Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 463

05.12.20, 12:24
Otwarte. :-)
Zaraz wkleję dzisiejsze wpisy.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 05.12.20, 12:26
      xurek sobota - nowy snieg 05.12.20, 10:50
      spadl nowy snieg, ale jest go nieduzo. prognosa pogody mowi, ze po poludniu spadnie wiecej. niech spadnie, bedzie ladniej.

      w ramach poprawy humoru ubralam sie dzisiaj na rozowo (nie wsciekle, ale stonowanie) i od razu "rozowiej" sie czuje :).

      przygotowuje materialy do podatkow, by wszystko bylo gotowe do startu po sniadaniu a potem zrobie sniadanie: dzisiaj kuchnia zapodaje omlet ze skwarkami i pieczarkami, mus z avocado oraz domowy chleb z orzechami.

      wieczorem jeszcze nie wiem, w zaleznosci od tego, jak pojda podatki, moze wybiore sie do kina.


      jutka1 Re: sobota - nowy snieg 05.12.20, 12:14
      xurek napisała:

      > spadl nowy snieg, ale jest go nieduzo. prognosa pogody mowi, ze po poludniu spadnie
      > wiecej. niech spadnie, bedzie ladniej.
      *********
      Tutaj zero śniegu, ale za to od wczoraj bardzo mocno wieje. Bałam się, że elektryczność padnie, bo tutaj jak wieje, to zrywa linie, ale na razie, odpukać, nie zerwało.

      > dzisiaj kuchnia zapodaje omlet ze skwarkami i pieczarkami,
      > mus z avocado oraz domowy chleb z orzechami.
      **********
      Zainspirowałaś mnie. Zrobię omlet/jajecznicę z podmażoną cebulą, resztką kaszy gryczanej, i serem grana padano. Zupełnie dla mnie nowa kombinacja, zobaczymy, czy zjadliwa. :-)

      A na razie wracam do pracy.

      Miłego dnia :-)


      stokrotna Sobota słoneczna :) 05.12.20, 12:18
      U mnie dzień słoneczny, chłodno, ale bez przymrozku. Dużo jeszcze liściastości - bardziej wygląda jak koniec października, niż grudzień.

      Opcja kinowa u mnie niedostępna - do 27 grudnia. Ale też mnie jakoś przestało ciągnąć. Preferuję "niewychodzenie z domu". Na początku milenium była moda na kokonowanie ( z ang. "cocooning"), czyli niewychodzenie z domu :) Uprawiałam z wielką przyjemnością z moim ówczesnym partnerem, twierdziliśmy, ze to nasze hobby.

      A u reszty jak? Macie kino? Chodzicie?

      Rose, odnośnie "telko ojca" - to tak jak ja. "Telko ojciec" nie jest zły :) Można się trochę lepiej poznać. Ja bardzo to sobie cenię.
      • roseanne Re: Dzisiejsze wpisy 05.12.20, 13:35
        Hm, znow wyrosl nowy pierdulion pospolity, a ja ciagne ogon...
        No ale tak bywa, jak sie o ciemnym swicie stuka, uzywajac wskaznika, ze dopisek jest

        W planach na dzis owsianka kanadyjska, znaczy z jagodami i syropem klonowym

        Troche ogarniecie mieszkania, przytargniecie choinki, choc to raczej jutro

        Dreczy mnie pomysl wykonania jakiejs zwedliny, od zera, z peklowaniem i dzikim wedzeniem w piekarniku.. Watpie jednak, ze o tej porze roku dostane szczapy do wedzenia. Internet oczywiscie podpowiada, jak to fizycznie zrobic..
        • stokrotna He, he, he... 05.12.20, 14:00
          ... kto "ciągnie" ostatki ten jest piękny i gładki :)

          "Pospolity" pierdulon ??? No proszę.... Pierdulon jest jedyny w swoim rodzaju...

          Apropos dyplomacji, "Czy jest znasz kogoś bardzej upierdliwego i nieznośnego niż ja?" zateksciłam ulubionemu osobie ja, Stokrotna, "Jesteś niepowtarzalna" - odpisano mi. Ha! "Wzajemnie", odpisałam ja. Po czym zawodnicy zeszli z ringu usatysfakcjonowani i rozluźnieni (cyc. z Luizy ;) )

          U nas w UE - naturalne wędzenie striktly werboten, dla naszego dobra oczywiście. Wędliny się nasyca chemikaliami aromatującymi. Z pewnością są superzdrowe ;) Wędzenie dymem jest obecnie całkowicie nielegalne i ścigane prawem, policją i oburzeniem społecznym, gdyż spożywanie miensa jest teraz be ;)
            • stokrotna Re: He, he, he... 05.12.20, 14:58
              roseanne napisała:

              > ale ja mowie o wedzeniu w piekarniku :)
              >

              Owszem, za to ja pisałam o naturalnym wędzeniu dymem.

              Kiełbas pewnie nad ogniskiem też nie wolno piec :) A grille węglowe... ??? Kilka lat temu wpadli na pomysł aby ZAKAZAĆ: prywatnej hodowli ziół, abyśmy się zjadając te zioła, nie potruli, obecnie zaś jest zacna inicjatywa aby zakazać samodzielnego zbioru grzybów. Do niedawna Unijne przepisy wymagały "kalibracji marchewek" czyli selekcji tych warzyw pod względem kształtu i wielkości.

              Takie ciekawoski, jeśli to kogo obchodzi. Dla pośmiania się.
              • maria421 Re: He, he, he... 05.12.20, 15:44
                Cos fajnego dzisiaj dostalam przetlumacze z niemieckiego:


                Balwan 2020

                8.00 zbudowalam balwana

                8.10 feminstka poskarzyla sie ze to balwan, nie balwanica

                8.15 zbudowalam balwanice

                8.17 nauczycielka poskarzyla sie na zbyt obfity biust balwanicy

                8.20 gej z sasiedztwa mnie zrugal ze nie zbudowalam dwoch balwanow

                8.25 sasiadka weganka poskarzyla sie ze marnuje marchew na nos

                8.30 zostalam nazwana rasistka dlatego ze balwan i balwanica sa biale

                8.40 Fatma zza rogu zada przyodziania balwanicy w chuste

                8.40 przyjezdza policja i rekwiruje miotle balwana ktora moglaby byc uzyta jako bron

                8.50 IS przyznaje sie do balwanow

                8.55 policja konfiskuje mi komorke i zabiera na przesluchanie

                9.00 musze zaplacic 1000 Euro bo balwan i balwanica nie maja masek i nie zachowuja 1,5 m odleglosci.

              • xurek Re: He, he, he... 05.12.20, 20:01
                u nas wszystko wolno. i dlatego pan Robert robi wlasne wedzonki we wlasnym piecu w domku Baby Jagi a ja od niego kupije i zadnych innych od ponad roku nie jadam. zamowilam na Swieta wedzona poledwice, szynke krolewska, kabanosy oraz pierogi z miesem. wszystko ze swinek od sasiada zrobione wlasnorecznie bez zadnych konserwantow. pycha.

                podatki okazaly sie gorsze od plag egipskich, wiec po kilku godzinach wspolnych zmagan i krotko przed rozpoczeciem bojki zdecydowalismy sie na przerwe oraz prace w podgrupach i zlozenie do kupy wszystkiego jutro rano. horror.

                w ramach przerwy przeczytalam foruma, zrobilam druga porcje muszli nowozelandzkich z frytkami (tym razem wyszly jeszcze lepsze), zjadlam, zapilam winem, zmusilam Panow do powieszenia dekoracji swiatecznej mojego konceptu. teraz zaleje foruma moimi produkcjami a potem udam sie do mojej czesci podatkow na dzis. takiego horroru i schizy nie daja w zadnym kinie.
                • roseanne Re: He, he, he... 05.12.20, 20:09
                  ha, wlasnie, jak to jest
                  kiedy tylko trzeba sie wziac za podatki, niezaleznie z ktorego kraju zaraz siekiery w ruch leca, no moze nie doslownie

                  chcialam choinke, ale jakos nagle ludnosc lokalna sie wyploszyla na zewnatrz, wszedzie kolejki
                  no owszem, punk z choinkami jeden tylko soboty i niedziele otwarty, ale tam chca 30$ za krzaczek do kolan,

                  pojde w poniedzialek do Crap tire, znaczy canadian tire- tak naprawde fajny sklep :) i za rownowartosc tych samym dolarkow kupie chojaczka mojego wzrostu
                  o
                  • xurek swiateczne deko 05.12.20, 21:11
                    choinki nie bedzie. razem z Mlodym doszlismy do wniosku, ze nie lubimy choinek, aczkolwiek z zupelnie roznych powodow: on nie cierpi swiatecznej symboliki, ja nie lubie roboty przy ubieraniu i rozbieraniu, nie lubie sztucznej i nie cierpie, ze prawdziwa mi smieci :).

                    no wiec wymyslilam dekoracje na scianach przy uzyciu listew do obrazow oraz dekoracje na oknach, ktorej niestety po ciemku nie da sie sfotografowac, bo swiatlo za bardzo sie odbija. dolaczam wiec pierwsza wersje tej sciennej: musi zostac jeszcze doszlifowana w detalach, ale koncepcja glowna stoi :)
    • jutka1 Sobota minęła tak... 05.12.20, 23:09
      Pracowałam większość dnia. Niestety, tempo pracy - bida z nędzą. No ale wgryzłam się w materiały klienta profesorskiego, i jutro będzie lepiej.

      Rozmowy z kilkoma osobami (spoza forum, żeby nie było ;-) ) - konstatacja, że bardzo mnie irytuje polski nawyk "kwestionowania". Przysłowiowe "A może jeszcze dokładkę?" - "Nie, dziękuję, najadłam się" - "Ale może jednak?".
      To był tylko przykład.
      Ale tak. Mówię coś komuś, typu "słuchaj, mam nóż na gardle, 2 terminy się zazębiły, nie przyjeżdżaj, bo mnie rozproszysz i koncentrację zgubię, odłóżmy na później" - na co słyszę, "No ale przecież teraz zrobiłaś sobie przerwę!" Na co ja: "No właśnie skończyłam na dzisiaj, i dlatego mogę dłużej porozmawiać". Na co słyszę znowu: "no to w piątek przyjadę". Nie qrva, nie przyjedziesz, bo cię qrva nie wpuszczę, bo qrva PRACUJĘ.
      Straszliwie mnie to drażni. Bardzo bardzo.
      Nie-słuchanie, nie-słyszenie, brak szacunku dla moich decyzji. Zawsze - kwestionowanie. "A może jeszcze kotlecika?" Dla mnie FUJ.

      A poza tym wichura odpuściła, jutro niedziela pracująca, ale spoko. Już weszłam w temat.

      Idę spać, dobranoc.
      • stokrotna Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 00:38
        No bo to są "aleprzecieże" Pytonie. Wkurzające jak cholera. Bardzo a la polonaise ;)
        Ja też "kocham" - "nototrzeby".
        Zepsuł mi się kran - ja
        No to trzeba naprawić - osoba
        Nie umiem - ja
        No to trzeba wezwać hydraulika - osoba
        Jest sobota - ja
        No to trzeba poczekać - osoba

        W pewnym momencie, napisałam taki instruktaż p.t. "Robienie łosia/łosiowej w balona" dotyczący mega-wkurzających schematów zachowań tutejszych :) Kiedyś go Wam zapostuję, jak te siekiery przestaną fruwać, bo samo czytanie może podnieść współczynnik tego unoszenia się tutaj w obłokach pary - ostrych narzędzi - scyzoryków, siekier i brzytew :D

        Dobranoc wszystkim i spokojnych, pogodnych snów.

        • jutka1 Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 07:41
          stokrotna napisała:

          > W pewnym momencie, napisałam taki instruktaż p.t. "Robienie łosia/łosiowej w ba
          > lona" dotyczący mega-wkurzających schematów zachowań tutejszych :) Kiedyś go
          > Wam zapostuję
          ************

          Czekam (nie)cierpliwie. :-)
            • xurek Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 09:45
              dzieki na komplementy dekoracyjne i kominkowe (aczkolwiek ten ostatni nie moja zasluga, byl "na stanie" jak kupilismy dom, ale jest indeed super).

              dzisiaj podatkowego maratonu ciag dalszy, wiec nie robie juz zadnych innych planow oprocz planu zjedzenia sniadania o 12-tej i zjedzenia kolacji o 18-tej :).

              ten na wczoraj obiecany snieg zaczal wlasnie padac, wyglada coraz ladniej.
              • jutka1 Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 13:13
                xurek napisała:

                > dzieki na komplementy dekoracyjne i kominkowe (aczkolwiek ten ostatni nie moja
                > zasluga, byl "na stanie" jak kupilismy dom, ale jest indeed super).
                *************

                Z tego zkaręcenia zawodowego chyba zapomniałam skomplementować. Super deko Xurku. :-)
                  • xurek Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 17:20
                    ja przestalam, bo zawsze wychodza kamienne :). skonczylam te p...ne podatki. teraz S. sprawdza, czy wszystko jest OK, planujemy pchnac dzisiaj te zestawienia do doradcy podatkowego i o nich zapomniec. rozwazam, czy sie z radosci nie upic :)
                    • roseanne Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 17:29
                      upic moze nie, ale toast zaslugujecie!

                      zimno, szaro, sucho wciaz
                      nastawilam baklazana i czosnek do pieczenia - babaganush sie szykuje

                      pieczenie slodkosci czesciowo przejela Mala - glownie roznego rodzaju crumble

                      ja sie zastanawiam nad kirshtorte, ale jak podstwowy przepis zmniejszyc, by byly max 4 porcje?
                      • xurek Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 18:05
                        nie zmniejszac, tylko reszte zamrozic :).

                        u mnie kuchnia zapodaje dzisiaj tajsko-afrykanski jazynowy mix z kurczakiem i krewetkami invented by me a do tego szafranowy ryz basmati.

                        termomixu nie chcialam z zasady, bo chce wszystko "haptycznie" wlasnymi recami (to slowo istnieje w poskim?), ale jak mowisz ze ciastka wychodza, to musze to jeszcze raz przemyslec, bo mi napewno w tym wcieleniu ciastka nigdy nie wyjda :)
                        • maria421 Re: Sobota minęła tak... 06.12.20, 18:49
                          Na moja, gloownie jednoosobowa kuchnie thermomix jest niepotrzebny. Corka ma i chwali, bratowa podobnie.

                          Xurku, latwy przepis na ciastka :

                          kostka masla
                          0,5 kg maki
                          proszek do pieczenia na 0,5 kg maki
                          150 ml kwasnej smietany
                          szklanka cukru pudru
                          2 zoltka

                          zagniesc, odstawic na godzine do lodowki, pokroic na czesci, kazda czesc rozwalkowac, wycinac foremkami ciastka, posypac je na wierzchu cukrem, piec do zarumienienia

                          Ja po upieczeniu polewam je struzka polewy czekoladowej.

                          Moga lezec w pudelku do stycznia
          • stokrotna Ciastek i wypieków 06.12.20, 18:43
            To super są bezy. Ja tam, będąc z rodziny cukierników, to nie robię żadnych wypieków. U mnie w rodzinie wypiekami się zajmowali - mężczyźni ;) Na Święta jakiś wujek, kuzyn lub inny krewny - przywosił całą blachę ciast. Makowce, serniki, takie tam. Na Wielkanoc - mazurki.
          • stokrotna "Robienie łosia/łosiowej w balona" - dla Jutyldy : 06.12.20, 21:51
            Mówisz - masz :)

            Głownie, choć nie tylko, dotyczy pracy jako wolontariusz/ka. Najczęściej używa to pokolenie "made in PRL", czyli typy urodzone i wychowane w latach, hm, powiedzmy od 1956 do 1976, potem im młodsze, tym lżejszy przebieg... hm... choroby. Lecz nadal bardziej powszechne niż by było warto :)

            Robienie łosia/łosiowej w balona.

            Niby „mimochodem” - zleć wykonanie czegoś: pracy, rzeczy lub czynności. Pracochłonnej, wartościowej, wymagającej wiedzy, informacji, ukmiejętności, materiałów, sprzętu, czasu.

            Wykonaną pracę, działanie, rzecz – zdewaluuj, obśmiej, zduperelizuj, zlekceważ.

            Zachowaj się jakbyś to Ty robił/a wielką łaskę, zezwalając się serwisować, szkolić, obdarować, etc.

            Udaj, że wykonania pracy, rzeczy, ekspertyzy, materiał – nie zlecałeś, łoś/łosiowa SAM SE zrobił, bo się nudził, i nic innego nie ma do roboty lepszego niż obsługiwanie/serwisowane/obdarowywanie Ciebie.

            Potraktuj jak natręta, petenta i namoła, nie miej czasu się umówić, rozmawiać przez telefon, spotkać. W trakcie odbioru usługi, rzeczy, materiału, prób przekazania zebranej wiedzy – ziewaj, fejsbukuj, rzucaj słuchawką.

            Wszelkie negatywne komentarze (niby od osób 3-cich) – skrupulatnie i szczegółowo PRZEKAZUJ. Pozytywne – PRZEMILCZ.

            Wykonane prace – krytykuj, gub, albo w ogóle nie racz nawet przejrzeć lub przeczytać.

            Wyduś maksymalnie co się da, po czym zniknij zanim zdumiony łoś nawet pomyśli o tym aby oczekiwać podzięki, rewanżu, lub czegokolwiek bądź.





            • jutka1 Re: "Robienie łosia/łosiowej w balona" - dla Juty 06.12.20, 22:39
              Nie rozumiem, czemu ten wpis jest do mnie.
              Ja przyjmuję zlecenia (albo i nie), robię robotę, dostaję zapłatę. Żadnych łosiów nie stwierdziłam nigdy, "Na łosia" też nigdy nikogo nie biorę.

              Sorki, ale nie rozumiem.

              A to, że pracuję dzisiaj od 14 godzin, i jeszcze mam z godzinę co najmniej do "wykonania normy" na dzisiaj - to insza inszość. Taki lajf. Frilansera.
              • stokrotna Wpółczuwam przepracowania Jutuś :( 07.12.20, 18:08
                jutka1 napisała:

                > Nie rozumiem, czemu ten wpis jest do mnie.
                > Ja przyjmuję zlecenia (albo i nie), robię robotę, dostaję zapłatę. Żadnych łosi
                > ów nie stwierdziłam nigdy, "Na łosia" też nigdy nikogo nie biorę.
                >
                > Sorki, ale nie rozumiem.
                >
                > A to, że pracuję dzisiaj od 14 godzin, i jeszcze mam z godzinę co najmniej do "
                > wykonania normy" na dzisiaj - to insza inszość. Taki lajf. Frilansera.

                06.12.2020 o 07:41 jutka1 napisała:

                > stokrotna napisała:
                >
                > > W pewnym momencie, napisałam taki instruktaż p.t. "Robienie łosia/łosiowe
                > j w ba
                > > lona" dotyczący mega-wkurzających schematów zachowań tutejszych :) Kiedy
                > ś go
                > > Wam zapostuję
                > ************
                >
                > Czekam (nie)cierpliwie. :-)


                Rozumiem, że spisana dla Ciebie rzecz na którą czekałaś - była zbędna, niepotrzebna, i jej w sumie nie chciałaś ;)
                A ja - zbędnie Ci zaracam tyłek :)

                No cóż, ja i tak zamierzałam spisać ten instruktaż, bowiem w swojej pracy go wykorzystam. Przydaje się, bo szkolę ludzi, jak uniknąć właśnie tego typu sytuacji.

                I, na litość boską, Jutuniu, nie przepracowuj się już tak okropnie :(

              • ertes Halo, halo. Wzywam autora. 09.12.20, 19:26
                ertes napisał:

                > I nigdy, przenigdy, nie dawać "unsolicited advice". Moja prawda jest niekoniecz
                > nie prawdą innych ludzi.
                > Udzielać rady, informacji, opinii tylko wtedy gdy ktoś zapyta, albo w miejscach
                > do tego przeznaczonych, gdzie ludzie przychodzą oczekując tego typu wymiany
              • maria421 Re: "Robienie łosia/łosiowej w balona" - 09.12.20, 19:34
                ertes napisał:

                > I nigdy, przenigdy, nie dawać "unsolicited advice". Moja prawda jest niekoniecz
                > nie prawdą innych ludzi.
                > Udzielać rady, informacji, opinii tylko wtedy gdy ktoś zapyta, albo w miejscach
                > do tego przeznaczonych, gdzie ludzie przychodzą oczekując tego typu wymiany

                Ja przez wiekszosc mojego doroslego zycia czulam sie powolana do pomagania innym, wiec jak tylko ktos mi opowiadal o jakims swoim problemie, to ja natychmiast staralam sie szukac rozwiazania tego problemu.
                Wyleczylam sie z tego, teraz po prostu wysluchuje i przyjmuje do wiadomosci.

                • luiza-w-ogrodzie Powolanie do pomagania inym 10.12.20, 10:37
                  maria421 napisała:

                  > Ja przez wiekszosc mojego doroslego zycia czulam sie powolana do pomagania innym, wiec jak tylko ktos mi opowiadal o jakims swoim problemie, to ja natychmiast staralam sie szukac rozwiazania tego problemu.
                  > Wyleczylam sie z tego, teraz po prostu wysluchuje i przyjmuje do wiadomosci.

                  Ha ha Mario, to tak jak ja, tylko jeszcze sie z tego nie wyleczylam. Pracuje nad tym, bo szukanie rozwiazan problemow dla ludzi, ktorzy wcale mnie o to nie prosza jest dla wiekszosci osob denerwujace, mimo ze jest to sposob w jaki wyrazam troske i zainteresowanie.

                  -
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • stokrotna NIedziela - "pochmurno, ciemno, popaduje" 06.12.20, 11:04
      ... z wczorajszego października się zrobił nagle listopad :)

      Ale skoro kalendarz twierdzi, że to już grudzień, to i tak nie jest źle.

      Trochę odpadłam od tematu samopoczuć, ale mam nadzieję, że niedźwiedź siedzący na Rose się przemienił w jakieś lżejsze zwierzę, a półpasiec Ani się poszedł paść, a Xura ząb i dziąsło wygoiły.

      Apropos dzisiejszego święta, to były jakieś pogłoski o domniemanym "odświęceniu" Św. Mikołaja, ale sprawdziłam w Wiki i nic tam takiego nie ma. Ktoś coś wie?

      Miłej niedzieli wszystkim.




    • xurek wtorek 08.12.20, 09:46
      Wstalam i jak co rano po myciu glowy (czyli raz na tydzien), sciagnelam gumke, ktora omotuje na noc mokre wlosy, coby mi nie przeszkadzaly i.... oniemialam. Jimmy Hendrix to nic w porownaniu z moja fryzuja. Wlosy naelektryzowane tak, ze mimo 30 cm dlugosci staly pionem (nieco przesadzam, ale tylko nieco :)). Zajelo mi wiecznosc, by je jakos "udobruchac". Ki czort? nie nosze czapki, przed myciem byly OK, co im sie stalo?

      Poza tym mam za soba pierwszy Call, bardzo zabawny. W prezentach Gwiazdkowych dostaniemy....: indiwidualnie sfalszowany bacground do naszych przyszlych Calls. No coz......

      Z 15 minut nastepny Call, nie oplaca sie wiec w ogole zaczac cokolwiek robic. Zrobilam sobie kawe, buszuje po forum i czekam. W biurze dzisiaj oprocz mnie 6 osob.
      • ania_2000 Re: wtorek 09.12.20, 02:44
        Co ja bym dala za takie WLOSY co to staja pionem na 30 cm! och.
        Ale dzien. Caly zmarnowany wlasnie na zoom meetings - tylko 4 a moze az 4 . I nic nie zrobione. A samo sie nie zrobi.
        A prezentow gwiazdkowych nie bedzie. Nawet kurde kartek nie rozesla. Dziady.
    • stokrotna Forum o Naszym Forumie... 08.12.20, 14:12
      Zagadka na dziś - z jakiego roku pochodzić może ten wpis o nas...
      Jest boski, nie uważacie ???

      Jakby się Wam nie chciało dłubać w necie, to wieczorkiem zapodam pełnego screena.

      Miłego wtorku.

    • luiza-w-ogrodzie Druga sroda grudnia, ochlodzilo sie! 09.12.20, 04:06
      Pogoda na szczescie jest dla ludzi, dzis i jutro 27 stopni w cieniu, ale jutro przyjdzie ochlodzenie i od piatku ma przez 5 dni byc 19 do 23 stopni oraz troche deszczu, ekstaza... W ogrodzie na roznych roslinach formuje sie duzo owocow, ktore okrywam specjalnymi, szczelnie zawiazanymi torebkami zeby ochronic je przed muchami skladajacymi w nich jajka. Robie to gdy owoce sa jeszcze male i zielone. Moze mi sie uda. Oczywiscie, jesli possumy, papugi i szczury sie nie zorientuja ze w torebkach jest jedzenie.

      Poza zajeciami ogrodowymi chodze na joge, Pilates i na basen (zdjecie fitnesklubu ponizej), wszystko w jednym osrodku. Basen jest co prawda maly, bo tylko 25 m ale jakos daje rade z podwojna liczba nawrotek bez zawrotu glowy. I woda jest solona z odrobina chloru, co daje taka wypornosc, ze jak w oceanie mozna po plywaniu polozyc sie na wodzie i rozluznic wszystkie miesnie. Moj ukochany publiczny basen olimpijskiej wielkosci na ktory chodzilam od 1993 roku niestety ma chlorowana wode ktora po plywaniu wyparowuje ze skory godzinami, no i musze osobno za niego placic. Dodatkowym plusem fitnesklubu jest to ze na basenie jest malo ludzi i nie ma dzieci!

      Wrocilam do mojego starego systemu opalania: w ogrodzie do 8:30 rano latam w bikini bez ramiaczek, zeby sobie opalic gore ciala, ale nosze kapelusz. Na basenie plywam w kostiumie z dlugimi rekawami i zapietym pod szyje i opalam sobie wtedy nogi i twarz :)

      Wracam do zajec domowych, w pralni kotluje sie biale pranie, za drzwiami ogrodowymi w cieplym kacie rosnie zaczyn chlebowy, mam kartki swiateczne do napisania i trzeba troche ogarnac chate. Pod wieczor pojde na klase Pilates a potem mam zebranie projektu ogrodowego na 2021.

      Przyjemnej srody zycze!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • jutka1 Re: Druga sroda grudnia, ochlodzilo sie! 09.12.20, 09:13
        Piękne zdjęcia, Luizo. :-)
        I super, że się trochę ochładza. Enjoy.

        Tutaj mgła, minus 1 stopień, ma dojść do +4 C. Na jutro zapowiadają poniżej zera i śnieg - zobaczymy.

        Złapałam nieco oddechu w zleceniach, bo klient uniwesytecki zgodził się na przesunięcie terminu (w końcu to on się spóźnił o 5 dni, więc dotrzymanie oryginalnego terminu było, ehem, "nieco trudne").
        To oznacza, że mogę w weekend mieć jeden dzień wolny.

        Apdejt remontowy. Wczoraj ekipa szpachlowala drugi raz i pokrywała meble etc. folią, dzisiaj będą wygładzać i malować sufity. Dzisiaj też wybieram kolory farb do ścian. Maszyny osuszające idą precz z powrotem do wypożyczalni pod koniec dnia - poziom wilgotności powietrza wrócił do normy. :-)
        Szef ekipy powiedział, że skończą do świąt. Yippeeeeee!...

        No to ruszam ryjem do przodu - do roboty.

        Miłego dnia :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Druga sroda grudnia, ochlodzilo sie! 10.12.20, 10:22
          jutka1 napisała:

          > Złapałam nieco oddechu w zleceniach, bo klient uniwesytecki zgodził się na przesunięcie terminu

          > Apdejt remontowy. [...]
          > Szef ekipy powiedział, że skończą do świąt. Yippeeeeee!...

          Same dobre wiadomosci! Z praca sie Tobie poluzuje no i swiadomosc ze dom bedzie odnowiony i swiezy do Swiat tez na pewno poprawila Tobe nastroj!

          Salonik bedzie zielony tak jak kiedys? Daj zdjecie deskopodobnego lino, ciekawam jak to wyglada.

          Usciski

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • xurek Re: Druga sroda grudnia, ochlodzilo sie! 09.12.20, 20:51
          jestem przepotwornie zmeczona, chociaz wcale dzisiaj dlugo nie pracowalam. chyba sie nazbieralo. jutro poczatek negocjacji z domami mediowymi na 2021, zamiast zebran z "pompa" bedzie znowu wielogodzinne siedzenie w sluchawkach i nierozumienie, co Ci z Niemiec mowia do tych swoich maseczek.

          Ale za to wieczorem idziemy na drinka "Gwiazdkowego", bo w sobote Zastepca wyjezdza do Polski na ponad miesiac. Zostane sama w biurze, buuuuu :(
          • roseanne Re: Druga sroda grudnia, ochlodzilo sie! 09.12.20, 21:04
            Bedziesz sobie mogla na wrotkach badz hulajnodze jezdzic ...


            Pada snieg

            Mala dostala emergency alert na komorke. Ja nie, bo moj model nie wspoldziala...
            Ze alert zdrowotny, zgromadzenia zabronione
            Uczestnicy spotkan moga byc oblozeni karami pienieznymi
            Zwiekszona ilosc policji patrolujacej...


            Znow zaczyna ubywac makaronow, puszek, przetworow pomidorowych i srodkow czystosci z polek...

            Mi dzis przywieziono fotel, na ktory czekalam poltora miesiaca. Yay
      • stokrotna Zdjęcia ogrodowe, updejty + rozwiązanie zagadki :) 09.12.20, 14:37
        Dzięki za piękną zdjęciowo-słowną pocztówkę z Australii Luizo. Poczułam się od razu wspaniale i ciepło się zrobiło :)
        Fajnie, że prace się posuwają, a w życiu zawodowym, troszkę luźniej. Człowiek potrzebuje oddechu czasem, Jutyldo.

        Zagadka forumowa - nie chce mi się wlepiać linku - ale słusznie stwierdzono: wpis pochodzi sprzed... 16 lat! Już wtedy kładziono nas do grobu i niesłusznie pomijano piszących tutaj z nami rodzynków i ... ananasów.

        Sądzę tedy, iż dla pognębienia czarnowidzeń - powinniśmy tutaj ze sobą pisać w idealnej zgodzie, przez następne co najmniej 16, albo 160 lat ;)
    • luiza-w-ogrodzie Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swieta! 10.12.20, 10:19
      Hustawki temperatury i zmieniajace sie fronty pogodowe zle wplywaja na moj nastroj. Dzisiaj rano bylo slonecznie i do poludnia cieplo (26 stopni w cieniu), po czym przyszedl zimny front i zaczelo bardzo wiac, jest osma wieczorem i 18 stopni, odczuwalne jak 15. W poniedzialek, wtorek i srode ma popadac, na co sie juz ciesze.

      Prawie nic dzis nie zrobilam (a powinnam popracowac w ogrodzie), tyle ze popakowalam prezenty dla rodziny syna w Melbourne i wysle je jutro. Dla Mamy kupilam prezenty w Polsce i stamtad sa wyslane, wiec powinna je dostac przed Swietami. Corke obsluze lokalnie :)

      W ogrodzie zakwitly letnie szalwie, ciagle zbieram dwa tuziny malin dziennie, pewnie za tydzien sie skoncza. Mam w zamrazalniku jakies 400 gramow platkow rozanych, po weekendowym kursie zrobie z nich konfiture z miodem i bialym winem.

      Czas szykowac potrawy swiateczne. Nastawie zakwas buraczany na swiateczny barszcz w wielkim sloju. Wyciagnelam dwa ostatnie sloiki kiszonej kapusty sprzed roku, mniejszy pojdzie na pierogi z kapusta i grzybami a wiekszy na bigos. Mam duzo suszonych grzybow, zrobie uszka do barszczu. Skladniki na pierniczki tez mam. Wlasciwie oprocz ryby niczego wiecej mi nie potrzeba. Zrobie na Wigilie tyle co zwykle, dam czesc corce, reszte dojem przez Swieta.

      No i tyle. Jutro rano joga, potem praca w ogrodzie, cala sobota tez ogrodnicza, w niedziele rano sprzatanie ogrodu i szykowanie na przyjscie kursantow po poludniu.

      Zycze Wam milszego czwartku niz moj.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swiet 10.12.20, 12:10
          xurek napisała:

          > przynajmniej jedna rzecz, ktora rosnie u Was i u nas: nasturcja. Bardzo ja lubie, bo latwa w pielegnacji, bardzo dekoracyjna i zarosnie kazda brzydote :)

          I jadalna! Liscie maja pieprzny posmak, kwiaty sa pieprzno-slodkie, niedojrzale zielone nasiona mozna marynowac jak kapary.
          Niestety, nasturcja jest tez roslina w ktorej namnazaja sie owady minujace, ktore potem atakuja cytrusy, w tym roku jest ich plaga. Tak ze zaczelam wyrywac wszystkie nasturcje i przypilnuje zeby juz wiecej nie wyrosly :(


          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • minniemouse Re: Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swiet 13.12.20, 09:21
          ja tez lubię nasturcje, i co roku sieje. ale nie mam fotki.
          a jako zielsko lubię biały powój (tutaj- bindweed), chociaż jako chwast tam gdzie go nie chce to z całej duszy nienawidzę. ale jak mi oplata plot, to to pięknie wygląda.
          lubię tez Alstroemerie, córka kupiła w tym roku. mam nadzieje ze przeżyją zimę w doniczkach.

          Minnie
      • xurek Re: Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swiet 10.12.20, 13:49
        ja ani kartek ani prezentow. kompletnie mi sie nie chce. Mlody ma tez urodziny, ale jest na stopie wojennej z wszystkimi "celebracjami", nie chce prezentu ani na Gwiazdke ani na urodziny, wiec pewnie w pierwszym tygodniu stycznia pojedziemy w zamian do Snipes czy innego takiego jak beda przeceny i kupimy w ramach "normalnej koniecznosci" nowe buty sportowe.

        Dekoracje zakoncze z mama w przyszlym tygodniu, ukisimy sobie tez buraki, co bedzie na stole zdecyduje po konsultacji z mama.
        • jutka1 Re: Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swiet 10.12.20, 22:05
          U mnie mętny czwartek pod znakiem ciężkiej walki z niechciejem, bo swoje zaplanowane na dzisiaj - trzeba było zrobić. Było trudno, :-/

          W domu pachnie farbą - panowie pomalowali sufity. Jutro lub w poniedziałek zrobimy próbę farb na ścianach. Katalog katalogiem, a trzeba sprawdzić, jak dany kolor wygląda na większej powierzchni w danym pomieszczeniu.

          Luizo, salonik na dole ma żółte ściany, zielone są w gabinecie, a w dolnej sypialni: jasno oliwkowe.

          Na zewnątrz jest biało. :-) Jakieś ze 2 mm śniegu spadły, a ponieważ w nocy ma być poniżej zera, to może dotrwa do rana.
          Czytałam, że w Warszawie sporo napadało.

          Jutro mam termin oddania jednego ze zleceń, i o dziwo jestem kompletnie spokojna, że zdążę. Dzisiaj więcej popracowałam w ramach walki z niechciejem, i na jutro mi zostało całkiem niewiele, plus sprawdzenie całości "ostatnim okiem". Swoją drogą, ten "klient poboczny" już ze mną ustalił następne zlecenie, spore, pod koniec maja/czerwca. Super. :-)

          Z negatywów, to wczoraj i dzisiaj mnie korpo namolniakowało, i musiałam znowu wrócić pamięcią do rozliczania *^$#%^*%@# projektu. Za darmo oczywiście, bo moja z nimi aktualna umowa nie przewiduje tego rodzaju pracy za płacę. No ale zrobiłam to po koleżeńsku dla 2 osób, które po prostu lubię i znam od bardzo dawna. Jednak już dzisiaj powiedziałam, że w tej sprawie niestety już umywam ręce, bo jestem zajęta zarabianiem na życie. :-)))

          Pan ze sklepiku przywiózł mielonego indyka, pojutrze (jutro kończę zlecenie, więc nie będzie czasu) się zajmę. Zacznę od kotletów mielonych, czy a la mielone, jak zwał, tak zwał. Dodam startą cebulę, czosnek, zioła, przyprawię solą i pieprzem, i zobaczymy, co wyjdzie. :-)

          Życzę miłej kontynuacji dnia czy wieczoru, w zależności od strefy czasowej. :-)
          • ania_2000 Re: Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swiet 10.12.20, 23:41
            U nas wlasnie leje deszcz - ale zazdraszam tego bialego sniegu!!! och, tam mi sie marza biale swieta - jak zwykle nic z tego, w naszym klimacie to nie da rady, bardzo rzadko tutaj jest w dolinie snieg. Sasiedzi z boku sie wyprowadzili i nowi sie dzisiaj wprowadzaja - no to znaczy wprawadza ich firma - przyjechala wielka LORA na pol ulicy i ich wyladuwuja w tym deszczu. Welcome to Oregon hehehe.

            Jutko do mielonych kotletow polecam surowke z kapusty kiszonej. A ty peewnie masz swoja osobista, wiec pewnie paluszki lizac jaka smaczna. I przysmazane ziemniaczki:)
            • jutka1 Re: Metny czwartek z niechciejem a tu zaraz Swiet 10.12.20, 23:44
              ania_2000 napisała:

              > Jutko do mielonych kotletow polecam surowke z kapusty kiszonej. A ty peewnie ma
              > sz swoja osobista, wiec pewnie paluszki lizac jaka smaczna. I przysmazane ziemn
              > iaczki:)
              **********

              A mam własną kapustę, a co! :-)))
              I wiesz, super menu. Mniam. Dzięki. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Zimny i wietrzny piatek, hura! 11.12.20, 11:29
      Dzisiaj bylo do tego stopnia zimno, ze w ogrodzie mialam na sobie DWIE warstwy ubrania, co sie w grudniu nie zdarza. Termometr pokazal maksimum 20 stopni, ale poniewaz bylo pochmurnie i wial zimny wiatr z poludnia, czulo sie jakby bylo 15 stopni. Jutro powtorka z pogody, po prostu wspaniale! Na niedziele zapowiadaja 23 stopnie a potem trzy dni przelotnych deszczow, pozniej bedzie cieplej ale ciagle lekkie zachmurzenie i mozliwosc deszczu. Odzylam. Zdecydowanie nie jestem jaszczurka czy innym gadem. Marze, ze Swieta tez beda zimne a przynajmniej Wigilia...

      Po dzisiejszej jodze na ktorej koncentrowalismy sie na cwiczeniach kregoslupa oraz podporze przodem i w kombinacji ze srodowym Pilates czuje teraz wszystkie miesnie tulowia. Chyba bede dobrze spac. Wracajac z jogi wstapilam do lokalnego sklepu ogrodniczego zeby kupic niespelna metrowy swierczek w doniczce (powinien wytrzymac do nastepnych Swiat a potem dam go Buszmenowi zeby go wsadzil obok domku w gorach). Przy okazji pogadalam z mlodym sprzedawca, ktory okazal sie byc studentem architektury oraz lyzwiarzem figurowym, bardzo go zainteresowal moj ogrod. Biega moja ulica, wiec wie gdzie jestem, poza tym od razu mnie przylinkowal na Insta :)

      Jutro ciag dalszy orki w ogrodzie plus podlewanie. W niedziele do poludnia sprzatanie sciezek przed popoludniowym kursem a jak kursanci sobie pojda, to wroce do ogrodu i bede dalej sadzic i przycinac w oczekiwaniu na trzydniowke mokrej pogody. Ogorki zaczely owocowac, mam ich w tym roku cztery odmiany. Na ogorkach do kiszenia (German Pickling) jest mnostwo malenkich owocow, codziennie bede sprawdzac, zeby zdazyc je zerwac dopoki sa male. Tej wiosny jak nigdy udal sie koperek, mam tez wlasny chrzan, ogorki beda zakiszone jak trzeba!

      W tym tygodniu rozpoczelysmy kampanie reklamowa projektu ogrodowego, ktory odbedzie sie w jeden weekend lutego (wirtualne spacery po ogrodach) i jeden weekend marca (wtedy mozna bedzie odwiedzac ogrody; mamy juz COVID Plan). Od poniedzialku bede siedziec na telefonie i rozsiewac informacje o projekcie oraz szukac sponsorow.

      Widac ze zblizaja sie Swieta, zakwitl pomararanczowy eukaliptus, zaczely dojrzewac figi i pomidory. Jak juz pisalam, prowiant mam, zostalo mi tylko wykonanie potraw. Przy okazji porzadkow swiatecznych corka wpadnie za tydzien na caly dzien oproznic swoja sypialnie, moze uda mi sie ja zaprzegnac do przejrzenia kartonow rzeczy z dziecinstwa, ktore stoja w garazu. Zamowilam gminna wywozke rupieci na polowe stycznia na te intencje.

      Przede mna pracowity weekend, ale dobrze bedzie moc dzialac w ogrodzie w chlodne dni!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • xurek Re: Zimny i wietrzny piatek, hura! 11.12.20, 11:55
        Tutaj pogoda zimna i szarobura. sniegu lezy kilka plamek, nie topnieje, ale za malo go spadlo.

        Za chwile fajrant, pracowalam dzisiaj z domu, glownie pisanie maili i przypominanie, co kto ma przed swoim urlopem jeszcze zrobic.

        Plany weekendowe "indoor": bede piec chleby, kisic buraki, uladzac domostwo oraz snuc plany na przyszly nadmorski sezon.
      • roseanne Re: Zimny i wietrzny piatek, hura! 11.12.20, 14:42
        Zdjecie papuzie wymiata. Tyle kolorow na raz!
        Kurcze, wiem, moja wina. Zapomnialam wyciszyc tableta na noc. Mialam klopot zasnac, a potem mnie wybudzili dzwonieniem na czata...
        Nocka wiec nieteges i leb mi nawala

        Buraki juz kisilam, ale tez i wypilam wiekszosc, wiec dzis nastawie nastepne
        Zrobie tez podejscie do kaczych nozek, ktore to specjalnie wczoraj przywiozlam z rynku. Bede konfitowac, a to zabiera czasu troche.
      • roseanne zdjecie papugi 11.12.20, 16:01
        luiza-w-ogrodzie napisała:


        >
        > Widac ze zblizaja sie Swieta, zakwitl pomararanczowy eukaliptus,
        >
        > Luiza-w-Ogrodzie
        > Forum AUSTRALIA


        hmm, wole sie zapytac
        mozna skopiowac i uzyc jako natchnienie na malunek? :)
        • kan_z_oz Re: zdjecie papugi 12.12.20, 08:47
          Wczoraj przyszlo spore ochlodzenie. Ufff...w koncu po paru tygodniach ponad 30C.
          Ogrod wciaz zasypany suchymi liscmi, galeziami po wiatrach oraz kora. Wczoraj ogrodnik spedzil 6 godzin pomagajac nam aby ogarnac nieco. Wygrabilam pol stoku lika dni dni temu i dziaisj stweirdzilam, ze potrzebuje od nowa. Syzyfowa praca.
          Rozsialo sie kilka slonecznikow i trzymamy glownie dla papug. Te ostatnie uwielbiaja.
          Mamy troche papryki rosianej pomylkowo. Przyjela sie i wyglada, ze dojdzie.

          W czesci na dole owocuje rodzime dzrewo figowe produkujace male owoce. Nie sa zbyt dobre do jedzenia na surowo ale swietnie wychodza jako kompot.
          Na grzadkach juz tylko pozostalosci selra, chinskiej kapusty oraz bazylii. Przerobie na pesto. Zbliza sie sezon mokry czyli wszystko bedzie gnic od nadmiaru wody.
          Sporo jablek na tropikalnych jablonkach. Dwie dla ptakow, jedna - smaczna dla nas pod siatka.
          • kan_z_oz Re: zdjecie papugi 12.12.20, 09:01
            Ambarella drzewo juz prawie 3 metrowe oraz jedna z kilku kepm bananow 'lady finger'. Czekam na owoce ambarelli. Nigdy nie jadlam. Powyzej juz calkiem spora amala. Tez nigdy nie jadlam.

            Kwitna frangepani. Uwilbiam te pomaranczowe. Mam kilka drzew. Reszta tez zaczyna.
            Dzika czesc uporzadkowana i podsypana kora.

            Pan maz opierdolil skrzynkowaca, ktory zlapal pawia do klatki. Chce go oddac do ogrodu botanicznego gdzie bedzie zamkniety w wiekszej klatce. Cala ulica okazuje sie byc zdenerwowana bo jednej pizdzie przeszkadzalo rzekomo w spaniu. Qrwa, zatyczki po to ktos wymyslil. Pikus siedzi w pierdlu az do poniedzialku. Wiekszosc go karmila i piescila.
            Ma byc X-mas party 20-tego na koncu ulicy. Zachece aby wszyscy sie wybrali i przegadali problemy narzucane przez jednostki wszystkim.

            Poza tym nic nowego. Nastepny tydzien zajety powyzej uszu od rana do poznych godzin. Jakos przetrwam.
            • roseanne Re: zdjecie papugi 12.12.20, 15:54
              paw glosny jest, fakt, ale przeciez wiekszosc lokalnego ptactwa robi pewnie niezly harmider, tyle ze nie na pol oswojone

              macie z tym skrzynkowcem, oj macie...

              piekna soczysta zielen, jest czym oczy nacieszyc
              • kan_z_oz Re: zdjecie papugi 12.12.20, 23:54
                Skrzynkowiec wezwal urzad. Przyjechali w nocy i zabrali pawia do klatki. Jak przystalo na urzad. Oczywiscie bylam obecna. Zwyzywalam skrzynkowca w pieknej wiazance. Krowe, ktora to zorganizowala dla 'dobra' pawia mam zamiar zrobic 20-go na imprezie ulicznej. Zatyczki do uszu - to robia normalni ludzie, gdy nie moga spac. Nie popuszcze tej krowie. Tak ja oficjalnie nazywam jako drugie imie.

                Jak mozna bylo zamknac pawia, ktory byl lokalna atrakcja i zabrac ludziom tak prosta radosc.
                • roseanne Re: zdjecie papugi 13.12.20, 13:44
                  tak mi sie przypomnialo na marginesie. pare rezortow w meksyku, ktore odwiedzalismy przez ostatnie kilka lat mialo "na stanie" pawie, dumnie kroczace gdzie chcialy. Nikt z gosci sie nie skarzyl ma ich halas...
    • jutka1 Weekend pracująco-padnięty 13.12.20, 13:16
      Wczoraj i dzisiaj spędzam jak w tytule. Tyle, że wczoraj usmażyłam te mielone z indyka, ale swoją kwotę "do zrobienia" musiałam zrobić, i potem padłam jak kawka o wpół do dziewiątej. Spałam do siódmej, rekord jak na mnie, co tylko pokazuję mój poziom zmęczenia.

      No nic. Byle do środy, bo to termin zlecenia dla drugiego klienta. Potem do świąt już tylko jakieś drobiazgi. Odpukać.

      W temacie remonowym, ekipa w piątek pomalowała próbnie po jednej ścianie w każdym pomieszczeniu. I niestety obie zielenie (gabinet i sypialnia) to kompletna porażka. Będę musiała poprosić o inne katalogi z kolorami farb. Resztę utrafiłam w 100%.

      Kanie, historia z pawiem zwala z nóg. Co to za ludzie są?!

      Miłej niedzieli, czy też poniedziałkowego poranka. :-)
      • roseanne Re: Weekend pracująco-padnięty 13.12.20, 13:47
        jak mus to mus,
        powodzenia w wyborze kolorow

        wczoraj sie polasilam pierwszy raz zrobic buleczki szafranowe na sw lucje - strasznie za mna chodzily jakies drozdzowki sniadaniowe

        zrobilam z pol porcji przepisu, teraz powoli wyrasta druga polowa... :)
        • roseanne Re: Weekend pracująco-padnięty 13.12.20, 18:49
          fajnie czasami gotowy obiad
          w sumie dosc czesto mam potrawy na dwa dni, staram sie naprzemiennie,

          slowcooker powolutku bulgocze, troche sie balam, ze mam za malo tego tluszczu, ale w sumie sie wytopi jeszcze sporo i w koncu mieso przykryje

          druga porcja buleczek wyjeta wlasnie z piekarnika
          strasznie wieje, lataja pojemniki na smieci i mi gwizdze w drzwiach.
          czekam wiosny, kiedy nam maja wymienic, umowa juz podpisana
        • jutka1 Re: Weekend pracująco-padnięty 13.12.20, 20:05
          xurek napisała:

          > i jak smakowaly te indycze w porownaniu z wieprzowymi?
          ***********

          Wyszły super. Chrupiące z wierzchu, wilgotne w środku, na pół kilo mięsa dodałam 1 startą cebulę, 2 ząbki czosnku, 1 jajko, trochę bułki tartej, sól/pieprz i zioła: majeranek, czubrycę i suszoną natkę pietruszki. Po wymiąchaniu wstawiłam na godzinę do lodówki, żeby bułka tarta w mięsie nasiąknęła wilgocią, apotem ulepiłam i usmażyłam, już bez panierki. I smaczość nad smacznościami wyszła. :-)))

          ___
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka