Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 483

22.06.22, 23:42
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Trudne dni 22.06.22, 23:56
      Od poniedziałku trudne dni zawodowo. Męczę się, idzie jak krew z nosa. Wszystkie plany skończenia wstępnej wersji zlecenia w tym tygodniu okazały się "snami o potędze".
      No nic. Bywa.

      Po 2 dniach ochłodzenia zaczęła się znowu letnia pogoda, dzisiaj 26*C, do niedzieli tak samo albo wyżej. W sumie mi to na razie nie robi zbytniej różnicy: piętro jeszcze nie nagrzane, a parter dogrzewam przez otwarte okna (zimą parter był mało ogrzewany i się wychłodził).

      W ogóle to poza pracą nie mam czasu na nic, ledwie na jakieś mało czasochłonne gotowanie. Dzisiaj sąsiadka dalsza (z którą nie mam bardzo bliskich relacji), spotkana na zewnątrz jak gadałam z sąsiadką najbliższą, a tamta mijała nas na rowerze, spytała, kiedy wybieram się na urlop. W przyszłym roku, odpowiedzialam zgodnie z prawdą, ku jej niezmiernemu zdumieniu. :-///

      Eeeee... dobra, nie jojczę już, cicho.
      • roseanne Re: Trudne dni 23.06.22, 19:31
        Żyjemy, czuwam i robię co należy

        Nieustannie dziwię się jak możliwe są ewidentne głupoty konstrukcyjne
        Miernik wody umieszczony w szafce pod blatem, by się do niego dostać należy klęknąć na podłodze, wyjąć wszystko co na półkach, plus półkę....
        Czeka mnie odczyt jutro .. yay!

        Dostarczono nam mebelki balkonowe. Miejsca jest ile jest...
        • jutka1 Re: Trudne dni 24.06.22, 05:01
          roseanne napisała:

          > Żyjemy, czuwam i robię co należy
          *********
          Czapki z głów!

          > Nieustannie dziwię się jak możliwe są ewidentne głupoty konstrukcyjne
          > Miernik wody umieszczony w szafce pod blatem, by się do niego dostać należy kl
          > ęknąć na podłodze, wyjąć wszystko co na półkach, plus półkę....
          > Czeka mnie odczyt jutro .. yay!
          **********
          Przodujemy w tym, niestety.
          Metraż nie usprawiedliwia.

          > Dostarczono nam mebelki balkonowe. Miejsca jest ile jest...
          **********
          Bardzo ładne mebelki :-)
    • jutka1 TGIF 24.06.22, 05:32
      Znowu mnie bezsenność poderwała. Jasny gwint. :-///

      Zapowiadają na dziś 30*C... Za oknem bezchmurnie, będzie niezła patelnia...
      Na szczęście dom ma grube ściany i trzyma temperaturę. Zobaczymy, co będzie za kilka dni, a zapowiadają upały co najmniej do przyszłej soboty, z apogeum 34*C i 36*C w cieniu. Ufff.

      Plany na dziś prozaiczne: praca. Na obiad zjem młodego bobu, na nic innego nie mam pomysłu ani kucharskiej energii. Niechciej mnie dopadł. To pewnie przez te upały, przepracowanie i niedospanie.

      Czego Wam nie życzę. :-) Miłego piątku! :-)
      • roseanne Re: TGIF 24.06.22, 09:24
        Dziś też pobudka koło 5
        Potworny ból głowy... Lyknelam coś, poczytałam, w końcu zapadłam znów na niecała godzinę

        Z rana spacerek do Lidla po bułeczki dla rekonwalescencji i jakieś owoce , plus rum
        No bo skoro jest gdzie sobie w miarę wygodnie usiąść wieczorem i na dodatek świeża mięta dostarczona...
        Straganiki okoliczny, z auta, jakoś się mniej pojawia ostatnio.

        Odgruzowalam licznik, opisany powyżej
        i czekam...9-16...
          • xurek Re: TGIF 24.06.22, 22:55
            Jutko, wspolczuje takiego zlecenia ogolnie a w lecie szczegolnie. Trzymam kciucki, by poszlo juz z gorki.

            Rose, mebelki ladne, dopasowane do plytek na podlodze, przydaly by sie jeszcze poduchy dla wiekszego komfortu siedzenia z tym drinkiem :)

            moj urlop dobiega konca, pomijajac problemy z noga byl wysoce udany. naprawde odpoczelam majac wokol mase przestrzeni, ciszy, mala ilosc milych ludzi oraz nic do roboty.

            dzisiaj zarowno moj apartament jak i ogrod sprawdzily sie w upale: drzewa urosly na tyle, ze znalazlam bardzo fajne i przewiewne miejsce w cieniu, w ktorym spedzilam na czytaniu wiekszosc dnia. okolo 17-tej wybralam sie na wycieczke rowerowa przez las do Jaroslawca i na plaze. zrobilam ok 14-tu kilometrow w cieniu drzew i bylo bardzo przyjemnie. a na wejsciu na plaze "zmaupowalam" pare siedzaca pod drzewkiem przy wejsciu i zrobilam tak samo. Idealne plazowanie: cien, spokoj, super widok na plaze i morze. Nawet sie potaplalam w wodzie, ale krotko, bo obawialam sie przeziebienia tego nerwu kulszowego.

            apartament sie nie nagrzal zbytnio, wiec wieczorem latwo dalo sie go schlodzic do sensownej temperatury spalniczej.

            od jutra pelno gosci z dziecmi, nie tylko u nas, rowniez na calej ulicy. bedzie wiec amargeddon - przygotowuje sie na dzien spedzony pod drzewem ze sluchawkami w uszach :).

            a w niedziele skoro swit powrot do domu.

            zalaczam kilka zdjec z dzisiejszego dnia
            • roseanne Re: TGIF 25.06.22, 10:36
              no tak, wakacjeszkolne sie zaczely... armagedon doprawdy...

              wygladaj zdjecia wielce relaksacyjnie


              moje mebelki nie byly wybierane pod kolor, tylko pod wielkosci funkcjonalnosc :)ogolnie paleta kolorystyczna tego mieszkania mocno odbiega od mojego standarty, ale nie moje...


              hydraulicy pojawili sie o 10 dzis,
              obowiazkowy"plumbers crack" zaprezentowli - u mnie czesciej pracownicy tej profesji nosza kombinezony
              zapowiedzieli ,ze jakis zawor do wymiany, ae sie beda umawiac pozniej


              mieszkanie sie juz od dachu nagrzewa. zostaly zamowione zaslony mocno ograniczajace swiatlo, moze to tez troche ogrzewanie ograniczy - istniejace rolety nie wystrczaja moim zdaniem
    • xurek sroda 29.06.22, 21:26
      chyba jakis nowy "rekord" forumowej hibernacji - od piatku nikt nic nie napisal :).

      wrocilam w niedziele, bezproblemowo i bezstresowo, flight assistance to bardzo wygodny sposob podrozowania.

      od poniedzialku zycie wrocilo na utarte tory "praca, lekarze, bol i upal". jest jakis postep, ale i masa niepewnosci, bo co specjalista to inny pomysl na temat przyczyn obecnego stanu a tym samym terapii.

      jutro po raz pierwszy jade do Zurychu, bo jest 30-lecie istnienia filii firmy i nieobecnosc bylaby negatywnie potraktowana. ma byc ponad 30 stopni a party na jakims "rooftopie", wiec bedziemy sie smazyc.....

      poza tym nic nowego, S starszy wyjechal na tydzien do krewnych do Irlandiid i ponoc strasznie tam marznie i zalewaja go strugi deszczu.
      • jutka1 Re: sroda 29.06.22, 21:46
        xurek napisała:

        > chyba jakis nowy "rekord" forumowej hibernacji - od piatku nikt nic nie napisal
        > :).

        O przepraszam. 2 wpisy zrobiłam w niedzielę. :-)
        • roseanne Re: sroda 29.06.22, 23:18
          tu z zasadzie nie ma o czym informowac

          ok, jest od wczoraj przenosny klimtyzator
          sa nowe zaciemniajace zaslony - dwa dni przegrzania pod rzad wystarcza...

          rekonwlescencja pacjentki powolna

          zostaje tu jeszcze miesiac, musze byc pewna, ze ona moze sobie sama poradzic
          • jutka1 Re: sroda 30.06.22, 06:06
            Rose, siły życzę.
            Dobrze, że macie klimatyzator, a i zaciemniające zasłony to świetny pomysł.
            "Lato w mieście" bywa jednak trudne.
          • xurek Re: sroda 30.06.22, 09:59
            upal pewnie w rekonwalescencji nie pomaga, dobrze, ze rozwiazalyscie problem, bo taki upal non-stop moze wykonczyc. trzymam kciuki za postepy w zdrowieniu.
    • jutka1 Czwartek po burzach 30.06.22, 06:23
      Zeszły weekend i poniedziałek-wtorek były tak upalne, że niemal mnie wcisnęło w ziemię. Gdyby nie grube mury domu, to bym chyba nie wytrzymała. Wczoraj zaczęło trochę odpuszczać, czyli spadło poniżej 30*C, i kilka razy padał deszcz — a wieczorem zaczęły się burze jedna po drugiej. Dzisiaj ma być 28*C, jutro 30*C, a w weekend ochłodzenie.

      Trudno się pracuje w takie upały, ale skończyłam pierwszy draft zlecenia, mam przerwę na przewietrzenie mózgu, od jutra ostateczne sczytanie, i wysłanie do klienta. A od przyszłego tygodnia zaczynam następny "odcinek" zobowiązań zawodowych. Ufff...

      Poza tym wczoraj pojechałam "do miasta" i załatwiłam masę zaległości biurokratycznych, więc na następne tygodnie czy miesiące mam spokój.

      Mam nadzieję, że operacja Marii się udała.

      Miłego czwartku :-)
      • xurek Re: Czwartek po burzach 30.06.22, 10:05
        tutaj w srodku tez przyjemnie: grube mury plus "rozwiazania chlodnicze" czynia dom chlodna oaza w ukropie.

        przed chwila wyszlam na chwile po szczypior do ogrodu i mimo, iz jest dopiero 10-ta spocilam sie w ciagu dwoch minut. o 15:30 musze wyjsc i jechac na to party. przygotowany outfit jest czarny i nie chce go zmieniac, bo w tym kolorze czuje sie "imprezowo" najlepiej. ale juz wpadam w panike jak pomysle o drodze do autobusu, z autobusu do pociagu, z pociagu do podmiejskiej kolejki a potem do tego ruftopa. no i samo party zapowiada sie na klimatyczna katastrofe. ponoc jest tam basen i zaproponowano nam, bysmy wzieli stroje kapielowe, ale jakos niespecjalnie mam ochote na biurowa impreze w plazowym outficie, wiec wybiore meke panska w ukropie, co najwyzej zamocze stopy.
        • roseanne Re: Czwartek po burzach 01.07.22, 19:24
          Jak tam po imprezie dachowej?

          Jest piatek wieczor. Upal nieznosny. Roslinki balkonowe nie wyrabiaja.
          Jakis duren w okolicy wierci bezlitosnie. Zaczyna 7 wieczorem i ciagnie sie to prawie do 11...

          Wczoraj byl wieczor wychodny, resto Prime Cut,
          Rekonwalescentka miala wszystko przygotowane na latwa kolacje
          • xurek Re: Czwartek po burzach 02.07.22, 09:46
            impreza byla nie calkiem "dachowa", raczej taka "wysoko - podestowa" a basen okazal sie byc ustrojstwem dla surferow. miejsce nazywa sie "urban surf" i jest calkiem OK, bo od wody bije chlodem a cala przestrzen imprezowa jest zadaszona = zacieniona. bylo i owszem dosc cieplo, ale calkiem znosnie.

            byly bardzo fajne i ciekawe rozmowy z kolegami, klienatami i partnerami biznesowymi, ciekawe "historyczne przemowienie o agencji", zarcia od groma i wszystko moim zdaniem niezbyt dobre: twarda wolowina w szaszlykach, szaszlyki z kurczaka tak utopione w dziwnych przyprawach, ze w ogole nie dalo sie wychwycic kurczakowego smaku, jakies tak dziwne w smaku kielbaski, ze nawet taki miesozerca jak ja nie mogl sie przemoc, salatki takoz plus utopione w sosach. do picia cala masa najprzerozniejszych alkoholizmow plus woda, ale zadnego "zmyslnego" bezalkoholowego napoju, wiec z racji moich lekow przeciwbolowych spedzilam wieczor o wodzie.

            byl pokaz "zawodowych" surferow: bardzo fajny, bo zarowno performance jak i sami surferzy plci obu byli bardzo estetyczni :). a potem mogl surfowac kto chcial i paru z firmy sie zglosilo. szlo im roznie, jednym lepiej, innym gorzej, a najlepiej spisal sie nasz 55-letni CFO :). i musze powiedziec ze w stroju surfingowym (czyli bardzo obcisly neopren) prezentowal sie calkiem calkiem :)

            za to dojazd do imprezy to byla koszmarna sauna a jak wracalam to przechodzila burza, wiec na ocinku 100 metrow do domu zostalam przemoczona do nitki.

            wczoraj byl nastepny dzien "medycznych eksperymentow" - dano mi zastrzyk znieczulajacy w biodro, ktory mial niby na kilka godzin rozluznic miesnie. zastrzyk (a raczej seria) bolal tak, ze lzy sie laly a znieczulenie wytrzymalo 20 minut zamiast obiecanych kilku godzin a potem byl absolutny koszmar. za to o dziwo dzisiaj od rana jest znacznie lepiej, z srodkami przeciwbolowymi nie czuje zadnego bolu i moge sie normalnie poruszac. ki czort i ciekawe jak dlugo wytrzyma :)

            dostalam tez wlkadki ortopedyczne do butow, bo ponoc caly problem zaczyna sie od stop i tego ze sa koslawe, slabe i ja je zle stawiam. uczucie chodzenia we wkladkach jest bardzo dziwne - zobaczymy, co dadza.

            za chwile wychodze do wiejskiej kawiarni na "babskie sniadanie" z ulbuionymi wsiowskimi znajomymi.

            S. wrocil wczoraj z Irlandii, ale jeszcze go nie widzialam, bo wrocil tak pozno, ze juz spalam i wyjechal dzis do pracy, zanim wstalam. jestem ciekawa relacji.

            Rose, jak bylo w restauracji?
            • roseanne Re: Czwartek po burzach 02.07.22, 11:09
              restauracja bardzo nowoczesna, wielgachna wysoka hala, szklo od sufiru prawie po podloge
              strategicznie parawany/ mini scianki
              czesc stolikow z krzeslami, czesc z kanapkami
              wszystko w ciemnje bardzo oprawie, fajne oswietlenie
              obsluga wielce przyjemna, meska, elegancka, brylujaca zartami - no no , caliem fajne

              ostrygi, filet mignion, wno , drinki itd itp
              a potem jeszcze spacer i obgladniecie muralu z Kora i speak easy

              wieczor byl doprawdy wielce mily



              dobrze, ze zastrzyki dzialaja, mechanika takich zabiegow jest wielce skomplikowana. pomiedzy rozluznieniem miesni, blokada newrow, poszerzeniem ruchliwosci stawow



              zupelnie absolutnie off topic - dlaczego cukinia w Pl ciagle jest zbierana i sprzedawana przerosnieta? gdy wielkosc przekracza dlugoc lokcia , a skora jest twarda - przeceiz to jest zbrodnia tak marnowac warzywko
              • jutka1 Re: Czwartek po burzach 02.07.22, 11:41
                roseanne napisała:

                > ostrygi, filet mignion, wno , drinki itd itp
                *********
                Zguglowałam tę knajpę, całkiem całkiem. Ale menu angielskie z tyloma błędami, że mnie zęby rozbolały. :-)

                > zupelnie absolutnie off topic - dlaczego cukinia w Pl ciagle jest zbierana
                > i sprzedawana przerosnieta? gdy wielkosc przekracza dlugoc lokcia , a skora
                > jest twarda - przeceiz to jest zbrodnia tak marnowac warzywko
                **********
                Zgaduję, że cukinię w PL jadają przede wszystkim w formie: 1) ugotowanej (a raczej przegotowanej) w różnych leczo, ragout, zapiekankach etc.; 2) podgotowanej i potem zamarynowanej w occie. Tutaj skórka mięknie, a duże cukinie pewnie wydają się "poręczniejsze" - i jakoś pestki ludziom o dziwo nie przeszkadzają... :-/
    • jutka1 Sobota - pierwszy dzień wolnego weekendu :-D 02.07.22, 11:49
      Tak, tak. Mam wolny weekend! :-)))

      Dzisiaj punkt główny programu: obiad u Włocha z Mańkiem. Knajpa prowadzona przez Włochów z polskimi "wżenionymi przyległościami"; raz w tygodniu mają dostawę świeżych owoców morza, więc już zarezerwowałam — oprócz stolika — scampi dla Mańka i mule w białym winie z foccachią dla mnie.
      Jutro wyjazd z przyjaciółką na targ eko.
      Poza tym czytanie, oglądanie i nicnierobienie. Weekend idealny. :-)

      Pogoda na świecie: ochłodziło się i spochmurniało. Po patelni ostatnich dni — cudo.
      • xurek Re: LUIZO!!! 05.07.22, 11:21
        tez widzialam w dzienniku telewizyjnym niepokojace reportarze, ale mysle, ze u Luizy wszystko w porzadku, tylko jak zwykle zawalona praca :)

        jestem dzisiaj w Zurychu, jakos sie tutaj dokustykalam, ale fajnie jest byc w biurze. jutro wieczorem przyjezdza mama ze znajomymi, beda do niedzieli, ja od czwartku mam urlop.

        Pogoda dzisiaj bardzo fajna: slonecznie, ale "tylko" 25, wiec naprawde przyjemnie.
      • luiza-w-ogrodzie Re: LUIZO!!! 05.07.22, 14:21
        jutka1 napisała:

        > Czytam o deszczach i ewakuacjach w Sydney — R U OK?

        U mnie na gorce spoko, w domu sucho. Po 40 centymetrach deszczu w ciagu 4 dni w ogrodzie zalalo znowu drewutnie i kurze podworko oraz podmylo chodnik. Wiaderko na poddaszu zbiera wode przeciekajaca z dachowego wentylatora a rynna wygieta pod ciezarem deszczu sle wode na sciane lazienki, ale tak mam od marca, czekam az ubezpieczalnia przysle rzemieslnikow do naprawy (naprawy juz zatwierdzili).

        Poza tym u mnie wszystko OK, duzo pracy i pogodowa sennosc przy niskim cisnieniu, szarym niebie i poziomym deszczu... moze sie wygrzebie jutro i wroce na forum.

        Pozdrawiam ziewajac
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • roseanne Re: LUIZO!!! 05.07.22, 17:10
          uff uff dogrze, zes bez-pieczna i bez wiekszych szkod

          przyznam, ze nie czytalam widmosci przez kilka dni, czystka mentalna - dobrze mi zrobilo

          po fali upalow teraz leje, ze haj
          zdazylam zrobic pdstawowe zakupy, wykonujac trase podwojnie, bo dopiero przy kasie zauwazylam brak portfela... - tak to bywa, jak sie uzywa torebki i plecaka na zmiane

          zrobilam dzis gulasz z borowikami - znalazlam mrozone w karfurze - smak ok, konsystencja niebardzo
          dawno nie mialam "lesnych" nie susznych grzybow,

          no i tak, z dnia na dzien...
    • jutka1 Środa, deszcz 06.07.22, 08:20
      Padało chyba całą noc, sądząc po kałużach, rano intensywnie, teraz popaduje. Jest 19*C, maks dzisiaj: 21*C, czyli spore ochłodzenie. Rano czułam, że w nocy było zimno. :-/

      Wczoraj wysłałam zlecenie, i dzisiaj dałam sobie dzień wolny - bo jutro c.d. pracy. I będzie to-to trudniejsze i dłuższe od poprzedniego. Ughhh.

      No nic, to od jutra. Dzisiaj jem czereśnie i jagodę kamczacką, zrobię pastę z wiejskim białym serem eko, na nic więcej kulinarnego nie mam energii ani ochoty. Nastąpiło zmęczenie materiału. :-(

      A poza tym nic takiego się nie dzieje. No i tyszpiknie. :-)
    • jutka1 Niedziela, zimno... 10.07.22, 09:07
      13 stopni na termometrze! Wtf? :-/

      Wczoraj pracowałam, niestety. Dzisiaj odpoczywam. A od jutra znowu katorga. :-( Ech...

      No nic. Myślę dużo nad niedawną propozycją zawodową, jutro powinnam dać odpowiedź i sama nie wiem. Sporo plusów, ale są też minusy. Zobaczymy, co przeważy szalę.

      Mario, odezwij się, mam nadzieje, że wszystko OK?
    • xurek upalna sroda 13.07.22, 16:36
      ponad 30 stopni, "pogodynka" podaje dla mojej wsi ostrzezenie przed niebezpiecznym dla zdrowia upalem. Musialam wyjsc dwa razy i omal sie nie udusilam oraz rozplynelam we wlasnym pocie. Zaslony zasloniete, klima puszczona w ruch, napoj z lodem na biurku i nigdzie sie juz dzisiaj nie wybieram.

      dobrze, ze chociaz w domu temperatura do wytrzymania.
    • xurek upalow c.d. 15.07.22, 09:35
      Nadal ostrzezenie przed upalem niebezpiecznym dla zdrowia dla mojej wsi. 9:30 rano i 27 stopni, odczuwalne 40 :). Jest przeokropnie, za chwile wychodze na fizjo, dobrze ze to tylko 100 m do przejscia, ale z bolaca noga oraz w tym upale to prawie maraton.

      Noga ma sie nieco lepiej, ale wciaz jeszcze jest daleko od normalnosci. Dwa ciwczenia, jedno zapodane przez fizjoterapeute i drugie przez lekarza "TCM" pomagaja najbardziej. Szczegolnie to drugie, bardzo dla mnie dziwnie, powoduje "strzaly" w calym dolnym kregoslupie i duza ulge, ale jest bardzo meczace.

      Poza fizjo mam w planie siedzenie w domu az do wieczora, potem moze spacer, jezeli pogoda sie zmiluje. Na obiad zrobie chyba jakas zimna zupe: mam pomidor, ogorka, bulion: ma ktos jakis pomysl na cos smacznego?
      • jutka1 Re: upalow c.d. 16.07.22, 15:15
        Xurku, współczuję upałów. Czytam dzisiaj o Hiszpanii i Portugalii, kompletny armagedon, a i w Paryżu upał niemożebny. Tutaj ochłodzenie, maks. dzisiaj: 21*C. Przed chwilą przeszła ulewa, ale już nie pada.

        Weekend na poły pracujący. Skończyłam i do poniedziałku mam wolne.
        Zrobiłam sałatkę śledziową jako weekendową strawę, a teraz mam zamiar nie robić nic i trochę się ponudzić. :-)))
        Poza tym cisza i spokój, czego i Wam życzę (c) m. k. :-D
        • roseanne Re: upalow c.d. 18.07.22, 20:45
          No i juz, po wiejskich przygodach
          Nie bylo upalow, ba, bylo wrecz chlodno i dosc wodniscie

          W piatek poszlysmy ogladac gwiazdy, zciemnilo sie na dobre po 22.30
          Obejrzalysmy wschod pomaranczowego ksiezyca w pelni, ale nie mialam swohego telefonu
          Jak wrocilam robic zdjecia Lysy byl juz znacznie wyzej i znacznie bledszy
          W sobote lalo, w niedziele czulysmy sie podle i tez lalo
          Zapalono nawet w kominku, bylo 18c

          Dzis bylo troche zrywania owocow i tyle
          Jutro od rana powrot do ciagu okolomedycznego - jak to jest, ze rejestracja medyczna czynna jest tylko 3x w tygodniu, miedzy 8-9 rano...
          • xurek Re: upalow c.d. 19.07.22, 10:03
            czyli wypad "na pol udany" :). Jakie owoce zebralysice? co to jest rejestracja medyczna? w jakims osrodku?

            tutaj jest dziesiata rano i 28 stopni. w zenicie ok 15-tej ma byc 37. za chwile wybywam na fizjo, na szczescie zostane zawieziona i odebrana, bo inaczej chyba odwolalabym termin. poza tym nie zamierzam wysciubic nosa na zewnatrz.

            fala upalow zapowiadana na ten tydzien i nastepny. jakiekolwiek grile czy ogniska w calym kraju zabronione, grilowac wolno jeszcze w ogrodku na grilach gazowych i elektrycznych, ognisk palic nie wolno nigdzie. kary za niestosowanie od 50'000 CHF do kary pozbawiania wolnosci. w poludniowym wloskim kantonie zabrioniono napelniana basenow, podlewania ogrodow oraz mycia samochodow. kary od 10'000 CHF wzwyz. sytuacja musi byc powazna, jezeli wala takie kary.

            poza tym zapowiedziano oficjanle podniesienie kosztow na media w wynajmowanych obiektach o min. 70% (wynajmujacy moga okreslac swoje ceny, ale panstwo ma pewna kontrole nad gornym pulapem oraz wysokoscia podwyzek) i poradzono wszyskim, by albo dobrowolnie podniesli wysykosc placonego zadatku, albo zaczeli na te okolicznosc oszczedac, by w styczniu, kiedy przyjda rozliczenia, nie obudzic sie z reka w nocniku.

            jedyna pozytywna wiadomosc, to ze mam pierwszy czerwony pomidor na krzaku oraz dorodne dwie cukinie, ktore zostana wrkotce nadziane, zapieczone w piekarniku i spozyte.
            • roseanne Re: upalow c.d. 19.07.22, 13:04
              owoce : porzeczki czerwone i czarne, wisnie, pierwsze jablka

              rejestracja medyczna - do przychodni sie rejestrujesz, zamawiasz wizyte itd itp - tu z powodu sytuacji epidemiologicznej, przy nie istniejacych prawie zadnych obostrzeniach - tylko przez telefon

              czekamy wciaz na wyniki operacji z poczatku czerwca....by wreszcie specjalista powiedzial ,czy to koniec klopotow, czy potrzebne jakies dalsze leczenie
              • xurek Re: upalow c.d. 19.07.22, 18:24
                tu z powodu sytuacji epidemiologicznej, przy nie istniejacych prawie zadnych obostrzeniach - tylko przez telefon

                tak, przypominam sobie ten paradox i wspolczuje. jedyne wyjasnienie jakie mam, to wygodnictwo sluzby zdrowia?

                trzymam kciuki za otrzymanie na czas wynikow zawierajacych same pozytywy.

                jest godzina 18:15 i 36 stopni. jak otwarlam drzwi na taras to mnie zwalilo z nog. a panna Rain w ogole nie wraca do domu, tak ja ta pogoda zachwyca. przeszla calkowicie na "wlasny garnuszek" - lowi co popadnie, czyli glownie padalce i myszy i prawie calkowicie przstala jesc kocie zarcie. bylysmy u pani weterynarz, ktora po tym, jak Rain wskoczyla na co sie dalo, obwachala wszystko lacznie z pania doktor i spokojnie dala sie zwazyc, zaszczepic, pobrac krew i wcisnac sobie tabletke na odrobaczenie stwierdzila, ze kot jest w superformie, zarowno fizycznej jak i psychicznej. po ogedzinach futerka i inspekcji kilku ranek w roznych etapach gojenia przyznala mi racje, ze nie nalezy jej wypuszczac noca, bo wojownik z niej nie najlepszy. na szczescie przychodzi do mnie, jak wychodze poznym wieczorem odetchnac na taras, wiec zabieram do domu i zamykam kocia klape. Mlody wychodzi do pracy przed siodma, to klape otwiera. zdaniem pani weterynarz jesienia Rain powroci zarowno do domowych pieleszy jaki i kociego zarcia oraz uzywania kuwety. czyli bedziemy mieli wydanie kota letniego i kota zimowego :)
                • roseanne Re: upalow c.d. 19.07.22, 23:02
                  ot ciekawostka :)
                  nie mialam jeszcze takiego kota, sezonowego


                  spedzilysmy wieczor w galerii, klimatyzowanej
                  potem obejrzalysmy pokaz fontann, muzyki i siwatel przed - mile to bylo
    • xurek czwartek - krotki odpoczynek od upalow 21.07.22, 08:53
      wczoraj wieczorem padalo z jakies 2-3 godziny, temperatury spadly do przyjemnych 22 stopni. teraz jest pochmurno i przyjemnie, ale po poludniu fala upalow ma wrocic - ma byc 28 stopni w penlym sloncu a jutro powrot do ponad 30. biorac pod uwage zwiekszona wilgotnosc powietrza bedzie finska sauna :(.

      poza tym mam przed soba intensywny dzien pracowy.

      milego dnia zycze
      • jutka1 Re: czwartek - krotki odpoczynek od upalow 21.07.22, 13:25
        Też nie słyszałam o kocie sezonowym. :-)

        Tutaj — na zewnątrz — upał okrutny. W domu da się wytrzymać, szczególnie na parterze. Na pietrze już muszę zasłaniać okna, ale jeszcze jest do zniesienia. Grube niemieckie mury robią swoje. :-)

        Poza tym praca, praca, praca. I tak co najmniej do listopada, a może i dłużej. Jasny gwint... Jedyne pocieszenie, że jest i zarobek, czyli jest czym opłacić rachunki. ;-)

        Trzymajcie się! :-)
    • jutka1 Weekend, c.d. upału 23.07.22, 07:34
      Upał nie odpuszcza. OK, jest chłodniej niż w ostatnich dniach, bo ma być „tylko” 31*C, ale i tak... Po południu ma być ulewa i burza.

      No nic. Weekend mam gospodarczo-towarzyski. Dzisiaj rozmrażam lodówkę na parterze i doprowadzam dolną kuchenkę do akceptowalnego stanu, plus składam sąsiedzką wizytę imieninową (przeniesiona na południe ze względu na zapowiadany popołudniowy deszcz, bo impreza będzie w ogrodzie). Jutro jadę z Mańkiem na obiad do knajpy w górach. Nie pracuję (kurczę, pierwszy weekend w pełni bez pracy, od długiego czasu).

      W sumie zapowiada się bardzo miło. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • roseanne Re: Weekend, c.d. upału 24.07.22, 14:46
        o piekielnych upalach w stolicy ok, moze nie piekielne, ale tuz pod rozgrzewajacym sie dachem, ktory to oddaje cieplo w dol, nastapila wczoraj bardzo silna burza
        najpierw wiatr wzbijal kurzawy piaskowe tak pod pierwsze pietro, potem sciana wody, ze znikly z widoku kominy cieplowni na Zeraniu

        wyrazne ochlodzenie - bylysmy na brunchu na Powislu i tylko 20 C - mialysmy rezerwacje, wiec nie mialymy klopotow z miejscem, ale ogolnie widac popularny punk, bo ludzi w wejsciu tlumy -SAM
        • xurek Re: Weekend, c.d. upału 25.07.22, 14:43
          jest poniedzialek i upalu ciag dalszy. znow pogodynka podaje "ostrzezenie upalowe", jest 35 stopni. w domu z klimatyzacja i wentylatorem da sie wytrzymac, ale wyjscie na zewnatrz to koszmar. jutro musze do Zurychu w upale i z bolacym biodrem, juz sie ciesze :).

          Rose, Jutka, widze, ze mialyscie mimo upalow fajny weekend, miejmy nadzieje, ze reszta tygodnia pomimo upierdliwosci roznych tez taka bedzie.
            • roseanne Re: Weekend, c.d. upału 29.07.22, 10:46
              Ja się pakuje, choć wielce po łebkach, zostawiając część kapsuły garderobianej, skoro będę tu za dwa miesiące,+-
              Podstawowe kosmetyki też chyba zostawię, bo mam kopie w MTL i Zurychu.

              Dostałam nowe kłęby owczej wełny, takiej jeszcze nie zwiniętej przędzy, z zamówieniem na pled i męskie skarpety
                • roseanne Re: Weekend, c.d. upału 30.07.22, 08:57
                  Jasne, przy dobrych wiatrach i bez kłopotu na łączach powinnam dotrzeć przed wasza północą, ale kto wie

                  Postraszono mnie wczoraj, że różne rzeczy się dzieją na lotnisku w Frankfurcie...jakieś przetrzymane, opóźnione lub odwołane loty ..
                  Nic to
                  Zakupiłam Dwójniaka w bezcłowym, jak będzie źle to otworze i osusze.
                  • roseanne Re: Weekend, c.d. upału 30.07.22, 14:11
                    Cokolwiek mogło nawalić, na razie nawala

                    Zamknęli mi bramkę przed nosem, potem w kolejkę priorytetowa wcisnely się rodziny z dziećmi, w sumie z 20 osób

                    Potem na 10inut przed boarding zmienili mi Gate

                    W Frankfurcie wylądowały gdzieś na tyłach lotniska, zamówiony specjalny transport się nie stawiał.
                    Potem mnie wozili w te i spowrotem przez ponad godzinę. Zmieniono mi znów bramkę. Potem ogłoszenie, że lot opóźniony o pół godziny, teraz, że dwie
                        • jutka1 Re: Weekend, c.d. upału 31.07.22, 15:09
                          roseanne napisała:

                          > dotarlam, wymoczylam sie, przespalam 5 godzin...
                          > sie snuje ogladajac zniszczenia
                          **********
                          Dobrze, że dotarłaś, i dobrze, że pospalaś.

                          Jakie zniszczenia?
                          • roseanne Re: Weekend, c.d. upału 31.07.22, 15:45
                            dom i ogrodek pod opieka Mlodego byl
                            sporo roslin doniczkoych zainfekowanyc ziemiorkami, co jakos trzymalam na wodzy przez ostatni rok prawie - chyba jednak musze kilka roslin wyrzucic...
                            kilka roslin podlewane bardziej wg kalendarza, niz potrzeb, beda odchorowywac, ale powinny przezyc

                            ogrod przerosniety, spedzilam na razie kolo 2 godzin, a przeciez to malutki skrawek gleby tylko, glownie pojemniki

                            no i badzmy szczerzy, mam inne kryteria , jak podstawowy poziom czystosci do wygody codziennej wyglada, nie mowie o myciu okien - to mnie przerasta

                            co w sumie zupelnie rozumiem i sie nawet nie zloszcze - wiem ,ze Mloda tez sobie rzeczy uklada wg jej widzimisie teraz, po moim 2 miesiecznym szarogesieniu sie
                                • roseanne Skoro i tak w szponach insomnia.. 02.08.22, 16:37
                                  No to pomyślałam, że nich coś dla ducha z tego mam i poszlam oglądać wschód słońca.

                                  Ogólnie jest ciepło, ma być gorąco. Wilgotność powietrza b.duza.

                                  Ogródek trochę obskubany
                                  Kilka doniczek przesadzonych

                                  Czekam na telefony zwrotne by poustawiać wizyty

                                  Ps. Jak zwykle zdjęcia się wkleiły nie po kolei, ale łatwo się domyślić, jak ciąg ma wygladac
                                  • xurek Re: Skoro i tak w szponach insomnia.. 02.08.22, 21:34
                                    zdjecia piekne, mam nadzieje, ze widoki podniosly Ci rowniez nastroj. ochlonelas juz po koszmarnej podrozy?

                                    tutaj bez zmian: upal na dworze i bol w kregoslupie i biodrze. jestem wykonczona zarowno jednym jak i drugim oraz niespojnoscia diagnoz i propozycji terapii.

                                    poza tym byl dlugi weekend, narodowe swieto z fajerwerkami, ale z racji powyzszych nie wysciubilam nosa i zajelam sie szyciem. uszylam 3 pary spodni oraz cztery bluzy - wszystko tym razem sie udalo, aczkolwiek nie obylo sie bez kilkukrotnego prucia :) przejelam od Rose metode prasowania kazdego szwa, w sumie pomaga w szyciu, ale zwalnia tempo no i w tym upale....

                                    za dwa tygodnie mamy weekendowy wypad do Polski na rocznice wesela - nie mam pojecia, jak temu podolam, jezeli stan nogi sie nie poprawi.
    • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 483 02.08.22, 11:46
      U nas ogromne zmiany. Pan maz wciaz szuka pelno wymiarowej pracy. Ma od kilku miesiecy tylko lokalna mala prace. Szukanie zatrudnienia okazuje sie pelnowymiaroym zajeciem, gdzie firmy oczekuja aby stawil sie na wywiady rezygnujac z tych dorywczych dni i godzin.

      Nie mialam zamiaru czekac jak oraz kiedy Pan maz znajdzie prace. Znalazlam wiec dodatkowo do mojego biznesu stale part time zatrudnienie. Mam wiec komercjalne oraz fabryczne sprzatanie, ktore uwielbiam bo w moim miasteczku- swietnie platne. Wywalilam wszytkich wolno placacych lub upierdliwych klientow.

      Wszystkie finasne sa wiec obecnie na mojej glowie, wlaczajac wszytkie domowe rachunki i jak dobrze jest miec taki luksus, ze jesli zajmie mu nawet nastepne 6-10 miesiecy nie naruszymy 'redundancy', oszczednosci oraz absolutnie nic sie nie zmieni w naszym zyciu. Mam dzieki temu doswiadczeniu swietny dochod, ktory przprawia mnie o usmiech gdy mysle, co mialam w szkole...hahah
    • xurek upalna sroda 03.08.22, 13:39
      jakze by inaczej. jest 36 stopni, na jutro zapowiadaja 38. slonce bezlitosnie nagrzewa wszystko - wyjscie bosa stopa na kamienie przed domem badz asfalt grozi oparzeniem. mialam jechac jutro do Zurychu, ale ani mysle sie stad w ten upal ruszac. dom przestaje sobie dawac rade z tymi temperaturami: na dole jest 25, na pietrze 27 stopni. wciaz sie poce. jedynie w sypialni klima schladza do 20, na noc wylaczam i otwieram okno, rano jest 24. da sie przynajmniej spac.

      to jest moim zdaniem znacznie bardziej doopiaste lato niz deszczowe 20-pare stopni. nienawidze upalu.
    • jutka1 Czwartek, słońce i sprzątanie 04.08.22, 07:45
      Za oknem słońce, ma być 30*C.
      Dzień przeznaczam na sprzątanie: dzisiaj parter, jutro piętro. A jutro przyjeżdża na weekend przyjaciółka z czeskiej strony gór, więc i trochę zajęć kulinarnych mam.

      Trudno uwierzyć, że jest druga połowa lata... Ten rok 2022 będę pamiętać jak przez mgłę. Mega-zlecenie, terminy, ciągły wyścig z czasem, zmęczenie i niedospanie. :-(
      Do tego otworzył się worek i mam następne dwa zlecenia: jedno niewielkie, ogarnę w przyszłym tygodniu, drugie duże na październik-listopad. Na szczęście klienci przełknęli bez szemrania fakt, że podniosłam stawki. W końcu o inflacji wiedzą wszyscy.

      I taka zapracowana spotkam święta i nowy rok. A potem padnę. :-/

      No nic. Nie jojczę. Żyję, zarabiam, na chleb z omastą jeszcze starcza.

      Miłego dnia :-)
    • xurek piatek 05.08.22, 10:09
      0 9:30 bylo juz 30 stopni. chyba sie rozplyne.

      po woczrajszych plotach z tutejsza przyjaciolka, ktora za pol roku przechodzi na emeryture naszla mnie nowa fala rozmyslan, co i gdzie ze soba poczac jak juz bedzie tak daleko. pewne rzeczy postanowilam "na pewno", niektore zas ciagle walkuje na nowo i nie moge dojsc do zadnej konkluzji.
      • akawill Re: piatek 08.08.22, 17:33
        Xurek,
        A czy to dotyczy Twojej emerytury? Napisz coś więcej jesli możesz. U mnie Wielka Rezygnacja jest mocno na myśli i ciekawi mnie co inni myślą.
        • xurek Re: piatek 08.08.22, 21:36
          co oznacza "Wiekla Rezygnacja"?

          Moja emerytura sie zbliza, co samo w sobie jest pozytywne :).

          Ale sprawy zyciowe nie ulozyly sie wedlug planu, czego skutkiem w wielkim skrocie jest to, ze jezeli nie wygram na loterii, to nie dane mi bedzie byc zamozna emerytka w Szwajcarii :).

          Mam wiec opcje skromna emerytka w Szwajacarii / zamozna emerytka w tanszym kraju (jezeli tak, to trzeba by wybrac jaki) i musze sobie odpowiedziec na pytanie, ktora z tych opcji jest mniejszym zlem :).

          Mam rowniez dwie opcje sfinansowania emerytury: jedna to zatrzymanie moich inwestycji i zycie z nich oraz badzo skromnej panstwowej emerytury, co najprawdopodobniej jest finansowo lepsza opcja ale rownoczesnie wymaga wiecznego sie nimi zajmowania, albo zlikwidowanie ich i doplacenie maksymalnego wkladu do funduszu emerytalnego i zapewnienie sobie w ten sposob solidnej stalej miesiecznej emerytury do konca dni moich bez zadnego dalszego zaangazowania z mojej strony. I tutaj znowu pytanie, ktora opcja jest mniejszym zlem :).

          Zadna z opcji, ktore mam do dyspozycji nie jest idealna, kazda ma zupelnie inne plusy i minusy.

          Zblizam sie powoli do odpowiedzi na te wszystkie pytania, ale naprawde powoli, na zaszadzie dwa kroki do przodu, jeden do tylu, a czasem nawet dwa do przodu i dwa do tylu :).

          A Toba jakie emerytalne targaja dylematy?
          • akawill Re: piatek 09.08.22, 05:52
            Xurku, ja właśnie kończę 58 lat i dużo myślę o emeryturze. Głównie dlatego, że nie lubię firmy w której obecnie pracuję. Ale też dlatego, że jakoś nie ma dla mnie w tej chwili alternatywy zatrudnienia – jakoś mnie nikt nie chce. Trochę się temu dziwię bo w pewnym sensie jestem w pełni sił profesjonalnych i z doświadczeniem i nie wiadomo jakich oczekiwań nie mam. Ale są jakieś powody, że nie udaje się. Ja się trochę domyślam o co chodzi ale tak naprawdę to mi ta kwestia w zasadzie teraz już zwisa. I tu dochodzę do zjawiska Wielkiej Rezygnacji. Tu jest co Wiki na ten temat pisze
            en.wikipedia.org/wiki/Great_Resignation
            i ja to przyjmuję ze zrozumieniem i niejakim potwierdzeniem. Wygląda na zjawisko także europejskie, jeśli nie światowe. Może bym jeszcze dodał do Rezygnacji, Przetasowania także określenie Przebudzenia. Oczywiście wiąże się z pandemią i przemyśleniami oraz odczuciami społecznymi oraz indywidualnymi których pandemia była katalizatorem. Nie wiem w jakim stopniu u mnie pandemia miała wpływ, a jaki po prostu wiek i fakt zatrudnienia w gównianej firmie, że mam dość (mimo że tak naprawdę w ogóle mógłbym dalej i więcej). Po prostu ...fork it.
            Ale mam ten spokój i komfort, żeby przemyśleć i zaplanować, kiedy, oby jak najwcześniej, iść na emeryturę. I wychodzi mi za 3 lata. I składa się na to kilka czynników, ale najbardziej namacalnym jest to że za 3 lata akawilątko pójdzie na studia. Teraz jest w szkole średniej i jest to paskudny dla niej okres na zmiany. A zmiany są niejako wbudowane w dalsze elementy planu: przeprowadzka w tańszą okolicę aby obniżyć koszty, także od strony podatkowej i wykorzystanie pieniędzy ze sprzedaży domu bo ten nowy będzie miał niższy wkład własny. A to wszystko po to żeby opóźnić wyciąganie pieniędzy z funduszy emerytalnych czy to własnych czy emerytury państwowej. Mam to dość dobrze zaplanowane (tak mi się wydaje) i największym minusem jest że to dopiero za 3 lata. Nasz system w USA nie zachęca do pójścia na emeryturę przed 65 (wtedy dopiero można mieć państwowe ubezpieczenie zdrowotne), oraz zachęca do zwlekania do 67 a nawet 70 (bo wtedy maksymalizuje się emeryturę państwową), więc emerytura w wieku 61 lat wymaga pewnych zabiegów. Jeżeli oczywiście nie wygrało sie na loterii.
            Ciekawe, czy to co piszesz o byciu biedną (lub zasobną emerytką) opiera się tylko na sumach tzn. Ile pieniędzy jest lub będzie w jakiś tam workach (państwowym lub własnym). Jakiś czas temu myślałem właśnie o stanie konta emerytalnego, ile tam musi być aby móc przejść na emeryturę. Obecnie ma to wszystko dodatkowo wymiar czasowy, przepływu gotówki, różnych kont, stóp procentowych, „mądrych” długów, podatków oraz oczywiście opłat za studia akawilątka. Jest znacznie bardziej dynamiczne niż kiedyś. Kwestia różnych tabeli w Excelu i analizy sceniariuszy.
            Tak jak u Ciebie, są kwestie gdzie, czy w Panamie, Portugalii czy w Polsce (wspominam tylko krainy na „P”) – tak naprawdę raczej będzie to Ameryka Północna i też są ku temu powody. Ale są pytania w którym stanie, a są one oj różne, może w Kanadzie i jest tych myśli sporo i skonfliktowanych. I niestety nie doświadczywszy życia w wielu z tych miejsc ciężko jest dochodzić do jakichś wniosków. A w tym wszystkim przecież chodzi o to że emerytura to początek czegoś nowego, nie jakiś koniec. Trzeba to jakoś dobrze przemyśleć. Finanse to jedna rzecz która powinna umożliwić inne. Tylko teraz: CO? Przecież nie tylko rozrywka i lenistwo? Mam jeszcze czas na zadawanie sobie tych pytań i odpowiadanie sobie.
            • xurek Great Change? 09.08.22, 09:09
              Ale są jakieś powody, że nie udaje się. Ja się trochę domyślam o co chodzi ale tak naprawdę to mi ta kwestia w zasadzie teraz już zwisa. I tu dochodzę do zjawiska Wielkiej Rezygnacji. Tu jest co Wiki na ten temat pisze
              en.wikipedia.org/wiki/Great_Resignation
              i ja to przyjmuję ze zrozumieniem i niejakim potwierdzeniem. Wygląda na zjawisko także europejskie, jeśli nie światowe. Może bym jeszcze dodał do Rezygnacji, Przetasowania także określenie Przebudzenia.


              Pojecie dla mnie nowe, ale moge sobie wyobrazic, ze zmiany zyciowych ram w pandemii doprowadzily masowo do zmian w postrzeganiu zycia i wlasnego w nim miejsca a co za tym idzie aktywnego „dopasowania” osobistej sytuacji do nowych przemyslen i realiow.

              Ale moim zdaniem dotyczy to glownie osob mlodszych niz ja: ja sie nie „przebudzilam”, tylko raczej zostalam „niedobrowolnie wykatapultowana z wybranej i lubianej orbity” 😊. I teraz znajduje sie na niebezpiecznej trajektorii kierowanej przyciaganiem nieprzyjaznych sil, ktore albo zahamuje i wskocze na inna orbite, albo spale sie w walce z oporem sily przyciagania. Mam jeszcze troche paliwa, by skierowac rakiete na inny tor, ale jest go niewystarczajaco, by utrzymac sie na ulobionej orbicie i niewystarczajaco na wieksza ilosc eksperymentow. Musze wiec madrze wybrac nowy tor i zurzyc pozostale mi srodki. I to w pelnej swiadomosci faktu, ze kazda dostepna orbita jest gorsza od tej, z ktorej wylecialam.

              I tutaj zbiegaja sie nasze trajektorie: by moc „polubic” zmiane, trzeba sie pogodzic i zaakceptowac fakt, ze jest ona nieodwolalna, niejako „przyjaznie pozegnac sie z niezaspokojonymi oczekiwaniami”. U Ciebie to niemoznosc otrzymania satysfakcjonujacej pracy, u mnie niemoznosc przywrocenia „zadowalajacej” sytuacji osobistej i byc moze rowniez zdrowotnej.

              Ja sie jeszcze nie pogodzilam, jestem wkurzona na wszystkich (lacznie ze soba i Sila Wyzsza), ktorzy spowodowali ten krach, wciaz jeszcze sie miotam i burze i mam chwile, w ktorych mysle, ze szarza z szabelka na czolgi uwienczona zostanie sukcesem. I to mnie blokuje, spowalnia, zametla i koluje. Wiec jezeli Tobie udalo sie dojsc do punktu, ze Ci „zwisa”, to moim zdaniem powinienies to uznac za duzy sukces. Jestes o duzy krok dalej niz ja 😊.
              • xurek zalety doopiastej posady? 09.08.22, 09:27
                Nie wiem w jakim stopniu u mnie pandemia miała wpływ, a jaki po prostu wiek i fakt zatrudnienia w gównianej firmie, że mam dość (mimo że tak naprawdę w ogóle mógłbym dalej i więcej). Po prostu ...fork it.

                Wydaje mi sie, ze to przede wszystkim wynik dynamiki i kierunku rozwoju ekonomiczno-spolecznego, ktory pandemia jedynie przyspieszyla. Swiat (ograniczmy go tutaj do zawodowego) wirtualizuje i zmienia sie w dotad niespotykanym tempie co powoduje calkowita zmiane rownowagi miedzy „doswiadzceniem a gietkoscia” oraz „wiedza a umiejetnoscia/gotowoscia do dopasowania/improwizacji”. Walory, ktore jeszcze kilka lat temu mialy wielka wartosc staja sie malo istotne, natomiast „skills”, ktore jeszcze kilka lat temu w ogole nie byly za takie uwazane a nieraz wrecz traktowane bylyby jako „przywara”, staja sie waze, poszukiwane i doceniane.

                W pewnym wieku czlowiek nie jest gotowy na takie zmiany: zarowno objetywnie jak i subiektywnie, poniewaz nie jest ich w stanie pogodzic z wlasna hierarchia wartosci i slusznosci. Znajdujac sie w takim konflikcie czlowiek nawet nieswiadomie emanauje ta „anykompatybilnosc z nowym systemem” i jest tym samym przez ow odrzucany.

                Ja z racji natury mojej pracy i zatrudnienia jestem niejako na „pierwszym froncie” tych zmian, dzieki czemu mialam duzo czasu by przeanalizowac siebie w ich kontekscie i dosjc do wniosku, ze w sumie mam wielkie szczescie znajdujac sie zawodowo tam, gdzie sie znajduje i moc siedziec w mysiej diurze, w ktorej przedpotopowe walory maja jeszcze znaczenie i ze absolutnie nie powinnam sie z nej ruszac.

                Dlatego zrezygnowalam z kilku intratnych propozycji zmian zdajac sobie sprawe z tego, ze utrzymanie tej nowej pozycji kosztowaloby mnie wiecej wewnetrznej akrobatyki, niz ten nowy challenge i te wiecej kasy sa warte. No i stracilabym stabilizacje, ktora mam z racji czasu zatrudnienia, bo nielatwo byloby mnie zwolnic.

                Moze Twoje „nudne” i „niesatysfakcjonujace” zatrudnienie tez ma jakies takie cechy, ktorych jeszcze nie dostrzegles a ktore pozwola Ci przekiblowac tam te pozostale 3 lata z zadowoleniem 😊?
                • akawill Re: zalety doopiastej posady? 09.08.22, 23:03
                  Moja orbita jest jak najbardziej wygodna i bezkolizyjna. I biorąc pod uwagę że pracuję na jakieś 20% mojego potencjału za jakieś 90% pieniędzy to jest to bardzo dobry układ. (Wolałbym mimo to wykorzystać 90% potencjału za jakieś 120% pieniędzy bo jestem ambitny :) Ale taki jest ten kosmos. Jestem tu w pracy 7 lat i przez pierwsze jakieś 4 lata próbowałem dużo dla ogólnego dobra i postępu, z kolizjami, a teraz zrezygnowałem i w zasadzie opanowała mnie nawet taka mentalna błogość, z uśmiechaniem się więcej... no i może troszkę rechotem w duchu. Są drobne fajne przebłyski które sobie kultywuję. I doceniam tą stabilizację, dla siebie i rodzinki również. Jak najbardziej sobie przeczekam 3 lata i zobaczę co będzie później.
                  • xurek Re: zalety doopiastej posady? 10.08.22, 09:49
                    Tak jak u Ciebie, są kwestie gdzie, czy w Panamie, Portugalii czy w Polsce (wspominam tylko krainy na „P”) – tak naprawdę raczej będzie to Ameryka Północna i też są ku temu powody. Ale są pytania w którym stanie, a są one oj różne, może w Kanadzie i jest tych myśli sporo i skonfliktowanych. I niestety nie doświadczywszy życia w wielu z tych miejsc ciężko jest dochodzić do jakichś wniosków. A w tym wszystkim przecież chodzi o to że emerytura to początek czegoś nowego, nie jakiś koniec. Trzeba to jakoś dobrze przemyśleć. Finanse to jedna rzecz która powinna umożliwić inne. Tylko teraz: CO? Przecież nie tylko rozrywka i lenistwo? Mam jeszcze czas na zadawanie sobie tych pytań i odpowiadanie sobie.

                    No wlasnie. To "gdzie" to dla mnie chyba najistotniejsza czesc emerytalnych rozwazan. I tez uwazam, ze jest bardzo wazne, by ten krok byl poczatkiem czegos nowego a nie koncem aktywnego zycia. Mozesz sie podzielic kryteriami, ktore sa dla Ciebie wazne i rozwazaniami nad tym aspektem?
                    • akawill Re: zalety doopiastej posady? 10.08.22, 22:49
                      Sprawdzałem ostatnio czym się u nas ludzie kierują w wyborze miejsca na emeryturę i wychodzi, że: blisko rodziny, ciepły klimat, koszty+podatki. I u mnie w zasadzie dokładnie tak samo. Chcemy przenieść się w miarę blisko akawilka, który mieszka w Tampa. A jeżeli już nie blisko to przynajmniej nie daleko, tzn. nie na innym kontynencie. Ha, być może akawilek niedługo będzie miał młode i będę mógł służyć jako dziadek. Akawilek będąc pacholęciem nigdy nie miał dziadka ani babci w szkole na Grandparents Day i była to moja wina, bo go wywiozłem w te obce lądy, więc teraz będę miał szansę uzyskać odkupienie i przebaczenie. Poza tym liczymy trochę na skorzystanie z faktu, że akawillek żeniąc się powiększył rodzinę. Lubimy tych Amerykanów z poszerzonej rodziny, są nasi.

                      Więc Floryda jest wysoko na liście, okolice Tampa. Floryda jest dobra finansowo dla emerytów, no i oczywiście jest ciepła. Ale właśnie za ciepła w lecie i z huraganami. Więc podoba mi się koncept dwusezonowości: zima na południu a lato na północy, czyli bycie „snowbirds”. Z kupnem domu/mieszkania w jednym miejscu i wynajęciem w drugim. Mam nadzieję że będzie na tyle pieniędzy. Na całym południu USA lata są gorące, i będą coraz gorętsze, a zimna i śniegów na północy mam serdecznie dość mieszkając obecnie w Wisconsin. Letnia rezydencja północna mogłaby być np. w okolicach Toronto. (Czy ptaki odlatują na zimę do ciepłych krajów czy na lato do zimnych krajów?)

                      Wracając na chwilę do finansów, to ogromnym plusem Florydy jest to że nie opodatkowuje dochodów, czyli nie ma podatku stanowego, jedynie federalny. Więc dobrze jest tam się osiedlić z powodu niższych podatków. Ale inne stany, które mają podatek stanowy od dochodów mogą mieć różne odogododnienia np. wyłączając emeryturę państwową. No i inny argument to ceny domu w którym będziemy z akawillową mieszkać. I tu są duże różnice między stanami oraz lokalnie. Dochodzą też podatki od nieruchomości i inne niuanse. Ostatnio zacząłem myśleć o Georgii, której nigdy nie rozważałem jako interesujące miejsce do mieszkania, a Georgia spełnia w zasadzie wszystkie warunki i nawet pod pewnymi względami wygląda bardziej interesująco od Florydy. Z innych spraw to zacząłem zwracać uwagę na orientacje polityczne w danym regionie oraz na lokalny charakter już konkretnych miejscowości. Kiedyś byłem prawicowy, teraz w zasadzie lewicowy (w amerykańskim rozumieniu) i niestety przy obecnej polaryzacji muszę wziąść pod uwagę kto koło mnie mieszka. I tu myślę trochę o małych/średnich miasteczkach uniwersyteckich. Przykładem może być np. Athens w Georgii niedaleko Atlanty (University of Georgia) w wersji ptaki w lecie odlatują na północ do zimnych krajów albo Hanover/Lebanon w New Hampshire (Dartmouth College) – to w wersji odwrotnej czyli ptaków odlatujących do ciepłych krajów na południe. Więc wydaje mi się, że takie środowisko okołoakademickie byłoby dobre dla takiego seniora jak ja. Z tego Athens do akawilka jest 7 godz. jazdy autem a lotnisko Atlanty jest dobrym oknem na świat. Lato gdzieś na północy, może w zmieniających się miejscach.

                      Drugiego dziecięcia, czyli akawilątka nie umieszczam na razie w planach – to pisklę dopiero się wykluwa i nie wiadomo gdzie ją wiatry zaniosą. Ale nie będzie zaniedbane.

                      Nie wiem na ile będę aktywny w swoim zawodzie będąc na emerytutrze. To zależy jak się te najbliższe 3 lata ułożą. Ja sam nic nie planuję, na pewno nie liczę na żaden dochód. Ale w sensie aktywności to chciałbym zwłaszcza, że będzie na widzimisię. Oczywiście nie z moją firmą. Czy zajmę się czymś więcej? Tego jeszcze nie wiem. Ale powinienem cos mieć.
                      • xurek Re: zalety doopiastej posady? 11.08.22, 15:05
                        Widze, ze przemyslales juz bardzo wiele i doszedles do wielu dobrych wnioskow. Czy zwiedziles juz ez te mijescowosci, ktore wchodza w gre jako potencjalne nowe gniazdo?

                        Moja mama prowadzi takie «zycie ptakow wedrownych» od czasu smierci mojego taty (17 lat) miedzy Polska a Niemcami. Przy tym pozbyla sie wlasnych nierochomosci, wynajmuje zarowno w PL jak i w D. Juz kilka razy zmienila miejsce zamieszkania w obu krajach, finansuje sie z panstwowej emerytury i «dokladania» z pieniedzy otrzymanych ze sprzedazy domu. Jest z tego modelu bardzo zadowolona.

                        Ja zas obserwujac te «wedrowke» od wielu lat stwierdzam, ze ten model nie bylby dla mnie dobry. Ja jestem wielka domatorka, mam bardzo duza potrzebe «bycia u siebie», bycia otoczona «nie zmieniajaca sie swojskoscia». Do tego dochodzi fakt, ze im czlowiek mniej sprawny (czy to z racji wieku czy przypadlosci roznych), tym bardziej meczacy staje sie ten model.

                        Moj syn to wlasnie jeszcze takie «piskle», na dodatek bardzo zdystansowane i zamkniete w sobie, wiec mojego wyboru «miejsca na starosc» nie kieruje tym, gdzie on bedzie mieszkal, tym bardziej, ze rola «babci na codzien» tez mi nie za bardzo podchodzi 😊. Wole byc babcia na wakacje i od swieta 😊.

                        Dla mnie najwazniejsza jest «wygoda i uroda» mojego nowego gniazda oraz mozliwosc prowadzenia w nim aktywnego, nie pozbawionego sensu istnienia zycia.
                        Nie cierpie upalu, nie lubie duzych miast, bardzo istotna jest dla mnie estetyka otoczenia oraz latwy dostep do szeroko rozumianych niewirtualnych zakupow, czyli targ, sklepiki, butiki, galerie pelne gadzetow przeroznych, restauracje, kina, instytucje rozrywki wszelkiej itd itp. Do tego celu bardzo dobrze nadaja sie sredniej wielkosci miasteczka w bardzo wielu krajach Europy.

                        Bardzo wazna jest dla mnie niczym nie ograniczona kumunikacja z otoczeniem, co juz powaznie zaweza spektrum wyboru do krajow polsko, niemiecko, angielsko i francuskojezycznych. Wydaje sie, ze to niby duzo, ale odpadaja bardzo fajnie miejsca jak cala Skandynawia, Grecja, Hiszpania itd.

                        Nastepna bardzo istotna rzecz to «jakosc» mojego gniazda oraz fakt, ze jest ono moje, wiec wynajem nie wchodzi w gre. Estetyka, przestrzen, kominek, ogrod zimowy, ogrod «normalny» to absolutny «must», wiec znow wybor bardzo sie zaweza z racj finansow, ktorymi dysponuje.

                        No i najistotniejsze: sens emerytalnej egzystencji. Ja musze sie czuc potrzebna i zintegrowana w zycie, w przeciwnym razie popadam w marazm i depresje. Tak wiec model, ktorego jedynym sensem jest pielegnowanie mojego jestestwa nie wchodzi w gre. Model, w ktorym nadal jestem ekonomistka, rowniez nie.
                        Chcialabym, by moje doswiadczenie zyciowe oraz nabyte umiejetnosci komus sie na cos przydaly oraz by to, czym sie zajmuje, przynosilo mi radosc. I zebym absolutnie nic na tym nie musiala zarobic 😊.

                        To jeszcze bardziej ogranicza moj wybor do miejsc, w ktorych taka mozliwosc istnieje, co w praktyce oznacza Polske, NIemcy i Szwajcarie. A jako ze w Niemczech moje kontakty prawie ze juz nie istnieja, to pozostaje chyba tylko Polska i Szwajcaria.

                        Kazda z tych opcji ma swoje plusy i minusy, po kazdej stronie stoja niektore bardzo dla mnie wazne aspekty, wiec krece sie w kolko i nie jestem jak dotad w stanie podjac zadnej decyzji. Co chwile inny wybor wydaje mi sie tym lepszym a czasem nawet dochodze do wniosku, ze moze inny kraj bylby lepsza alternatywa. Ale mam jeszcze troche czasu i mam nadzieje, ze dobrze go wykorzystam.
            • xurek Re: piatek 10.08.22, 10:01
              Ciekawe, czy to co piszesz o byciu biedną (lub zasobną emerytką) opiera się tylko na sumach tzn. Ile pieniędzy jest lub będzie w jakiś tam workach (państwowym lub własnym). Jakiś czas temu myślałem właśnie o stanie konta emerytalnego, ile tam musi być aby móc przejść na emeryturę. Obecnie ma to wszystko dodatkowo wymiar czasowy, przepływu gotówki, różnych kont, stóp procentowych, „mądrych” długów, podatków oraz oczywiście opłat za studia akawilątka. Jest znacznie bardziej dynamiczne niż kiedyś. Kwestia różnych tabeli w Excelu i analizy sceniariuszy.

              Zlozona kombinacja roznych faktorow, niestety czesiowo wychodzaca poza excelowe analizy i scenariusze, bo dynamiki rozwoju pewnych czynnikow nie sposob przewidziec. "zasobnosc" zalezy z jednej strony od tego, ile pieniedzy ma sie do dyspozycji, z drugiej od tego, jakie jest "opodatkowanie" tych pieniedzy i jakie koszty zycia.

              Ja podchodze dosc sceptycznie do kombinacji "dynamiczne dochody + somplikowany konstrukt sytuacji zyciowej + podeszly wiek". Z tej prostej przyczyny, ze nawet przy dobrym zdrowiu starszy wiek rzadko idzie w parze z umiejetnoscia szybkiego dopasowania sie do nowej rzeczywistoci a ta cecha jest niezbedna do kierowania dynamicznym dochodem. Na dodatek roznie byc moze - ciezka choroba w bardzo szybkim tempie potrafi zmienic caly krajobraz wokol czlowieka i okazac sie przeszkoda nie do przejscia w pelnym sterowaniu swoim zyciem.

              No ale oprocz "pewnej" emerytury panstwowej (tez nie do konca, bo poddanej czynnikom takim jak aktywna i pasywna inflacja oraz zmieniajace sie stopy opodatkowania dochodow, ktore bardzo trudno "podatkowo zoptymalizowac") sa rowniez latwe w obsludze inwestycje takie jak nieruchomosci pod wynajem badz jako lokata kapitalu, sztabki zlota w sejfie, obligacje panstwowe itd :).

              Ja osobiscie oscyluje miedzy emerytura panstwowa i nierochomoscia do uzytku wlasnego i pod wynajem, jestem prawie pewna, ze to dla mnie idealna kombinacja, ale wciaz jeszcze pracuje nad proporcja jednego do drugiego.
    • jutka1 Poniedziałek po intensywnym weekendzie 08.08.22, 10:07
      Od piątku miałam gościa w postaci przyjaciółki z pobliskiego kraju, więc weekend był dość intensywny - bardzo przyjemny. Upały akurat odpuściły, miła odmiana, nawet była burza i ulewa przez kilka nocno-porannych godzin.

      Dzisiaj powrót do kieratu zlecenia. Pogoda do przyjęcia: słońce i maks. 25*C. Jeśli uda się zrobić postępy w zleceniu, może mi się uda pobyć trochę w ogrodzie? Wprawdzie u sąsiadów wymieniają dach, więc jest hałas, no nic, zobaczę.

      Miłego (milszego niż ostatnio) dnia Wam życzę. :-)
      • roseanne Intensywny tydzień po upalnym weekendzie 09.08.22, 20:30

        > Miłego (milszego niż ostatnio) dnia Wam życzę. :-)
        >

        Prze ostatnie dni ubiegłego tygodnia było piekiełko. Powyżej 30c , odczuwalna powyżej 40

        AC nie nadążało chłodzić. Mój dolny poziom mieszkania osiągnął 27c

        W niedzielę późnym popołudniem lunelo
        I tak popadywalo , z przerwami do dziś rano. Podobno ok 5 cm wody

        Jestem u psiapsiuly, spędziłam sporo czasu zrywając porzeczki i maliny
        Nie pada gdzieś od 8rano, ale wszystko bardzo mokre, krzewy i wysoką trawą również.
        Przenikały mi doszczętnie yoga pants, z butów mogę wodę wylewac- aż ciężkiej..
        No ale mam owocki, kwiatki, troszkę zieleniny.
        Jutro rano zjazd do Mtl.

        Mam umówiony booster nr 2. Zobaczymy, jak się będę czuć po.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka