Pytanie (nie)moralne..

02.08.05, 22:07
Jerzy Urban napisl "Alfabecie Urbana" o pewnej polskie aktorce (nie chce tu
rzucac nazwiskami, bede gentleman..):
"nie spalem z nia, nie kazdy moze to o sobie powiedziec"

Pytanie: czy przeszkadza/przeszkadzalaby wam swiadomosc (lub pewnosc) ze wasz
partner zyciowy(seksualny) mial przed kontaktem z wami duzo wiecej partnerow
seksualnych (ilez by ich nie mialo byc..) niz wy?
Czy ma to dla was znaczenie?
pozdrawiam
ptaszek
    • jutka1 Re: Pytanie (nie)moralne.. 02.08.05, 22:36
      Nie.
      PS. Dlaczego zakladasz, ze moj partner mial wiecej?
      :-)
    • don2 Re: Pytanie (nie)moralne.. 02.08.05, 23:09
      odpowiem przypowiescia : Icek mowia ,ze twoja swiezo zaslubiona spala z calym
      miasteczkiem......Phi tyz mi miasteczko, 3500 mieszkancow.
    • wkrasnicki Re: Pytanie (nie)moralne.. 02.08.05, 23:27
      Dla mnie ma znaczenia kolosalne. Przede wszystkim mam słabość do liczb pierwszych. Nawet
      podejrzenie, że mogłaby to być inna liczba wzbudza we mnie senność.
      Mam na myśli oczywiście liczbę pierwszą z brzegu.
      Jeszcze coś bo przysypiam?
      • tortugo Re: Pytanie (nie)moralne.. 03.08.05, 00:52
        przespie sie z tym i odpowiem jutro ;)
        ~:O:=o
    • luiza-w-ogrodzie Co to jest "duzo wiecej"? 10? 20? 300%? 03.08.05, 01:01
      Co to jest "duzo wiecej"? 10? 20? 300%? Przypuszczam ze wiekszosci z nas
      przeszkadzaloby, gdyby nasz partner zyciowy mial kilkanascie - kilkadziesiat
      podbojow przed nami.

      Dziwne ze zazwyczaj mezczyzni maja problemy z tym ze ich kobieta ma wieksza
      liste zaliczen. Dlatego kobiety siedza cicho na ten temat. Poza tym lepiej
      milczec bo wiadomo ze kobieta, ktora miala wielu mezczyzn to dziwka, zas
      mezczyzna ktory mial wiele kobiet to wspanialy samiec i wogole wzor do
      nasladowania.

      Pozdrawiam w milczeniu
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • drapieznik Re: Co to jest "duzo wiecej"? 10? 20? 300%? 03.08.05, 01:09
        zle przypuszczasz, luiza, mnie to kompletnie wisi ile tam bylo i ilu bedzie.
        wszystkie kobiety lza jak psy i kazda robi za dziewice orleanska. Drugie
        dziecko w kazdym malzenstwie nie jest z jej mezem (tym debilem) tylko z kims
        innym. Sady tez maja gdzies i DNA nie jest dowodem ze sie nie jest tatusiem do
        placenia.

        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Co to jest "duzo wiecej"? 10? 20? 300%? Przypuszczam ze wiekszosci z nas
        > przeszkadzaloby, gdyby nasz partner zyciowy mial kilkanascie - kilkadziesiat
        > podbojow przed nami.
        >
        > Dziwne ze zazwyczaj mezczyzni maja problemy z tym ze ich kobieta ma wieksza
        > liste zaliczen. Dlatego kobiety siedza cicho na ten temat. Poza tym lepiej
        > milczec bo wiadomo ze kobieta, ktora miala wielu mezczyzn to dziwka, zas
        > mezczyzna ktory mial wiele kobiet to wspanialy samiec i wogole wzor do
        > nasladowania.
        >
        > Pozdrawiam w milczeniu
        > Luiza-w-Ogrodzie
        >
        > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((
        > º>
        > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´&mac
        > r;`·.¸¸><((((º>
        • luiza-w-ogrodzie Drap, nie drap 03.08.05, 03:26
          drapieznik napisał:

          > zle przypuszczasz, luiza, mnie to kompletnie wisi ile tam bylo i ilu bedzie.
          > wszystkie kobiety lza jak psy i kazda robi za dziewice orleanska. Drugie
          > dziecko w kazdym malzenstwie nie jest z jej mezem (tym debilem) tylko z kims
          > innym. Sady tez maja gdzies i DNA nie jest dowodem ze sie nie jest tatusiem
          do
          > placenia.

          Ouch, Drap, ale masz doswiadczenia... gdzies ty widzial lzacego psa?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • drapieznik czy ty masz 17 lat, bird man? 03.08.05, 01:06
      czy tez zdzieciniales?
      • bird_man Re: czy ty masz 17 lat, bird man? 03.08.05, 11:15
        drapieznik napisał:

        > czy tez zdzieciniales?
        *********************************
        ani to, ani tamto.. widocznie nie czytasz moich postow, albo po prostu nie
        rozumiesz tego co czytasz..
        Moje pytanie pojawilo sie po dyskusji w gronie przyjaciol. Mianowicie jeden z
        naszych wspolnych znajomych po pobycie w tajlandii zakochal sie po uszy w
        dziewczynie z baru (po polsku - kurwie) i ma zamiar sciagnac ja tu do niemiec i
        sie z nia ozenic. Typowa dyskusja pt. "moja jest inna".... usilowalem go
        przekonac, ze mozliwe jest "zabranie dziewczyny z baru, ale niemozliwe jest
        zabranie baru z dziewczyny" (uff, po angielsku brzmi to lepiej), ale on wie
        lepiej: "moja jest inna"..
        tyle dla wyjasnienia
        ptaszek
        • don2 Re: Zakochany w Thai -Girl,historia zwykla 03.08.05, 12:38
          On-niemiec,Szwajcar itp.wiek powyzej 50 (grubo) zadnych szans na relacje w
          swoim kraju (wyglad,charakter )Leci czarterem do Thaj.Np.
          Puket.Egzotyka,oszalamiajace zycie nocne.Podrywa w barze dziewczyne ( mysli ,ze
          to on wybral)Hotel ,spacery wielka milosc i obowiazkowa wizyta na wsi u jej
          rodzicow.Ona oficjalnie pracuje w szpitalu.Wioska biedna,rodzina walczy o
          przezycie (on tak sobie wyobraza ) Przelamujac wrodzone sobie skapstwo daruje
          500 € , tysiace uklonow oraz wyraz uwielbienia w oczach dziewczyny.Przysiega o
          wiernosci i facet odjezdza pozostawiajac na lotnisku zaplakana Tik oraz 500€
          by miala na cos co potrzebuje.Oczywiscie w tym barze w ktorym sie spotkali
          byla przypadkiem ! zakochany po uszy laduje w swoim kraju i natychmiast
          zaczyna sie telefonowanie-po tygodniu ona ciezko zachorowala i potrzebuje
          pieniadze na lekarza,zdrowieje i chce wynajac mieszkanie ,by z nim tam byc dnie
          i noce-potrzebne pieniadze.ona go zapewnia ,ze usycha za nim z tesknoty i ,ze
          on i tylko on.Itd itp.Tik takich jak on ma kilku i zycie zapewnone w dostatku i
          ma forse na granie w aytomaty,karty i ciuchy.
          Druga werska tez mi znana osobiscie.
          On Misza z DE .Ona ,ja ja nazywam Miki.On poznaje ja w barze,ktory prowadzi
          nasz znajomy Niemiec.Po miesiacu przywozi ja na wycieczke do Hiszpanii,gdzie
          zyje na stale.Po 3 miesiacach dziewczyna zarabia tyle ,ze wracaja do Thai i
          kupuja mieszkanie .Po 3 latach maja juz 3 mieszkania ,z czego 2 na MIki.Zyja
          razem bo On wie jak zarzadzac pieniedzmi a ona ma zdolnosci wybitne w ich
          zarabianiu i na tyle jest madra ,ze wie ,ze On jest jej szansa na
          zabezpieczenie sie na starosc a on ma gdzies strone moralna i potrzebuje
          jeszcze 3 mieszkania by zyc w Thai i kichac na prace.On ja juz dawno nie
          bzyka ,gdyz ma problem z potencja-moze ale tylko z Murzynkami.W ciagu czasu ich
          relacji a znam ich od poczatku ,nigdy nie bylo jakiejkolwiek klotni.Ona wie
          ile moze wydac na hazard i whisky (orginalna w Thaj jest droga)A on twardo
          inwestuje jej pieniadze,ktore przychodza regularnie od zakochanych w niej
          durniach i z tego co zarobi na codzien.
        • jutka1 Re: czy ty masz 17 lat, bird man? 03.08.05, 14:46
          Bylo od poczatku wyjasnic sytuacje - tu nie chodzi o to ile razy ale w jakim
          charakterze ci partnerzy.

          Patrz post Dona. Twoj znajomy albo sie mozgami pozamienial, albo poziom nasienia
          mu rozum zatopil. No ale jego zycie, jego sprawa, i tak zrobi co chce,
          rzeczywistosc sobie nakreci w glowie jak film, sluchac nikogo nie bedzie, wiec
          strata czasu.
          • jutka1 Pi Es 03.08.05, 14:47
            ... bo takich jak Misza jest na swiecie niewielu, wiec zakladam, ze
            statystycznie ten znajomy "Misza nie jest"
          • bird_man Do Jutki 03.08.05, 15:26
            jutka1 napisała:

            > Bylo od poczatku wyjasnic sytuacje - tu nie chodzi o to ile razy ale w jakim
            > charakterze ci partnerzy.
            *************************
            a wlasnie nie o to mi chodzilo Jutka.. sytuacja jest przeciez odwacalna.. sa i
            panie (nazwijmy je "cichodajki" - a wiec nie profis) i panowie jak ja i mnie
            podobni.. mnie chodzilo o zasade..
            >
            > Patrz post Dona. Twoj znajomy albo sie mozgami pozamienial, albo poziom
            nasieni> a> mu rozum zatopil. No ale jego zycie, jego sprawa, i tak zrobi co
            chce,> rzeczywistosc sobie nakreci w glowie jak film, sluchac nikogo nie
            bedzie, wiec strata czasu.
            ****************
            oczywiscie, ze jego sprawa, niektorym ludziom hormony wylaczaja mozg.. nie da
            sobie nic powiedziec i nie da sie przekonac, na cale szczscie to nie moj
            przyjaciel (bo bym go stracil) lecz tylko znajomy.
            poza tym nie uwierzyla bys ilu jest takich wlasnie idiotow..
            Opowiastki Dona sa "klasycznym przypadkiem" w azjii i sam znam takich sporo z
            wlasnego otoczenia.
            pozdrawiam
            ptaszek
            • jutka1 Re: Do Jutki 03.08.05, 15:28
              aaaa no jesli chodzilo o zasade, to podtrzymuje moja odpowiedz: "Nie." :-)
              • kan_z_oz Pytanie (nie)moralne 08.08.05, 11:25
                Pytanie: czy przeszkadza/przeszkadzalaby wam swiadomosc (lub pewnosc) ze wasz
                partner zyciowy(seksualny) mial przed kontaktem z wami duzo wiecej partnerow
                seksualnych (ilez by ich nie mialo byc..) niz wy?
                Czy ma to dla was znaczenie?


                Ptaku, odpowiedz spozniona bo weekend sie mi przedluzyl - nie.
                W mysli zasady; to nie mydlo i sie nie wymydli tak szybko.

                Kan
                • drapieznik Re: Pytanie (nie)moralne 08.08.05, 13:54
                  tylko ze faceci nie chca myslec o tym jak o mydle bo mysl ta przyprawia ich o
                  mdlosci a szkoda bo to jest wlasnie klucz do zrozumienia kobiety i jej
                  warsztatu. W koncu skads sie te kobiety na 'praktykowanie' biora, co nie?

                  Drugie, tak wiesza sie psy (nie, nie widzialem lzacego psa i nalezy tepic
                  bezsensowna polska frazeologie jakiej jest ten domniemany pies przykladem) na
                  kobietach z Puket (orig Phuket co brzmi jeszcze zabawniej bo podobne do 'fuck
                  it', jest taka restauracja w Koeln) a tymczasem na rodzimym gruncie wyrosla
                  calkiem niezla grupa takich samych ale mowiacych po polsku. Bo jak wytlumaczyc
                  wyznanie o dozgonnej milosci, calowaniu tu i owdzie bo wymianie czterech
                  emaili, od dwudziesto czteroletniej lachy? Czy tym wariatkom z 'randek' nikt
                  tego nie powiedizal, ze faceci za granica mowiacy po polsku naprawde nie sa
                  kompletnymi idiotami za jakich one ich ewidentnie biora? Co najwyzej belta im
                  sie w glowach po postach niejakiego birdmana na temat ale to juz problem
                  indywidualny, ok? Fuck it!
                  • jutka1 Re: Pytanie (nie)moralne 08.08.05, 15:51
                    Drapie, ciekawi mnie dlaczego wydajesz sie miec dosc silne reakcje na rzeczy
                    typu "calowania tu i owdzie po wymianie czterech emaili" czy tez "wariatek z
                    randek".

                    Pytam kompletnie bez zlosliwosci.

                    Bez calowania ;-))))))
                    cmok cmok ;-)))))
                    • drapieznik Re: Pytanie (nie)moralne 08.08.05, 19:53
                      Jutka to jest inaczej: spotykam towar i za dwie godziny sie znamy tak jak nigdy
                      ale to jest spotkanie w cztery oczy, moze byc w tlumie. Moj przyklad pochodzi
                      z 'randek' w gazecie. Pisze jakis anons, nie za dobry i nie za denny, taki
                      przecietny zeby zlapac rybke. Rybka pisze i objawia mi milosc w max czwartym
                      emailu, mowi o sprawach, ze mnie sie jezy szczecina w nosie. To nie jest
                      normalne zachowanie, raczej akt jakies mocno niezdrowej desperacji. Takich osob
                      unikam nawet w emailu bo to sa skrajne wariatki o wykonczonych nerwach. Acha,
                      te dwie godziny to sprawa umowna, sama rozumiesz :)


                      jutka1 napisała:

                      > Drapie, ciekawi mnie dlaczego wydajesz sie miec dosc silne reakcje na rzeczy
                      > typu "calowania tu i owdzie po wymianie czterech emaili" czy tez "wariatek z
                      > randek".
                      >
                      > Pytam kompletnie bez zlosliwosci.
                      >
                      > Bez calowania ;-))))))
                      > cmok cmok ;-)))))
                      >
                      • lucja7 Pytanie 08.08.05, 21:34
                        Czytam, czytam i ciagle nie rozumiem tego watku.
                        Pytanie jest pytaniem: czy jestes w stanie zaakceptowac to ze twoj
                        partner...tatatatata, zgoda, rozumiem.
                        Ale dlaczego moralne? Albo niemoralne?
                        Czyzbys nasz chlastusiu mial wyrzuty sumienia???
                        "Chlastus" z akcentem nad ostatnim Es jest slowem uzywanym potocznie w
                        niektorych srodowiskach (informacja dla beladonny) warszawskich, ciagle w tych
                        samych 200tu metrach linearnych zycia.
                        Oczywiscie prawa niezastrzezone.
                        Przyklad: Bird jest znakomitym przykladem chlastusia.
                        • bird_man Lucja - nic dziwnego, ze nie rozumiesz 08.08.05, 21:42
                          lucja7 napisała:

                          > Czytam, czytam i ciagle nie rozumiem tego watku.
                          > Pytanie jest pytaniem: czy jestes w stanie zaakceptowac to ze twoj
                          > partner...tatatatata, zgoda, rozumiem.
                          > Ale dlaczego moralne? Albo niemoralne?
                          > Czyzbys nasz chlastusiu mial wyrzuty sumienia???
                          > "Chlastus" z akcentem nad ostatnim Es jest slowem uzywanym potocznie w
                          > niektorych srodowiskach (informacja dla beladonny) warszawskich, ciagle w
                          tych
                          > samych 200tu metrach linearnych zycia.
                          > Oczywiscie prawa niezastrzezone.
                          > Przyklad: Bird jest znakomitym przykladem chlastusia.
                          *************************
                          nie wiem czy jestes moralna czy nie.. nie interesuje mnie to rowniez. Przyznaje
                          Ci jednak racje ze nie jestes zbyt madra (sama piszesz, ze czytasz, czytasz i
                          nie rozumiesz)
                          Poza tym .. ach dam sobie spokoj bo nie jestes tego warta
                          bez pozdrowien
                          ptaszek
                          • lucja7 Re: Lucja - nic dziwnego, ze nie rozumiesz 08.08.05, 21:50
                            Juz wiem ze jestem glupia, pisales mi to czesto.
                            Ale dlaczego sytuujesz twoje pytanie na planie moralnosci czy niemoralnosci?
                            Cos mi chyba umknelo.
                            No i o jakiej z moralnosci (liczba mnoga) mowa?
                            Ja rozumiem ze nie rozumiem, ale nie wiem dlaczego nie odpowiadasz na pytanie
                            chlastusku?
                            • drapieznik Re: Lucja - nic dziwnego, ze nie rozumiesz 09.08.05, 00:35
                              glupia nie jestes i nie ma potrzeby tego nawet pisac.

                              Przez moment juz sie balem ze chlastusiem moge byc nie daj panie ja, bo
                              chlastam na oslep. Na wszelki wypadek spiesze dodac, ze im licznik bardziej
                              podbity tym lepsza konsumpcja.
                            • bird_man Re: Lucja - nic dziwnego, ze nie rozumiesz 09.08.05, 09:17
                              lucja7 napisała:

                              > Juz wiem ze jestem glupia, pisales mi to czesto.
                              *****************************************
                              napisalem powyzej, ze sama przyznajesz ze nie jestes za madra.. jezeli pisalem
                              wczesniej, ze jestes glupia to pewnie w kontekscie tego co aktualnie pisalas..

                              > Ale dlaczego sytuujesz twoje pytanie na planie moralnosci czy niemoralnosci?
                              > Cos mi chyba umknelo.
                              > No i o jakiej z moralnosci (liczba mnoga) mowa?
                              *******************************
                              nie bardzo mam czas (i ochote) ale wychodze z zalozenia, ze skoro tu piszesz to
                              potrafisz korzystac z internetu.. poczytaj sobie troche ,jak madrzejsi ludzie
                              od ciebie definiuja "moralnosc" i mozemy wowczas podyskutowac jezeli uznasz za
                              stowne i zalozysz moze mnowy madry watek na ten temat.

                              > Ja rozumiem ze nie rozumiem, ale nie wiem dlaczego nie odpowiadasz na pytanie
                              > chlastusku?
                              *********************
                              odpowiedz jest prosta: szkoda mi czasu na dyskutowanie z ludzmi ktorych IQ
                              odpowiada rozmiarowi mojego buta (43), zwlaszcza, ze jestem ostatnio zawalony
                              robota i doswiadczenie mi mowi ze takie dyskusje do niczego nie prowadza.
                              Podyskutuj sobie z ertesem, sadzac po poziomie waszych postow, powinnas sie
                              znakomicie z nim dogadywac..
                              PS. jako ze wyraznie pytanie z mojego glownego watku tak cie bulwersuje, ze juz
                              kilka razy sie tu wpisalas to jedno pytanie: sytuacja ta (z mojego watku
                              przewodniego) dotyczy cie osobiscie? jestes z kims ktory prowadzi wlasnie takie
                              zycie seksualne czy tez sama jstes "puszczalska"? Nie zrozum nie zle, ja bardzo
                              lubie "puszczalskie", pozwalaja mi na prowadzenie luznego zycia..to tak tylko z
                              ciekawosci..
                              ptaszek
                      • jutka1 Re: Pytanie (nie)moralne -- Drapie 09.08.05, 08:45
                        Teraz rozumiem.
                        Rozumiem tez, ze sprawa umowna, choc powiem szczerze, ze nawet te dwie godziny
                        to dla mnie zbyt krotko, ale to tylko i wylacznie osobisty gust i upodobania :-)))))
Pełna wersja