03.08.05, 19:08
Ja przestalam palic juz 19cie lat temu. Rocznica wypada w listopadzie, w dniu
moich urodzin.
Pamietam ze zwracano mi uwage na moje czeste irytacje i praktycznie nie
zdawalam sobie z tego sprawy.
Czy wy, dzisiejsi palacze, wyobrazacie sobie zycie bez palenia?
Czy wy niepalacy, paliliscie kiedys i jak przestaliscie.
Ja sadze ze papieros dzisiaj nie ma tego czegos co kiedys, nie wiem
czy "niesie" jakas informacje oprocz faktu kopcenia ordynarnego szluga.

Pisze o tym z dwu powodow:
- 1: boli mnie gardlo po imprezach gdzie sa palacze i pala. Moze trwac to 1
dzien, 2, moze wiecej,
- 2: zyje z Jutka od pewnego czasu i ze smutkiem stwierdzam problemy majace
wg mnie zrodlo papierosowe, tzn gdy Jutka kopci jest spokojna i jest w stanie
cos splodzic, ale mnie boli gardlo, a gdy mnie przestaje bolec gardlo bo ona
przestala palic, Jutka staje sie po prostu nie do zycia. Egocentryzm,
nadmierna wrazliwosc, do uzycia sily wlacznie (zostalam pobita, z publicznym
przyznaniem sie Jutki).

W konsekwencji i, jak to sie madrze mowi, w tym kontekscie, zastanawiam sie
powaznie nad propozycja publicznego rozwodu.
Wprawdzie Don bedzie musial zmienic kolor skarpetek, a luiza wypuscic z reki
swiecznik, no ale coz......zycie jest zycie. Tak czy owak, papierosow w
wydaniu Jutencji nie akceptuje.

Napiszcie cos, bo pisze powaznie.
Obserwuj wątek
    • lucja7 Jutka 03.08.05, 19:11
      A jaki rabe nam tutaj radzil slub?
      • jutka1 Re: Jutka 03.08.05, 20:12
        Nikt nie radzil, ty sie publicznie oswiadczylas, ja publicznie przyjelam i tyle.

        ps. Jesli o medrcach mowa, to pisze sie przez 2 e
        :-)
        • don2 Re: sza baby 03.08.05, 20:32
          macie problemy,to widac ! zawsze powtarzalem ,ze malzenstwo z rozsadku czyli
          tzw kalkulacji jest najlepsze.A wam a glowach romantyka,pasja i chucie byli.
          Teraz to co? uwazam ,ze powinniscie miec czas na zastanowienie sie. Nic tu
          pospiech i pochopne decyzje.dajcie sobie jeszcze jedna szanse,poswiecenie trzeba
          docenic ,przestala palic by uratowac zwiazek.moze nawet przestanie pic !!!
          ( wtedy ja przysiegam zostac wegetarianinem )Lucjo pomysl !
          • jutka1 Re: sza baby 03.08.05, 20:35
            Po moim trupie z wina zrezygnuje, oooo nie!!!!

            Przestalam pic mocne alkohole, bo mi przestaly smakowac, czy to sie liczy? Bo
            tak strasznie chcialabym Cie zobaczyc w wersji wegetarianskiej, hehehe :-)))))
          • jutka1 Re: sza baby - Pi Es w adremie 03.08.05, 20:41
            Masz kogos do zaproponowania Donie? Z rozsadku i kak palozeno?

            Byle intercyza byla, zeby mnie potem o alimenty nie skarzyl, teraz chlopy takie
            cwane sa!!! (nb. znam wiele przypadkow bylych francuskich mezow znajomych z
            pracy, nie-Francuzek, mialy swietne zarobki, mezowie poszukiwali drogi z reguly
            artystycznej ale nie tylko, mezowie odeszli z reguly do innej, a potem w trakcie
            sprawy rozwodowej wnosili o alimenty "bo rozwod sprawi ze im sie pogorszy
            standard"... I co? I francuski wymiar im to przyznawal!!!

            Ale to juz temat na inny watek, ktory zaloze za rok, jak opadnie kurz po
            rzucaniu palenia, zeby nie bylo ze z tego powodu napadam na francuski wymiar
            sprawiedliwosci... (mrugniecie okiem)
          • don2 Re: o paleniu 03.08.05, 20:47
            palilem od 17 roku mego zycia.Palilem :extra mocne,upman jak byly i gitanes
            tyz jak dulary a raczej centy mialem.Palilem po 2 paczki dziennie,jak pilem to
            i 3.Po wyjezdzie z kraju w ktoryms to dniu slonecznym i cieplym doznalem
            objawienia ! Rzucilem papierosy i przeszedlem na fajke oraz cygara.mieszkajac w
            H.tylko cygara ,bo cubanskie tanie byly jak barszcz.Obecnie znowu fajka i
            narazie nie mam zamiaru przestac.Jestem traktowany jak morderca masowy,ludzie
            patrza na mnie jak bym ich zabijal.Dyskryminowany jestem wszedzie.Ale ja sie
            nie poddam !!! Niech to bedzie ostatnie co zrobie ale zanim zamkna wieko to
            zapale ! Palenie to tez wolnosc !! to swoboda wyboru ! to tradycja !!!
            • ania_2000 Re: o paleniu 03.08.05, 20:54
              Lubie aromat tytoniu fajkowego. Zaden inny tylko fajka. Papierosy smierdza,
              cygara jeszcze bardziej, a fajka nie. Ciekawe dlaczego..
              Slyszalam ze najlepsze cygara na Kubie dziwice ukrecaja udami.
              • don2 Re: o paleniu 03.08.05, 21:00
                he he he ,dzicinko ,jak to sobie wyobrazasz skrecac cygaro udami? :)))))))))))))
                I do tego dziewice? W wieku roboczym i na Cubie dziewice? I nie odpowiedzialas
                gdzie mieszkalas w PL? ukreca sie glowe dzicinko,cygara sie skreca lub roluje
    • jutka1 Najpierw nie w adremie 03.08.05, 19:50
      Ja Cie pobilam?
      Kurcze.
      Gdzie?

      Egocentryzm? Zdania w swiecie i realnym i wirtualnym sa podzielone czy jestem
      czy nie. Ja ciagle czekam na ostateczna decyzje jury, i bardzo dziekuje za Twoj
      glos.

      Nadmierna wrazliwosc? No tak, juz za to przepraszalam, zreszta sama pisalas, ze
      sama na to cierpialas po rzuceniu papierosow.

      Rozwod - jak chcesz moja droga. Ja sie z zasady rozwodze bez protestow i bez
      nadmiernych roszczen, tutaj to bedzie tym latwiejsze. Ale, ale, czy Twoj maz tez
      sie z Toba rozwodzil, jak bylas nieznosna po rzuceniu palenia?

      Bedzie jak zechcesz. Choc wypada mi nadmienic, ze mozna to po prostu anulowac,
      bo konsumpcji nie bylo... Po co sie rozwodami zajmowac...
      • jutka1 Teraz ad rem 03.08.05, 20:00
        Palenie to jeden z najsilniejszych nalogow. Wiem, bo palilam wiele lat, 2 razy
        rzucalam, widac z jakim skutkiem.

        Mija 4.5 tygodnia, od kiedy nie pale, z nadzieja, ze to juz TO.
        Nie jest to latwe, i tez przyznaje bez bicia, ze miewam kryzysy (tego stresu nie
        zniose, kupie papierosy), sny o papierosach (po ktorych budze sie z autentycznym
        papierosowym kacem), automatyczne gesty sytuacyjne siegania po paczke.

        Palaczom latwo teraz ze mna, bo ich unikam.
        Mnie z palaczami: ibid.
        Niepalacze, ktorzy musieli znosic moje palenie, skacza z radosci.
        Potem bedzie trudniej, bo ochlodzi sie i kawiarniane ogrodki sie zamkna, kolacje
        przestana byc podawane na tarasach, w niewielu domach wygania sie palaczy na
        balkon. Ale tez bede z dluzszym stazem niepalaca.

        Sorry, Winnetou, etc.
        • maria421 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 20:36
          Rzucilam 17 lat temu. Z dnia na dzien. Powiedzialam sobie "Od jutra nie pale" i
          juz. Na poczatku korcilo mnie oj, korcilo, ale zdawalam sobie sprawe z tego, ze
          jak wezme jednego papierosa do ust to przepadlam.

          Nie mialam jednak zadnych wiekszych symptomow odwykowych, bo nawet kiedy
          palilam, to na ogol nie wiecej jak jakies 5-10 papierosow dziennie. Nie mialam
          zadnych problemow, zeby przerwac w ciazy, ani problemow, zeby nie palic przy
          dziecku czy przy gotowaniu.
          Do zapalenia papierosa potrzebowalam spokoju, nigdy nie potrafilam palic i
          robic przy tym jeszcze cos innego.

          Jutus, bez papierosow zyje sie lepiej. Wytrzymaj jeszcze jakis czas, to
          zobaczysz.
          • jutka1 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 20:46
            Mario, dzieki za wsparcie w kwestii rzucania :-))

            Trzech lekarzy w Paryzu mi mowilo, ze jesli sie pali do 5 dziennie to nie ma
            problemu, organizm sam sie pozbywa toksyn.
            Zazdroszcze tym, ktorzy moga tak. Ja albo wszystko albo nic :-(
          • ertes Re: Teraz ad rem 03.08.05, 20:49
            Nigdy nie palilem ani mnie nie ciagnelo.
            Zupelnie nie rozumiem palaczy.
        • bird_man Re: Teraz ad rem 03.08.05, 21:17
          jutka1 napisała:

          > Palenie to jeden z najsilniejszych nalogow. Wiem, bo palilam wiele lat, 2 razy
          > rzucalam, widac z jakim skutkiem.
          >
          > Mija 4.5 tygodnia, od kiedy nie pale, z nadzieja, ze to juz TO.
          > Nie jest to latwe, i tez przyznaje bez bicia, ze miewam kryzysy (tego stresu
          ni
          > e
          > zniose, kupie papierosy), sny o papierosach (po ktorych budze sie z
          autentyczny
          > m
          > papierosowym kacem), automatyczne gesty sytuacyjne siegania po paczke.
          >
          > Palaczom latwo teraz ze mna, bo ich unikam.
          > Mnie z palaczami: ibid.
          > Niepalacze, ktorzy musieli znosic moje palenie, skacza z radosci.
          > Potem bedzie trudniej, bo ochlodzi sie i kawiarniane ogrodki sie zamkna,
          kolacj
          > e
          > przestana byc podawane na tarasach, w niewielu domach wygania sie palaczy na
          > balkon. Ale tez bede z dluzszym stazem niepalaca.
          >
          > Sorry, Winnetou, etc.
          >
          **********************
          jutka. ludzie ktorzy sie na tym podobno znaja (ale komu mozna wierzyc w tym
          dzisiejszym swiecie..) twierdza, ze z paleniem to tak jak z alkoholem..
          nigdy sie z tego nie wyleczysz, najwyzej mozesz byc "suchym"
          alkoholikiem/palaczem - jak siegniesz po jednego to przepadles. nie wiem czy
          jest to prawda bo znam kilku bylych nalogowych palaczy ktorzy po rzuceniu pola
          teraz po 1-2 dziennie, lub mniej, ale moze cos w tym jest...

          pozdrawiam i zycze wytrwania
          ptaszek
          • don2 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 21:24
            Hmm to jestem suchym bzykaczem,rzucilem to ale mimo wszystko 1 lub dwa razy
            dziennie-mniej niz raz raczej nie :)))))))))))))))))))) ciekawe czy nigdy sie z
            tego nie wylecze.
            • jutka1 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 22:21
              Jak mozna mniej niz raz? Pol bzykniecia? ;-)
              Bo zero to rozumiem akurat :-)

              ale ale.... czy ten watek byl o bzykaniu??? :-)))))))
              • ania_2000 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 22:25
                :)) ukreca sie glowe:)) ups :))
                • jutka1 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 22:43
                  Ouch!!!
                  :-)))
          • jutka1 Re: Teraz ad rem 03.08.05, 23:20
            Bird, ja jestem z tego typu wlasnie: wszystko albo nic.
            Nie ma 5 fajek dziennie - jest XXXX, albo nic.

            Ludziom, ktorzy tak moga, serdecznie zazdroszcze :-)
      • lucja7 O pobiciu 04.08.05, 10:00
        Jak kogos bawi zabawa w archiwa to niech sobie poszuka, to bylo kilka dni temu.
        Napisalam cos na temat tych tutaj co to maja zwyczaje argumentowania walac
        przeciwnikow miedzy oczy, a ty, ni przypial ni przylatal: jak chcesz pisac o
        mnie, to pisz do mnie a nie wiadomo o kim.....cos tam jeszcze, cos tam jeszcze
        i buch! tobie tez miedzy oczy. Nie pamietasz? chyba cie przycmilo wtedy.
        Jakby nie bylo, jestes w klubie tych co wala. Niektorzy z czlonkow klubu wala
        lamiac jednoczesnie przeciwnikom ramiona w "kilku miejscach".
        • jutka1 Re: O pobiciu 04.08.05, 10:22
          Droga Lucjo,

          Przypominam Ci, ze we wpisie, ktory nazywasz "pobiciem" zrobilam na samym
          poczatku "proviso", ze ponizsze jest na wypadek, gdyby Twoj poprzedni wpis byl
          do mnie czy o mnie, bo nie bylam pewna.

          Potem Cie przeprosilam, jak napisalas, ze tamto bylo skierowane do kogos innego.

          Teraz jeszcze raz Cie przepraszam.

          Nie miej wybiorczej pamieci, prosze.
          • lucja7 Re: O pobiciu 04.08.05, 10:27
            Wszystko co piszesz to sama prawda.
            Ale ja ciagle nie rozumiem jaka jest roznica miedzy ciosem z proviso i ciosem
            bez proviso.
            Ot co.
            :)
            • jutka1 Re: O pobiciu 04.08.05, 10:48
              Cios bez proviso jest ciosem pur et dur
              Cios z proviso moze byc ibid. - jesli proviso jest na "tak" -
              - albo sie wymazuje gumka myszka z przeprosinami i bukietem ulubionych kwiatow,
              jesli proviso sie okazuje na "nie"

              Wyslalabym Ci bukiet do Bistro Breteuil, ale nie mam w polizu interflory, i nie
              bylabym pewna, ze Ci przekaza. Poza tym nie wiem, jakie sa Twoje ulubione kwiaty.
              :-D
              • jutka1 Re: O pobiciu -- post scriptum 04.08.05, 11:18
                ps. Dzisiaj jest pierwszy dzien, kiedy obudzilam sie nie myslac o papierosie.
                Tak gwoli informacji :-D
                • lucja7 Re: O paleniu 04.08.05, 11:34
                  Mnie bolalo gardlo i po prostu nie moglam palic przez 2-3dni. Zadnej decyzji
                  wtedy nie podejmowalam. Za mnie podjal ja moj organizm.
                  Po 3ech dniach niepalenia powiedzialam sobie: zobacze czy bede mogla byc
                  tydzien bez palenia, a po tygodniu, no to teraz zobacze ile czasu pociagne bez
                  papierosa. Ale ciekawe jest to ze naprawde nie mialam ochoty palic, z braku
                  przyjemnosci pewno. Ochota ta wrocila mi dopiero po okolo 3ech miesiacach i
                  przyznaje ze wtedy dopiero mialam kilka momentow trudnych, miedzy 3 a 4, 5
                  miesiecy.
                  Wtedy dopiero moge powiedziec ze podjelam decyzje niepalenia wiecej.
                  Ale mialam juz przody, lepsze i czystsze oddychanie (poranny kaszel, brr) jak
                  rowniez odbieranie zapachow (tak!!).
                  No i bylam w otoczeniu ktore nie palilo, ani w agencji ani w domu, a to bardzo
                  pomaga.

                  A palac, nie wyobrazalam sobie zycia bez palenia.
                  • jutka1 Re: O paleniu 04.08.05, 17:19
                    Lepsze oddychanie i zapachy zauwazam juz teraz. Najwieksze zdziwienie wzbudzilo
                    we mnie, jak pewnego dnia obudzilam sie i cos mi ladnie zapachnialo - a to byly
                    moje wlasne wlosy! niewiarygodne to bylo... :-)

                    Twoje kryzysy byly tylko wtedy, czy pozniej tez sie zdarzalo?

                    Mnie ludzie nie chca wierzyc, ze to robie. Papieros byl dla mnie implantem ;-)))
    • bird_man Re: o paleniu fajki 03.08.05, 21:13
      rzucilem papierosy po 20 latach palenia, bez powodu i od razu skutecznie. nie
      tknalem papierosa przez nastepne 6 lat.. potem zaczalem palic fajke i przy nie
      zostalem. zdarza mi sie zapalic papierosa, nawet kilka dziennie, ale uwazam sie
      za niepalacza. wiem wiec, ze potrafie przestac w kazdej chwili jak mi sie
      przestanie podobac. negatywne efekty uboczne: przytylem 11 (chyba nawet 13)kg
      po rzuceniu palenia i potrzebowalem ponad roku, aby sie tych kilogramow pozbyc.
      palacze i dym tytoniowy mi nie przeszkadzaja, ameryke z jej fanatyzmem
      antynikotynowam uwazach za balansujaca na skraju fanatyzmu poprawnie
      politycznego...
      pozdrawiam
      • lucja7 O tym co Birdie ma na dole 04.08.05, 10:31
        Birdie, mozna wiedziec co ty wypisujesz na dole twoich tekstow po niemieckiemu?
        Oprocz tego ze to jakies krztusliwe, to nic z tego nie rozumiem!
        • bird_man co mam na dole 04.08.05, 10:47
          lucja7 napisała:

          > Birdie, mozna wiedziec co ty wypisujesz na dole twoich tekstow po
          niemieckiemu?
          > Oprocz tego ze to jakies krztusliwe, to nic z tego nie rozumiem!

          ******************
          to co mam na dole (a doslownie co mi wisi, bo wisi nad moi biurkiem)
          przetlumaczone na polski brzmi:
          "ledwo sie zrobi cos prawidlowo, to juz funkcjonuje"
          To jest moje motto zyciowe..
          pozdrawiam
          ptaszek
          • lucja7 Re: co mam na dole 04.08.05, 11:20
            Az strach!!
      • lucja7 Re: o paleniu fajki 04.08.05, 10:36
        bird pisze: "...ameryke z jej fanatyzmem antynikotynowam uwazam za balansujaca
        na skraju fanatyzmu poprawnie politycznego..."

        Boisz sie nazwac wroga po imieniu? Fanatyzm antynikotynowy, fanatyzm poprawnie
        polityczny......Dlaczego nie chcemy nazwac fanatyzmu fanatyzmem? Po prostu?
    • triskell Re: o paleniu 04.08.05, 01:30
      Pierwszego papierosa wypaliłam w wieku 4 czy 5 lat - byłam z dwoma starszymi
      kuzynami, którzy chcieli zapalić i dziecku też dali, żeby nie doniosło.

      Mając 13-14 lat przeszłam burzliwy okres buntu, jak wiele osób w tym wieku.
      Wtedy to paliłam, piłam tanie wina na ławeczce z młodzianami, którzy po jakimś
      czasie okazali się być przestępcami dość marnej kategorii... ach jaka ja się
      wtedy czułam dorosła ;-).

      I to mi chyba wystarczyło na resztę życia jeśli chodzi o papierosy. Na studiach
      byłam jedną z niewielu niepalących osób w mojej grupie. Trochę śmieszyły mnie
      dziewczyny, które nie tylko nie potrafiły się zaciągnąć, ale nawet nie bardzo
      potrafiły trzymać papierosa, ale podczas przerw między zajęciami paliły "bo
      wszyscy tak robią".

      Nie lubię zapachu tytoniu papierosowego (lubię zapach tytoniu do fajek, jakieś
      10 lat temu paliłam fajkę przez kilka lat). Mam problem w klubach czy innych
      zadymionych miejscach, bo mam dość wrażliwe oczy i bardzo mi łzawią od dymu. No
      i zapach tytoniu we włosach i ciuchach też nie zachwyca mnie. We Wrocławiu
      pracowałam jako DJ w klubie i nawet wracając do domu o 5-6 rano musiałam umyć
      włosy przed pójściem spać.

      Z drugiej strony mam kilkoro palących przyjaciół i ich towarzystwo jest dla mnie
      na tyle cenne, że jest moim zdaniem warte znoszenia niemiłego dla mnie zapachu.

      Jutka, gratuluję i życzę determinacji. Nie wiem, czy może Ci to się przydać, ale
      jest taki programik internetowy dla osób rzucających palenie, poniżej cytuję, co
      znajomy z jednego forum napisał mi kiedyś na jego temat, a sam program
      znajdziesz pewnie bez problemu przez google:

      >>> I downloaded a little application called the SilkQuit Meter that
      keeps track of how long it's been since my last cigarette, how many
      cigs I have not smoked, how much money I have not spent, and how much
      time I've added to my life.

      It's a big help, and rather motivating to watch the numbers grow over
      time. I highly recommend it to anyone else who's trying to quit
      smoking.

      Xxxx

      Xxxx has not smoked for One week, six days, 5 hours, 28 minutes and 1
      second. He has not smoked 264 cigarettes, saving $27.78. He has added
      22 hours, 0 minutes to his life. <<<
      • jutka1 Re: o paleniu 04.08.05, 18:26
        Triskell,
        Dziekuje za informacje o tym linku. Znalazlam :-)
    • drapieznik Re: o paleniu 04.08.05, 14:27
      palenie mialo sens przed laty, jakis tam, ale mialo przynajmniej wg mnie. ALe
      dzisiaj, gdy opieka zdrowotna jest tak szalenie droga? I gdy tyton nasycaja
      toluenem aby zwiekszyc uzaleznienie?
    • bella-donna Re: o paleniu 06.08.05, 16:57
      lucja7 napisała:

      > >>...oprocz faktu kopcenia ordynarnego szluga.

      jaka to gwara, ludowa czy barowa, czy moze jeszcze
      jakas inna blizej mi nie znana ???

      Podobno moj tato kiedys palil, z tysiecznych opowiesci wiem, ze jednego dnia
      powiedzial sobie DOSC i wiecej do nalogu juz nie wrocil.
      Mama nigdy nie palila, a corka...hmmm...probowala ale tylko w towarzystwie,
      a teraz to juz nikt nie pali, przy rodzicach nigdy nie odwazylabym sie tego
      zrobic.

      Ps. Brat mojej kolezanki, kiedys ordynator szpitala w PRL
      powiedzial, ze tylko glupcy pala...(bardzo przystojny
      facet, m a r z e n i e )
      • ertes Re: o paleniu 06.08.05, 23:39
        bella-donna napisała:

        > lucja7 napisała:
        >
        > > >>...oprocz faktu kopcenia ordynarnego szluga.
        >
        > jaka to gwara, ludowa czy barowa, czy moze jeszcze
        > jakas inna blizej mi nie znana ???


        Alez Bella, to jest jezyk dolow spolecznych. Nic z gwara nie ma wspolnego.
        Ponizej to juz tylko wiezienny gryps.
        • lucja7 Niestrawnosc 07.08.05, 09:30
          Niestrawnosc po wczorajszym obiedzie?
          Widzac zaproponowane menu, nie dziwie sie.
          Ale ze az tak dlugo.
          No i z zapartm tchem czekam na dalsze informacje ze swiata oraz ich rozwoj.
          Wystarczy czytac tylko pierwsza strone gazet i nie myslec, mozna jednoczesnie
          ogladac tv.
      • lucja7 Re: o paleniu 07.08.05, 09:32
        Gwara i barowa i ludowa, opracowana w srodowisku dosc waskim.
    • jutka1 Wczoraj 5 tygodni --- ntxt :-))) 08.08.05, 17:04

      • lucja7 Re: Wczoraj 5 tygodni --- :-))) 08.08.05, 20:09
        A podjelas juz decyzje niepalenia? Mowie powaznie, pisalam o tym wyzej.
        Bo jesli juz podjelas, tak na serio, to szczerze jestem z toba i naprawde Pitou
        zycze ci przestania kopcenia. To co nam sprzedaja do palenia jest kurewstwem.
        Caluje,
        • jutka1 Re: Wczoraj 5 tygodni --- :-))) 08.08.05, 21:18
          Lulu, decyzja jest podjeta. Koniec i szlus.
          Nie ma lekko, ponad 5 tygodni nie pale, i bedzie dluuuuuuugooooooooo to samo.

          Caluje rowniez,
          Jutka
          • kan_z_oz o paleniu 09.08.05, 01:51
            Lucja napisala; Czy wy niepalacy, paliliscie kiedys i jak przestaliscie.
            Ja sadze ze papieros dzisiaj nie ma tego czegos co kiedys, nie wiem
            czy "niesie" jakas informacje oprocz faktu kopcenia ordynarnego szluga.

            Palenie rzucilam gdy zaszlam w ciaze. Wiec trudno mowic, ze podjelam decyzje.
            Nie bylam w stanie zniesc zapachu papierosow i alkoholu. Pozniej probowalam
            palic od czasu do czasu ale jakos slabo mi to wychodzilo i tak juz zostalo.

            Okreslenie 'szluga','jaranie'i inne pamietam z czasow palenie papierosow w
            podstawowce. Nie nalezal ten jezyk do gornolotnych ale bylo to czescia rytualu;
            'kopsalo sie fajki' i 'jaralo szlugi'.

            Kan
            • don2 Re: o paleniu 09.08.05, 10:30
              kopsnij szluga- z grypsery wieziennej,,w wojsku sie kopcilo fajki,jaralo sie
              fajki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka