Dodaj do ulubionych

Jestesmy wszyscy jednym Matriksem

01.10.03, 23:21
polityka.onet.pl/162,1134997,1,0,artykul.html
Jest to niezwykle ciekawe.
Ostatni paragraf artykulu mowi o wolnosci i prywatnosci. Otoz moja sugestia
jest taka: czy juz obecnie nie jest tak, czego sie obawiaja futurysci.
Czyz naprawde jestesmy wolni? Czy jest tutaj na forum ktos, kto jest naprawde
wolny? Prosze, odezwij sie!
Przez slowo "wolny" rozumiem mozliwosc odlaczenia sie od "matriksa" i
kontynuowanie po tym normalnego zycia.

Czy nasza wolnosc nie ogranicza sie jedynie do wypisywania kompletnych bzdet
na forum Polonia 2, a poza tym to wszystkie nasze czynnosci sa kompletnie
zaprogramowane.
Wstajesz rano, jesz sniadanie, jedziesz do pracy, wykonujesz swoja dzialke,
wracasz do domu, bawisz sie z dziecmi, idziesz do lozka, kochasz sie i
zasypiasz. I tak dzien po dniu.
Kazda nasza czesc, dokladnie kazdy element naszego zycia jest zalezny od
Matriksa. Dom, jedzenie, praca, rozrywka, kultura. Matrix dostarcza nam tego
wszystkiego, i w kazdym najmniejszym detalu jestesmy od Matriksa kompletnie
zalezni.
Mamy iluzje wolnosci. Tymczasem cala nasza wolnosc to decyzja czy zjemy na
obiad rybe czy wolowine, oraz nonsensy wypisywane na tym forum. Wszystko inne
jest integralna czescia Matriksa i przez ten Matrix kontrolowane.
Czyli ujmujac inaczej, Matrix uzalezniajac nas kompletnie w dziedzinach
fundamentalnych, daje nam jedynie iluzje wolnosci i prywatnosci w
nieistotnych detalach, po to tylko aby zaspokoic nasze pragnienie bycia
wolnym. Powinienem to bym ujac: "pragnienie iluzji bycia wolnym".

Nie musze oczywiscie dodawac, ze przez Matrix rozumiem caly nasz ludzki
swiat: spoleczenstwo, gospodarke, technologie, caly ten mechanizm jaki
widzimy dookola.

Czy wobec tego nie nalezy sie spojrzec inaczej na roznych odszczepiencow, jak
na przyklad islamistow? Czy oni nie sa tymi podziemnymi wojownikami przeciwko
Matriksowi?
Czy naprawde ludzmi wolnymi nie sa bezdomni walesajacy sie po ulicach? Czy
owo spanie pod mostami i wygrzebywanie smieci nie jest ta najwyzsza forma
wolnosci?
Obserwuj wątek
    • lolo271 Re: Jestesmy wszyscy jednym Matriksem 01.10.03, 23:24
      ...Swiatlo......moze odpusc sobie trzecia czesc Matrix....
      • backpacker Re: Jestesmy wszyscy jednym Matriksem 01.10.03, 23:33
        oh, prad juz wlaczyli?
    • swiatlo Ilustracja do tekstu 01.10.03, 23:58
      polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=14&M=ML
    • maria421 ...oprocz mnie! 02.10.03, 09:14
      Swiatlo drogie, jedyna prawdziwa wolnosc to wolnosc wyboru.

      Ty tez masz wolnosc wyboru: mozesz wybrac zycie clocharda, zamieszkac w
      kartonie pod mostem i zywic sie odpadkami wybieranymi z koszow na smieci,
      gdybys uznal, ze to jest najwyzsza forma wolnosci dla ktorej warto porzucic
      zycie zniewolonego mieszczanina i rodzinno- domowe ciepelko.

      Co Ci w tym przeszkadza? Nawyki? Odpowiedzialnosc? Sumienie?

      I gdybys wybral zycie pod mostem, to czy wtedy czul bys sie naprawde wolny?
      Czy ten Twoj karton, pare starych lachow i wozek ukradziony z supermarketu to
      nie byloby bogactwo, ktorego bys tak samo bronil, jak obecnie Twojego domku na
      przedmiesciu? Czy zapewnienie pokarmu na dzisiaj nie byloby wieksza walka niz
      chodzenie do pracy? Czy Twoja wolnosc nie ograniczalaby sie do tego, pod ktorym
      mostem nieszkasz i w ktorym rewirze smieci zbierasz?
      • maly.ksiaze A czy w ramach tej wolności wyboru... 03.10.03, 03:33
        ...mógłbym wybrać coś innego, niż kloszardowanie lub szarą codzienność? Ot,
        prezydentem bym sobie pobył, lub generałką-gubernatorką.
        Matrix czy nie matrix - dlaczego w tym menu jest tylko brukiew i hamburgery?

        Pozdrawiam,

        mk.
    • xurek melduje sie wolny Kameleon :)) 02.10.03, 09:39
      Oj, Swiatlo, chyba jakis „midlife – crisis“ Cie dopadl :)).

      Patrzac z tego punktu widzenia to juz od czasow pierwszego jednokomorkowca
      wszystko bylo jakastam “matrix”, czyli musimy oddychac, jesc, pic, spac ilestam
      godzin itd i rzeczywiscie nie ma od tego ucieczki (i nigdy nie bylo). Wiec
      jezeli dla Ciebie wolnosc = chce stac sie np. wielorybem albo chipem w
      komputerze to tak, masz racje, wolnosci niet.

      Ale jak slusznie i ladnie ujela Maria, wolnoscia jest wolnosc wyboru. Czyli
      mozesz sam wybrac, jaka czescia owej “matrix” i w jakim jej miejscu chcesz
      zostac. Mozesz tez z wyboru zrezygnowac, wtedy dokona sie on sam na podstawie
      miejsca urodzenia, statusu / profilu rodziny, w ktorej sie rodzisz, konkretnej
      sytuacji geopolitycznej itd.

      Ja uwazam sie za czlowieka zupelnie wolnego, poniewaz wszystkie “niewolnictwa”,
      ktore przykuwaja mnie do danego miejsca i danych czynnosci za “niewolnictwami z
      wyboru” – sama je sobie nalozylam i sama potrafie sie ich pozbyc, jezeli za
      bardzo zaczna uwierac zastepujac je innymi, ktore mi odpowiadaja.

      Xurek
      • lucja7 Re: miec prawo do wyboru 02.10.03, 09:57
        Miec prawo do wyboru jest napewno oznaka wolnosci. Miec prawo do odrzucenia
        propozycji ktore nie odpowiadaja nam. Nie byc zmuszonym robic rzeczy ktorych
        sie nie chce. Ale mysle ze takich ktore takie prawo posiadaja jest niewielu.
        Nie jestem pewna ze "wybor" zycia pod mostem jest oznaka wolnosci.
        Czy zycie "szczesliwe" jest wyborem? W koncu wszystko jest umowne, jest
        funkcja wyobrazni, oczekiwan i spelnien kazdego z nas i odbywa sie w
        konkretnych kontekstach osobistych. Niektorzy przeciez mowia ze wolnosc
        dopiero po smierci.......itd.....
        lucja7.
        • jan.kran Re: miec prawo do wyboru 02.10.03, 18:38
          W momencie kiedy zostalam matka moja wolnosc sie skonczyla :-)))) Pytanie moze byc czy zostalam nia dobrowolnie :- PPPP Ale 90 % mojego zycia koncentruje sie aktualnie na tym
          zeby mlodziezy zapewnic przyszlosc
          zeby sobie zapewnic przyszlosc taka zeby mlodziez nie musiala sie o mnie martwic
          Kran Zajety.
        • swiatlo Re: miec prawo do wyboru 02.10.03, 20:15
          lucja7 napisała:

          > Niektorzy przeciez mowia ze wolnosc
          > dopiero po smierci.......

          Dobrze powiedziane. Prawdziwa wolnosc przyjdzie po smierci.
          Czy jednak any na pewno?..
          • jutka1 Re: miec prawo do wyboru 03.10.03, 10:38
            swiatlo napisał:

            > lucja7 napisała:
            >
            > > Niektorzy przeciez mowia ze wolnosc
            > > dopiero po smierci.......
            >
            > Dobrze powiedziane. Prawdziwa wolnosc przyjdzie po smierci.
            > Czy jednak any na pewno?..
            ********

            Wolnosc nie istnieje. ani przed smiercia, ani po smierci, ani
            w momencie smierci.

            Prawo wyboru? Czy prawo wyboru, z ktorego sie nie korzysta jest wolnoscia?

            Jutka
    • swiatlo Kloszard 02.10.03, 20:08
      Spotkalem jednego kloszarda jakis czas temu. Na oko okolo 30 lat, brodaty, nie
      wygladal na pijaka ani wykolejenca. Siedzial w McDonaldzie w kacie i zajadal
      hamburgera. Zanim go zjadl, to sie dopytywal przy kasie o najtansze hamburgery,
      po czym wysuplal dolara czy dwa i usiadl w swoim kacie.
      Mial gleboki i cieply glos oraz inteligentna twarz.
      Potem jak wyjezdzalem z parkingu on tez wychodzil z McDonalda ze swoimi
      tobolkami. Musialem poczekac az on przejdze. Wtedy spojrzal sie na mnie i ja mu
      zamachalem na powitanie. On mi odmachal.
      I znikl ..
      Czasami go widuje, zwlaszcza w poludnie jak jade na lunch. Idzie ulica na
      ktorej jest moje biuro, zawsze w tym samym kierunku. Byc moze jest tam gdzies
      jakies Salvation Army, czy cos. Jak widac, Matrix dba nawet o swoich wlasnych
      odszczepiencow i rebeliantow.

      Zaczalem sobie wyobrazac siebie jako takiego kloszarda. Zadnego domu, zadnych
      zobowiazan, czas nie istnieje. Ja i kosmos...

      Jednak trudno by bylo, zbyt jestem uzalezniony od matriksa, zwlaszcza nie
      moglbym zyc bez prysznica dwa razy dziennie. Zycie bez prysznica to jednak zbyt
      wysoka cena za wylaczenie sie od Matriksa.
      • don2 Re: Kloszard 03.10.03, 10:26

        Zachod slonca,plaza ,przewrocona lodka.O nia opierajac sie siedzi
        brodaty ,dlugie wlosy zniszczona alkoholem twarz-Alfred. Gra na skrzypcach
        smetna melodie.Obok lezy gitara.Alfred gra na absolutnie kazdym instrumencie.
        gra w restauracjach,na ulicy,nocami na plazy.Znamy sie od wielu lat.Znam jego
        droge do "wolnosci".Konserwatorium wiedenskie,potem nagly zwrot ku technice
        inzynier,i zaskakujace-ostatnia praca jako Pilot sam.pasazerskich austriackiej
        linii lotn.Zona ginie w katastrofie lotn.na lotnisku w Madrycie-on czekal na
        nia na Ibiza.I zaczela sie " wolnosc".Kto wie kiedy sie zaczyna jego wolnosc?
        • lucja7 Re: Niewolnik 03.10.03, 10:48
          On jest niewolnikiem sytuacji w jakiej sie znalazl, nic nie wybral. Nic nie
          zrobil. Nic. Niewolnictwo totalnie ciemne.
          lucja7.
      • lucja7 Re: Kloszard 03.10.03, 10:45
        Wracam do pojecia klochard i wyboru, bo to nie jest dokladnie tak jak sie
        niektorym tu wydaje. Clochard pochodzi od clocher, czyli kulec. Powstalo na
        poczatku 20go wieku. Czlowiek kulawy, nie z wyboru.
        Po 2giej wojnie, w latach 50tych "clochard" nabral rzeczywiscie troche innej
        barwy, zwiazal sie z folklorem i szarmem paryskim w sytuacji gospodarczej
        ogolnego tzw "mieszczanskiego dobrobytu", wystarczalnosci i praktycznie
        pelnego zatrudnienia. Bo do clochardow czyli ludzi socjalnie
        niezaadoptowanych, dolaczylo kilku intelektualistow czy poetow, zreszta w
        sumie wiecej niz sredniego pokroju. Filozoficznie byli oni blizsi ludziom jak
        Karadec czy Ginsberg niz clochardom.
        A w dzisiejszych czasach, trudnych ekonomicznie, closzardzi stali sie ponownie
        marginesem odrzuconym, nie z wyboru. Zreszta we Francji nazywa ich sie teraz
        tak jak na calym swiecie, bezdomni, a nie closzardzi.
        Wiec o ile mowimy tutaj o wyborze, to chyba w kadrze naszych ogolnie
        przyjetych norm socjalnych, wybrac prace jaka sie chce, jechac gdzie sie chce,
        miec dzieci gdy sie chce, zyc w srodowisku jakim sie chce itd.
        I narzuca mi sie pytanie : jaka jest rola przypadku w waszym zyciu?
        Otworze zaraz taki watek.
        Bonne journée wszystkim, nawet tym naburmuszonym.
        lucja7.

        • lucja7 Re: Kloszard 03.10.03, 12:05
          W poprzednim tekscie chcialam powiedziec Kerouac a nie Karadec, oczywiscie.
          A Katelbach cos wam mowi? Otoz byl on ogolnie uznawany za closzarda, zyl na
          ulicy posiadajac zreszta ladne mieszkanie, czlowiek o duzej kulturze i umysle
          tzw otwartym szeroko. Byl to adres dla Polakow emigrujacych wtedy do Paryza. W
          tych latach wrocil do Paryza rowniez Polanski po swoich lodzkich szkolach i
          zrealizowal film "Cul-de-sac", adaptacje "czekajac na Godota" Becketta, gdzie
          Godot zostal zastapiony Katelbachem. Nigdy sie na Katelbacha nie doczekali,
          zalalo ich.
          A Katelbach ksztalcil dzieci w polskich szkolach wyzszych miedzy innymi na
          wydziale architektury w Warszawie.
          Bohema? Cyganeria? Poeci? Kloszardzi?
          Granice sa plynne.
          lucja7.
          • don2 Re: Kloszard 03.10.03, 12:19

            Piekna opowiesc i pouczajaca. zaskoczylo mnie ,ze na architekturze w PL
            studiowaly wowczas dzieci. D.
            • lucja7 Re: Kloszard 03.10.03, 13:40
              Nie jestes synkiem twojej mamunci?
              lucja7.
        • akawill Matriks szmatriks 03.10.03, 15:49
          lucja7 napisała:

          > Wracam do pojecia klochard i wyboru, bo to nie jest dokladnie tak jak sie
          > niektorym tu wydaje. Clochard pochodzi od clocher, czyli kulec. Powstalo na
          > poczatku 20go wieku. Czlowiek kulawy, nie z wyboru.
          > Po 2giej wojnie, w latach 50tych "clochard" nabral rzeczywiscie troche innej
          > barwy, zwiazal sie z folklorem i szarmem paryskim w sytuacji gospodarczej
          > ogolnego tzw "mieszczanskiego dobrobytu", wystarczalnosci i praktycznie
          > pelnego zatrudnienia. Bo do clochardow czyli ludzi socjalnie
          > niezaadoptowanych, dolaczylo kilku intelektualistow czy poetow, zreszta w
          > sumie wiecej niz sredniego pokroju. Filozoficznie byli oni blizsi ludziom jak
          > Karadec czy Ginsberg niz clochardom.
          > A w dzisiejszych czasach, trudnych ekonomicznie, closzardzi stali sie
          ponownie
          > marginesem odrzuconym, nie z wyboru. Zreszta we Francji nazywa ich sie teraz
          > tak jak na calym swiecie, bezdomni, a nie closzardzi.
          > Wiec o ile mowimy tutaj o wyborze, to chyba w kadrze naszych ogolnie
          > przyjetych norm socjalnych, wybrac prace jaka sie chce, jechac gdzie sie
          chce,
          > miec dzieci gdy sie chce, zyc w srodowisku jakim sie chce itd.
          > I narzuca mi sie pytanie : jaka jest rola przypadku w waszym zyciu?
          > Otworze zaraz taki watek.
          > Bonne journée wszystkim, nawet tym naburmuszonym.
          > lucja7.
          >


          Fajnie napisalas o kloszardach, Lucjo.
          Mnie najzupelniej nie obchodzi czy jestesmy Matriksem czy nie i obchodzi mnie
          tylko swiadomosc, czyli troche szerzej niz Lucji normy socjalne, ale bez
          jakichs tam pozarealnych bytow. W ramach naszej swiadomosci mozemy byc wolni.
          W zasadzie chcialem powiedziec: jestesmy wolni.
          • don2 Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 17:48

            Akawillu. Nie jestesmy wolni.jestesmy od urodzenia do smierci niewolnikami.
            Biedny czy bogaty,stary czy mlody,madry czy glupi itd.jestesmy niewolnikami
            tak zlego jak i dobrego zycia.Spetani setkami niewidocznych pet.czasami na
            chwile uda sie poluznic te sznury,ale tylko na chwile.usypiamy siebie samych
            mowieniem i mysleniem o wolnosci. Czym jest wolnosc? czy nie jest to czasami
            niespelnony sen NIEWOLNIKOW i na zawsze pozostanie sennym marzeniem.
            Sorry,musze wlasnie leciec do pracy,ktora daje mi swobode i...............
            Na siebie pracuje u siebie,jestem niewolnikiem siebie samego. esclavo D.
            • akawill niewolnictwo i butelki 03.10.03, 18:21
              don2 napisał:

              >
              > Akawillu. Nie jestesmy wolni.jestesmy od urodzenia do smierci niewolnikami.
              > Biedny czy bogaty,stary czy mlody,madry czy glupi itd.jestesmy niewolnikami
              > tak zlego jak i dobrego zycia.Spetani setkami niewidocznych pet.czasami na
              > chwile uda sie poluznic te sznury,ale tylko na chwile.usypiamy siebie samych
              > mowieniem i mysleniem o wolnosci. Czym jest wolnosc? czy nie jest to czasami
              > niespelnony sen NIEWOLNIKOW i na zawsze pozostanie sennym marzeniem.
              > Sorry,musze wlasnie leciec do pracy,ktora daje mi swobode i...............
              > Na siebie pracuje u siebie,jestem niewolnikiem siebie samego. esclavo D.


              No teraz Donie, to ja nie kumam.

              "Jestesmy niewolnikami tak zlego jak i dobrego zycia" - no nic tylko se w leb
              strzelic - akt wolnosci
              "Spetani setkami niewidocznych pet" - niewidocznych czy urojonych?
              "Usypiamy siebie samych mowieniem i mysleniem o wolnosci. Czym jest wolnosc?
              czy nie jest to czasami niespelnony sen NIEWOLNIKOW i na zawsze pozostanie
              sennym marzeniem" - zadajesz pytanie, wiec moze jednak masz watpliwosci

              No coz, wszystko ponoc zalezy od stanu ducha.

              Przypominaja mi sie pewne obrazy z filmow. Pierwszy to z "City of Angels", w
              ktorym aniol, hmmm, chyba wolny od roznych cierpien, bolu, tych wszystkich pet,
              ktore niesie ze soba istnienie ludzkie w koncu wybiera zejscie na ziemie, aby
              zyc naprawde.

              A drugi to scenka z uroczego filmiku "My Blue Heaven". Bohater prowadzi szajke
              zlodziejska, ktora kradnie ciezarowki ze sprzetem elektronicznym i innymi
              podobnymi wartosciowymi rzeczami. Kiedys przez pomylke uprowadzaja ciezarowke
              z duzymi plastykowymi butlami z waska szyjka. Konsternacja i zalamanie w
              szajce. A bohater patrzy i mowi cos w tym rodzaju: "Well, you see a problem, I
              see a potential" i rozstawia je w roznych sklepach na zbiorke bilonu niby na
              jakis cel charytatywny zbierajac duza sume.
          • swiatlo Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 19:06
            akawill napisał:

            > Mnie najzupelniej nie obchodzi czy jestesmy Matriksem czy nie i obchodzi mnie
            > tylko swiadomosc, czyli troche szerzej niz Lucji normy socjalne, ale bez
            > jakichs tam pozarealnych bytow. W ramach naszej swiadomosci mozemy byc
            > wolni. W zasadzie chcialem powiedziec: jestesmy wolni.

            Czyli podejmujemy decyzje podobna to tej, ktora podjal Cypher: lepiej zyc w
            iluzorycznej szczesliwosci, niz w bolesnej rzeczywistosci.
            • akawill Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 19:11
              swiatlo napisał:

              > akawill napisał:
              >
              > > Mnie najzupelniej nie obchodzi czy jestesmy Matriksem czy nie i obchodzi m
              > nie
              > > tylko swiadomosc, czyli troche szerzej niz Lucji normy socjalne, ale bez
              > > jakichs tam pozarealnych bytow. W ramach naszej swiadomosci mozemy byc
              > > wolni. W zasadzie chcialem powiedziec: jestesmy wolni.
              >
              > Czyli podejmujemy decyzje podobna to tej, ktora podjal Cypher: lepiej zyc w
              > iluzorycznej szczesliwosci, niz w bolesnej rzeczywistosci.
              >

              Nie, nie, nic podobnego. Ten Cypher wiedzial o tych obu: iluzorycznej
              szczesliwosci i bolesnej rzeczywistosci. Ja osobiscie nic nie wiem o
              iluzorycznosci mojej rzeczywistosci.
              • swiatlo Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 19:47
                akawill napisał:

                > Nie, nie, nic podobnego. Ten Cypher wiedzial o tych obu: iluzorycznej
                > szczesliwosci i bolesnej rzeczywistosci. Ja osobiscie nic nie wiem o
                > iluzorycznosci mojej rzeczywistosci.

                Rzeczywiscie, abysmy w ogole wiedzieli o czym my teraz rozmiawiamy,
                musielibysmy sobie jakos zdefiniowac, co to znaczy "zycie poza matriksem" w
                naszym przypadku.
                Na przyklad bezdomny. Czy jest on rzeczywiscie poza matriksem? Chyba jednak nie
                jest. Jest on na marginesie matriksa, ale jest dalej jego czescia.
                Inny przyklad: w gorach Kolumbii Brytyjskiej natknalem sie kiedys na kolonie
                bylych uciekinierow hippisowskich z lat 60-tych. Wykupili sobie kawalek ziemi w
                srodku bezludzia, wybudowali pare prostych domow i calkowicie sie odlaczyli od
                matriksa. Nawet elektrycznosc mieli z wlasnych generatorow.
                Zyli tak przez kilkadziesiat lat rzeczywiscie zupelnie poza matriksem. Sami
                uprawiali ziemie, z nikim sie nie kontaktowali. Pewnie kupowali narzedzia i
                jakies elementarne produkty od matriksa, jakos z tym matriksem handlowali,
                musieli placic tez matriksowi podatki za ziemie, ale poza tym uwazali sie za
                calkowicie wolnych.
                Jednak tak bylo do czasu kiedy ich dzieci podrosly. Dzieci nie rozumialy
                ideologi rodzicow i kiedy tylko odziedziczyly caly autorytet i wladze, cala ta
                kolonia znowu wrocila jak leci do matriksa. Zbudowano w kolonii fabryczke,
                hotel, resort wypoczynkowy i cala anty-matriksowa filozofia sie skonczyla
                natychmiast.
                • don2 Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 19:57

                  Cos te sznury niewolnictwa(niewidzialne) jednak sa nierozerwalne. Uklony D.
                  • akawill Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 20:18
                    don2 napisał:

                    >
                    > Cos te sznury niewolnictwa(niewidzialne) jednak sa nierozerwalne. Uklony D.

                    Ja tam zaden filozof, zastrzegam sie, ale cielesnosc zycia zawsze bedzie niosla
                    za soba jakies sznury, jak juz zostajemy przy tym. Proponuje kompromis:
                    niewolnictwo ciala, wolnosc ducha. Teraz tylko trzeba puscic ducha wolno.
                    Jakies propozycje?
                    • don2 Re: Matriks szmatriks 03.10.03, 20:25
                      akawill napisał:

                      > don2 napisał:
                      >
                      > >
                      > > Cos te sznury niewolnictwa(niewidzialne) jednak sa nierozerwalne. Uklony
                      > D.
                      >
                      > Ja tam zaden filozof, zastrzegam sie, ale cielesnosc zycia zawsze bedzie
                      niosla
                      >
                      > za soba jakies sznury, jak juz zostajemy przy tym. Proponuje kompromis:
                      > niewolnictwo ciala, wolnosc ducha. Teraz tylko trzeba puscic ducha wolno.
                      > Jakies propozycje?


                      ZGODA
                    • jan.kran Re: Matriks szmatriks 04.10.03, 10:50
                      akawill napisał:

                      > don2 napisał:
                      >
                      > >
                      > > Cos te sznury niewolnictwa(niewidzialne) jednak sa nierozerwalne. Uklony
                      > D.
                      >
                      > Ja tam zaden filozof, zastrzegam sie, ale cielesnosc zycia zawsze bedzie
                      niosla
                      >
                      > za soba jakies sznury, jak juz zostajemy przy tym. Proponuje kompromis:
                      > niewolnictwo ciala, wolnosc ducha. Teraz tylko trzeba puscic ducha wolno.
                      > Jakies propozycje?

                      Matko Akawill ! miod na moj skolatany mozg po tej dyskusji. Niewolnictwo ciala
                      to potrzeby fizjologiczne i podobne. I to nas determinuje. Ale oprocz tego
                      mazna byc wolnym w srodku, niczego sie nie bac i miec marzenia :-))))

                      W mieszkaniu Katelbacha bylam , piekne , ja bym nie zostala kloszardem jak bym
                      miala taki dach nad glowa. Dziecko Katelbacha studiowalo w PL , przynajmniej
                      jedno bo znam. W Breslau.
                      Kran Wolny.
                      • akawill rosol 04.10.03, 21:57
                        jan.kran napisała:

                        > Matko Akawill ! miod na moj skolatany mozg po tej dyskusji. Niewolnictwo
                        ciala
                        >
                        > to potrzeby fizjologiczne i podobne. I to nas determinuje. Ale oprocz tego
                        > mazna byc wolnym w srodku, niczego sie nie bac i miec marzenia :-))))
                        >

                        Hmm, potrzeby fizjologiczne to rzeczywiscie niewolnictwo. Ale jak wspomne ten
                        Twoj rosol mniam to sie zastanawiam...
                        • jan.kran Re: rosol 05.10.03, 09:14
                          akawill napisał:

                          > jan.kran napisała:
                          >
                          > > Matko Akawill ! miod na moj skolatany mozg po tej dyskusji. Niewolnictwo
                          > ciala
                          > >
                          > > to potrzeby fizjologiczne i podobne. I to nas determinuje. Ale oprocz teg
                          > o
                          > > mazna byc wolnym w srodku, niczego sie nie bac i miec marzenia :-))))
                          > >
                          >
                          > Hmm, potrzeby fizjologiczne to rzeczywiscie niewolnictwo. Ale jak wspomne
                          ten
                          > Twoj rosol mniam to sie zastanawiam...


                          No tak faceci tylko o jednym . Przez zoladek do serca :-))) Ale cos sie nie
                          zgadza, ja swietnie gotuje i co z tego : --PPP A poza tym myslalam nie tylko o
                          jedzeniu. K.
                          • akawill tylko o jednym 05.10.03, 23:45
                            jan.kran napisała:

                            > No tak faceci tylko o jednym . Przez zoladek do serca :-))) Ale cos sie nie
                            > zgadza, ja swietnie gotuje i co z tego : --PPP

                            Faceci ponoc tylko o jednym, ale chyba nie o tym akurat ;)

                            > A poza tym myslalam nie tylko o jedzeniu. K.

                            Oczywiscie! Myslalas tez o jezdzie na rowerze :)



          • alaskanka3 Re: Matriks szmatriks 04.10.03, 22:32

            W ogole nie widze problemu: jesli ktos ma ochote bierze udzial w 'Matrixie',
            jakkolwiek by go nie zdefiniowac, jesli nie ma ochoty rzuca wszystko w cholere i
            wynosi sie na bezludna wyspe. Wybor zawsze jest, rzecz tylko w priorytetach co
            wazniejsze: prysznic dwa razy dziennie czy nieogladanie codzienne szefa w pracy
            (wpisac/wykreslic wlasciwe).
    • akawill "The Whole of the Moon" 05.10.03, 23:39
      "The Whole of the Moon" (The Waterboys)

      I pictured a rainbow
      you held it in your hands
      I had flashes
      but you saw the plan
      I wandered out in the world for years
      while you just stayed in your room
      I saw the crescent
      you saw the whole of the moon
      you were there in the turnstiles
      with the wind at your heels
      you stretched for the starts
      and you know how it feels
      to reach too high
      too far
      too soon
      you saw the whole of the moon
      I was grounded
      while you filled the skies
      I was dumbfounded by truth
      you cut through lies
      I saw the rain dirty valley
      you saw Brigadoon
      I saw the crescent
      you saw the whole of the moon
      I spoke about wings
      you just flew
      I wondered I guessed and I tried
      you just knew
      I sighed
      ...but you swooned!
      I saw the crescent
      you saw the whole of the moon
      with a torch in your pocket
      and the wind at your heels
      you climbed on the ladder
      and you know how it feels
      to get too high
      too far too soon
      you saw the whole of the moon
      the whole of the moon!
      Unicorns and cannonballs
      palaces and piers
      trumpets towers and tenements
      wide oceans full of tears
      flags rags ferryboats
      scimitars and scarves
      every precious dream and vision
      underneath the stars
      you climbed on the ladder
      with the wind in your sails
      you came like comet
      blazing your trail
      too high too far too soon
      you saw the whole of the moon
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka