basia553
03.07.05, 14:48
przygotowuje czesc mieszkania na jutrzejsza wizyte Pana Malarza. zdejmuje
obrazki, kilimki, lusterka i inne badziewie, ktörego sie nazbieralo.
scieram kurze - cholera, jak szybko sie kurzy tutaj!!!! i mysle.
moje pierwsze mieszkanie w Niemczech: pelno bylo cepelii i tym podobnych
typowo polskich drobiazgöw i nie tylko drobiazgöw. teraz juz tylko marne
resztki: jakies lusterko w drewnianej oprawie, gipsowe glöwki na drewnianych
deseczkach. jakichs dwöch zagubionych ni to swiatköw ni to wiejskich
muzykantöw z drzewa. mam jeszcze pare obrazöw olejnych, ale poza Zydami na
rynku malego miasteczka, i jednej wiejskiej chalupki w kwiatowym ogrodzie -
to niezupelnie polsko wygladajace obrazy. Mam ladny zegar od Brata - tez
niepolski.
i jeszcze raz moje poczatki: te lniane obrusy, o ktöre mnie pani od magla
opieprzala myslac, ze je tak sztywno krochmale:)))))
a jak jest u Was? Na ile macie jeszcze rzeczy z Polski w urzadzeniu domu?