Dodaj do ulubionych

Ekologia dla normalnych.

14.08.08, 15:00
Wreszcie się wzięłam żeby wrzucić ten długo-zapowiadany wątek.
Tak jak pisałam, mnie od ekologii odrzucało szerokim łukiem bo lubię wygody,
luksusy, ułatwienia, a nie lubię jak się mnie straszy końcem świata i
globalnym ociepleniem. Kojarzę ekologów z oszołomami siedzącymi na szczytach
drzew w przaśnych giezłach żrąc ryż z marchewką, lub gorzej, kiełki z pulpą
drzewną.
Ale wpadła w me ręce książka "Atlas zarządzania planetą" i mnie wciągła.
Książki opisywać nie będę, kto chce niech przeczyta. Jest przystępna, ciekawa,
ma dużo obrazków, wykresów i zdjęć.
Nie straszy, tylko informuje.
Dla najbliwszego foruma sporządziłam listę wskazówek jak być ekologicznym
pozostając normalnym.
Obserwuj wątek
    • xurek Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 15:04
      wskazowek nie widze?
    • iwannabesedated Wskazówka 1 14.08.08, 15:14
      Wybierać produkty lokalne. Im bliżej Ciebie produkt jest wykonany, tym bardziej
      ekologiczny.
      Dlaczego?
      Po pierwsze dlatego, że transport jest energochłonny. Przewóz tirem, statkiem
      lub samolotem konsumuje mnóstwo benzu i degraduje środowisko. Mniej będziemy
      wozić żarcie, meble, skarpety, cement, więcej możemy sobie jeździć naszym
      MercedesBenzem, BMW, Minimorisem, lub też korzystać z samolotów. Cuś za cuś.

      Po drugie dlatego, że im więcej pośredników w łańcuchu pokarmowym tym mniej
      pieniędzy trafia do producenta. Przykładowo, puszka kukurydzy. Kosztuje
      powiedzmy 1 EUR. Z tego 20 centów bierze supermarket, 25 centów przetwórca i
      hurtownik, 28 centów pośrednicy i transport, 19 centów państwo producenta w
      podatkach, akcyzach i innych szykanach, 8 centów dostaje producent.
      Im mniej pieniędzy trafia do producenta, tym mniej opłacalne jest produkowanie
      żywności. I dochodzi do paradoksu, gdzie dużo ludzi niedojada, a ogranicza się
      produkcję żarcia.
      • xurek Re: Wskazówka 1 14.08.08, 15:30
        Jak na razie jestem bardzo ekologiczna, aaalee:

        Czy to znaczy, ze zamiast np. banana mam wpieprzac jablka (ktorych
        nie lubie), bo w oregu mojego kontynentu sie bananow nie produkuje?
        No i jezeli wszyscy zaczniemy zrec jabka miast bananow, to
        producenci albo sie tymi bananami udlawia albo zdechna z glodu....
        • iwannabesedated Re: Wskazówka 1 14.08.08, 15:44
          Xurku. Tytuł wątku jest "... dla normalnych", prawda? Normalny, jak chce banana,
          to je banana.
          Ale, jak nie wiesz czy masz ochotę na banana czy na jabłko, to wybierasz jabłko.
          Nie wiesz czy masz ochotę na solę, czy na tilapię - wybierz tilapię.
          I właśnie o to chodzi tutaj - ja tak popatrzyłam, to widzę, że ja też jestem
          bardzo ekologiczna. I wydaje mi się, że tak samo wiele innych osób tutaj. Tylko
          po prostu nie wiemy o tym, bo nas wystraszył i wkurwił okropny PR ekologów.
    • iwannabesedated Wskazówka 2 14.08.08, 15:25
      Im mniej przetworzone jest żarcie, tym bardziej ekologiczne.
      Dlaczego? Vide Wskazówka 1. Im mniej pośredników tym większa część trafia do
      producenta. Dla nas taniej, więcej kasy dla nich. Więcej kasy dla nich więcej,
      taniego żarcia dla nas. Więcej pracy w podupadających terenach rolnych. Więcej
      pracy w podupadających terenach rolnych, mniej darmozjadów i mniej obciążeń
      podatkowych dla nas.
      Na przykładzie kartofla. Kilo kartofla kosztuje 64 centy, kilo kartofla
      mrożonego 1,54 USD, kilo kartofla suszonego 2,20 USD, kilo czipsów 5,70 USD
      (ceny wzięłam z książki, pewnie się różnią od obecnych, ale chodzi o ukazanie
      skali). My wydajemy więcej, producent dostaje mniej. My tyjemy. Producent to
      pierdoli i idzie na bezrobocie, żona do burdelu, z dzieci wyrastają młodociani
      przestępcy.
    • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 15:46
      Xurek, nie truj. Nie masz zrec jablek, bo wtedy wiecej dla mnie
      zostanie:))) Ale sa produkty przy ktorych mozesz zwracac uwage na
      to skad pochodza. Tym bardziej ze zyjesz w tak zdrowym kraju, a i
      Bella Italia za miedzom.

      Stokrotka, przerazila mnie ta perspektywa:
      My wydajemy więcej, producent dostaje mniej. My tyjemy. Producent to
      pierdoli i idzie na bezrobocie, żona do burdelu, z dzieci wyrastają
      młodociani przestępcy.

      Natychmniast zmienie postepowanie, aby zony producentow nie musialy
      sie borsuczyc za piniandz:)))))
    • ewa553 bzdurna ekologia to ta, 14.08.08, 15:51
      ktora w nas czasami wmuszaja. Przyklad: u nas jest obowiazek
      dzielenia smieci. Rozne opakowania zbiera sie do tzw. zoltych
      workow, ktore co dwa tygodnie wystawia sie przed dom. Do tego worka
      wrzucam PRAWIE wszystko co kaza. Ale: puszki po kocim jedzeniu czy
      puszki po sardynkach, ktore to trzebaby najpierw dokladnie wymywac,
      wyrzucam do normalnych smieci. Bo wydaje mi sie ze wyprodukowanie
      czystej wody, ktorej musialabym zuzyc wiele na wymycie tych puszek,
      kosztuje wiecej energii niz zyska sie przez recycling tych puszek.
      Uwazam, ze jestem absolutnie normalna:)))
      • iwannabesedated Re: bzdurna ekologia to ta, 14.08.08, 15:56
        O to chodzi Ewcia. Trzeba zachować zdrowy rozsądek. Ponadto z tym zużyciem wody
        to też moim zdaniem przegiętka. Tak, ja wiem, że ja używam tam 100 litrów
        dziennie a w Indiach używają kubek. Ale u nas akurat wody dostatek, a czasem
        nadmiar. W Indiach (i nie tylko) natomiast używa się hektolitrów wody dziennie
        do nawadniania upraw. Tak samo gnębienie ludzi, żeby ograniczali jeżdżenie
        autami, to nonsens bo gros paliwa zużywane jest właśnie na ten transport
        towarów. Indywidualna motoryzacja to mały procent.
      • kielbie_we_lbie_30 co to "bzdurna ekologia" ? 14.08.08, 16:10
        nie ma "bzdurnej ekologii"
        Sa bzdurne mniemania, poglady o ekologii.

        Co do mycia puszek to tez nie jest to tak bardzo bzdurne o ile ktos
        uzywa zmywarki bo wrzucenie ich i umycie przy okazji nic ekstra nie
        kosztuje. Mycie naczyn jest energochlonne a szczegolnie reczne pod
        bierzaca woda. Ponoc najmniej enrgochlonne jest uzywanie naczyn
        jednorazowych.
        • ewa553 o! fajnie Cie zobaczyc szfedziu! 14.08.08, 16:20
          to mowisz ze mam bzdurne mniemania? Hmmm....
          Uzywam oczywiscie maszyny do mycia naczyn, ale by mi na mysl nie
          przyszlko wsadzac tam puszki po czyms. Nie wiem nawet czy sie nadaja
          do mycia w maszynie, bo nie ma na nich (jak na innych opakowaniach)
          wskazowki na ten temat. Poza tym puszczam z ekologicznych powodow
          maszyne dopiero jak jest pelna. Wiec albo musialabym myc czesciej,
          bo puszki zajely by miejsce, albo wkladalabym je na naczynia, i
          latalyby w czasie mycia obijajac, kaleczac scianki i uszczelki.
          Uwazam ten pomysl za nieciekawy (ale nie bzdurny:)))
        • iwannabesedated Re: co to "bzdurna ekologia" ? 14.08.08, 16:24
          Oj szfedzia, Ty zawsze świętsza niż papież. Jeszcze lepiej dać pojemnik do
          wylizania. Psu lub kotu, nie sobie.
          • xurek Re: co to "bzdurna ekologia" ? 14.08.08, 16:28
            Widze, ze robie sie jeszcze bardziej ekologiczna:

            Ciuchy mam w 90% szyte na miare, z czego wiecej niz polowe szyje
            sama, co pewnie jest super-mega-ekologiczne (tak mniemam :).

            Ogrodek uprawiam, grzyby zbieram (malin nie, bo mam na ogrodku),
            ogorki kwasze, gotujemy prawie codziennie, z kwaszeniem gorzej, bo
            co drugi rok udaje mi sie zasadzic niewlasciwy rodzaj ogorka (czyli
            te grube dlugie kutasy miast tych malych pryszczatych).

            Smieci natomiast (oprocz szkla i papieru) nie sortuje wcale. Szwajc
            daje nam mianowicie opcje sortowania i wywalania do darmowych
            odpowiednich kontenerow badz walenia wszystkiego jak popadnie do
            drogiego „kantonalnego“ worka, ktory dlatego jest drogi, ze zawiera
            oplate za to, ze ktos te smieci potem posortuje. Ja wole placic niz
            miec kuchnie zastawiona bateria koszy na smieci :).

            Problemem w naszym domu sa plastikowe worki, o ktore wciaz sie
            slownie potykamy. Maz na ten przyklad pakuje skorki z pomaranczy to
            takiego wora i potem do smieci, coby mu mrowy w koszu nie buszowaly.
            Ja zas nie pakuje do wora, coby swiata plastikiem niepotrzebnie nie
            zalewac a mrowa w smieciach zupelnie mi nie przeszkadza, bo niby
            dlaczego mialaby?
            • ewa553 im dluzej mysle, 14.08.08, 16:47
              tym bardziej wydaje sie sobie ekologiczna:)))) Bo np. jak ide na
              zakupy na targ to nie kaze sobie pakowac w woreczki, tylko mam koszyk
              z soba (Xur mi te worki przypomnial:))) Rowniez w roznych aptekach
              czy innych sklepach unikam workow jak ognia. Bardzo mi sie zawsze
              podobalo u Amerykanow, ze pakuja w papierowe tytki.
            • ewa553 prosze o kontynuacje tematu! 14.08.08, 16:48
              chyba nie spoczniesz po dwoch punktach?
          • kielbie_we_lbie_30 Re: co to "bzdurna ekologia" ? 14.08.08, 19:32
            iwannabesedated napisała:

            > Oj szfedzia, Ty zawsze świętsza niż papież. Jeszcze lepiej dać pojemnik do
            > wylizania. Psu lub kotu, nie sobie.
            >

            Ja????
            Tylko dajem tipsa jak zrobic...nie znaczy ze sama tak robie ;)
    • iwannabesedated ekologiczne zaskoczenia i niespodzianki 14.08.08, 15:51
      Czy wiesz, że jesteś ekologiczny jeśli:
      Uprawiasz własny ogródek, rośliny na balkonie, kiełki na parapecie?
      Kupujesz ciuchy w lumpeksie albo (!) masz je szyte na miarę?
      Dajesz rzeczy do naprawy?
      Zamawiasz wino od producenta, kupujesz mniód w pasiece?
      Kwasisz ogóry, smażysz dżemy, pieczesz mięso? W ogóle, gotujesz?
      Zbierasz grzyby, poziomki, jagody w lesie?
      Oddajesz ludziom rzeczy których nie używasz? (ja na przykład wykładam
      przeczytane magazyny w hallu w moim bloku)
      • maria421 Re: ekologiczne zaskoczenia i niespodzianki 14.08.08, 17:32
        iwannabesedated napisała:

        > Czy wiesz, że jesteś ekologiczny jeśli:
        > Uprawiasz własny ogródek, rośliny na balkonie, kiełki na parapecie?

        Mam ziola w doniczkach w ogrodku, moze byc?

        > Kupujesz ciuchy w lumpeksie albo

        Jeszcze by tego brakowalo!

        (!) masz je szyte na miarę?

        Tez nie. Nie posiadam dobrej dizajnerki.

        > Dajesz rzeczy do naprawy?

        Zalezy jakie, zelazko, suszarka do wlosow i inne male urzadzenia elektroniczne
        nie warto naprawiac- nowe kosztuja taniej.

        > Zamawiasz wino od producenta, kupujesz mniód w pasiece?

        Wino czesciowo zamawial u producenta moj maz, moja mama dawala mi miod kupowany
        w pasiece.

        > Kwasisz ogóry,

        Nie

        > smażysz dżemy,

        Nie

        > pieczesz mięso? W ogóle, gotujesz?

        Tak

        > Zbierasz grzyby, poziomki, jagody w lesie?

        Nie

        > Oddajesz ludziom rzeczy których nie używasz? (ja na przykład wykładam
        > przeczytane magazyny w hallu w moim bloku)

        Tak.

        To czy ja jestem prosze pani ekologiczna? ;)
        • iwannabesedated Re: ekologiczne zaskoczenia i niespodzianki 14.08.08, 18:07
          Myślę, że jesteś na dobrej drodze. W gruncie rzeczy, ja uważam, że każdy
          powinien sam sobie znaleźć sposób, żeby być ekologicznym. Zgodnie z
          upodobaniami i temperamentem.
    • maria421 Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 17:43
      Podoba mi sie "Ekologia dla normalnych". Wreszcie cos normalnego zamiast histerii.
      "Ekologia dla zaangazowanych" (bo nie chce powiedziec nienormalnych) ma
      natomiast wszystkie znamiona religii- ma wlasnych prorokow, ma wiernych, ma
      przepowiednie konca swiata i wiecznego potepienia jezeli grzeszna ludzkosc sie
      nie nawroci, nie wykaze zalu i nie odpokutuje.


    • iwannabesedated Wskazówka 3 14.08.08, 18:22
      Nie robić więcej dzieci niż się może utrzymać/wychować.
      Bo co by tu nie gadał o globalnym ociepleniu, zatruciu środowiska i dziurze
      ozonowej, to głównym problemem ekologicznym jest eksplozja demograficzna gatunku
      ludzkiego. O ile powiedzmy to zajęło 110 lat żeby wyprodukować 1 mld. ludzi
      (między 1820 a 1930), to obecnie zajęło to tylko 11 lat. A przybywa ich głównie
      w miejscach gdzie nie ma żarcia i nie ma pracy.
      Ludzi przybywa także w wielkich ośrodkach miejskich, które potrafią liczyć 10
      albo i 20 a może nawet 30 milionów ludzi.
      Tak więc wszyscy tu na tym forum jesteśmy albo super ekologiczni, bo nie mamy
      dzieci wcale, albo jedno, a maks dwa. I coś mi się widzi, że żaden forumowy
      zstępny jeść nie woła, ani też na kryminalistę czyteż analfabetyka nie wyrasta.
    • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 18:30
      uwazam za rzecz normalna, ze najwiecej dzieci plodzi sie tam, gdzie
      ludzie nie maja ani zarcia ani pracy. Maja duzo czasu, nic do
      roboty, zadnych przyjemnosci, wiec cos im sie nalezy, prawda?
      Jakas mala, niewinna przyjemnosc.
      • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 19:14
        Ależ skąd, tu nie o żadną przyjemność chodzi, Tobie Ewcia tylko kwiatki w głowie:)
        Cały paradoks polega na tym, że motywacja jest często ekonomiczna właśnie.
        Dziecko jest postrzeganie jako użyteczne, bo można je wysłać do pracy, może
        wykonywać prace w gospodarstwie, i może zapewnić bezpieczną starość.
        Druga motywacja, to spełnienie ról społecznych. Prawdziwa kobieta to płodna
        kobieta, i tak samo prawdziwy mężczyzna to płodny mężczyzna.
        Piszę tu o społecznościach Trzeciego Świata ofkos.
        Ale dość o tym, ja sobie na razie robię przerwę na upieczenie papryk
        faszerowanych mięsem. Popijając piwem Peroni nastro azzurro, i to jest
        przyjemność wcale nie mała i nie wiem czy niewinna.
        • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 19:18
          ok. ide ugotowac fasolke. tutejsza!!
        • xurek Re: Ekologia dla normalnych. 14.08.08, 20:04
          zgadzam sie w stuprocentach ze Stokrotka. Dzieci nalezy produkowac,
          jezeli wogole, tylko w ilosciach aptekarskich. Ja dzisiaj wieczorem
          mam wlasnie trzy zamiast jednego, wszystkie meskie w przedziale
          wieku 7-12 i wlasnie wypchalam ich razem z mezem do ogrodka,
          zamknelam drzwi na taras i ucieklam. Boze, co za ryk i zawierucha!
          Jak ja to przezyje do jutrzejszego poludnia?

          A na powaznie, to eksplozja demograficzna jest najwiekszym problemem
          naszej planety. Gdyby nas tu wszystkich bylo 6 milionow miast 6
          miliardow to kazdy moglby sobie byc taki nieekologiczny jak chce i
          tez byloby OK.
          • go.ga Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 13:49
            >zgadzam sie w stuprocentach ze Stokrotka. Dzieci nalezy produkowac,
            >jezeli wogole, tylko w ilosciach aptekarskich.

            > A na powaznie, to eksplozja demograficzna jest najwiekszym problemem
            > naszej planety. Gdyby nas tu wszystkich bylo 6 milionow miast 6
            > miliardow to kazdy moglby sobie byc taki nieekologiczny jak chce i
            > tez byloby OK.

            A nas tu ciagle strasza, ze spoleczenstwo sie starzeje i kto bedzie na nasze emerytury robil.
    • roseanne Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 00:15
      kurcze ,wyjdzie na to ze ja ekologicznie sie prowadze na medal :)

      zakupy na targu bezposednio od farmerow
      plyny do czyszczenia tylko biosierozkladajace
      szmatki prane, a nie papirowe reczniki
      ziola tez w doniczkach rosna
    • luiza-w-ogrodzie Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 05:12
      Przeciez to normalne zachowania typu "want not waste not" i chyba
      wiekszosc ludzi jakich znam zachowuje sie ekologicznie.

      O oszczednosci wody juz pisalam: Wode z plukania warzyw i miesa
      uzywac do podlewania. Jak i wode z wanny (mozna tez nia splukiwac
      toalete). Uzywac proszkow do prania bez fosforu. Ladowac zmywarke do
      pelna.

      O recyclingu tez bylo: sortowac odpady a co sie da wykorzystac.
      Kompostowac. Prac szmatki. Na forum "Ogrody" regularnie wysmiewano
      mnie za uzywanie kubeczkow po jogurcie jako doniczek na siewki a
      drucianych pojemnikow ze starej lodowki jako oslony przeciwko ptakom.

      Jesc produkty lokalne i to co rosnie w sezonie. Nigdy nie kupujemy
      warzyw i owocow spoza Australii i rzadko spoza stanu (glownie banany
      i mango). Zaczelam hodowac wlasne (ma ktos ochote na 10 kg
      pomaranczy?).

      Nie spalac za duzo benzyny. Nasza rodzina powoli przesiada sie na
      rowery. Buszmen od dawna jezdzi 6km do pracy, corka jezdzi rowerem
      na zakupy, do znajomych, do biblioteki i na lekcje trabki. Ja na
      razie chodze pieszo, bo ciagle nie mam czasu kupic roweru.
      Samochodem jezdze do pracy, bo inaczej sie nie da.

      Popierac lokalne biznesy i uslugi, zeby nie trzeba bylo placic na
      transport dobr z dalszej odleglosci.

      Uzywac rak: do konstrukcji bizuterii, gotowania, pracy w ogrodzie,
      dzielenia sie ekologicznymi pomyslami na internecie.

      Wykastrowac wszystkie koty i psy.

      Tanczyc.

      Pic duzo wody (H2O).

      Wstawac ze Sloncem i z nim sie klasc (przynajmniej poza okresem
      zimy).

      Zycie jest piekne.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • maria421 Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 09:05
        Przedwczoraj byl u mnie kominiarz i zapytal od kiedy mam nowe ogrzewanie,
        zanotowal i powiedzial ze wobec tego nie bedzie juz u mnie komina czyscil. Bo z
        mojego komina juz dym nie leci.
        Moj wklad w ochrone srodowiska: 6 tys. Euro.
        ;)

        Czy ci z Was ktorzy mieszkaja w cieplych klimatach maja panele sloneczne na dachach?
        Nie? to nie jestescie ekologiczni:)

        Do normalnej ekologii powinno nalezec tez ze butelki plastikowe po wodzie
        mineralnej oddaje sie do sklepu a sklep do producenta, a nie wyrzuca.
        • jutka1 No przeciez 15.08.08, 09:23
          No przeciez nie kazdy moze wszystkich punktow, ale zawsze mozna niektore.
          Dzieci nie naplodzilam, szmatek w kuchni uzywam, butelki-plastiki-papier daje do
          recyclingu (przy okazji: butelki plastikowe trzeba osobno, a ich nakretki
          osobno), problem mam z zywnoscia.
          Bo po pierwsze: nawet jak kupuje na targu w Paryzu (zazwyczaj), to rzadko sie
          zdarza, zeby owoce etc. byly oznaczone, skad sa. Wprawdzie lubie kupowac to, na
          co akurat jest sezon, ale czy ja wiem, ile kilometrow toto podrozowalo zanim
          dotarlo na paryski targ?
          Po drugie: co z cytrusami czy pasiflora, ktore lubie? Czy z przyprawami etc.
          azjatyckimi?
          Dobrze chociaz, ze nie kupuje polproduktow i jesli juz to gotuje tradycyjnie.

          Nie mam zmywarki i miec nie bede (nie ma miejsca), ale jak myje naczynia, to H2O
          sie nie leje podczas czynnosci mycia.

          Czyli za niektore rzeczy mam dwoje, za niektore piatke, i srednia wychodzi na
          cztery minus albo trzy plus.
          • ewa553 i o to chodzi! 15.08.08, 10:16
            Iwana zapodala wontek o ekologii dla normalnych, a nie dla fanatykow.
            • jutka1 Re: i o to chodzi! 15.08.08, 10:19
              No wlasnie dlatego to napisalam.
              Wszystkiego chyba sie nie da, ale jesli kazdy zrobi "potroszku", to juz bedzie
              lepiej. :-)
              • jutka1 Re: i o to chodzi! -- PS 15.08.08, 10:30
                Ale robienia kompostu to juz odmawiam. Kazdemu wedlug potrzeb ;-)))
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 11:08
        Gdybym miala jesc owoce i warzywa wyprodukowane lokalnie to bym
        jadla jedynie truskawki dwa tygodnie w roku hehehe.
        No dobra, mam ogorki, kabaki, fasolke i marchewke na dzialce w lato.

        Wode z mycia-plukania tez na dzialke nosic nie bede ;)

        A w ogole to sadze ze zdrowy rozsadek jest tu najwazniejszy. U nas w
        miescie jakis "madry" polityk wymyslil sobie zeby wprowadzic nowy
        pojemnik na kartoniki po mleku. Kartoniki najpierw nalezalo wyplukac
        potem rozerwac sciagnac folie i tak rozlozony pakunek skladac w
        odpowiednim pojemniku w budynku na smieci. Smich na sali po
        prostu...Woda kosztuje (o kosztach ekologicznych tu mowie) to raz
        nawet zimna a dwa...kto tyle czasu bedzie poswiecal na sortowanie
        smieci? Mialam to gdzies od poczatku stwierdzajac ze moje smieci
        jada do spalarni z nowoczesnym oczyszczaniem wytwarzajac cieplo dla
        miasta...a nasi (zakladowi) ludzie od srodowiska obliczyli ze
        spalanie jest najbardziej ekologiczne w tym akurat przypadku.
        Pomysl ten upadl bardzo szybko gdyz niewielu ludzi stosowalo sie do
        glupiego pomyslu durnego polityka ktory chcial sie jedynie wykazac
        ze cos robi.
        • ewa553 Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 11:21
          a nie moglas kartonikow myc w maszynie?:))))
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 11:50
            I tak nie zadalabym sobie trudu (leniwa strasznie jestem) aby je
            rozpruwac i sciagac folie wiec jaki sens bylby wstawic do zmywarki
            karton z obcietym jedynie rogiem?
            • ewa553 Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 12:34
              ja moje kartoniki po mleku myje w maszynie, wycinam oczka i mam
              klosze na lampy. a w puszkach po kocim jedzeniu (po wymyciu w
              maszynie) sadze roslinki, wyglada to lepiej, oryginalniej jak w
              wazonikach.
              a plastikowe butelki po wodzie, ktore nie wymagaja tak gruntownego
              mycia, obcinam na wys. ok. 10 cm i mam wspaniale szklanki dla gosci.
              Reszte (butelek) oddaje do skupu. Doszlam tez do wniosku ze mycie
              okien zuzytymi, dziurawymi T-Shirtami jest bardziej ekologiczne od
              dotychczasowego mycia papierem kuchennym. Dac Wam jeszcze pare
              innych pomyslow?
              • iwannabesedated Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 16:50
                Okna najlepiej myć starymi majtkami.
                • kielbie_we_lbie_30 Re: Ale o ssssooo chozzziii? 15.08.08, 16:56
                  Zamiast podpasek czy tamponow uzywac stare przescieradla albo bez
                  gaci chodzic, niech cieknie na ziemie.
                  Zamiast papieru toaletowego uzywac lisci.
                  Skonczyc z dezodorantami, mydlami, perfumami i kosmetykami i uzywac
                  np. buraka zamiast rozu, papieru sciernego zamiast mydla i
                  dezodorantu...
    • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 12:49
      slonine kupowac tylko ze skora! Skora ta najpierw wygotowana
      (wspaniala zupe z gwozdzia mozna na niej zrobic), mozna nastepnie
      przywiazac rzemykami do stop i juz mamy gotowe sandalki tzw. rzymki.

      rajstopy w ktorych polecialy oczka mozna lepiej wykorzystac, niz
      wyrzucac. Mozna w nich przechowywac tzw. rozne roznosci. Zaleta: na
      pierwszy rzut oka widac gdzie co jest schowane.
      • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 15:28
        Teściowa suszyła skórki pomarańczowe, żeby z nich zrobić "pyszny" napój - już
        to widzę, z tymi wszystkimi chemikaliami co je cytrusy w skórach mają. Na
        szczęście do "napoju" nie dochodziło. Tylko się te skóry z pawlaczy na łeb sypały.
        Moja Babcia ze starymi pończochami wypychała poduszki ozdobne. Bardzo
        niewygodne. Ale starymi rajtkami, a właściwie paskami z nich najświetniej się
        podwiązuje pomidory! Mocne, a nie kaleczy krzaków, hehehe...
        Apropos, pamiętacie kankę? Taki pojemnik na płyny z rączką metalową? Właśnie
        przypomniało mi się bo w czeskim filmie kupili sobie piwa do kanki. Z kanką
        chodziłam u Babci do sąsiada po mleko. Możaby więc przywrócić instytucję kanki,
        i do tej kanki kupować mleko, piwo, coca-colę...
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 16:43
        A najlepiej to nic nie kupowac ;)
        • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 16:51
          Najlepiej nic nie kupować, nie pracować i żyć czerpiąc energię Ziemii poprzez
          gołe stopy.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 16:58
            A po co zyc? Najlepiej zdychnac i juz :(
            • jutka1 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 17:06
              kielbie_we_lbie_30 napisała:

              > A po co zyc? Najlepiej zdychnac i juz :(
              **********
              Co tez i niniejszym mam zamiar uczynic.
              :-////
              • maria421 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 18:21
                jutka1 napisała:

                > kielbie_we_lbie_30 napisała:
                >
                > > A po co zyc? Najlepiej zdychnac i juz :(
                > **********
                > Co tez i niniejszym mam zamiar uczynic.
                > :-////
                >
                Ani mi sie waz!
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 18:27
                jutka1 napisała:

                > kielbie_we_lbie_30 napisała:
                >
                > > A po co zyc? Najlepiej zdychnac i juz :(
                > **********
                > Co tez i niniejszym mam zamiar uczynic.
                > :-////
                >


                A czymu to?
                • jutka1 Re: Ekologia dla normalnych. 15.08.08, 22:49
                  No przeciez kiedys zdychne, tak czy nie? :-)
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 14:01
                    Aha...siem zastanawialam bo ja nie mam takiego zamiaru ale przyjdzie mi na to i tak.
      • go.ga Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 13:51
        Niedawno czytalam porade, i nie byl zart, ze nalezy w chalupie utrzymywac temperature 18,5 i siedziec pod kocem, jesli komus zimno.
        • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 13:54
          nie uwazam zeby to bylo zle, goga. Osobiscie tez wole sie cieplej
          ubrac, a oddychac chlodniejszym powietrzem.

          LUIZA!!!! Rany Boskie, co ja narobilam!!!! Chyba spac przez to nie
          bede mogla......
          • go.ga Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 14:00
            ewa553 napisała:

            > nie uwazam zeby to bylo zle, goga. Osobiscie tez wole sie cieplej
            > ubrac, a oddychac chlodniejszym powietrzem.
            >

            No ale bez przesady! Ja tez nie siedze w zimie w domu w podkoszulku tylko w swetrze, ale przeciez nie bede chodzila w kurtce ani siedziala dodatkowo pod kocem.
            Chlodna mam tylko sypialnie, bo sie wtedy najlepiej wysypiam.
            • jutka1 Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 14:06
              A skad sie wzielo to 18.5 stopnia?
              • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 14:07
                nie wiem jaka mam temperature w mieszkaniu w zimie, przyznaje.
                Ale jak teraz na dworze jest 18 stopni, to chodze w shircie i jest
                dobrze.
                • go.ga Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 14:15
                  ewa553 napisała:

                  > nie wiem jaka mam temperature w mieszkaniu w zimie, przyznaje.
                  > Ale jak teraz na dworze jest 18 stopni, to chodze w shircie i jest
                  > dobrze.

                  W lecie sie chyba jednak inaczej temperature odczuwa. Tak mi sie wydaje ;-) Poza tym chyba kazdy ma inna wrazliwosc na zewnetrzna temperature.
                  W zimie mam w chalupie 21 stopni, w sypialni 18-19.
              • go.ga Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 14:11
                jutka1 napisała:

                > A skad sie wzielo to 18.5 stopnia?
                >
                A nie mam pojecia, dlaczego akurat tyle nam radza. To nie jest rada dotyczaca optymalnej dla zdrowia/samopoczucia temperaturu w mieszkaniu tylko oszczedzania energii.
                • jutka1 Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 14:13
                  Nie lucie, jak jest mi zimno w domu. Po zimno wychodze na zewnatrz.
                  Chlod owszem, ale latem podczas upalow :-)))
                  • jutka1 "Nie luBie" mialo byc :-D ntxt 18.08.08, 14:14


                    • go.ga Re: "Nie luBie" mialo byc :-D ntxt 18.08.08, 14:16
                      Ja tez nie lubie w domu marznac i takie porady to ekolodzy sobie moga wsadzic ;-)
                      • jutka1 Re: "Nie luBie" mialo byc :-D ntxt 18.08.08, 14:18
                        Z mojej strony pelna zgoda :-)))
          • luiza-w-ogrodzie Re: Ekologia dla normalnych. 19.08.08, 02:49
            ewa553 napisała:

            > LUIZA!!!! Rany Boskie, co ja narobilam!!!! Chyba spac przez to nie
            > bede mogla......

            I slusznie, moja droga, wyrzuty sumienia nie dadza Tobie spac a
            duchy ugotowanych dzdzownic beda Ciebie przesladowac po nocach
            dopoki nie odkupisz win zalozeniem luksusowej robaczarni :o)

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            Australia-uzyteczne linki
        • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 18.08.08, 15:11
          Jeszcze raz powtarzam. To jest wątek "...dla normalnych". Normalny olewa tego
          typu porady, tak samo jak poradę aby ze starych majtek uszyć sobie gustowny
          kołnierzyk.
          Co do emerytur to w dobrze działających systemach na swoją emeryturę każdy
          pracuje sam. Nawoływanie do rozrodu w celu łatania niewydolnych systemów
          socjalnych to baj mi robienie z ludzi wała.
        • luiza-w-ogrodzie Siedziec pod kocem, jesli komus zimno czytajac to! 19.08.08, 03:05
          Nie znosze duzych roznic temperatur miedzy wnetrzem domu a pogoda na
          zewnatrz. Generalnie najbardziej lubie spac w cieplym lozku
          ustawionym w bardzo zimnym pokoju (w Polsce spiac przy otwartym
          oknie kilka razy wymrozilam rosliny doniczkowe w sypialni -
          bynajmniej nie na parapecie). Spanie cieplym spiworze w namiocie
          pokrytym sniegiem albo szronem to najlepsze spanie jakie moze byc!

          Zima gdy na dworze jest przymrozek, rano w najzimniejszej sypialni
          jest 12-13 stopni. Po wyjsciu z lozka (spod puchowej koldry)
          chodzimy po domu w pizamach (pokoje dzienne i kuchnia sa cieplejsze -
          nagrzane piecykiem). Do ogrodu tez wychodze w pizamie a czesto i
          boso, nawet po szronie. Corka wiekszosc roku chodzi po domu i
          ogrodzie boso - ma bladofioletowe stopy, czasem z zimna nie czuje ze
          sie skaleczyla w ogrodzie. Wogole nie choruje.
          Nie wlaczamy zadnego ogrzewania az do powrotu do domu wieczorem,
          kiedy pale w piecyku.

          Latem w czasie upalow ponad 35 stopni otwieramy okna noca, zamykamy
          je rano, zeby nie wpadalo przez nie gorace powietrze, opuszczamy
          rolety i zewnetrzne markizy. Nie mamy klimatyzacji, nawet nie
          uzywamy wiatrakow. W najwieksze goraco klade kilka blokow lodu z
          zamrazarki na kafelkowej podlodze pod obydwoma drzwiami wejsciowymi
          (wowczas ewakuujemy kroliki do domu zeby sie nie ugotowaly). Czego
          nie znosze latem, to robienia zakupow i chodzenia do kina - wszedzie
          jest lodowata klimatyzacja i latwo sie przeziebic.

          Teraz mozecie wyjsc spod kocow :o)
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
    • iwannabesedated Marysiu 15.08.08, 13:00
      Mam absolutnie dosyć Twoich oskarżycielskich, agresywnych zachowań.

      Ten wątek został założony dlatego, że mam (i sądzę, że nie ja jedna ) dosyć
      osób, które twierdzą iż jeśli nie spełniam jakichś określonych przez nich
      warunków, to jestem nieekologiczna i be. A Ty przychodzisz tutaj i robisz
      dokładnie to samo.

      Tego typu wypowiedzi nie są tutaj mile widziane.
      • maria421 Re: Marysiu 15.08.08, 13:32
        Stoktrotko, ale ze sie zapytam "ossssochodzi"?

        Ze nie masz panelow slonecznych? ja tez nie mam :)
        • ewa553 kompost 15.08.08, 13:54
          widze ze nikt nie ma ochoty na moje wyglupy, nikt sie nie dolaczyl,
          to wracam do normalnosci.
          Jutka, kompostowi powiedzialas stanowcze nie. Dlaczego? Czy sie
          brzydzisz? No, teraz w Paryzewie temat upadl, ale przeciez bylas tak
          dlugo "na roli" w Polsce i co robilas z odpadkami przy gotowaniu?
          Choc gotuje tylko dla siebie, to mam tego naprawde mnostwo. W
          okresie przedogrodkowym, tez sie brzydzilam. Pamietam jak mi Kras
          proponowal dodanie kompostu do doniczek, to bylo mi mdlo. Z
          kompostem kojarzylam jakies smierdzace resztki. Tymczasem do ogrodu
          nabylam biologiczny komposter, ja do niego wrzucam wszystko od lupin
          z ziemniakow, do filtrow kawowych, a co sie w nim dzieje, tego nie
          widze, nie czuje. Ale jak po dwoch latach wrzucania wyjelam przez
          dolna klapke wspaniale urodzajna ziemie, to wiedzialam ze warto.
          I to tylko z odpadkow, ktore bym normalnie wrzucala do smieci!
          Luizo, jestem pewna ze tez masz kompostnik. Opowiedz prosze jaki!
          • luiza-w-ogrodzie Re: kompost 18.08.08, 05:37
            ewa553 napisała:

            > Luizo, jestem pewna ze tez masz kompostnik. Opowiedz prosze jaki!

            He he he, za zbyt detaliczne opowiadanie o komposcie bywalam
            odsadzana od czci i wiary. Wrzuc w wyszukiwarke "luiza-w-ogrodzie"
            i "kompost" :o)

            Wracajac do Twojego pytania, do przerabiania odpadkow uzywam robacza ferme (do ktorej wrzucam cienkie obierki
            warzywne i drobno pokrojone skorki od bananow a wyjmuje "sok z
            robakow") i tradycyjny trzykomorowy kompostownik z blachy
            falistej (na duze objetosciowo odpadki: skoszona trawe, suche
            liscie, zmielone galazki, slome z kroliczymi bobkami, warzywne i
            owocowe resztki z kuchni, nie nablyszczane papiery i tektury).
            Przerobienie kompostu trwa ok. 6 tygodni w lecie i 3 miesiace w
            zimie.
            Kompostownik i willa robakow stoja przy plocie pod drzewami,
            zasloniete ich zwisajacymi galeziami.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            Australia-uzyteczne linki
            • ewa553 Re: kompost 18.08.08, 09:21
              a to mnie zaciekawilas! Ja robie kompost wrzucajac do pojemnika
              (taki extra, gdzie powstaje wysoka temp.wiec wszystko odbywa sie
              predko) wszystko co sie na kompost nadaje. Mowiac szczerze blizszy
              kontakt z kompostem jeszcze nie przerobionym nie pociaga mnie:)))
              Ale zaciekawilo mnie to urzadzenie o ktorym piszesz i ktorego
              zdjecie obejrzalam. Przede wszystkim u nas sie wszedzie mowi/pisze,
              ze do kompostu nie wolno dawac skorek owocow cytrusowych, wiec
              pomyslalam ze zaden egzota tam nie powinien wyladowac, a Ty piszesz
              o skorkach z bananow.... I co to za sok, widzialam w urzadzeniu
              faktycznie kurek i nic nie rozumiem. U mnie sie to wszystko zamienia
              w ziemie kompostowa, a u Ciebie wycieka? I co z tym robisz: dodajesz
              do innego kompostu, czy podlewasz tym cos? Prosze o szczegoly!
              • luiza-w-ogrodzie Re: kompost 18.08.08, 12:18
                ewa553 napisała:

                > a to mnie zaciekawilas! Ja robie kompost wrzucajac do pojemnika
                > (taki extra, gdzie powstaje wysoka temp.wiec wszystko odbywa sie
                > predko) wszystko co sie na kompost nadaje. Mowiac szczerze blizszy
                > kontakt z kompostem jeszcze nie przerobionym nie pociaga mnie:)))

                Kazdy stos organicznej materii o objetosci co najmniej 1m szesciennego i
                odpowiedniej proporcji azotu i wegla bedzie sie samoistnie rozgrzewal do 55-60
                stopni (reakcje aerobowe). Po tygodniu gdy przestygnie nalezy go przerzucic,
                znow sie rozgrzewa i tak ze trzy razy. Po szesciu tygodniach masz kompost. U
                mnie tak sie dzieje, gdy wrzuce trawe z koszenia 600m kw. trawnika plus suche
                liscie i slome od krolikow. Inna forma fermentacji to beztlenowa (abo "zimna"),
                gdy dodaje sie male ilosci materialu i nie przewraca go w celu dotlenienia.
                Kompost powstaje wowczas znacznie dluzej.

                > Ale zaciekawilo mnie to urzadzenie o ktorym piszesz i ktorego
                > zdjecie obejrzalam.

                Zadne urzadzenie, tylko dwa pudelka plastikowe wstawione jedno w drugie(mozna
                uzywac do tego celu np. starej wanny z rurka podlaczona do wylotu). W dolnym
                pudle zbiera sie nadmiar plynu wyciekajacego z gornego pudelka w ktorym sa
                robaki na podkladzie z tektury i namoczonego wlokna kokosowego a na to wkladam
                cienkie lub drobno pokrojone obierki z owocow i warzyw, zuzyte papierowe
                reczniki i chusteczki do nosa.

                >Przede wszystkim u nas sie wszedzie mowi/pisze,
                > ze do kompostu nie wolno dawac skorek owocow cytrusowych, wiec
                > pomyslalam ze zaden egzota tam nie powinien wyladowac, a Ty piszesz
                > o skorkach z bananow....

                Skorki bananowe sa idealne dla robakow (oraz dla pomidorow) - maja duzo potasu i
                szybko sie rozkladaja. Nie mylic z cytrusami - to tak jak pomylic jablko z
                truskawka :o) Do kompostu mozna wlozyc WSZYSTKO, ale ja wkladam tylko resztki
                roslinne (wlacznie z cytrusami) i rosliny przerobione przez kroliki; zadnego
                miesa ani tluszczu zwierzecego, ktore wabia gryzonie no i smierdza. Za duzo
                resztek z cytrusow moze zakwasic kompost no i rozkladaja sie wolno, bo sa grube;
                w takiej sytuacji kompost mozna "oslodzic" przez dodanie dolomitu.

                >I co to za sok, widzialam w urzadzeniu faktycznie kurek i nic nie rozumiem. U
                mnie sie to wszystko zamienia w ziemie kompostowa, a u Ciebie wycieka? I co z
                tym robisz: dodajesz do innego kompostu, czy podlewasz tym cos? Prosze o szczegoly!

                Robaki powoli zjadaja resztki i produkuja to, co wszystkie istoty zywe produkuja
                po konsumpcji ;o) Deszcz, ktory swobodnie wlewa sie do pudelka przez
                dziurkowana pokrywe przemywa warstwe tych organicznych odpadow i zbiera sie w
                dolnym pudelku jako brazowa, bezwonna ciecz. Jest to najlepszy w swiecie plynny
                nawoz (mowie serio - chemicy nie wymyslili nic lepszego). Trzeba go rozcienczyc
                woda do koloru slabej herbaty i podlewac ta mieszanka rosliny ogrodowe i doniczkowe.

                Mam nadzieje ze zaspokoilam Twoja ciekawosc - polecam mala ale tresciwa ksiazke
                p.t. "Compost. The natural way to make food for your garden" autor: Ken
                Thompson. Warta przetlumaczenia na inne ludzkie jezyki - sprawdz czy jest
                dostepna w jez. niemieckim :o)

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                Australia-uzyteczne linki
                • ewa553 Re: kompost 18.08.08, 13:06
                  poszukam ksiazki o komposcie, a jak. Zaciekawilas mnie.
                  Nie pomyslalam ze banan to cytrus:)))) Poniewaz jednak o cytrusach
                  byla mowa, wiec myslalam, ze wszystkie zamorskie egzoty szkodza
                  kompostowi:)))
                  Robaki: ty je tam wkladasz, czy same sie tam dostaja? Jakie robaki:
                  glisty? Moj ogrod jest moze za maly na takie extrasy - mam tylko
                  300qm, w tym domek. Ale lubie eksperymenty, wiec moze bym to gdzies
                  na zapleczu gospodarczym postawila? Skoro mowisz, ze nie pachnie...
                  Wyjasnij mi prosze jeszcze sprawe tego robactwa. Z ogrodniczym
                  pozdrowieniem....
                  • luiza-w-ogrodzie Re: kompost 18.08.08, 13:17
                    To nie sa zwykle dzdzownice (ktore zyja w glebie) tylko robaki ktore w naturze
                    zyja w opadlych lisciach i sciolce. U nas uzywa sie "tiger worms" znanych w
                    Polsce jako dzdzownica kalifornijska (EISENIA FETIDA) i "red worms" (LUMBRICUS
                    RUBELLIS) i takie same Ken poleca w swojej ksiazce. Kupuje sie je zazwyczaj w
                    pudelkach po 500-1000 sztuk.

                    A teraz ide spac, mam nadzieje ze robaki nie beda mnie nawiedzac we snie. A Ty w
                    miedzyczasie sprawdz ogrodnicze strony internetowe, np ta:
                    www.haczyk.pl/forum/printview.php?t=2678&start=60&sid=76317e32e537dd5daca31d175fe7336e
                    ..powinna Ciebie na jakis czas zajac ;o)

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                    Australia-uzyteczne linki
                    • luiza-w-ogrodzie Robaki raz jeszcze 18.08.08, 13:25
                      Robaki moga zyc po kilkanascie lat, jesli sie je dobrze traktuje. Lubia
                      zaparzone torebki od herbaty i fusy od kawy (ale bez cukru i smietany - to
                      przyciaga mrowki). Mam tez specjalna diete dla nich, jesli chcesz je szybko
                      utuczyc do rozmiarow przynety na ryby :o)

                      Teraz NAPRAWDE ide spac - robaki beda mi sie snily jak nic...

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                      Australia-uzyteczne linki
                    • ewa553 Re: kompost 18.08.08, 13:27
                      zanim zaczne grzebac w internecie donosze, ze kalifornijskie
                      dzdzownice mozna u nas dostac w sklepie zoologicznym. Czy myslisz ze
                      gdybym je wpuscila (ile?) do tego mojego termicznego kompostownika,
                      to by popracowaly? Od czasu do czasu wrzucalam tam normalne
                      dzdzownice, co mi sie napatacztaly przy grzebaniu w ziemi, ale
                      ciekawe: jak wybieram potem gotowy kompost/ziemie, to sladu po nich
                      nie ma....
                      • luiza-w-ogrodzie Ewo, ugotowalas biedne robaki 18.08.08, 13:33
                        ewa553 napisała:

                        > zanim zaczne grzebac w internecie donosze, ze kalifornijskie
                        > dzdzownice mozna u nas dostac w sklepie zoologicznym. Czy myslisz ze gdybym je
                        wpuscila (ile?) do tego mojego termicznego kompostownika, to by popracowaly? Od
                        czasu do czasu wrzucalam tam normalne dzdzownice, co mi sie napatacztaly przy
                        grzebaniu w ziemi, ale ciekawe: jak wybieram potem gotowy kompost/ziemie, to
                        sladu po nich nie ma....

                        aaaa, trzymajcie mnie, wsadzasz dzdzownice do TERMICZNEGO kompostownika a jak
                        juz sie ugotuja to sie dziwisz ze ich nie ma??? Co na to Towarzystwo Opieki Nad
                        Zwierzetami? Robakow sie nie podgrzewa, chyba ze w celach kulinarnych :o)
                        Dobra, do trzech razy sztuka, trzecie podejscie do pojscia spac, bo sie
                        zarobacze od tego watku...
                        Luiza-w-Ogrodzie
                        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                        Australia-uzyteczne linki
        • iwannabesedated Re: Marysiu 15.08.08, 15:19
          Hehehe, to żart miał być? To ja nie załapałam. Myślałam, że masz owe panele i
          nas tu sztorcujesz. To przepraszam. To ja tego... Hehehe...
          • ewa553 panele 15.08.08, 15:24
            az boje sie powiedziec: w przyszlym roku czyli od lutego, moj dom
            bedzie modernizowany. M.in. zakladaja panele na dach... Na swoje
            usprawiedliwienie mowie od razu, ze nie moj dom, nawet nie moje
            mieszkanie, tylko wynajete:))))
            • iwannabesedated Re: panele 15.08.08, 15:33
              Ewcia, jak bym miała dom, to bym se założyła full wypas - panele, wiatrak na
              prąd i wywierciłabym studnie coby mieć własną wodę. Bo dobrze samowystarczalnym
              być i odciąć się od pasożytów-monopolistów. Eko-sraczyk pewnie też, coby
              przerabiał kupę na brykiety. Tymi brykietami można potem w piecu palić albo dom
              zbudować, albo może jak faraon lub Japonka, z takim brykietem spać pod głową -
              zdrowe bardzo.
          • maria421 Re: Marysiu 15.08.08, 15:47
            iwannabesedated napisała:

            > Hehehe, to żart miał być? To ja nie załapałam. Myślałam, że masz owe panele i
            > nas tu sztorcujesz. To przepraszam. To ja tego... Hehehe...

            Niezamaco, Stoktrotko:)
            U nas pierwszy znak ekologicznego domu to takie kukuryku wystajace z komina
            (znaczy ze nie kopci); posiadam od marca, ale nie dlatego zem wielka ekolozka,
            tylko dlatego ze stary piec ogrzewczy wyzional ducha i nie mialam innego wyjscia
            jak sie zmodernizowac.
            Drugi znak to panele. Corcia mowi ze jak ona kiedys sobie dom pobuduje to panele
            musowo maja byc.
            Ja pewno pozostane bez paneli.
    • amaroola Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 06:45
      nie wiem, czy jestem normalna ;)

      chyba nie, bo sie normalnie wk.. kiedy widze ekologiczny bezsens
      wokol mnie..

      dla mnie wazny jest common sence - czyli: nie chce wykorzystywac
      wody po kapieli w wannie do splukiwania toalety, ale chcialabym miec
      mozliwosc do podlewania nia moich 3 grzadek w malenkim ogrodku
      - i wkurza mnie, ze musze miec jakies tam 'council approved'
      pozwolenia na podlaczenie rurki, coby woda z mojej wanny i umywalki
      na pierwszym pietrze splywala sobie na grzadki zamiast do
      publicznych sciekow :))

      w supermarkecie kupuje swieze warzywa (bo mieszkam na Australijskiej
      prowincji, gdzie pojecie czegos takiego, jak ryneczek warzyywny,
      praktycznie nie istnieje), czasami w czasie niedzielnej wyprawy
      gdzies tam korzystam z przydomowych stoisk lokalnych farmerow i
      kupuje co popadnie.

      W supermarketach zzymam sie na fakt, ze przed wejsciem tam (w
      miesiacach uwazanych tu powszechnie za zimowe - temp 20-25 celsjisza
      na zewnatrz) musze zakladac sweter, bo klimatyzacja leci na maksa -
      tak samo jak przy 40 stopniach - i dobija mnie swiadomosc, ze to
      wlasnie ja place za koszty uzywania tej klimatyzacji i watpliwej
      wygody plynacej z tego faktu.

      owszem, kupuje kawe,herbate, indyjskie pikle (kiedys robilam sama,
      ale teraz mi sie nie chce) i czasami calkiem ekstrawagancko -
      warzywo egzotyczne: korzen selera, no i ziemniaki

      pozwalam sobie tez na chinskie suszone kielbaski i grzyby, ryz z
      Tajlandii i przerozne przyprawy

      poza ciastem francuskim, zadnych gotowych produktow "ready to eat'
      Odpadki domowe zakopuje w kompostowej czesci mojego malego ogrodka


      sortowanie smieci w Au prawie nie istnieje, wiec sserce mi sie
      kraje, bo przyzwyczajona jestem do czasow, kiedy w PL moja mama (w
      domku jednorodzinnym - 2 osoby) placic musiala za wywoz jednej
      puszki na smieci 2-3 razy do roku...a moje smieci wywoza raz w
      tygodniu - i zdaje sobie sprawe ze wiele z nich mozna by
      bylo 'przerobic'


      ale mam inne 'ekologiczne zachowania' - kiedy czasami przynosze na
      kolacje gotowe zarelko z knajpy w plastikowych pojemnikach, to
      pojemnikow nie wywalam, myje i uzywam do zamrazania czy
      przechowywania produktow w lodowce


      wkurza mnie dokumentnie raz do roku, w czasie sprzatania
      naszego'staffroomu" przed wakacjami, ze moje kolezanki estetki,
      wywalaja dziesiatki tzw. "display folders" uzytych zapewne raz,
      bo "lubieja feeling of the new plastic" ;)))- mozecie sobie
      wyobrazic, co dzieje sie z koszulkami na dokumenty ;))

      na dodatek patrza na mnie, jak na skapa wariatke kiedy probuje te
      koszulki wykorzystac ponownie... (skapa nie jestem - wiadza to od
      dawna)


      o papierze nawet nie mowie, bo ten w koncu da sie to jakos przerobic

      no moglabym tak w nieskonczonosc

      do paneli slonecznych nie bede sie ustosunkowywac, bo w porownaniu z
      kosztami konwencjonalnej energii sa po prostu okropnie nieoplacalne -
      zwlaszcza w tak czesto przemieszczajacym sie spoleczenstwie, jak
      australijskie ...

      nie uzywam suszarki do ciuchow (no moze czasami -w deszczowe dni) -
      choc mam z powodu zakupienia mieszkania 'selfcontained' - wole
      ciuchy suszone na sloncu

      do pracy mam pod gorke ;DDD i to ok 20 km wiec rower nie wchodzi w
      rachube, ale od jakiegos czasu uzywamy tylko 1 samochodu jadac 'do
      miasta'

      no i jeszcze: hoduje ziola, chilli i troche pak choy w jednym z
      moich 2 "courtyardow", jak mialam dom na 20 hektarach w buszu to
      nasadzilam bylam dzrewek mango, cytrusowych, pasiflory, jackfruita i
      bananowcow... ale wiadomo - we are transient society - trza bylo sie
      przeniesc i dom sprzedac...am nadzieje, ze ktos z tego korzysta
      • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 08:25
        na moj rozum jestes normalna:)))) jestes ekologiczna gdzie mozna i
        gdzie to ma sens. Co mnie jednak zastanawia: jak mozna podlewac woda
        z wanny ogrodek? Przeciez uzywasz jakiegos mydla czytepe. Czy by to
        nie szkodzilo roslinom? Pytam jako srednio doswiadczona ogrodniczka.
        Ja nota bene oszczedzam wody przy kapieli: nie kapie sie od wiekow w
        wannie, zle sie czulam w cieplej wodzie, mialam ataki dusznosci.
        I wtedy przeszlam na prysznic. Ma to jeszcze ta zalete dla leniwca
        jakim jestem, ze nie musze codziennie myc wanny, tylko splukuje.
        A kiedys "po drodze" dowiedzialam sie, ze prysznicujac sie zuzywamy
        duzo mnie wody jak przy pelnej kapieli.
        • amaroola Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 09:23
          Co mnie jednak zastanawia: jak mozna podlewac woda
          > z wanny ogrodek? Przeciez uzywasz jakiegos mydla czytepe. Czy by
          to
          > nie szkodzilo roslinom? Pytam jako srednio doswiadczona
          ogrodniczka.
          > Ja nota bene oszczedzam wody przy kapieli: nie kapie sie od wiekow
          w
          > wannie, zle sie czulam w cieplej wodzie, mialam ataki dusznosci.
          > I wtedy przeszlam na prysznic. Ma to jeszcze ta zalete dla leniwca
          > jakim jestem, ze nie musze codziennie myc wanny, tylko splukuje.
          > A kiedys "po drodze" dowiedzialam sie, ze prysznicujac sie
          zuzywamy duzo mnie wody jak przy pelnej kapieli

          ta wanna to takie uogolnienie (moja wanna i prysznic to jedno) ja
          tez uzywam glownie prysznica

          co do mydla, czy szmponu - nie przy takim stezeniu roslinkom mie
          zaszkodzi- poza tym mozna to zorganizowac w ten sposob, ze woda
          idzie do zbiornika osadowego a potem na grzadke

          mnie jednak takie troche mydla nie przeraza, zwlaszcza jak pomysle ,
          ze pijam/jadam czesto z naczyn mytych przez Australijczykow, a ci
          myja je w wodzie z detergentem, ale NIGDY ich nie plucza w czystej
          wodzie - wsuwam wiec ten detergent rozcienczony posilkiem/napojem i
          jak na razie mam sie dobrze ;)))
          • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 14:43
            W Afryce wszyscy podlewają wodą z mycia. My mieliśmy rurki od łazienek
            wypuszczone w bananowce, które rosły od tego jak głupie mało się przejmując
            mydłem. Ale najlepiej rosły rośliny na wodzie kuchennej - hortensje zarosły całą
            ścianę do wysokości dwóch metrów a róże miały głowy wielkości kapust.
            Wiele domów miało też banie do zbierania deszczówki, bo w trakcie pory mokrej
            dużo lało. U siebie ja też zbieram deszczówkę do podlewania, wczoraj na przykład
            udało się zebrać dwa duże wiadra.
            • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 18:37
              Dorotko, jak dlugo bylas w Afryce? Umieram z ciekawosci jak tam Twoi
              Rodzice trafili, ale nie mam odwagi sie spytac:))))
              U nas w zwiazku z tym, ze wielu Niemcow emigruje do najdalszych
              nawet zakatkow swiata, stale sa programy pokazujace tych ktorzy
              wyjezdzaja, potem jak sie urzadzaja, ucza jezyka, znajduja prace,
              mieszkanie, te rzeczy. To jest szalenie ciekawe. Bylo tez kilka
              rodzin, ktore wyjechaly do Pld.Afryki, ale to najczesciej byli
              cholernie bogaci ludzie, ktorzy tam otwieraja hotele, albo elegancka
              restauracje, czyco. W innych krajach to sa przecietni ludzie. Rzadko
              pokazuja ludzi z wyzszym wyksztalceniem, raczej rzemieslnicy,
              nauczyciele, terapeuci. Podziwiam niektorych, a wielu zazdroszcze.
              Gdybym byla w innej sytuacji, to mimo wieku chetnie bym sie w
              niejedno miejsce przeniosla..... A tak to moge sobie najwyzej
              pomarzyc. Przepraszam ze ten wpis nie o ekologii:))))
              • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 16.08.08, 21:00
                Raz byłam dwa miesiące, a raz pół roku. Rodzice pojechali tam na emeryturę.
                Wcześniej zrobili rekonesans, odwiedzili rodzinę i zasięgnęli języka. Do RPA
                przyjeżdża mnóstwo niebogatych ludzi wykształconych i nie, bo tam jest głód
                fachowców. Właśnie ogłosili jakiś alarm bo brak wykładowców wyższych uczelni.
                Niemców w RPA sporo.
                W miasteczku obok naszej wsi, była niemiecka wędliniarnia. Były szpeki,
                zauerkrauty, szinkeny i takie tam. W drugim miasteczku była wędliniarnia
                prowadzona przez Węgra, i ten miał polskie, węgierskie a nawet chorwackie specjały.
                • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 17.08.08, 09:10
                  to co mnie zawsze zastanawia u tych "Afrykanow", to brak jakiejs
                  europejskiej telewizji, codziennej europejskiej prasy, no bo ksiazki
                  to chyba mniejszy problem, bo kazdy wybierajacy sie tam jest
                  nastawiony na jezyk angielski? Jak wyglada na codzien zaopatrzenie
                  intelektualne, ze tak to nazwe? Np.kino czy teatr? Opowiedz prosze.
                  A jak z opieka lekarska? W wieku emerytalnym jest to dosc wazne.
                  • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 17.08.08, 13:55
                    Telewizji u nas się nie oglądało. Ale wujowie całymi dniami patrzyli w pudło, i
                    jak dałam rady podglądnąć to były takie same programy jak tu. Czyli serialowe
                    gnioty. Europejskiej prasy w mojej wsi nie było, pewnie w Johannesburgu by
                    dostał jak by się uparł. Na stacji benzynowej można było dostać afrykańskie
                    edycje Elle, Ms., House&Garden i takie tam. Johannesburg jest dość sowicie
                    zaopatrzony jeśli chodzi o strawę intelektualną. Jest trochę teatrów, sal
                    koncertowych, kin kupa. Dużo się dzieje na wolnym powietrzu, koncerty, wystawy
                    etc. bo rząd dba o poziom intelektualny ludności.
                    Ale jeśli się chce oglądać telewizję, siedzieć w kinie lub w teatrze, to raczej
                    pewnie lepiej się nie pchać do Afryki - po co?
                    Opieka lekarska jest publiczna i prywatna. Publiczna jest za darmo i dla
                    wszystkich, poziom ok. ale bez wygód. A prywatna jest płatna, z tym że opłaty są
                    dość niskie. Jest jeszcze medycyna lokalna, bardzo szanowana i skuteczna. Tyle,
                    że dla białych trudno dostępna.
                    Jedno jest pewne. Jeśli się ktoś decyduje na przeniesienie do egzotycznego
                    państwa, to nie można oczekiwać że wszystko będzie toczka w toczkę tak jak w domu ;)
                    • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 17.08.08, 15:42
                      czyli przed przeprowadzka zastanowic sie dobrze, z czego jestem
                      gotowa zrezygnowac na rzecz tego, co zyskuje:)))) mnie by bylo chyba
                      trudno podjac taka decyzje....
                      • iwannabesedated Re: Ekologia dla normalnych. 17.08.08, 16:10
                        Taka decyzja dla każdego normalnego jest trudna. Trzeba się zastanowić poważnie
                        nad sobą.
                        Najlepiej wybrać się na jakiś czas na próbę. Z możliwością powrotu. Na szczęście
                        żyjemy w takich czasach, gdzie jest to możliwe.
              • amaroola Re: Ekologia dla normalnych. 17.08.08, 05:36

                ewa553 napisała:
                >W innych krajach to sa przecietni ludzie. Rzadko
                > pokazuja ludzi z wyzszym wyksztalceniem, raczej rzemieslnicy,
                > nauczyciele, terapeuci.

                z tego wynika, ze nauczyciele w Niemczech nie potrzebuja wyzszego
                wyksztalcenia???


                czy tak?
                • ewa553 Re: Ekologia dla normalnych. 17.08.08, 09:07
                  nie czepiaj sie Ty tam:)))) palnelam. Nigdy nie widzialam tam
                  nauczycieli - ktorzy oczywiscie w Niemczech potrzebuja wyzsze
                  wyksztalcenie. Natomiast byly kilka razy przedszkolanki.
                  Ostatnio pokazywali w Kanadzie pielegniarke po pol-wyzszych
                  studiach, specjalizacja: dzieci. W Kanadzie nie uznali jej dyplomu,
                  musi tam cos powtarzac, albo pracowac jako....pomocnica w szpitalu.
    • iwannabesedated Wskazówka 4 20.08.08, 11:56
      Różnorodna dieta. Już pisałam, że z 80 000 tys. gatunków jadalnych roślin 95%
      naszych potrzeb zaspokaja 30 z nich. A 75% naszej diety to jedynie 8 gatunków. I
      tak naprawdę to ludzkość wpierdala pszenicę, ryż, kukurydzę i ziemniaki.
      Co jest zgubne bo jednolite uprawy wyjaławiają glebę. Co jest kompensowane coraz
      większym zużyciem nawozów sztucznych. W 1950 używano 5 kg. roczne na osobę, a
      obecnie jest to ok. 30 kilo. Więc gleba się jałowi, produkty są nasycone chemią,
      od chemii chorują ludzie.
      Wielkie areały jednolitych upraw są podatne na szkodniki (które pożerają 30%
      upraw) oraz inne zarazy i pomory. Gdyby pojawiła się szybko rozprzestrzeniająca
      zaraza pszenicy ludzkość zdechła by z głodu w przeciągu roku lub dwóch.
      Większą podatność roślin na pomory i trądy kompensuje się coraz większym
      wykorzystaniem chemikaliów przy produkcji.
      Właściwie, to moglibyśmy sobie odpuścić te kontredanse i żreć chemikalia
      kopyścią prosto z worów - trzy kopyście nawozu i kopystka azotoksów.
      Tak więc, różnorodność. Nie tylko kapusta, ale brukselka, kalafiorek, brokułek,
      rzepka, kalarepka i jarmuż.
      • ewa553 Re: Wskazówka 4 20.08.08, 13:41
        jak juz jem cos zielonego (kolor umowny), to roznorodnie. ale co
        mnie juz dawno zastanowilo: jadac w pobliskie gorki jezdze przez
        pola na ktorych uprawia sie to wszystko. I wyobrazcie sobie, ze oni
        conajmniej 3 razy w roku cos sieja i zbieraja. Kiedy ta ziemia ma
        sie "odbudowac"? Oczywiscie nie ma czasu. Wiec mozemy sobie
        wyobrazic ile chemii bauerzy w to laduja, zeby cos wyroslo. I nic
        dziwnego, ze wszystko to troche "uni" smakuje, zupelnie inaczej jak
        z ogrodu - np. mojego. I chyba masz racje Iwano, jedzmy chemie
        kopystka!
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Wskazówka 4 20.08.08, 17:56
        Wiec dlatego od dawna wprowadzono cus takiego jak plodozmian :)
        Rowniez sie uprawia rosliny jako nawoz np. motylkowe
        Ale...ta chemia od nawozenia nie jest jeszcze najgorsza. O wiele
        gorzej jest ze srodkami ochrony roslin.
        Popatrzcie sobie na te pola na ktorych nie ma ani jednego maku, ani
        jednego chabra jak to kiedys bywalo...Czy maki wyginely? Chabry?
        Osty? Jasne ze wyginely, bo pole opryskane zostalo tonami roznego
        swinstwa przeciwko roslinom, szkodnikom...no i gina te chwasty,
        szkodniki a z nimi mase pozytecznych organizmow...

        " Nie tylko kapusta, ale brukselka, kalafiorek, brokułek,
        rzepka, kalarepka i jarmuż"

        Dodac nalezy np. taki groszek czy inne motylkowe rosliny ktore sa
        blogoslawienstwem dla ziemii :)
        • ewa553 szfedziu, 20.08.08, 18:58
          plodozmian to ja uprawiam, co roku w innym miejscu rosna rosliny.
          Ale plodozmian trzy razy w roku? To (na moj chlopski rozum) musi
          ziemie calkowicie wyjalawiac! Czy tez sie tak szybko regeneruje?
          • iwannabesedated Płodozmian 20.08.08, 19:03
            a ja myślałam, że to jak noworodki ludziom zamienią w szpitalu...
            Czegoż to się człek nie dowiaduje na forumie.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: szfedziu, 20.08.08, 21:28
            Kiedys tam, dawno, jeden taki tu w Szwecji mi powiedzial ze co roku jedzie do
            kuzyna ktory uprawia ziemniaki i kupuje od niego, ma potem cala zime. Z
            ziemniaki lepsze bo szwedzkie, prosto ze wsi i od kuzyna.
            Aaaa mowie, to kuzyn ma gospodarstwo? Ma zwierzeta? Nie ma. A co innego uprawia?
            sie spytalam. Okazalo sie ze kuzyn upraiwa jedynie ziemniaki, rok po roku, w tym
            samym miejscu. Czlowieku - mowie - to w takim razie te ziemniaki kuzyna wcale
            nie sa lepsze niz te ze sklepy. Wyobrazam ile on pakuje w ta ziemie aby cos z
            niej wydobyc, tym bardziej ze ziemia szwedzka, wiadomo, zbyt dobra to nie jest.
            A na dokladke musi pryskac konkretnie przeciw chorobom i szkodnikom...
            Spotkalam sie z gwaltowna reakca ze nie wiem o czym mowie i o malo nie zostalam
            zlinczowana ;)
            Trzy razy do roku?
            Ewus, jesli czytasz jakies periodyki, ksiazki ogrodnicze to zawsze dostaniesz
            rade ze gdy jakies rosliny wymarly ze wzgledu na jakas chorobe to nie masz tam
            sadzic takich samych roslin...kilka lat ;)
    • iwannabesedated Wskazówka 5 20.08.08, 17:26
      Chromolić bajania o konieczności ograniczania prania, spuszczania wody w klopie
      oraz mycia głów i nóg. Rolnictwo odpowiada za 60% spożycia wody, przemysł za
      30%, a do użytku domowego włącznie z myciem okien używamy 10%. Gdybyśmy w ogóle
      zaprzestali się myć, a nawet pić wodę, to i tak w efekcie nie dałoby to prawie nic.
      Możemy się więc spokojnie taplać i swoją pro-ekologiczną uwagę skierować na co
      innego.
      • maria421 Raid ekologiczny 21.08.08, 19:24
        pokazywali dzisiaj w TV.

        Kilku Anglikow wybralo sie w podroz samochodami z Wlk.Brytanii do Grecji.
        Tankuja tylko olej roslinny zuzyty przez rozne McDonaldsy i inne. Czyli- zamiast
        na stacje benzynowa, podjezdzaja do McDonaldsa i prosza o zuzyty olej, ktorego
        taki McDonalds ma czasem nawet 200 l.
        Dojechali juz do Monachium.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka