Dodaj do ulubionych

Donosze, ze nowym szefem...

17.11.05, 11:41
...Parti Quebecois zostal Andre Boisclair. Mlody, po Harvardzie, otwarty gej.
Tematem jego homoseksualizmu nie zajmowala sie ni wewnetrzna opozycja
partyjna, ni inne partie.
Walkowano natomiast to, ze -jak sam sie przyznal- uzywal niegdys kokaine.
Mimo to, wczoraj odniosl miazdzace zwyciestwo.

Zwazywszy to, ze glownym celem PQ jest oderwanie Quebecu od Kanady (co
Boisclair potwierdzil w mowie powyborczej), zas PQ tylko cud moze przeszkodzic
w przejeciu wladzy w Quebecu przy najblizszych wyborach prowincjonalnych- w
ciagu najblizszych 2 lat bedziemy tu miec referendum w sprawie separacji.
(Ja jestem Anglo i federalista, wiec sie martwie).
Boisclair niemal z pewnoscia bedzie pierwszym gejem- premierem prowincjonalnym
Kanady.
Zas jesli "Tak" dla separacji wygra, wowczas -wyglada na to- pedal wyprowadzi
Quebec na niepodleglosc i zostanie pierwszym premierem "du Quebec Libre"...
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Donosze, ze nowym szefem... 17.11.05, 12:24
      pardonezmua, c-j, ale pierwsze co pomyslalam po przeczytaniu tego postu to to,
      ze jestes niewyemancypowanym gejem. Uzasadnienie: co to ma za znaczenie, ze
      zwyciesca wyborow jest gejem czy hetero? Ja sie tez nie chwalilam tym, ze
      Angela Merkel wygrala wybory, choc powinnam byla krzyczec z radosci ze kobieta!
      Moim jedynym zmartwieniem jest - nie plec i nie ukierunkowanie sexualne pani
      Merkel tylko fakt, ze nalezy do partii, ktorej ja nie wybieralam.
      Nota bene slyszalam ostatnio dobry komentarz dziennikarski. Skomentowal
      powiedzenie pani Merkel, ze Deutschland nareszcie widzi swiatlo w
      tunelu "musimy tylko uwazac, czy to nie swiatla nadjezdzajacego pociagu",
      powiedzial.
    • xurek Separacja 17.11.05, 14:37
      Znam sie na Quebecku mnw. tak dobrze, jak na astronomii :), ale mam tam
      siostre, ktora twierdzi, ze na tej separacji Quebeck w zaden sposob nie moze
      skorzystac. Jej argumenty socjo – gospodarcze zdaja sie miec (dla mnie) sens.
      Jezeli jednak tak jest, to skad biora sie te silne dazenia separatystyczne?

      Xurek
      • ertes Separacja a niepodleglosc 17.11.05, 17:37
        Czasami sie zastanawiam i dziwie ze wlasnie Polacy nie potrafia zrozumiec skad
        sie biara dazenia, jak sie nazywa w Kanadzie, "separatystyczne".
        A tak latwo znalezc analogie pomiedzy Polska a Quebec. Czy dazenie do
        niepodleglosci Polski do byl "separatyzm" czy "niepodleglosc"? Moze z punktu
        widzenia Niemcow czy Austriakow to byl wlasnie separatyzm? I tak samo moznaby
        zadac pytanie skad sie braly te silne dazenie do, wedlug nas, niepodleglosci?

        Podobnie ma sie sprawa z QC. Francuzi bylo nie bylo byli pierwsi w Kanadzie. To
        oni zakladali pierwsze osady, miasta, to oni odkrywali polnocno wschodnio czesc
        tego kontynentu. Niestety przyszli Anglicy, wygrali kilka bitew, padl Napoleon i
        skonczyla sie francuska dominacja ale zostali ludzie i zostala wola
        samostanowienia, zostala odwieczna nienawisc do Anglikow. Odwzajemniona zreszta.
        Czy cos w tym dziwnego ze po 150, 200 latach nadal chca byc niepodlegli? Polski
        nie bylo na mapie przez ponad 120 a niepodleglosc odzyskalismy w 1989.

        Natomiast gdy stajemy sie emigrantami w Kanadzie dosc szybko odmawiamy tego
        samego francuskim Kanadyjczykom.
        • xurek Re: Separacja a niepodleglosc 21.11.05, 13:14
          Alez ja bynajmniej nikomu niczego nie odmawiam a moja siostra co najwyzej sie
          zastanawia, czy nie przyjdzie wyemigrowac jeszcze raz.

          Porownanie z Polska jest moim zdaniem bardzo naciagane, biorac pod uwage, iz
          panstwo Polskie istnialo wieki cale nim doszlo do rozbiorow. Jezeli juz, to
          mozna by (tez kulejac) porownac do separatystycznych rochow na Slasku, ktore
          moim zdaniem na gadaniu sie skoncza, wlasnie z racji gospodarczo –
          politycznych.

          No i nadal nie wiem, czy ta separacja Quebeckowi na dobrze wyjsc moze, czy nie.

          Xurek
    • swiatlo Niech zyja szerokie horyzonty! 17.11.05, 15:43
      Znamienne jest to ze nie wazne jakim jest szefem, czy sie zna na podatkach, czy
      jest wykwalifikowany w gospodarce, czy pod jego rzadem Quebec sie zawali czy
      tez bedzie prosperowal. To wszystko nic, zupelnie to mozna sobie o tylek potluc
      wobec faktu ze jest gejem. Ten fakt jako jedyny i najbardziej decydujacy zostal
      odnotowany przez CJ.
      Jutro to niech i Ziemia wyeksploduje, aby tylko prawa gejow zostaly zapewnione.
      Ech, niech zyja szerokie horyzonty!
    • ertes Re: Donosze, ze nowym szefem... 17.11.05, 16:37
      CJ powoli zaczyna przechodzic na strone wojujacych gejow dla ktorych wazniejsza
      jest orientacja i osiagniecie niz osiagniecie i cel. Cos takiego jak kiedys
      wojujace feministki ktore zrobily dla kobiet wiecej zlego niz dobrego. Przyklad
      Fiony w HP powinien tu duzo nauczyc.

      Ja jestem zwolennikiem separacji. Kanadzie i Kanadyjczykom nie jest potrzebny
      ten francuski wrzod ssacy jak pijawka wszystko co mozliwe. Oczywiscie pod
      warunkiem ze Kanada utnie wszelka pomoc finansowa, nie pozwoli na posiadanie
      naszych paszportow i waluty. Dopiero wtedy ciemniactwo quebeckiej wiochy
      zrozumie ze tysiace ton pszenicy i innych niepotrzebnych zboz sa dotowane przez
      Kanadoli z Toronto i Vancouver. Przekonanaja sie ze wiekszosc firm i tak juz
      dawno jest w Toronto czy Calgary a reszta i tak szybko ucieknie. Zywotnosc
      takiego niepodlego panstwa bedzie dosc krotka zwlaszcza w swiecie ktorzy wrecz
      odwrotnie dazy do globalizacji a nie separacji.
      A i tak to wszystko sie skonczy dodatkowymi gwiazdkami na Star and Stripes.
      Pytanie tylko kto bedzie pierwszy a kto ostatni...
      • swiatlo Re: Donosze, ze nowym szefem... 17.11.05, 17:48
        Też uważam że anglojęzyczna Kanada by się znacznie dynamiczniej rozwijała jakby
        odrzuciła ten francuski kamień od nogi.
        A Quebec bardzo szybko doszlusuje do grona krajów do których trzeba będzie
        dowozić humanitarną pomoc :))
      • swiatlo Separujmy się! 17.11.05, 20:59
        ertes napisał:

        > Ja jestem zwolennikiem separacji.

        Zatem podobnie jak i ja, w ocenie CJ jesteś biedny i niewykształcony... :))

        A w ogóle ja jestem zwolennikiem separacji wszystkiego co może się separować.
        Jestem zwolennikiem separacji, czyli rozdrobnienia Kanady, Stanów
        Zjednoczonych, Europy, Rosji, wszelkich globalnych korporacji, itd..
        Moim wymarzonym krajem do zamieszkania jest pokojowy i zielony Republic of
        Pacific Northwest, zrzeszający dawne B.C., Albertę, Washington, Oregon,
        Montanę, Wyoming i Idaho. Spójrz na mapę: czyż to nie byłby cudowny kraj? Bez
        armii, bez globalnych zapędów podboju świata, coś na przykład Skandynawii, bez
        socjalizmu oczywiście...
        I do tego graniczący z przyjazną Republic of California.
        • ertes Re: Separujmy się! 17.11.05, 21:11
          Na Twojej wizji separacji najbardziej skorzystalibysmy my, Kalifornia.
          I oczywiscie ci sasiedzi co nam dostarczaja wode ;)
          • swiatlo Re: Separujmy się! 17.11.05, 21:23
            ertes napisał:

            > Na Twojej wizji separacji najbardziej skorzystalibysmy my, Kalifornia.
            > I oczywiscie ci sasiedzi co nam dostarczaja wode ;)

            I energię. Której to u nas dużo z tego powodu że mnóstwo wody.
            • ertes Re: Separujmy się! 17.11.05, 22:11
              Swiatlo jak juz rozmawiamy teoretycznie to rowniez mozemy zalozyc ze pozbedziemy
              sie idiotow przeciwnych energii jadrowej a jak wiesz miejsca w Kalifornii na
              kilka atomowek jest do licha.
    • swiatlo Samodestrukcja 17.11.05, 18:04
      Jest to ciekawe zjawisko w rasie ludzkiej. Bo nie wiem czy poza ludźmi
      występuje ono także u zwierząt. Chodzi mi o zjawisko samodestrukcji. Że w
      pewnych warunkach człowiek zaczyna być tak omotany emocjami że porzuca wszelką
      logikę i wchodzi na ścieżkę samozniszczenia.
      Tak to jest: wszystko idzie normalnie, nie ma żadnego zagrożenia, wydaje się że
      nic tylko się cieszyć i korzystać z prosperity, a tu bach, pod wpływem jakiś
      emocji człowiek zaczyna stwarzać sam sobie zagrożenie, które z kolei napędza tą
      emocję, która to z kolei powiększa wyimaginowane zagrożenie, i w końcu zjawisko
      się wymyka spod kontroli i tak eksploduje że człowiek wchodzi na ścieżkę wojny
      ze całym światem i z samym sobą.
      I wszystko to kończy się nieuknioną samozagładą.
      Zjawisko to dotyczy się zarówno jednostek, jak i całych społeczeństw i krajów.
      W skali krajów mamy kilka przykładów z historii: choćby same hitlerowskie
      Niemcy, ostatnio Jugosławia.
      Być może kolejnym przykładem tego zjawiska samodestrukcji jest Quebec.
      Chciałoby się powiedzieć że to ich problem. Jeżeli tak, to mam nadzieje że
      angielsko-języcznym politykom starczy rozsądku aby odizolować angielską Kanadę
      od walącego się Quebecu. Dla własnego dobra.
      • chris-joe Re: Samodestrukcja 17.11.05, 20:29
        Fascynujace sa teorie o ewidentnym samobojstwie zbiorowym Quebekczykow i
        doszlusowywaniu QC do Lesotho...

        Mimo, ze jestem przeciwnikiem separacji QC (jednoczesnie zapewniam Ertesa, ze
        choc niechetnie, ale pogodze sie z "wola ludu", jesli ten zdecyduje sie na
        oderwanie), to podejrzewam, ze po pierwszych zawirowaniach ekonomicznych
        niepodleglego QC, kraj ten pewnie lepiej sobie poradzi bez Kanady, niz odwrotnie.

        Pamietajmy, ze QC jest prowincja bogata i porzadnie ekonomicznie rozwinieta
        (obok Ontario i BC -Alberta ze swoja ropa to nieco inna historia- QC jest
        lokomotywa Kanady).
        Uciecie kontaktow handlowych miedzy QC i Kanada nie brzmi jak mozliwy
        scenariusz, bo niby kto mialby na tym zyskac? Quebekczycy, by pokazac Kanadzie,
        jak swietnie sobie radza bez niej? Kanadyjczycy, by wykazac jak sa na QC
        obrazeni?
        QC ma takze bardzo bogata wymiane handlowa ze swym poludniowym sasiadem.

        Natomiast Kanada, wraz z oderwaniem sie QC, nie tylko straci integralnosc
        geograficzna kraju, to straci takze kontrole nad szalenie lukratywna droga wodna
        Atlantyk- Wielkie Jeziora, czyli nad rzeka Sw. Wawrzynca, z ktorej korzystaja
        molochy przemyslowe okolic Detroit, Chicago itd. Tak, tak wszystkie niemal
        amerykanskie samochody docieraja do Europy via Montreal...

        Co wiecej, separacja QC moze doprowadzic do -juz zarysowujacych sie- tendencji
        odsrodkowych reszty Kanady, z Alberta na czele.
        Niektorzy, niestety nie dosc glosno, przebakuja o modelu konfederacji raczej,
        niz federacji.

        Czasem, przyznam, takze mysle sobie, by separacja sie wreszcie dokonala, bo
        meczy mnie nieustanny szantaz Quebecu. Byle kryzysik, byle skandalik w Ottawie-
        QC wymachuje separatystyczna karta.

        Ertes, raz jeszcze: analogia Polski nie jest zbyt trafna, wszak odbyly sie juz
        dwa referenda, ktore separatysci przegrali.
        Ponadto QC nigdy niepodleglosci nie stracil, bo nigdy takowej nie mial. Byl
        kolonia francuska przez ledwo 100 lat do 1763, kiedy to Ludwik XV oddal ja pod
        panowanie Brytyjskie w zamian za utrzymanie Guadelupy.
        Argument "odmiennosci kulturowej", ktorym posluguja sie separatysci jest dosc
        slaby wobec odmiennosci kulturowej autochtonow podbitych na spolke przez
        Anglikow i Francuzow. Indianie zreszta pomrukuja, ze w przypadku oderwania sie
        QC od Kanady, oni odlacza "swoje" polnocne terytoria, ktore stanowia pewnie
        wieksza czesc quebeckiego "chez nous".

        Zreszta nawet separatysci nie skrywaja, ze tak naprawde chodzi im o pieniadze,
        ktore Ottawa rzekomo masowo wyprowadza z QC (i reszty bogatych prowincji) na
        rzecz prowincji tradycyjnie ubogich (glownie sa to prowincje atlantyckie).
        Federalisci oczywiscie argumentuja -i ponoc maja na to dowody- ze QC wiecej
        finansowo zyskuje niz traci.
        Rosnie takze liczba Quebekczykow, ktorzy wyrazaja opinie, ze miast podniecac sie
        wzajemnie "basniowa wizja niepodleglosci", lepiej wziac sie za zrownanie systemu
        szkolnictwa i leczenia z poziomem reszty Kanady, wziac sie za drogi i wogole
        posprzatac ten cholerny burdel.
        Z moich wlasnych obserwacji wynika, ze hasla separatystyczne lepiej docieraja do
        biednych i niewyksztlconych.


        Co do mojego rzekomego zachlystywania sie wyborem geja- o co innego mi chodzilo.
        O to mianowicie, ze wybor Boisclair'a jest pewnie swiatowym ewenementem nie
        dlatego, ze wybrano geja, lecz dlatego wlasnie, ze jego orientacja seksualna
        WOGOLE NIE ZAISTNIALA JAKO TEMAT POLITYCZNY. Czyli tak, jak byc powinno.

        Jasne, dziennikarze w momencie wysuniecia jego kandydatury temat poruszyli,
        jednak ni jego przeciwnicy, ni media, ni zwykli Quebecczycy nie poswiecili
        tematowi nawet jednej minuty.
        Dlatego uwazalem, ze warto o tym napomknac- jako przyklad wyczekiwanej NORMALNOSCI.

        I ciesze sie, ze miast fetowac "zwyciestwo geja", moge po prostu skupic sie na
        poczynaniach partii i polityki, jaka on reprezentuje.

        • swiatlo Samodestrukcja głębiej 17.11.05, 20:34
          chris-joe napisał:

          > Fascynujace sa teorie o ewidentnym samobojstwie zbiorowym Quebekczykow i
          > doszlusowywaniu QC do Lesotho...

          No dobrze, to podam ci link do rozwinięcia tematu "Samodestrukcja".
          Filozoficzny mood mnie naszedł, więc jestem ciekaw twoich opinii:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10022&w=32125492
        • ertes Re: Samodestrukcja 17.11.05, 20:58
          chris-joe napisał:

          > oderwanie), to podejrzewam, ze po pierwszych zawirowaniach ekonomicznych
          > niepodleglego QC, kraj ten pewnie lepiej sobie poradzi bez Kanady, niz odwrotnie.

          Gdyby tak rzeczywiscie bylo to dlaczego, chociazby, poprzednim razem mowiono o
          zachowaniu transfer payments, paszportow i waluty?


          > Pamietajmy, ze QC jest prowincja bogata i porzadnie ekonomicznie rozwinieta
          > (obok Ontario i BC -Alberta ze swoja ropa to nieco inna historia- QC jest
          > lokomotywa Kanady).
          > Uciecie kontaktow handlowych miedzy QC i Kanada nie brzmi jak mozliwy
          > scenariusz, bo niby kto mialby na tym zyskac? Quebekczycy, by pokazac Kanadzie
          > ,
          > jak swietnie sobie radza bez niej? Kanadyjczycy, by wykazac jak sa na QC
          > obrazeni?
          > QC ma takze bardzo bogata wymiane handlowa ze swym poludniowym sasiadem.

          Nie przesadzajmy z ta ekonomia ktora glownie polega na produkcji dotowanego
          przez reszte Kanady zboza i pradu elektrycznego dla USA. Ale faktem jest ze
          ekonomia sa powiazane i zawsze beda wiec to akurat nie jest argument ani za ani
          przeciw.

          >
          > Natomiast Kanada, wraz z oderwaniem sie QC, nie tylko straci integralnosc
          > geograficzna kraju, to straci takze kontrole nad szalenie lukratywna droga

          Osobiscie nie widze problemu. Prowincje Atalntyckie duzo lepiej by prosperowaly
          jako USA i co wazniejsze reszcie Kanady byloby lepiej gdyz nikt nie musialby
          pompowac miliardow dolarow w cos co nie przynosi zadnych dochodow ani nie ma
          widokow na nie.
          wodn
          > a
          > Atlantyk- Wielkie Jeziora, czyli nad rzeka Sw. Wawrzynca, z ktorej korzystaja
          > molochy przemyslowe okolic Detroit, Chicago itd. Tak, tak wszystkie niemal
          > amerykanskie samochody docieraja do Europy via Montreal...

          Well, jakos te amerykanskie samochody docieraja, prawda? Ja mysle ze wiecej
          reszta Kanady zaoszczedzi niz zarabia w tej chwili.

          >
          > Co wiecej, separacja QC moze doprowadzic do -juz zarysowujacych sie- tendencji
          > odsrodkowych reszty Kanady, z Alberta na czele.
          > Niektorzy, niestety nie dosc glosno, przebakuja o modelu konfederacji raczej,
          > niz federacji.

          Doskonale! W Ameryce Polnocnej Kanada to sztuczny i co wazniejsze wedlug mnie
          niepotrzebny twor. W najwiekszym miescie Toronto emigranci stanowia ponad 50%
          mieszkancow a zdecydowana wiekszosc z nich spogladaja lakomym wzrokiem na
          poludnie. Ilu nas jest tutaj z Kanady?
          Czterech (4). Ilu mieszka w USA? Trzech (3)...

          I tak jest w wiekszosci Kanady. To nie tylko imigranci emigruja na poludnie.
          Przystapienie prowincji kanadyjskich do Unii to przyszlosc.


          > Ertes, raz jeszcze: analogia Polski nie jest zbyt trafna, wszak odbyly sie juz
          > dwa referenda, ktore separatysci przegrali.

          Jak sam piszesz "zbyt trafna" ale generalna idea jest troche trafna.

          > Zreszta nawet separatysci nie skrywaja, ze tak naprawde chodzi im o pieniadze,
          > ktore Ottawa rzekomo masowo wyprowadza z QC (i reszty bogatych prowincji)

          Czyz to nie QC dostaje najwiecej pieniazkow wlasnie zeby zamknac im buzie?

          > Rosnie takze liczba Quebekczykow, ktorzy wyrazaja opinie, ze miast podniecac si
          > e
          > wzajemnie "basniowa wizja niepodleglosci", lepiej wziac sie za zrownanie system
          > u
          > szkolnictwa i leczenia z poziomem reszty Kanady, wziac sie za drogi i wogole
          > posprzatac ten cholerny burdel.

          Politycznego burdelu nigdy im sie nie uda posprzatac. Poziom lecznictwa w calej
          Kanadzie jest coraz gorszy wiec za jakis czas nastapi zrownianie tyle ze w dol.


          > Z moich wlasnych obserwacji wynika, ze hasla separatystyczne lepiej docieraja do
          > biednych i niewyksztlconych.

          Oczywiscie. Najwieksze poparcie separatysci mieli na prowincji a duze miasta
          zdecydowanie opowiedzily sie za federacja.



          >
          > Co do mojego rzekomego zachlystywania sie wyborem geja- o co innego mi chodzilo

          Zabrzmialo inaczej. Pod tym chociaz wzgledem Kanada jest #1 albo gdzies w
          okolicy :)
          • chris-joe Re: Samodestrukcja 17.11.05, 21:27
            Fakt ze niektore galezie kanadyjskiego przemyslu w wiekszym badz mniejszym
            stopniu sa dotowane, nie znaczy, ze kraj istnieje na granicy nieistnienia.
            Zreszta skad forsa na te dotacje? Z USA?

            Ach, z perspektywy USA po co wogole sa inne kraje?

            Migracja kanadyjska do USA jest naprawde niewielka.

            W 2003: "Sixty-one percent of all non-immigrants arrived from 10 countries: the
            UK (4.5 million), Mexico (4.3 million), Japan (3.6 million), Germany (1.4
            million), France (1.0 million), Korea (840,000), China (579,000), Italy
            (639,000), Brazil (497,000), and the Netherlands (544,000)."

            Czy ma to swiadczyc, ze sens bytu np. UK, Japonii, Niemiec, Francji itp. jest
            niewielki?
            A Kanadyjczycy nawet na wzmianke nie zasluzyli. Mimo, ze nam -teoretycznie-
            powinno byc najlatwiej.
            • chris-joe ciekawe: 17.11.05, 21:33
              Immigrants from Canada account for over 2 percent of the total foreign-born
              population.
              The states with the largest number of immigrants from Canada are... California
              and Florida :))) Ciekaw jestem dlaczego? :)
              • chris-joe Re: ciekawe: 17.11.05, 21:37
                www.migrationinformation.org/USfocus/display.cfm?ID=244
                • ertes Swietny link!! 17.11.05, 22:00
                  To jest moim zdaniem najwazniejsza informacja gdy zdamy sobie sprawe kto moze
                  wyjechac na podstawie NAFTA.
                  Joe Blow z high school diploma moze najwyzej jechac na wakacje...

                  "Of the 73,699 workers admitted to the United States under the North American
                  Free Trade Agreement (see related story), 71,878 or 98 percent were immigrants
                  from Canada, according to fiscal year 2002 data from the Department of Homeland
                  Security."

                  • chris-joe Re: Swietny link!! 17.11.05, 22:14
                    ...a tylko 2% to Meksykanie.
                    Czyli co: nie ma w Meksyku wyksztalconych ludzi chetnych na USA?
                    • ertes Re: Swietny link!! 17.11.05, 22:25
                      CJ musialbys zaglebic sie w NAFTA.
                      Meksykanie maja duzo bardziej skomplikowany process jak my.
                      Musisz wziac rowniez pod uwage ze dyplom uniwersytetu kanadyjskiego ma troche
                      inny ciezar gatunkowy, nie wspominajac oczywiscie ze w Kanadzie wiekszosc ludzi
                      uzywa jezyka angielskiego. Choc w USA coraz wiecej hiszpansko-jezycznych to
                      jednak zdecydowana wiekszosc jednak po angielsku co powoduje ze z jednej strony
                      nie ma bariery a z drugiej jest.
                      • chris-joe Re: Swietny link!! 17.11.05, 22:40
                        Dokladnie o to mi chodzi. Skoro z Meksysku tak trudno, to jasne ze tak olbrzymi
                        procent "nafciarzy" wjezdzajacych do US to Kanadyjczycy. Czy pominalem jescze
                        jakis inny kraj z NAFTY?
                        • ertes Re: Swietny link!! 17.11.05, 22:52
                          CJ, musimy sie w takim razie umowic w jakim kontekscie dyskutujemy to
                          zjawisko/problem.
                          Ty najwyrazniej rozwazasz problem w kontekscie globalnej imigracji do USA w
                          ktorej Kanadyjczycy nie sa zbyt wielka grupa.
                          Ja patrze na to z punktu emigracji z Kanady kladac szczegolny nacisk na jej JAKOSC.

                          Z Twojego punktu widzenia nie ma problemu, z mojego jak najbardziej bo 70 tys
                          wyksztalconych ludzi to jest liczba ogromna.

                          PS.
                          Niestety mam meeting wiec musze zakonczyc te arcyciekawa dyskusje poki co :(
                • ertes Swietny link!! 17.11.05, 22:09
                  I tu rowniez ciekawe:

                  "According to Department of Homeland Security data for fiscal year 2002, 133,367
                  or 10.3 percent of the nearly 1.3 million nonimmigrants admitted as temporary
                  workers, exchange visitors, and intracompany transferees in the United States
                  were Canadian foreign born."

                  Jak to sie przeczyta rozumiejac KTO wyjezdza to chyba staje sie jasne ze jest
                  problem istnieje i jest calkiem powazny.
                  • chris-joe Re: Swietny link!! 17.11.05, 22:22
                    Alez ertes, nie twierdze, ze problemu nie ma. 10krotnie wiekszy sasiad z
                    najwieksza gospodarka swiata jest niewatpliwa atrakcja.
                    Jednak od tego faktu do stwierdzenia, ze "po co sie w ta Kanade bawic" sa lata
                    swietlne.

                    Kanada jest malym krajem o sredniej ekonomii, a jednak nalezy do najbogatszych
                    krajow swiata. I te 30 mln wcale nie siedzi tu na walizkach :) Co dziwi
                    zwlaszcza dlatego, ze jestesmy tak nieslychanie podobni (jak i nieslychanie
                    rozni...)
                    • ertes Re: Swietny link!! 17.11.05, 22:37
                      CJ, jak QC sie oderwie to Kanada sie rozpadnie i to niezaleznie czy siedza na
                      walizkach czy nie :)
                      • ertes Na czasie :) 18.11.05, 01:18
                        Nov. 17, 2005. 11:17 AM
                        CANADIAN PRESS

                        Four medical schools are getting an extra $33 million to train more family doctors.

                        The money should mean 340 new front-line physicians will be ready to practise by
                        2008.

                        The aim is to alleviate part of the shortage of family doctors facing the province.

                        Health Minister George Smitherman says thousands of residents should be able to
                        find a doctor as a result of the spending.
                        • chris-joe Re: Na czasie :) 18.11.05, 11:21
                          a w tym samym czasie srodowiska medyczne tak sie skutecznie obkopaly, ze grube
                          tysiace lekarzy wyksztalconych poza Kanada prowadzi taksowki i rozwozi pizze...
            • ertes Re: Samodestrukcja 17.11.05, 21:52
              Emigrant emigrantowi nie jest rowny.
              Z Kanady odplywaja _wyksztalceni_ ludzie, i to wyksztalceni w wiekszosci przez
              tamtejsze uniwersytety. To sa lekarze, pielegniarki, inzynierowie itp.
              Nie znam obecnych danych ale pod koniec 90-tych, poczatek 00-wych lat to bylo
              cos okolo 30 tys rocznie. Jest to ogromna liczba dla 30 milionowego kraju.
              Miedzy innymi dlatego w wielu miejscowosciach nie ma mowy o tym zeby znalezc
              lekarza rodzinnego itp itd. To jest i bedzie nadal ogromny problem.


              Szczerze mowiac nie rozumiem dlaczego przytaczasz te dane. Tak wyraznie jest
              napisane "non-immigrants" czyli turysci. A pamietaj ze Kanadyjczycy sa inaczej
              traktowani niz inni, a i podejrzewam wizyt bylo znacznie wiecej niz 4.5 mln.

              Sens bytu wymienionych przez ciebie krajow polega na chociazby jednym:
              odrebnosci narodowej, plus historycznej, czesto jezykowej.
              Na podstawie wlasnych obserwacji po 10-letnim mieszkaniu w Kanadzie i 5-letnim
              zamieszkiwaniu w USA nie ma wiecej tej odrebnosci niz miedzy Kalifornia a
              Massachussets. Kulturowo te kraje to prawie jedno i to samo i to Kanada bardziej
              podobna jest do USA niz na odwrot. Najwieksza roznica to kanadyjski liberalizm.
              i to wsio. A jakiekolwiek inne, niewatpliwie istniejace roznice, beda sie coraz
              bardziej zacierac w miara przyplywu imigrantow ktorych limit wlasnie zostal
              podniesiony do 300tys rocznie a wymagania obnizone bo jednak emigranci wola do USA.
    • swiatlo Przerażające! 18.11.05, 00:03
      Quebec się odłącza, Kanada się rozpada, prowincje zostają wessane do USA, i
      moloch nie dość że i tak już kolosalny ponad miarę, to jeszcze przybywa mu
      drugie tyle.
      Straszne!
      • lucja7 Donosze ze naszym paryskim szefem czyli merem 18.11.05, 11:13
        jest, juz od 4ech lat pan Bertrand Delanoe. Paryzanin, socjalista, nigdy nie
        ukrywal swego homoseksualizmu. 2 albo 3 lata temu jakis ogolony zapasnik
        wpakowal mu noz w plecy, precyzujac policji ze nie moze zniesc pedalstwa na
        czele takiego miasta jak Paryz.
        Ale podobno jest dobrze miec w zyciorysie politycznym przynajmniej jeden zamach
        na zycie :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka