jutka1
22.06.05, 20:11
... i nie wiem, co o tym myslec. Mianowicie.
Jak juz pisalam, odbywam teraz tygodniowy maraton nauki lenguidrza z uczniem,
znanym Wam z wczesniejszych przekazow slownych i pisanych.
Dla wyjasnienia dodam, bo juz Lulu podpytywala, ze udzielam li-tylko nauk
jezyka English, zadnych hockow-klockow nie ma, przyjazn i tyle.
Uczen spi w sypialni na jednym pietrze, ja w sypialni na innym pietrze.
Dzis rano uczen zjawil sie na bardzo spozniona poranna kawe, i podziekowal mi
za otworzenie okna w jego sypialni i rozsuniecie zaslon, bo gdyby nie to to
spalby jeszcze dluzej.
Wszystko pieknie, tyle ze ja tego nie zrobilam, a wiec kto?
Uczen tez nie, bo mowi, ze przy otwartym oknie mu zimno, a zaslony specjalnie
zasunal z zastanej odsunietej pozycji, bo ciemnosc lubi jak spi. Wczoraj
bylo tak, jak sobie ustawil, dzis rano otwarte okno i rozsuniete zaslony (NB,
rozsuniete i ulozone na "moj" sposob, sprzed jego przyjazdu, ale tego mu nie
powiedzialam).
Uwierzyl na szczescie moim zapewnieniom, ze w nocy ani rano nie wchodzilam
do tej sypialni. Nie lunatykuje. Snilo mi sie cos zupelnie innego, i do
tego w NYC mialo miejsce, wiec pod wplywem snow tez niepricziom.
Klucze od domu mam ja, Rodzicielka, i pani od sprzatania przychodzaca w piatki.
Przed pojsciem spac sprawdzialm, wszystkie drzwi od domu byly zamkniete
na klucz (antywlamaniowe).
KI CZORT???????
:-(((((