Dodaj do ulubionych

Eureka! Watek weekendowy.

06.02.05, 00:24
Mysle ze odkrylem podstawowa roznice miedzy Ameryka a Europa. To sa TOALETY!

W Ameryce duza wiekszosc toalet (rest rooms w USA, toilets w Kanadzie, Meksyk
wylaczmy dla uproszczenia)) czysta, automatycznie splukiwana po kazdym siku,
indywidualne "pozycje', w kazdej umywalka z ciepla i zimna woda, reczniki
(czasem papierowe), suszarki rak. I, najwazniejsze, wszystkie ZA DARMO!!!

W Europie toalet duzo mniej, splukiwane raz na pol godziny, sika sie do
korytka na 10 ludzi, wszystko smierdzi, woda do mycia rak jak jest to zimna,
recznikow niet. I najgorsze to to ze wszedzie TRZEBA PLACIC. No moze za
wyjatkiem Watykanu, gdzie jak w Ameryce (patrz wyzej).

Wiec jakie sa skutki? W Eropie nikt nie wie kiedy mu sie uda to zrobic i ile
bedzie kosztowalo. Wiec sa stale zli (musza trzymac), usmiechow niet, no i
jedza i pija miej, na wszelki wypadek. No moze za wyjatkiem Watykanu: wbrew
temu co pisze Ertes tam ludzie dobrzy i usmiechnieci.

W Ameryce pelna swoboda; stad kazdy usmiechniety, obzarstwo i opilstwo
kwitnie (co uwidacznia sie z rozmiarach ludzi), w sumie inaczej niz w Europie.

Co wy na to? Zgadzacie sie z moim odkryciem??

SP

PS. Ertes zawsze inny, ale on non-resident alien, a nie Amerykanin.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Eureka! Watek weekendowy. 06.02.05, 04:34
      gdzie w Europie pierdulo?
      bo sa roznice miedzy wsia rumunska a wsia chrancuska, itede.

      ja generalnie preferuje w domu, a ze od dawnych czasow mialam przydomek pecherz
      z zelaza, wiec nie mam problemu.
      :-)))
      • chris-joe Re: Eureka! Watek weekendowy. 06.02.05, 05:06
        a poza tym to w Kanadzie sa i washroomy, ale tego Amerykanie nie rozumieja.
        Choc przeciez bardziej one do mycia, niz do odpoczynku. Ba, czasem czlowiek
        niezle sie tam nameczy!
        • jutka1 Re: Eureka! Watek weekendowy. 06.02.05, 05:16
          matkoswinta Sinister... ;-))))))))

          podoba mi sie rosyjski zwrot, jak sie chce zapytac gdzie jest toaleta: "gdie u
          was mozna ruki pamyt' ?"

          no to moze dosyc skatologicznych skojarzen...
          :-)))))))))))
        • starypierdola Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy ... 06.02.05, 06:09
          ... chodza do "can" !!?? To chyba od Canada?

          A tu kontrybucja do Twojego zwiedzania Moskwy. Jak tam bedziesz to pojedz do
          Zagorska. Ze 100 km w jedna strone, przyjemna jednodniowa wycieczka. Napewno
          sie nie zawiedziesz: zespol starych cerkwii, wiekszych i ladniejszych niz na
          Kremlu. Kwintesencja 'prawdziwej Rosji' jako kontynuatorki tradycji i pozycji
          Bizancjum.

          SP
          • starypierdola Link do Zagorska 06.02.05, 06:12
            www.billbeane.com/zagorsk.htm
            SP
            • lucja7 Re: Link do Zagorska 06.02.05, 09:35
              Bylam, widzialam. Ale o ile dobrze pamietam Zagorsk nie nazywa sie juz Zagorsk?
              A toalety w krajach arabskich? Mycie D...y po kazdym uzyciu sracza obowiazkowe
              w ich kulturze.

              lucja
              • basia553 dobrze, dobrze, Lucjo, 06.02.05, 09:39
                myja sie po kazdych odwiedzinach w klopie, ale....nie uzywaja papieru
                toaletowego! Makabra dla mnie. Kiedys tlumaczyla mi znajoma, zona Egipcjanina
                (bylego, hehe), ze jedna reka sluzy im do jedzenia, a druga, do wycierania
                wlasnie de. Jak wreszcie zapamietam ktöra jest ktöra, to podam reke pierwszemu
                Arabowi:)))))
              • chris-joe Re: Link do Zagorska 06.02.05, 09:47
                ja bardzo przepraszam, ale Iranczycy idem, a nie Araby :) Poza tem wcale nie
                obowiazkowe, bo cie nikt nie podpatrzy, tyle ze pamietac trzeba, by lewej reki
                nigdy nikomu nie podawac:) Calkiem jak laczne kloaczne w Japonii.
                (laczki kloaczne, laczki kloaczne, laczki kloaczne- dobre!)

                Ale ale, Lucja, by przeskoczyc od szczania przez Bizancjum do Galii- czy znasz
                jakis francuski slownik on line co gada?
                Cos takiego jak angielski m-w.com/ ?

                Wazne dla mnie tu w Quebec. Joual etc. wicie, rozumicie.
          • chris-joe Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 09:37
            no tak, szczymy do puszki (a moze do canteen?- czyli, no, jak sie po polsku
            nazywa taki wojskowy/harcerski bidon?), ale jankesi tez. To chyba nie
            canadianum, a szkoda:)

            (hmm, jak teraz wdziecznie przejsc od szczania do Bizancjum...?)

            Kto wie, moze uda nam sie i do Zagorska wyskoczyc, dzieki za link, stary.


            • lucja7 Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 11:10
              CJ, rzuc okiem na forum francuskie, tam kiedys sie rozpisywali na temat
              slownikow.
              Ja nie wiem

              lucja
              • don2 Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 12:22
                I tak nikt nie pobije ruskiej nazwy: SORTIR. Brzmi wspaniale
                • chris-joe Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 12:34
                  "sortir" jako klop? Wot tak, pa francuskij?

                  (Don, na milosc boga! Wygladasz niezle biorac pod uwage... ale czy umyles zeby? :))
                  • don2 Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 12:55
                    Oczywiscie ,ze wykapalem sie i umylem zeby,nawet zjadlem talerz cornfl.z mlekiem
                    • chris-joe Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 13:07
                      do zielonej herbaty dodaj koniecznie lyzke mniodu. Ja tak robie co rano, w
                      miedzykawiu. Kac czy nie.

                      Kurdebela, ja wodki w gebie nie mialem od... jakies pol roku! Ok, z wyjatkiem
                      sylwestra, ale to byla tequila. Zwlaszcza, ze w QC monopol strajkuje od
                      wrzesnia i konca nie widac.
                    • don2 Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 13:08
                      Kilka lat temu na niemieckiej autostradzie zatrzymalem sie i zaszedlem do
                      toalety.Czysto i zadbane.U wejscia siedzi w bialym kitlu pani lat ok 40 i kolo
                      tradycyjnego talerzyka na stoliku zeszyt nutowy.zajrzalem na okladke.partytura
                      dziadka do orzechow,napisy po rusku.Pytam czy ona gra ? na to pada odpowiedz:
                      Och to tylko zabawa,dorabiam troche w miejscowej orkiestrze symfonicznej.
                      • don2 Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 13:13
                        Dodac miodu? interesujaca wersja,trzeba sprobowac.PS w PL jest niezliczona
                        ilosc roznego rodzaju herbat.I gatunki mozna kupic excellent.I kawy tez ile i
                        jakiej kto sobie zyczy.
                        • chris-joe Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 13:21
                          to znaczy, ze te kartki na kawe, ktore z taka pieczolowitoscia przechowywalem
                          przez lata przepadly?!
                          • don2 Re: Hej, C-J, slysze ze niektorzy Kanadyjczycy .. 06.02.05, 13:30
                            mozesz oddac je do muzeum PRL-u,jest takie na necie :))))))))))))))
                            • maria421 Wspomnienia babci klozetowej 06.02.05, 18:23
                              Kariere swa zaczelam w toalecie pod rondem Marszalkowska-Jerozolimskie. Dobry
                              punkt byl. Przydzielali tyle proszku do czyszczenia i papieru toaletowego, ze
                              dla wszystkich sasiadek starczylo. Na wymiane ma sie rozumiec. Rolka papieru za
                              paczke klubowych szla. Pewna fucha byla, bo NIK i tak nie sprawdzil jakie jest
                              zuzycie papieru na ..., tzn. na glowe klienta. No bylam se pania na pissuarze,
                              papier reglamentowalam wedlug rozdzielnika, po karteczce dla kazdego. Chcial
                              wiecej, musial zaplacic. A jak sie stawial, to wcale nie dostal.
                              Klienci rozni byli. Najlepsi te paniska co pewno w Forum mieszkaly i tak ich
                              skrecalo, ze do hotelu juz doleciec nie mogli. Jak placili waluta, to im do
                              mojej wlasnej toalety klucz dawalam, warunki, znaczy, komfortowe mieli, i nawet
                              fiolkami pachnialo.
                              Najgorsi byli mieszkancy Dworca. Nie placili, jeszcze okrasc chcieli. Z dobrego
                              serca wpuscilam kiedys jednego takiego, to mi moj termos z herbata swisnal.
                              Inny znowu zasnal na sedesie i MO trzeba bylo wzywac.

                              Tak sie mi tam, jak u pana Boga za piecem pracowalo, az nastala Solidarnosc i
                              trzeba bylo strajkowac. To byl ubaw! Ludzie sie skrecali, a ja , opaska na
                              ramieniu, transparent na drzwiach wejsciowych i strajkuje...

                              ciag dalszy nastapi... albo i nie.
                              • don2 Re: Wspomnienia babci klozetowej 06.02.05, 20:04
                                I to przypomina mi jedna pania toiletlady,z restauracji w szczecinie.Pieknie na
                                swoich dochodach ,zyla i 2 corki wyedukowala,1 z nich dzis artystka malarz.
                                Pecunia non olet !!!
    • xurek Re: Eureka! Watek weekendowy. 08.02.05, 11:51
      Jako ze w USA bylam dawno i toalety nie wryly mi sie w pamiec a w Kanadzie nie
      bylam jeszcze to skoncentruje sie na Europie.
      Wiec nie wszystkie toalety sa platne, aczkolwiek kryterium podzialu na takie i
      smiakie jest dla mnie bardzo niejasne i intrgujace.
      Toalety przy autostradach i na lotniskach sa nieplatne, na dworcach kolejowych
      platne. Te na lotniskach zazwyczaj nie maja rowniez personelu klozetowego
      przeszywajacego wzrokiem bazyliszka kazdego, kto nie wrzuci nieobowiazkowego
      pieniazka na talerzyk.
      Ostatnia dworcowa toaleta, ktorej musialam uzyc (dworzec w Zurychu) spowodowala
      u mnie opadniecie szczeki. Wyglad: marmury, perfumy i kamerlana muzyka, cena –
      2 CHF !!!!!. Za jeden sik !!!!!!! Nie zgadzam sie z SP, ze toalety dworcowe
      badz lotniskowe sa brudne – przynajmniej w D i CH nie sa. Z toaletami
      autostradowymi roznie bywa, toalety miejskie (raz platne a raz nie) to totalna
      katastrofa.
      Poza tym zauwazylam generalnie, iz toalety meskie smierdza znacznie bardziej
      niz zenskie. Czyzby panowie woleli „obok“?

      Xurek
      • wkrasnicki Prostota... 08.02.05, 13:15
        kluczem do higieny jest.
        A więc kibel wojskowy, składający się z dwóch odpowiedników podeszw z protektorem zapobiega-
        jącym poślizgom. Pozycja narciarza zjazdowego, czas akcji podobny, bo nogi cierpną, co daję znaczącą
        przepustowość. Odpowiednio wyprofilowany odpływ w kształcie odwróconego stożka powoduje, że
        klocek zawsze wędruje gdzie trzeba bez efektu fontanny. Żadnego kontaktu z jakimkolwiek meblem
        łazienkowym.
        Spotykana głównie na stadionach siusialnia typu: lej na mur. Bezpośredni kontakt użytkowników
        pozwala na nawiązanie krótkiej rozmowy. Opowiedanie dowcipów jednak nie wskazane ze względu na
        drgania przepony, co powoduje niekontrolowane rozbryzgi medium i może doprowadzić do nieporo-
        zumień towarzyskich. Charakterystyczny daszek robiony dłonią nad ptakiem należy do dobrego tonu i
        nie pozwala na wpadnięcie w kompleksy (kluczem do higieny jest. A więc kibel wojskowy, składający się
        z dwóch odpowiedników podeszw z protektorem zapobiegającym poślizgom. Pozycja narciarza
        zjazdowego, czas akcji podobny, bo nogi cierpną, co daję znaczącą przepustowość. Odpowiednio
        wyprofilowany odpływ w kształcie odwróconego stożka powoduje, że klocek zawsze wędruje gdzie
        trzeba bez efektu fontanny. Żadnego kontaktu z jakimkolwiek meblem łazienkowym.

        Spotykana głównie na stadionach siusialnia typu: lej na mur. Bezpośredni kontakt użytkowników
        pozwala na nawiązanie krótkiej rozmowy. Opowiedanie dowcipów jednak nie wskazane ze względu na
        drgania przepony, co powoduje niekontrolowane rozbryzgi medium i może doprowadzić do
        nieporozumień towarzyskich.
        Wykonanie daszka nad ptakiem ma na celu nie wywoływanie kompleksów ( w którąkolwiek stronę)
        sąsiadów , choć odstawianie małego palca uważa się za prowincjonalizm. Woda spłukiwana jest w
        sposób ciągły.
        • wkrasnicki Kurde, mam podwójną klawiaturę? nt 08.02.05, 13:17
          • don2 Re: DDR-Prenzlau rok1972 lub cos kolo 08.02.05, 13:35
            Hotel miejski.Cuchnie karbolem niesamowicie,styl pozno pruski.sracze typu
            tureckiego.kurs pilota bombowca pomaga.Juz po wszystkim ,myje rece ,kolega w
            sasiedniej kabinie spuszcza wode.Slychac wspaniale przeklenstwa.Ogladam
            sie .spod drzwi toalety wyplywa na fali gowna jego portfel.....By mu nie wpadl
            do sracza polozyl go obok ! Sracz okazal sie zapchany.Portier pewno do dzis
            (jak zyje jeszcze)wspomina wysokiego wzrostu Polaka,ktory rozwscieczony po rusku
            (polska odmiana)a bedac pewny ,ze mowi po niemiecku,potrzasajac nim wykrzykiwal
            swoje zdanie o hotelu,DDR i jego partyjnym systemie.
            • don2 Re: Kijow Dworzec 08.02.05, 13:42
              Wielka toaleta,marmury i rzad kabin,drzwi mahoniowe.Otwiera sie drzwi i na
              podwyzszeniu sracz,piekny.I patrzysz na boki a tam rzad sraczy,scianek
              dzialowych niet.tajnie zrobione zdjecie w archiwum prywatnym.
              • xurek Dworzec Belgrad 08.02.05, 14:22
                aaa, jezeli ma byc o "dawnych czasach" to ja tez :)). Anno domini 1987, dworzec
                w Belgradzie - wchodze do "przedsionka klopa" - siedzi tam babcia klozetowa i
                wysuwa lape z butami gumowymi rozmiar 45. Patrze jak na wariatke, krece glowa i
                ide dalej - do progu. Za progiem drzwi do klopow, od ktorych dziela mnie dobre
                2 metry zalanego "przedsionka". Czym, wole nie myslec, ale nie pachnie
                najlepiej. Wracam do babci, prosze o te buty a ona mi na to "ilestam Dinarow" -
                w kazdym razie tyle samo, co taki burek do zjedzenia.........

                Xurek
                • wkrasnicki Re: Dworzec Belgrad 08.02.05, 14:34
                  xurek napisała:
                  Wracam do babci, prosze o te buty a ona mi na to "ilestam Dinarow" - w kazdym razie tyle samo, co
                  taki burek do zjedzenia.........
                  _______________________________

                  Proszę sobie Xurku nie dworować z braci Rumunów, że żrą psy (chyba pomyliłaś nacje).
                  Albo to uzasadnisz, albo marsz do kąta za krętactwo, paszkwilanctwo, etc. ;-)
                  • basia553 Re: Dworzec Belgrad 08.02.05, 15:02
                    oj Wkrasie! Bywales w Mannheim i nie jadles Burka-niepsa? U Turköw?
                    • wkrasnicki Re: Dworzec Belgrad 08.02.05, 15:10
                      basia553 napisała:

                      > oj Wkrasie! Bywales w Mannheim i nie jadles Burka-niepsa? U Turköw?
                      _________________________

                      No jakoś nie, wyłącznie chałwę i chleb u nich kupowałem. Szerokim łukiem omijałem beczki z zieleniną
                      w których coś się ruszało. Chyba nie trzymali tam Burka? ;-)
                      • xurek Burek 08.02.05, 15:12
                        = taki Vegi - Döner albo taka turecka Vegi - Pizza albo krotko mowiac ciasto
                        posmarowace czymstam i sosem pomidorowym i upieczone. Natomiast nie spotkalam w
                        ex-Jugoslawi (a bawilam tam pare tygodni) ani jednego psa, ktory wabilby sie
                        Burek :)))))))

                        Xurek
                        • wkrasnicki No dobra... 08.02.05, 15:20
                          • wkrasnicki Re: No dobra... 08.02.05, 15:24
                            Cuda się dziś dzieją a przysięgam, że za internet zapłaciłem.
                            Xurku uspokoiłaś mnie, choś do Rumunii się nie wybieram. Mój pies zresztą tym bardziej nie (tak na
                            wszelkij słuczaj).
                            To nauczę Cię podpędzania cebulek w domu i zagrodzie na wątku o śniegu.
                            • xurek Wkras, 08.02.05, 16:13
                              co Ty tak o tej Rumunii? Belgrad (przynajmniej ten, w ktorym bylam) to ex-
                              Jugoslawia, dzisiejsza stolica Serbii. A Rumunia do chyba Bukareszt?

                              Xurek zdezorientowany
                              • don2 Re: Wkras, 08.02.05, 16:20
                                Kurica nie ptica,belgrad nie zagranica-mawiaja ruskie
                              • wkrasnicki Re: Wkras, 08.02.05, 16:54
                                xurek napisała:

                                > co Ty tak o tej Rumunii? Belgrad (przynajmniej ten, w ktorym bylam) to ex-
                                > Jugoslawia, dzisiejsza stolica Serbii. A Rumunia do chyba Bukareszt?
                                >
                                > Xurek zdezorientowany
                                _____________________

                                Och, przecież mmówiłem, że z geografii miałem trzy odjąć.
                                A bo to miast siedzieć na dupach to co i rusz ruchawki robią. Pojadę to sprawdzę bo już nikomu nie
                                można wierzyć. ;-)
                • tortugo Re: Dworzec Belgrad 08.02.05, 17:09
                  circa 1976, restauracja Metro w Poznaniu (dzis juz nieistniejaca, miescila sie
                  w pasazu kina Apollo), gdzie regularnie udawalismy sie na zajecia z collegium
                  novum. Ide do toalety z kolega amerykaninem, rozmawiamy po angielsku, kolega
                  kladzie na spodeczku babci klozetoewej 5zl. Babcia sie zrywa, obcasami
                  trzaska, prawa dlon strzela w gore: "HEIL HITLER!"

                  Sa zyjacy swiadkowie ;)
                  ~:O:=o

                  PiEs. W tejze samej restauracji, na przestrzeni 3 lat:
                  a) kolega znalazl ludzki zab w bigosie (trzonowy, diagnoza wykonana pozniej
                  przez specjaliste)
                  b) Ja znalazlem mysz w butelce piwa. Nie wina restauracji, ale jej fart...
                  c) po kuchni blakal sie kot, ktory upodobal sobie nasze towarzystwo i przylazil
                  nam pod stol. Pani kelnerka (tzw. ciocia) stwierdzila, ze skoro jest kot, to
                  juz konsumpcji do piwa kupowac nie trzeba :)
                  • don2 Re: Dworzec Belgrad 08.02.05, 17:45
                    O w morde jeza ! Tortugo juz gadal po angielsku w 1976 r. !!
                    • i.p.freely Re: Dworzec Belgrad 08.02.05, 22:34
                      Plaza w Sopocie, nieopodal mola, circa 1992. Syn, nastolatek w tym czasie, chce
                      zalozyc plazowki. W krzaczory strach isc bo kto wie w co sie wdepnie a i zapach
                      z nich zalatujacy tez nie zacheca do eksploracji. No i te wypasione nie wiadomo
                      na czym muchy..... Manewru z recznikiem tez robic nie chce, bo nuz spadnie i
                      co wtedy, hehehe.

                      Rozgladamy sie za jakas przebieralnia. Na jednej z wydeptanych sciezek
                      Znajdujemy przenosny sraczyk, nawet drzwi jeszcze mial (niewyrwane). Zywej
                      duszy przy nim nie widac. Syn wchodzi, sciaga portki, zaklada swoje
                      plazowe "spadochrony", wychodzi. Droge zalatuje mu baba, lapie za ramie i
                      zaczyna sie upominac o .... oplate.
                      • i.p.freely Re: Hotel Ukraina 08.02.05, 22:50
                        Moskwa, wczesne lata 70-te.
                        Jeden sraczyk na kazdym pietrze, przepierzenia, dziura w betonowej posadzce -
                        reszta jak w opisie wkarsnickiego.
                        Acha, jeszcze jedno - nie pamietam drzwi w tym przybytku a to przeciez byl
                        hotel z klasa (podobno) jak na tamte czasy.
                    • jutka1 Re: Dworzec Belgrad --- Sznycel ;-) 08.02.05, 23:05
                      Sznycel, podlozyles sie ;-)))))))

                      Don Sztirlitz twoj wiek rozszyfrowal...
                      hehehe ja tez.... ;-))))))
                      • basia553 Re: Dworzec Belgrad --- Sznycel ;-) 08.02.05, 23:12
                        mnie to tez zaskoczylo, bo mialam Sznycla za smarkacza - nie wiem dlaczego:))))
                        • ani-ta baska!:) 08.02.05, 23:23
                          ale ty mnie zaskoczylas!
                          i to kolejny raz!
                          od kiedy to TY nie chodzisz spac z kurami?:)
                          zwykle o tej porze juz spalas....

                          a.:)))))

                          P.S.
                          co do kibelkow sie nie smiem przy waszych doswiadczeniach wypowiadac... no poza
                          tym, zem sie w matke wdala... zelazny pecherz!:)))
                          • jutka1 Re: baska!:) 09.02.05, 00:23
                            ja tez zelazny...
                            mnie mialas na mysli jako matke ?
                            :-)))))
                            • ani-ta Re: baska!:) 09.02.05, 18:07
                              > mnie mialas na mysli jako matke ?
                              > :-)))))

                              a kogo???!!!!
                              ty kukulko jedna!
                              o!

                              a.:)))))))))
                          • basia553 Anita! 09.02.05, 19:16
                            Mam przeciez TZ, to nie musze sypiac z kurami:))))))))
                            Ja chodze bardzo pözno spac, a nawet jeszcze pözniej. Ale ogladam w nocy filmy,
                            bo im pözniej, tym ciekawsze.
                            Dzis np. o 22.25 leci hiszpanski film Aldovara (czy tak sie pisze?), konczy po
                            pölnocy i pare minut pözniej zaczyna sie Nieznosna lekkosc bycia, wg. Kundery.
                            Czeka mnie wiec uczta duchowa!
                        • tortugo Re: Dworzec Belgrad --- Sznycel ;-) 09.02.05, 18:14
                          eheheh. wiek zaszyfrowany nigdy nie byl, a za smarkacza... przyjmuje to za
                          komplement ;)
                          cmoki
                          ~:O:=o
                          • basia553 Re: Dworzec Belgrad --- Sznycel ;-) 09.02.05, 19:13
                            Tak to bylo pomyslane, Tartugo!
    • tos.ka Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 15:58
      > W Ameryce pelna swoboda; stad kazdy usmiechniety, obzarstwo i opilstwo
      > kwitnie (co uwidacznia sie z rozmiarach ludzi), w sumie inaczej niz w Europie.

      rozmiary faktycznie imponujace:) Przyznaje ze jescze nigdy nie widzialam takiej
      ilsoci puszystych przedstawicieli gatunku homo sapiens w jednym punkcie
      czasoprzestrzennym. A przeciez nawet nie znalazlam sie jeszcze w ameryce lecz
      co najwyzej tem gdzie molgly dotrzec jedynie odpryski jej wilkosci. ponadto
      koncentrat ten rorzedzony byl przybyszami z innych, nieco mniej szlachetnych
      kontynetow jak europa, azja (przedstawiciele- rosjanie), czy inna ameryka
      poludniowa.

      na temat obzarstwa- nieco zdziwiona -stwierdzilam, ze Amerykanin majac do
      wyboru ryby i miesa wszelakie, nie wspominajac o malzach, osmiornicach,
      krewetkach, w sosach roznych, gotowe na szwedzkim stolu lub na zyczenie
      przygotowywane (wariant grillowany dostepny rowniez na plazy) wybierze smoazony
      boczek, zwany potocznie bekonem. Amerykanin zignoruje rowniez soki z owocow,
      gotowych- lub wyciskanych na miejscu w zestwach wg zyczenia. Ameraknian popije
      swoj bekon coca-cola. w wersji sniadaniowej bedzie to bekon z tostasmi, w
      werssji obiadowej z frytkami lub jakas inna odmiana ziemniaka. Ilosc spozytego
      bekonu (i w ogole porcje fundowane sobie przez amerykanow) wprawialy mnie w
      stan oslupienia. Dziewczyna na ok. Miedzy 20-a 30lat, na sniadniae potrafila
      zaserwowac sobie pelny talerz bekonu. Porcja ktora wystraczyla by mi pewnie
      (liczac kalorie, gdyz na skosumowanie tej ilosci boczku potrzebowalabym pewnie
      z miesiac) na co najmniej dni kilka. Nie trzeba chyba wspominac ze dziewcze
      te –nizsze o pol glowy ode mnie wypieralo chyba ze trzy razy tyle objetosci
      powietrza co ja. amerykanie sa poprostu rozbrarajacy, potrafiac wciaz jeszcze
      zastanawiac sie czy epidemia otylosci w ich kraju nie jest aby choroba
      wirusowa.:)))
      Absolutnie przeciwneinstwo amerykanow a ryczej amerykanek stanowily rosjanki.
      Szczuple, w spodniczkach bardzo mini, na szpilkach od 12 cmw gore, w pelnym
      makijazu i z paznokaciami ok 3 cm wypisz wymaluj seks & city- wg opisu z watku
      obok.

      toska, ktora nieco ulegla amerykanizacji (ale nie bekonizacji) i probuje
      (wciaz) na powrot wcisnac sie w ciasne europejskie standarty:)

      • don2 Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 16:18
        jasne,ruskie dziwki zabrane na wakacje przez sponsorow musza sie
        prezentowac.Tlusta krowe kazdy ruski biznesman ma w domu i brac zone na urlop?
        Myslec trzeba !!!!
      • ertes Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 16:32
        Na podobnej zasadzie mozna opisac co sie widzi po wyladowaniu w jakimkolwiek
        kraju europejskim: ludzie na ulicach, w knajpach, doslownie wszedzie z
        papierosem w ustach. Okolo 2 razy wiecej niz w Ameryce Pln.
        A papierosy to jeden z najczestszych powodow raka i smierci.
        • tos.ka Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 17:42
          > na ulicach, w knajpach, doslownie wszedzie z
          > papierosem w ustach. Okolo 2 razy wiecej niz w Ameryce Pln.
          > A papierosy to jeden z najczestszych powodow raka i smierci.

          gorzej niz "europejczykow", bo dzieciakow. przynajmniej w germani. we francji
          podobno tez niemal kazdy nastolatek (twierdzila siostra, ktor abyla na wymianie
          jeszcze w liceum). kiedy widze takich smarkaczy- to- choc sama nie pale i nie
          palilam (hehe, z wyjatkiem cygara- no bo trza sprobowac jak sie tam juz
          jest:)))- tez chce mi sie skarzyc wsyzstkie te firmy tytoniowe.
          a apropos rosjanek- w wiekszosci byly to raczej "coreczki" nie dziwki. rosjanki
          po prostu tak maja. moze ogladaja sex & city?

          • ertes Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 18:13
            Cygara? To gdzie Ty bylas? Na Kubie?
            • tos.ka Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 18:28
              na dominikanie. wolalam na kube, ale w dostepnym czasie dawali tylko
              dominikane. mialy byc karaiby. w kzadym razie- to juz prawie prehistoria (ponad
              2 tyg temu) ale patrzac na chlape za oknem kultywuje wspomnienia:)

              a propos cygar- po moim pierwszym w zyciu kontakcie z cygarami doszlam do
              wniosku ze cygara nie nadaja sie do palenia (piecza w gardlo, a po wszystko
              smierdzi jak po zwyklym papiersie-fe) lecz do wachania:)
              w stanie nie spalonym oczywiscie. wachanie cygar to niemal jak wachanie wina.
              no i "uderza" do glowy- i to lepiej niz palenie.
              rozwachalam sie w cygarach:)))

              --
              • ertes Re: Eureka! Watek weekendowy. 21.02.05, 19:04
                Acha, bo juz myslalem ze pomylilas Kanadyjczykow z Amerykanami ;)
                • i.p.freely Re: Toska, ten boczek w 23.02.05, 04:47
                  w masywnych ilosciach to 100% Atkins diet, hehe.
                  >Dziewczyna na ok. Miedzy 20-a 30lat, na sniadniae potrafila
                  >zaserwowac sobie pelny talerz bekonu. Porcja ktora wystraczyla by mi pewnie
                  >(liczac kalorie, gdyz na skosumowanie tej ilosci boczku potrzebowalabym pewnie
                  >z miesiac) na co najmniej dni kilka.

                  Ludziom najwyrazniej odbija i sama widzisz czego nie zrobia dla wygladu:)))
                  • wkrasnicki Re: Toska, ten boczek w 23.02.05, 09:50
                    Jest jednak i tak, że jedni mogą żreć bekon w ilościach hurtowych i wyglądają jak szczudło, inni tyją po
                    zjedzeniu kilku listków sałaty. Niesprawiedliwe to trochę, no ale to już naprawdę nie mój problem. :-)
                    • i.p.freely Re: Eeeech karaiby i 23.02.05, 21:39
                      urok "piekielnej" przyprawy .... JERK:)))) Wszystko co zjadliwe (i nie tylko)
                      panierowane (doslwonie i w przenosni) w tej ichniejszej przyprawie!!!!

                      JERK, kulinarne cudo karaibow, zawiera w mniejszych lub wiekszych ilosciach
                      SCOTCH BONNET - papryczka o ognistej sile razenia. Na nos tego nie wezmiesz.
                      Wykryc mozna jedynie .... metoda jezykowa, hehehe. Jakies 20 sekund po
                      przelknieciu smakowitego keska delektujacy sie smakosz dostaje spontanicznych
                      plasow, oczy ... wytrzeszczu, ze nie wspomne o ich rozmiarach w tym
                      momencie:D)))

                      Pare godzin po posilku biedny turysta dostaje obledu. Zgadnij, kto moze,
                      dlaczego???
                      (PIEKIELNA ZGAGA!!!!! - przysiegam)

                      Nic dziwnego, ze ci mniej zahartowani (zdecydowana wiekszosc przybyszow)
                      wcinaja to co jest dla nich na karaibach zjadliwe; bekon, jajka, frytki
                      zalewajac to wszystko coca-cola, jak sam zauwazylas. Trza sie napchac tak by na
                      caly dzien starczylo:D))) bo, jak widzisz, lunch i obiad odpadaja chyba, ze sie
                      przywizlo ze soba srodki na PIEKIELNA zgage.

                      I jeszcze jedno, Toska, mam nadzieje, ze cie "klatwa Montezumy" (sraczka
                      przywieziona z karaibow) nie dopadla po tych ich "swiezo wyciskanych" sokach.
                      Nie wiem jak w europie, ale tutaj nas ostrzegaja przed "siezymi produktami":D)))

                      Jesli o 12 cm szpilki chodzi to, choc mam ich od liku i nosze na codzien, to
                      kiedy jade na Barbados, Belize czy Arube, szczytem elegancji dla mnie staja
                      sie .... klapki:D))) Do koloru, do wyboru, plaskie i na lekkim koturnie.
                      Bikini, sarongi, szorty, kuse spodniczki, zwiewne kretonowe kreacje na wieczor
                      i .... klapki. Jednym slowem wakacyjny luz i wygoda. Jak ktos ma w tym momencie
                      potrzebe bycia niechlujem, to juz jego broszka i nic mi do tego.
                • tos.ka Re: Eureka! Watek weekendowy. 24.02.05, 15:16
                  ertes napisał:

                  > Acha, bo juz myslalem ze pomylilas Kanadyjczykow z Amerykanami ;)

                  a jak ich sie rozroznia? myslalam ze po coca-coli:)
                  byli puchaci, mowili po angielsku, pili coca- cole...ci z ktorymi pogadalismy-
                  byli z usa. rewelacyjne w amerykanach jest ich zdrowe podejscie do zycia. babki
                  o wadze malego slonika- tancza w najlepsze- i to z wdziekiem (ja to miewam juz
                  opory, z moimi- hym, hym, trzema kg za duzo:))).

                  wkrasnicki napisał:

                  > Jest jednak i tak, że jedni mogą żreć bekon w ilościach hurtowych i wyglądają
                  j> ak szczudło, inni tyją po > zjedzeniu kilku listków sałaty. Niesprawiedliwe
                  to trochę, no ale to już napraw> dę nie mój problem. :-)

                  ..i do tego ten wirus....:P
                  jak to w przyrodzie, tak i tu obowiazuje rozklad normalny. a puchaci z usa sie
                  najnormalniej obzerali.ale masz racje, to ich problem. ja tylko sie zdziwilam,
                  bo to dla mnie bylo to cos nowego.

                  i.p.freely napisał:
                  > urok "piekielnej" przyprawy .... JERK:)))) Wszystko co zjadliwe (i nie tylko)
                  > panierowane (doslwonie i w przenosni) w tej ichniejszej przyprawie!!!!

                  chyba sie nie zalapalam. zarcie bylo hotelowe- takze cywilizowane. no i
                  dostepne na okraglo. byly jakies miesa w sosach - na oko mocno korzennych. ale
                  ja przede wszytskich zajadalam sie mrybami, malzami i krewetkami. takich
                  swiezusich tutaj nie uswiadczych:) (no moze w holandii). poza tym bylo do nich
                  najblizej po serfingu - bo na plazy. a moim biednym mocno posiniaczonem nogom
                  (kto by pomylsal ze serfing tak po nogach bije:) kcialo sie przede wszystkim
                  siedziec:)

                  z rosjankami - oczywiscei troche przesadzam ale- no tylko troche:)) najbardziej
                  zafascynowaly mnie paznokcie. na imprezach roznych owszem- tez bywajom- ale
                  wtedy naleza do calosci wyposazenia- i jakos nie zwracaja auwagi. na urlopie-
                  to chyba jednak cos innego. jak sie czyms takim np je? a moze je sie sciaga do
                  jedzenia? a moze sie nie je- i dzieki temu udaje sie zachowac super sylwetke
                  (hmm wariant do przemyslenia...)? przyznam- ze malom zorientowanaa jak na babe-
                  wiem ze sa jakies przykljene, ale po pobieznym przyczytaniu instrukcji
                  przyklejania- omijam te przyklejne paznokcie z daleka. zbyt trudne bylo to jak
                  dla mnie.


                  pzdrw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka