don2 28.04.05, 13:18 kazdy rodzaj mieszanki pod lupe. Ring wolny Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 15:25 Mikt? temat marny czy zbyt drazliwy? Odpowiedz Link
xurek moze zaczniesz? 28.04.05, 15:59 ja poczekam na Twoja pierwsza wypowiedz, coby sie zorientowac, czy powaznie dyskutujemy, czy tez usilujemy "wygrac potyczke slowna" czy tez "robimy sobie jaja". Swoja wypowiedz dostosuje do trendu, bo strasznie nie lubie "odstawac od wiekszosci". Xurek Odpowiedz Link
don2 Re: moze zaczniesz? 28.04.05, 16:15 Ty nie idz na latwizne !! :))) Czy znacie malzenstwa mieszane i jak dlugo sie trzymaja. Chodzi o Polakow z "innymi" ja znam 2 z mnostwa ,ktore znalem wczesniej.te 2 jakos sie trzymaja za leniwi widocznie na rozwody:)) Znalem glownie kombinacje Ona Polka-On Szwed itp.nie wliczam w to ogromnej grupy "zawodowek" ,ktore w 60-tych i na poczatku 70 ,stanowily glowny element mieszania.te jak tylko dostaly staly pobyt,pozbyly sie swoich zagranicznych mezow.Polak szwedka,znalem i wypadek ,ale po 3 miesiacach ,facet w panice uciekl do Australii. Odpowiedz Link
xurek musi byc z polskim udzialem? 28.04.05, 17:53 nooo to znam Sabbe i malzenstwo trwa. Znam siebie i trwa. Jakby mogla byc Czeszka to tez znam jedna ze Szwajcarem i trwa juz 30 lat, ale moze dlatego tak dlugo, ze wyksztalcenie to samo. Znam inna Polke, co wlasnie czwartego cudzoziemca "przerabia" - kazdy z innej nacji i innego koloru. No i moj tata - Slazak ozenil sie z mama - Polka. Tez wciaz jeszcze trwa. No i moja siostra wyszla za Meksykanina - juz nie trwa. I raz spotkalam jednego w Tarnowskich Gorach co byl ozeniony z Afroamerykanka, ale mieszkali w Arabii Saudyjskiej, wiec nie wiem, czy sie liczy. Jak o innych parach nie ma byc mowy i zawezamy sprawe do trwania, to moj repertuar sie wyczerpal. Wlasnie wrocilam z "Vorstellungsgesprächu". Ostatnia pozycja - Senior Planner, wyksztalcenie "Handelsschule". Ostatni zarobek taki, ze nie mozemy jej tego zaplacic. Ale tak naprawde to to sobie zmyslilam. Teraz ide planowac i w ogole to mam dosc tej roboty i nikt mnie nie rozumie. Xurek Odpowiedz Link
ertes Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 16:33 Ja, szczuply z sixpackiem i robiacy bompki zmieszalem sie z gruba baba ktora ma straszny charakter kontrastujacy z moim milym i sympatycznym i nie wiem co ma z tym fatem zrobic zeby nie krzyczala na mnie codziennie przed i po pracy musze gotowac i sprzatac nawet po kocie ktory miauczy o piatej rano. ufff taka to mam mieszankie wedlowsko Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 16:49 Znaczy sie mieszanka chudy/gruba ? nie liczy sie ! jak by byla mieszanka np Ona 198 cm,On 163 cmm wzrostu i do tego lysy-to mozna by podyskutowac.Gruba zone ma prawie kzady.A nawet jak nie jest gruba ,to ciagle narzeka ,ze jest gruba. Odpowiedz Link
basia553 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 18:10 zawezyles temat do malzenstw, ty stary dewocie! a co z nami, kociolapami? Nie interesuje Cie jak my siem mjenszamy? Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 18:18 Nie zapomnialem.Ale zrownuje wspolne zycie wiecej jak 3 miesiace jako malzenstwo No bo jak ktos juz wytrzymal 3 intensywne miesiace,to mniej wiecej wie co grane:)))) PS ja i dewot? sama wiesz jak sie niemoralnie prowadze !!!! Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:20 Znaczy sie : nie ma zadnych problemow.kazdy i kazda pomieszani w malzenstwie tak samo zyja jak z Antkiem lub Kasia z Polski.No to wspaniale.Temat jakby sie zamknal. Odpowiedz Link
ertes Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:24 Jak chcesz sie czegos dowiedziec to zadaj to pytanie na "Kobieca Polonia". Tam wiekszosc dupek ma zagranicznych mezow. Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:30 Nawet takie jest? nie mam zamiaru gadac z obcymi." wlasne forumowe" wystarcza, One madrzejsze jak te z innych forow,zreszta tu i o chlopow chodzi z naszego. W morde jeza to na wszystko jest forum? Odpowiedz Link
maria421 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:29 Problemy w mieszanych malzenstwach z pewnoscia moga byc wieksze niz w malzenstwach niemieszanych. Moga, ale chyba nie musza. Moja kolezanka jest od 25 lat zamezna z Egipcjaninem, do tego jeszcze mieszka tam, a nie tu. Pewno jak dwoje ludzi chce sie dogadac, to sie dogadaja. Koniec moich madrosci na ten temat. P.S. W moim malzenstwie mieszanym (prawie 30 cm roznicy wzrostu) wszystko gra. P.S. do P.S. Tylko nie myslcie, ze moj maz ma 130 cm.... Odpowiedz Link
ertes Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:30 U mnie taka sama roznica wzrostu i wagi na korzysc grubej. Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:31 alez skad on ma 160 cm:)) Odpowiedz Link
maria421 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:34 don2 napisał: > alez skad on ma 160 cm:)) Nosz, kurcze, Don... bo se torebki od Jutki pozycze :-) Odpowiedz Link
ertes Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:35 Mario! To ty taka malutka jestes??? 130 cm? Niesamowite. Odpowiedz Link
maria421 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 19:45 ertes napisał: > Mario! To ty taka malutka jestes??? 130 cm? > Niesamowite. Ertes, przyjmij do wiadomosci, ze duze kobiety sa do roboty, a male do pieszczoty... Tak przynajmniej mawia moja ciocia Tereska, ktora za czasow swej swietnosci miala 156, a teraz sie na starosc zgarbila. Ja jak sie zgarbie bede miala 110 cm...))) Odpowiedz Link
sabba moje 28.04.05, 19:41 malzenstwo uwazam w sumie za malo mieszane - roznice kulturowe sa naprawde nikle, bardziej wychowaniowe i to raczej z tego wyniakaja jakies problemy jesli wynikaja. Coch np kolezanka wlasnie sie rozchodzi z Niemcem bo m.in wg niej nie rozumie jej polskosci, jak ona to mowi. Z tymze dla mnie to po prostu roznice charakteru. Z otwarta szczeka podziwiam malzenstwa miedzykontynentalne - kiedys myslalam ze jak sie jest tolerancyjnym to takie malzenstwo to tylko przyjemna i ciekawa odmiana "normalnego" zycia. Jednak co to naprawde znaczy inna kultura tego nie zrozumie ten co to tylko widzial taniec ludowy jakiegos narodu. Ogolnie jak widze po znajomych - glownie wszytsko zalezy od charakteru - jesli oczywiscie jedna strona nie nastawi sie na to ze ta druga jest tylko po to by spelniac jej "kulturowe" zachcianki (typu wychodzenie z imprezy w polowie bo on chce sie pomodlic a nie ma dywanika przy sobie a na obcym sie nie bezdie modlil). Odpowiedz Link
don2 Re: moje 28.04.05, 20:20 Moge przyznac ,ze sabba ma racje.Tolerancja i wyrozumialosc bardzo pomaga.charakter tez odgrywa duza role.A malzonka ,ktory naraz wychodzi ,by sie pomodlic to raczej mozna predzej czy pozniej spisc na straty Odpowiedz Link
xurek Re: moje 28.04.05, 20:21 Moje jest zupelnie inne, niz mi sie wydawalo, ze bedzie. Ogolnie ujmujac znacznie mniej sie „zuzywa pod wzgledem zainteresowania“ niz wydawalo mi sie byc mozliwym i jest sie w nim znacznie bardziej „samotnym“, niz w jakimkolwiek z moich poprzednich zwiazkow. Mojego meza znalam 6 lat, zanim sie „zeszlismy“, wydawalo mi sie ze dobrze. Tylko wydawalo. Jako znajomy przystosowal sie zupelnie do europejskiego zycia, w zwiaku tak nie jest. Jak sie nad tym zastanowie, to jest to bardzo oczywiste i sama nie wiem dlaczego mi wczsniej do glowy nie przyszlo. Mozna dostosowac sie do wszelkich „zewnetrznych norm“ nowego kraju, trudno (niemozliwe?) tak sie zmienic „we wlasnych czterech scianach“. Co wczesniej w naszej znajomosci bylo zupelnie nieobecne a teraz gra role wieksza, niz Europejczykowi wydaje sie byc mozliwe (i zdrowe) to jego rodzina, wszechobecna mimo rzadkich kontaktow. W naszym konkretnym przypadku i z mojego punktu widzenia „Afryka“ dziala na mnie bardzo pozytywnie (znaczy lubie jej wplyw) w sferze „duchowo – intelektualno – rozrywkowej“ i nieraz doprowadza do czarnej rozpaczy w codziennym zyciu. Maly przyklad: jezeli rozmawiamy na temat np. mojej pracy, maz bardzo czesto podkresla aspekty, ktore mojej uwadze zupelnie uchodza a okazuja sie byc istotnymi, bo gdy zmieniam moje zachowanie / nastawienie w tych punktach wszystko zaczyna dzialac lepiej. Albo taki np. “nudny wieczor”, gdzie nic sie nie chce. Ni z gruszki ni z pietruszki potrafi zapytac, o czym akurat mylse (moze byc banalne jak chce) i zrobic z mojej odpowiedzi „performance z tanca i rapu w pidgin“, ktory zupelnie zmienia moj nastroj. Druga strona medalu to wieczna niepunktualnosc, olewanie “europejskiego przywiazania do terminow” konczace sie nieraz zupelnie niepotrzebnymi klopotami, moja “ulubiona” “Plastiktütenwirtschaft” (wszstkie stare worki, plastikowe pojemniki, kartony itd moga sie do czegos przydac i zazwyczaj przydaja do np. trzymania w nich przeroznych resztek jedzenia w lodowce albo smierdzacych uwedzonych nutrii albo wysuszonych ryb etc.). Ciezkie do zrozumienia i zaakceptowania, szczegolnie w sytuacjach zyciowo trudnych jest niewiarygodne pomieszanie zdrowego rozsadku z wiara w we wszelkie czarownice, duchy, moc szamanow etc. pomieszane dodatkowo z glebokim chrzescjanstwem. Dopoki chodzi o „rozmowy przy lampce wina“ mozna to trakowac jako umyslowa rozrywke, jezeli jednak zdanie Jujumana wypowiedziane do Chiefa w Lagos zaczyna wplywac na decyzje o pracy badz urlopie badz szkole dla dziecka i tym podobnych lub kiedy maz sie rozklada na lopatki z powodu swych „proroczych snow“ rozbawienie szybko zamienia sie w bezsilna rozpacz. Trudny do zaakceptowania jest fakt, ze tak do konca nigdy sie na wzajem nie zrozumiemy. Tory myslowe Afryki nigdy nie stana sie moimi, tory myslowe Polski nie stana sie jego. Zrozumiec mozna „powierzchnie“, mozna sie tez nauczyc zwiazku sktukowo – przyczynowego „mysl czy konkretne zachowanie i reakcja na nie“ – nie mozna jednak „wczuc sie“ tak, jak mozna wczuc sie w partnera wychowanego w podobnych realiach. Na poczatku bardzo mi to przeszkadzalo, muszac sie przyzwyczaic zauwazylam, iz ta “samotnosc” jest rowniez pewnego rodzaju “wolnoscia”. Wolnoscia w sensie „nie musze sie czuc odpowiedzialna, bo i tak nie rozumiem“ i w sensie „nie musze sie wszystkim dzielic, bo on i tak nie zrozumie“. Generalnie jestem szczesliwa w tym malzenstwie, bardziej chyba niz w poprzednich zwiazkach. Maz twierdzi, ze jestem jego „lost and found“ (on wierzy w pokrewienstwo i szukanie sie dusz tak dlugo i tak daleko, az sie znajda :)). Mysle jednak, ze wynika to w duzej mierze z naszych „nietypowych“ charakterow. Oboje zdajemy sie nalezec do ludzi, ktorych przeciwnosci magicznie przyciagaja a podobienstwa szybko nudza. Poza tym jestesmy oboje z natury tolerancyjni, co ze strony meza jest bardzo wazne, gdyz traktowania mnie jak „zony w Afryce“ (co czesto w takich maleznstwach ma miejsce) nie znioslabym dluzej niz tydzien. Dla ludzi przywiazanych do wlasnych tradycji i uwazajacych je za „dla siebie sluszniejsze od innych“ zycie w malzenstwie takim jak moje byloby chyba gra nie warta swieczki. Ah i jeszcze jedno. Moje zycie “w rodzinie i na zewnatrz” bardzo sie od siebie rozni, czego nie bylo w zadnym z moich poprzednich zwiazkow. Na zewnatrz jestem taka, jaka zawsze bylam, w domu czesciowo “Africa rules”. Dla mnie to pozytywny aspekt, takie jakby “odsapniecie od codziennosci w innym swiecie”. Xurek Odpowiedz Link
don2 Re: moje 28.04.05, 20:41 Piekne,tyle ,ze nutri jeszcze nie jadlem.za suszonymi rybami przepadam.kobiety maja chyba jaks nature cierpietnic i samobiczowania .(przenosnia)nawet jak sie to odbywa w atmosferze milosci itp.Poswiecenie jest ze strony twojej ogromne. To musi w jakis sposob zmieniac psyche.Nie dosc ,ze cudzoziemiec to Afrykanin zewnetrzny swiat musi byc innym od swojej afryki w 4 scianach.Ale kobieta to najdziwniejsze syworzenie.zdolna do wszystkiego. Ale jak to w zyciu ..cos za cos Odpowiedz Link
don2 Re: moje 28.04.05, 20:54 Wiem juz co mnie uderzylo !!! Normalnie w takich przypadkach dominujaca strona jest malzonek/partner.To do jego obyczajow itp ,trzeba sie przystosowac.nie wywnioskowalem z tego ,ze Xurek dala sie zdominowac. Odpowiedz Link
xurek Don 28.04.05, 21:12 ja nie dalam sie zdominowac w ZADNYM z moich zwiazkow. Nie lezy w mojej naturze. Jak rowniez nie dominuje partnera. Tez mi nie lezy. Jestem zdania, ze trzeba zawrzec "kulturowy kompromis", ktory musi byc rowniez dostosowany do kraju, w ktorym malzenstwo zyje. Moim zdaniem taki kompromis zawarlismy. Masz racje, ze wiekszosc zwiazkow z Afrykanczykami odbywa sie "po afrykansku". Dlatego napisalam, ze tolerancja mojego meza jest dla nas niezwykle wazna. Mimo to bedac w Nigerii nie palilam, szlam zawsze z tylu, klanialam sie w pas jego ojcu i nigdy by mi do glowy nie przyszlo meza wziac za reke. Xurek Odpowiedz Link
don2 Re: Don 28.04.05, 21:47 Co swiadczy o twojej kulturze osobistej i zdolnosci wyczucia sytuacji. Odpowiedz Link
xurek Don 28.04.05, 21:08 ja coraz mniej rozumiem, o co Tobie chodzi. Suszona ryba dla mnie smierdzi, tolerowanie tysiaca "resztek w kartonikach" w lodowce rzeczywiscie uwazam za "poswiecenie z mojej strony", moje 4 sciany SA inne niz byly w poprzednich zwiazkach, w ktorych ani nikt w domu nie chodzil w "tradycyjnym stroju" ani nie jadlo sie "pounded yam" palcami z jednej miski ani paru innych rzeczy. W restauracji nie przyjdzie mi do glowy jesc palcami, nie uzywam tez "na zewnatrz" pidgin, tylko staram sie mowic poprawnie po angielsku, nikt poza znajomymi meza (spotykanymi glownie u nas) nie nazywa mnie "madam" albo "mama S.." itd itp. Ja to obieram jako "nie to samo". Mialam przemilczec, cobys nie uwazal ze sobie "dorabiam lub wymyslam"? Mozesz mi powiedziec, gdzie ja napisalam, ze cierpie? I jezeli moj maz jest z Afryki to mialam napisac co? Ze jest z Marsa? Xurek zmeczony jak nie wiem co, czekajacy na transport do domu Odpowiedz Link
don2 Re: Don 28.04.05, 21:11 I co sie burzysz,nawet nie wiesz o czym chcialem napisac.napisalem podziwiam.Masz bakcyla najezania sie na kazdego ,ktory cokolwiek powie ,zanim przemyslisz? Syndrom odmiennosci? Odpowiedz Link
xurek nie, 28.04.05, 21:14 przewrazliwienie spowodowane przepracowaniem i bolem "wyczyszczonego zeba". Przeca napisalam, ze nie rozumiem, o co Ci chodzi (albo tylko pomyslalam - ide przeczytac jeszcze raz). Mam dosc tej europejskiej roboty spadajacej zawsze na mnie. Xurek wciaz czekajacy na transport (urok afrykanskiej punktualnosci :)) Odpowiedz Link
swiatlo Prawdziwe multikutlur 28.04.05, 20:58 Nie mam doświadczeń z małżeństwami mieszanymi, ale mam inną ogólną uwagę. Spójrzmy się wstecz dwadzieścia pięć lat: Satish oglądał jako dzieciak szczyty Machhapuchre i Annapurny biegając i wrzeszcząc za szmacianką po zakurzonej ulicze Pokhary w Nepalu. Wieczorem cała rodzina medytowała przy posążku Buddy. Dmitri wkuwał w Moskwie na pamięć krótką historię WKP(b) i paradował w białej koszuli i czerwonym krawacie. Akkina pobierał nauki w ekskluzywnej szkole inżynierskiej w Bombaju i w tym samym czasie rodzina aranżowała jemu małżeństwo z rodziną Rupy. Rupa jest wspaniałą, inteligentną i czarującą kobietą i podobnie wspaniałą matką dla jej syna Sarupa i córki Asty. Cudownie wygląda w sari. Yi był oddelegowany na przymusowy obóz pracy na wsi przez szanghajską organizację partyjną w ramach obowiązkowego programu integracji z ludem pracującym, który to musieli zaliczyć wszyscy studenci wyższych studiów matematycznych. Po godzinach studiował literaturę europejską na równi z filozofią konfucjańską. Shawn biegał za jajową futbolówką na meczach swojej high school w Pacific Northwest. Po meczu chadzał z kolegami do lokalnego Burger King. W niedziele regularnie rodzina chodziła do lokalnego kościoła ewangelickiego. Światło stał w kolejce po wpis w dowodzie osobistym upoważniającym na wyjazd do Bułgarii. Kiedy potem wracał na uniwerek po śmierdzącym obiedzie w Barze Praha natknął się na demostrację NZS-u na Krakowskim Przedmieściu. Musiał salwować się ucieczką do Kościoła Świętej Anny przed rozjuszonym ZOMO. I teraz wszyscy siedzimy razem w naszej firmie i ze zdziwieniem stwierdzamy że nie ma między nami żadnych różnic. Tak samo łatwo się cieszymy, tak samo się śmiejemy z tych samych dowcipów i tak samo łatwo nas zranić nieprzemyślanym słowem. I tak to jest. Czasami wydaje mi się że mniejsze są różnice kulturowe z kolegą z Bombaju czy z Moskwy, niż ze znajomym z tej samej ulicy Rembertowskiej. Podobnie chyba też jest z żoną. Odpowiedz Link
don2 Re: Prawdziwe multikutlur 28.04.05, 21:06 Szczesliwa,pogodna,liberalna USA !! Ty kraino wszelkich swobod i miedzyludzkiej milosci.Ty kraino szczescia i dobrobytu dla wszyskich tam mieszkajacych.Niech jutrzenka milosci miedzyludzkiej zawsze wschodzi nad ranem i zachodzi wieczorem.Niech wszyscy zyja w zgodzie i zrozumieniu.GBA,GBA.GBA.Polozmy reke na sercu i z dumnie podniesiona glowa patrzmy na nasz gwiazdzisty sztandar Odpowiedz Link
swiatlo Re: Prawdziwe multikutlur 28.04.05, 21:10 Właśnie to dokładnie Donie miałem na myśli. Mi się łatwiej dogadać z Eskimosem z kanadyjskich terytoriów północnych, czy też z Chiapasem z Meksyku przyjeżdżającym sezonowo do USA aby grabić za grosze trawniki, niż z tobą Don, który to zostałeś wychowany w tym samym języku i tym samym zaścianku co ja. Odpowiedz Link
don2 Re: Prawdziwe multikutlur 28.04.05, 21:22 Wybacz ty wielki bialy przyjacielu eskimosow.Po pierwsze zyje duzo dluzej niz ty miedzy roznymi nacjami.Po drugie z zascianku to ty jestes ! Nigdy nie mialem okazji widziec konia bitego lopata.Po drugie ty mi nie zaimponujesz bredniami ani o USA ani o podobnych bzdurach. Ja nie padam na kolana z rozdziawiona buzia na widok ani mostu ani grubej murzynki.ja tylko innymi slowami wyrazilem opinie o twoim cielecym zachwycie nad USA,czemu dales nie raz dowod.A ze nie mozesz ze mna dogadac sie tak jak z jakims mexykiem,po pierwsze nie znasz jezyka (przypadkiem znam)i to co gadacie ma taka glebie jak sadzawka na kaczki.Rozmawiajac z twoimi kolegami ,nawet bys nie znalazl takiego zasobu slow jaki uzywasz ze mna.Ale widocznie tak zubozal twoj polski,ze nie rozumiesz co mowie :)))) Odpowiedz Link
bird_man Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 21:45 Nie mam osobiscie doswiadczen w malzenstwie "multikulturalnym", ale troche doswiadzen w krotszych (co nie znaczy mniej intensywniejszych" zwiazkach oraz sporo wlasnych obserwacji. Moje doswiadczenia ograniczaja sie do zwiazkow Zachod/Azja - zachod to europa, usa, australia itp. W sumie jestem przekonany, ze takie zwiazki sa skazane na niepowodzenie, inne pozytywne przyklady (znam i takie) sa przyslowiowym wyjatkiem potwierdzajacym regule. Xurek (dzieki za dlugi i szczery post) napisal cos waznego, cytuje z pamieci: "jestem przekonana, ze tak naprawde to sie nigdy nie zrozumiemy" i wlasnie o to chodzi. Wychowanie w zupelnie innej kulturze, religii itp. uniemozliwia w moim przekonaniu na dluzsza mete "udany" zwiazek. Cena jaka sie placi za poczatkowe zafascynowanie lub uczucie jest bardzo wysoka. Jezeli partnerzy sie staraja, to olbrzymia czesc wspolnego czasu przeznaczaja na wajasnianiu sobie nawzajem "o co mi/tobie chodzi" , jezeli sie nie staraja to konflikty przychodza szybko i zwiazek sie rozpada. Osobiscie znam jedno udane malzenstwo: on niemiec, ona wietnamka wychowana od dziecka w niemczech, ale to chyba nie moze byc "dobrym" przykladem. Potrafie sobie wyobrazic udane zwiazki typu europa/europa, europa/usa, europa/australia itp. Nie wierze w zwiazki typu ueropa/afryka oraz europa/arabia (wajatki potwierdzaja regule) gdyz tutaj jeden z partnerow musi sie dac zupenlnie zlamac i zrezygnowac z wlasnej oseobowosci. pozdrawiam Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 28.04.05, 21:52 Widziales Ptaszku Araba,ktory by zrezygnowal z wlasnej osobowosci?nawet urodzeni np w niemczech.No chyba ,ze adoptowany na drugi dzien po urodzeniu:) Odpowiedz Link
swiatlo Osobowość ważniejsza niż kultura 28.04.05, 22:30 Jak już starałem się udowodnić w poprzednim wpisie, o wiele większe problemy wynikają z różnicy osobowości niż z różnicy kultur. Co więcej, różnicy osobowości nie da się zatrzeć nawet z czasem, podczas gdy różnice kultur wydają się zanikać dość szybko po czasie wspólnego obcowania. Oczywiście mój wniosek jest natury obserwacyjnej, bowiem we własnym małżeństwie tego nie doświadczyłem. Znam jednak przykłady u innych a także we własnych układach koleżeńskich, w niektórych przypadkach nawet dość bliskich i stałych. Odpowiedz Link
swiatlo Wyzywam forumowiczów 28.04.05, 23:09 Czy ktoś może mi podać jakąś konkretną definicji pojęcia 'polska kultura'? Albo pojęcia 'kultura wschodnio-europejska'? Albo jeszcze szerzej: 'kultura europejska'? Czy istnieje jakiś quiz, jakiś zestaw pytań z odpowiedziami a,b,c,d, że potem następuje podsumowanie i ci wypluwa wynik mówiący: "jesteś Polakiem w 76%"? Chętnie bym takiemu quizowi się poddał. Co to w ogóle jest ta "polska kultura"? Czy urodzenie i wychowanie się w Polsce? Ale przecież urodzenie i wychowanie w jakimś miejscu nie narzuca 'konkretnej kultury'. Mamy w Polsce tyle różnych osobowości i postaw życiowych, że nie wiem czy z tego wszystkiego da się wyciągnąć jakiś wspólny mianownik. Czy jest to jedzenie pierogów i bigosu? To czy to oznacza że urzędnik amerykański w Nowym Yorku, który ma polskie delikatesy obok swojego biura i wobec tego je on te polskie pierogi co drugi luncz, to jest on bardziej polakiem niż ja, który pierogi i bigos je nie częściej niż dwa razy w roku? Czy jest to polska mowa? Czy wobec tego zagraniczny student który studiuje w Polsce i który polską mowę posiadł lepiej niż dresiarz ze stadionu Legii, czy on jest bardziej Polakiem niż ów dresiarz? Czy jest to religia katolicka? Czy wobec tego polscy Żydzi, polscy protestanci, polscy prawosławni albo polscy ateiści to nie Polacy? To kim oni wobec tego są? Czy wobec tego jedynymi Polakami są Rydzyk i Giertych? Czy są to piastowskie geny? Wobec ponadtysiącletniej historii, wobec licznych wojen, masowych migracji ludów i przemarszów wielotysięcznych armii czy jest przynajmniej jedna osoba na terenie PL która może powiedzieć: "ja jestem czysty Piast!"? Ja sam osobiście taki nie jestem. Wobec tego czyżbym nie był Polakiem? Czy jest to więc charakter pełen kompleksów, małostkowości, pieniactwa, chamstwa i wulgarności? Jeżeli tak, to ja chcę się natychmiast zrzec polskości! Czy jest to więc tylko sam akt deklaracji "ja jestem Polakiem", który wystarczy aby zakwalifikować osobnika jako Polaka? Ale wobec tego ponownie nie narzuca to żadnej konkretnej "kultury", czyli jakiegoś zbioru konkretnych zachowań. Proszę o pomoc. Czy ktoś tutaj ma wystarczająco siły intelektualnej aby o taką definicję polskiej kultury się postarać? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wyzywam forumowiczów 28.04.05, 23:41 Nie poczuwam sie na silach, intelektualnie ani inaczej :-) Odpowiedz Link
wkrasnicki Spoko- ciszej trochę. :-) 29.04.05, 07:35 A na jaką kulturę chcesz się przechrzcić Światło? Bo jeśli na amerykańską (ot, tak mi wpadło do głowy), to musisz parę rzeczy jednak przeanalizować. Czy każdy zjadacz hamburgerów jes automatycznie amerykaninem i czy jeśli ja zjadam ich więcej (pofantazjujmy trochę) od Ciebie to jestem bardziej amerykański? Czy ktoś doskonale znający repertuar J. Joplin, a nie potrafiący wymienić choćby kilku tytułów A. Jantar, spełnie ten warunek? Czy tłumacz literacki znający język i jego niuanse daleko lepiej niż przeciętny farmer, amerykaninem jest już z automatu? Bo przecież nie jest chyba nim ktoś, kto z jedynie sobie wiadomego powodu klepie co i rusz- God Bless America, jak ojciec Rydzyk pacierz. A może jest nim wyłącznie tamtejszy czerwonolicy Piast ze swoją małostkowością i pretensjami? PS. Wśród moich znajomych nie ma nikogo pełnego kompleksów, choć jeden śmiesznie zaczesuje włosy z powodu łysienia, ale to przecież pryszcz w porównaniu z tym co się wyprawia w sprawie poprawy urody w Wielkim Świecie. Zakładam, że mój tekst nie był ani chamski ani nawet wylgarny i nie będziesz musiał zrzec się polskości natychmiast. Odpowiedz Link
maria421 Swiatlo, tylko nie wyzywaj:-) 29.04.05, 09:36 Co to jest polska kultura? Oprocz dorobku nauki i sztuki, jest to chyba system zachowan i wartosci typowych dla ludzi zamieszkujacych obszar miedzy Odra i Bugiem, Tatrami i Baltykiem. Cech takich jak mesjanizm, rycerskosc, szlachetnosc, mestwo, odwaga, hojnosc, goscinnosc, poboznosc, skromnosc, pracowitosc, uczciwosc, madrosc i umilowanie zgody. Odpowiedz Link
don2 Re: Swiatlo, tylko nie wyzywaj:-) 29.04.05, 10:23 Czy jest to religia katolicka? Czy wobec tego polscy Żydzi, polscy protestanci, polscy prawosławni albo polscy ateiści to nie Polacy? Swiatlo,czlowieku szarpany milionami pytan rozsadzajacych mozg, zapamietaj: Polak katolik Polak protestant Polak prawoslawny Polak ateista Polak wyznajacy judaizm Zyd polski Tatar polski Ormianin polski Polak wyznajacy islam carski Murzyn (Puszkin) Odpowiedz Link
maria421 Re: Osobowość ważniejsza niż kultura 29.04.05, 09:28 Swiatlo, a czy osobowosc nie jest rowniez zalezna od kultury? Odpowiedz Link
swiatlo Re: Osobowość ważniejsza niż kultura 29.04.05, 17:41 maria421 napisała: > Swiatlo, a czy osobowosc nie jest rowniez zalezna od kultury? Nie Mario, nie jest. To czy jestem uparty, czy leniwy, upierdliwy, wulgarny, chamski, pamiętliwy, czy też dumny, czuły bądź delikatny, czy jestem nadaktywny, czy ospały, czy pracowity i zdyscyplinowany, czy też leniwy i bałaganiarski, to wszystko to jestem ja sam, a nie moja narodowa kultura. Odpowiedz Link
don2 Re: Osobowość ważniejsza niż kultura 29.04.05, 19:18 WC-filozofia-metne banialuki i pomieszanie pojec. Swatlo ,ty sprecyzuj by poprawic argumentacje pojecie kultury potem zrob podzial na kulture osobista ,narodowa i co tam jeszcze chcesz. A tak medzy nami to osobowosc jest jak najbardziej zalezna od kultury i ksztaltuje sie pod wplywem otoczenia,tradycji,stopnia wyksztalcenia i genow ,ktore po swoich przodkach chlopach malorolnych odziedziczyles.I tak twoja osobowosc wykazuje atawistyczne cechy chlopka roztropka.natomiast na osobowsci twojego brata widac wplyw zupelnie innych genow i srodowiska ,czyniaca go tak kontrastowo roznym od ciebie. Odpowiedz Link
don2 Re: Chleba powszedniego daj nam dzisiaj......... 29.04.05, 20:31 bardzo waznym elementem w malzzenstwie jako takim a w mieszanym szczegolnie jest ekonomia.jednym z przykrych momentow jest czesto spotykane,absolutne uzaleznienie zony od meza-rzadziej na odwrot.Ona jako "przywieziona pod burka ciemna noca" w najlepszym przypadku w okresie poczatkowym nie ma dojscia do zrodel zarobku.I tu nie ma co mowic o wyjatkach np para hipisow zyciowych,lub studenci ,lub ona gra smetnie na flecie poprzecznym,on na skrzypcach i jak nie w centrum kultury europejskiej to przy wejsciu do metra na dzialke i piwko zarobia.nie mowiac o przedsiebiorczej mlodej o wygladzie atrakcyjnym,ktora z milosci i dla meza,natychmiast zaczyna zarabiac 10 razy tyle ,co on jako informatyk w Deutsche Bank.takie uzaleznienie moze po jakims czasie wywolywac konflikty w malzenstwie.Jest tez tzw moment zaskoczenia.On dobrze zarabiajacy np Szwed nie pomyslal,ze Ona ,blyskawicznie zrobi potrzebne kursy pzwalajace jej pracowac jako Lekarz z pelnymi prawami i juz razem wnosza dochod w dom. Oczywiscie nie zapominajac o umowie przedslubnej spisanej u notariusza. Odpowiedz Link
jutka1 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 11:52 skad sie pochodzi ma wplyw na: - rozumienie "czym jest zwiazek" - oczekiwania od partnera - sposob okazywania uczuc i rozwiazywania konfliktow - rozumienie rol meskich-zenskich - poglady na wychowywanie ew. dzieci etc etc napisalam "ma wplyw", a nie "determinuje" - inne czynniki tez wchodza w gre wydaje mi sie, ze mniejsze "tarcia" sa wtedy, kiedy sa to dwie nacje w miare zblizone jezykiem/kultura, ludzie pochodza ze zblizonych grup spolecznych czy modeli rodzinnych niczego nie skazywalabym na automatyczne niepowodzenie, ale czasem jest trudniej Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:01 Mario ,wytlumacz prostakowi jakim jestem co masz na mysli: Cech takich jak mesjanizm, Odpowiedz Link
maria421 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:12 don2 napisał: > Mario ,wytlumacz prostakowi jakim jestem co masz na mysli: > > Cech takich jak mesjanizm, No jak to? Mesjanizm, zwany rowniez wallenrodyzmem, to jest to co kazdy Polak z krwia matki ssie z w materiale genetycznym na nastepne pokolenia przekazuje. Podobnie jak rycerskosc, madrosc, goscinnosc itp... :-) Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:29 Mesjanizm narodowy - to wiara w to , że Polska jest narodem wybranym , że zabory - to jej męczeństwo , które odkupi winy innych krajów , że emigranci polscy to apostołowie wolności , za którą cierpi ich ojczyzna . Słowem jest to słynne hasło : "Polska Chrystusem narodów". Rózne ujęcia mesjanizmu znajdujemy w utworach romantycznych No,kurcze pieczone,nie mialem pojecia ,ze jestem APOSTOLEM WOLNOSCI . Swiatlo,czytaj chlopie i rosnij w dume!!!!! Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:45 jednym z elementow waznych w mieszanym malzenstwie jest cos wspolnego np w historii obu narodow i tak: Ojciec meza/zony niemiec ,jest bylym ss-manem Albo jest bylym ruskim oficerem,ktory stacjonowal w Polsce kilkanascie lat. To szalenie ulatwia wzajemne stosunki.zwlaszcza w czasie rodzinnych spotkan.Gdy taki rodzic po kilku kieliszkach zaczyna wspomnienia.Oczywiscie nie mozna tego porownac do wyrazu twarzy rodzicow a szczegolnie matki ,gdy w niezbyt oswietlonym przedpokoju widzi ziecia,ktoremu blyszcza biale zeby w szerokim usmiechu a reszta twarzy ginie w mroku.matka w najlepszym wypadku opiera sie o sciane na miekkich nogach,a w najgorszym pada omdlala.jedyne co jej przez mysl przechodzi w przeblysku swiadomosci ,to co sasiadki powiedza w miesnym sklepie.ojciec zaczyna najczesciej przepraszac za slabosc malzonki sam bialy jak kolnierzyk jego odswietnej koszuli-mowi powoli i wyraznie i tak jak to widzial na " w pustyni i w puszczy" Moja witac ciebie w nasza rodzina:)) Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:17 Mahmud,przynies walizki z taxi i nie zapomnij mojej torby z jedzeniem. Krysia,teraz ide przywitac sie z kolegami i poprzynos walizki sama.Juz nie jestesmy w Polsce, te torbe z jedzeniem wyrzucilem juz na lotnisku.My nie jadamy wieprzowiny,nie zapominaj ! i te mieso i szynke co twoja matka zapakowala do walizki,tez mi zaraz masz wyrzucic.I bron cie boze bys wyszla na ulice tak ubrana.Wieczorem przyjedzie moja rodzina i masz tak sie ubrac jak mowilem i zachowac jak cie caly czas ucze.To co masz na szyi natychmiast ma zostac schowane i zebym nie widzial tego krzyzyka wiecej na oczy.Mahmud tobie odbilo czy co? Nie,nic nie odbilo.Moja zona ma byc jak wszystkie tutaj i nie jestes w Polsce,koniec dyskusji. Odpowiedz Link
maria421 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:49 don2 napisał: > Mahmud,przynies walizki z taxi i nie zapomnij mojej torby z jedzeniem. > Krysia,teraz ide przywitac sie z kolegami i poprzynos walizki sama.Juz nie > jestesmy w Polsce, te torbe z jedzeniem wyrzucilem juz na lotnisku.My nie jadam > y > wieprzowiny,nie zapominaj ! i te mieso i szynke co twoja matka zapakowala do > walizki,tez mi zaraz masz wyrzucic.I bron cie boze bys wyszla na ulice tak > ubrana.Wieczorem przyjedzie moja rodzina i masz tak sie ubrac jak mowilem i > zachowac jak cie caly czas ucze.To co masz na szyi natychmiast ma zostac > schowane i zebym nie widzial tego krzyzyka wiecej na oczy.Mahmud tobie odbilo > czy co? Nie,nic nie odbilo.Moja zona ma byc jak wszystkie tutaj i nie jestes w > Polsce,koniec dyskusji. > > To nie jest smieszne. To jest smutne! > > > > > > > > > > > Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 12:58 MALZENSTWO SAME W SOBIE NIE JEST WESOLE :)) Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 13:31 HELMUT,przestan mi podsuwac pod nos ,te idiotyczne artykuly prasowe o Polakach Po pierwsze Zosza,to interesujace a po drugie mogla bys w koncu nauczys sie mowic poprawnie po niemiecku.To te cholerne ,niekonczace sie wizyty twojej ogromnej rodziny z Polski sa powodem ,ze mowisz po niemiecku jak turek. Odpowiedz Link
morsa Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 14:39 Moje kociolapowe jest mieszane - bez problemow. Odpowiedz Link
morsa Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 14:57 Chlop przecie. Snaphane. A ja babochlop. Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 15:06 Znaczy sie nie ma zbytnich problemow.te chlopy z zasady spokojne i cierpliwe. Moja siostra nie ma zadnych.Ona szef w domu,jemu z tym wygodnie.zagrozenie widze w nudzie z powodu specyfiki svenssonskiej.Ale mozna tez wytrzymac z kims ,kto siedzi na sofie i odpowiada polgebkiem.Ale moze trafic sie okaz hyperaktywny,sportowiec "korpare" bowling,innebandy itp.U nas juz nie ma tak drastycznych przykladow.przygnietli Szwedow cudzoziemcy i spokoj.No i te bezproblemowe rozwody !!! najlepsze co mogli wymyslec,lub sambo ! Odpowiedz Link
i.p.freely Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 29.04.05, 17:03 Mieszane - tym razem 12 lat bez problemow. Odpowiedz Link
bella-donna Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 30.04.05, 01:04 Dziewczyny, co sie z wami dzieje ??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 30.04.05, 01:32 do kogo to bylo? :-) Odpowiedz Link
bella-donna Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 30.04.05, 02:07 przeczytalam ostatnie posty , no i zdziwilam sie Odpowiedz Link
bella-donna Re: Don -MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 30.04.05, 01:19 Gdyby to mogly przeczytac i zrozumiec te wszystkie idiotki chodzace w rozowych okularach , ze w zyciu nie tylko doswiadcza sie milosci moze uniknelyby mnostwa stresow, poswiecen, rozczarowan , placzu, czego zycie i tak im nie poskapi Odpowiedz Link
bella-donna Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 30.04.05, 02:11 Zawsze podziwiam osoby ktore odwazyly sie na taki krok. Osobiscie, nie mam zadnych doswiadczen z osobnikami kolorowymi, ani tez moi znajomi, przykladami zatem nie moge sie podeprzec. (tyle tylko co z opowiesci). Nie bede sie rowniez wypowiadac co do ich wiecznej szczesliwosci, sa dorosli, musza wiec zdawac sobie sprawe z tego co sie z nimi stanie gdy milosc odejdzie w sina dal. Ale pytanie jest, co z DZIECMI , owocami ich milosci. Czy beda MOGLY ratowac sie jakas ucieczka ? czy beda w zyciu szczesliwe i przez jakie srodowisko zostana zaakceptowane ? Kiedys uslyszalam wypowiedz matki (mieszanka: biala kobieta, maz Hindus), w miare szczesliwe malzenstwo, ktora zalamala sie kiedy 16-letnia corka zwrocila sie do niej z pytaniem: Mamusiu, dlaczego ja nie jestem taka biala jak Ty.... Slyszalam tez wywiad z M. Carrey i H. Barry, (matki biale, ojcowie czarni) opowiadaly o wyobcowaniu , w szkole, w rodzinie, w srodowisku. Tak zupelnie nie zostaly zaakceptowane ani przez bialych, ani czarnych. . Owszem, ktos tam porozmawia, ale to wszystko jest na dystans. Czuly sie bardzo samotne. A jaka jest wasza reakcja, czy macie moze bliskich znajomych, czy radczej wolicie trzymac sie z daleka ? Odpowiedz Link
don2 Re: MALZENSTWA MIESZANE I PROBLEMY-ALBO NIE 30.04.05, 10:10 Pierwszy raz zdarzylo sie Bella donnie,napisac cos z sensem i co wiaze sie z tematem.Brawo. Odpowiedz Link
bella-donna Re: Don... 30.04.05, 19:29 ...pozwolisz, ze potraktuje Twoj post jako oryginalna forme PRZEPROSIN o; ps. wydawalo mi sie, ze ktos pisal cos o nudzie... Odpowiedz Link
don2 Re: Don... 30.04.05, 20:20 No nie,to juz jest bezczelnosc z twojej strony.ja cie obrazilem? no wiesz! Co za oszczerstwo! Protestuje z cala moca TO PROWOKACJA !! To tak sie odplacasz za to ,ze JA pozytywnie wyrazilem sie w chwili rozkojarzenia spowodowanego przygotowaniami do wyjazdu,o twoim wpisie ! niewdziecznico!! Odpowiedz Link
bella-donna Re: Don... 30.04.05, 21:01 ...i to nawet bardzo !! za duzego wyboru niestety widze , ze nie mam, ale ostatecznie moge zgodzic sie juz i na ta bezczelna i na ta niewdziecznice, byle tylko nie na NUDNA... ps. tylko winny sie tlumaczy...o; Odpowiedz Link
jutka1 Re: Don... 30.04.05, 23:25 Bella... Co sie klocisz na sile? Ktos Ci komplement mowi, przyjmij i juz chyba pojde sie domestosem polac, co mi kurna zostalo Odpowiedz Link
xurek Dzieci 02.05.05, 10:42 Wypowiem sie tylko z mojego punktu widzenia pomijajac na razie „obserwacje z boku“. „Problem“ dzieci jest dla mnie problemem dwuplaszczyznowym. Ta „latwiejsza plaszczyzna“ to decyzja doroslego posiadania mieszanych dzieci badz tez nie. Ja jestem „anty – rasistka“ z przekonania (znacznie dluzej niz znam mojego meza). Chcac zyc w zgodzie z wlasnymi przekonaniami jedyna logiczna konsekwencja jest nie kierowanie sie kolorem skory partnera przy podejmowaniu decyzji o urodzieniu dziecka. Rozwazania typu „czy jest odpowiedzialnym rodzenie „kolorowego“ dziecka“ to dla mnie krok do „uznania slusznosci rasowych podzialow“. Trudniejsze sa rozwazania na temat przyszlosci owego dziecka. My zastanawiajac sie nad przyszloscia Piranhii zastanawialismy sie glownie nad tym, gdzie ona ma przebiegac, gdyz od tego bardzo wiele zalezy. Po glebszym zastanowieniu i przedyskutowaniu naszych wspolnych doswiadczeni stwierdzilismy, ze Niemcy i Polska odpadaja w przedbiegach jako kraje o zbyt duzej intensywnosci „xenofobicznych reakcj“. „Projekt USA“ odradzili nam mieszkajacy tam brat i przyjaciel meza twierdzacy, iz w stanach „nie ma mejsca dla mieszanych par“. Ja nie bede zaakceptowana w srodowisku czanrym, maz bedzie mial trudnosci zostac zaakceptowany w bialym, dziecko w zaleznosci od tego, gdzie zdecydujemy sie mieszkac bedzie musialo „wybrac strone“, co dla „odrzuconego rodzica“ jest trudne do przelkniecia. W koncu jako „kraje optymalne“ pozostaly Wielka Brytania, Kanada, Nigeria i Szwajcaria (na ostatnim miejscu). Jako, ze ja juz wtedy mieszkalam w Szwajcarii postanowilismy „sprobowac“ i w razie poczucia, ze popelnilismy blad zmienic kraj, zanim Pirahna pojdzie do szkoly. Jak dotad nie spotkalismy sie z zadna negatywna reakcja – ja nie widze zadnych roznic w traktowaniu przez ogol Piranhii i innych dzieci. To bynajmniej nie znaczy, ze zyje w naiwnym przekonaniu, ze nigdy nie znajdzie sie zaden idiota, ktory nie powie mu „hau ab du Neger“, jezeli jednak sa to jednostkowe reakcje to moim zdaniem los dziecka nie jest innych niz bardzo wielu dzieci – kazdy ma jakis swoj „garb“, na ktorym go ktos od czasu do czasu „powiesi“. Nastepnym waznym czynnikiem jest (niestety) spoleczna pozycja rodzicow. Dziecko „kolorowe“ nie mieszkajace w „gettcie“, majace te same zabawki co dzieci z sasiedztwa, nie „wyrozniajace“ sie ani ubiorem, ani stopniem opanowania jezyka ani „imieniem nie do wymowienia“ ani „zachowaniem rodzicow w sasiedztwie i na wywiadowce“ ma znacznie „latwiejszy“ start niz gdy te warunki nie sa spelnione. Dla dzieka samego wazne jest pozytywne nastawienie do pochodzenia tego „kolorowego rodzica“ i przede wszstkim znajomosc jego kraju i zyjacej tam rodziny. W naszym konkretnym przypadku obraz, ktory Piranha ma (i bedzie miala) daleki jest od „nedznej, zacofanej i prymitywnej“ Afryki – te elementy, i owszem, sa czescia tego obrazu, jest on jedank uzupelniony o zupelnie inne „standardy“ wlasnej afrykanskiej rodziny jak i o tradycje i stosunki miedzyludzikie w Nigerii. W ten sposob Pirana jest „malopodatna“ na „zidentyfikowanie sie“ z „biednym Czarnuchem z Asylantenheimu“. Czesto mam wrazenie, iz zarowno ci nie majacy jak i ci majacy „kolorowe dzieci“ myla pojecia problemu akceptacji na tle rasistowskim i problemu akceptacji na tle socjanlym. Przyklady ekstremalne: w „international school“ o wysokim czesnym nikomu (lacznie z dziecmi) nie przyjdzie do glowy, nie akceptowac drugiego z powodu jego wygladu. Drugi przyklad to moja pol-Hinduska kolezanka, wychowana i mieszkajaca w Szwajcarii. Jej ojciec (Hindus – mama jest Niemka) ma od dawna wlasna firme, mieszkaja w jednej z najlepszych dzielnic Zugu, P. chodzila do tej wlasnie szkoly, potem do prywantego gimnazjum, potem studiowala psychologie w USA a teraz pracuje na uniwersytecie w Zurychu. Sama twierdzi ze nigdy nie spotakla sie z objawiami jakiejkolwiek nieakceptacji, sama uwaza sie za Szwajcarke i tak tez jest traktowana. Poza tym „czasy sie zmieniaja“. Dzieci o „odmiennym od srodkowoeuropejskiego wygladu“ przestaja byc „samotnymi wyjatkami“ – nawet na naszej prowincji widze dziennie kilkoro takich wcale ich nie szukajac. To rowniez zmienia stopien akceptacji w spoleczenstwie. PS: co do „bliskich znajomych“ to jednym z moich najblizszych w czasie spedzonym w Niemczech byl Wietnamczyk. Teraz ze wzgledu na odleglosci i brak czasu (oboje stalismy sie „dzieciaci“ :) kontak jest luzniejszy. Mam tez znajoma z Kamerunu poznana na basenie, z ktora bardzo lubie spedzac czas. No i ta pol-Hinduska. Xurek Odpowiedz Link
bella-donna Re: Dzieci 05.05.05, 04:12 xurek napisała: "Rozwazania typu „czy jest odpowiedzialnym rodzenie „kolorowego“ dziecka“ to dla mnie krok do „uznania slusznosci rasowych podzialow“. Xurku, to nie bylo o Tobie , ani do Ciebie, nie jestem rasistka, ale zdanie 16 -latki dalo mi bardzo duzo do myslenia. W Twojej sytuacji nie jestem zorientowana , postow nie czytam, zbyt dlugie, wpadam tylko na kilka minut... Zycze powodzenia i wytrwalosci Odpowiedz Link
xurek nie musisz sie tlumaczyc :)) 09.05.05, 15:54 ja nie uwazam, ze kazdy majacy "objekcje i przeciwwskazania" w stosunku to takich malzenstw badz dzieci jest rasista. Odpisalam na Twoj post dlatego, iz mam na temat cos do powiedzenia z wlasnego "podworka" a nie dlatego, iz Twoj post unzalam w jakimkolwiek sensie za "niestosowny". Co mnie dziwi, to ze zdanie 16-latki dalo ci tak wiele do myslenia, rownoczesnie moj post, jak najbardziej na temat, uznalas za "zbyt czasochlonny do przeczytania". Myslenie bez wymiany i nowych bodzcow czesto prowadzi do krecenia sie w kolko :))) Xurek Odpowiedz Link
bella-donna Re: nie musisz sie tlumaczyc :)) 12.05.05, 05:24 ale tu ktos wrzeszczy... spac nie mozna ! Odpowiedz Link
basia553 mieszane.... 12.05.05, 10:03 tak sie rozpisalista na temat mieszanych, ale co to znaczy naprawde mieszane? To ja Wam pwiem: niczym jest japonczyk z europejczykiem, niczym europejczyk z afrykaninem itd. najgorsze zamieszanie spowodowane mieszaniem, to jak sie IT (inteligencja techniczna) z humanista zwiaze. Wtedy brak porozumienia jest absolutnie gwarantowany..... Odpowiedz Link
don2 Re: mieszane.... 12.05.05, 10:43 Nie jestem rasista a nawet wrecz przeciwnie.Ale nie jestem pewiem czy bym chcial by moja corka wyszla za Murzyna.obojetnie czy z Afryki lub innej czesci swiata.Oczywiscie mialbym gowno do powiedzenia i do glowy by mi nie przyszlo jakies protestowanie.ale jako Ojciec usilowal bym uswiadomic ja o pewnych " niedogodnosciach" zycia z tym zwiazanych.milosc i mlodosc nie zawsze idzie w parze z trzezwa ocena sytuacji.Zreszta pewnie dotyczy to zawiazku " Bialego z Czarna" co jest jakby bardziej " akceptowane" z niewiadomych mi przyczyn. Odpowiedz Link
tos.ka Re: mieszane.... 13.05.05, 17:14 > Nie jestem rasista a nawet wrecz przeciwnie.Ale nie jestem pewiem czy bym > chcial by moja corka wyszla za Murzyna.obojetnie czy z Afryki lub innej >czesci swiata. no to jestes rasista. Odpowiedz Link
don2 Re: mieszane.... 13.05.05, 17:28 A ty jestes idiotka,co juz stwierdzilem nie jeden raz. Odpowiedz Link
tos.ka Re: mieszane.... 13.05.05, 18:02 zreszta bardzo dobry test- no (samo)kontrole pt czy jestem rasista. czy moge sobie wyobrazic ze moj maz, zona? ze moje dziecko? bo glosic wszem i wobec ze ja to oczywiscie nie- jest bardzo latwo. nie kosztuje wiele, a dobre wrazenie, nie? Odpowiedz Link
don2 Re: mieszane.... 13.05.05, 18:20 idiotko,juz bylo dawno napisane na forum : nie wszystko rozumiesz i minie jeszcze duzo czasu ,zanim zaczniesz cokolwiek pojmowac. Odpowiedz Link
xurek A tutaj najnowsza plota 04.05.05, 17:54 z dziedziny “interkontynentalnych par”. Nawet ciezka praca nie uchronila mnie od „doinformowania“ – trzy maile z tym linkiem dostalam. Ciekawe, czemu ja a nie np. Behemot :)). www.bunte.t-online.de/c/40/94/99/4094994.html Xurek wracajacy do cyferek Odpowiedz Link
ro-bert Re: A tutaj najnowsza plota 04.05.05, 19:48 xurek napisała: > Ciekawe, czemu ja a > nie np. Behemot :)). A jeszcze ciekawsze chyba, od kogo :) Odpowiedz Link
xurek prosze bardzo :)) 04.05.05, 19:59 jeden od kuzynki, jeden od znajomej z Niemiec a jeden od "partnera biznesowego", z ktorym utrzymuje rowniez prywatne kontakty :)). Mam zapytac co za cel im przyswiecal :))? Xurek Odpowiedz Link
ro-bert Re: prosze bardzo :)) 04.05.05, 20:04 xurek napisała: > Mam zapytac co za cel im przyswiecal :))? Przyczyne mojego zaciekawienia zrozumialas w lot. Pytac chyba nie musisz bo podejrzewam, ze intencje dostarczycieli linkow rozumiesz doskonale :) Odpowiedz Link
lucja7 Re: prosze bardzo :)) 05.05.05, 05:39 Tekst belladonny do Xurka: "xurek napisała: "Rozwazania typu „czy jest odpowiedzialnym rodzenie „kolorowego“ dziecka“ to dla mnie krok do „uznania slusznosci rasowych podzialow“. Xurku, to nie bylo o Tobie , ani do Ciebie, nie jestem rasistka, ale zdanie 16 -latki dalo mi bardzo duzo do myslenia. W Twojej sytuacji nie jestem zorientowana , postow nie czytam, zbyt dlugie, wpadam tylko na kilka minut... Zycze powodzenia i wytrwalosc." Nie czytam ale odpowiadam nie wiedzac dokladnie na co, jestem przeciez bardzo milusinska, nespa? Corka nie(albo zle)wychowana. Odpowiedz Link
bella-donna Re: tak tylko przypominam... 07.05.05, 15:24 "POSTOW" to jest liczba mnoga. ps. moglabys wykazac wiecej taktu Odpowiedz Link