Dodaj do ulubionych

Darvin vs. Bog

25.08.05, 22:49
wg. badan Gallupa ( slate.msn.com/id/2124297/?nav=ais) -
statystycznie - 45% amerykanow jest zdania ze czlowiek zostal stworzony przez
Boga nie dawniej niz 10,000 lat temu...

nie wiem czy slyszeliscie, ale prezydent bush chce wprowadziec do szkol nauke
= tzw. "inteligent design" - teorie, wg. ktorej istnienie ludzi jest
wynikiem "boskiej interwencji"..

czy tylko w ameryce ludzie sa tacy latwowierni??:)) - w innych czesciach
swiata klonuje sie juz psy a q najlepszym kraju na swiecie bedzie sie w
szkole uczyc o tym jak bog stworzyl kobiete z zebra adama 10tys lat temu.

tzn - pewnie sie nie bedzie uczyc bo po bushu pewnie wahadelko sie w druga
stone przechyli...


pewien filozof-matematyk kiedys dowiodl kiedy ponosisz znacznie
mniejsze "ryzyko"

storzyl on matryce ryzyka:

nie wierzysz - bog istnieje - nieskonczona strata
nie wierzysz - bog nie istnieje - niewielki zysk
wierzysz - bog istnieje - nieskonczony zysk
wierzysz - bog nie istnieje - niewielka strata


ja planuje nawrocic sie na lozu smierci - podobno nigdy nie jest za pozno:))

na razie bede ufala niedoskonalej nauce i wierzyla ze ziemia jest starsza niz
10 tysiecy lat.

Obserwuj wątek
    • ertes Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 22:58
      Aniu, wiesz, 25% doroslej ludnosci pewnego kraju slucha i wierzy pewnemu radiu...


      w innych czesciach
      > swiata klonuje sie juz psy a q najlepszym kraju na swiecie bedzie sie w
      > szkole uczyc o tym jak bog stworzyl kobiete z zebra adama 10tys lat temu.

      Kalifornia jeszcze nalezy do USA :)

      ----
      Ja mysle ze ciekawsze jest zastanowienie skad i dlaczego sie to bierze. Tzn ta
      nauka kreacjonizmu. Pomysl nauki kreacjonizmu nie powstal za Busha. Nie wiem jak
      dlugo jestes w USA i czy mozesz pamietac w polowie lat 90 tych boje niektorych
      szkol prowadzone w tej sprawie. Chrzescijanska konserwa i radykalowie doskonale
      wiedza co robia. I przeciez to dokladnie widac po radiu Maryja. Kiepskie
      wyksztalcenie, bezmyslna wiara w Boga i mozna sprzedac kazdy kit jak sie chce i
      kiedy sie chce.

      Jednak mistrzem we wciskaniu kitu wlasnej niedouczonej spolecznosci na
      kontynencie sa Kanadyjczycy. Tylko tam zamiast Boga uzywa sie USA.
      Genialne posuniecie, po prostu genialne.
    • jutka1 Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 23:08
      W przedostatnim czy przed-przedostatnim Economist jest o tym.

      Intelligent design? samo w sobie niech bedzie, tylko w wydaniu hamerykanskich
      schoolboards ...

      Aniu, jesli znajde a) tego ekonomista ortzam b) czas
      • ania_2000 Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 23:30
        jutka1 napisała:


        > W przedostatnim czy przed-przedostatnim Economist jest o tym.

        tak - sprawa jest "wyszla" z ust busha na swiatlo dzienne na poczatku sierpnia,
        co prawda sama "idea" nie jest taka nowa - te statystyki gallupa sa z zeszlego
        roku - ale sam temat (wiem, ze stary) jakos mi sie tak nasunal w zwiazku z
        watkiem o starosci...
    • lucja7 Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 23:10
      No prosze, mozesz byc dumna ze zyjesz w kraju gdzie prawie polowa ludnosci jest
      analfabetami.
      A jesli o ciebie chodzi, skoro naprawde chcesz wstawiac w polski tekst slowa
      angielskie, to juz przynajmniej staraj sie nie robic bledow.
      Ortografia nazwiska Darwina rowniez jest nieprawidlowa.
    • bird_man Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 23:29
      ania_2000 napisała:

      > pewien filozof-matematyk kiedys dowiodl kiedy ponosisz znacznie
      > mniejsze "ryzyko"
      >
      > storzyl on matryce ryzyka:
      >
      > nie wierzysz - bog istnieje - nieskonczona strata
      > nie wierzysz - bog nie istnieje - niewielki zysk
      > wierzysz - bog istnieje - nieskonczony zysk
      > wierzysz - bog nie istnieje - niewielka strata
      *******************************************
      jako byly studen matematyki i fizyki (z zaliczonymi 4-a semestrami) bardzo by
      mnie ciakawilo nazwisko tego filozofa-matematyka
      jezeli mozna cie prosic..
      pozdrawiam
      ptaszek
    • bird_man Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 23:36
      najsmieszniejsze jest to, ze ci ludzie sami ktorzy walcza z darwinowska teoria
      ewolucji gatunkow widze przeciez, ze przez selekcje powstaja na ich oczach nowe
      rasy psow, kotow, ptakow czy roslin.. widza i nie wierza..
      No coz sa ludzie, ktorzy twierdza, ze ziemia jest plaska, a inni, ze jest w
      srodku zamieszkala przez pozaziemska cywilizacje..

      Poza tym wszyscy wiemy, ze w ameryce wszystko jest mozliwe - to jej slabosc i
      sila zarazem
      pozdrawiam
      • ania_2000 Re: Darvin vs. Bog 25.08.05, 23:42
        zgadzam sie - w ameryce wszystko jest mozliwe:))) tu wszystko jest i wszystko
        jest mozliwe.

        zastanawiajace jest tylko KTO za tym stoi i CZemu to sluzy?:))

        Bird_man - nazwiska w tej chwili nie pamietam, gdzies czytalam o roznych
        takich "risk assessment" albo "risk management" - to mi cos tam zostalo.

        Lucjo - sorry za bledy. Oczywiscie jest to DarWin i Intelligent.
        • bird_man Re: Darvin vs. Bog-ania 25.08.05, 23:49
          halo aniu,
          nie ma sprawy, po prostu ciekawilo by mnie matematyczne udowodnienie takiej
          teorii..
          pozdrawiam
          • maria421 Re: Darvin vs. Bog-ania 25.08.05, 23:55
            bird_man napisał:

            > halo aniu,
            > nie ma sprawy, po prostu ciekawilo by mnie matematyczne udowodnienie takiej
            > teorii..

            Pewno o Leibnitza chodzi. Tyle ze to nie byla zadna teoria matematyczna.

            >
        • bird_man Re: Darvin vs. Bog-dlaczego 25.08.05, 23:57
          ania_2000 napisała:

          >
          > zastanawiajace jest tylko KTO za tym stoi i CZemu to sluzy?:))
          *****************************
          wiesz, dawno temu zastanawialem sie zupelnie poaznie, czy aby z rozmyslem nie
          zostac szarlatanem.. nie oszustem ale wlasnie szarlatanem..
          Kims takim co to twierdzi, ze wszystko jest mozliwe i czeka innych wieczne
          zbawienie, wieczna mlodosc lub inne wieczne szczesce, jak beda go sluchac,
          sluzyc jego religii i oddadza mu ich majatki.. cos takiego jak baghwan czy
          inni "guru". Ludzie sie sami przeciez prosza aby sobie z nich zrobic jaja..
          ludzia chca i musza koniecznie w cos wierzyc.. dlaczego wiec by nie?
          Nikt za tym nie stoi poza kilkoma typami co to sobie robia na koszt innych
          nazwisko , publicity, pieniadze itp.
          Temu to wlasnie sluzy.. jak ktos jest nikim w sensie osobowosci (co w
          konsekwencji sprowadza sie do tego, ze nie potrafi osiagnac sukcesu w zyciu na
          normalnej drodze - tze. kosztem wlasnego wysilku i wlasnej pracy) to czesto
          jest tak , ze osiaga to na innej drodze: lozko, sex, religia, wydawanie
          rozkazow (wojsko, policja itp.)
          proste i prawdziwe
          pozdrawiam
          • maria421 Re: Darvin vs. Bog-dlaczego 26.08.05, 00:23
            bird_man napisał:

            > wiesz, dawno temu zastanawialem sie zupelnie poaznie, czy aby z rozmyslem nie
            > zostac szarlatanem.. nie oszustem ale wlasnie szarlatanem..
            > Kims takim co to twierdzi, ze wszystko jest mozliwe i czeka innych wieczne
            > zbawienie, wieczna mlodosc lub inne wieczne szczesce, jak beda go sluchac,
            > sluzyc jego religii i oddadza mu ich majatki.. cos takiego jak baghwan czy
            > inni "guru". Ludzie sie sami przeciez prosza aby sobie z nich zrobic jaja..
            > ludzia chca i musza koniecznie w cos wierzyc.. dlaczego wiec by nie?
            > Nikt za tym nie stoi poza kilkoma typami co to sobie robia na koszt innych
            > nazwisko , publicity, pieniadze itp.

            Kurka wodna, Ptaszku, Jezus Chrystus to se dopiero zrobil nazwisko i publicyty,
            no nie? Od 2000 lat jest Superstar.
            Tylko ze majatku na tym nie zrobil....
        • maria421 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 00:19
          ania_2000 napisała:

          > zgadzam sie - w ameryce wszystko jest mozliwe:))) tu wszystko jest i wszystko
          > jest mozliwe.
          >
          > zastanawiajace jest tylko KTO za tym stoi i CZemu to sluzy?:))

          Jejku, jak ja lubie spiskowe teorie dziejow!
          No powiedz, Aniu jak myslisz KTO za tym stoi i CZEMU to sluzy?
          Ja typuje ze to kosmici.
          • ania_2000 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 00:31
            Mario - kosmici? ee..to bylo by zbyt proste:)

            Ja tam nie mam nic przeciwko wierze - kazdy ma do niej prawo. Jedni wierza w
            Boga, inni w Ziemie - inni w nic nie wierza. I dopoki nikt tej wiary drugiemu
            nie narzuca to jest wszstyko w porzadku.

            Jezeli w publicznych szkolach zaczna uczyc, ze teoria Darwina jest be -
            poniewaz czlowiek nie powstal w drodze ewolucji tylko poprzez palec BOzy, to
            ja - jako placaca podatki, a tym samym majaca jakies tam prawa - sie nie
            zgaadzam.

            a poza tym, uwazam, ze prezydent panstwa (w zalozeniach demokratycznego) nie
            moze narzucac jednego slusznego w jego mniemaniu swiatopogladu religijnego.
            • maria421 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 09:58
              ania_2000 napisała:

              > Mario - kosmici? ee..to bylo by zbyt proste:)
              >
              > Ja tam nie mam nic przeciwko wierze - kazdy ma do niej prawo. Jedni wierza w
              > Boga, inni w Ziemie - inni w nic nie wierza. I dopoki nikt tej wiary drugiemu
              > nie narzuca to jest wszstyko w porzadku.
              >
              > Jezeli w publicznych szkolach zaczna uczyc, ze teoria Darwina jest be -
              > poniewaz czlowiek nie powstal w drodze ewolucji tylko poprzez palec BOzy, to
              > ja - jako placaca podatki, a tym samym majaca jakies tam prawa - sie nie
              > zgaadzam.

              Zauwaz, ze ktos inny moze sie nie zgadzac, ze za jego podatki ucza dzieci w
              szkolach, ze swiat powstal na skutek Big Bangu a czlowiek w drodze ewolucji
              malpy.
              Moim zdaniem nalezy przedstawiac obie wersje. Mowic ze istnieje jedna i druga.

              > a poza tym, uwazam, ze prezydent panstwa (w zalozeniach demokratycznego) nie
              > moze narzucac jednego slusznego w jego mniemaniu swiatopogladu religijnego.

              Jak juz kiedys pisalam Ertesowi, w USA nalezaloby duzo zmienic... na przyklad
              wykreslic slowo "Creator" z Deklaracji Niepodleglosci. I koniecznie wymazac
              napis "In God we trust" z banknotow dolarowych...)))
              Ach, mozna by jeszcze zniesc calkowicie przysiege na Biblie w sadach, formule
              "so help me God" przy zaprzysiezeniu prezydenckim i kilku funkcji panstwoych...
    • maria421 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 00:15
      ania_2000 napisała:

      > wg. badan Gallupa ( slate.msn.com/id/2124297/?nav=ais) -
      > statystycznie - 45% amerykanow jest zdania ze czlowiek zostal stworzony przez
      > Boga nie dawniej niz 10,000 lat temu...
      >
      > nie wiem czy slyszeliscie, ale prezydent bush chce wprowadziec do szkol nauke
      > = tzw. "inteligent design" - teorie, wg. ktorej istnienie ludzi jest
      > wynikiem "boskiej interwencji"..
      >
      > czy tylko w ameryce ludzie sa tacy latwowierni??:))

      Nie, nie tylko. W innych krajach tez sa tacy co wierza, ze czlowiek od malpy
      pochodzi:)))

      - w innych czesciach
      > swiata klonuje sie juz psy a q najlepszym kraju na swiecie bedzie sie w
      > szkole uczyc o tym jak bog stworzyl kobiete z zebra adama 10tys lat temu

      Wg. ewolucjonistow 10 tys lat temu wylonil sie Homo Sapiens. Przypadek?

      Co do klonacji psow w Korei, to juz wole naiwnosc Amerykanow...

      >
      > pewien filozof-matematyk kiedys dowiodl kiedy ponosisz znacznie
      > mniejsze "ryzyko"
      >
      > storzyl on matryce ryzyka:
      >
      > nie wierzysz - bog istnieje - nieskonczona strata
      > nie wierzysz - bog nie istnieje - niewielki zysk
      > wierzysz - bog istnieje - nieskonczony zysk
      > wierzysz - bog nie istnieje - niewielka strata

      >
      > ja planuje nawrocic sie na lozu smierci - podobno nigdy nie jest za pozno:))
      >
      > na razie bede ufala niedoskonalej nauce i wierzyla ze ziemia jest starsza niz
      > 10 tysiecy lat.

      Ziemia czy czlowiek, tzn homo sapiens?

      Aniu, rowniez oficjalna nauka kosciola mowi, ze Ziemia jest starsza niz 10
      tysiecy lat.....


      • ertes Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 01:33
        Ja myslalem ze ty tylko sluchasz RM a widze ze ty i dla nich piszesz ;)
        • maria421 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 10:01
          ertes napisał:

          > Ja myslalem ze ty tylko sluchasz RM a widze ze ty i dla nich piszesz ;)

          Ertes, na czkawke najlepsza cytryna.

        • maria421 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 10:26
          Zaloze sie, ze wiekszosc zwolennikow darwinizmu nie ma nawet pojecia o czym
          mowa , ale przyjmuje te wersje, bo jest ona sprzeczna z tym, co glosza religie,
          a przeciez byc oswieconym, to byc ateista, religia to tylko opium, jak juz sam
          Marks slusznie zauwazyl, czyz nie?

          Tymczasem teoria ewolucji jest tylko teoria, zbiorem hipotez czekajacych na
          udowodnienie, podobnie jak teoria powstania swiata na skutek Big Bangu...
          I czasem, kiedy sie pojawia jakies nowe odkrycie, jak np. Homo Florensis, ktory
          nijak nie pasuje do lancucha ewolucyjnego, darwinisci zaczynaja sie drapac w
          glowe i sami nie bardzo wiedza co z tym fantem zrobic, wiec lepia hipotezy,
          ktore maja pasowac do z gory ustalonej koncepcji...

          W kwestii powstania swiata , powstania czlowieka i inteligencji nauka jeszcze
          niczego nie udowodnila. Opieranie sie na wersji naukowej jest wiec taka sama
          WIARA jak wiara w to, ze swiat , czlowiek, inteligencja sa stworzone przez Boga.

          Konflikt miedzy darwinistami a kreacjonistami jest wiec swego rodzaju
          konfliktem religijnym:-)

          Co do kreacjonizmu, to nalezy zauwazyc, ze nie jest to jednolite pojecie.
          Polecalabym zainteresowac sie tym jak dzisiaj kosciol interpretuje Biblie a nie
          wysnuwac wnioski, ze kazdy, kto wierzy w stworzenie swiata przez Boga wierzy,
          ze stalo sie to 10 tys. lat temu....
          Taka wersje przedstawiaja juz tylko male, ortodoksyjne grupy w judaizmie i....
          niektore koscioly protestanckie w USA.
    • czajek76 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 01:01
      Wiesz, kiedy bylem w liceum bardzo sie frustrowalem slyszac tych glupoli. Bylem
      kiedys na KUL-u na wykladzie niejakiego profesora Macieja Giertycha (tak tak,
      to nasz europosel) ktory jest goracym zwolennikiem kreacjonizmu naukowego.
      Chcielismy go zniszczyc merytorycznie ale oczywiscie zastosowal serie unikow i
      nic z tego nie wyszlo.
      Potem mialem momenty w zyciu ze chcialem sie poswiecic krucjacie przeciwko tym
      glupolom. Jestem biologim molekularnym z wyksztalcenia i tego typu brednie
      dzialaja na mnie jak plachta na byka. Na szczescie mialem ciekawsze rzeczy do
      roboty.
      Kiedy przyjechalem tutaj (UCLA) na chodniku pod uczelnia zaczeli mnie nagabywac
      kolesie od kreacjonizmu (o, sorry - teraz to sie nazywa I.D.). Powiedzialem im
      ze to obraza dla tego uniwersytetu ze oni tu stoja i ze dziwie sie ze im mordy
      jeszcze nikt nie obil.
      Po roku spedzonym tutaj stwierdzam ze co tam, niech sobie mowia co chca. Niech
      nawet maja wiekszosc w parlamencie i prezydenta za soba. Trudno,widocznie
      wieksza czesc spoleczenstwa powinna zyc w glupocie i nieswiadomosci, wtedy
      czesc pozostala bedzie jeszcze bardziej elitarna.
      Co do zagrozenia dla prawdziwej nauki, na szczescie ta jest w duzym stopniu
      autonomiczna a byl juz taki jeden w innym kraju i innej rzeczywistosci co chial
      ja podpiac pod ideologie i mu sie nie udalo. Teraz byloby pewnie jeszcze
      trudniej :)
      Sorry ze tak chaotycznie ale ten temat traktuje bardzo emocjonalnie i ciezko mi
      sie skupic na spokojnej odpowiedzi.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 01:36
        Czajek, mam podobne do Ciebie reakcje, moze z racji podobnego kierunku studiow
        (antropologia, ta biologiczna - ewolucyjna). Tez mi rece opadaja. A z drugiej
        strony, mysle ze z tym sie nie da walczyc bo nie tyle jest to problem "Darwin
        vs Bog" co "nauka vs religia" a taki konflikt zawsze bedzie istnial.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        • czajek76 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 02:08
          Mysle ze to nie jest konflikt na linii nauka - religia.
          To jest konflikt na linii oswieceni - ograniczeni.
          • luiza-w-ogrodzie Konflikt na linii oswieceni - ograniczeni? 26.08.05, 02:15
            czajek76 napisał:

            > Mysle ze to nie jest konflikt na linii nauka - religia.
            > To jest konflikt na linii oswieceni - ograniczeni.

            Czajek, bylabym ostrozna z traktowaniem naukowcow jako oswieconych a wierzacych
            jako ograniczonych. Byc moze masowo mozna zrobic takie rozroznienie, ale wg
            mnie to zbyt duza generalizacja.
            Znam i ograniczonych naukowcow i oswieconych wierzacych...

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            • czajek76 Re: Konflikt na linii oswieceni - ograniczeni? 26.08.05, 19:57
              No wlasnie to mialem na mysli :)
              Przpraszam, ale pisze szybko i czasem nie wyrazam sie precyzyjnie.
              To nie jest konflikt na linii:
              wyksztalceni - niewyksztalceni
              profesorowie - sprzataczki
              wierzacy - niewierzacy.
              Ja uwazam ze kazdy inteligentny czlowiek powinien byc w stanie pogodzic swoja
              religie oraz fakty naukowe. Religia tak naprawde zaczyna sie tam gdzie konczy
              sie wiedza. Ja uwazam sie za czlowieka nauki, ale moja wiedza o czlowieku i
              przyrodzie wcale sie nie kloci z moja religijnoscia. Wrecz przeciwnie,
              doskonale sie uzupelniaja. Tyle tylko ze traktuje Biblii literalnie. Nie
              wyliczam ile dni temu stworzony zostal czlowiek ani tez nie uwazam ze zostal
              ulepiony z gliny. Nie chce tutaj dyskutowac konkretnych fragmentow Genesis bo
              to nie o to chodzi. Zreszta Watykan wcale nie odrzuca ewoulcji.
              Niestety, niektorzy ludzie wola zaakceptowac kazde slowo z ich swietej ksiegi
              (zgodnie z religia ktora wyznaja) niz przyjac do wiadomosci rzeczywistosc. A
              przeciez rzeczywistosc tez w koncu trzeba szanowac jako twor boski a w dodatku
              poznany dzieki umyslowi ludzkiemu ktory stworzony zostal na wzor Boski.
              To jest wlasnie wyraz wspomnianego przez mnie ograniczenia. Taki fundamentalizm
              posuwa sie teraz do smiesznych i zalosnych krokow - kreujac swoja wlasna quasi
              nauke czyli creation science (po polsku ladnie sparafrazowana jako kreacjonizm
              naukowy). Jesli rzeczywistosc nie pasuje do swietej ksiegi - tym gorzej dla
              rzeczywistosci, trzeba ja zmienic ;)
              Tak wlasnie narodzil sie Lysenkizm.
              Na szczescie w srodowisku naukowym zadna teoria sie nie utrzyma jesli nie ma
              poparcia w faktach. Dlatego jestem spokojny o nauke mimo populistycznych
              dzialan Busha :)
              Sorry, mam poczucie ze znow napisalem chaotycznie ale nie mam zbyt wiele czasu :
              (
              Bede sie na biezaco uzupelnial, bo bardzo mnie ciekawi ten temat :)
          • ertes Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 02:19
            eee tego to nawet ja, zagorzaly antykatolik, nie moglbym powiedziec.
          • chaynik Re: Darvin vs. Bog 27.08.05, 18:29
            Nie wiem czy bog istnieje. Brak jest przeslanek i powaznych argumentow na rzecz
            jego istnienia. Jednak choc o bogu nie wiem nic i w boga nie wierze to nie mam
            wystarczajacych podstaw do odrzucenia hipotezy o istnieniu boga jak dotad
            bowiem nie udowodniono jego nieistnienia.

            chaynik agnostyk
        • lucja7 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 12:00
          Mam zupelnie inny "kierunek studiow".
          Mysle jednak racjonalnie, musze myslec racjonalnie, zyje w kraju racjonalizmu,
          wiec tez rece mi opadly.

          Poza tym dyskusja ta jest bez sensu. Dogmatyk nie watpi i nic nie udawadnia.
          Uwaza jednak za zupelnie normalne zadac dowodow i braku watpliwosci, oskarzac
          za watpliwosci kogos kto szuka ichce zrozumiec albo posunac zrozumienie.
          Chodzi wiec o zupelnie rozne rzeczy. To ze istnieje jakas sfera duchowa, nikt w
          to nie watpi, ale dyskusja z obronca dogmy nie jest mozliwa.
          • maria421 Re: Darvin vs. Bog 26.08.05, 15:49
            lucja7 napisała:

            > Poza tym dyskusja ta jest bez sensu. Dogmatyk nie watpi i nic nie udawadnia.
            > Uwaza jednak za zupelnie normalne zadac dowodow i braku watpliwosci, oskarzac
            > za watpliwosci kogos kto szuka ichce zrozumiec albo posunac zrozumienie.

            I slusznie Lucjo. Dogmatyk (cokolwiek mialoby to znaczyc)swoje twierdzenia
            opiera na wierze, a wiary nie da sie racjonalnie udowodnic.
            Racjonalista opiera swoja wiedze na faktach naukowo wytlumaczalnych i
            udowadnialnych.
            Jezeli racjonalista twierdzi wiec, ze nie ma Boga, bo nie ma naukowych dowodow
            na jego istnienie, to powinien potrafic udowodnic wszystkie inne tezy jakie
            glosi , takie jak Big Bang, powstanie inteligencji w drodze ewolucji etc.

            Twierdzenie "Nie wiadomo skad sie wzial swiat, ale z pewnoscia nie jest on
            dzielem Boga" jest samo w sobie nieracjonalne.
            • lucja7 gadanie o dogmie 26.08.05, 16:02
              Oczywiscie ze slusznie.
              Dogmatyk przychodzac na swiat nie ma innych problemow poza dokladnym
              przestrzeganiem zasad dogmy.
              Wiemy ze jego zycie jest w pewnym sensie rozwiazane.
              Wiemy rowniez ze ci ktorzy chca zrozumiec zalozenia dogmy, utrudniaja sobie
              zycie poniewaz pozbywaja sie odnosnikow.

              Powiedzenie natomiast ze mozecie gadac co chcecie, dogma powiedziala to juz
              dawno, dawno temu, jest rezygnacja z zycia (dla mnie).
              Trudno mi jest wiec zaakceptowac te pozycje pasywna ktora na kazda nowa teorie
              ma zawsze ta sama i jedyna odpowiedz: bog wiedzial to juz zanim zaczelas myslec.

              Chodzmy wiec wszyscy spac i czesc!
              • maria421 Re: gadanie o dogmie 26.08.05, 20:20
                Lucjo, to o czym piszesz to dokladnie dogmatyzm w islamie, gdzie kazda sprawa
                zycia jest uregulowana raz na zawsze przez samego Allaha i spisana w Koranie.

                W chrzescijanstwie czlowiek ma rozum i wolna wole:-)
                • drapieznik dogmat nieomylnosci papieza 27.08.05, 14:55
                  jest wiele przykladow kiedy sie mylili.

                  • maria421 Re: dogmat nieomylnosci papieza 27.08.05, 18:03
                    drapieznik napisał:

                    > jest wiele przykladow kiedy sie mylili.
                    >
                    Bo nieomylnosc papieza wcale nie oznacza ze on nigdy sie nie myli:-)

                    Nieomylnosc papieza dotyczy wlasciwie tylko tego, ze ma on ostatnie slowo w
                    sytuacjach, kiedy biskupi sa niezgodni w jakiejs kwestii.
                    Nieomylosc papieska dotyczy tylko sytuacji kiedy papiez wystepuje "ex cathedra"
                    dotyczy tylko kwestii wiary i moralnosci katolickiej i nie moze stac w
                    sprzecznosci z Pismem Swietym.

                    Nieomylnosc papieska nie oznacza, ze moze on sobie mowic co mu sie podoba, na
                    jakikolwiek temat i bedzie i tak "nieomylny".
                    • don2 Re: dogmat nieomylnosci papieza 27.08.05, 18:19
                      Dzwonilem kiedys do papieza proszac o podanie liczb
                      totalizatora.Odpowiedzial,ze gdyby naprawde byl nieomylny,to by dawno wysylal
                      kupony i wykichal sie na godnosc i firme.
                    • drapieznik Re: dogmat nieomylnosci papieza 27.08.05, 18:37
                      mario,


                      'Nieomylosc papieska dotyczy tylko sytuacji kiedy papiez wystepuje "ex
                      cathedra"
                      dotyczy tylko kwestii wiary i moralnosci katolickiej i nie moze stac w
                      sprzecznosci z Pismem Swietym.' ta interpretacja jest dziwna. lepiej powiedz ze
                      firma facetow na czarno zmieniala swoje teksty. wyobrazam sobie ze w roku zero,
                      czyli jak chrystus mial juz dwa latka to wtedy tych 12 czy 13 menadzerow
                      ustalilo dogmat neomylnosci jako taki: co powie to swiete. a teraz jak widac
                      sie zmienila sie ta interpretacja.
                      • maria421 Re: dogmat nieomylnosci papieza 28.08.05, 14:18
                        drapieznik napisał:

                        > mario,
                        >
                        >
                        > 'Nieomylosc papieska dotyczy tylko sytuacji kiedy papiez wystepuje "ex
                        > cathedra"
                        > dotyczy tylko kwestii wiary i moralnosci katolickiej i nie moze stac w
                        > sprzecznosci z Pismem Swietym.' ta interpretacja jest dziwna.

                        Drap, to wcale nie jest interpretacja tylko zasady tej "nieomylnosci".

                        Najczesciej spotykana,a jedniczesnie falszywa interpretacja nieomylnosci
                        papieskiej jest wlasnie ta, ze nie mozna kwestionowac niczego, co powie papiez.

                        lepiej powiedz ze
                        >
                        > firma facetow na czarno zmieniala swoje teksty. wyobrazam sobie ze w roku
                        zero,
                        >
                        > czyli jak chrystus mial juz dwa latka to wtedy tych 12 czy 13 menadzerow
                        > ustalilo dogmat neomylnosci jako taki: co powie to swiete. a teraz jak widac
                        > sie zmienila sie ta interpretacja.

                        Drap, dogmat o nieomyslnosci papieskiej ustalono dopiero na I Soborze
                        Watykanskim, w roku chyba 1870.

                        A Twoja wzmianka o menadzerach jest calkiem trafna- kosciol nie jest instytucja
                        demokratyczna, jest taka firma, w ktorej rzadzi Naczelny. I jak sie pomniejsi
                        menadzerowie kloca, to wazne jest i tak to, co postanowi Naczelny.
                        Taki Naczelny w korporacji tez w tym sensie jest "nieomylny", chocby nawet
                        firme do ruiny prowadzil.
                        Podobnie "nieomylnym" jest sedzia Sadu Najwyzszego.
                        • drapieznik Re: dogmat nieomylnosci papieza 30.08.05, 03:09
                          a zaraz po 1870 bylo Gott mit uns dwa razy raz po raz z poparciem nieomylnego.
                          twoje porownanie do sedziego przypomina mi sytuacje niedawno gdy sedzia robil
                          sobie dobrze podczas sesji i to tak zeby sekretarka widziala a policjant
                          slyszal 'dzwieki'. nie sadze zeby jeszcze sadzil.

                          maria421 napisała:

                          > drapieznik napisał:
                          >
                          > > mario,
                          > >
                          > >
                          > > 'Nieomylosc papieska dotyczy tylko sytuacji kiedy papiez wystepuje "ex
                          > > cathedra"
                          > > dotyczy tylko kwestii wiary i moralnosci katolickiej i nie moze stac w
                          > > sprzecznosci z Pismem Swietym.' ta interpretacja jest dziwna.
                          >
                          > Drap, to wcale nie jest interpretacja tylko zasady tej "nieomylnosci".
                          >
                          > Najczesciej spotykana,a jedniczesnie falszywa interpretacja nieomylnosci
                          > papieskiej jest wlasnie ta, ze nie mozna kwestionowac niczego, co powie
                          papiez.
                          >
                          > lepiej powiedz ze
                          > >
                          > > firma facetow na czarno zmieniala swoje teksty. wyobrazam sobie ze w roku
                          >
                          > zero,
                          > >
                          > > czyli jak chrystus mial juz dwa latka to wtedy tych 12 czy 13 menadzerow
                          > > ustalilo dogmat neomylnosci jako taki: co powie to swiete. a teraz jak wi
                          > dac
                          > > sie zmienila sie ta interpretacja.
                          >
                          > Drap, dogmat o nieomyslnosci papieskiej ustalono dopiero na I Soborze
                          > Watykanskim, w roku chyba 1870.
                          >
                          > A Twoja wzmianka o menadzerach jest calkiem trafna- kosciol nie jest
                          instytucja
                          >
                          > demokratyczna, jest taka firma, w ktorej rzadzi Naczelny. I jak sie pomniejsi
                          > menadzerowie kloca, to wazne jest i tak to, co postanowi Naczelny.
                          > Taki Naczelny w korporacji tez w tym sensie jest "nieomylny", chocby nawet
                          > firme do ruiny prowadzil.
                          > Podobnie "nieomylnym" jest sedzia Sadu Najwyzszego.
                          • maria421 Re: dogmat nieomylnosci papieza 30.08.05, 10:30
                            drapieznik napisał:

                            > a zaraz po 1870 bylo Gott mit uns dwa razy raz po raz z poparciem
                            nieomylnego.
                            > twoje porownanie do sedziego przypomina mi sytuacje niedawno gdy sedzia robil
                            > sobie dobrze podczas sesji i to tak zeby sekretarka widziala a policjant
                            > slyszal 'dzwieki'. nie sadze zeby jeszcze sadzil.

                            Drapiezniku, mam wrazenie, ze nie czytasz tego, co ja pisze i ze wcale Cie to
                            nie interesuje.
                            To juz lepiej dajmy sobie spokoj, bo nie przy kazdym temacie mam ochote na
                            wyglupy.
    • drapieznik tak, z ta glina to prawda 26.08.05, 02:21
      wzial zebro i dolepil reszte z gliny.
    • maly.ksiaze Tym, co chca wiedziec: Blaire Pascal 26.08.05, 02:24
      plato.stanford.edu/entries/pascal-wager/
      Pozdrawiam,

      mk.
    • drapieznik ten waz to kawal zwyklego ch. 26.08.05, 13:39
      jako symbol falliczny oczywiscie. A jablko ktore zostalo nadziane wezem to
      ten 'wyuzdany luksus'
      • i.p.freely Re: ten waz to kawal zwyklego ch. 28.08.05, 01:50
        Imagine no religion

        (Slowa piosenki, tylko)
        • maria421 Re: ten waz to kawal zwyklego ch. 28.08.05, 14:20
          i.p.freely napisał:

          > Imagine no religion
          >
          > (Slowa piosenki, tylko)

          Glupio by bylo... Ani Wigilii, ani choinki, ani prezentow, ani wspanialych
          zabytkow sztuki sakralnej...
          Ani drogowskaza, ani nadziei....
          • kan_z_oz Darwin vs Bog 29.08.05, 04:11
            Ania napisala;nie wiem czy slyszeliscie, ale prezydent bush chce wprowadziec do
            szkol nauke = tzw. "inteligent design" - teorie, wg. ktorej istnienie ludzi
            jest wynikiem "boskiej interwencji"..

            Odezwal sie we mnie 'belfer', wiec skomentuje z tego ponktu widzenia.
            Wprowadzenie nowego przedmiotu do szkoly wymaga najpierw opracowania tzw
            programu nauczania. W tym przypadku oprocz stwierdzenia; Bog stworzyl
            czlowieka, co dokladnie zabiera 3 sekundy poparte dyskusja Tak/Nie nalezy
            dostarczyc wiedze na ten temat. W tym punkcie mialabym watpliwosci; jaka
            wiedze? koscielna - analize pisma swietgo? - po co?, robi sie to juz na
            lekcjach religii. Pozostaje wiec analiza naukowa. Problem z ta analiza jest
            taki, ze najczesciej sa dyskusje bardzo specjalistyczne na tematy, ktore nie sa
            w zasiegu ani szkoly elementarnej ani szkol srednich. Dopiero studia zaczynaja
            wchodzic w sfery gdzie pewne fakty naukowe, gdy sa blizej analizowane budza
            pytania i watpliwosci. Zazwyczaj sa to jednak pojedynki pomiedzy podwojnymi
            doktoratami z potrojnymi magistrami, na tematy ktore nie sa w zasiegu
            wielkszosci ludzi.
            W zwiazku z nowymi odkryciami nawet same wyzsze uczelnie nie sa w stanie
            podazac za tym co jest nowo publikowane. Nie widze wiec zadnych szans na to aby
            mozna bylo napisac program szkolny, ktory podawalby informacje naukowa, ktora
            moglaby byc pozniej analizowana i dyskutowna pod tym katem. Nie mowiac juz o
            prostej rzeczy jak; kto mialby uczyc? katecheta? nauczyciel biologii?
            Szalony pomysl na tym etapie.

            Kan



          • i.p.freely Re: ten waz to kawal zwyklego ch. 29.08.05, 06:14
            maria421 napisała:

            > i.p.freely napisał:
            >
            > > Imagine no religion
            > >
            > > (Slowa piosenki, tylko)
            >
            > Glupio by bylo... Ani Wigilii, ani choinki, ani prezentow, ani wspanialych
            > zabytkow sztuki sakralnej...
            > Ani drogowskaza, ani nadziei....

            and no MADNESS begot by cracked-brain belief system which all began, according
            to the sacred delusion, more than two thousand years ago.

            • i.p.freely Re: ten waz to kawal zwyklego ch. 29.08.05, 07:13
              Czyz Sw. Augustyn nie narzekal: "Ach, gdyby tak we wszystkich jedna wiara była!
              Wtedy nie trzeba by było tak wiele walczyć".
            • maria421 MADNESS? 29.08.05, 11:49
              Nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzoloz, czcij ojca swego i matke swoja, nie
              dawaj falszywego swiadectwa, miluj blizniego swego jak siebie samego,czyli
              pomagaj mu, badz altruista , nadstaw drugi policzek, czyli zrezygnuj z zemsty -
              to wszystko jest MADNESS?
              • jutka1 Re: MADNESS? 29.08.05, 12:13
                Ech, Mario, gdyby wszyscy ludzie religijni postepowaniu jak mowia przykazania,
                bylibysmy w raju...
                • maria421 Re: MADNESS? 29.08.05, 13:33
                  jutka1 napisała:

                  > Ech, Mario, gdyby wszyscy ludzie religijni postepowaniu jak mowia przykazania,
                  > bylibysmy w raju...
                  >
                  Jasne, ale pretensje nalezy zglaszac do ludzi, a nie do przykazan.
              • i.p.freely Re: MADNESS? 29.08.05, 21:13
                > Nie kradnij,

                Od dwuch tysiecy lat z okladem wyglada to raczej na "nie kradnij Panu".
                Jak myslisz, jak te "dziela sakralnej sztuki", ktorymi sie tak zachwycamy, byly
                finansowane, chocby po czesci? Tylko nie mow, ze w dzisiejszych czasach cos sie
                zmienilo bo pomysle, ze celowo zaslaniasz oczy.

                >nie zabijaj

                Cytuje:
                Isaiah (13:9,15-18)- "Behold, the day of the Lord cometh, cruel both with wrath
                and fierce anger .... Every one that is found shall be thrust through ....
                Their children also shall be dashed to pieces before their eyes ... and their
                wives ravished. Behold, I will stir up the Medes against them ... They shall
                have no pity on the fruit of the womb; their eye shall not spare children"

                Lovely bit of divinely inspired baby killing and faith-based rape, isn't it?
                "Gott mit uns" na klamrach paskow to pamietasz?

                >nie cudzoloz

                Dobrze by bylo, tak na poczatek, zeby ci co glosza te slowa byli w stanie je
                przestrzegac:)))

                >czcij ojca swego i matke swoja

                Z tymi matkami i ojcami sama wiesz jak casem bywa. Milosciwy pan pewnie tak
                chce:)))

                > nie dawaj falszywego swiadectwa

                :)))))) I am no longer buying that ploy.

                >miluj blizniego swego jak siebie samego itd, itd.

                Mario, tylko co "secret delusions" maja z tym wszystkim wspolnego? Czy
                blizniego nie mozna milowac bez religijnego podkladu???
                Podzial na moralnych i niemoralnych, ktory by sie pokrywal z podzialem na
                wierzacych i nie wierzacych pozostaje tylko poboznym zyczeniem ... wierzacych.























                A to ci dopiero.



                • maria421 Re: MADNESS? 30.08.05, 09:39
                  Freely, w ten sam sposob mozesz podejsc do kazdego laickiego prawa. Po jasna
                  cholere nam paragrafy, jezeli ludzie i tak kradna, zabijaja, oszukuja?

                  Skreslic to wszystko, i robta co chceta, przeciez czlowiek i tak najlepiej wie
                  czego chce i zaden klecha czy sedzia nie bedzie mu tu moralow prawil, no nie?
    • xurek Re: Darvin vs. Bog 29.08.05, 12:14
      Kan poruszyla ciekawy aspekt w tej debacie – ja co prawda „belfrem“ jestem od
      siedmiu bolesci, ale tez nie potrafie sobie wyobrazic, jak taka dyskusja by
      mogla zostac ujeta w ramy szkolne by doprowadzic do rozszerzenia horyzontow.

      Pomijajac ten aspekt sprawy i nie znajac zadnych detali dotyczacych „itelligent
      design“ sama idea nie wydaje mi sie byc ani bardziej ani mniej wiarygodna niz
      kazda inna na temat powstania swiata.

      Dla mnie osobiscie teoria Darwina (ktora znam w ogolnym zarysie) „udowadnia sie
      sama“ kazdego dnia, brakujace ogniwa czy zmieniajace sie szczegoly nie sa dla
      mnie jej zaprzeczeniem, lecz uzupelnieniem nowo zdobyta wiedza.

      Teoria ta jednak absolutnie nie musi stac w sprzecznosci z „intelligent
      design“, jezeli te druga teze potraktuje sie ogolnie jako „kto dal temu
      poczatek“ czyli postawi w punkcie rownym powstaniu wszechswiata a nie znacznie
      pozniejszym powstaniu „lancuszka roznych z siebie ewoluujacych form zycia“.
      Jakos ten wszechswiat powstal i niewiatpliwie tkwi w nim wciaz powtarzajaca
      sie“metoda“. Moglo to wszystko powstac „spontanicznie i samo z siebie“, moglo
      rownie dobrze byc „planem budowy“ wymyslonym i zainicjowanym przez nazwijmy
      to „istote boska“. Ani jedno ani drugie nie zostalo o ile mi wiadomo ani
      wystarczajaco udowodnione, ani wystarczajaco „obalone“.

      Ja ostatnio znow czesto sie zastanawiam nad tym “kto za tym stoi i gdzie
      zaczyna i konczy sie zycie” i im czesciej sie zastanawiam, tym wiecej luk i
      sprzecznosci znajduje “po jednej i po drugiej stronie”.

      Xurek
      • maria421 Re: Darvin vs. Bog 29.08.05, 13:39
        xurek napisała:

        > Ja ostatnio znow czesto sie zastanawiam nad tym “kto za tym stoi i gdzie
        > zaczyna i konczy sie zycie” i im czesciej sie zastanawiam, tym wiecej luk
        > i
        > sprzecznosci znajduje “po jednej i po drugiej stronie”.

        Ja podobnie.
        Jest wiele kwestii, wiele pytan na jakie nie potrafie znalezc jednoznacznych
        odpowiedzi.
        Niedawno wyidzialam program o dzieciach, ktore przyszly na swiat z waga ponizej
        500g i dzieki nowoczesnej medycynie przezyly, ale zyja w stanie wegetatywnym.
        Pytam sie wiec, czy to jest celem nowoczesnej medycyny- utrzymanie zycia (czy
        nawet stworzenie zycia) za kazda cene? Czy czasem nie lepiej zdac sie na nature?
      • kan_z_oz Re: Darvin vs. Bog 30.08.05, 02:49
        xurek napisała:
        Pomijajac ten aspekt sprawy i nie znajac zadnych detali dotyczacych „itelligent
        design“ sama idea nie wydaje mi sie byc ani bardziej ani mniej wiarygodna niz
        kazda inna na temat powstania swiata.
        Dla mnie osobiscie teoria Darwina (ktora znam w ogolnym zarysie) „udowadnia sie
        sama“ kazdego dnia, brakujace ogniwa czy zmieniajace sie szczegoly nie sa dla
        mnie jej zaprzeczeniem, lecz uzupelnieniem nowo zdobyta wiedza.
        Teoria ta jednak absolutnie nie musi stac w sprzecznosci z „intelligent
        design“, jezeli te druga teze potraktuje sie ogolnie jako „kto dal temu
        poczatek“ czyli postawi w punkcie rownym powstaniu wszechswiata a nie znacznie
        pozniejszym powstaniu „lancuszka roznych z siebie ewoluujacych form zycia“.


        ODP: Mysle, ze nasze zalozenie, iz moze istniec tylko jedna mozliwosc jest z
        gory bledne. Zalozenie, ze istnieje tylko jedna mozliwosc. Nalezaloby wiec
        zalozyc, ze istnieje ID i ewolucja. Nad tym poczatkiem zastanawia sie nauka juz
        od dluzszego czasu.
        Ciekawe stwierdzenia znalazlam u fizykow; pozwol, ze przytocze Ci slowa D
        Grossa, laureata nagrody Nobla z 2004 w dziedzinie fizyki stringow, czyli
        podobno tej fizyki, ktora jest najblizsza znalezienia tejze prawdy.

        GROSS: One of the strangest aspects of where we are in string theory after 35
        years is that we don't really know what string theory is. There are all these
        people working on string theory and doing wonderful things, sometimes answering
        old problems, sometimes coming up with new scenarios. But if you really ask
        them, "What is string theory?" they'll give you a glib remark, a glib
        description, and describe certain of its aspects. If you ask them again, "What
        is string theory?" if they're honest they'll say, "Well, we don't know." We
        have this incredibly powerful set of tools and methods that describe this
        intellectual structure, and yet we really don't know what lies at the core of
        that, what the unifying principles are, what the theory actually is that has
        all of these different aspects that we can partially describe.

        NOVA: With a total lack of experimental evidence, what gives you faith that you
        are heading in the right direction?

        GROSS: Why do we still have faith in this theory, which we can't yet truly test
        and which hasn't yet succeeded in calculating anything? Well, partly, it is its
        incredible intellectual structure, which continues to develop in a consistent
        and increasingly powerful way. The fact that it generates interesting
        mathematics is very exciting to some. That doesn't have that much of an impact
        on me, but the fact that it has this conceptual structure does.

        The fact that it has begun to address some questions that have been around for
        70 or 80 years and reconciles relativity and quantum mechanics convinces me
        that it is on the right track. Unless you have some faith, you're not going to
        stay in this kind of speculative field.

        NOVA: And you've got the faith.

        GROSS: Yes. Six out of seven days of the week!

        W skrocie; naukowcy pracujacy w dziedzinie fizyki teoretcznej zwanej teoria
        stringow wciaz nie sa w stanie okreslic co lezy u podstaw tejze fizyki, ani
        okreslic czym ta fizyka jest. Obserwuja czesciowo zjawiska, ktore jak domyslaja
        sie sa czescia jakiejs calosci, ale nie moga znalesc tego elementu, ktory by
        zjednoczyl wszystkie teorie.
        Wiara, pozwala im na kontunuowanie pracy w dziedzinie, ktora opiera sie
        wylacznie na spekulacji.
        W sumie; wiemy, ze nic nie wiemy i wierzymy, ze kiedys sie dowiemy.

        Kan





        • joeknew Re: Darvin vs. Bog, moze nie? 30.08.05, 05:04
          Long quotation in English in the entry of kanz_z_oz above emboldens me to use
          the same language.
          I am not a biochemist, I am not theologian, I am addressing the issue of
          Evolution and Creation from the view point of exact science.

          To deny that Evolution exists is insane, that requires no further discussion.
          To credit Evolution with Creation of Life is equally preposterous.
          Darwin wrote “On the origin of species”, not “On the origins of life”.


          1. It is a mathematical impossibility that spontaneous combinations of elements
          (primordial soup) created life.
          Amino acids and proteins are the basic building blocks of life.

          “Amino acids, usually twenty of them, are the basic units making up proteins. A
          protein can contain anything from about 20, in some cases much less, up to
          several thousand amino acid “residues”, all joined together in a daisy chain,
          like beads on a string. The possible permutations of combining 20 different
          amino acids into a chain of say just 100 units long (a small protein) are so
          vast, 20100 or 10160, the number is considerably larger than the atomic content
          of the entire known universe”

          www.originoflife.org.uk/beginners32a.htm
          The “famous” Miller’s experiment, have been disproved by science (not
          theologians) quite some time ago.



          2. Even the simplest one-cell entity, amoeba contains the DNA strand that
          conveys 2.5 billion bits of information

          3. In “the origins of Life on Earth”
          www.geocities.com/CapeCanaveral/Lab/2948/orgel.html
          Leslie Orgel writes:
          “How that RNA came into being remains unknown”

          The postulate: “Darwin vs God” makes no sense, the Evolution and God are not
          necessarily mutually exclusive.

          So boys and girls, get a cup of tea and ponder…..

          “There are more things in heaven and earth, Horatio, Than are dreamt of in your
          philosophy.”

          PS
          Will translate into Polish if desired..

          • kan_z_oz Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 10:44
            Dyskusja typowo akademcka; Jaki byl poczatek Wszechswiata? Co go wystartowalo?
            Jak wygladal na poczatku?
            Co powoduje, ze komorka ludzkiego/zywego organizmu dziala jak dziala - idealnie.

            Nie mam odpowiedzi na te pytanie, z prostego powodu - nikt ich jeszcze nie ma.

            Pozostanie otwartym na mozliwosci, jest jedyna opcja. Bycie otwartym, wyklucza
            nauczanie przedmiotu o ktorym malo wiemy.

            Fizyka jest w tym temacie duzo dalej wg mnie niz biologia.

            Pzd
            Kan
            • maria421 Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:04
              kan_z_oz napisała:


              > Pozostanie otwartym na mozliwosci, jest jedyna opcja. Bycie otwartym,
              wyklucza
              > nauczanie przedmiotu o ktorym malo wiemy.

              Jest roznica miedzy nauczaniem a informowaniem.
              Nauczanie ma na celu wyrobienie umiejetnosci pisania, czytania, liczenia,
              poslugiwania sie formulkami itd.
              Wszystko inne to przekaz informacji. Mozna wiec przekazywac informacje o
              aktualnych badaniach , odkryciach czy hipotezach naukowych, jak i o przekazach
              religijnych dotyczacych powstania swiata czy powstania zycia na Ziemi.

              Kazdy moze wybrac sobie wersje, jaka najbardziej go przekonuje.

              Moim zdaniem, do tej pory kosciol okazal sie bardziej otwarty na nowosci niz
              ateisci, ktorzy z uporem twierdza, ze choc nie wiadomo jak powstalo zycie, to
              wiadomo, ze z pewnoscia nie jest ono dzielem zadnego Boga :-)
              • kan_z_oz Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:14
                Droga Mario,jest to temat rzeka, kto, co i kiedy itd?

                Ktos kiedys powiedzial; ze prawda nie potrzebuje zadnej obrony. Pozostawmy wiec
                kosciol z tym co kosciol ma robic - dla mnie szerzyc milosc i tolerancje.
                Nauke - z szukaniem prawidel, ktore wydaje sie niemozliwe do znaleznienia bez
                wiary.

                Ludzie nie maja zaufania do instytucji religijnych, co nie oznacza, ze nie
                wierza.
                Zmuszanie nic nie da, bo kazdy wierzy w to co wierzy i nie oznacza to jeszcze
                konca dla nikogo. Instytucje moga upasc, co nie znaczy, ze upadanie wiara.


                Pzd
                Kan


                • maria421 Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:32
                  kan_z_oz napisała:

                  > Droga Mario,jest to temat rzeka, kto, co i kiedy itd?

                  Dlatego ja sie dyskusji na ten temat nie podejmuje.

                  > Ktos kiedys powiedzial; ze prawda nie potrzebuje zadnej obrony. Pozostawmy
                  wiec
                  > kosciol z tym co kosciol ma robic - dla mnie szerzyc milosc i tolerancje.


                  Milosc moga tylko szerzyc ludzie, nie instytucje. Zakladajac, ze
                  mowiac "kosciol" masz na mysli kosciol jako instytucje, a nie zbior wszystkich
                  wiernych.
                  Podobnie zreszta z tolerancja, ale to temet na inny watek.

                  > Nauke - z szukaniem prawidel, ktore wydaje sie niemozliwe do znaleznienia bez
                  > wiary.

                  Wybacz, ale nie rozumiem tego zdania.

                  > Ludzie nie maja zaufania do instytucji religijnych, co nie oznacza, ze nie
                  > wierza.
                  > Zmuszanie nic nie da, bo kazdy wierzy w to co wierzy i nie oznacza to jeszcze
                  > konca dla nikogo. Instytucje moga upasc, co nie znaczy, ze upadanie wiara.

                  Sensu powyzszych zdan tez nie rozumiem.
              • joeknew Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:17
                maria421 napisała:

                > kan_z_oz napisała:
                >
                >
                > > Pozostanie otwartym na mozliwosci, jest jedyna opcja. Bycie otwartym,
                > wyklucza
                > > nauczanie przedmiotu o ktorym malo wiemy.
                >
                > Jest roznica miedzy nauczaniem a informowaniem.
                > Nauczanie ma na celu wyrobienie umiejetnosci pisania, czytania, liczenia,
                > poslugiwania sie formulkami itd.
                > Wszystko inne to przekaz informacji. Mozna wiec przekazywac informacje o
                > aktualnych badaniach , odkryciach czy hipotezach naukowych, jak i o
                przekazach
                > religijnych dotyczacych powstania swiata czy powstania zycia na Ziemi.
                >
                > Kazdy moze wybrac sobie wersje, jaka najbardziej go przekonuje.
                >
                > Moim zdaniem, do tej pory kosciol okazal sie bardziej otwarty na nowosci niz
                > ateisci, ktorzy z uporem twierdza, ze choc nie wiadomo jak powstalo zycie, to
                > wiadomo, ze z pewnoscia nie jest ono dzielem zadnego Boga :-)

                wiesz Mario ze Twoje ostatnie zdanie powyzej to kolosalna kontrybucja do tej
                dyskusji, nie tylko na tym forum.
                J
                PS
                Zauwazylem ze numery ponizej:


                "The possible permutations of combining 20 different
                amino acids into a chain of say just 100 units long (a small protein) are so
                vast, 20100 or 10160, the number is considerably larger than the atomic content
                of the entire known universe”

                Powinny byc 20 do potegi 100 i 10 do potegi 160.
                Pozdr
                J

                • jutka1 Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:26
                  Cala dyskusje sledze z wielkim zainteresowaniem, jako agnostyk do n-tej potegi.

                  Dzieki wszystkim. Food for thought, jak mawiali starozytni Rosjanie.

                  Niestety, mam pilna robote do skonczenia i tylko czytam. A i tak pewnie nic
                  madrego nie mam do dodania.

                  Pozdrowienia ze slonecznego Dolnego Slaska :-))
                  • chris-joe Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:38
                    Podobnie jak jutka, dyskusji sie przygladam- bez wiekszego jednak
                    zainteresowania, z lekka zblazowany i -niekiedy- poirytowany.

                    Powiem jedynie, ze argument: poniewaz nauka nie jest w stanie calkowicie
                    wyjasnic istoty/historii wszechswiata oraz zycia, przeto w szkolach nalezy ja
                    suplementowac naukami Kosciola(?), wszelkich innych teorii religijnych(?) jest
                    dla mnie rownie przekonywujacy jak ten, ze: poniewaz kobieta jest z natury
                    slabsza, zatem nalezy jej sie meska ochrona...

                    • maria421 Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:49
                      chris-joe napisał:

                      > Powiem jedynie, ze argument: poniewaz nauka nie jest w stanie calkowicie
                      > wyjasnic istoty/historii wszechswiata oraz zycia, przeto w szkolach nalezy ja
                      > suplementowac naukami Kosciola(?), wszelkich innych teorii religijnych(?) jest
                      > dla mnie rownie przekonywujacy jak ten, ze: poniewaz kobieta jest z natury
                      > slabsza, zatem nalezy jej sie meska ochrona...

                      Nie dziwi mnie Twoja reakcja, lecz zadziwia mnie Twoja logika.
                      Mowiac o powstaniu swiata mowimy zawsze o hipotezach, natomiast pozycja kobiety
                      w spoleczenstwie nie jest hipoteza...)))
                      • joeknew Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 11:54
                        Chris napisal:
                        "Powiem jedynie, ze argument: poniewaz nauka nie jest w stanie calkowicie
                        wyjasnic istoty/historii wszechswiata oraz zycia, przeto w szkolach nalezy ja
                        suplementowac naukami Kosciola(?),"

                        Jak powyzej, nie jestem biochemikiem ani teologiem, w mojej dziedzinie pracy
                        (Industrial research) biore co najlepsze z wielu dziedzin.
                        Keeping my mind open
                        • maria421 Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 31.08.05, 10:39
                          joeknew napisał:

                          > Jak powyzej, nie jestem biochemikiem ani teologiem, w mojej dziedzinie pracy
                          > (Industrial research) biore co najlepsze z wielu dziedzin.
                          > Keeping my mind open

                          Joe, niestety, dla wielu ludzi being open-minded oznacza jedynie
                          jednokierunkowa otwartosc na wszystko co nowe, atrakcyjne, egzotyczne, modne ,
                          nieznane, i absolutne zamkniecie na to, co konserwatywne, tradycjonalne,
                          wyprobowane, stare.....

                          Ja w ich definicji jestem z pewnoscia "narrow -minded"...)))
                    • xurek Re: Darvin vs. Bog, Joeknew 30.08.05, 13:29
                      „....jest dla mnie rownie przekonywujacy jak ten, ze: poniewaz kobieta jest z
                      natury
                      slabsza, zatem nalezy jej sie meska ochrona...“

                      z wszstkim da sie zrobic wszstko. Wszystko mozna osmieszyc, wszystko mozna
                      odwrocic do gory nogami jak i nad wszystkim mozna sie zastanowic. Zastanawiajac
                      sie nad teoria „slabszej kobiety“ dochodze do wniosku, ze nawet u Darwina
                      znajduje zastosowanie. Zwierzatka glownie naparzaja sie meskie a jak pojawi sie
                      zenskie, to choc meskie wieksze i ma dluzsze kly, przewaznie nie atakuje. U
                      ludzi podobnie.

                      Z ta obserwacja rowniez zrobic mozna wszystko. Doprowadzic ja ad absudrum do
                      stwierdzenia, ze kobieta jak piesek zasluguje na dbanie ale nie ma nic do
                      gadania badz przegiac w druga strone gloszac absolutna rownosc plci pod kazdym
                      wzgledem i zastosowaniem.

                      Mozna tez w ramach wszystkiego stwierdzic, ze skoro w tej teorii krztyna czegos
                      prawdziwego sie znajduje, to moze w z pierwsza czescia zacytowanego
                      stwierdzenia jest tak samo?

                      Plsu cala gama nieskonczenie wielu mozliwosci, na ktore nie mam ani czasu ani
                      talentu :))


                      Xurek
    • bird_man Re: Darvin vs. Bog-zebralo sie troche.. 30.08.05, 12:15
      dodam kilka moich przemyslen do tego clego galimatiasu:
      1. watek poczatkowy (co jakby sie zagubil w trakcie) - przeciez tu nie chodzilo
      o pytanie "jest Bog czy go nie ma" lub "czy Bog stworzyl swiat czy nie" bo to
      sa pytania na ktore z natury rzeczy nie ma i nie moze byc odpowiedzi.
      Nie wyklucza to faktu, ze istnieja naukowcy wierzacy w Boga jako Stworzyciela
      swiata. Chodzilo o to, ze przeciwnicy darwinizmu twierdza, ze teoria rozwoju
      ewolucyjnego jest nieprawdziwa i jedyna prawda jest biblia wg. ktorej Bog
      stworzyl swiat ze wszystkim co na nim jest w ciagu 7 dni. I o to chodzi i ja
      osobiscie uwazam, ze nauczanie WLASNIE CZEGOS TAKIEGO jest bledem i idiotyzmem.
      2. zacytowany tu przyklad z doswiadczeniem studenta Millera jest sam w sobie
      bardzo ciekawy - przypomne o co tu chodzi: otoz w latach 60-ych pewien student
      o nazwisku Miller nalal do kaarafki wody z kranu, podlaczyl ta karafke do
      zrodla wyladowan elektrycznych (po naszemu: malych piorunikow ktore
      bombardowaly ta wode) i poszedl spac. Nastepnego ranka zajrzal pod mikroskop i
      stwierdzil ku swojemu zdumieniu, ze w ciagu nocy w tej wodzie na skutek
      wyladowan elektrycznych pojawily sie nowe aminokwasy - podstawowe elementy
      zycia z ktorych sklada sie miedzy innymi DNA. Zrobil sie oczywiscie szum, bo
      nikt nie chcial w to uwierzyc i tysiace naukowcow na calym swiecie
      przeprowadzilo to doswiadczenie ponownie - zawsze z takim samym wynikiem. Nie
      dosc tego, aby bylo jeszcze ciekawiej, sprawe skomplikowano i z polaczenia
      wodoru i tlenu stwworzono czysta (biologicznie) wode i poddano ja temu
      doswiaczeniu.. efekt koncowy byl taki sam..Co z tego wynika: otoz wynika z
      tego, ze przy spelnieniu pewnych warunkow poczatkowych (woda, elektrony itp.)
      POWSTANIE ZYCIA JEST NIEJAKO KONIECZNOSCIA !! Mozna sie tu spierac oczywiscie
      czy to wlasnie nie Bog nie stworzyl tych warunkow poczatkowych, lecz tutaj
      mozna by zapytac dlaczego mialby to robic mogac stwworzyc od razu gotowy swiat..
      Ciekawe jest to ZYCIE i najbardziej fascynujace jest z tego wszystkiego sam
      fakt, iz my jako ludzie jestesmy w ogole w stanie takimi problemami sie
      zajmowac..Ze nie wszystko potrafimy zrozumiec ? Nie badzmy zarozumiali..
      przeciez akceptujemy fakt iz mrowka czy nasz ulubiony i bardzo madry psiak tez
      tego nie rozumie..
      pozdrawiam
      ptaszek zafascynowany fizyka, biologia i ZYCIEM
      • joeknew Re: Darvin vs. Bog-zebralo sie troche.. 30.08.05, 12:39
        Masz racje bird-man
        Fundamentalizm:
        Religia- swiat byl stworzony w 7 dniach
        Ewolucja- stworzyla zycie spontanicznie
        Polityka- Bush will stay the course in Iraq
        to niebezpieczne podejscie do zycia
        • drapieznik Re: Darvin vs. Bog-zebralo sie troche.. 30.08.05, 13:17
          a poki co jest kurdystan i kurdowie rzna partyzantow na kawalki- z wdziecznosci.

          joeknew napisał:

          > Masz racje bird-man
          > Fundamentalizm:
          > Religia- swiat byl stworzony w 7 dniach
          > Ewolucja- stworzyla zycie spontanicznie
          > Polityka- Bush will stay the course in Iraq
          > to niebezpieczne podejscie do zycia
      • xurek Re: Darvin vs. Bog-zebralo sie troche.. 30.08.05, 13:32
        „...Mozna sie tu spierac oczywiscie czy to wlasnie nie Bog nie stworzyl tych
        warunkow poczatkowych, lecz tutaj mozna by zapytac dlaczego mialby to robic
        mogac stwworzyc od razu gotowy swiat..“

        Mozna rowniez zlozyc taki np. samolot fabrycznie i sprzedac gotowy, zamiast
        pudelka pelnego malutkich kawalkow, ktore dziecko w pocie czola skladalo bedzie
        dniami calymi uzyskujac wynik gorszy niz fabryczny. Efektywnosc zero, a cel
        chyba jednak jasny?

        Nie mam pojecia po co, jezeli w ogole, Bog stworzyl swiat, ale moze byc, ze
        wersja „planu samorealizujacego sie“ pasowala lepiej do konceptu?

        Xurek
        • maria421 Stworzenie swiata wedlug Biblii 30.08.05, 14:43
          www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm
          Zastanawiajace jest, ze kolejnosc tworzenia swiata wedlug Biblii pokrywa sie
          nawet z teoriami naukowymi na temat etapow formowania sie Ziemi i roznych form
          zycia na niej.

          Jak zauwazycie w przypisie pod tekstem, slowo "tydzien" w ktorym Bog mial
          stworzyc swiat jest wziete w cudzyslow.
          Jak tylko siegne pamiecia, to mnie, na lekcjach religii, jakies 40 lat temu juz
          uczono, ze te dni to nie sa dni majace 24 godziny, tylko epoki.
          • i.p.freely Re: Stworzenie swiata wedlug Biblii 30.08.05, 23:07
            Czy jako osoba "wierzaca" zastanwials sie nad ewolucja Biblii?

            Nie zastanawialo cie nigdy to jak zdobycze nauki zmuszaja "biblistow" do
            ciaglych poprawek?



            • maria421 Re: Stworzenie swiata wedlug Biblii 31.08.05, 10:15
              i.p.freely napisał:

              > Czy jako osoba "wierzaca" zastanwials sie nad ewolucja Biblii?

              Freely, jezeli mowisz o "ewolucji Biblii", to zdaje sie ze sie nie dogadamy.

              > Nie zastanawialo cie nigdy to jak zdobycze nauki zmuszaja "biblistow" do
              > ciaglych poprawek?

              Do poprawek czego, Freely? Biblia jest jaka jest i nikt jej nie poprawia, ani
              nawet nie usiluje tego robic.

              Ludzie przyjmujacy wersje powstania swiata poprzez stworzenie go przez Boga w
              sposob opisany w Biblii (czyli zydzi, chrzescijanie i muzulmanie), od kiedy
              istnieje Ksiega Rodzaju byli i sa tylko ludzmi z ich ludzkimi, ograniczonymi
              mozliwosciami poznawczymi i tworczymi.
              Jezeli kiedys fizycy znajda formule, ktora mi bezsprzecznie wytlumaczy i
              udowodni samoistne powstanie swiata, tudziez samoistne powstanie inteligencji,
              to moze sie zastanowie, Freely.
              Narazie jednak ja sobie wierze w Stworce, a Ty sobie wierz w Big Bang.

              P.S. Nie zastanawia Cie fakt, ze 4 tys lat temu bylo juz wiadomo w jakiej
              kolejnosci pojawily sie rozne formy zycia na ziemi? I ze czlowiek pojawil sie
              na koncu lancucha tworzenia?
              >
              • bird_man Rozbawilas mnie Mario.. 31.08.05, 11:13
                maria421 napisała:

                ,> Jezeli kiedys fizycy znajda formule, ktora mi bezsprzecznie wytlumaczy i
                > udowodni samoistne powstanie swiata, tudziez samoistne powstanie
                inteligencji, > to moze sie zastanowie, Freely.
                > Narazie jednak ja sobie wierze w Stworce, a Ty sobie wierz w Big Bang.
                ***********************************
                Droga Mario, jestes tak naprawde pewna, ze jezeli fizycy znajda taka jak
                piszesz "formule" (patrz wyzej) to TY bedziesz w stanie ja zrozumiec i
                zaakcepowac? Przeciez ja moglbym ci przytoczyc tysiace dowodow na prawdziwosc
                darwinowskiej teorii ewolucyjnego rozwoju a Ty i tak ich nie zaakceptujesz -
                nota bene, kazdy szanujacy sie ogrodnik hodujacy zupelnie nowe, nieistniejace
                przedtem odmiany kwiatow czy zwakly hodowca golebi moglby Cie o jej
                prawdziwosci przekonac..jestes naprawde pewna, ze jestes gotowa duchowo i
                intelektualnie do zaakceprowania takiej "formuly" ? Nie obraz sie, ale z Twoich
                wypowiedz nic takiego nie wynika, wrecz przeciwnie..
                >
                dalej piszesz:
                > P.S. Nie zastanawia Cie fakt, ze 4 tys lat temu bylo juz wiadomo w jakiej
                > kolejnosci pojawily sie rozne formy zycia na ziemi? I ze czlowiek pojawil sie
                > na koncu lancucha tworzenia?
                ********************************************
                To cie naprawde zastanawia ? Naprawde? A czy nie wydaje Ci sie wrecz logiczne i
                nieuniknione, ze ludzie ktorzy wlasnie Biblie twworzyli po prostu nie mogli i
                nie byli w stanie myslec inaczej? przeciez w ich zrozumieniu i wg. ich teorii
                czlowiek byl po bogu istota najwyzsza, a wiec musial byc niejako stwworzony na
                koncu jako "uwiecznienie " tego procesu. Dla mnie wszystko inne bylony
                idiotyczne, nie mowiac juz o tym ze nielogiczne..
                Chcesz jeszcze jakichkolwiek innych argumentow wynikajacych z Biblii? Chcesz
                sie dalej osmieszac?
                Przyznam sie szczerze, ze mnie troche rozczarowalas poziomem Twojej
                argumentacji, w wielu dyskusjach z innymi ludzmi i teologami mialem juz
                lepszych przeciwnikow..
                pozdrawiam
                ptaszek
                • maria421 Re: Rozbawilas mnie Mario.. 31.08.05, 15:25
                  Ptaszku, oczywiscie masz racje, ze ja nie moge byc w stanie zrozumiec
                  czegokolwiek czego nie uslysze w Radio Maryja albo z ambony, bo przeciez aby
                  cokolwiek zrozumiec nalezy najpierw otworzyc umysl, czyli wyzbyc sie zabobonow
                  zwiazanych z jakakolwiek inna wiara niz wiara w nieskonczone mozliwosci
                  nauki....

                  Ptszku, sa uczeni, ktorzy wiedza z pewnoscia na te tematy ewolucji troche
                  wiecej od Ciebie, a nie sa ateistami...

                  www.uni-potsdam.de/u/putz/apr98/12.htm
                  • bird_man Re: Rozbawilas mnie Mario.. 31.08.05, 15:53
                    maria421 napisała:

                    > Ptaszku, oczywiscie masz racje, ze ja nie moge byc w stanie zrozumiec
                    > czegokolwiek czego nie uslysze w Radio Maryja albo z ambony, bo przeciez aby
                    > cokolwiek zrozumiec nalezy najpierw otworzyc umysl, czyli wyzbyc sie
                    zabobonow zwiazanych z jakakolwiek inna wiara niz wiara w nieskonczone
                    mozliwosci nauki....
                    ******************************
                    No i widzisz, mialem racje - typowa kobieca reakcja - zamiast podjac dyskusje
                    to sie nadasasz.. nie odnioslas sie zadnym konkretnym slowem do tego co
                    napisalem, jak moge wiec wierzyc, ze jak sama piszesz : §dasz sie przekonac
                    teorii naukowej" skoro nie jestes w stanie podjac dyskusji ze mna bez obrazania
                    sie?
                    i dalej:

                    > Ptszku, sa uczeni, ktorzy wiedza z pewnoscia na te tematy ewolucji troche
                    > wiecej od Ciebie, a nie sa ateistami...
                    ************************************
                    I znowu to samo.. widzisz wydaje mi sie, ze jezeli ktos jest zainteresowany
                    dyskusja to stara sie przynajmniej wysluchac argemuntow "drugiej strony", a ty
                    najwyrazniej nie czytasz tego co napisalem, albo wylapujesz sobie tylko to co
                    ci sie podoba. Jak zajrzalabys do postu ktory napisalem troche wczsniej to
                    wpadloby Ci w oczy, ze wlasnie dokladnie to samo napisalem.. jaki sens ma wiec
                    jakakolwiek dyskusja skoro nawet nie zadajesz sobie trudu wysluchania jakie ja
                    mam argumenty?

                    Za link dzeikuje, ale znam..
                    Uwierz mir prosze, ja jestem dosc dobrze " w temacie" chociaz staram sie raczej
                    z nieznajomymi mi osobiscie osobami dyskusji na tematy religijne nie prowadzic,
                    bo wiem z doswiadczenia, ze nie prowadza najczesciej do nikad. Nie jestem tylko
                    do dzisiaj pewny czy to naprawde wynika z glebokiej wiary czy tez z
                    nieumiejetnosci przyznania ze "byc moze ci inni moga miec racje". Widzisz,
                    kiedys pewien ksiadz (moj przyjaciel ze szkoly podstawowej) powiedzial mi po
                    wielu dyskusjach cos w tym stylu: "czego ty wlasciwie ode mnie oczekujesz? mam
                    przyznac, ze wszystko w co wierze i czego mnie nauczyli moi rodzice to jest
                    nosnsens? jak bedzie dalej wygladalo moje zycie? " Cos w tym jest..
                    W przeciwienstwie do jego zycia, gdyby komus udalo mnie sie przkonac ze Bog
                    istnieje, to moje zycie by sie i tak nie zmienilo (lub niewiele) bo dla mnie
                    Bog nie ma nic wspolnego z jakimkolwiek kosciolem.
                    pozdrawiam
                    ptaszek
                    PS. Jestem przekonany, ze wiesz, ale chcialbym Ci przypomniec, ze muzulmanie
                    wierza w tego samego i jedynego Boga co i ty tylko ze u nich Mohammed jest ich
                    prorokiem a dla Ciebie Jezus..
                    • maria421 Re: Rozbawilas mnie Mario.. 31.08.05, 16:31
                      Ptaszku, zawsze gotowa jestem do wysluchania argumentow drugiej strony jezeli
                      ona uzywa ich w dyskusji. Niestety w Twoim poprzednim poscie nie zauwazylam
                      niczego, co by moglo byc argumentem.

                      Nie mam zamiaru prowadzic dyskusji na temat ewolucji, nigdy nie podejmuje sie
                      rozmow na tematy, w ktorych mam niewiele do powiedzenia i serdecznie polecam to
                      samo rowniez innym.

                      Jezeli przeczytales moje wczesniejsze posty, to powinienes byl zauwazyc, ze ja
                      tu nikogo do niczego nie przekonuje, ze mowie ze kazdy moze sobie wierzyc w co
                      chce- jedni w Stworce, inni w Big Bang. Wydeje mi sie jednak, ze takie
                      stanowisko to juz za duzo jak na niektore tutejsze "otwarte" umysly, ktore- jak
                      wnioskuja- uznaja tylko wlasny punkt widzenia.

                      A mowi sie, ze to katolicy sa nietolarencyjni....

                      P.S. Prawdopodobnie masz wieksze pojecie na temat ewolucji niz na temat
                      religioznawstwa.
                      Chrzescijanie i muzulmanie maja inna koncepcje Boga. Chrzescijanie wierza w
                      Boga trojosobowego (w Trojce), co w swietle islamu jest politeizmem.
                      Dla chrzescijan Jezus nie jest zadnym prorokiem,jak Mahomet dla muzulmanow,
                      lecz Bogiem.
                      Bog chrzescijanski i Allah posiadaja rozne atrybuty:
                      Bog jest poznawalny, Allah nie, Bog jest personalny, Allah nie, Bog jest
                      duchowy, Allah nie itd itp.

                      Jezeli masz ochote na dyskusje na temat roznic miedzy chrzescijanstwem i
                      islamem to prosze bardzo.

                      • bird_man Re: Rozbawilas mnie Mario.. 31.08.05, 17:04
                        maria421 napisała:

                        > Ptaszku, zawsze gotowa jestem do wysluchania argumentow drugiej strony jezeli
                        > ona uzywa ich w dyskusji. Niestety w Twoim poprzednim poscie nie zauwazylam
                        > niczego, co by moglo byc argumentem.
                        > *****************************
                        ????????????????????????
                        przeciez napisalem ci wyraznie ze niezaleznie od tego co ty na moj temat
                        sadzisz dokladnie to samo juz wczesniej pisalem i tym uzasadnilem moje
                        przekonanie ze po proszu nie czytasz tego co piszesz - masz racje, Twoje prawo.


                        > Nie mam zamiaru prowadzic dyskusji na temat ewolucji, nigdy nie podejmuje sie
                        > rozmow na tematy, w ktorych mam niewiele do powiedzenia i serdecznie polecam
                        to samo rowniez innym.
                        ******************************
                        nie ma sprawa, nie musimy takiej dyskusji prowadzic..

                        > Jezeli przeczytales moje wczesniejsze posty, to powinienes byl zauwazyc, ze
                        ja tu nikogo do niczego nie przekonuje, ze mowie ze kazdy moze sobie wierzyc w
                        co chce- jedni w Stworce, inni w Big Bang. Wydeje mi sie jednak, ze takie
                        > stanowisko to juz za duzo jak na niektore tutejsze "otwarte" umysly, ktore-
                        jak wnioskuja- uznaja tylko wlasny punkt widzenia.
                        ********************************
                        teraz to juz zupelnie nizego nie rozumiem, oczywiscie, ze zauwazylem dokladnie
                        to co piszesz i wiem, ze nie chcesz tu nikogo nawracac (podobnie jak ja)
                        Wydawalo mi sie jednak ze jest to forum dyskusyjne i po prostu ustosunkowalem
                        sie do jednego z Twoich postow ktory mnie zaciekawil i stad moja riposta na
                        niego , Twoje odpowiedzi i "da capo"..
                        Mam nadzieje, ze nie uwazasz mnie za takiego ktory uznaje tylko moj punkt
                        widzenia, inaczej przeciez nie dyskutowalbym z Toba..

                        >
                        > A mowi sie, ze to katolicy sa nietolarencyjni....
                        **************************
                        czesto sa, ale nie tylko .. czyzbym zgrzeszym nietolerancja jako ateista?

                        i dalej:

                        > P.S. Prawdopodobnie masz wieksze pojecie na temat ewolucji niz na temat
                        > religioznawstwa. Chrzescijanie i muzulmanie maja inna koncepcje Boga.
                        Chrzescijanie wierza w Boga trojosobowego (w Trojce), co w swietle islamu jest
                        politeizmem.
                        > Dla chrzescijan Jezus nie jest zadnym prorokiem,jak Mahomet dla muzulmanow,
                        > lecz Bogiem.
                        > Bog chrzescijanski i Allah posiadaja rozne atrybuty:
                        > Bog jest poznawalny, Allah nie, Bog jest personalny, Allah nie, Bog jest
                        > duchowy, Allah nie itd itp.
                        > Jezeli masz ochote na dyskusje na temat roznic miedzy chrzescijanstwem i
                        > islamem to prosze bardzo.
                        >
                        *********************
                        Nie wykluczam, ze masz "wieksze pojecie" na temat chrzescijanstwa niz ja (w
                        zasdazie jestem o tym przekonany, bo od kilku lat "temat" jakby mnie mniej
                        interesuje),
                        oczywiscie, ze splycilem temat i uzylem niewlasciwych okreslen, mnie chodzilo o
                        idee - nadal uwazam ze jest to "wspolny Bog" - (przynajmniej tak twierdza
                        muzulmanie..)
                        Jezeli chcesz dyskutowac na temat roznic miedzy chrzescijanstwem a islamizmem
                        to zaloz moze nowy watek bo o ile dobrze pamietam to tu chodzilo w gruncie
                        rzeczy o "darvinizm vs. Bog"

                        pozdrawiam
                        ptaszek
                        • maria421 Re: Rozbawilas mnie Mario.. 31.08.05, 17:44
                          No to juz dobrze, Ptaszku, ze nikt nikogo nie ma ochoty nawracac:-)

                          Nie bede zakladac nowego watku nt. roznic miedzy chrzescijanstwem a islemem
                          (nie "islamizmem" a islamem), bo obawiam sie, ze nie znalazlabym chetnych do
                          dyskusji.

                          Jeszcze co do "wspolnego Boga" zydow, chrzescijan i muzulmanow- poniewaz kazda
                          z tych religii uznaje istnienie jednego Boga przyjmuje sie, ze wszyscy wierza w
                          tego samego Boga. O "wspolnym Bogu" mowia bardziej chrzescijanie propagujacy
                          dialog interreligijny niz muzulmanie.
                          Zauwaz, ze w chrzescijanstwie kazdy jezyk nazywa inaczej Boga (Gott, God, Dio,
                          Dieu itd.), podczas, gdy muzulmanie w kazdym jezyku uzywaja slowa Allah, dla
                          wyroznienia ich Boga.

                          Sa to bardzo ciekawe sprawy i godne zainteresowania, szczegolnie w obecnej
                          sytuacji. Nie przypuszczam jednak, ze sa to sprawy, ktore moglyby znalezc
                          powazne zainteresowanie na tym forum.
                          • bird_man I znowu sie z Toba nie zgadzam 31.08.05, 19:34
                            maria421 napisała:

                            > Sa to bardzo ciekawe sprawy i godne zainteresowania, szczegolnie w obecnej
                            > sytuacji. Nie przypuszczam jednak, ze sa to sprawy, ktore moglyby znalezc
                            > powazne zainteresowanie na tym forum.

                            *****************************************
                            Mario, wcale tak nie sadze, byc moze uczestnicy nie maja spraw religii na top-
                            liscie, ale jestem przekonany ze chetnie podyskutowaliby na taki temat.
                            Potrzebny jest ktos taki jak Ty - znajacy sprawy lepiej niz przecietniak
                            (to bylo na powaznie)
                            pozdrawiam
                            ptaszek
    • czajek76 Re: Darvin vs. Bog 30.08.05, 18:16
      Pozwole sobie wkleic link do artykulu w LA Times :)
      www.latimes.com/news/printedition/la-me-dinosaurs27aug27,1,2060735.story?ctrack=1&cset=true
      To jest wlasnie ta cala nauka :)
      • bird_man Re: Darvin vs. Bog :-(((((((((((((((((((( 30.08.05, 18:19
        czajek76 napisał:

        > Pozwole sobie wkleic link do artykulu w LA Times :)
        > www.latimes.com/news/printedition/la-me-dinosaurs27aug27,1,2060735.story?ctrack=1&cset=true
        > To jest wlasnie ta cala nauka :)
        **************************
        u mnie link nie funguje.. zada zalogowania sie lub rejestracji..
        olewam..
        ptaszek
        • czajek76 Re: Darvin vs. Bog :-(((((((((((((((((((( 30.08.05, 18:27
          Cholerka.
          U mnie dziala mimo ze nie mam subskrypcji. Przeczytalem go w papierowej werssje
          w sobote. Troche dlugawy ale wkleje bo dobrze ilustruje dzialalnosc tej
          przeuciesznej grupy :)

          Adam, Eve and T. Rex
          Giant roadside dinosaur attractions are used by a new breed of creationists as
          pulpits to spread their version of Earth's origins.

          By Ashley Powers, Times Staff Writer
          CABAZON, Calif. — Dinny the roadside dinosaur has found religion.

          The 45-foot-high concrete apatosaurus has towered over Interstate 10 near Palm
          Springs for nearly three decades as a kitschy prehistoric pit stop for tourists.
          Now he is the star of a renovated attraction that disputes the fact that
          dinosaurs died off millions of years before humans first walked the planet.

          Dinny's new owners, pointing to the Book of Genesis, contend that most
          dinosaurs arrived on Earth the same day as Adam and Eve, some 6,000 years ago,
          and later marched two by two onto Noah's Ark. The gift shop at the attraction,
          called the Cabazon Dinosaurs, sells toy dinosaurs whose labels warn, "Don't
          swallow it! The fossil record does not support evolution."

          The Cabazon Dinosaurs join at least half a dozen other roadside attractions
          nationwide that use the giant reptiles' popularity in seeking to win converts
          to creationism. And more are on the way.

          "We're putting evolutionists on notice: We're taking the dinosaurs back," said
          Ken Ham, president of Answers in Genesis, a Christian group building a $25-
          million creationist museum in Petersburg, Ky., that's already overrun with
          model sauropods and velociraptors.

          "They're used to teach people that there's no God, and they're used to
          brainwash people," he said. "Evolutionists get very upset when we use
          dinosaurs. That's their star."

          The nation's top paleontologists find the creation theory preposterous and say
          children are being misled by dinosaur exhibits that take the Jurassic out
          of "Jurassic Park."

          "Dinosaurs lived in the Garden of Eden, and Noah's Ark? Give me a break," said
          Kevin Padian, curator at the University of California Museum of Paleontology in
          Berkeley and president of National Center for Science Education, an Oakland
          group that supports teaching evolution. "For them, 'The Flintstones' is a
          documentary."

          Tyrannosaurus rex and his gigantic brethren find themselves on both sides of
          the nation's renewed debate over the Earth's origins and the continuing fight
          over whether Charles Darwin's "The Origin of Species" or Genesis best explains
          the development of life.

          Science holds that dinosaurs were the Earth's royalty for about 160 million
          years. Their reign ended abruptly, possibly after a meteorite smacked into the
          planet, but they're considered the forebears of birds.

          Unearthing dinosaur bones that are millions of years old "doesn't prove
          evolution, but it shows the Genesis account doesn't work," said Nick Matzke, a
          spokesman for the National Center for Science Education.

          Drivers who pull off Interstate 10 in Pensacola, Fla., are told a far different
          story at Dinosaur Adventure Land. Its slogan: "Where Dinosaurs and the Bible
          meet!"

          The nearly 7-acre museum, low-tech theme park and science center embodies its
          founder's belief that God created the world in six days. The dinosaurs, even
          super carnivores such as T. rex, dined as vegetarians in the Garden of Eden
          until Adam and Eve sinned — and only then did they feast on other creatures,
          according to the Christian-based young-Earth theory.

          About 4,500 years after Adam and Eve arrived, the theory goes, pairs of baby
          dinosaurs huddled in Noah's Ark, and a colossal flood drowned the rest and
          scattered their fossils. The ark-borne animals repopulated the planet — meaning
          that folk tales about fire-breathing beasts are accounts of humans battling
          dinosaurs, who still roamed the planet.

          Kids romping through the $1.5-million Florida theme park can bounce on a "Long
          Neck Liftasaurus" swing seat; launch water balloons at a T. rex and a
          stegosaurus, and smooth their own sandbox-size Grand Canyons, whose formation
          is credited to the flood. A "fossilized" pickle purports to show that dinosaur
          bones could have hardened quickly. Got an upcoming birthday? Dinosaur Adventure
          Land does pizza parties.

          "Go to Disneyland, they teach evolution. It's subtle; signs that say, 'Millions
          of years ago' " said evangelist Kent Hovind, the park's founder. "This is a
          golden opportunity to get our point across."

          Carl Baugh opened his Creation Evidence Museum in the 1980s near Dinosaur
          Valley State Park in Glen Rose, Texas, where some people said fossilized
          dinosaur tracks and human footprints crisscrossed contemporaneously. The Texas
          museum sponsors a continuing hunt for living pterodactyls in Papua New Guinea.
          Baugh said five colleagues have spotted the flying dinosaurs, "but all the
          sightings were made after dark, and we were not able to capture the creatures."

          Organizers at Creation Research of the North Coast in Humboldt County, Calif.,
          dream of building their own reptile park but lack funding and acreage. So do
          leaders at Project Creation in Mount Juliet, Tenn., who would need to raise
          about $1 million to assemble 30 to 50 pterodactyl and brachiosaur replicas to
          mingle with live chickens and goats.

          At the Institute for Creation Research museum in Santee, a San Diego suburb,
          officials plan to enlarge its paleontological offerings.
        • czajek76 CD 30.08.05, 18:28
          "We like to think of [dinosaurs] as creation lizards, or missionary lizards,"
          said Frank Sherwin, a museum researcher and author.

          A 50,000-square-foot Answers in Genesis museum and headquarters is under
          construction near the Ohio-Kentucky border, where the group hired a full-time
          dinosaur sculptor. When the facility opens in 2007, the lobby will spotlight a
          20-foot waterfall and two animatronic T. rexes hanging out with two animatronic
          children dressed in buckskins.
          The creation museums are riling mainstream Christian denominations that believe
          the Earth is billions of years old and that God uses evolution as a tool. This
          conviction makes modern science compatible with their faith in a creator.

          "Taking the Bible as astronomy or physics is blasphemy. They're treating it as
          an elementary textbook and it's not," said Francisco J. Ayala, a UC Irvine
          evolutionary biology professor and ordained Dominican priest.

          "We believe that God created the world…. They misread, misquote and misuse the
          Bible, but they will lose out to science," said Ayala, a past president of the
          American Assn. for the Advancement of Science.

          Hugh Ross, an astrophysicist and founder of Reasons To Believe ministry in
          Pasadena, frets that "young-Earth theologians" damage the credibility of
          scientists who are Christian and push intellectuals away from religion.

          "I'd put them in the same category as flat-Earth people and the people that
          think the sun goes around the Earth," he said. "They think they're defending
          the truth, but the young-Earth model has no scientific integrity."

          Advocates of the intelligent design idea, who assert that certain features of
          life are best explained by a creative intelligence, bristle at being lumped in
          with young-Earth creationists. There's little question that the Earth is
          billions of years old, said John West, senior fellow at the Discovery
          Institute, a public policy think tank in Seattle that is critical of Darwinian
          theory.

          "Critics would rather tar everyone with the brush of creationism," said West,
          who teaches political science at Seattle Pacific University. "I think the idea
          that Genesis provides scientific text is really farfetched."

          Creationists defend their dinosaur museums and attractions as a way to teach a
          grander purpose: If the Bible's history is accurate, then so is its morality.

          "If [evolutionists] convince people that dinosaurs are exotic, strange
          creatures, they've won right there, and the Bible looks like a book of Jewish
          fairy tales," said Sean Meek, executive director of the Tennessee group Project
          Creation.

          In Cabazon, it was the apatosaurus' underbelly that first enticed an Orange
          County developer a decade ago.

          Gary Kanter had driven to the desert to size up Dinny the dinosaur and the 60
          surrounding acres of scrubland, with the idea of expanding the adjacent truck
          stop.

          While gawking up at the dinosaur's tummy, Kanter imagined the beast's tree-
          trunk legs lumbering across the barren plain.

          "He's like a movable Golden Gate bridge," he recalled thinking when he reached
          his epiphany: Dinny was the perfect pitchman for a higher power.

          Kanter's development company bought the site from the family of the late Claude
          K. Bell for $1.2 million.

          Bell, an ex-sculptor at Knott's Berry Farm, crafted Dinny from discarded steel
          and concrete in the 1960s.

          The mayor of Cabazon at the time called the reptile an eyesore. The apatosaurus
          once sheltered two dozen people during a snowstorm and starred in an ad for an
          air-conditioning company that bragged about cooling the beast.

          Bell eventually added Mr. Rex, a 65-foot-tall tyrannosaurus. The creatures' red
          eyes glare in tandem at nighttime drivers and on postcards that show Mr. Rex
          chomping a freeway sign. In 1985, actor Paul Reubens climbed inside Rex for the
          film "Pee-wee's Big Adventure," peering through 50 spiky teeth.

          Kanter and his wife, Denise, are Christian home-schooling advocates who are
          hosts on a DVD titled "How to Home Educate with Ease." After the gift shop
          vendor's lease expired, Denise Kanter posted an essay on the Christian website
          Revolution Against Evolution, seeking volunteers for the attraction.
        • czajek76 CD jak ktos ma jeszcze sile... 30.08.05, 18:29
          "Our national museums (that we fund through our taxes) leave millions of people
          with information that they are no more than an evolved rock," she wrote. "The
          destruction of millions of souls has been devastating."

          Pastor Robert Darwin Chiles offered to transform the Cabazon Dinosaurs from
          tourist stop to place of worship.
          The pastor and the Kanters now hope to turn Mr. Rex's innards into exhibits
          about cryptozoology — the study of speculative creatures, such as Bigfoot — and
          creationism. They will somewhat mirror those in Santee, which takes visitors
          from Genesis to modern times with placards that say Darwin "came at just the
          right time to be the catalyst for a revival of ancient paganism" and that
          evolution birthed Communism, racism and Nazism.

          "It's what we call marketplace ministry. I bring the Gospel to the people,"
          said Chiles, who runs a nondenominational church at the attraction, inside
          Bell's rickety old home.

          Kids flock to the huge statues. "And it's not like they're crying, 'Oh, mommy,
          take me out, I'm scared.' They're drawn to it," Chiles said. "There's something
          in their DNA that knows man walked with these creatures on Earth."

          The Kanters intend to spend $2 million to $3 million to add a giant sand pit
          where kids would rummage for fossils, a center that would contrast creation and
          evolution arguments, a maze and a replica of Noah's Ark. All that alerts
          visitors now is a cryptic sign that asks, "Is evolution true?"

          Parents glanced past it on a recent afternoon as their children raced toward
          the growling dinosaurs. Boys wedged their heads between a smaller carnivore's
          teeth, or smacked its mouth with toy swords. Toddlers hugged Dinny's legs while
          one family crowded under his tummy in party hats, unwrapped presents and bonked
          a stegosaurus piñata.

          Douglas Bant and his wife ushered their kids from gift shop to minivan for the
          trip back to Scottsdale, Ariz. The couple teach their children about Jesus, but
          Bant was miffed about a dinosaur trying to do the same.

          "Who thinks, 'I'm going to open a gift shop and convince people this is
          church'?" he said. "Why would you turn a toy for kids into some sort of
          religious crusade?"

          Corina Shreve had pulled off the highway with her son and daughter.

          The family, from Westminster in Orange County, drops in on Dinny maybe twice a
          year. Shreve said a staffer recently piled pamphlets about creation onto her 6-
          year-old son Aeron's hands and told him to pass them to friends.

          When Aeron asked his mom during this year's visit for a T-shirt, Shreve balked
          at buying the only one in his size. It read "By Design and Not By Chance."
          • joeknew Podsumowanie 31.08.05, 21:50
            Tyle jest prawdy w kazdej dziedzinie ile w niej matematyki.
            Dodalem powyzej moj komentarz z punktu widzenia nauk scislych.
            Powtarzam to jeszcze raz bo widze ze (jak zwykle) emocje i uprzedzenia
            zaczynaja macic wode.

            "Long quotation in English in the entry of kanz_z_oz above emboldens me to use
            the same language.
            I am not a biochemist, I am not theologian, I am addressing the issue of
            Evolution and Creation from the view point of exact science.

            To deny that Evolution exists is insane, that requires no further discussion.
            To credit Evolution with Creation of Life is equally preposterous.
            Darwin wrote “On the origin of species”, not “On the origins of life”.


            1. It is a mathematical impossibility that spontaneous combinations of elements
            (primordial soup) created life.
            Amino acids and proteins are the basic building blocks of life.

            “Amino acids, usually twenty of them, are the basic units making up proteins. A
            protein can contain anything from about 20, in some cases much less, up to
            several thousand amino acid “residues”, all joined together in a daisy chain,
            like beads on a string. The possible permutations of combining 20 different
            amino acids into a chain of say just 100 units long (a small protein) are so
            vast, 20100 or 10160, the number is considerably larger than the atomic content
            of the entire known universe”

            www.originoflife.org.uk/beginners32a.htm
            The “famous” Miller’s experiment, have been disproved by science (not
            theologians) quite some time ago.



            2. Even the simplest one-cell entity, amoeba contains the DNA strand that
            conveys 2.5 billion bits of information

            3. In “the origins of Life on Earth”
            www.geocities.com/CapeCanaveral/Lab/2948/orgel.html
            Leslie Orgel writes:
            “How that RNA came into being remains unknown”

            The postulate: “Darwin vs God” makes no sense, the Evolution and God are not
            necessarily mutually exclusive.

            So boys and girls, get a cup of tea and ponder…..

            “There are more things in heaven and earth, Horatio, Than are dreamt of in your
            philosophy.”

            PS
            Will translate into Polish if desired.."
            • bird_man Re: Podsumowanie-naprawde? 31.08.05, 22:36
              joeknew napisał:

              > Tyle jest prawdy w kazdej dziedzinie ile w niej matematyki.
              ************************
              A co powiefzialby na to Bach, Bethoven lub Michal Aniol ?
              Nie mowiac juz o pisarzach, rzezbiarzach, malarzach.. a gdzie balet?
              No coz, czlowiek sie cale zycie uczy-znowu sie czegos nowego dowiedzialem..
              pozdrawiam
              • joeknew Re: Podsumowanie-naprawde? Prawda? 01.09.05, 02:24
                bird_man napisał:

                > joeknew napisał:
                >
                > > Tyle jest prawdy w kazdej dziedzinie ile w niej matematyki.
                > ************************
                > A co powiefzialby na to Bach, Bethoven lub Michal Aniol ?
                > Nie mowiac juz o pisarzach, rzezbiarzach, malarzach.. a gdzie balet?
                > No coz, czlowiek sie cale zycie uczy-znowu sie czegos nowego dowiedzialem..
                > pozdrawiam
                >
                O jakiej "prawdzie" tu mowisz?
                Prawda w sztuce?
                Wiesz o tym ze muzyka Beethovena byla uwaana za kicz podczas jego zycia,
                Slyszales o "prawdzie" w tworczosci van Gogh za jego casow?

                Jak wytlumaczysz evolucje ktora tworzy myslenie abstrakcyjne?
                • drapieznik Re: Podsumowanie-naprawde? Prawda? 01.09.05, 03:50
                  mthaphysically wrinkle-free? hehehe
    • emre_baran "The truth may be out there, 04.09.05, 22:17
      but lies are inside your head. The trouble with having an open mind, of course,
      is that people will insist on coming along and trying to put things in it."

      Chcialbym jak rowniez przypomniec [nie opowiadajac sie po zandej ze stron,
      albowiem mieszma sie jedynie w burdy barowe i inne okolcznoci gdzie mozna w ryj
      dac i odebrac] iz TEORIA starego dobrego Karola dziala na rownych prawach z
      kazda inna teoria, ktorej sie niechce lub nie da udowodnic.

      Alha.
      PO F.A Superwisior P.R. AKA Boat House Mee Baran.
      • szfedka Re: "The truth may be out there, 04.09.05, 22:26
        i tak jestem prawdziwym baranem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka