślę Jutko ze jak ochłoniesz to będziesz przeszczesliwa :)
    • luiza-w-ogrodzie Biurowy wtorek 02.06.20, 14:56
      Obudziło mnie wycie zimnego wiatru w kominie kozy oraz stukanie deszczu w szyby. No ale nie było co się wylegiwać, zaklęłam, naciągnęłam polar na piżamę i gumiaki na nogi po czym poszłam do kurnika.

      Deszcz szybko minął i zrobił się słoneczny acz chłodny dzień, było za mokro na prace ogrodowe, więc wzięłam się za prace klawiaturowe. Zaczęłam majsterkować przy stronce internetowej, wysłałam rachunek, zladowałam zdjęcia i weszłam na cotygodniowy gminny webinar dla małych firm (tym razem było o edytowaniu filmów).

      Jutro będzie webinar na temat pomocy finansowej, czyli zasiłków, grantów i darmowych kursów dla małych firm. Przeglądałam też informacje na temat różnego rodzaju biznesowych grantów dostępnych w naszym stanie oraz federalnych. Dzisiaj nasz premier coś przebąkiwał że dla rozruszania sektora budowlanego właściciele domów dostaną granty na renowacje, ale czy i w jaki sposób to będzie zrealizowane, okaże się w przyszłym tygodniu.

      Skoro jestem przy temacie renowacji, przypomniało mi się że lokalna kobieta-budowlanka (bo chyba tak się odmienia "budowlaniec" w rodzaju żeńskim???) organizuje dla kobiet kursy obrabiania drewna i robienia drobnych napraw. Właśnie na fejsie pokazywała że przestawia stoły w swoim warsztacie aby ich uczestniczki mogły między sobą utrzymać zalecaną odległość 1.5m. Śledzę ją od jakiegoś czasu na fejsie i chyba się zapiszę.

      Złożyłam też podanie o zasiłek dla biznesów za kolejne cztery tygodnie (okresy obliczeniowe są dwutygodniowe, od co drugiego poniedziałku, więc dostanę spłatę zasiłku od 27 kwietnia do 25 maja).

      I tak jakoś dzień minął. Odkąd zrobiłam sobie pracownię, lubię tam spędzać czas. Teraz, gdy za oknem kwitną wielkie trzymetrowe szałwie, kręcą się na nich papużki lori, żywiące się nektarem, jest wesoło i kolorowo. Spróbuję jutro zrobić im zdjęcia.

      Słonecznego wtorku życzę!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Biurowy wtorek 02.06.20, 15:45
        Ja tez mam dzien biurowy - w biurze mojej firmy w Zurychu :). Biuro jak zwykle swieci puchami - jest dzisiaj 8 osob.

        A jutro i pojutrze biura c.d., tym razem domowego, na ktore wzielam 2 dni urlopu, bo sie nie wyrabiam i musze koniecznie nadrobic zaleglosci. Ma padac, wiec pasuje.

        Za mna dlugi intensywny weekend. W piatek pracowalam tylko do poludnia, poniedzialek zas byl wolny. Po raz pierwszy od wprowadzenia lockdown mielismy glosci – w piatek i niedziele wieczor: gril w ogrodzie, pogoda letnio-sloneczna. Z jednej strony bylo bardzo fajnie znow zasiasc przy stole z realnymi ludzmi, z drugiej strony atmosfera dosc przygnebiajaca.

        Gosc piatkowy przeszedl na tryb pracy calkowicie z domu, pracuje dla naszej najwiekszej telekomunikacji. 2 tygodnie temu, jak juz mozna bylo wracac do biura, firma rozeslala formularz, gdzie pracownicy mogli sie zdecydowac, czy chca pracowac z biura czy z domu. On zdecydowal sie na home office cieszac sie, ze zaoszczedzi codziennej drogi do Bazylei i bedzie mogl spedzac wiecej czasu w domu i z zona. Kilka dni po podpisaniu formularza dostal od firmy szczegolowe zestawienie tego, kiedy byl aktywny na jakich platformach, ile wykonal “klickow” w plikach nad ktorymi pracowal oraz podsumowanie, iz zaniem firmy ma niewystarczajaco pracy i zbyt dlugie “nieproduktywne fazy”, wiec dolozono mu nowy dzial zajec. Przerazony ta calkowita inwigilacja bez zadnego ostrzezenia chcial wrocic do biura, co okazalo sie byc niemozliwe. Do wyboru ma home office pod nadzorem badz zwolnienie z pracy……

        Goscie niedzielni bardzo sa zaangazowani w prace koscielna i charytatywna – ona zawodowo a on “hobbystycznie”. Ona opowiadala o natezeniu ludzi przychodzacych na darmowe obiady oraz takich, ktorzy stali sie bezdomnymi rezygnujac ze swoich mieszkan by moc np. nie placac czynszu uratowac swoj foodtruck, ktory jest podstawa ich materialnej egzystencji i prosili o posilek, nocleg i modlitwe, by worcily festyny i ludzie i by biznes sie podniosl.

        On zas poinformowal nas, ze tdzien temu byl “cichy” pogrzeb naszej wspolnej znajomej z kosciola S, na ktorym mogl byc tylko pastor i najbizsza rodzina. Zmarla w wieku lat 65. Przed lockdownem przeszla operacje, zyla sama, ponoc tak bala sie covida, ze nie wychodzila z domu, malo co zamawiala do jedzenia i nie poszla do szpitala na przewidziane kontrole – zmarla na skutek pooperacyjnych powiklan, ktore byly do opanowania i do wyleczenia. Nie wiadomo kiedy dokladnie, zostala znaleziona przez police dlugo po fakcie na skutek interwencji corki mieszkajacej na drugim koncu Szwajcarii, ktora nie mogla sie do niej dodzwonic.

        Totalnie mnie to zdolowalo, snily mi sie koszmary lacznie z samobojstwem mojego syna, w poniedzialek postanowilam wyrzucic frustracje fizycznie i poszlismy na wedrowke, ktora byla dla mnie za dluga i za trudna. Trasa byla piekna, pogoda tez, ale ostatni w sumie najpiekniejszy etap byl bolem przy kazdym kroku i kompletna dezorientacja w glowie (jako ze nie widze przestrzennie schodenie po wielkich kamolach jest dla mnie bardzo meczace, bo trudno mi ocenic odlegosci).

        Zeszlismy do samochodu tak padnieci, ze zrezygnowalismy z gotowania i zjedli kolacje w restauracji – bardzo pysznego grila.
        Dzisiaj jestem obolala i otumaniona.
        • kan_z_oz Re: Biurowy wtorek 03.06.20, 00:23
          Chodzenie po bushu czy szlakach potrzebuje troche przyzwyczajenia sie. Moje oko tez ma problemy z nadmiarem otoczenia, odmiennoscia i ocena po dlugiej przerwie. Takie same ma moje ucho po dlugiej nieobecnosci w halasie na shoppingu na ten przyklad. Traktuje to jako cos normalnego. Krotsze szklaki i sporo przerw. Dobrze jest gdzies usiasc i napawac sie widokiem gdzie oko moze sie skupic bez wysilku.

          Zimno. Mam pozniejszy start dzisiaj. Chodzi na maksa wszystko co grzeje. Do telewizorni nie zagladam. Zreszta jej nie mam od lat, tylko wybrane kawalki w necie. Te ostatnie nadaja wiadomo co. Nie da sie ogladac bez depresji, wiec nie ogladam. Wystarcza naglowki ze wszystkich gazet.

          Przykre to ze znajoma Xurku.
          Milego dnia.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Biurowy wtorek 03.06.20, 04:01
          xurek napisała:


          > On zas poinformowal nas, ze tdzien temu byl “cichy” pogrzeb naszej wspolnej zna
          > jomej z kosciola S, na ktorym mogl byc tylko pastor i najbizsza rodzina. Zmarla
          > w wieku lat 65. Przed lockdownem przeszla operacje, zyla sama, ponoc tak bala
          > sie covida, ze nie wychodzila z domu, malo co zamawiala do jedzenia i nie poszl
          > a do szpitala na przewidziane kontrole – zmarla na skutek pooperacyjnych powikl
          > an, ktore byly do opanowania i do wyleczenia. Nie wiadomo kiedy dokladnie, zost
          > ala znaleziona przez police dlugo po fakcie na skutek interwencji corki mieszka
          > jacej na drugim koncu Szwajcarii, ktora nie mogla sie do niej dodzwonic.

          Wspolczuje, to musialo bardzo Ciebie dotknac. I straszne to jak Twoja znajoma bezsensownie umarla. U nas tez pewnie sa takie przypadki. Chociaz na razie opracowania naszych organizacji zajmujacych sie zdrowiem populacji mowia ze 14 tysiecy ludzi nie zmarlo dzieki izolacji i tropienia z kim spotykali sie chorzy. Ale moja corka ktora pracuje w badaniach zdrowia psychicznego populacji mowi ze np dane o samobojstwach z czasu epidemii beda dostepne dopiero za ponad rok, bo uzywa sie wielu zrodel: raporty koronerow, dane szpitalne, policyjne.

          Trzymaj sie zdrowo!


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • maria421 Re: Biurowy wtorek 03.06.20, 11:36
            Jutka, jestem pewna ze wkrotce nas powiadomisz o nowym zatrudnieniu , czego Ci serdecznie zycze.
            Jezeli Ty nie dasz rady, to kto?

            Od wczoraj piekna pogoda, ale na popoludnie zapowiadaja burze. Zaprosilam przyjaciolke na kolacje i mam nadzieje ze burze omina nas szerokim lukiem i ze bedziemy mogly posiedziec na tarasie. Wlasciwie to mialysmy dawnym zwyczajem pojsc na dlugi spacer i zakonczyc go w jakiejs knajpce. Niestety, takie spontaniczne wejscia do restauracji sa teraz niemozliwe, wszedzie trzeba rezerwowac i poniewaz moze funkcjonowac tylko 40-50% stolikow, to sie rezerwuje na okreslony czas zeby nie blokowac godzinami stolikow. Nam system w ktorym trzeba sie z kunsumpcja spieszyc nie pasuje, wiec poczekamy az znow bedzie normalnie.

            Milego dnia:-)
    • jutka1 Apdejt 03.06.20, 00:11
      Dzięki wszystkim za ciepłe slowa i wsparcie.
      Bardzo dzięki, naprawdę.

      Było mi dzisiaj dość kijowo.
      Żal, że tak się porobiło, że z ukochanego miejsca muszę uciekać w dosłownym sensie.
      W sumie strach co dalej.

      Dzisiaj jakaś jutrzenka innego projektu, gdzie mnie widzą - ale z góry powiedziałam, że żadnym kierownikiem, z finansową odpowiedzialnością i papierologią, być nie chcę. Zobaczymy. Projekt rusza w październiku.

      Zobaczymy.
      Jakby co, mogę 2 lata zżerać oszczędności, nie mam hipoteki, tyle co rachunki i pieniądze na życie. Dałabym radę.
      Marianek dzisiaj potwierdził, że jakby "co-co", to mnie zatrudni.

      W sumie chyba będzie OK. :-)
      • kan_z_oz Re: Apdejt 03.06.20, 00:35
        Jutka, swiat jest na zwariowanych papierach wszedzie. Najwazniejsze to; na glowe sie nie leje, jest co jesc i jesli czlowiek sobie zorganizuje jakies zycie towarzysko-rozrywkowe to jest calkiem niezle.
        Plany? Moje sie wszystkie poszly pasc lub skrecily w inna strone. Sa tylko przymiarki bez zadnej gwarancji co z nich wyjdzie.
        W branzy Pana meza firmy wyslaly ludzi na droge i dupa. Nikt ich nie chec widziec. Lockdown sie skonczyl ale czesc biznesu wciaz w nim siedzi lub w decyzji, ze obecnie rzeczy beda inaczej sie toczyly.
        Pazdziernik to jak grudzien 2019. Inny swiat byl niz obecnie.
        Lap co Maniek oferuje i nie zzeraj oszczednosci. My robilismy tutaj na poczatku 100 lunchy dziennie dla lokalnego biznesu pare dni w tygodniu jako chwilowe rozwiazanie. Plus taki, ze znamy wszystkich mechanikow, prawnikow, dentystow i innych. Wciaz sie pytaja czy nie wrocimy...haha
      • ania_2000 Re: Apdejt 03.06.20, 00:42
        Najwazniejsze ze decyzja podjeta Jutko! to juz polowa sukcesu.
        Wyobrazam sobie, ze bardzo to przezywasz glownie z tego powoedu, ze bylo to, jak piszesz ukochane miejse, wiec bol na pewno jest. tylko ze tego miejsca to juz pewnie nie ma..Ale patrz jakie masz piekne wspomnienia i nie mysl o terazniejszosci co cie z tego dobrego miejsca wywalila.

        jestem pewna ze dasz rade! Zobaczysz, jak jeszcze bedziesz odetchnela (tchala? damn it, jak to pisac?;) pelna piersia, i cieszyla sie, z nowego spokojnego zycia.
        • minniemouse Re: Apdejt 06.06.20, 01:13
          ania_2000 napisała:
          Zobaczysz, jak jeszcze bedziesz odetchnela (tchala? damn it, jak to pisac?;) pelna piersia,

          jeśli już to odetchana, ale naprawdę to - jeszcze odetchniesz 😄

          btw - tez tak uważam !
      • luiza-w-ogrodzie Re: Apdejt - bedzie dobrze 03.06.20, 03:52
        jutka1 napisała:

        > Było mi dzisiaj dość kijowo.
        > Żal, że tak się porobiło, że z ukochanego miejsca muszę uciekać w dosłownym sensie.
        > W sumie strach co dalej.

        Miejsce moze i bylo ukochane, tylko towarzystwo niekoniecznie. Co z tego ze jest pieknie wokol, jesli czujesz sie tam zle?
        Kazdej zmianie towarzyszy strach, mniejszy lub wiekszy.

        > Dzisiaj jakaś jutrzenka innego projektu, gdzie mnie widzą - ale z góry powiedziałam, że żadnym kierownikiem, z finansową odpowiedzialnością i papierologią, być nie chcę. Zobaczymy. Projekt rusza w październiku.

        Trzymam kciuki zeby ta jutrzenka zamienila sie w swiatlosc dnia...

        > Zobaczymy.
        > Jakby co, mogę 2 lata zżerać oszczędności, nie mam hipoteki, tyle co rachunki i pieniądze na życie. Dałabym radę.
        > Marianek dzisiaj potwierdził, że jakby "co-co", to mnie zatrudni.
        >
        > W sumie chyba będzie OK. :-)

        Pandemia udowodnila ze do zycia potrzebne jest jedzenie, schronienie, elektrycznosc, rodzina i przyjaciele. Cala reszta to nadwyzka, czesto wymagajaca duzo energii i czasu do obslugi. Bedzie dobrze.
        Pozdrow Manka ode mnie :)
      • xurek Re: Apdejt 03.06.20, 14:28
        Pierwszy moment zawsze jest przerazajacy, ale jestem pewna, ze znajdziesz znacznie lepsze rozwiazanie w krotszym czasie niz myslisz. Zmobilizuj sily, by starczylo do konca czerwca, odpocznij i naladuj baterie latem, do tego czasu bedziesz wiedzial, czy z jutrzenki wzejdzie slonce czy tez zatrudzisz sie u Marianka czy tez pojawi sie nowa, jeszcze nie znana perspektywa.

        Wazne, by pozytywnie patrzec w przyszlosc i cieszyc sie perspektywa odzyskanej wolnosci. Jakbys sie miala latem nudzic to zapraszam do Szwajcarii :)
      • roseanne Re: Apdejt 03.06.20, 17:12
        co ma nie byc. W twoim przypadku przeciez to nie jest decyzja, ktora podjelac z dnia na dzien, tylko rozwazalas dlugo i z roznych perspektyw

        usciski

        chlodnawo nadal, ogrzewania mi sie w glownym pomieszczeniu wlacza, trzeba zalozyc cieplejsza bluze, ale w sumie mi odpowiada bardziej niz dzikie upaly

        widac, ze sie zmienil profil zapotrzebowania kupujacych, w ulubionym sklepie azjatycim , w diale mrozonek nie uswiadczysz juz osmiornicy czy kawioru z lososia, prawie wszystko to crewetki i kalmary w plasterkach
        zeby choc w calosci - te uwielbiam grilowane, moze nastepnym razem bede miala wiecej szczescia
    • luiza-w-ogrodzie Chłodna środa i grzyby w łazience :) 03.06.20, 13:36
      Praca biurowa rano, testowanie Zoom z klientem plus webinar o rządowych grantach wypełniły mi czas do południa, A potem zabrałam się znowu za odgracanie przestrzeni.

      Niestety króliki znowu linieją. Remik ma lekkie, gęste i puszyste futro, jak zaczyna się czochrać, to podnosi się chmura puchu...

      Zamiotłam i pojeździłam na mopie w dwóch pokojach gdzie jest pusta podłoga a jutro będę kontynuować w kolejnych dwóch pokojach, jak pozbędę się gratów, które tam zalegają.

      Problemem jest wyeksmitowanie ich z domu. Owszem, część pojdzie do kosza z surowcami wtórnymi ale to, co można by oddać do organizacji charytatywnych musi na razie poczekać aż się otworzą. Tymczasem wstawiam karton za kartonem do garażu.

      Wieczorem pojechałam do dwóch osób z sydnejskiej grupy barterowej do której należę i wymienilam cytrusy, "matkę" kombuczy i kilka nietypowych roślin jadalnych na inne nietypowe rośliny oraz na klocek substratu obrośnięty oyster mushrooms (w Polsce chyba nazywają się boczniaki ?). Jutro je zetnę i zrobię na obiad a resztę przerobię na pierogi. Po namoczeniu i paru dniach w łazience klocek powinien jeszcze wydać kolejny plon.

      A poza tym na ogródkach nic nowego się nie działo ;) o czym z zadowoleniem informuję
      • roseanne Re: Chłodna środa i grzyby w łazience :) 03.06.20, 17:15
        boczniaki, owszem
        w rodzinie hodowano, w beli slomy, na strychu, czasami nawet i kilka miesiecy byly zbiory
        • luiza-w-ogrodzie Re: Chłodna środa i grzyby w łazience :) 04.06.20, 00:55
          roseanne napisała:

          > boczniaki, owszem w rodzinie hodowano, w beli slomy, na strychu, czasami nawet i kilka miesiecy byly zbiory

          Hodowanie grzybów to może być niezły zarobek, są drogie... hmmm a w okolicy jest chińsko-koreańska dzielnica... niech pomyślę
          • kan_z_oz Czwartek 04.06.20, 08:06
            Wciaz zimno i wije zimny wiatr. Kominek pracuje 24/24.
            Jest to wciaz piekna tutaj pora roku po wsieklych upaplach oraz niesamowitej wigoci.
            Dom odpoczywa i sie suszy. My sie trzesiemy, bo po latach w wysokich temperaturach czlowiek ma zmniejszona tolerancje na zimno.
            W pracy milo. Dzisiaj klient ten sam od ponad 6 ciu lat. Ogromny i absolutnie odlotowy ogrod na ogromnej przestrzeni. Jest w tym ogrodzie wszystko i powstalo od zera lat temu 20. Widze oczywiscie zmiany bo podlewalam calosc i ogarnialam przez wiele miesiecy podrozy przez lata.
            Zamienilam szampon na klikadziesiat kilo owocow. Hojnosc tych ludzi mnie zawsze powalala. Jokos kliknelismy niesamowiecie i czuje sie jak u rodziny. Poznalam tez wszystkie 'dzieci z zonami', wnuki, znajomych.

            Bardzo, bardzo pozytywny uklad, jakkolwiek biznesowy i bez zadnych oczekiwan.
            • kan_z_oz Piatek 05.06.20, 09:11
              Wreszcie. Juz po pracy...uff...wyszedl zajety tydzien. Pan maz okupowal biuro caly czas tylko z krotkimi przerwami. Ja mialam spory tydzien chociaz wciaz daleko do normalnego. Nie wiem tez kiedy ten normalny sie zacznie bo B&B wciaz malo robi lub robi tyle, ze wlasciciele sami sprzataja.

              Oficjalna recesja tutaj juz ogloszona. Pierwsza od 29 lat. Wyglada u mnie dwu-torowo. Sa ci ktorzy naprawde walcza i biznesy jak 'krowiarze' gdzie zaczeli male remonty oraz przestawianie gratow zamienianych nowymi. Pierwszy raz to u nich widze. Cieszy.

              Zycze milego lykendu. U nas pelny relaks i nic w planach oraz nic do zrobienia...ufff...milo.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek przed dlugim weekendem 05.06.20, 13:01
      Jutro bedzie pelnia, juz dzisiaj ksiezyc wzeszedl wielki, wkrotce zmieni sie pogoda. Dzis bylo slonecznie, ale pospalam za dlugo a potem sie jakos niemrawo ruszalam. Zgrabilam opadle liscie z przyulicznego trawnika sasiadki, uzyje ich do wyscielenia kurzego podworka, juz widze jak kury beda w nich buszowac. Prowadzilam tez wieczorny warsztat, fajnie bylo - i juz wyslalam rachunek. Na konto przyszla kolejna wplata rzadowego zasilku dla malych firm, zdecydowanie bede sie tarzac w w forsie :) a tak na serio, chyba dokupie sobie mikrofon do aparatu oraz "capture card" zeby moc uzywac tegoz aparatu do nadawania na zywo przez internet.

      Od przedwczoraj sa zimne noce, nad ranem bylo tylko 7 stopni, wiec wieczorami zaczelam palic w kominku. Corka wczoraj zjechala ze sprzetem biurowym, pozyczyla auto i zniknela. Wziela urlop na dzisiaj a weekend jest dlugi, wiec bedzie miala cztery dni wolnego. Pewnie wroci jutro rano, bo ja potrzebuje auta zeby wywiezc domowe chemikalia na gminna zbiorke takowych. Zostanie u mnie na kilka dni po weekendzie zeby popracowac w cieple i zmienic okolice :)
      Buszmen zapowiedzial sie na niedziele, ma byc w Sydney zeby pomoc wspolnej znajomej sciac banany, wiec pewnie dostane kisc a w zamian upieke mu bochenek chleba.

      Jutro ma byc slonecznie, z porannymi mglami i przymrozkami w zachodnich dzielnicach a w niedziele i poniedzialek popada, wiec chyba jutro posadze troche roslin zanim pojade z tymi chemikaliami a w poludnie ma przyjsc znajoma na lunch ogrodowy :) A potem bede sie gniezdzic w domu. Jesien dobra jest!

      Pozdrawiam cieplutko sprzed kominka :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ertes Re: Piatek przed dlugim weekendem 05.06.20, 17:51
        Pada deszcz ci jest wręcz niespotykane w czerwcu.
        • ania_2000 Re: Piatek przed dlugim weekendem 05.06.20, 19:50
          HA! U nas bedzie padal jutro. Ostatnie weekendy wlasnie takie sa - pada. W tydzien przepiekne slonce a weekend mokry.
          W planach - obojetnie czy pada czy nie - jakis wypad za miasto. Dla odswiezenia glowy.
          W przyszlym tygodniu otwieraja sie farmy czeresniowe - mozna jechac i samemu zbierac, albo kupowac juz zebrane. Juz ostrze zeby;) bo czeresnie moge jesc na kilogramy.
          Milego piateczku wszystkim!
          • ania_2000 Re: Piatek przed dlugim weekendem 05.06.20, 20:21
            Ogladam program o Japonii, i mysle o Jutce i jej wisterii. Jeden ogrodnik od utrzymywania parku w Ashikaga Flower Park mowi, ze aby wisteria pieknie kwitla co roku, to trzeba usuwac wszystkie przekwitle kwiaty - po opadnieciu. Galazka po galazce. Pan zajmuje sie tym caly rok bez przerwy, ale ma co do usuwania..
            Ashikaga Wisteria
            • jutka1 Re: Piatek przed dlugim weekendem 06.06.20, 00:48
              ania_2000 napisała:

              > Ogladam program o Japonii, i mysle o Jutce i jej wisterii. Jeden ogrodnik od ut
              > rzymywania parku w Ashikaga Flower Park mowi, ze aby wisteria pieknie kwitla co
              > roku, to trzeba usuwac wszystkie przekwitle kwiaty - po opadnieciu. Galazka po
              > galazce.
              **********
              O! Dobrze wiedzieć! :-)

              A tak wewogle jest kijowo. :-/

              Nie wchodzę w szczegóły, ale chyba mnie okiwali. :-(
              Chyba dałam się okiwać, i jest mi głupio i wstyd. :-(((
              Niby taka wiedząca, a przeoczyłam. QŹVA.
              • minniemouse Re: Piatek przed dlugim weekendem 06.06.20, 01:17
                Oh no!!, Jutka, mam nadzieje ze nie, ale jeśli tak to kurcze, to nie ty pierwsza i nie ostatnia, nie rób sobie wyrzutów. trzymam kciuki ze znając cie jednak nie dałaś się.

                Minnie
                • kan_z_oz Re: Piatek przed dlugim weekendem 06.06.20, 05:56
                  Jestes normalna bo tylko psychopaci podchodza do innych ludzi z nastawieniem, ze beda z pewnoscia wykiwani.
                  Pana meza stara firma wyrabala go z oplatami na fundusz emerytalny za pol roku. Przyslali mu pisemne potwierdzenie, ze z pewnoscia wyplaca w kwietniu i mozemy sobie tym papierem utrzec - nie powiem co.
                  Skarbowka sciga dlug ale kara, ktora jest odsetkami od kwoty ma pojsc na ich konto. Nie spiesza sie bo licza 10%. Podwojnie Qzva wyrabani - znowu - i juz nie wiem, ktory raz.
              • roseanne Re: Piatek przed dlugim weekendem 06.06.20, 15:05
                glask...
              • luiza-w-ogrodzie Re: Piatek przed dlugim weekendem 06.06.20, 15:54
                jutka1 napisała:

                > A tak wewogle jest kijowo. :-/
                >
                > Nie wchodzę w szczegóły, ale chyba mnie okiwali. :-(
                > Chyba dałam się okiwać, i jest mi głupio i wstyd. :-(((
                > Niby taka wiedząca, a przeoczyłam. QŹVA.

                Przykra sprawa... Jeżeli chodzi o jakieś dokumenty prawne związane z pracą, to niestety są tak napisane żeby zrobić dobrze pracodawcy a nie pracownikom. Trudno nie zostać wykiwanym i pewnie większość z nas znalazłaby się w podobnej sytuacji.
                Czy da się jeszcze coś zrobić, czy już jest pozamiatane?

                Ściskam serdecznie.
              • xurek Re: Piatek przed dlugim weekendem 07.06.20, 14:06
                "Chyba", znaczy, jest nadzieja, ze jednak nie? Jezeli tak, to trzymam kciuki.

                Znam ten bol "glupio i wstyd" - tez mi sie juz pare razy zdarzylo zachowac tak glupio na wlasna niekorzysc, ze zaniemowilam. Trzeba sobie wybaczyc i wyciagnac nauke na przyszlosc.

                Jezeli to "wykiwanie" nastapilo w tym "ukochanym miejscu pracy", to przynajmniej nastapila jasnosc na temat obecnej wartosci tego miejsca. W sumie nie ma tego zlego....

                Wspolczuje i sciskam.
    • luiza-w-ogrodzie Słoneczna sobota wylegująca się 06.06.20, 12:08
      Wywiozłam chemikalia, córka pojechała na weekend, znajoma przyszła i przyniosła sadzonki dwóch odmian porów. Zaprosiłam ja na lunch ale jakoś się przeciągnął do wieczora. No bo najpierw połaziłyśmy po ogrodzie, lunch zjadłyśmy na słońcu wśród grządek, potem przeniosłyśmy się do domu na podwieczorek, rozpaliłam w piecyku, zrobiłam kolację, następnie wyciągnęłam małą buteleczkę mojego szampana z kwiatów czarnego bzu no i nadszedł wieczór.

      W trakcie wizyty zaczyniłam chleb na zakwasie i trzymałam go blisko ognia, żeby dobrze urósł. Za godzinę wsadzę go do piekarnika a jak się upiecze, pójdę spać. A na razie kolejny kieliszek szampana i serial z Internetu. Bardzo sobotnia sobota, czego i wam życzę.
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 448 06.06.20, 13:18
      Pogoda nadal do niczego, zimno, pochmurnie, silny wiatr. Kupilam dzisiaj pierwsze czeresnie, ale nie zachwycily mnie smakiem

      Milego popoludnia :-)
      • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 448 07.06.20, 09:17
        U okolicy tlumy. Zjachaly chyba tysiace. Moje miasteczko oblezone. Nie bylo nawet mowy o spacerze miedzy sklepiekami. Szlaki to samo. Pojechalismy dziasiaj w glab, a tam jeszcze gorzej. 10 minut kolejka do toalety publicznej w miescinie okolo 500. Wrocilismy przez park narodowy szlakiem 4x4 aby uniknac korkow na 'glownej' drodze...haha

        Skonczyl sie nam gaz a dostawa w czwartek rano. Jest kuchenka pod domem ale nie chce nam sie schodzic bo sluzy glownie do BBQ lub smazenia smrodliwych potraw. Zalapalismy sie w lokalnej restauracji na lunch. Ceny owocow morza bardzo przystepne. Widac, ze rybacy lowia i dostarczja lokalnie. Moze jestem 'wisnia' ale bardzo mi to odpowiada. Kupilismy tez obok jedzenie taj na wynos.
        Bardzo to wszystko ciekawe.
        Lykend byl super.
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 448 07.06.20, 14:11
        tutaj tez pogoda kijowa: zimno i czesto pada. Ostatni "zamkniety" weekend - w przyszlym bedzie juz mozna pojsc do kina, poplywac statkiem po jeziorze badz wjechac wyciagniem na jakas gorke. Mam nadzieje, ze pogoda dopisze i jakas z tych ofert wykorzystamy.

        Poza tym walcze z moim lenistwem i prywatna administracja, pomalowalismy wreszcie te "ludowa szafe" (wkleje zdjecia na zdjeciach), dzisiaj wykorzystamy paskudna pogode z robimy racklett, ktory wszyscy lubimy, ale na lato sie nie nadaje.

        W hotelu nadal puchy, za to osrodek nadmorski kwitnie wrecz. Dzieki Bogu, bo dofinansowywanie wszystkiego oznaczaloby suchy chleb :)
    • xurek poniedzialek 08.06.20, 13:04
      jestem w biurze swiecacym puchami. czuje sie oderwana od wszystkiego, jakas taka "praca w prozni".....
      • ania_2000 Re: poniedzialek 09.06.20, 06:21
        przeczytalam SWIECOCYMI PACHAMI ! :))))
    • luiza-w-ogrodzie Jutkaaaa, przelało się! 09.06.20, 00:14
      Możesz proszę otworzyć nowe Pierduły?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka