Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 483

22.06.22, 23:42
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Trudne dni 22.06.22, 23:56
      Od poniedziałku trudne dni zawodowo. Męczę się, idzie jak krew z nosa. Wszystkie plany skończenia wstępnej wersji zlecenia w tym tygodniu okazały się "snami o potędze".
      No nic. Bywa.

      Po 2 dniach ochłodzenia zaczęła się znowu letnia pogoda, dzisiaj 26*C, do niedzieli tak samo albo wyżej. W sumie mi to na razie nie robi zbytniej różnicy: piętro jeszcze nie nagrzane, a parter dogrzewam przez otwarte okna (zimą parter był mało ogrzewany i się wychłodził).

      W ogóle to poza pracą nie mam czasu na nic, ledwie na jakieś mało czasochłonne gotowanie. Dzisiaj sąsiadka dalsza (z którą nie mam bardzo bliskich relacji), spotkana na zewnątrz jak gadałam z sąsiadką najbliższą, a tamta mijała nas na rowerze, spytała, kiedy wybieram się na urlop. W przyszłym roku, odpowiedzialam zgodnie z prawdą, ku jej niezmiernemu zdumieniu. :-///

      Eeeee... dobra, nie jojczę już, cicho.
      • roseanne Re: Trudne dni 23.06.22, 19:31
        Żyjemy, czuwam i robię co należy

        Nieustannie dziwię się jak możliwe są ewidentne głupoty konstrukcyjne
        Miernik wody umieszczony w szafce pod blatem, by się do niego dostać należy klęknąć na podłodze, wyjąć wszystko co na półkach, plus półkę....
        Czeka mnie odczyt jutro .. yay!

        Dostarczono nam mebelki balkonowe. Miejsca jest ile jest...
        • jutka1 Re: Trudne dni 24.06.22, 05:01
          roseanne napisała:

          > Żyjemy, czuwam i robię co należy
          *********
          Czapki z głów!

          > Nieustannie dziwię się jak możliwe są ewidentne głupoty konstrukcyjne
          > Miernik wody umieszczony w szafce pod blatem, by się do niego dostać należy kl
          > ęknąć na podłodze, wyjąć wszystko co na półkach, plus półkę....
          > Czeka mnie odczyt jutro .. yay!
          **********
          Przodujemy w tym, niestety.
          Metraż nie usprawiedliwia.

          > Dostarczono nam mebelki balkonowe. Miejsca jest ile jest...
          **********
          Bardzo ładne mebelki :-)
    • jutka1 TGIF 24.06.22, 05:32
      Znowu mnie bezsenność poderwała. Jasny gwint. :-///

      Zapowiadają na dziś 30*C... Za oknem bezchmurnie, będzie niezła patelnia...
      Na szczęście dom ma grube ściany i trzyma temperaturę. Zobaczymy, co będzie za kilka dni, a zapowiadają upały co najmniej do przyszłej soboty, z apogeum 34*C i 36*C w cieniu. Ufff.

      Plany na dziś prozaiczne: praca. Na obiad zjem młodego bobu, na nic innego nie mam pomysłu ani kucharskiej energii. Niechciej mnie dopadł. To pewnie przez te upały, przepracowanie i niedospanie.

      Czego Wam nie życzę. :-) Miłego piątku! :-)
      • roseanne Re: TGIF 24.06.22, 09:24
        Dziś też pobudka koło 5
        Potworny ból głowy... Lyknelam coś, poczytałam, w końcu zapadłam znów na niecała godzinę

        Z rana spacerek do Lidla po bułeczki dla rekonwalescencji i jakieś owoce , plus rum
        No bo skoro jest gdzie sobie w miarę wygodnie usiąść wieczorem i na dodatek świeża mięta dostarczona...
        Straganiki okoliczny, z auta, jakoś się mniej pojawia ostatnio.

        Odgruzowalam licznik, opisany powyżej
        i czekam...9-16...
          • xurek Re: TGIF 24.06.22, 22:55
            Jutko, wspolczuje takiego zlecenia ogolnie a w lecie szczegolnie. Trzymam kciucki, by poszlo juz z gorki.

            Rose, mebelki ladne, dopasowane do plytek na podlodze, przydaly by sie jeszcze poduchy dla wiekszego komfortu siedzenia z tym drinkiem :)

            moj urlop dobiega konca, pomijajac problemy z noga byl wysoce udany. naprawde odpoczelam majac wokol mase przestrzeni, ciszy, mala ilosc milych ludzi oraz nic do roboty.

            dzisiaj zarowno moj apartament jak i ogrod sprawdzily sie w upale: drzewa urosly na tyle, ze znalazlam bardzo fajne i przewiewne miejsce w cieniu, w ktorym spedzilam na czytaniu wiekszosc dnia. okolo 17-tej wybralam sie na wycieczke rowerowa przez las do Jaroslawca i na plaze. zrobilam ok 14-tu kilometrow w cieniu drzew i bylo bardzo przyjemnie. a na wejsciu na plaze "zmaupowalam" pare siedzaca pod drzewkiem przy wejsciu i zrobilam tak samo. Idealne plazowanie: cien, spokoj, super widok na plaze i morze. Nawet sie potaplalam w wodzie, ale krotko, bo obawialam sie przeziebienia tego nerwu kulszowego.

            apartament sie nie nagrzal zbytnio, wiec wieczorem latwo dalo sie go schlodzic do sensownej temperatury spalniczej.

            od jutra pelno gosci z dziecmi, nie tylko u nas, rowniez na calej ulicy. bedzie wiec amargeddon - przygotowuje sie na dzien spedzony pod drzewem ze sluchawkami w uszach :).

            a w niedziele skoro swit powrot do domu.

            zalaczam kilka zdjec z dzisiejszego dnia
            • roseanne Re: TGIF 25.06.22, 10:36
              no tak, wakacjeszkolne sie zaczely... armagedon doprawdy...

              wygladaj zdjecia wielce relaksacyjnie


              moje mebelki nie byly wybierane pod kolor, tylko pod wielkosci funkcjonalnosc :)ogolnie paleta kolorystyczna tego mieszkania mocno odbiega od mojego standarty, ale nie moje...


              hydraulicy pojawili sie o 10 dzis,
              obowiazkowy"plumbers crack" zaprezentowli - u mnie czesciej pracownicy tej profesji nosza kombinezony
              zapowiedzieli ,ze jakis zawor do wymiany, ae sie beda umawiac pozniej


              mieszkanie sie juz od dachu nagrzewa. zostaly zamowione zaslony mocno ograniczajace swiatlo, moze to tez troche ogrzewanie ograniczy - istniejace rolety nie wystrczaja moim zdaniem
    • xurek sroda 29.06.22, 21:26
      chyba jakis nowy "rekord" forumowej hibernacji - od piatku nikt nic nie napisal :).

      wrocilam w niedziele, bezproblemowo i bezstresowo, flight assistance to bardzo wygodny sposob podrozowania.

      od poniedzialku zycie wrocilo na utarte tory "praca, lekarze, bol i upal". jest jakis postep, ale i masa niepewnosci, bo co specjalista to inny pomysl na temat przyczyn obecnego stanu a tym samym terapii.

      jutro po raz pierwszy jade do Zurychu, bo jest 30-lecie istnienia filii firmy i nieobecnosc bylaby negatywnie potraktowana. ma byc ponad 30 stopni a party na jakims "rooftopie", wiec bedziemy sie smazyc.....

      poza tym nic nowego, S starszy wyjechal na tydzien do krewnych do Irlandiid i ponoc strasznie tam marznie i zalewaja go strugi deszczu.
      • jutka1 Re: sroda 29.06.22, 21:46
        xurek napisała:

        > chyba jakis nowy "rekord" forumowej hibernacji - od piatku nikt nic nie napisal
        > :).

        O przepraszam. 2 wpisy zrobiłam w niedzielę. :-)
        • roseanne Re: sroda 29.06.22, 23:18
          tu z zasadzie nie ma o czym informowac

          ok, jest od wczoraj przenosny klimtyzator
          sa nowe zaciemniajace zaslony - dwa dni przegrzania pod rzad wystarcza...

          rekonwlescencja pacjentki powolna

          zostaje tu jeszcze miesiac, musze byc pewna, ze ona moze sobie sama poradzic
          • jutka1 Re: sroda 30.06.22, 06:06
            Rose, siły życzę.
            Dobrze, że macie klimatyzator, a i zaciemniające zasłony to świetny pomysł.
            "Lato w mieście" bywa jednak trudne.
          • xurek Re: sroda 30.06.22, 09:59
            upal pewnie w rekonwalescencji nie pomaga, dobrze, ze rozwiazalyscie problem, bo taki upal non-stop moze wykonczyc. trzymam kciuki za postepy w zdrowieniu.
    • jutka1 Czwartek po burzach 30.06.22, 06:23
      Zeszły weekend i poniedziałek-wtorek były tak upalne, że niemal mnie wcisnęło w ziemię. Gdyby nie grube mury domu, to bym chyba nie wytrzymała. Wczoraj zaczęło trochę odpuszczać, czyli spadło poniżej 30*C, i kilka razy padał deszcz — a wieczorem zaczęły się burze jedna po drugiej. Dzisiaj ma być 28*C, jutro 30*C, a w weekend ochłodzenie.

      Trudno się pracuje w takie upały, ale skończyłam pierwszy draft zlecenia, mam przerwę na przewietrzenie mózgu, od jutra ostateczne sczytanie, i wysłanie do klienta. A od przyszłego tygodnia zaczynam następny "odcinek" zobowiązań zawodowych. Ufff...

      Poza tym wczoraj pojechałam "do miasta" i załatwiłam masę zaległości biurokratycznych, więc na następne tygodnie czy miesiące mam spokój.

      Mam nadzieję, że operacja Marii się udała.

      Miłego czwartku :-)
      • xurek Re: Czwartek po burzach 30.06.22, 10:05
        tutaj w srodku tez przyjemnie: grube mury plus "rozwiazania chlodnicze" czynia dom chlodna oaza w ukropie.

        przed chwila wyszlam na chwile po szczypior do ogrodu i mimo, iz jest dopiero 10-ta spocilam sie w ciagu dwoch minut. o 15:30 musze wyjsc i jechac na to party. przygotowany outfit jest czarny i nie chce go zmieniac, bo w tym kolorze czuje sie "imprezowo" najlepiej. ale juz wpadam w panike jak pomysle o drodze do autobusu, z autobusu do pociagu, z pociagu do podmiejskiej kolejki a potem do tego ruftopa. no i samo party zapowiada sie na klimatyczna katastrofe. ponoc jest tam basen i zaproponowano nam, bysmy wzieli stroje kapielowe, ale jakos niespecjalnie mam ochote na biurowa impreze w plazowym outficie, wiec wybiore meke panska w ukropie, co najwyzej zamocze stopy.
        • roseanne Re: Czwartek po burzach 01.07.22, 19:24
          Jak tam po imprezie dachowej?

          Jest piatek wieczor. Upal nieznosny. Roslinki balkonowe nie wyrabiaja.
          Jakis duren w okolicy wierci bezlitosnie. Zaczyna 7 wieczorem i ciagnie sie to prawie do 11...

          Wczoraj byl wieczor wychodny, resto Prime Cut,
          Rekonwalescentka miala wszystko przygotowane na latwa kolacje
          • xurek Re: Czwartek po burzach 02.07.22, 09:46
            impreza byla nie calkiem "dachowa", raczej taka "wysoko - podestowa" a basen okazal sie byc ustrojstwem dla surferow. miejsce nazywa sie "urban surf" i jest calkiem OK, bo od wody bije chlodem a cala przestrzen imprezowa jest zadaszona = zacieniona. bylo i owszem dosc cieplo, ale calkiem znosnie.

            byly bardzo fajne i ciekawe rozmowy z kolegami, klienatami i partnerami biznesowymi, ciekawe "historyczne przemowienie o agencji", zarcia od groma i wszystko moim zdaniem niezbyt dobre: twarda wolowina w szaszlykach, szaszlyki z kurczaka tak utopione w dziwnych przyprawach, ze w ogole nie dalo sie wychwycic kurczakowego smaku, jakies tak dziwne w smaku kielbaski, ze nawet taki miesozerca jak ja nie mogl sie przemoc, salatki takoz plus utopione w sosach. do picia cala masa najprzerozniejszych alkoholizmow plus woda, ale zadnego "zmyslnego" bezalkoholowego napoju, wiec z racji moich lekow przeciwbolowych spedzilam wieczor o wodzie.

            byl pokaz "zawodowych" surferow: bardzo fajny, bo zarowno performance jak i sami surferzy plci obu byli bardzo estetyczni :). a potem mogl surfowac kto chcial i paru z firmy sie zglosilo. szlo im roznie, jednym lepiej, innym gorzej, a najlepiej spisal sie nasz 55-letni CFO :). i musze powiedziec ze w stroju surfingowym (czyli bardzo obcisly neopren) prezentowal sie calkiem calkiem :)

            za to dojazd do imprezy to byla koszmarna sauna a jak wracalam to przechodzila burza, wiec na ocinku 100 metrow do domu zostalam przemoczona do nitki.

            wczoraj byl nastepny dzien "medycznych eksperymentow" - dano mi zastrzyk znieczulajacy w biodro, ktory mial niby na kilka godzin rozluznic miesnie. zastrzyk (a raczej seria) bolal tak, ze lzy sie laly a znieczulenie wytrzymalo 20 minut zamiast obiecanych kilku godzin a potem byl absolutny koszmar. za to o dziwo dzisiaj od rana jest znacznie lepiej, z srodkami przeciwbolowymi nie czuje zadnego bolu i moge sie normalnie poruszac. ki czort i ciekawe jak dlugo wytrzyma :)

            dostalam tez wlkadki ortopedyczne do butow, bo ponoc caly problem zaczyna sie od stop i tego ze sa koslawe, slabe i ja je zle stawiam. uczucie chodzenia we wkladkach jest bardzo dziwne - zobaczymy, co dadza.

            za chwile wychodze do wiejskiej kawiarni na "babskie sniadanie" z ulbuionymi wsiowskimi znajomymi.

            S. wrocil wczoraj z Irlandii, ale jeszcze go nie widzialam, bo wrocil tak pozno, ze juz spalam i wyjechal dzis do pracy, zanim wstalam. jestem ciekawa relacji.

            Rose, jak bylo w restauracji?
            • roseanne Re: Czwartek po burzach 02.07.22, 11:09
              restauracja bardzo nowoczesna, wielgachna wysoka hala, szklo od sufiru prawie po podloge
              strategicznie parawany/ mini scianki
              czesc stolikow z krzeslami, czesc z kanapkami
              wszystko w ciemnje bardzo oprawie, fajne oswietlenie
              obsluga wielce przyjemna, meska, elegancka, brylujaca zartami - no no , caliem fajne

              ostrygi, filet mignion, wno , drinki itd itp
              a potem jeszcze spacer i obgladniecie muralu z Kora i speak easy

              wieczor byl doprawdy wielce mily



              dobrze, ze zastrzyki dzialaja, mechanika takich zabiegow jest wielce skomplikowana. pomiedzy rozluznieniem miesni, blokada newrow, poszerzeniem ruchliwosci stawow



              zupelnie absolutnie off topic - dlaczego cukinia w Pl ciagle jest zbierana i sprzedawana przerosnieta? gdy wielkosc przekracza dlugoc lokcia , a skora jest twarda - przeceiz to jest zbrodnia tak marnowac warzywko
              • jutka1 Re: Czwartek po burzach 02.07.22, 11:41
                roseanne napisała:

                > ostrygi, filet mignion, wno , drinki itd itp
                *********
                Zguglowałam tę knajpę, całkiem całkiem. Ale menu angielskie z tyloma błędami, że mnie zęby rozbolały. :-)

                > zupelnie absolutnie off topic - dlaczego cukinia w Pl ciagle jest zbierana
                > i sprzedawana przerosnieta? gdy wielkosc przekracza dlugoc lokcia , a skora
                > jest twarda - przeceiz to jest zbrodnia tak marnowac warzywko
                **********
                Zgaduję, że cukinię w PL jadają przede wszystkim w formie: 1) ugotowanej (a raczej przegotowanej) w różnych leczo, ragout, zapiekankach etc.; 2) podgotowanej i potem zamarynowanej w occie. Tutaj skórka mięknie, a duże cukinie pewnie wydają się "poręczniejsze" - i jakoś pestki ludziom o dziwo nie przeszkadzają... :-/
    • jutka1 Sobota - pierwszy dzień wolnego weekendu :-D 02.07.22, 11:49
      Tak, tak. Mam wolny weekend! :-)))

      Dzisiaj punkt główny programu: obiad u Włocha z Mańkiem. Knajpa prowadzona przez Włochów z polskimi "wżenionymi przyległościami"; raz w tygodniu mają dostawę świeżych owoców morza, więc już zarezerwowałam — oprócz stolika — scampi dla Mańka i mule w białym winie z foccachią dla mnie.
      Jutro wyjazd z przyjaciółką na targ eko.
      Poza tym czytanie, oglądanie i nicnierobienie. Weekend idealny. :-)

      Pogoda na świecie: ochłodziło się i spochmurniało. Po patelni ostatnich dni — cudo.
      • xurek Re: LUIZO!!! 05.07.22, 11:21
        tez widzialam w dzienniku telewizyjnym niepokojace reportarze, ale mysle, ze u Luizy wszystko w porzadku, tylko jak zwykle zawalona praca :)

        jestem dzisiaj w Zurychu, jakos sie tutaj dokustykalam, ale fajnie jest byc w biurze. jutro wieczorem przyjezdza mama ze znajomymi, beda do niedzieli, ja od czwartku mam urlop.

        Pogoda dzisiaj bardzo fajna: slonecznie, ale "tylko" 25, wiec naprawde przyjemnie.
      • luiza-w-ogrodzie Re: LUIZO!!! 05.07.22, 14:21
        jutka1 napisała:

        > Czytam o deszczach i ewakuacjach w Sydney — R U OK?

        U mnie na gorce spoko, w domu sucho. Po 40 centymetrach deszczu w ciagu 4 dni w ogrodzie zalalo znowu drewutnie i kurze podworko oraz podmylo chodnik. Wiaderko na poddaszu zbiera wode przeciekajaca z dachowego wentylatora a rynna wygieta pod ciezarem deszczu sle wode na sciane lazienki, ale tak mam od marca, czekam az ubezpieczalnia przysle rzemieslnikow do naprawy (naprawy juz zatwierdzili).

        Poza tym u mnie wszystko OK, duzo pracy i pogodowa sennosc przy niskim cisnieniu, szarym niebie i poziomym deszczu... moze sie wygrzebie jutro i wroce na forum.

        Pozdrawiam ziewajac
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • roseanne Re: LUIZO!!! 05.07.22, 17:10
          uff uff dogrze, zes bez-pieczna i bez wiekszych szkod

          przyznam, ze nie czytalam widmosci przez kilka dni, czystka mentalna - dobrze mi zrobilo

          po fali upalow teraz leje, ze haj
          zdazylam zrobic pdstawowe zakupy, wykonujac trase podwojnie, bo dopiero przy kasie zauwazylam brak portfela... - tak to bywa, jak sie uzywa torebki i plecaka na zmiane

          zrobilam dzis gulasz z borowikami - znalazlam mrozone w karfurze - smak ok, konsystencja niebardzo
          dawno nie mialam "lesnych" nie susznych grzybow,

          no i tak, z dnia na dzien...
    • jutka1 Środa, deszcz 06.07.22, 08:20
      Padało chyba całą noc, sądząc po kałużach, rano intensywnie, teraz popaduje. Jest 19*C, maks dzisiaj: 21*C, czyli spore ochłodzenie. Rano czułam, że w nocy było zimno. :-/

      Wczoraj wysłałam zlecenie, i dzisiaj dałam sobie dzień wolny - bo jutro c.d. pracy. I będzie to-to trudniejsze i dłuższe od poprzedniego. Ughhh.

      No nic, to od jutra. Dzisiaj jem czereśnie i jagodę kamczacką, zrobię pastę z wiejskim białym serem eko, na nic więcej kulinarnego nie mam energii ani ochoty. Nastąpiło zmęczenie materiału. :-(

      A poza tym nic takiego się nie dzieje. No i tyszpiknie. :-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka