Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 469

22.06.21, 07:08
Otwarte
Obserwuj wątek
    • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 469 22.06.21, 09:09
      u nas chwilowy koniec upalow, temeperatura spadla do 22 stopni, ma padac przez caly tydzien. z jednej strony ulga w spaniu, z drugiej nie bede mogla ani na basen ani nad rzeke :(. poza tym dzien jak codzien, bez hajlajtow.

      wkleilam juz na fejsbuka ale was tez uracze portretem Rain:
      • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 469 22.06.21, 21:12
        Rain jak prawdziwa dama - widac ze kobieta z daleka:)

        U nas upaly sie szykuja jacy najbardziej starzy gorale nie pamietaja. Codziennie temp przeszlo 35 C a w weekend i pozniej jeszcze mocniej ma nam przypalic. Gdzies zobaczylam ze ma sie stworzyc tzw "heat dome" i ma byc 120 F czyli 48C ale to mysle jest fake news :)
        Mamy AC, siedze w home office i mi zimno - i sie modle, zeby pradu w elektrowanich nie zabraklo, bo bedzie klops.

        Weekend spedzilismy w malym miasteczku, w kolejnym camping nad oceanem - tam zawsze wietrzna pogoda, i temperatura nizsza, wiec jest bardzo przyjemnie. Chociaz wiekszosc dnia siedzielismy nad pobliskim jeziorem kolo plazy, z piaskiem takim jak na plazy - ale woda zdecydowanie cieplejsza.
        Highlight tego campingu byly komary - troche nas ciely po kostkach, ale dym z ogniska skutecznie ich wyplaszal.
        Ciekawe, ze kobiety byly mniej gryzione przez mezczyzn haha - podobno mamy MNIEJ slodkiej krwi lol
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 469 23.06.21, 19:20
        Słodkie to wasze kociątko.
        Się ochłodziło przyjemnie. Wysokie naście do niskich dwudziestek.
        Jutro Fete National

        Miasto zainstalowało nam hustawki na ulicy

        Stukam, byście mi nie zaginęli z przypominajki.


        Moja najulubieńsza sukienka w grochy - dopamine clothing
    • xurek ponury czwartek 24.06.21, 09:11
      nie ma to jak stabilna pogoda :). przedwczoraj 30-ci, dzisiaj nascie, ciemnosci egipskie, zimna rzesista mrzawka. w pracy niewiele sie dzieje, wiec zajmuje sie przeroznymi "pobocznymi zajeciami" takimi jak pranie, porzadkowanie itd. to sa zdecydowanie plusy home office, gdybym byla teraz w biurze, to a) zmoklabym po drodze i b) nudzilabym sie bezproduktywnie.
      • jutka1 Re: ponury czwartek 24.06.21, 14:04
        Tutaj pochmurno i leje. Zdążyłyśmy rano posiedzieć na zachmurzonej plaży, zwinęłyśmy się, jak zaczęło padać i chwilę po powrocie "do bazy" - lunęło. Pada od godziny, i dobrze, trawa i rośliny będą zadowolone. :-)
        Na obiad naleśniki ze szpinakiem, fetą i czosnkiem, i naleśniki z lokalnym domowym białym serem od objazdowego handlarza (sery, pomidory, jajka, czereśnie).

        Bardzo mi się tu podoba. :-)
        • xurek Re: ponury czwartek 24.06.21, 15:31
          fajnie, ze masz mile wakacje, tak trzymac :). a ja wykrakalam z ta praca: ledwo co sie wzielam za pranie to sie urwal wor ze zle wystawionymi rachunkami i nie wyswietlonymi spotami telewizyjnymi - dokladnie takie zajecia, ktore kocham :). teraz siedze na jednej konferencji za druga w ktorej glownie szuka sie winnego a nie rozwiazania. grrrr.
          • ania_2000 Re: ponury czwartek 24.06.21, 21:42
            pogoda letnia - a od jutra zaczyna sie superletnia, weekend ma byc upalny.
            Widzieliscie moze wczoraj pelnie ksiezyca? piekna lampa:)

            Uwielbiam terazniejsze wieczory - jasno do 10 pm, cieplo - kwiaty pachna - cudo.

            jem teraz glownie arbuza - nie tylko jem ale i pije w postaci mixowany arbuz z cystrynowym saltzerem, lyzeczka miodu i wodka. DUzo kostek lodu. mniam.
              • ania_2000 Re: ponury czwartek 24.06.21, 23:29
                Juz mowie: saltzer - a w zasadzie hard saltzer to jest u nas bardzo popularny napoj typu woda mineralna czyli z bombelkami z dodatkiem smakowym lub nie ( wtedy nazywa sie naked) - i z malym % alkoholu. Bardzo popularny, bo ma tylko 99 calorii i swietny na goracy dzien. Jest ich wiele, roznych firm - mango, lime, lemon, cherry, greipfrut. Mozna pic same, lub z dodatkiam - jak ja np dodaje je, zamiast wody do coctailu z watermelon. I dodatkoowo vodka shot;)

                Rowniez popularne sa hard ciders - ten sam concept, tylko mocniejszy - 8% sfermentowany sok jablkowy. Pyszny :)


    • jutka1 Piątek, ale nie TGIF :-) 25.06.21, 09:00
      Ostatni pełny dzień nad morzem, jutro wyjeżdżamy. Pełne słońce, siostra już na plaży, ja później dołączę, bo słońce nieco za ostre - mimo kremu z filtrem 50, kilka dni temu trochę się sparzyłam i teraz uważam.

      Odpoczęłam. I wypoczęłam. Dokładnie to, czego było mi potrzeba. :-)))

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Piątek, ale nie TGIF :-) 25.06.21, 10:44
        tutaj nadal zimno, aczkolwiek slonce powoli sie wyhyla zza chmur. mam nadzieje na basen jutro, nadmorze musi poczekac do poczatku wrzesnia. fajnie, ze wypoczelas, wykorzystaj ostatni dzien na dotankowanie baterii i szybkiej bezproblemowej podrozy do domu zycze :)
        • roseanne Re: Piątek, ale nie TGIF :-) 25.06.21, 20:48
          jest szaro, ma las , byc burzowo i nieprzyjemnie przez caly weekend.
          pierwsze zamowienia kololazienkowe zaczynaja skapywac.

          daty przewidywanych dostaw sie zupelnie nie zgadzaja...


          cyrk okolocovidowy trwa
          np wanny mi do domu nie wniosa,
          jak zwyczajny szaraczek, jak ja, chodzacy o lasce, ma to sciagnac z chodnika przez drzwi i 10 schodkow w dol nie mam pojecia
            • jutka1 Re: ma las = ma lac, padac 25.06.21, 21:58
              Rose, bardzo bardzo współczuję "toru z przeszkodami" z remontem łazienki. :-(((
              Może Młody by paru kolegów zawezwał na pomoc przy wannie? Bez sensu te ich zasady, Cyrk, jak slusznie zauważyłaś. :-/

              Dzisiaj był ładny dzień, ostatni tutaj, niestety. Jutro w drogę powrotną.
              Ulubiona sąsiadka zaraportowała telefonicznie, że wczorajsze burze i ulewy nie sprowadziły strachów czy zagrożeń. Ufff.

              W niedzielę nie robię nic; od poniedziałku kończę zlecenie nr 2, wysyłam do klienta i wystawiam rachunki.
              Potem padnę, a potem będę ogarniać "dom i zagrodę". :-)

              Miejcie się dobrze, bez względu na okoliczności. :-)

              Kilka zdjęć z tego boskiego pobytu załączam. :-)


                • jutka1 Re: ma las = ma lac, padac 25.06.21, 23:01
                  roseanne napisała:

                  > na razie usiluje sie wyklocac, kurde, jestem reduced mobility!!!!
                  > a to mi robia to czysta dyskryminacja
                  **********
                  Nie znam current Canadian realities, ale - a gdybyś skontaktowała się z "kimś wyżej" w tej firmie i zagroziła sprawą w sądzie o dyskryminację?
                  • roseanne Re: ma las = ma lac, padac 26.06.21, 00:02

                    zadzwonilam, dziewcze, ktore odebralo slychac bylo przestraszone.
                    powiedzialam ,ze dwukrotnie mi potwierdzono ,ze przesylka bedzie wniesiona , a byla tyko jedna

                    powiedzialam ,ze czuje sie dyskryminowana... - cieniutkim glosikiem wyszeptala, ze koniec dnia, menadzera nie ma , ale zadzwonia w poniedzialek, by to jakos rozwiazac.
                    • xurek Re: ma las = ma lac, padac 27.06.21, 16:52
                      jezeli nie uda sie wynegocjowac z firma i nikt ze znajomych nie moze pomoc: czy nie ma u was takich firm, przez ktore mozna wynajac pracownikow na godziny? Moze mozesz wynajac kogos na godzine, kto wniesie i ustawi gdzie trzeba? Trzymam kciuki, ze uda sie zalatwic z dostawca wanny.
      • ania_2000 Re: Piątek, ale nie TGIF :-) 26.06.21, 01:26
        U nas jak juz wczesniej pisalam historyczne upaly, AC chodzi i chlodzi, ale na dworze skwar, ze wychodzic sie nie chce. W ten weekend pierwszy raz od miesiac nie jedziemy na camping - jutro mamy impreze u znajomych na backyard (!!). Duzo arbuz pojdzie lol. A poza tym mielismy jechac na farme na zbieranie czeresni, bo kiedy indziej nie da rady, a to jest jedyna szansa - mamy taka organiczna farme, gdzie sa przepyszne grube tluste i slodkie czeresnie na wyciagniecie reki - ale... upal ma byc 40C -45C -to nie wiem czy sie odwazymy, a poza tym wildfires sie zaczynaja! Damn it - zamkneli fragment glownej drogi w rejonie gdzie ta farma, bo gasza pozar - oby oby sie nie rozprzestrzenil!
        Jest tez opcja lezenia nad oceanem, tam duzo chlodniej, ale taki pomysla ma kilkanascie tysiecy ludzi tutaj, wiec bedzie procesja samochodow i traffic na drodze tam od samego rana.
        • xurek Re: Piątek, ale nie TGIF :-) 27.06.21, 16:54
          w 40 stopniach to ja bym sie zainstalowala w wannie z zimna woda i wyszla z niej dopiero, jak spadnie do 30-tu :). Ale u was te wahania to chyba normalka, skoro macie AC. W Szwajcarii prawie nikt nie ma AC, bo jeszcze kilka lat temu nie bylo takiej potrzeby. Teraz coraz czesciej zdarza sie kilka tygodni z temperaturami nie do zniesienia, a domy nie sa przystosowane do instalacji AC, wiec zawsze zwiazana jest albo z wysokimi kosztami dodatkowych istalacji albo wyglada jak prowizorka z PRL-u.
    • luiza-w-ogrodzie Pogoda faktycznie zmienna 26.06.21, 11:37
      Ciesze sie ze macie/mieliscie lato i ze po upalach jest troche chlodnego oddechu. Ciepla pogoda na pewno wroci, dopiero co zaczelo sie astronomiczne lato!

      Jutka, pobyt nad morzem bezcenny, ciesze sie ze wyrwalas sie z domu!

      U mnie zaczela sie astronomiczna zima, ale w sumie w czerwcu bylo cieplej niz w maju, przez ostatnie trzy tygodnie nocne temperatury nie spadaly ponizej 10 stopni. Po wczorajszej pelni (na obrazku) ma sie ochlodzic, ciekawe jak bedzie w lipcu, ktory jest naszym najzimniejszym miesiacem.

      Zycze wszystkim udanego lata, cieplych dni i nie za goracych nocy!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Pogoda faktycznie zmienna 28.06.21, 05:54
          xurek napisała:

          > piekny wieczor, ale jezeli temperatura ok 10-ciu stopni, to da sie podziwiac chyba tylko przez okno :)

          Nie no, wieczorem bylo 12 stopni, wiec nie za zimno, latalam po ogrodzie z aparatem starajac sie zobaczyc ksiezyc spoza drzew i krzewow.

          BTW, pierwsza rzecza, ktora robie rano po wstaniu z lozka, jest wyjscie do ogrodu w pizamie i klapkach zeby nakarmic i wypuscic kury oraz zrobic generalny obchod posiadlosci. Dzisiaj bylo 8 stopni i wialo, wiec do klapkow zalozylam skarpetki :)

          Latem na poranny obchod nie zakladam pizamy tylko klapki, ale jak sasiedzi wybuduja pietrowy dom, to niestety beda mieli widok na czesc mojego ogrodu i bede musiala sie ubierac do wyjscia :(

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Ostatnia sobota czerwca = pierwsza sobota zimy 26.06.21, 11:57
      Oczywiscie zostalam totalnie wessana przez real, znowu! Odkad ostatnio bylam na Pierdulach, mialam 6 dni warsztatow pod rzad (wlaczajac caly dzien na festiwalu), a w trzecim tygodniu czerwca trzy warsztaty, rutynowa wizyte u domowej lekarki (niczego nie wykryto) oraz pierwsze koronawirusowe szczepienie, ktore odchorowalam. W zeszla niedziele obchodzilam z grupa przyjaciolek przesilenie zimowe i siedzialysmy przez osiem godzin, gadajac, jedzac i grajac w Scrabble.

      W ogrodzie tez mam duzo pracy, jutro mialo przyjsc kilkanascie osob pomoc mi z kilkoma wiekszymi projektami, ale zostalo to odwolane z powodu pojawienia sie kilkunastu przypadkow COVID odmiany Delta a po wykryciu 29 przypadkow w ostatnich 24 godzinach dwie godziny temu wprowadzono w Sydney dwutygodniowy lockdown. Mnie to rybka, bede miala dwa tygodnie wakacji, ale turystyka i male biznesy mocno to odczuja, tym bardziej, ze nie ma juz zasilkow.

      Na ten czas planuje ogrodkowac i sprzatac dom mocno zagracony po pracowym maratonie. Dobrze ze zdazylam tydzien temu pojechac do Buszmena i przywiezc od niego mielarke do drewna, dzieki czemu przerobilam wiekszosc szalwiowego lasu na strzepy do kompostu! Postrzelam troche zdjec, wyciagnelam makroobiektyw, nakrece kilka filmikow, popisze na blogu i nawet nie zauwaze jak bedzie koniec lockdownu. Chyba, ze go przedluza.

      Zdrowia zycze i pieknego lata!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • luiza-w-ogrodzie Lockdown niestraszny 28.06.21, 05:19
          xurek napisała:

          > W Europie przychodzi lato i obostrzenia redukuja, u Was przychodzi zima i obostrzenia wracaja. Ciekawe ile takich cylkow jeszcze przerobimy, zanim cos gruntownie "trzasnie".

          Obostrzenia nie wracaja dlatego ze jest zima, tylko ze rzad od ponad roku nie potrafil wprowadzic porzadnej kwarantanny ani przepisowdotyczacych zabezpieczenia ludzi narazonych na zarazenie. 124 przypadki w obecnej "fali" to ludzie zarazeni przez kierowce limuzyny wozacego zalogi samolotow, ktory nie byl zaszczepiony (a powinien, jako osoba narazona na kontakt) a do tego nie nosil maski (bo nie byly obowiazkowe).

          > No ale jak widac Tobie lockdown nie straszny :)

          Nigdy :) Mam pelna lodowke (najwazniejsze sa sery, jajka i czosnek i cebula) mam ryz, kasze, make do pieczenia chleba i wlasnie wykopalam trzy kilo slodkich ziemniakow. Na drzewach, jak to zima, wisza pomarancze i grejfruty, banany co prawda jeszcze nie dojrzaly, ale zakwitly krzaczki jagod. Z glodu nie umre a pracowac bede prez Internet, dzisiaj czworo klientow przyslalo emajle proszac o zamiane warsztatow na zywo na zdalne.

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
          • xurek Re: Lockdown niestraszny 28.06.21, 10:40
            Obostrzenia nie wracaja dlatego ze jest zima, tylko ze rzad od ponad roku nie potrafil wprowadzic porzadnej kwarantanny ani przepisowdotyczacych zabezpieczenia ludzi narazonych na zarazenie. 124 przypadki w obecnej "fali" to ludzie zarazeni przez kierowce limuzyny wozacego zalogi samolotow, ktory nie byl zaszczepiony (a powinien, jako osoba narazona na kontakt) a do tego nie nosil maski (bo nie byly obowiazkowe).

            Cos mnie ten wywod nie przekonuje :). Jezeli od ponad roku nie bylo "porzadnych" przepisow, to dlaczego w lecie nie bylo wzrostu zarazen? I dlaczego u nas zarazenia sie zmniejszaja, mimo poluzowania obostrzen? Moim zdaniem z korona jest jak z grypa: w lecie zachorowan jest "z natury" znacznie mniej. Kierowca zarazil ludzi bo byl niezaszczepiony? U nas zas twierdza, ze ludzie zaszczepieni co prawda sami nie choruja, ale przenosza wirusa tak samo jak ci nie zaszczepieni i dlatego musza nosic maseczki w wyznaczonych miejscach, by innych nie zarzazac. uwazasz, ze nasze ministerstwo zdrowia opowiada bajki?
            • luiza-w-ogrodzie Re: Lockdown niestraszny 28.06.21, 12:01
              xurek napisała:

              > Cos mnie ten wywod nie przekonuje :). Jezeli od ponad roku nie bylo "porzadnych" przepisow, to dlaczego w lecie nie bylo wzrostu zarazen?

              W Sydney byl wzrost zarazen latem, ale szybko zamknieto dzielnice w ktorych sie zaczelo. To byl lockdown akurat na Swieta i Nowy Rok... w Melbourne chyba bylo podobnie. Jak zwykle wirus przyniesli ludzie, ktorzy przylecieli.

              > I dlaczego u nas zarazenia sie zmniejszaja, mimo poluzowania obostrzen? Moim zdaniem z korona jest jak z grypa: w lecie zachorowan jest "z natury" znacznie mniej.

              Nie wiem dlaczego u Was zarazenia sie zmniejszaja - moze dlatego ze u Was prawie trzy razy tyle ludzi sie zaszczepilo co u nas? :) Australia jest na 37 miejscu jesli chodzi o procent zaszczepionych. Albo dlatego, ze ludzie latem spedzaja wiecej czasu na dworze, zamiast sie tloczyc w zamknietych pomieszczeniach?
              U nas obecnie jest wariant Delta, ktory jest najbardziej zarazliwym szczepem wirusa COVID19, przywleczony przez zalogi samolotow.


              >Kierowca zarazil ludzi bo byl niezaszczepiony?

              Tego nie mowilam, chodzilo mi o to ze powinien byc zaszczepiony jako pracownik "pierwszego kontaktu" czyli dla wlasnego bezpieczenstwa. Rzad wlasnie dzisiaj wprowadzil obowiazek szczepien dla osob pracujacych na kwarantannie.

              >U nas zas twierdza, ze ludzie zaszczepieni co prawda sami nie choruja, ale przenosza wirusa tak samo jak ci nie zaszczepieni i dlatego musza nosic maseczki w wyznaczonych miejscach, by innych nie zarzazac uwazasz, ze nasze ministerstwo zdrowia opowiada bajki?

              Wcale tak nie uwazam. U nas mowia to samo.


              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Niedziela powrotna 27.06.21, 07:20
      Wyspałam się w miarę, świeci słońce, zapowiadają 24-25 C. Może być. :-)

      Plany na dzisiaj banalne - aktywności typowo powrotne: rozpakować się, zrobić pranie. Poza tym trochę ogarnę wokół, a resztę dnia będę ładować baterie. Poczytam, pogapię się na ogród.

      Wyjazd spełnił swoje zadanie. Lepiej mi, jestem bardziej wypoczęta, mam więcej energii. I o to chodziło. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • xurek Re: Niedziela powrotna 27.06.21, 17:15
        tutaj tez 20cia pare, slonce i chmury, calkiem przyjemna pogoda. weekend pod znakiem zywnosci: wczoraj bylam na targu w Aarau, bardzo mi sie podobalo i nabylam troche lokalnych sezonowych produktow, z ktorych od razu zrobilam sobie lunch. dzisiaj upielkam racuych a teraz pieke chleby. jak skoncze, to sie wezme za gotowanie kolacji :). wkeljam kilka zdjec z targu, targowych zdobyczy i zrobionego z nich lunchu:
        • roseanne Re: Niedziela powrotna 27.06.21, 17:52
          taki piekny swiss chard i nie kupilas? :)
          dawno nie bylam n takim targu, lubie je bardzo
          najblizszy farmer's market jest drogi i snobistyczny
          a ten, ktory naprawde lubie daleko - pewnie juz kiedys pisalam Atwater versus Jean Talon

          Swiss chard mam w skrzynce, obrywam sobie po kilka lisci co jakis czas
          ostatnio mi sie jakies robactwo tam wdalo i musialam usunac prawie polowe z dwoch roslin - cos ryje pomiedzy warstwami lisci i zostawia "sucha skorke" z czarnymi kropkami.
          mam nadzieje ,ze obskubanie zatrzyma szkodniki, bo roslinnosc u mnie gesto posadzona
          a ,ze w zasadzie wszystko co rosnie tam do mojego spozycia to nie chce chemii

          uzieralam juz garstke straczkow groszku - jadam je na surowo, zanim sie w srodku ziarenka pokaza

          w ramach przegladu lodowki i utilizowaniu resztek ( jakos mam slabszy apetyt i zaczelo zalegac) zrobilam kisza z bekonem, brokulami, pecorino
          i tarte z jablkami i marcepanem

          dania w sam raz na piknik, tyle ,ze aura nie wspolpracuje - moze sobie zrobie na kocu na podlodze?
          • xurek Re: Niedziela powrotna 27.06.21, 20:54
            musialam sprawdzic co to "swiss chard" i stwierdzilam, ze to "Krautstiele". Ciekawe, czemu sie nazywaja "swiss" - czyzby nikt inny tego nie jadl? jaka jest nazwa po polsku? oczywiscie, ze kupilam, jak sie dobrze przyjzysz, to jeden lisc zauwazysz i dzisiaj zapodalam sobie na kolacje, zalaczam dowod.

            Ja uwielbiam takie targi, ale tez nie wszystkie. Jak jest za wielki albo pomieszany z pchlim targiem to raczej mniej. Ten lubie szczegolnie, bo jest bardzo lokalny i wiele straganow jest opisanych, z ktorego gospodarstwa pochodza. ja oczywiscie wspieram te z mojej i z dwoch najblizszych wsi :). mozna tez pogadac, o wszystko zapytac, maja duzo starych przepisow na przerozne potrawy, jak czegos juz zabraklo (bo ja sie zjawiam dosc pozno) to mozna zamowic sobie na przyszly tydzien. Jade na targ autobusem sprzed domu, ktory staje na wejsciu do targu, wiec nie musze tachac zakupow. Jest pare kafejek, gdzie mozna przycupnac i sie czegos napisc obserwujac targowy ruch. Super zajecie na cieple sobotnie przedpoludnie.
              • roseanne Re: Niedziela powrotna 28.06.21, 03:34
                Ha ha ha, człek się uczy całe życie...
                Goo podaje, że kard to karczoch?!
                Choć z lat nastoletnich, jako warzywo mało znane pamiętam kolorowe lodyzki

                A Swiss chard to podobno botwina liściasta...

                Botwina to dla mnie zawsze była zielenina buraczana, owszem, w smaku i konsystencji do chard podobne
                • luiza-w-ogrodzie Warzywka 28.06.21, 05:10
                  roseanne napisała:

                  > A Swiss chard to podobno botwina liściasta...

                  Chard i buraki to ten sam gatunek, tylko przez setki lat hodowli powstaly rozne podgatunki i warianty, jedne hodowane na liscie (jak botwina lisciasta) inne na korzenie (jak buraki cwiklowe, cukrowe i pastewne). Wszystkie pochodza od tej samej rosliny - dzikiego buraka o jadalnych lisciach.

                  Ta sama historia z kapusta, brokulami, kalafiorem, kalarepa... ten sam gatunek, tylko rozne warianty.

                  Co mi przypomina zeby zamowic nasiona i tabliczki opisowe na grzadki. Teraz jest zima wiec wysiewa sie tylko cebule, groszek, bob, czosnek, salate, rzodkiew i truskawki ale juz od lipca mozna siac wiecej a w sierpniu rusza przedwiosnie!


                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Humor z sydnejskiego lockdownu 28.06.21, 05:27
      W dzisiejszych wiadomosciach przeczytalam, ze w niedziele dwoch facetow opalajacych sie nago w duzym parku narodowym dostalo po 1000 dolarow mandatu (policja karze ludzi przylapanych na lazeniu gdzie nie powinni w czasie lockdown). Smieszne bylo to, ze gdy sie wylegiwali na skalach, wystraszyl ich jelen, uciekli w busz, zgubili sie i zadzwonili po pomoc :) A pomoc nadeszla w postaci policji i sluzb ratunkowych.

      Szkoda, ze nie bylo zdjec z tego wydarzenia, wyobrazam sobie dwoch nagusow powiewajacych klejnotami zmykajacych w krzaki przed jeleniem :)

      Responding to the call, emergency services located a naked 30-year-old man wearing a backpack on the walking track near Lady Wakehurst Drive at Otford.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 469 28.06.21, 21:40
      Melduje sie po trzecim dniu pieklnych upalow. Jak pisalam mamy tzw heat dome i wyz wisi nad nami od piatku, ma odpuscic dzisiaj. Bijemy codzienne rekordy - 45 C w dzien i przeszlo 30 C w nocy, wiec smazymy jajka na chodnikach.
      Poniewaz bylismy odwazni w sobote, to wyjchalismy o 7 rano na farme po czeresnie - w godzine nazbieralismy co sie dalo i ucieklismy do domu. Impreza u znajomych zostala przeniesiona do domu, na zewnatrz piekarnik.

      Ludzie naprawde nie sa przyzwyczajeni tutaj do takich temp - sporo domow jest bez AC, szczegolnie starszych i miasto urochomilo mnostwo tzw cooling center, zeby sie schlodzic. No ale nawet w nocy upal, wiec ciezko.

      Nic nie gotuje, tylko wode w elektrycznym czajniku. Jemy lody i czeresnie:)

      BTW - na tej farmie spotkalismy pare, ktora nas zaczepila po uslyszeli polski jezyk - Chinskie malzenstwo - on uczyl sie w Lodzi 25 lat temu na politechnice i mowil baaaardzo dobrze! Bylam lekko w szoku:)

      Zalaczam pare zdjec z czeresniobrania - byly do wyboru zolte - Rainier - bardzo slodkie ale male i duze i czerwnoe - Bing ale nie tak slodkie. Na razie jemy surowe, ale musze z czesci cos zrobic. Gotowac nie moge, ze wzgledu na pogode - wiec mysle, ze bede mrozic w malych porcjach do zamrazarki.
    • jutka1 Raport z poniedziałku 28.06.21, 23:22
      Dobry dzień był.
      Primo: popracowałam i prawie skończyłam.
      Secundo: pan rolnik z kosiarką do łąk się zjawił i skosił chaszcze w ogrodzie.
      Tertio: obserwowałam wizytę pana bociana w ogrodzie w trakcie koszenia. Traktor mu nie przeszkadzał, o nie, najważniejsze było, że "restauracja" ułatwiła dostęp do jedzenia.
      Quatro: dziecko sarnie, jakie widziałam kilka tygodni temu wielkości zająca, wyszło na wykoszony łąko-ogród i się pożywiało. Wyrosło. :-)
      Czyli: mam też w ogrodzie sarenkę. :-)
      ZOO :-)))

      Jest ciepło, na jutro zapowiadają upały i burze. Upały oczywiście relatywne co do "tutaj" i nie do porównania z Oregonem... W nocy 30C? Chyba bym weszła spać do lodówki... Współczuję, Aniu!

      Na sierpień mam pierwsze zlecenie od nowego i baaardzo perspektywicznego klienta, wczoraj mimo niedzieli dopinałam i "jesteśmy po słowie". Oczywiście, to marketing szeptany zadziałał, jedna pani drugiemu panu, "a w ogóle to trzeba się kolejkować" (co jest nie do końca prawdą, ale niech tak myślą, co mi tam :-D ).

      Aha, i chyba remont drogi zbliża się ku końcowi...

      Dobranoc :-)
    • luiza-w-ogrodzie Mokry wtorek 29.06.21, 03:58
      Deszcz za oknem siapi i podlewa dopiero co oczyszczone grzadki, co mnie bardzo cieszy, bo na nastepne dni zaplanowalam sadzenie bylin i wysianie zielonego nawozu. No i ogrod trzeba zdecydowanie przetrzebic, po mokrym roku zarosl jak dzungla, dynia wspiela sie na drzewko pomaranczowe i urodzila co najmniej 9 owocow a drzewka grejfrut i cytryna uginaja sie od owocow.

      Ale ze jest mokro, wyglada na to ze dzisiaj bede w domu. Zaczelam od porannej jogi na Zoomie z moja instruktorka z fitnesklubu, ktora postanowila robic 5 klas na tydzien. Niestety, wszystkie sa rano :( a ja nie znosze cwiczyc rano, no ale co robic. Czuje sie teraz rozciagnieta, ogolnie obolala i zrelaksowana, ciezko mi zebrac sie do pracy.

      Mam do ogarniecia kuchnie i oproznienie lodowki, w ktorej czekaja na zaprawienie rozne warzywa i owoce. Zakisze reszte topinamburow i przerobie "sliwki" Illawarra na cos. Myslalam o zabutelkowaniu ich w postaci sosu razem z jablkami, czili, octem jablkowym i wedzonym czosnkiem, tylko musze wykreowac przepis. Albo zamroze je i poczekam na wene.

      Dzisiaj na budowe za plotem nie przyszli robotnicy, ciekawe dlaczego, bo w sobote pracowali mimo lockdown. Nie narzekam - nie wala mlotki, nikt nie klnie po arabsku i nie puszcza muzyki rapowej :) Ogolnie jest bardzo cicho, slysze mniej pociagow a z kierunku odleglej o kilometr duzej ulicy ledwie co slychac, mimo ze wiatr wieje z tamtej strony.

      Ide przyniesc drewna do kominka na dzisiejszy wieczor a potem zajme sie kuchnia. Zycze przyjemnego lata, dostatecznie cieplego zeby spedzac czas na dworze ale bez australijskich upalow i gotowania jajek na chodnikach :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • luiza-w-ogrodzie Jem swoj ogrod :) 29.06.21, 10:53
          xurek napisała:

          > zazdroszcze obfitej i roznorodniej zieleni, ale nie pracy :).

          Jaka tam praca, sama przyjemnosc :)

          >czy Ty te wszystkie przetwory, ktore robisz zdolasz skonsumowac?

          Prawie wszystkie. Nie wszystkie robie dla siebie, glownie kiszonki i marynaty, susze tez niektore warzywa i owoce i wszystko to zjadam. Codziennie jem 100-250 g kiszonych warzyw/grzybow.

          Dzemy i marmolady robie na wymiane, bo staram sie unikac cukru (ale platki rozane w miodzie z bialym winem oraz galaretke z guawy zzeram sama!).

          Jem duzo swoich swiezych owocow i wszystkie warzywa, nadmiar owocow tez idzie na wymiane, bo kto da rade przejesc 20 kilogramow grejfrutow albo 30 kilogramow pomaranczy? Przed chwila dopielam barter dwoch kilo cytryn za dwa sloiki sfermentowanego koncentratu miso!

          Na kuchni w tej chwili gotuje sie kilogram marmolady z limonek i imbiru, reszte limonek (pewnie z kilogram) ususze i przerobie na proszek jako przyprawe. Na stole czeka na wydrukowanie etykiet 9 sloikow kiszonych topinamburow i piec sloikow czerwonej kapusty zakiszonej z dzikimi jablkami i gozdzikami.

          Jutro jak sie sciemni i wroce z ogrodu bede rozkminiac cisnieniowy kociol do zapraw. Bedzie przydatny do zaprawiania owocow bez cukru.

          Ot, zycie wiejskiej gospodyni w wielkim miescie :)


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Wtorek, słońce, praca skończona :-) 29.06.21, 13:30
      Pogoda jak w tytule.
      Skończyłam zlecenie, jutro rano sczytam "ostatnim okiem" i wyślę do klienta. Jippiiii.

      Wczoraj pod wieczór zobaczyłam na środku ogrodu sarenkę - chyba ta sama, którą w trawie widziałam jako maleństwo wielkości zająca kilka tygodni temu. Jednym słowem - ZOO mam w ogrodzie. :-)

      Zaraz sobie na obiad ugotuję młodego bobu. :-)

      Więcej nic się nie dzieje, i niech tak na razie zostanie. :-)

      Miłego wtorku :-)
    • luiza-w-ogrodzie Mglisty poranek, pochmurny dzien 30.06.21, 11:56
      Wlasnie skonczylam klase na Zoomie z gimnastyczka, instruktorka tanca na rurze, pokazujaca choreografie na podlodze. Niestety moje kolano nie lubi przyklekow, nastepnym razem zaloze ochraniacz (sesja byla nagrana). Frajda, ale to nie jest cos, co bede regularnie robic.

      Po wczorajszych deszczach rano przyszla mgla a potem caly dzien byl pochmurny i mokry, wiec po porannym obchodzie dalam sobie spokoj z ogrodem i zabralam za prace domowe. Pieknie kwitna zimowe rodzime krzewy a srokacze jak to w srodku zimy zaczely wygwizdywac piesni godowe (brzmia troche jak drozdy w Polsce). Jutro bedzie pochmurnie ale sucho, wiec po porannej jodze bedzie ogrodkowanie.

      Z innej beczki, corka miala drugie interview do dobrej i ambitnej pracy, ma duza szanse ja dostac. Z kolei mnie dzis znalazl facet z gminy, w ktorej jest duzy i piekny ogrod spolecznosciowy; szukaja kogos na jeden dzien w tygodniu (przez rok) zeby rano kierowal woluntariuszami pracujacymi w tym ogrodzie a po poludniu prowadzil cztery kursy. Nie mam zielonego pojecia jak wycenic moja robote wiec poslalam zapytania do znajomych pracujacych w permakulturze. Gdyby mi sie udalo, to zrobilabym renowacje kuchni szybciej niz myslalam.

      Oddala sie teraz zrobic zakupy zywnosciowe, potem prysznic i do wyra bo rano joga!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • roseanne Re: Mglisty poranek, pochmurny dzien 30.06.21, 17:40
        fajne roslinki

        polar vortex zima, heat dome latem - oj ciezkie czasu ciezkie, trzymajcie sie jakos po tej zachodniej stronie

        tu sie przzelamuje podobno dzis/ jutro maja byc burze i ulewy. Przeszlam dzis 3 km, z przerwa - odziez do wysuszenia i prania.

        Mam od wczoraj piguly na spanie
        od dzis maske cpap - na spanie

        proba na miesiac, moze pomoze..

        reszta bez zmian, skierowania porozsylane (faxem) do kilku szpitali i czekac, czekac czekac..
      • xurek Re: Mglisty poranek, pochmurny dzien 30.06.21, 19:55
        lubie takie klimaty. te Twoje chmury i mgla bardzo by sie teraz Minnie i Ani przydaly.

        U nas zimnawo, niskie dwudziestki, slonce, chmury, deszcz - wszystko na raz. Dzisiaj po raz pierwszy odniewiadomokiedy wyrobilam sie z calym planem, jaki mialam na dzis, niczego nie przekladajac "na jutro", nawetn najbardziej upierdliwa administracje zrobilam :).

        teraz w pierakniku siedzi quiche, za 15 minut bedzie gotowa - to moj drugi posilek dzisiaj. troche pozno, no ale za to wszystkie inne zadania wykonane.

        jutro jade do Zurychu, zobacze sie po raz pierwszy od dluzszego czasu z moim zastepca, po pracy poszwendam sie troche po Zurychskich uliczkach. w piatek zaczynam serie fijzorerapii u mojego ulubionego terapeuty po bardzo dlugej przerwie. nic powaznego, trzeba tylko "podreparowac" juz nieco starszawsza maszynerie :)
        • ania_2000 Re: Mglisty poranek, pochmurny dzien 30.06.21, 21:35
          U nas dzisiaj temp znormalniala i mozna wyjsc bez strachu poparzenia.
          W news dyskusje na temat fireworks. Co roku ta sama historia - zbliza sie 4 lipca i wiadomo, wszyscy chca strzelac. W naszym stanie takie porzadne fireworks co lataja sa nielegalne - ale w pobliskim Washingtonie nie, wiec wiara jezdzi tam i kupuje i przywozi. U nas sa legalne takie pif paf co to na ziemi wybuchaja i iskrza. Albo dymia, etc.
          W tym roku jest susza, i mamy wszystko suche jak pieprz - do tego temperatuy, wiec poszczegolne miasta zaczynaja zabraniac tego strzelania - wystarczy iskra, i wszystko pojdzie z dymem. Ale to wg mnie powinna zabronic nasza gubernator, w calym stanie.
          Dla mnie te indywidualne fireworks moga nie istniec. Halas mi nie przeszkadza, rozumiem dzieci sie ciesza, u nas co roku na osiedlu jest wspolna impreza wlasnie ze strzelaniem- ale w takiej sytuacji jak jest no nie widze mozliwosci.
          • jutka1 Re: Mglisty poranek, pochmurny dzien 30.06.21, 23:47
            U mnie nocna burza nawet mnie nie obudziła, a i deszczu dużo nie było (zwykle widzę po kałuży na drodze przed domem).

            Po południu poszłam do kuchni i zobaczyłam "moją" Bambi jak podeszła pod sam taras. Skubała trawę. :-) Pognałam po telefon, ale jak wróciłam, to już jej nie było. Od teraz bez telefonu nie będę chodzić ani do kuchni, ani do łazienki (okna na ogród).

            Jutro na wideokonferencji korpo będzie mi konfigurować nowy telefon (zabezpieczenia). Ma podwójny aparat + 1 aparat do selfie (tego ostatniego nie używam). Chyba zdjęcia będą lepszej jakości niż z mojego telefonu, nieco już postarzałego. Super.

            No i w ramach "skończenia zlecenia" i laby, jutro zrobię chłodnik. Botwinkę dostarczył pan ze sklepiku, mam barszcz czerwony zapasteryzowany, i wyjdzie sporo. A w weekend: schabowe. Zaczynam się przepraszać z kuchnią - bo i czas mi się pojaiwił po tych zleceniach.

            Wszystkiego NAJ Wam życzę :-)
    • xurek zimny czwartek 01.07.21, 12:47
      temperatury okolo 20 stopni, wiatr, chmury, chwilami troche slonca.

      w porzadkowaniu szafy znalazlam spodnie capri. przyjrzalam sie im i stwierdzilam, ze nie rozumiem, dlaczego ich nie nosilam, fajne, fikusne, przyjemny material. No to je dzisiaj ubralam i juz wiem czemu ich nie nosilam: ja nie znosze tej "midi" - dlugosci: ani w sukienkach, ani w spodniach. no cos, trudno, jakos ten dzien zniose i odloze z powrotem do lamusa na 10 lat. moze potem mi sie odmieni?
      • jutka1 Re: zimny czwartek 01.07.21, 16:40
        U mnie przez większość dnia było 22 C i słońce. Potem się zachmurzyło , potem musiało nieźle lać - sadząc po wielkości kałuży na drodze - ale nie zauważyłam, bo byłam skupiona na czymś innym.

        Odbyłam godzinną wideokonferencję z działem IT z korpo, skonfigurowaliśmy mój nowy telefon, i jest super.

        Teraz mam nadzieję, że do końca dnia jutro będę mogła zająć się wyłącznie ogarnianiem domu.
    • jutka1 TGIF 02.07.21, 08:20
      TGIF. Za oknem słońce, ma być maksymalnie 19 C, deszczu nie zapowiadają.

      Plany na dziś wyłącznie okołodomowe. Sprzątanie, plus odpoczynek.

      Miłego piątku :-)
      • ania_2000 Re: TGIF 02.07.21, 19:43
        Milego piateczku :)

        Zbieramy sie na wyjazd na kajaki - bedziemy campingowac w lesie, plywac po gorskich jeziorach, wieczorem przy ognisku (kontrolowanym!) pic piwo i jesc pieczona kielbase jak na porzadnych Polakow przystalo :)

        Happy 4th of July! :)
    • xurek sloneczna sobota 03.07.21, 22:22
      pogoda byla dzisiaj idealna, kolo 25, slonecznie. bylam znow na targu w Aarau, tym razem byl rowniez pchli targ, wiec oprocz kwiatow, jarzyn i owocow nabylam taborecik pasujacy lepiej jako podnozek do mojego biurka niz ten plastik z Ikei oraz kilka fikusnych drewnianych pojemniczkow na niewiadomo co oraz dwie identyczne bluzki, ktore przerobie na jedna z rekawami.

      dzisiaj znalazlam szczaw, z ktorego zrobie zupe. po targu spotkalam sie z Piranha na lunch, bylo bardzo fajnie. Potem wrocilam do domu, najadlam sie truskawek i czeresni, zrobilam sobie kolacje, poczytalam ksiazke, pobawilam sie z kotem a teraz wezme kapiel, zrobie sobie drinka, zobaczej jakis film na dobranoc i pojde spac.
    • jutka1 Niedziela, pogoda w kratkę 04.07.21, 16:36
      Rano było słonecznie, potem stopniowo się chmurzyło, potem znowu się rozpogadzało. Ale było ciepło.

      Pojechałam na otwarty znowu, mój ukochany targ ekologiczny. O mały włos nie miałam łez w oczach ze wzruszenia. Większość sprzedawców - znanych sprzed pandemii, i o dziwo rozpoznających nas z uśmiechem.
      Zaliczyłam pierwszy od 1.5 roku "hug". Potem drugi.
      Dostałyśmy zniżkę na kosmetyki od pani producentki (to ten drugi "hug") do poziomu cen sprzed pandemii.
      Kupiłam kilka rodzajów serów kozich, kozi kefir, chleb, pesto z papryką habanero, miód rzepakowy, czereśnie i borówki kamczackie.
      Od razu jakoś lepiej mi się zrobiło. Tak jakby powoli-powoli część "starego" wracała.

      Po powrocie dodałam wymoczone w międzyczasie liście i łodyżki botwinki do barszczu ugotowanego rano. Chłodzi się, potem do lodówki i od jutra będzie chłodnik z rzodkiewką, szczypiorkiem, ogórkiem, koperkiem i oczywiście jajkiem na twardo, zmieszany z jogurtem greckim. Mniam.

      Jutro mam zamiar działać z sekatorem: berberysy zarosły mi wejście od furtki do domu, i wisterie wymagają ostrego przycięcia. Poza tym, odpukać, wolne.

      Naszym Amerykanom życzę "Happy 4th of July". :-)

      Miłej (reszty) niedzieli. :-)
      • roseanne Re: Niedziela, pogoda w kratkę 05.07.21, 13:44
        tu pogoda w ostanie kilka dni przyjazna, niskie 20, duzo wody, niestety dosc parno
        zielonosc szaleje,
        zegbralam juz dwie garscie fasolki szparagowej, i garsc straczkow groszku

        pomidory zaczenaja sie formowac, krzaczyska rosna, ze hej...

        lapa poszzepionkowa i wezlychlonne wciaz pobolewaja poszczepionkowo, ale w porownaniuz pierwsza dawka mniej

        dzis maja byc nastepne dostawy sprzetow lazienkowych, m/i podloga - 95 kafli, szafka, wentylator


        combo pastylek i maski do spania chyba zaczyna dzialac- jestem mniej zmeczona rano, indykator na maszynce od maski pokazuje, ze dziala aktywnie

        jak mi skoncza skapywac elementy lazienowe i bedzie tydzien byz medycznych to chyb sie jednak wybiore na MJT .
          • roseanne Re: Niedziela, pogoda w kratkę 05.07.21, 16:06
            Marche Jean Talon, farmers market.
            Taki z prawdziwego zdarzenia, z warzywami na wielkie kępy, z liśćmi i korzeniami.
            Choć z roku na rok ubywa farmerów, a przybywa straganów z importowanymi owocami lub punktów z pamiątkami dla turystów.
            Jedzie się ode mnie godzinę prawie metrem, więc nie bywam często.
            Rynek Atwater jest bliżej, ale ten bardziej "exclusive" dla pańci z Westmount (jedna z najdroższych dzielnic Montrealu
    • jutka1 Wtorek, ma być upalnie 06.07.21, 10:57
      Słońce, ma być 30 C. Nie narzekam, lubię.

      Wczoraj przez 5 godzin nie miałam internetu. Właściciel firmy ISP po ich stronie nic nie widział, żadnej awarii, więc wniosek jeden: router trzeba wymienić. Router ma ponad 8 lat i miał prawo się zmęczyć.
      W czwartek przyjadą i wymienią, mieli dzisiaj, ale późnym wieczorem router zaczął normalnie działać, a ja dzisiaj jakoś nie bardzo mam czas czy ochotę na techników, więc przełożyłam.
      Internet mam od lokalnej firmy. Jestem z nimi od prawie 20 lat, i - jak mi właściciel firmy powiedział - jestem najstarsza u nich stażem i jedyną klientką, która płaci zawsze, i w terminie. Mam jego prywatną komórkę i z każdym problemem smsuję albo dzwonię. Reakcja natychmiastowa. Dla mnie taka opcja jest o niebo lepsza od jakichś błękitnych linii wielkich operatorów.

      Wczoraj w ogóle miałam wielkiego niechcieja na wszystko. Oprócz kilku rzeczy w kuchni, nie zrobiłam nic. Może dzisiaj będzie lepiej.

      Klient "ulubiony" zapłacił, następne spore zlecenie mam "zakolejkowane" na sierpień, więc chyba teraz mam wakacje do końca lipca. :-) Mogę więc się lenić i mieć niechcieje, świat się nie zawali.

      Miłego dnia Wam życzę :-)
    • jutka1 Środa, c.d. upału 07.07.21, 09:23
      Pogoda jak w tytule. No i tyszpiknie.

      Dzisiaj jedyne, co "muszę" to za jakąś godzinę pojechać do bankomatu. Nic więcej. Super.

      Jutro wymiana routera i popołudniowa wizyta pana od koszenia. Piątek i weekend wolne (mam nadzieję).

      I tak powoli mija lipiec. :-)

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Środa, c.d. upału 08.07.21, 09:57
        pogody fatalnej ciag dalszy: zimnawo, ciemnawo i leje. i tak ma byc przez nastepne 10 dni. dziala troche deprymujaca.

        jestem w Zurychu, od wczoraj przychodzi wiecej ludzi, wczoraj bylo chyba z 15 osob, dzisiaj jak na razie jest 8, ale po przerwie obiadowej przychodzi zazwyczaj wiecej.

        wczoraj bylam na lunczu z kumpela, ktorej nie widzialam od kilku miesiecy, bylo bardzo milo. a poza tym stara bida :)
        • jutka1 Czwartek, pada, mży i popaduje... 08.07.21, 11:41
          ... czyli prawie jak u Xurka.

          Bankomat zaliczony, wymiana routera zaliczona, mam następne (spore) zlecenie, więc do końca lipca nici z dolce far niente, jakie sobie planowałam. No ale temu akurat klientowi nie mogłam odmówić, więc mówi się trudno.
          Sierpień też mam pracujący, 1 klient plus korpo, może we wrześniu uda się wziąć tydzień lub dwa wolnego?

          Miał dzisiaj przyjechać pan od trawy, ale trawa mokra, więc chyba nie przyjedzie. :-(

          No nic. Siadam do pracy. Miłego dnia :-)
          • roseanne Re: Czwartek, pada, mży i popaduje... 08.07.21, 18:48
            max 17, ma popadywac
            pewnie ogon burzy tropikalnej,c teraz nad Floryda

            lokalna druzyna hokeja pucharu nie zdobyla.
            lokalni fani, niezeleznie odwynokow poszczegolnych meczy, odpewnego etapu w gore i tak demoluje miasto- nie wazne, czy z radosci,czy zalu
            ten typ tak ma...


            moje kontakty z Home depot prawie codziennie statnio
            podloge np zawiezli do BC...- przez caly kontynent, oczywiscie tygodniowego obsuwu z dostarczeniem nikt nie jest winny, zero przeprosin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka