08.06.05, 04:25
Znany aktor australijski R Crowe, znany rowniez ze swoich wczesniejszych
wybrykow. Ogolnie majacy reputacje 'wybuchowego'.
Nie pochwalam jego wybryku w hotelu ale dlaczego telefon zakwalifikowano jako
smiertelnie niebezpieczny przedmiot? - tego nie moge zrozumiec.
Probowal zadzwonic do zony o 4 rano co jest w miare zrozumiale ze wzgledu na
przesuniecie czasowe, ze swojego $ 4000.00/noc pokoju hotelowego. Telefon nie
dzialal, zszedl na recepcje gdzie doszlo w incydentu. Nie mogac podobno
otrzymac pomocy rzucil telefonem o sciane/w osobe.
Zostal aresztowany, zakuty i odprowadzony na policje. Czeka na rozprawe
sadowa z mozliwoscia wyroku sadowego do 2 lat wiezienia.
Link jest to angielsku.
www.smh.com.au/news/Entertainment/Crowe-caught-on-tape/2005/06/08/1118123867956.html

Naprwde chodzi o sprawiedliwosc?, czy przykladowe ukaranie?, a moze tylko o
wyludzenie pieniedzy?

Kan
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Russell C 08.06.05, 04:28
      Sorry, do 8 lat wiezienia - jeszcze lepiej.
      Kan
    • chris-joe Re: Russell C 08.06.05, 04:41
      Wszystko mozliwe, kan. Mogl to byc histeryczny wybryk rozpuszczonego gwiazdora
      (po paru glebszych), mogla to byc prowokacja concierge'a dla chwili rozglosu (i
      -byc moze- paru groszy), mogli to byc marsjanie aranzujacy cale zajscie.

      Za dwa dni tasma (w kilku wersjach) pojawi sie na internecie i dowiemy sie
      prawdy. Wreszcie bedziemy mogli zaczerpnac oddechu :)

      Masz watpliwosci, ze telefon moze byc smiercionosnym narzedziem?! Powinnas byla
      widziec, jakie ja szkody dokonalem talerzem pelnym spaghetti w bliskiej okolicy
      mego ex'a!
      • kan_z_oz Re: Russell C 08.06.05, 06:43
        Poczekamy na tasme.
        Zaintrygowales mnie tym talerzem.
        Sama jestem tylko skromna autorka potrawki z kurczaka na scianie wieeele lat
        temu. Nie wiem jaki byl efekt bo sciana byla'nosna'czyli taka co wiertarka
        uderzeniowa sie wiercilo.
        Efekt dla sciany byl zaden, swiadek ataku - czyli 'goral' poszedl spac
        nieporuszony a ja musialam umyc cala kuchnie i odszorowac sciane.
        Bylo to jeszcze w Polsce wiec pewnie w takim wypadku bylabym wsadzona do
        wiezienia za niszczenie mienia socjalistycznego raczej niz za probe uszkodzenia
        osoby.
        Pozdrawiam
        • chris-joe Re: Russell C 08.06.05, 07:02
          Tym spaghetti krzywdy wielkiej nie dokonalem (choc, gdybym sie postaral, to bym
          dokonal:)
          On wyszedl, sciane i reszte chudoby wymylem. Niedlugo pozniej tez wyszedlem.
          Za kuchnia wloska do dzis nie przepadam:)
          • jan.kran Re: Russell C 08.06.05, 08:18
            Ja mam na koncie jajecznicę z trzech jajek ze szczypiorkiem.
            Ex zmył bez problemu ze ściany.
            Kran.
            • jan.kran Re: Russell C 08.06.05, 08:20
              PS. I też za jakiś czas wyszłam z tego...
              Czy początkiem rozpadu związku jest rzucanie jedzeniem o ścianę:-)))))))))
              K.
              • chris-joe Re: Russell C 08.06.05, 08:49
                mozna sie zadumac... ale jajecznicy ze szczypiorkiem mi zal:)
              • don2 Re: Russell C 08.06.05, 08:56
                Dopijajac poranna herbate,przypomnialem sobie ,ze i ja czyms kogos
                obrzucalem,takiego jednego obrzucalem kurwami,gdyz zajechal mi droge na
                skrzyzowaniu.Pojechal dalej i ja tez.
              • szfedka Re: Russell C 08.06.05, 09:05
                jan.kran napisała:

                > PS. I też za jakiś czas wyszłam z tego...
                > Czy początkiem rozpadu związku jest rzucanie jedzeniem o ścianę:-)))))))))
                > K.

                Raczej nie...Poczatkiem rozpadu jest ukonczenie rzucania czymkolwiek, bo juz
                wszysko wisi...
                • basia553 moja niebezpieczna bron 08.06.05, 09:12
                  smarowalam kiedys nalesniki powidlami, a monsz doprowadzal mnie do bialej
                  goraczki i to w obecnosci tesciowej. Rzucilam w niego nalesnikiem (juz
                  posmarowanym), maz uchylil sie zgrabnie, nalesnik wyladowal w swiezej trwalej
                  tesciowej. Oj, byly to czasy:)))))))
                  • szfedka Re: moja niebezpieczna bron 08.06.05, 09:19
                    super basienko, tu masz piatke z plusem
                    kurde, oprocz slow to nigdy niczym nie rzucilam..
                    jednak bendem musiala znowu siem wmieszac w jakom relacje aby miec cos na koncie
                  • chris-joe Re: moja niebezpieczna bron 08.06.05, 09:24
                    to sie nazywa: "to kill two birds with one stone" :)))
                  • lalka_01 Re: moja niebezpieczna bron 08.06.05, 10:06
                    jak to sie uchylil, mamusi takie cos zrobic, fe....
                    A pamietacie jakie byly komorki 10 lat temu? Takim czyms dostac to smierc.
                    • ani-ta Re: moja niebezpieczna bron 08.06.05, 15:06
                      hehehe
                      Jedyny jak dostal pierwsza komorke to zazartowal, ze plecak sluzbowy by mu sie
                      przydal:) nastepnego dnia dostal... torbe podrozna;))))))))
                  • ani-ta Re: moja niebezpieczna bron 08.06.05, 15:08
                    ja kiedys w burzy hormonow rzucilam w Jedynego talerzykiem... zlapal... czym
                    doprowadzil mnie do szewskiej pasji! mial nim dostac w leb, a talerzyk mial z
                    hukiem rozsypac sie na milion kawalkow... a nie wyladowac jak ringo zgrabnie w
                    jego dloni:) nauczona, ze rzucanie nie dziala - zaprzestalam procederu:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka