Dodaj do ulubionych

Droga do fabryki.

06.09.03, 12:30
IOd trzech tygodni jezdze do swojej nowej fabryki nowym rowerkiem . Droge mam
bardzo przyjemna. Ostatnio sobie o Was pomyslalam zadajac pytanie : jak Wy jezdzicie do
pracy? Samochodem , lodka , na piechote? A moze na rolkach? ( moje marzenie , ale nie
umiem :-(((((( ) Kto ma blisko , a kto bardzo daleko? A moze kos ma fabryke po prostu w
domu, co jest osobiscie jednym z moich zyczen.. Kran.
Obserwuj wątek
    • a.polonia Re: Droga do fabryki. 06.09.03, 13:09
      ja tez rowerkiem, juz drugi rok :), niedaleko mam, jakies 20 min pedalowania, o
      wlasnie jestem w pracy, ale juz chyba sobie pojde :)
      • moore_ash Re: Droga do fabryki. 06.09.03, 13:36
        Pola... albo nic:)))

        Kranie!
        ja chodze do pracy na piechote...
        zajmuje mi to jakies... cztery sekundy, no chyba, ze na pierwszym pietrze jesk
        korek to dorga sie powiedzmy podwaja:)
        wlasciwie to pozniej jezdze rowerem, zeby dzieciaki do szkoly zataszczyc i
        przytaszczy pozniej nazad, ale to juz w ramach wykonywania pracy, czyli sie
        nie zalicza jako droga do pracy:)
        a tak sobie mysle, ze (w moim przypadku) fabryka w domu to wcale nie jest taki
        dobry pomysl... normalnie, koncze prace i wracam do domu i moge sie postarac o
        niej zapomniec a w moim przypadku sie nie da...
        ale w ogole to o czym ja mowie, przeciez au-pair to nie praca:)

        pozdr.
        tb


    • kurczak1976 Re: Droga do fabryki. 06.09.03, 14:12
      Rolki sa fajowe! Jesli kiedys jezdzilas na lyzwach to rolki zalapiesz po 5
      minutach. Warunek podstawowy dla poczatkujacych to ze musi byc plasko. Ja
      niestety jezdze tylko rowerkiem do sklepu (fabryki brak do tej pory) bo za
      duzo tutaj zgorek i podgorek. No i pewnie by mnie ze sklepu na tych rolkach
      przepedzili bo to juz tutaj zbyt duza ekstrawagancja ;O)
    • don2 Re: Droga do fabryki. 06.09.03, 15:25

      2 minuty.piechota :)

      Mysle ,ze najlepiej to 15 min piechota lub jakies 20 rowerkiem-dla zdrowia.

      Pamietam w okresie mlodosci ,mialem okazje przez 4 miesiace w roku docierac do

      pracy na nartach.To bylo piekne i kondycje mialem ho ho ho ! Ech te samochody

      Uklony :((
      • moore_ash Re: Droga do fabryki. 06.09.03, 21:03
        Ech te samochody


        no wlasnie...
        dziwna rzecz... jak nie mamy samochodu to klniemy pod niebiosa, ze jaka to by
        byla przyjemnosc miec samochod, jakie ulatwienie, moglibysmy pojechac w
        niedziele nad morze, bez posrednictwa kolei, moglibysmy pojechac do niemiec na
        zakupy, przeprowadzka tez wydaje sie nieco mniejszym koszmarem etc...

        a jak mamy samochod to mowimy, ze jak to bylo zdrowo jak go nie ielismy... i
        jaki to ja nie jestem teraz leniwy bo nawet do wsi po chleb jade maluchem (to
        akurat z autopsji:P poprzednie zreszta tez:P)

        czlowiekowi to nei dogodzi:)

        pozdr.
        tb
    • backpacker Re: Droga do fabryki. 06.09.03, 17:38
      Przez pierwsze poltora roku na piechote, na rolkach lub
      rowerem. Niestety od poczatku roku przerzucono mnie do
      innego budynku. Teraz wiec 30 minut rowerem lub 15
      samochodem. Ktory z tych pojazdow to zalezy tylko jak
      bardzo leniwy jestem z rana...
    • alaskanka3 Re: Droga do fabryki. 07.09.03, 05:34

      Do pracy samochodem niestety, ale wszedzie po okolicy
      rowerkiem, czym sie bardzo roznie od wiekszosci sasiadow,
      ci potrafia jezdzic samochodem do sklepu odleglego o 5
      min. rowerkiem.

      Na wrotkach tylko rekreacyjnie, nie odwazylabym sie w
      interesach, bo nie umiem hamowac :-(. Chociaz dosc czesto
      widuje w San Francisco delikwentow jadacych ulica na
      wrotkach, nie wiem czy rekreacyjnie czy w interesach, a
      jednego widzialam nawet z telefonem komorkowym przy uchu,
      ale nie wiem czy przezyl.
    • jutka1 Re: Droga do fabryki 08.09.03, 11:35
      Do fabryki albo jade autobusem, albo ide piechota, w zaleznosci od humoru,
      pogody, poziomu energii, godziny zwleczenia sie z lozka etc. Piechota zajmuje
      mi 40 minut, autobusem 15.

      Moglabym tez jezdzic metrem, bo tez pod nosem, ale lubie sie gapic przez okno
      na ludzi i domy, wiec wole autobus.

      Widoki po drodze sliczne, bardziej parysko chyba byc nie moze.

      Jutka w fabryce ale bez motywacji :)
    • xurek Re: Droga do fabryki. 08.09.03, 12:30
      Kiedys, daaawno temu, jezdzilam do fabryki rowerem w lecie i samochodem poza.
      Rowerem trwalo 20 minut bezposrednio badz 40 min. jezeli jechalam nad rzeka i
      jeziorem a ponad godzine jezeli po drodze spotkalam kogos, z kim moglam wypic
      kawe. Samochodem trwalo piec minut. To byly czasy, ehhh :)).
      Potem mialam wypadek, samochod poszedl na zlom a ja tak sie boje, ze do dzisiaj
      nie jezdze. Wiec zamiast samochodu byl autobus - autobusem 15 minut.

      Potem sie wyprowadzilam i rower odpadl zupelnie, bo musialabym sie nim wdrapac
      po drodze na trzy wielkie pagory, a nienawidze sie pocic. Samochod wciaz
      jeszcze nie, wiec jest odyseja autobusowo - pociagowa. Jezeli sama i
      bezposrednio to autobusem i trwa 40 minut. Jezeli z malym i najpierw do
      przedszkola to najpierw autobusem, potem na zjezdzalnie, potem poogladac
      ciezarowki przy poczcie ladujace paczki, potem rozebarc buciki i zrobic "papa",
      potem biegiem na pociag, potem 10 minut pociagiem, potem szybko kilometr
      pieszo. Wszystko razem godzina + dziesiec minut. Gdybym miala samochod trwaloby
      30 min. Juz teraz robi mi sie zimno, jak pomysle o nadchodzacej zimie :)).

      Xurek
      • jan.kran Re: Droga do fabryki. 08.09.03, 15:13
        www.quovadimus.org/norway/vigeland/3.html
        Ja najpierw wypadam spozniona z domu. Musze zrobic pierwsze sniadania , drugie
        sniadania napisac usprawiedliwienie Juniorowi ( wczoraj zypomnial mi
        przypomniec), znalezc stroj na w-f , odpowiedziec Mlodej na wiele pytan dot.
        historii , polityki, moralnosci i gramatyki jezykow roznych. Najlepiej Jej sie
        ze mna dyskutuje o 7.28:-((( Potem wypadam na podworko , nie moge znalezc
        klucza od rowerka , okazuje sie ze znowu zapomnialam siodelko od rowerka w
        domu i musze sie wracac. Wyszarpuje rower , wypadam , jade z obledem w oku
        wstpd jadaczch i parkujacych wszedzie samochodow. Przedzieram sie przez
        skrzyzowania i wreszcie wjezdzam do parku. Do pracy mam ca. 20 min. rowerkiem
        z czego polowe przez Park Vigelanda. Mozecie sobie popatrzec :-))) Kran.

        www.bc.edu/bc_org/avp/cas/fnart/art/vigeland.html
        www.quovadimus.org/norway/vigeland/3.html


    • ani-ta Re: Droga do fabryki. 09.09.03, 21:19
      ja kiedys chodzilam... im dluzszy dystans tym lepiej... nawet sie nad
      chodziarstwem jako sposobem na zycie i sport zastanawialam... ale na szczescie
      skonczylo sie na zastanawianiu:)))
      odkad jest gapusia zdalam sie na autka... najpierw autobus, potem autko
      Jedynego (noszzz w koncu ociec dziecku! niech wozi matke!:PP) a potem
      zatesknilam za wlasnym autkiem... tak strasznie zatesknilam, ze za wlasne
      ciezko na korepetycjach zarobione pieniadze kupilam sobie... azurowego
      18letniego maluszka;) po pewnym czasie Jedyny postanowil sie nim przejechac i
      odkryl, ze hamulce to miedzy bajkami dawno sa... wiec porzucilam maluszka w
      lesie... w miejscu z lesniczym umowionym - lesniczy czym predzej przejal
      maluszka i wreczyl mi cale 500zl za niego (!!!), a w ramach prezentu
      rocznicowego (splacanego w wieeeelu ratach) stalam sie posiadaczka jezdzidelka
      cokolwiek mlodszego (new) i cokolwiek wiekszego (uno) i od tej pory
      jezdzidelkiem jezdze wszedzie...
      widze, ze kondycja juz nie ta, widze ze miesnie nog to na polke z bajkami o
      hamulcach maluszkowych kiedys pojda... ale ja kocham jezdzic:)
      a ze do pracki mam kawalek przez nasza cudna stolice i zaufanie komunikacji
      miejskiej jest wielce ryzykowne... przeto glaszcze uniatko, mowie do niego
      czule i codziennie fatyguje do wykonania 50km w ruchu a raczej bezruchu
      miejskim:)

      ale...
      cos sie mojemu ukochanemu chlopu poprzestawialo... i zarzadzil poszukiwanie
      rolek dla calej rodziny... hmm... ja mu poki co biznesplan takiego
      przedsiewziecia przedstawilam... wlaczajac wizyty lekarzy specjalistow
      wszelkich specjalizacji... ale cos czuje, ze te bitwe akurat przegram... i
      chyba chce przegrac... na lyzwach sporo umialam... kiedys... 15lat temu...:)))))

      anita:)))
    • anzza Re: Droga do fabryki. 09.09.03, 21:50
      Do fabryki jezdze samochodem. Ile czasu, to zalezy od sasiada i ruchu na
      ulicach. Jesli sasiad z cornera wyjdzie o tej samej godzinie co my, zeby
      pozamiatac przed domem, to nasza droga sie przedluza przecietnie do jakis 40
      minut, a jak go nie ma, to 15 minut wystarcza. Jako, ze pracujemy razem mój
      luby i ja, nie ma porannej klótni o pojazd, tylko o to, kto i gdzie ma klucze,
      czy kot ma jedzonko i wode, czy okna pozamykane itd. To moze dodac nawet 5
      minut do drogi, ale cóz, czlowiek jest niewolnikiem nawyków, wiec jest to nasz
      codzienny rytual.

      Niestety rowerkiem jezdzimy tylko dla przyjemnosci, bo skóra by nam opadla,
      spalona po 45°C w cieniu i pólgodzinnej przejazdzce. A na rolkach, no to ladnie
      by taka babcia jak ja wygladala na rolkach nawet dla przyjemnosci. Ciekawe, z
      drugiej strony, co by moi sasiedzi powiedzieli :)))))))))))))

      Anza
    • akawill Re: Droga do fabryki. 10.09.03, 15:55
      Normalnie autem 30 min.

      Ale dzisiaj fabryka jest na Manhattanie, gdzie dojechalem pociagiem. Fajnie.
      I tak mi sie skojarzylo, ze kiedys dojezdzalem pociagiem do miasta w dol rzeki
      Wisla (chodzi o Krakow), a dzisiaj w dol rzeki Hudson.

      P.S. A ta Internet Cafe z ktorej stukam jest ble, bo nie ma cafe. Kawy!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka