roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 480 25.02.22, 20:56 snieg, lod, mroz- zwyczajna zima kanadyjska trwa sytuacja swiatowa mocno niepokoi nowa dawka lekow, tyle nowosci/ lub tez nie Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 480 25.02.22, 21:34 bylam w St, Gallen, materialy odlotowe, ale ceny niestety tez. Odlotowi byli tez ludzie, ktorzy przyszli na ta wyprzedaz: dawno nie widzialam tak ekstrawaganckich odzien: kilka pan w wariacjach na temat stylu manga w wieku od 18 do 80 :), jedna dziewczyna w czyms na ksztalt empire ale mini, facet w ciemnogranatowych bermudach na czerwonych bawelnianych rajstopach, aksamitnych loaferach oraz zakiecie w stylu K. Lagerfelda, facet ubrany jak 19-wieczny cyklista itd. Jestem pelna wrazen i zachwytu, ze taki swiat jeszcze istnieje. Kupilam kilka rzeczy, wydalam wiecej niz planowalam, zrobie jutro zdjecia i wkleje. Przy okazji przemarzlam do kosci: u nas 10 na plusie a w St. Gallen, mnw. 150 km na wschod, padal snieg. Teraz wezme ciepla kapiel i poogladam jakis film. Od medialnej paranoi trzymam sie z daleka, bo czytanie tych milionow spekulacji, powtarzajacych sie sensacyjnych naglowkow i innych "kwiatkow" do niczego nie prowadzi. Jak zajrzalam na facebooka i zobaczylam wezwanie "organizacji pomocy gryzoniom" z krolikami na "sicanie" nawolujaca do pomocy dla Urkainskich krolikow (lacznie z obowiazkowa flaga of course) to szybciutko z niego wyszlam. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 480 26.02.22, 16:13 xurek napisała: > bylam w St, Gallen, materialy odlotowe, ale ceny niestety tez. Odlotowi byli tez ludzie, ktorzy przyszli na ta wyprzedaz: _______ Daj zdjęcia albo tego nie było :) > . Jak zajrzalam na facebooka i zobaczylam wezwanie "organizacji pomocy gryzoniom" z krolikami na "sicanie" nawolujaca do pomocy dla Urkainskich krolikow (lacznie z obowiazkowa flaga of course) to szybciutko z niego wyszlam. _________ Króliki to nie gryzonie, też bym szybko wyszła :) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 480 01.03.22, 09:38 luiza-w-ogrodzie napisała: > Daj zdjęcia albo tego nie było :) zampomnialam wpisac, ze wkleilam na zdjeciach, wiec bylo (i cos jeszcze z tego bedzie :)) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nadal mokro 26.02.22, 13:40 Pada, leje i siąpi, do tego mam dużo pracy w ten weekend. Jutro ma spaść więcej deszczu, akurat gdy przychodzi 13 osób na zajęcia. Następny tydzień zapowiada się bardziej na luzie ale nadal deszczowy. Nic to, kurtka przeciwdeszczowa na kostium kąpielowy, kalosze na nogi, wycieraczki na okulary i ruszę w grządki, mam niecały miesiąc na opanowanie ogrodu! Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 480 27.02.22, 08:59 U mnie potop. Po 5-cio dniowych opadach bez przerwy jest odcieta glowna autostrada na polnoc oraz poludnie. Odcieta autostrada przy lotnisku w kierunku wybreza. Brisbane znowu zalane wzdluz rzeki wlaczajac nisko polozone dzielnice. Kilka miasteczek po woda wlaczjac cale centra handlowe. Moja glowna droga w dol zawalona. Sa dwie inne, ktore wydluzajac podroz na wybrzeze o godzine. W polowie dzialki wymylo mi sporo ziemi i bedzie potrzeba na spore prace meloracyjne. Mysle, ze jakies 2 tony kamienia meloracyjnego aby ustabilizowac koryto dla wody na przyszlosc oraz zabezpieczyc stok przed mozliwym obsunieciem. Pan maz z domu chyba do konca tygodnia. Mam jutro - chyba w miare normalny dojazd do pracy minus dziury na glownej drodze w ktore abslolutnie nie chcialabym wpasc. Nie wiem ile dostalam wody bo glowny zbiornik mierzacy sie dawno temu przepelnil. Mysle, ze ponad 1000mm w ciagu ostatnich 5 dniu jako bardzo umiarkowana liczba. Czekam na pare slonecznych dni aby zaczac reperacje. Wciaz , nam sie udalo. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 480 27.02.22, 10:02 Z pozytywnych informacji. Robimy od kilku miesiecy kurs jezyka hiszpanskiego jako hobby bez zadnego specjanego zastosowania. Mamy swietny ubaw. Sluchamy tez duzo roznych Rosyjskich komentarzy i musze stwierdzic z duma, ze rozumiem juz bardzo duzo. Tak oplywa czas na wsi. Odpowiedz Link
xurek niedziela 27.02.22, 12:21 bardzo slonecznie i baaardzo zimno (ok 0). nawet kot po kilku minutach inspekcji ogrodu wrocil otrzasajac lapki i teraz spi na kocu na kanapie. ja mam troche domowej administracji, musze ugotowac posilki na trzy dni pracy w biurze, wieczorem zas wybieramy sie do spa. wczoraj byl dzien "tekstylnej odnowy": czyli naprawilam kilka starych ciuchow, w ktorych rozeszly sie szwy albo oderwaly gumki itd. "uratowalam" jedna bardzo fajna "seksowna" pizame, w ktora napewno nie bylo juz kiedykolwiek szans sie zmiescic (gora, bo gacie pasuja): wykorzystalam koronke kupiona w St. Gallen wszywajac paski z niej na obu bokach i tym genialnym sposobem poszerzajac rozmiar. jest nawel jadnejsza, niz byla. oprocz tego doszylam do tuniki te "odlotowe guziki". przy tym wykazalam sie duza kreatywnoscia naszywajac jeden guzik na drugi: moim zdaniem wyszla calkiem atrakacyjna calosc. wklejam "zoptymalinowana" i znow pasujaca tunike oraz guzik z bliska: Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: niedziela 28.02.22, 11:28 Gotujemy barszcz po raz pierwszy.Taki normalny ktory sie robilo w PRL-u kupujac butelke zakwasu. Sloik z zakwasem na zdjeciu. W garnku ziemniaki, marchew plus podsmazona cebula. Wszystko zalane wywarem. Moze byc warzywny, miesny lub w tym przypadku na odpadkach krewetek.(recomendacja Jutki aby przetwarzac te odpady). Smakowalo swietnie. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Deszcze, powodzie, klęska żywiołowa 01.03.22, 02:09 Zaczelo sie jak zwykle od potężnych opadów (1 metr w kilka godzin) w subtropikalnym Queenslandzie. Powodzie dotknęły duże miasta: Brisbane, Gold Coast ale co najgorsze, zalało tereny rolnicze w glebi ladu. Teraz zalewa miasta w polnocnej Nowej Poludniowej Walii (Lismore, Bellingen) gdzie są powodzie jakich nigdy tam nie bylo. Nasz głupi premier stanowy właśnie powiedział że taka powódź zdarza się raz na tysiąc lat... Rzeki podniosly sie o kilkanascie metrow, kilkanascie osob zginelo a setki sa tak odizolowane, ze nie wiadomo czy zyja, bo powodz zniszczyla nie tylko siec elektryczna ale i wieze sieci komorkowej. To juz trzeci pod rzad marzec z katastrofalnymi powodziami we wschodniej Australii. Dzisiaj deszcze przyszly do Sydney. W dzielnicach Sydney polozonych na zabudowanych strumieniach i w dolinkach nie ma mozliwosci zeby kanaly burzowe poradzily sobie z oczekiwanymi opadami do 10 cm w ciagu kilku godzin; w innych okolicach ma spaść 20 cm w tym samym czasie. Wladze ostrzegaja że na pewno będą powodzie i ludzie będą ginąc. Przecietne lutowe opady w mojej okolicy to 17 cm na miesiac, w tym roku mialam 30 cm w tydzień. Dzis zaczal sie marzec, mysle ze w ciagu kilku dni spadnie tu wiecej niz miesieczna dawka deszczu. Pisalam tu juz wiele razy, ze w gronie krajow rozwinietych Australia jest najbardziej dotknieta zmiana klimatu. Odczuwam to z roku na rok bardziej. Na Tasmanii, ktora bedzie miala najlepszy klimat w Australii (albo juz ma, zalezy kogo pytac) ceny domow szybują w gore. Ludzie inwestuja tam nie tylko dla siebie ale dla przyszlosci swoich dzieci. Zastanawiam sie czy tez tak powinnam zrobic. W ogrodzie w tej chwili leje rowno ale deszcze przychodzą z przerwami. Rano udalo mi sie wrzucic cwierc tony materialow na pryzme kompostowa i zabezpieczyc siatkowe drzwi kurnika przed ukosnym deszczem. W pośpiechu pokaleczyłam sobie ręce zabrudzone kompostem, dobrze że biorę zastrzyki przeciwtężcowe. Zdjecia robilam gdy zaczal sie deszcz, przy okazji nalalo mi sie pelno wody (od gory) do kaloszy. Ciesze sie, ze nie zdazylam posiac czosnku, grochu, zielonego nawozu i warzyw korzeniowych, bo pewnie wszystko by zgniło. Jesli beda przerwy w deszczu, bede wyskakiwac na dwor zeby pielic i rozkladac kompost na grzadkach. Cieszy mnie dziś, ze ogrod jest na stoku i rury drenujace w trawniku odprowadzaja nadmiar wody na ulice, inaczej mialabym staw zamiast ogrodu jak sporo moich znajomych na wsi i w Sydney. Ale podmyty rok temu głowny chodnik przez ogród chyba zostanie jeszcze gorzej zniszczony :( na razie widzę że deszcz znów wypłukał spod niego piasek. W dzisiejszych planach oprócz ogródkowania z doskoku mam nastawienie kilku kilo kapusty na kiszenie (w słoikach), upieczenie chleba i zaprawienie kilograma truskawkowej guawy w postaci galaretki z miodem zamiast cukru. Po ogłoszeniu najnowszej prognozy pogody (czyli o 16:20) chyba zdecyduję się przenieść grzybobranie z tej niedzieli na następną. Poranna prognoza mówi ze po trzech dniach ulew ma gęsto padać co najmniej do następnego wtorku... Posylam mokre całusy Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
roseanne Re: Deszcze, powodzie, klęska żywiołowa 01.03.22, 02:33 Ooo nanas Ci rosnie, super! Klimat nam sie robi coraz bardziej narowisty i nieprzewidywalny. Niestety. Przykre to Tu na razie tradycyjna zima, minus nascie. Na kanale pogodynki coraz wiecej zdjec i filmikow domow, gdzie zawalone sniegiem drzwi, okna i klopot z wentylacja Trzymajcie sie jakos wszyscy. Sending positive vibrations Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek "badawczy" 01.03.22, 07:46 Wtorek "badawczy", bo z badaniami: ambulatorium, potem przerwa u mamy, potem badanie dna oka. Popracować więc dzisiaj - nie popracuję. Zdrowie ważniejsze. Poranne badanie ciśnienia po raz pierwszy w absolutnej normie. :-) Najwyraźniej lek zaczął działać (mówiła lekarka, że tak naprawdę zacznie działać po 7 dniach, czyli od wczoraj). Po badaniu dna oka przez jakieś 4 godziny nie będę mogła nic czytać i będę musiała nosić okulary p-słoneczne. :-) No nic. Zbieram się przed wyjazdem z domu. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek "badawczy" 01.03.22, 09:40 Jutko, zycze owocnych badan oraz szybkiej i skutecznej terapii. I rowniez milego dnia :). Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek "badawczy" 01.03.22, 09:50 wtorek sloneczny, ale dosc chlodny, na lekkim plusie. jestem drugi dzien w biurze, wczoraj oprocz mnie byly dwie osoby, dzisiaj jest kilka osob wiecej. to jest ostatni tydzien, kiedy mozna zadecydowac, ze pracuje sie 100% zdalnie. od przyszlego tygodnia kazdy musi byc min. 2 dni w biurze. wszystkie slady pandemii zniknely: nie ma dystrybutorow srodkow odkazajacych, zniknely wszstkie plakaty nawolujace do trzymania dystansu i noszenia masek, nikt nie nosi maski i nikt juz nie rozmawia na temat covida: pandemia zajmujaca czolowe miejsce w mediach i codziennym zyciu przez prawie dwa lata "zniknela" praktycznie "w ciagu nocy", zmieciona zniesieniem restrykcji i Ukraina, mimo ponad 15'000 pozytywnych testow dziennie. jak dla mnie jest to schizofreniczne, ale trzeba sie chyba bedzie przyzwyczaic do wirtualno-realnego rozdwojenia jazni. plany na dzisiaj wylacznie okolopracowe: mam duzo do zrobienia i bede tutaj do 18:30, jak wroce do domu to bede padnieta. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek "badawczy" 01.03.22, 11:29 Pandemoja niewygodnosci swiata u mnie ma sie nijako. Zaczelismy prace na stoku. Jakies 20 metrow pod koniec dzialki ziemia usiadla 30-50 cm w dol. Zawsze podejrzewalam, ze sa zrodla przeplywajace na stoku. Wrzucilismy pol tony kamienia rzecznego. Wsadzilismy kilkanascie duzych kamieni. Po rozmowie z sasiadem z dolu mamy duzy projekt. Nie wiedze mozliwosci zalatania 'szybkiego' bo pol stoku mogloby teoretycznie wyladowac na dzialce sasiada. Jutro przyjezdaja dwie ciezarowki z tonami. Czyli normalnie bo zycie ogolnie nie jest sprawiedliwe. Jest aby kopac ludzi...no wlasnie aby przezyli, demonstrowali, walczyli. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek "badawczy" 02.03.22, 00:06 Większość dnia spędziłam "w gabinetach". Krew etc. najpierw, potem okulista. W sumie badanie dna oka pozytywne, poza znakami przebytego nadciśnienia w prawym oku. Badanie dioptrii do dali: +1 i +0.5, czyli dobry wynik. Do bliży nie badali, na to osobna wizyta, co jeszcze w marcu zrobię, bo okulary do czytania (i pisania, czyli do pracy) chyba się lekko "zdezaktualizowały". Dzisiaj rano ciśnienie "podręcznikowo" normalne. Wieczór niestety gorszy. Pocieszam się, że przynajmniej tętno w normie. :-))) No nic to. Idę spać, i spać mam zamiar do oporu. Potem praca. Dobranoc Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek "badawczy" 02.03.22, 08:33 Jutka, bedzie dobrze, jestem o tym przekonana. Ja po kryzysie z przelomu listopada- grudnia wrocilam do mniej wiecej normalnego stanu, grzecznie lykajac przepisane mi tabletki. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek "badawczy" 02.03.22, 22:40 odpoczuwaj i spij ile sie da nowe okularki tez bym chciala, ciekawe jak szybko da sie wyrobic w PL? Mario - super , ze ise unormowalo wszystko jutro milaja dwa miesice od usuniecia aliena, kontrola u dr krojacej jutro, ale nie spodziewam sie oporow bardzo powoli wracam do fizjo, jak sie tylko poruszalam po mieszkaniu bbylo w miare ok, ale im dluzsze spacery , ale odpukac, zakupy to kolano nawala lazenie po blocku sniegowym nie pomaga bedzie wiosna europejska - bilet zakupiony na 21.03, miesieczny pobyt- jeszcze nie ustalone co gdziei kiedy ,,ale duze szanse na wielknoc w warszawie bo potem znow medyczne i podatki tak, wiem co sie dzieje na swiecie, decyzja zostala podjeta mocno zdecydowanie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek "badawczy" 03.03.22, 00:08 roseanne napisała: > odpoczuwaj i spij ile sie da *********** Staram się. :-) Tyle, że wczorajsze badania z wyjazdami zaburzyły harmonogram pracy, więc dziś, jutro i pojutrze dwoję się i troję, żeby nadrobić. > nowe okularki tez bym chciala, ciekawe jak szybko da sie wyrobic w PL? ********** To chyba zależy, czy prywatnie, czy na NFZ... Tak czy siak, właścicielka przychodni okulistycznej i zarazem punktu optycznego to moja przyjaciółka jeszcze ze szkoły, więc pewnie da priorytet - ale pewnych rzeczy (dostawcy etc.) nie przeskoczysz. Ile potrwa, tyle potrwa. > jutro milaja dwa miesice od usuniecia aliena, kontrola u dr krojacej > jutro, ale nie spodziewam sie oporow > bardzo powoli wracam do fizjo, jak sie tylko poruszalam po mieszkaniu bby > lo w miare ok, ale im dluzsze spacery , ale odpukac, zakupy to kolano naw > ala > lazenie po blocku sniegowym nie pomaga *********** Kuruj się!!! > bedzie wiosna europejska - bilet zakupiony na 21.03, miesieczny pobyt- jes > zcze nie ustalone co gdziei kiedy ,,ale duze szanse na wielknoc w warsza > wie ************ Trzymaj się! :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek "badawczy" 11.03.22, 06:52 Rose, fajnie ze masz plany na wyjazd do Polski, oderwiesz sie od codziennosci. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek (jeszcze) 03.03.22, 23:00 Cały dzień dzisiaj gonitwa z zadyszką. Praca, tele-porady lekarskie, "kryzysy" rodzinne. Tak czy siak, wyniki są OK, poza jednym wyjątkiem, więc w przyszłym tygodniu wizyta u lekarza, żeby omówić. Ciśnienie - odpukać! - wróciło w miarę do normy. Dołuje mnie sytuacja w Ukrainie. Czytam na bieżąco, podziwiam upór i odwagę Ukraińców i trzymam kciuki - tylko na ile jeszcze im starczy? U mnie - a wiadomo, jestem na południowym zachodzie, czyli daleko od granicy - często słychać samoloty, pewnie wojskowe, bo głośne i z dźwiękiem wcześniej nie słyszanym. NATO. Jutro idę (jadę) na pierwsze od 2 lat ( ! ) "spotkanie czarownic". Zwykle były u mnie, teraz gdzie indziej, strasznie się za nimi stęskniłam. No i tyle... Ściskam Was Odpowiedz Link
skynews Re: Czwartek (jeszcze) 04.03.22, 12:51 Zdrowia życzę - czarownic nic nie ruszy:-) Odpowiedz Link
skynews Re: Czwartek (jeszcze) 04.03.22, 12:52 Pozdrawiam po dłuższej nieobecności wszystkich certyfikowanych i niezweryfikowanych… Mając dość epidemicznych ograniczeń i tego całego z tym powiązanego debilizmu wynajęliśmy (Lisa, ja, córka z mężem oraz dwoje ich dzieci) pod koniec sierpnia 2021 roku w Antibes małą łódkę (Sunseeker Predator 55: długości 17m i szerokości 4,5m z trzema kabinami dla sześciu osób, z motorem Volvo Penta (1450 koni mechanicznych i szybkości 32 knotów albo 60km/h) Mała łódka, ale komfortowa i wyposażona w najnowsza technikę - istne cacko… Zatankowaliśmy 450 L wody pitnej i 1800 L diesla (wystarcza na 235 mil morskich/435km) i…wypłynęliśmy na Morze Śródziemne pod flagą Cayman Islands (George Town). Naszym celem było udowodnienie sobie, naszym przyjaciołom i znajomym, że nie ma i nie było żadnej pandemii (jest tylko „operacja pandemia”) oraz żeby nasze dzieci (10 i 14 lat) całkiem niezdurniały z powodu bezczynności i braku realnych kontaktów z rówieśnikami oraz żeby nie zrobiły się tłuste. Wróciliśmy do domu krótko przed Świętami Bożego Narodzenia. Nasze cele osiągnęliśmy i to dużo lepiej od naszych założeń. Przepłynęliśmy ponad 7500 mil po Morzu Śródziemnym zużywając 57000 litrów diesla – to taki nasz wkład w ochronę środowiska…to nie cynizm, jakby się mogło wydawać, bo płaciliśmy najróżniejsze podatki i opłaty mające niby finansować „ochronę klimatu…” chociaż będąc szczerym muszę dodać że najtaniej można było tankować na Gibraltarze i w Tangerze (nie ma europejskich akcyz i złodziejskich podatków) oraz na Cyprze gdzie obsługa sama proponowała za „drobną opłatą” paliwo bez akcyzy dla kutrów rybackich ale tylko za gotówkę. Odwiedziliśmy ponad 50 portów i miast w basenie Morza Śródziemnego, wszystkie w Europie oprócz Tangeru, Hajfy i Jerozolimy. Nie był to jednak tylko długi urlop albo wakacje życia…to była praca, nauka i edukacja dzieci. Mieliśmy do dyspozycji stabilny Starlink_internet Musk’a z przyzwoitym 100 Mbit/s działający również podczas płynięcia z dużą szybkością tak że np. Lisa mogła spokojnie pracować tak jak z domu albo w firmie, ale oddychając na pokładzie śródziemnomorskim powietrzem na pełnym morzu albo w porcie. Również ja oraz córka z mężem mogliśmy prowadzić swoje firmy zdalnie. Najważniejsze były (i są) oczywiście dzieci: miały zajęcia 5 godzin dziennie od poniedziałku do piątku i nie było żadnej taryfy ulgowej. Skoncentrowaliśmy się na geografii, historii, historii sztuki, architekturze, filozofii, literaturze, angielskim, ekonomii. matematyce, informatyce…udało się nam stworzyć, myślę interesujący system edukacji, który mógł się odbywać w oryginalnych kulisach np. we Florencji, w Rzymie, Atenach, Maladze, Sevilli czy Granadzie oraz Jerozolimie…dzieci prowadziły codzienne sprawozdania z wykonanych zadań i zajęć. Rozrywka, zabawy, pływanie, nurkowanie, kontakty z przyjaciółmi via Skype lub Signal dopiero od 16 i na weekend… Wprowadziliśmy tez wieczory muzyczne: między innymi oglądaliśmy i słuchali w październiku XVIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina transmitowany live przez TVP Kultura z najwyższą obecnie możliwą jakością dźwięku i obrazu…niepowtarzalne wrażenia i doznania również z powodu najwyższego w historii festiwalu poziomu przygotowania wykonawców i bezpośredniej bliskości wybrzeża Majorki… Podsumowując: wolność i niezależność…pływaliśmy, gdzie chcieliśmy, zwiedzaliśmy co chcieliśmy bez żadnych szczepień, testów debilnych certyfikatów i kwarantanny…nic, żadnych ograniczeń, zero represji: wpływam do portu, melduje się w Kapitanacie, uiszczam opłaty portowe i… to wszystko! Wychodzimy na ląd bez jakiejkolwiek kontroli czegokolwiek, żadnych certyfikatów! W ciągu trzech i pół miesiąca mieliśmy kontakty z kilkoma setkami ludzi, bez żadnych masek lub masek noszonych na brodach i co…i nic, żadnych schorzeń nawet żadnego pryszcza, oprócz kolców jeżowców, poparzeń przez meduzy czy ran spowodowanych ostrymi muszlami na skałach. Ta „pandemia” i lockdown’y to tak naprawdę świetny wynalazek…wreszcie mogliśmy się delektować Florencją, Rzymem, Jerozolimą i innymi miastami: pusto na ulicach w muzeach, galeriach, restauracjach. Wędrowaliśmy na Capri i przez dwa dni nie spotkaliśmy żadnego człowieka. Wpływaliśmy do Lazurowej Groty naszym pontonem i mogliśmy tam być, ile chcieliśmy. To samo w Amalfi Sorrento, Positano, Salerno, Pompei i w ogóle na całym wybrzeżu Neapolu (dzieci uznały ten region za najpiękniejszy na ziemi), gdzie normalnie są takie tłumy, że nie można stopy postawić. A jak się pogoda pogorszyła na dłużej lub groził sztorm to „ewakuacja” na Kretę albo Cypr… Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości odnośnie „operacji pandemia”? ja nie mam żadnych… Teraz intensywna praca… mamy nadzieje, że w Maju lub czerwcu znowu uda się podnieść kotwicę tym razem z przyjaciółmi posiadającymi swoje łódki. Chociaż aktualne w obliczu wojny i ludobójstwa musimy się zmierzać z poważnymi pytaniami etycznymi i egzystencjalnymi: jestem tak wqur.…y i jednocześnie zdruzgotany wewnętrznie (nie tylko zresztą ja), że najchętniej z kilkoma kolegami pojechalibyśmy na Ukrainę z przyczepą wyładowaną Javelinami… dobra, spokojnie, trzeba ochłonąć…dzisiaj wieczorem spotykamy się w większym gronie i zorganizujemy wyjazd na Ukrainę, bo sprzęt i środki mamy w nadmiarze. Kolega ma gospodarstwo w okolicach Lwowa, hoduje konie i ma wielką ciężarówkę do ich przewozu wiec zobaczymy co się da zrobić… Odpowiedz Link
akawill Re: Czwartek (jeszcze) 04.03.22, 15:44 A zrobiłbyś taką wyprawę gdyby nie pandemia? No bo jeżeli nie a było świetnie to trzeba być wdzięcznym za pandemię? Doczytuję się nuty jakiegoś obrażenia się na świat/ludzi. Cóż nic w tym złego, Twoja sprawa. W sumie Xurek też psioczy na pandemoję i inne... nielogiczne (czytaj: głupie) postawy i zarządzenia. Ale dobrze jest być tego świadomym bo to mocny stan ducha. Tym bardziej im bardziej zdecydowane nasze posunięcia. Ja na ten przykład psioczę ale nie uciekam. Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek (jeszcze) 06.03.22, 15:46 W sumie Xurek też psioczy na pandemoję i inne... nielogiczne (czytaj: głupie) postawy i zarządzenia. Owszem, psiocze, czego kiedys nie robilam (albo robilam mniej) bo sie nauczylam, ze tlamszenie wlasnego zdania w sobie przy rownoczesym „byciu wydanym na pastwe zdania innych” powoduje dwie negatywne rzeczy: 1) adwersarz ma wrazenie, ze ma racje i czlowieka „przekonal badz zakrakal” i robi sie coraz bardziej upierdliwy i „bunczuczny” oraz 2) zaczyna sie tracic cywilna odwage, umiejetnosc stawienia czola konfliktom oraz wiare w siebie. Ale dobrze jest być tego świadomym bo to mocny stan ducha. Tym bardziej im bardziej zdecydowane nasze posunięcia. Bardzo trafnie to nazwales. Moja postawa od zarania (moich) dziejow, to bardzo czesto plynienice pod prad. Nie, zebym sobie te droge swiadomie wybrala, to raczej ta droga (genetyczna konstytucja? przeznaczenie? palec Bozy?) wybrala sobie mnie. Plyniecie pod prad w kazdym tego zwrotu znaczeniu wymaga sily. A sile z wiekiem sie traci. Za to nabiera sie doswiadczenia i madrosci 😊. Tak wiec ja ewolucyjnie transformuje moja postawe: plynienice z pradem nie jest opcja, poniewaz prowadzi w moim odczuciu do „samounicestwienia mojej osobowosci”, ale akceptowalna alternatywa do plyniecia pod prad jest np. wyjscie na brzeg, wystawienie twarzy do slonca i obserwowanie z boku, co dzieje sie w rzece 😊. Ja na ten przykład psioczę ale nie uciekam. Ja tez nie uciekam. Ucieczka jest dla mnie rownoznaczna z porazka, poza tym albo trzeba kiedys wrocic, albo wiecznie uciekac, jedno i drugie to dla mnie opcje bardziej niewygodne i meczace niz pozostanie na miejscu i praca nad „harmonizacja” mnie i mojego otoczenia. W czasie pracy zdalnej mialam opcje opuszczenia Szwajcarii i spedzenia tego trudnego czasu badz w wychwalanej przeze mnie Szwecji badz majacej gdzies panujace obostrzenia Polsce badz jakims egzotycznym kraju bez kowidowych obostrzen, ale tego nie zrobilam, bo musialabym rownoczesnie opuscic na dlugi czas rodzne, znajomych, miejsca, w ktorych chetnie przebywam i kota i udac sie do rzeczywistosci, ktora jest mi obca i dla mnie niekomfortowa (nie lubie kilkumiesiecznych wyjazdow i tak dlugiego oderwania od mojej codziennosci). Wybralam wiec psioczenie, trzymanie sie wlasnej linii mimo jej „niepopularnosci”, znalezienie „brothers in arms” dzielacych moje poglady i moj los i podtrzymuacych mnie w ten sposob na duchu i podtrzymywanie w sobie wiary, ze ten koszmar sie skonczy i bede znow chodzic do kina, do klubu, do restauracji, do spa, na basen i jezdzic po kraju wzduz i wszerz. No i mialam racje 😊 Odpowiedz Link
skynews Re: Czwartek (jeszcze) 07.03.22, 06:23 akawill napisał: "A zrobiłbyś taką wyprawę gdyby nie pandemia? No bo jeżeli nie a było świetnie to trzeba być wdzięcznym za pandemię? Doczytuję się nuty jakiegoś obrażenia się na świat/ludzi. Cóż nic w tym złego, Twoja sprawa. W sumie Xurek też psioczy na pandemoję i inne... nielogiczne (c zytaj: głupie) postawy i zarządzenia. Ale dobrze jest być tego świadomym bo to mocny stan ducha. Tym bardziej im bardziej zdecydowane nasze posunięcia. Ja na ten przykład psioczę ale nie uciekam." W życiu nie zrobilibyśmy takiej wyprawy…na głowę nie upadłem, żeby wydawać tyle kasy np. na paliwo. Wspomniałem już, że chodziło głównie o dzieci…one są najważniejsze. Normalnie kiedyś było tak: z Kolonii albo Frankfurtu do Londynu, Mediolanu, Rzymu albo na Majorkę samoloty średnio co godzinę. Nie trzeba było nawet robić rezerwacji. Bilet na lotnisku na samolot, który ma wolne miejsca, a jak nie miał to za godzinę był następny. Za 80 – 150€ w obie strony w sobotę w południe np. do Rzymu posiedzieć na hiszpańskich schodach, zrobić zakupy na Via Condotti, zjeść kolację u Carlo Menty na Trastevere przy Ponte Garibaldi i wieczorem powrót do domu. I nagle nam to odebrano, bo kilkunastu bogatych chłopaków, chcących jeszcze więcej, dla których świat to za mało wymyśliło i realizuje „operację pandemia”. Ta wyprawa przekonała nas ostatecznie, że tak właśnie jest i przekonała nas również, że bardzo dużo ludzi ma genetycznie zablokowaną część mózgu odpowiedzialną za myślenie. Nie obrażam się na ludzi ani świat, nie mam powodu. Ale też nie zamierzam się tym przejmować, bo to nic nie da. Wdzięczność, że tak jest? Powiem tak: fajnie, że nie było tłumów, bo np. Florencja – jak przyjechały autobusy z Azjatami to nie można było nawet spacerować ulicą…jazgot, krzyki, wzajemne przepychanie się (czy w Azji nie ma zwyczajów stania w kolejkach np. do kas?), cały czas błyski fliszów…koszmar. Ale dłużej na pełnym morzu, na małych wysepkach, na bezludnych plażach…jak dłuższy czas nie było nikogo widać, nie było się do kogo uśmiechnąć czy porozmawiać to niekiedy rzeczywiście odnosiło się wrażenie, że w wyniku czegoś tam ludzkość wymarła a my jesteśmy jedynymi, którzy przetrwali (bo się nie zaszczepili!?) ale na szczęście spotykaliśmy podobnych nam „żeglarzy” z różnych krajów tak że można było wspólnie grillować na plażach, napić się wina i przede wszystkim porozmawiać… Odpowiedz Link
akawill Re: Czwartek (jeszcze) 08.03.22, 19:09 Rozumiem... brzmi że było naprawdę fajnie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nie mam głowy do pisania... 04.03.22, 14:17 W moim stanie trwają katastrofalne powodzie, pół miliona ludzi (czyli 6% ludności Nowej Południowej Walii) jest objętych nakazem lub przygotowaniami do ewakuacji (dla lepszego zrozumienia sytuacji - w Polsce proporcjonalnie byłyby to dwa miliony). Ludzie ratują się nawzajem, bo ani władze, ani wojsko nie zorganizowały nic na czas. Historie opowiadane przez znajomych i zdjęcia miejsc, które znam podnoszą włosy na głowie. To, że odwołano loty do miejscowości do której wybierałam się ma urlop i że wynajęte miejsce pobytu nie ma prądu, zasięgu komórkowego ani Internetu to pikuś, bo przynajmniej miasteczko wciąż istnieje. Ja co najwyżej będę siedzieć w ogrodzie zamiast na plaży w Byron Bay, na którą ocean wyrzuca martwe zwierzęta domowe, przyniesione wodami powodzi. W trzech stanach wschodniej Australii zaczęły się zachorowania ludzi na egzotycznego wirusa japońskiego wodogłowia, który przenosi się ze świń i koni na ludzi za pośrednictwem komarów. A komarów jest więcej niż kiedykolwiek, no bo są powodzie... O Ukrainie nawet nie wspominam, bo już nie mam na to miejsca w mózgu. Idę spać, życząc chorującym szybkiego powrotu do zdrowia. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
xurek Re: Nie mam głowy do pisania... 05.03.22, 09:39 Luizo, wspolczuje sytuacji wokol i odwolanego urlopu i zycze, by Twoj ogrod jak najmniej ucierpial. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie mam głowy do pisania... 05.03.22, 23:29 Luizo, koszmar. Współczuję wszystkim dotkniętym, i tym w strachu. Odpowiedz Link
xurek sobota 05.03.22, 13:13 w porownaniu z katastrofami na swiecie Szwajcaria jest chwilowo (i oby jak najdluzej) oaza spokoju: piekna sloneczna pogoda, wiosna w drodze, zadnych kowidowych obostrzen i niewiele kowidowych wiesci, wojna dotyka nas bardzo posrednio. dzisiaj leniwa sobota: sniadanie zjedlismy "w hotelu" :), bo POS sprzatala dom i nie chcielismy przeszkadzac, potem godzinami pilismy kawe i wymieniali ploty, teraz przygotowuje lunch (frytki i mule siedza w piekarniku, zamarynowane ugotowane osmiorniczki czekaja na rzut na patelnie) a po lunchu wypad do spa w Bad Schinznach. na wieczor nie mam jeszcze planow, byc moze po prostu ksiazka i lampka wina. w pracy byl intensywny tydzien z 3 x praca z biura, co mi sie bardzo podobalo, tym bardziej, ze w Zurychu wiosna zaawansowana znacznie bardziej niz w mojej polozonej na przedgorzu wsi. wklejam zdjecia z dedykacja dla Rose :) Odpowiedz Link
roseanne Re: sobota 05.03.22, 13:45 Dziekuje, dziekuje. Jak przylecr, to akurat te przekwitna, ale w sam raz sie zacznie czosnek niedzwiedzi. Zobaczymy- podobno spore polacie drzewostanu na Utliberg wyciete Alergie pelna para, w weekend odwilz noc ciezka Odpowiedz Link
jutka1 Re: sobota 05.03.22, 23:37 Xurku, w sumie zazdroszczę. U mnie choo**za. Walka z problemami zdrowotnymi potrwa chyba dość długo. Jutro spędzę część dnia na wypełnianiu formularzy rezygnacji z jednej polisy. Potem - w ramach uciekania od rzeczywistości - będę się odcinać. Mózg nie przerabia, a i dusza boli. Dobranoc Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: sobota 06.03.22, 10:08 Nie wiem czy zazdroscic udanych wakacji Skynews czy sie oburzac. W sumie - udalo ci sie - gratuluje. Stok zjechal miedzy 1m- 1.2 w dol i mam nadzieje, ze to jest ostatnie obsuniecie. Jest juz obecnie zabezpieczone. Ukonczenie zajmie wiele tygodni. Znieslismy juz dwie tony materialu. Nie wklejam nawet zdjec bo nic na nich nie widac. Nie mamy katasroficznego obsunie4cia zagrazajacego naszemu domowi. Mamy niepodzinke ponizej, ktora musi zostac ogarnieta., Na ulicy; obok ludzie byli przerazeni iloscia wody. Inny sasiad stracil caly backyard i dokladnie nie wiem co ma robic. Tysiace ludzie bez domow, tysiace z bardzo powaznymi problemami. Widze to jako ekologiczna wojne, bo zniszczenia identyczne. I tym malo optymistycznym akcentem. Pucio, pucio. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: sobota 06.03.22, 10:13 Musze tez stwierdzic czytajac wpisy, ze Szwajcaria lub jakies inne kraje w Europie nie sa doznaja zmin klimatycznych jako dobra paronoje. (Bubble i ludzie w takiej tylko takie bzdury wypisuja). Odpowiedz Link
xurek Re: sobota 06.03.22, 15:19 Wspolczuje, czeka Cie trudny czas, ale jestem pewna, ze wyjdziesz z niego obronna reka i definitywnie zakonczysz choo**ze, bo jestes inteligenta i mentalnie silna osoba. U mnie (chwilowo?) swieci slonce na wielu frontach, ale mam za soba ponad dwa lata walki z choroba, od wrzesnia do lutego z powaznymi ograniczeniami i bolem oraz „rodzinna sinusoide nastrojow i sytuacji” od dobrych trzech lat. Czlowiek jest w stanie zaabsorbowac tylko ograniczona ilosc negatywu, toksycznosci oraz losowych pertrubacji bez uszczerbku na zdrowiu. Potem zaczynaja sie albo psychiczne albo fizyczne problemy, albo poloczenie jednych z drugimi. Mnie te ostatnie lata przysporzyly duzo bolu, nieraz rozpaczy, w koncu jednak udalo mi sie znalezc odpowiednia dla mnie droge miedzy asertywnoscia a empatia, miedzy aspolecznoscia i spolecznym zaangazowaniem, miedzy egoizmem i gotowoscia pomocy. Nauczylam sie rowniez akceptowac i „byc w zgodzie” z kazda sytuacja, w ktorej sie znajduje i starac sie znalezc w niej pozytywy. Nawet siedzac dwa miesiace w domu po operacji na drakonskiej diecie udalo mi sie stworzyc dla siebie „nowa normalnosc”. W czasie kompletnego wykluczenia z zycia z powodu lockdownu dla niezaszczepionych rowniez udalo mi sie stworzyc swoja wlasna malenka namiastke „normalnosci i spolecznych kontaktow”. Ale najwazniejsze to chyba to, ze nauczylam sie nie tracic wiary w "lepsze jutro", nabralam pewnosci, ze obojetnie w jakim guanie sie chwilowo nie znajduje, z cala pewnoscia przyjdzie deszcz, ktory zmyje ze mnie brod i smrod a po nim slonce, ktore mnie ogrzeje i osuszy :). Jutko, zycze Ci, zebys czas rekonwalescencji przezyla pozytywnie i bez niecierpliwosci i cieszyla sie kazdym postepem w zdrowieniu. Zycze Ci rowniez, bys w czasie „przerwy od rzeczywistosci” znalazla dla siebie odpowiednia rownowage, ktora pozwoli Ci zachowac psychiczne i fizyczne zdrowie. Trzymaj sie i daj znac, jezeli bedziesz czegos potrzebowala. Odpowiedz Link
roseanne Re: sobota 07.03.22, 15:07 trzymaj sie i kuruj ile zajmie to zajmie -byle do przodu :* Odpowiedz Link
xurek niedziela 06.03.22, 16:07 W piatek przyszedl bardzo niemily list, w ktorym sie mnie zarzuca, ze czegos nie zaplacilam, co moim zdaniem zaplacilam i grozi konsekwencjami, ktorych zignorowac nie moge. Musze na to guano odpowiedziec a w tym celu musze wygrzebac z czelusci komputera oraz szafy z papiorami dokumenty, maile, potwierdzenia wplaty itid itp, i napisac formalne odwolanie, czego organicznie nienawidze. I tak mnie to „zadanie” przeszkadza i blokuje, ze zdazylam juz pojsc na spacer, zrobic gimnastyke, zaplanowac wyjazd na przyszly weekend i znalezc oraz zabukowac co trzeba, ugotowac dwa posilki, przymierzyc tone ciuchow by sprawdzic, czy znow pasuja i wymyslic nowe kombinacje, odkurzyc odpowiednia do nowych outfitow bizuterie, czesc jej sfotografowac, opisac i wkleic do facebooka, wypielic mlecze z mojego „kwiatowego oczka”, napisac dwa dlugasne posty na forum (ten jest trzeci) a do tego koszmarka sie nie zabralam. I czuje jak mnie ta obstrukcja coraz bardziej nadyma i wiem, ze MUSZE sie za to NATYCZMIAST zabrac, ale no kooo....a nie moge i juz! Nie wiem, co poczac 😊. Poza tym jest piekna pogoda, swieci slonce, jest 10 stopni, wiosenne kwiaty juz czesciowo kwitna, lilie kupione w piatek zaczynaja sie otwierac i pachniec w calym domu i udalo mi sie namowic malzonka na pojechanie w przyszly weekend do hodowli jesitrow w Szwajcarskich Alpach z czego sie ciesze jakniewiemco. Widzialam kiedys program o powstaniu tej hodowli i akwarium mieszczacym wszystkie rodzaje jesiotra, ktore mozna zwiedzic i bardzo chcialam tam pojechac, ale oporna rodzine jakos trudno bylo przekonac a entuzjazm wsrod znajomych byl rowniez rowny zeru. Teraz wypije herbate, zjem pralinke i przemowie sobie ostro do rozsadku i sumienia i moze w koncu zniose to kolczaste jajo. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pada bez przerwy od 2 tygodni 07.03.22, 15:09 Pada bez przerwy od dwóch tygodni (poprzedni rekord to bylo osiem dni z opadami ponad 10 mm dziennie w 1964 roku) a w sumie od początku roku mieliśmy chyba 20 dni bez deszczu. Jest 7 marca, do osiągnięcia ROCZNEJ przeciętnej opadów zostało mi jakieś 300 mm. Właśnie odkryłam że na drewnianych deskach do krojenia stojących na blacie kuchennym pojawiła się zielona pleśń. Jutro sprawdzę buty i szafy z ciuchami. Nigdy czegoś takiego w tym domu nie było. Przecieka wiatraczek umieszczony w dachu i kapało z niego na sufit łazienki. Podstawione na poddaszu wiaderko łapie całą wodę ale na suficie mam plamę czarnej pleśni. Na jutro zapowiadane jest u mnie dalsze 8-10 cm deszczu, w Górach Błękitnych o połowę więcej. Góry dzisiaj zostały ogłoszone terenem klęski żywiołowej. Główna linia kolejowa przez GB jest w kilku miejscach zablokowana obsuniętymi zboczami a tunele zalane wodą. Dwie główne drogi przez góry w kilku miejscach też są zablokowane, do północnej Bell's Line of Road nie można się dostać z Sydney ponieważ powódź zalała mosty. W miasteczkach wzdłuż głównej drogi (Western Highway) obsuwa się ziemia, wylewają strumienie i przewracają się drzewa. Buszmen wczoraj dotarł zza gór do Sydney do pracy, co zajęło mu ponad pięć godzin zamiast dwóch ale chyba nie da rady jutro wrócić do siebie i zostanie u mnie. Dochodzi pierwsza w nocy, piekę chleb i jednoczesnie suszę wyszorowane deski do krojenia. Podobno od środy ma zrobić się relatywnie sucho... rozważam pójście do kina w parku żeby się oderwać od wiadomości o koszmarnych powodziach. Posyłam mokre całusy Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
roseanne Re: Pada bez przerwy od 2 tygodni 07.03.22, 15:59 przerazajace to i nawet nie ma solidnego sposobu na rozwiazanie, no bo co zrobisz z natura Xurek, mam nadzieje, ze jednak dalo sie papierzysko znalezc jesiotr ladna i smaczna rybka :) duzo sie pcha pod palce, nic sie nie nadaje na klawisze - nerwica narasta, mimo ze najblizszym nic nie grozi usciski dla wszystkich, Odpowiedz Link
xurek Re: Pada bez przerwy od 2 tygodni 07.03.22, 20:10 Tak, kolczaste jajo zniesione, ale porod byl ciezki i zakonczyl sie dopiero dzisiaj :) Wycieczka zaplanowana w szczegolach, hotel zabukowany, "jesiotrowa" restauracja zarezerwowana. W piatek rano wyjazd, przerwa na pozne sniadanie w Solothurn, stamtad do Neuchatel, gdzie spedzimy popoludnie i przenocujemy. W sobote rano po sniadaniu wyjazd do Frutigen, gdzie spedzimy dzien ogladajac jesiotry oraz ogrody tropikalne oraz jedzac lunch zlozony z jesiotra, kawioru oraz owocow tropikalnych z tegoz ogrodu. jak sie pcha na palce, to pisz, moze pomoze sobie poukladac i sie troche uspokoic? jak to powiedziala dzisiaj moja mama: "to nie jest sprint, tylko maraton", wiec musimy sie nastawic na dlugi przebieg tej wojny i konsekwencje, ktore w jakis sposob kazdego z nas dotkna i madrze oraz oszczednie obchodzic sie z wlasnymi silami i wlasnym zdrowiem psychicznym. Odpowiedz Link
xurek Re: Pada bez przerwy od 2 tygodni 07.03.22, 20:13 czy Twoj ogrod na stoku tez jest zagrozony obsunieciem? Mam nadzieje, ze nie i trzymam kciuki. Mam tez nadzieje, ze dom w GB jest bezpieczny. Idz koniecznie sie rozerwac, zafunduj sobie troche oddechu od negatywnych wiesci. Trzymam kciuci, by wkrotce deszcze ustaly. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lało przez całą noc 07.03.22, 23:25 Przez ostatnie 24 godzin spadło ponad 70 mm deszczu. Nadal leje, chociaż na mapie pogodowej widać już krawędź kilkusetkilometrowej chmury. Może za godzinę trochę zelżeje, oby zdarzyło się bezdeszczowe popołudnie, trzymajcie kciuki! Poszłam nakarmic kury i na inspekcję ogrodu. Woda spływa kaskadami w dół stoku, dom przed zalaniem ratuje dren w trawniku i wyprofilowanie cementowych chodników wokół domu. Kurze podwórko za kurnikiem zostało zalane, płyną przez nie strugi wody. Będę miała brudna robotę żeby te zgniliznę usunąć... a trzeba będzie to szybko zrobić. Xurku, stok się nie obsunie, mam kilka tarasów w górnym ogrodzie, dolny ogród przylegający do tyłu domu ma jak pisałam, dobry drenaż. Jestem na pagórku zbudowanym z gliny na łupkowym podłożu i zarośniętym drzewami, krzewami i innymi roślinami, które utrzymują glebę korzeniami. Domek w GB stoi pusty, lokator się niedawno wyprowadził, więc nie wiem co się tam dzieje. Na szczęście dom jest na wysokiej podmurówce i na piaszczystej działce, więc dopóki nie zwali się na niego jedno z dwóch wielkich drzew od frontu, to powinien stać. Zanim skończy się deszcz, ułożę sobie listę telewizyjną, bo w tym miesiącu wychodzą nowe sezony seriali, które oglądam: Outlander, Lost Kingdom, Killing Eve, Peaky Blinders. Trzeba mieć jakąś rozrywkę... Nie wiem czy pójdziemy jutro do kina na powietrzu, podejrzewam że parkowy trawnik na którym się siedzi zamienił się w błoto. Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lało przez całą noc i dzien 08.03.22, 06:25 Lało przez całą noc i dzien, od 9 rano wczoraj spadlo 120 mm deszczu. Ma padac do jutrzejszego poludnia, potem beda dwa suche dni, po czym pojawia sie przelotne deszcze. Na wszystkich drewnianych meblach pojawila sie taka sama zielona plesn jak na deskach do krojenia. Ide kupic 6 litrow octu podwojnej mocy, czas zabrac sie do czyszczenia. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
xurek wtorek 08.03.22, 10:28 zrobilo sie bardzo zimno, temperatura na lekkim minusie co w porownaniu z plu 10 przed kilkoma dniami jest bardzo odczuwalnym oziebieniem. nadal pelne slonce a wiosenne kwiaty zdaja sie nie przejmowac spadkiem temperatury. pracuje dzisiaj z Zurychu, jest to drugi dzien, w ktorym zniesiony zostal home office: nowy "hybrydowy" model to 2 x biuro i 3 x zdalnie, ludzi jest troche, ale spodziewalam sie wiecej. mam duzo pracy, ale wrocila rowniez energia, wiec sprawia mi nawet przyjemnosc. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: wtorek 08.03.22, 12:46 U mnie pieknie i slonecznie. W koncu po potopie. Stok zostal zabezpieczony. Nie wiem ile czasu zajmie aby wyszlo jak bysmy sobie zyczyli. Sydney zaorane podziami. Okazuje sie, ze natura nie widzi przewagi cenowych w milionowych nieruchomosciach i wszystkich tak samo leje jak w innych reginach. Regiony sa mocno doswiadczane od lat. Sydey chyba pierwszy raz - bo jak Luzka, glosila tutaj kiedys - ludzie biedni kieszkaja poza sydnejska niecka, ktora jest oaza nie naruszalna przez kleski. Cos jak Xurek gloszacy brak zmian klimatycznych w Szwajcarii. Noz coz drogie Panie. Natura ma swoje agenda i w doopie wasze podlady. Byloby milo dystutowac ale nie da rady. Moj stok przetwal...uff oraz przetrwalismy 1000mm. Bedzie budowa aby wytrwac wiecej bo nie widze innej rady. Mamy tutaj wojne ekologiczna pedzaca pelna para. Odpowiedz Link
jutka1 Re: wtorek 08.03.22, 19:16 Tutaj słońce, w nocy przymrozki, w dzień +3*C. Pracowałam tak jak wczoraj, potem gotowałam barszcz czerwony na zakwasie. Wolniutko, długo - wyszedł wyśmienity. Jutro wizyta u lekarza i drukowanie/skanowanie sterty dokumentów. Od czwartku znowu siadam do pracy. I tak się kręci. Pozdrowienia jak zawsze :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: wtorek 11.03.22, 06:59 jutka1 napisała: > Jutro wizyta u lekarza i drukowanie/skanowanie sterty dokumentów. Od czwartku znowu siadam do pracy. I tak się kręci. Byle zdrowie bylo to reszte da sie pokonac. Usciski :) Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek sroda 09.03.22, 18:53 jak u pracowitej mrowki :). od rana dwoje sie i troje, by dac rade z praca, telekonferencjami, zakupami (bo jutro dlugi dzien w Zurychu a potem dwudniowa wycieczka, wiec nie bedzie kiedy) i innymi takimi. mam jeszcze z dwie godziny pracy przed soba a potem padne jak ciapek. lunch gotowalam i spozywalam w takim stresie, ze mi sie talerz wywalil na sukienke i mnie zalal sosem i siedze taka brudna do teraz, bo nawet nie bylo czasu sie przebrac. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: sroda 11.03.22, 06:57 xurek napisała: > jak u pracowitej mrowki :). od rana dwoje sie i troje, by dac rade z praca, telekonferencjami, zakupami (bo jutro dlugi dzien w Zurychu a potem dwudniowa wycieczka, wiec nie bedzie kiedy) i innymi takimi. Bardzo intensywnie zyjesz, mam nadzieje ze wycieczka udana! Trzymam kciuki za zdrowie i zwalczenie papierologicznego kolczastego jaja :) Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 480 10.03.22, 12:45 Za wszesnie sie pochwalilam ze sie dobrze czuje. W sobote sama wezwalam pogotowie, dzisiaj wyszlam ze szpitala. Bedzie dobrze bo MUSI byc dobrze :-) Czego i Wam zycze :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 480 11.03.22, 06:51 maria421 napisała: > Za wszesnie sie pochwalilam ze sie dobrze czuje. W sobote sama wezwalam pogotowie, dzisiaj wyszlam ze szpitala. Bedzie dobrze bo MUSI byc dobrze :-) Dobrze ze nie czekalas tylko wezwalas pogotowie. Kilka dni w szpitalu to wyglada powaznie, uwazaj na siebie , Mario! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 480 11.03.22, 08:09 maria421 napisała: > Za wszesnie sie pochwalilam ze sie dobrze czuje. W sobote sama wezwalam pogotow > ie, dzisiaj wyszlam ze szpitala. Bedzie dobrze bo MUSI byc dobrze :-) > > Czego i Wam zycze :-) *********** Marysiu, trzymaj się! Poprawy i zdrowia życzę!!! Ściskam, J. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 480 11.03.22, 11:31 Dzieki, dziewczyny. Staram sie wybalansowac "uwazanie na siebie" z normalnym funkcjonowaniem, do ktorego przywyklam, czyli ze zwyklym , swobodnym zyciem. Pogoda wspaniala, slonce swieci, chce sie zyc! Milego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piekny jesienny piatek 11.03.22, 07:21 Odkad skonczyly sie deszcze i przyszla sloneczna jesienna pogoda z chlodnymi wiatrami i nocami, czuje sie jak nowa bo uwielbiam jesien! Sasiedztwo gromadnie wyleglo na zewnatrz i przycina trawniki, ja tez zaraz zaczne. Okolica pachnie swiezo scieta trawa. Z dziko zajetych trzech dni (piatek do niedzieli) zrobily mi sie trzy dni prawie wolne. Dzisiaj nie poszlam do pracy, bo dwoch pozostalych koordynatorow ma COVID a ja tez jakos chrzakam i kaszle, wiec odwolalismy. Rano poszlam na COVIDowy test na wszelki wypadek. Odwolalam niedzielne grzybobranie z powodu czesciowo zatarasowanej drogi na grzyby gdzie sa dwugodzinne kolejki. Jest to jedyna obecnie otwarta droga przez Gory Blekitne, linia kolejowa jest zablokowana w kilku miejscach, wiec inaczej niz samochodem i ta jedyna droga nie mozna sie przedostac. Jutro rano mam warsztat, ale tylko przez Zoom a po poludniu zebranie tez przez Zoom. Do nastepnej soboty mam luz, ten czas wolny wykorzystam na prace ogrodowe. W srode pojechalam sprawdzic sytuacje w lasach grzybowych i sa rydze! Przy okazji zajrzalam do znajomych dzikich jablonek, jest na nich mniej owocow niz w zeszlym roku bo padaly deszcze w czasie kwitnienia. W zeszlym roku o tej porze jablka byly juz przejrzale, w tym roku sa niedojrzale... ale zerwalam koszyk kwasnych jablek zeby zrobic zaprawy. Sprawdze je znowu za jakies 10 dni. W domu nastawilam do suszenia owoce czarnego bzu i lecznicza hube (Trametes versicolor, tu znane jako Turkey tail), obrobila miske orzechow bunya, zrobilam dwa prania i zabralam sie do przetarcia zagrzybionych mebli. Jest jesien, jest EKSTRA! Zycze dobrego TGIF-u i relaksujacego weekendu Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, słonecznie, ale zimno 13.03.22, 08:47 Od kilku dni świeci słońce, choć jest zimno. Teraz: -2*C. Wczoraj miałam sobotę pracującą, i po zakończeniu pracy - padłam. Ciągle nie jestem w 100% "normy". Ale chyba idzie ku lepszemu, powoli. Dzisiaj mam wolne, będę nadrabiać "zaległości domowe". I zrobię sobie na obiad placki ziemniaczane. O Ukrainie nie będę pisać, bo mi zaraz ciśnienie skoczy. :-( Wszystkich pozdrawiam :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, słonecznie, ale zimno 13.03.22, 12:17 Przejechalismy dziasiaj przez tereny dotkniete powodziami na polnoc jakies 60minut. Jechalismy glowna autostrada ogladajac czuki bardzo wysokich drzew pokrytycg smieciami z wody. Okolica juz w pelni posprzatana -ufff. Nie ma zadnych smieci. Wszystkie drzwi biznesow otworzone - suszenie. Minelilsmy kilka konwji armii. Bardzo dziwne uczucie. Kojarzy mi sie z 81. Rozmiaru powodzi tutaj nie sa w stanie oddac zadne media. Siedzielismy z panem mezem cicho liczac nasze blogoslawienstow tylko pracy na stoku, ktore obliczam na 2-3 miesiace. Jutro nastepne zamowienie na dwie tony kamienia. Jesli Sydney dostanie opady nawet troche mniejsze niz sie odbyly to utonie w gownie, bez wody pradu, szamba, zywnosci co jest bardzo bliska przyszloscia. Przerazajace jest, ze stan rzadowy nie robi nic. Do tej pory mieli tylko jeden zly dzien. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, słonecznie, ale zimno 13.03.22, 12:31 Nie pamietam czy wspomnialam? W czasie gdy robilismy to na zdjeciach nizej w ramach urlopu Pna meza oraz mojego skasowania prac u klienta aby zaadresowac mozliwosc 'land slide' firma Pana meza przerwala jego urlop oglaszajac wyrzucienie go z pracy. Ogolnie to jestem do tego rytualu juz bardzo przyzwyczajona. Tym razem byl to najgorszy czas. Wzielam udzial w spotkaniu i zjebalam cala firme ktora zaczela mi czytac moje prawa w zoomowej rozmowie w moim wlasnym domu. Pan maz wyladowal ok ale kurwa sa jakies moze jeszcze gdzies granice ludzkiej ucziwosci. Jesli nie to bedzie walka o ogien oraz mad max. Czuje sie jak w strefie wojny. I tym akcentem...pucio.pucio. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 480 14.03.22, 00:18 Boska jesienna pogoda trwa, więc dzisiaj znowu pracuję w ogrodzie, w szortach i górze od bikini żeby załapać trochę słońca. Z nasion wysianych do plastikowych korytek wyrosły śliczne sadzonki brokułów i kapusty. Jeszcze są trochę za małe żeby je wysadzić do ogrodu. Dostałam od znajomej nasiona dwóch odmian czerwonej kapusty oraz fioletowej kalarepy, dzisiaj pójdą do korytek. Wrzucam zdjęcia leczniczych grzybów, bo kolorowo wyglądają. Gdy będę w lesie następnym razem, może znajdę i pozbieram, aby mieć więcej na parzenie wzmacniających zimowych herbatek. To tyle z domu i zagrody, życzę Wam wiosny równie pięknej jak moja jesień Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 480 14.03.22, 18:24 Tutaj tez pieknie, aczkolwiek niewiele z tego dzisiaj mialam, bo pracuje od 8 rano i to dopiero pierwsza przerwa na "odprezenie mozgu", nie liczac krotkich intermezzo na spozycie posilkow przezornie przygotowanych wczoraj. W piatek / sobote odbylismy krotka wycieczke do Neuchatel oraz hodowli jesiotrow w Frutigen. Neuchatel znamy, ale chetnie wspielismy sie na zamek, polazili nad jeziorem i po miescie. Rozstawili fajne rzezby zwierzat w naturalnej wielkosci w roznych miejsach w miescie - fajnie to wyglada. No i przezylismy najwieksza hotelowa wpadke naszej podrozniczej historii: najwiekszy syf swiata za 170 CHF!. Facet podpial linka hotelu obok do swojej obrzydliwej "oberzy": miast sniadania, ladnego pokoju oraz miejsca do parkowania byla skrzynka z kodem na klucz, strome krete schody bez windy na trzecie pietro i kuchenna wneka z wyposarzeniem sredniowiecznym. Wlasciciel odmowil spotkania tudziez anulacji bez potracenia z karty kredytowej twierdzac, ze "widzialy galy co braly", booking dopiero po wyslaniu im w niedziele zdjec zareagowal i zwrocil koszty rownoczesnie wymuszajac na nas, ze zwrot kosztow powiazany jest z niewystawieniem negatywnej opinii... Znalezlismy inny hotel, na obrzezac miasta, ale w sumie OK, bo parking przed samym wejsciem a 2.5 km dalej bardzo dobry steakhouse. Wklejam kilka zdjec z Neuchatel: Odpowiedz Link
xurek Szwajcarskia przedsiebiorczosc 14.03.22, 18:41 jest naprawde podziwu godna. W gorskiej miejscowosci Frutigen jest hodowla 80'000 jesiotrow. Do hodowli wykorzystany jest jesiotr syberyjski jako idealny ponoc kompromis mieczy iloscia i jakoscia wyprodukdowanego kawioru i miesa a iloscia lat koniecznych do osiagnieca dojrzalosci plciowej oraz wymagan w stosunku do miejsca i "obslugi". Baseny z jesiotrami oraz system filtrow mozna podziwiac z oszklonej platformy nad nimi. Oprocz tego stworzono akwarium, w ktorym plywa chyba z 20 gatunkow jesiotrow ze sciezka informacyjna na ich temat lacznie z filmikami. Z jesiotra wykorzystywane jest wszystko: kawior, mieso a nawet skora. Hodowla ma wlasna marke kawioru, sprzedaje kawior online, do ekskluzywnych restauracji oraz w sklepie na miejscu. W sklepie mozna rowniez kupic swiezego oraz wedzonego jesiotra, kawior i bizuterie / torebki zrobione z jego skory przez miejscowa artystke tudziez produkty kosmetyczne wytwarzane w zaprzyjaznionej manufakturze w Thun. Jesiotra mozna rowniez zjesc w zintegrowanej tropikalnej restauracji. Woda w basenach przyplywa z lodowca Lötschberg, jej filtrowanie i czyszcenie z "jesiotrowych odpadow" produkuje biologiczny gaz, ktory ogrzewa tropikalne ogrody skladajace sie glownie z roslin uzytecznym produkujacych kawe, owoce oraz przyprawy. Ogrod produkuje 2 tony owocow rocznie, ktore sprzedawane sia w tym samym sklepiku oraz zuzywane w tropikalnej restauracji. Oprocz tego prowadzone sa "warsztaty robienia przypraw", gdzie mozna pod nadzorem wyszkolonych pan z wyhodowanych w ogrodach ziaren i lisci zrobic sobie swoja wlasna mieszanke. Sa place zabaw dla dzieci oraz otwarty "basen" z kilkoma jesiotrami, ktore daja sie glaskac i "oblewaja" gosci machajac tylna pletwa. Restauracja jest super, stoliki stoja na glebie wsord tropikalnch roslin, kazdy ma dla siebie swoja prywatnosc. Serwowane sa dania z jestiotra z tropikalnymi owocami. Ja mialam tandoori z filetu z jesiotra z guawa i papaya, S. thai cury z mango i klopsikami z jesiotra. Byly pyszne, soki z miejscowych owocow rowniez. Jestem pod glebokim wrazeniem tego, w jak estetyczny i ekologiczny sposob mozna zarabiac duzo kasy. Wklejam kilka zdjec: Odpowiedz Link
maria421 Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 14.03.22, 19:37 Jesiotr to zdecydowanie najlepsza ryba jaka kiedykolwiek jadlam, niestety bardzo rzadko serwowana. Fajnie ze Szwajcarzy robia Rosjanom konkurencje w kawiorze :-) Widac ze mieliscie fajna wycieczke. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc - Tropenhaus 15.03.22, 06:09 Xurku, przeczytalam z zapartym tchem Twoj opis Tropenhaus Frutigen bo to jest biznes z mojej bajki. Zaraz poszlam na ich strone, poczytalam z wybaluszonymi oczami, obejrzalam zdjecia (w tym paski i torebki). Definitywnie musze zwiedzic Szwajcarie... Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc - Tropenhaus 15.03.22, 17:37 Definitywnie musze zwiedzic Szwajcarie... zapraszam, moze w koncu kiedys sie uda zmonotwac spotkanie w Szwajcarii zanim sie "rozsypiemy" :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 15.03.22, 09:09 Xurku, co za wspaniałe miejsce! Zazdroszczę Wam wizyty... Dla mnie, tak jak dla Marysi, jesiotr był najlepszą rybą, jaka jadłam w życiu. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 15.03.22, 13:47 Przepraszam na szczanie na wasze entuzistyczne wpisy. Nic tutaj nie wygada kolorowo. Co wasze media produkujac sa sorry gowno warte. Rozmiar zmian klimatyczych jest u was bez praktycznego zrozumienia. Nie macie bladego pojecia co sie wkrotce zacznie. Luska jest lunie. Naprawda stoku pod wrzuceniu recznie 3 ton wymaga 2 3 razy wiecej. Mamy problem w glownym tankiem na wode. Obecnie musimy wypompowac 45 litrow wody. Jak cztam te 'happy' wiadomsci z Europy. Wojna...i europa wschodnia poniesie glownie konsekwenscje. Zachod ma w doopie Ukraine, Polske i wszystkie wschodnie kraje. There you go. Pick up mushroom. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 15.03.22, 13:57 Mam na ulicy 14 domow oraz dwa domostwa gdzie ludzie nie maja co jesc. Dla mnie jest to stan kleski zywiolowej. Jak to to sie stalo, ze w bogatej Australii sa ludzie prawie bez jedzenia. Luska wam tego nie powie. Nie ma pojecia bladego co sie dzieje. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 15.03.22, 14:06 Narobiłyście mi apetytu na jesiotra, nigdy go nie jadłam. Nie mam możliwości dopaść tu tej ryby; w zastępstwie skoczę do sklepu i kupię barramundę, czyli tutejszego okonia. Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 15.03.22, 16:13 Ja tez po raz pierwszy widzialam i jadlam jesiotra. Owszem, bardzo smaczna ryba. Kiedys na Karaibach jadlam swiezo zlowionego marlina i ten byl chyba jeszcze ciut lepszy. Ale z pewnoscia kiedys tam jeszcze pojedziemy i wezmiemy "jesiotrowa plyte". Dzisiaj natstepny dzien zawalony robota po uszy i tak bedzie do konca tygodnia: w ogole nie pojade do Zurychu, bo szkoda mi tych trzech godzin w podrozy, ktore moge poswiecic na prace. Teraz robie przerwe na "podwieczorek": bedzie krem z kalarepy, prawie rownie dobry jak jesiotr :). Pogoda dzisiaj bardzo dziwna: rano padal rzesisty deszcz a po nim przyszla jakas taka rozowozolta mgla i skapala swiat w spooky swietle. I tak jest do teraz. Wzeszly wszystkie moje cebulkowe kwiaty w nowym "kwietnym oczku": krokusy juz kwitna, zonkile sa dosc duze a tulipany ledwo wystaja z ziemi. Rosnie tez szczypiorek i niestety rowniez mlecze. W niedziele mamy zamiar je wypielic: zeszlego roku na wycieczce spotkalysmy pania, ktora takie male mlecze zbierala i mowila, ze na salate - moze tez sprobuje? No to zmykam na "kalarepowke" i do kieratu. Odpowiedz Link
xurek pyl znad Sahary 16.03.22, 08:31 We wczorajszej prognozie pogody szwajcarska telewizja podala, ze ten dziwny lekko pomaranczowy kolor nieba spowodowany jest burzami piaskowymi nad Sahara i wiatrami, ktore pyl przyniosly do nas. Pokazywali zdjecia z terenow gorzystych wygladajace znacznie bardziej spooky niz moja okolica. fenomen ma ponoc potrwac kilka dni i rzeczywiscie, dzisaj znow otoczona jestem rozowawa mgla. Czegos takiego nie przezylam od kiedy mieszkam w Szwajcarii (a jest to 27 lat), ale ciesze sie, ze mi sie "nie wydawalo" i jestem przy zrdowych zmyslach :). Telewizornia twierdzi, ze fenomen nie jest niebezpieczny a te pyly uzyzniaja ziemie, wiec podziwiam rzadkie wydarzenie pracujac intensywnie. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: pyl znad Sahary 16.03.22, 11:05 Niesamowite, wiatry z poludnia wczesna wiosna, na tyle silne, ze przynosza piasek z Afryki? Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek Re: pyl znad Sahary 16.03.22, 12:02 ano, pisza o tym w annalach, tutaj artykul ze zdjeciem z naszej "najpowazniejszej" gazety :) Sahara w Szwajcarii Odpowiedz Link
roseanne Re: pyl znad Sahary 16.03.22, 12:59 Hm, raz to juz w Szwajcarii zaobserwowalam, Odpowiedz Link
roseanne Re: Szwajcarskia przedsiebiorczosc 15.03.22, 15:23 fajna wycieczka zwierzaki i postacie z miasteczka pamietam z ostatniego pobytu mmm, wedzony jesiotr... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda przelotnie deszczowa 16.03.22, 11:02 Od wczorajszego wieczoru do dzisiejszego rana padalo, poza tym mialam dzien medyczno-administracyjny, wiec nie pracowalam w ogrodzie. Odbije to sobie jutro bo ma byc sucho i cieplej. Zaczne chyba od zebrania meksykanskich ogorkow (zwanych rowniez mysimi melonami), ktore zarosly cale drzewo pomaranczowe. Kury zaczely sie pierzyc na zime, wnetrze kurnika oraz czesc ogrodu, w ktorej buszuja sa pokryte piorami. We wtorek maja przyjsc iscie letnie temperatury, 29-30 stopni w cieniu. Bede ogrodkowac w opalaczu, gorace dni sa tez idealne do czyszczenia podjazdu i chodnikow woda pod cisnieniem, w tym celu pozyczylam maszyne od znajomej. Przed poludniem pojechalam na mammografie + USG; powinnam to robic co roku, ale ostatnio bylam w 2019, wiec... Wyniki odbiore jutro, dzis dostalam tylko zdjecia. W drodze powrotnej zrobilam zakupy i pojechalam do punktu testowania koronwirusa, kolejki sa coraz wieksze bo coraz wiecej ludzi choruje. Ja sie testowalam, bo w zeszly czwartek widzialam sie z corka a ona w weekend padla razem z chlopakiem na COVID, drugi raz w tym roku. Te same objawy co w styczniu: piekace pluca, goraczka, bole gardla i miesni :( Testuje sie bo mam perspektywe trzech dni pod rzad pracy z ludzmi, najpierw piatkowa praca w ogrodzie spolecznosciowym, w sobote warsztat w innym ogrodzie a w niedziele grzybobranie. Wynik testu dostane moze jutro. Pod wieczor odbylam sesje jogi - moja instruktorka dodala nowa sesje w srody wieczorem! W sobote tez mi sie uda zaliczyc dwie sesje jogi (vinyasa i yin) bo w/w warsztat jest po poludniu; normalnie w soboty pracuje rano wiec bardzo rzadko udaje mi sie pojogowac. Przy okazji wyprobowalam nowe wdzianko, czyli spodnie haremowe, bardzo wygodne! Chyba kupie druga pare, albo zmajstruje z tkanin albo starych ciuchow zmagazynowanych w skrzyni "na pozniej". No to tyle w domu i zagrodzie. Zycze milego humpday :) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek jak babie lato 17.03.22, 09:45 Trwa ciepła pogoda, narobiłam się w ogrodzie jak mrówka. Grają cykady i świerszcze, ptaku się nawołują a chwasty rosną w oczach. Dostałam negatywny wynik testu na COVIDa oraz dobre wyniki mammografii. Jutro nie idę do pracy, mam za dużo do zrobienia w domu a tylko 5 dni na skończenie robót. Pozdrawiam z miejskiej wsi Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek jak babie lato 17.03.22, 12:07 Zazdroszczę, Luizo. Tutaj w nocy był przymrozek, teraz 4 stopnie na plusie, pochmurno. Piasek znad Sahary dotarł wieczorem, bo księżyc w pełni był kompletnie pomarańczowy. Gratuluję wyników. :-) Ja przez chwilę nie pisałam - kończyłam zlecenie (wysłane), reperowałam zdrowie. Chyba - odpukać! - idzie w dobrym kierunku. Odpowiadając na pytania Luizy "jak jest w Polsce" w związku z wojną: na prowincji nikt sie nie rzuca na bankomaty, w sklepach jest wszystko. Część produktów podrożała, ale podwyżki zaczęły się już w styczniu, bo inflacja i wyższe koszty transportu. Bardzo zdrożał olej opałowy (odczułam niestety na własnej skórze, bo musiałam uzupełnić), i oczywiście paliwo na stacjach benzynowych. To ostatnie mnie wprawdzie nie dotyczy, ale większość ludzi wokół - tak. W tym temacie, od kilku dni mam sny, a raczej koszmary, o wojnie, niewoli, zaginionych i ich poszukiwaniach. Niepokój pewien jednak jest, no i tak straszliwie mi szkoda Ukrainy i Ukraińców. Pa, na razie Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek jak babie lato 17.03.22, 19:18 Mielismy przepiekne pomaranczowo-rozowe niebo o zmroku. Chyba pyl saharyjski i do nas dotarl. Odpowiedz Link
xurek TGIF 18.03.22, 13:05 I to naprawde, jestem wdzieczna, ze tydzien pracowy wlasnie sie skonczyl. Pogoda bylejaka, niebo stalowoszare, wiec pylu saharyjskiego juz w powietrzu nie ma. za chwile musze do miasta: apteka i niewielkie niespozywcze zakupy. Wieczorem troche domowej administracji, gotowania i odpoczynek. Wiecej planow na dzis nie mam. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 18.03.22, 14:59 tu od prawie tygodnia temperatury dodatnie wczoraj bylo 15 wiec oczywiscie alergia w pelni, nosze maseczki- troche pomaga, komentarze ,ze juz nie trzeba sa w kolo, ale ja swoje z praktyki wiem jak co roku przy roztopach pojawia sie coraz wiecej dziur na drogach - nasz ulica to juz doslownie patchwork - wiksze dziury sa tylko zasypywane , a raczej nadsypywane dopuki nie zakonczy sie przebudowa szpitala 3 przecznice dalej nie bedzie wymiany powierzchni, nie bedzie poprawienia swiatel, itd itp - jedyna zmiana, odkad tu mieszkam, 11 lat, to po potraceniu starszejosoby na wozku inwaldzkim na pasach- nareszcie umocowano blykajace swiatlo, operowane guzikiem, ale i tak wiekszosc kierowcow ma to w ......glebokim powazaniu halda sniegu na backyardzie wciaz sporo ponad metr wysokosci , przod od strony zachodniej topnieje szybciej zamowilam sobie torbe podreczna bagazowa na amazonie, w lutym. Taka co to sie na raczke od walizki naklada po prawie miesiacu czekania i mojej pisownej interwencji dowiedzialam sie ,ze mam czekac do 28.03 po kolejnej , telefonicznej - no bo przeciez lece 21 , okazalo sie ,ze pakunek zostal zagubiony 3 tygodnie temu i dostane zwrot kosztow, taki lajf no wiec sciagam wszystko co ma byc spakowane , pewnie zaczne proces eliminacji dzis Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 19.03.22, 08:37 Rose, współczuję dziur na drogach, hałd śniegu i "przygody" z torbą. :-( Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 19.03.22, 08:39 xurek napisała: > I to naprawde, jestem wdzieczna, ze tydzien pracowy wlasnie sie skonczyl. ********** Mam takie same odczucia, jeśli chodzi o mój tydzień pracy. Cała szczęście, dzisiaj i jutro mam wolne. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, wolny weekend 19.03.22, 09:34 Za oknem słońce i zero stopni. Dzisiaj i jutro - wolne. To znaczy, wolne od pracy zawodowej. Za to wreszcie mam trochę energii i doprowadzam kuchnię do ładu. Powoli, ale do przodu... Planów kulinarnych nie mam: na obiad barszcz ukraiński (tylko podgrzać), kolacja - coś małego, wymyślę. Jutro za to upiekę schab nadziewany suszonymi śliwkami (+ czosnek, sól, pieprz, majeranek). Część użyję jako "plastry schabu w sosie pieczeniowym", część jako wędlinę, a resztę - do zamrażarki. Potrawa wielozadaniowa. :-) Jeśli starczy mi samozaparcia, to koło południa podetnę krzaczory z przodu domu. Wisterii nie ruszam - Pan od Wisterii ma przyjechać na początku kwietnia. Przy okazji ściacha konary wierzby przed domem, i zrobi coś z powaloną przez wichurę wierzbą przy tarasie. A jakoś w przyszłym tygodniu oddam traktorek do generalnego remontu. Właściciel (nowego) punktu serwisowego jest znajomym i klientem Mańka, więc mnie dobrze potraktuje, bez oszukiwania. Jednym słowem - wiosna na horyzoncie. :-) Poza tym chyba mi leki podpasowały, bo wygląda na to, że sytuacja się stabilizuje. Odpukać. I stąd pewnie mój przypływ energii (raczej na pewno). Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, wolny weekend 20.03.22, 10:22 Zlapalam opone dwa tygodnie temu na takiej dziurze. Prace nad stabilizacja stoku postepuja. Znieslismy juz wiecej niz polowe z 6.5 ton zakupionych materialow. Zaczyna wygladac i naprawde imponujaco. Przy okazji wscieklej pogody musimy zabezpieczyc glowny zbiornik wody. Zaczal cieknac. Czekamy na kosztorys, ktory oczywiscie zaakceptujemy bo nie mamy czasu na bawienie we wlasne naprawy. Poza tym ulica jest super. Mam w koncu sens bardzo dobrych sasiadow z ktorymi mamy super stosunki. Zdecydowanie na plus i mamy 'community', gdzie wiem, ze moge liczyc na ludzi. Z plazy dziesiaj. Kan mogaca wciaz toczyc kamienie. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Sobota, wolny weekend 21.03.22, 13:58 Jutus, ciesze sie ze lekarstwa dzialaja, pichcisz smakowitosci i planujesz wiosenne prace ogrodowe. Wszystko idzie ku lepszemu i tego nalezy sie trzymac! Pozdrawiam cieplutko, probujac sie pozbyc nadmiaru sloneczka (jutro ma byc 28 w cieniu, po cholere taka pogoda na jesien?) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pracowity poniedziałek po pracowitym weekendzie 21.03.22, 00:36 Uff, narobiona jestem jak dziki koń a tu czeka większa kolejka zadań... W sobote prowadziłam warsztat o kompostowaniu w ogrodzie społecznościowym, założonym na dawnym wysypisku. Wszystko rośnie w obramowanych drewnem podwyższonych grządkach wypełnionych przywiezioną czystą ziemią. Na miejscu są dziesiątki kompostowników, kilka farm robaków itp. W niedzielę odbyło się pierwsze tej jesieni grzybobranie, pogoda była wspaniała, słoneczna i ciepła, grzyby też dopisały więc wszyscy byli zadowoleni. W drodze powrotnej podjechaliśmy po zapasy cydru do miasteczka Bilpin, znanego z sadów jabłkowych. Pr, okazji zaimportowalam Buszmena na tydzień, żeby pomógł mi z pracami ogrodowymi przed otwarciem ogrodu w przyszły weekend. Dziś będę wycinać przerośnięte gałęzie i przycinać krzaki żeby zwalić je na stos przed domem, jutro przyjadą gminni kontraktorzy, zmielą wszystko na wiory i będę miala kilka worków do ściółkowania ogrodu. Planowałam dzisiaj czyścić podjazdy wodą pod ciśnieniem, ale rano zjawili się inni gminni kontraktorzy żeby wymienić zapadnięty odcinek chodnika akurat u wylotu moich podjazdów, więc nie moge ich czyścić dzisiaj, bo cała woda będzie spływać wlasnie na to miejsce. Podobno jutro chodnik będzie dostatecznie twardy żeby po nim jeździć Oddalam się do zajęć, pozostawiając Wam kilka zdjęć z weekendu i życząc pięknej wiosennej pogody i pasujących nastrojów! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
roseanne Re: Pracowity poniedziałek po pracowitym weekendz 21.03.22, 03:58 To czerwone to te tzw czarcie costam costam? Weekend byl mocno deszczowy Tydzien ma byc pojedynczocyfrowy na plusie, ale duzo wody, plynnej i tej zmarznietej, noce ciagle mrozne Nie udalo sie wczekowac online, wiec trzeba bedzie pojechac na lotnisko wczesnie, no trudno, mam audiobooki, ebooki i filmy Docelowo caly tydzien duzo slonca i wysokie nascie, co cieszy Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Pracowity poniedziałek po pracowitym weekendz 21.03.22, 12:07 Jutro przychodzi spec od wodnych zbiornikow. Wszystko przejdzie przez ubezpieczalnie jako zywiol oraz efekt obsuniecia ziemi na dzialce. Bardzo dobra wiadomosc. Tysiace dolarow zaaoszczedzone. Obsuniecie jest juz bardzo fajnie ogarniete. Pewnie tez wlepie zdjecia jak te wyzej. Pewnie blizej. Drogie Panie tak wyglada ktos, kto pracuje fizycznie od lat. Pucio, pucio. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Pracowity poniedziałek po pracowitym weekendz 21.03.22, 13:55 roseanne napisała: > To czerwone to te tzw czarcie costam costam? U nas nazywa sie Octopus stinkhorn a potocznie Devil's Fingers, polska nazwa nie oddaje grozy wygladu i zapachu :) sprawdzilam, po polsku tego grzyba nazywa sie Okratek Australijski (Clathrus archeri) > Nie udalo sie wczekowac online, wiec trzeba bedzie pojechac na lotnisko wczesnie, no trudno, mam audiobooki, ebooki i filmy No wlasnie, czytalam ze torba nie doszla, co chwile cos, ale byle podroz przeszla nudna i bez wydarzen, to bedzie dobrze. Trzymam kciuki! > Docelowo caly tydzien duzo slonca i wysokie nascie, co cieszy Wygrzej sie, jak wrocisz do domu, moze tez bedzie cieplej. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
xurek Re: Pracowity poniedziałek po pracowitym weekendz 21.03.22, 16:50 Rose, zycze Ci szybkiej, bezproblemowej i bezstresowej podrozy. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Pracowity poniedziałek po pracowitym weekendz 21.03.22, 12:21 Nie kupuje zadnych Luizy wiadomosci z tzw ogrodu. Dla mnie to twz. fake news. Sorry, zajelo mi 15 lat aby wystapic. Full of er, in what. Odpowiedz Link