swiatlo
04.04.06, 19:49
Link:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3258413.html
W ogóle to zagadnienie ociera się o bardzo uniwersalne pytanie: do jakiego
stopnia dosłowności powinniśmy traktować zapis o wolności i prawach
człowieka, włączając młodzież?
Czy Karta Praw Człowieka powinna być traktowana przez nas tak jak traktowana
jest Biblia w fundamentalistycznych sektach protestanckich, czyli dosłownie
co do każdego przecinka i spacji bez najmniejszych wyjątków? Czy ta Karta to
nowa religia naszej cywilizacji, nasz nowy Bóg Zbawiciel wraz z całym
zastępem kapłanów i strażników doktryny? Czy zaczynamy krzyżować i palić na
stosie za każde odstępstwo od tej nowej niewzruszonej doktryny?
Czy też dopuszczamy element zdrowego rozsądku, element wyjątku i konkretnego
lokalnego kontekstu?
Czy ta Karta jest celem samym w sobie, nawet jeżeli kosztem jest
przestępczość i patologia? Czy też po prostu jest jednym ze środków aby
człowiek był szczęśliwszym, więc jest użyteczna tak dalece jak jest
praktyczna?
Czytając ton artykułu GW dochodzę do wniosku że Gazeta już zajęła stanowisko,
co bynajmniej nie jest specjalnym dla mnie zaskoczeniem.