Dodaj do ulubionych

Kombinezon roboczy.

11.10.03, 13:50
Czy musicie w fabryce nosic jakies specjalne ubranie ? Smoking, stringi,
garsonke lub bialy fartuch ? Ja musze . I pewne doswiadczenia z tym zwiazae
naklonily mnie do napisanie tego watku :-)))) Kran.
Obserwuj wątek
    • morsa Re: Kombinezon roboczy. 11.10.03, 14:17
      Musze. Mam dwa kolory (czasami 3) do wyboru.
      Kilka wariantow kroju. Ja nosze spodnie, bluze
      z krotkim rekawem, niebieskie.
    • backpacker Re: Kombinezon roboczy. 11.10.03, 15:46
      Nie badz taka Tajemnicza Don Perda i napisz raz o co
      chodzi jak zaczynasz watek.
    • xurek Re: Kombinezon roboczy. 12.10.03, 13:59
      w pracy nie obowiazuje, na waznych meetingach niby tak (zenski garniturek), ale
      sie nie stosuje i wciaz jeszcze zyje, na waznych dinnerach / proszonych operach
      tez, ale bardziej dowolny, czyli wieczorowy, do tego sie stotuje, bo dowolnosc
      jest wystarczajaca.

      Mam za to dwa kombinezony "roboczo-prywatne": kombinezon ogrodowy (gumiaki,
      rekawiczki, ortalionowe spodnie, coby mokra trawa nie ziebila w d...) i
      kombinezon sankowy (walonki, kurtka z kapturem, grube rekawice i czapka).

      Xurek
      • lalka_01 Re: Kombinezon roboczy. 12.10.03, 17:13
        To wysoka masz trawe w tym ogrodzie :-)
        • xurek Lalka, nie znasz sie na ogrodnictwie czy co? 13.10.03, 13:23
          Trawa jest krotka, przycinana regularnie, ale ja plewiac owa badz sadzac
          krokusy w wlasnorecznie przez Piranhe wykopanych dziurach na owej trawie
          siedze, bo kazda inna pozycja przy tej jakze fascynujacej i milej robocie to
          bol nie do zniesienia. Nie cierpie grzebania w ziemi :(((

          PS: na poczatku ten ogrodek wydawal mi sie strasznie maly. Ale jak trzeba cos w
          nim zrobic, to jakos tak sie rozlazi i rozciaga i robi wielki jak boisko :))

          Xurek - ogrodnik - z - przymusu
    • moore_ash Re: Kombinezon roboczy. 13.10.03, 13:17
      jan.kran napisała:

      > Czy musicie w fabryce nosic jakies specjalne ubranie ? Smoking, stringi,
      > garsonke lub bialy fartuch ? Ja musze . I pewne doswiadczenia z tym zwiazae
      > naklonily mnie do napisanie tego watku :-)))) Kran.


      teraz juz nie musze, ale kiedys musialem. jako kelner- wiadomo, spodnie
      garniturowe,koszula, kamizelka. ale zadnych wymagan co do koloru. a z emna
      pracowaly cztery facetki o ne musialy miec zielona spodniczke i zielona
      kamizelke:) a ja sobie chodzilem w niebieskiej koszuli pasujac do nich jak
      kupa do buta:)
      pozniej w knajpie mialem takie t-shirty i koszulki z kolnierzykiem z lecha,
      zielone, fajne byly, a jak bylo zimno to takie szare bluzy mialem.
      ale to moja wina bo na rozmowe z przyszlym szefem polazlem w glanach i zoltej
      bluzie z kapturem i sie koles wystraszyl:P
      ale i tak fajnie bylo:)

      wiecej grzechow nie pamietam.
      a Ty, Kran to co w koncu muszisz nosic?
      bo ten smoking? do tego stringi (ok, pasuja do wszystkiego:P) i bialcy
      fartuch?:)

      pozdr.
      tb
      • xurek co to sa glany? ntxt 13.10.03, 13:20

        • sabba Re: co to sa glany? ntxt 13.10.03, 13:34
          z tego co sie orientuje to takie buty noszone bardzo chetnie przez punkowcow
          tudzien inne subkultury (ale chyba nie hippisow), masywne, zwykle czarne,
          wysokie i wiazne do gory.
          • xurek Sabba, czy mowisz o takich 13.10.03, 13:35
            jeszcze bardziej topornych Martensach? Jezeli tak, to nieco "lzejsza" odmiana
            tego obuwia to moj chleb codzienny do dzisiaj (rozstaje sie rzadko, niechetnie
            i tylko pod naciskiem :)).

            Xurek
            • moore_ash Re: Sabba, czy mowisz o takich 13.10.03, 13:42
              xurek napisała:

              > jeszcze bardziej topornych Martensach?

              no, cos takiego:))) mi sie najbardziej podobaly rumunki. rumunska armia je
              nosila, stad pewnie nazwa:P

              teraz si eprzymierzam wlasnie do martensow, ale moj deficyt budzetowy nie
              pozwala na to jak na razie, moze za miesiac, bo te co mam juz troche strate
              sa, a w trampkach juz mi sie zimno zaczyna robic:)

              Jezeli tak, to nieco "lzejsza" odmiana tego obuwia to moj chleb codzienny do
              dzisiaj (rozstaje sie rzadko, niechetnie i tylko pod naciskiem :)).

              ja rowniez:) choc pora letnia to trampki dla mnie. w kazdym razie dobrowolnie
              to mi si enie zdarzylo zalozyc jakies sneakersy (czy jak to sietam pisze)
              czyli po naszemu adidasy...
              nie lubie tez gumiakow, szpilek, sandalow, woderow ani japonek:)

              pozdr.
              tb
              • sabba teraz ja sie pytam 13.10.03, 13:45
                co to sa wodery?????
              • xurek no i znow mam pytanie :)) 13.10.03, 13:48
                tym razem nie wiem, co to sa wodery :))

                Martensy to buty przesliczne, wysoce funkcjonalne i dobre (moim zdaniem) na
                kazda okazje. Mam czarne, granatowe, fioletowe (blyszczace :)), brazowe i biale
                w czarne kropki. Moge Ci pozyczyc, jezeli nr. 36-37 Cie zadawala :)).

                Mam tez takie "designerskie lakierkowe lzszejsze wersje", tez po kostke, ale
                bardziej "eleganckie", kupione specjalnie po to, by Behemot nie wpadal w szal
                przed kazdym meetingiem a maz nie dostawal zawalu serca przed pojsciem na
                impreze :))

                Xurek, tez nie cierpiacy szpilek i japonek. Druga alternatywa mojego obuwia to
                takie (hm, nie wiem jak to nazwac) plaskie z wydluzonym nosem zamszowe czarne
                noszone przez tych co som u nas nazywani "Edelpunk" :))
                • moore_ash odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 14:04
                  xurek napisała:

                  > tym razem nie wiem, co to sa wodery :))

                  dziewczeta! wodery to sa takie gumiaki tylko, ze po pas:) w skrocie. zaklada
                  sie to to, wchodzi sie do rzeki do poziomu takiego, zeby ci sie nie nalalo.
                  zarzuca sie wedke i dalej juz nie wiem co sie robi bo nigdy na rybach nie
                  bylem:)
                  nawet nei ejstem pewien czy to sie tak nazywa. u mnie we wsi to sie tak nazywa
                  ale u mnie sie na przyklad wychodzi na pole a nie na dwor, wiec mozliwe, ze to
                  tez jakis regionalizm:)

                  >
                  > Martensy to buty przesliczne, wysoce funkcjonalne i dobre (moim zdaniem) na
                  > kazda okazje.

                  no pewnie, ze tak!

                  Mam czarne, granatowe, fioletowe (blyszczace :)), brazowe i biale
                  > w czarne kropki. Moge Ci pozyczyc, jezeli nr. 36-37 Cie zadawala :)).

                  nie bardzo:))) jakies piec, szesc numerow nie bardzo:)
                  ja chce zwykle, czarne, matowe. ale niektore sa z takim waskim czubem a ja
                  chce z takim troszeczke szerszym. ale ja sobie je upoluje, spoko, spoko:P
                  >> Xurek, tez nie cierpiacy szpilek i japonek. Druga alternatywa mojego obuwia
                  to
                  > takie (hm, nie wiem jak to nazwac) plaskie z wydluzonym nosem zamszowe
                  czarne
                  > noszone przez tych co som u nas nazywani "Edelpunk" :))

                  to teraz ja nie wiem o co chodzi:)))
                  kogo okreslaci emianem edelpunka i skad to si ewzielo jesli mozna wiedziec.
                  mam nadzieje ze mnie nic nie ominelo:P


                  pozdr.
                  tb
                  • sabba Re: odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 14:07
                    u mnie tez sie wychodzi na pole:))) Jestes Krakowiak?:))))

                    A Edelpunkowskie buty to chyba wiek jakie. Takie troche ala sredniowiecze?
                    • xurek dokladnie takie :)) ntxt 13.10.03, 14:18

                    • moore_ash Re: odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 19:16
                      sabba napisała:

                      > u mnie tez sie wychodzi na pole:))) Jestes Krakowiak?:))))

                      tak, ale dusza:)))
                      a z pochodzenia rzeszowiak, ale to niedaleko:)

                      pozdr.
                      tb
                      • sabba Re: odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 20:57
                        mNo pewnie, prosze prosze tyle lat juz obok siebie na
                        forum a nie wiedzialam zes ty sasiad moj:))))
                        • moore_ash Re: odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 21:07
                          sabba napisała:

                          > mNo pewnie, prosze prosze tyle lat juz obok siebie na
                          > forum a nie wiedzialam zes ty sasiad moj:))))


                          no widzisz, ile to niespodzianek nas czeka w zyciu:)))
                          a bliska sasiadka moja jestes sasiadko?:)
                          znaczy sie skad dokladnie?
                          bo ja to sie urodzilem w rzeszowie a wychowalem 50 km na polnoc stamtad.

                          pozdr.
                          tb
                          • sabba Re: odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 23:06
                            No ja centralnie z Krakowa, dokladniej z Podgorza:))) Ale
                            w Lezajsku i w Krosnie rodzina i znajomi dobrzy siedza:)))
                          • sabba Re: odpowiadam i ja pytam rowniez:) 13.10.03, 23:09
                            No i zeby nie bylo Przeworsk archeologiczny:)))
                  • xurek Edelpunk 13.10.03, 14:16
                    Edelpunk to taki “bardziej czysty i wypielegnowany” Punk :)

                    Warunkiem zupelnie niezbednym jest, ze wszystko oprocz skory jest na Edelpunku
                    czarne. Wlosy musza byc czarne, makijarz tez musi byc czarny, lakier na
                    paznokciach czarny itd itp. Jedyne odstepstwo od czarnosci jest dopusczalne w
                    postaci metalowych elementow ubrania plus wszelkiego metalu w uszach, brwiach,
                    nosach, policzkach, jezykach, sutkach itd. Metal ma byc metalowy, zloto to
                    zupelna wpadka.

                    Edelpunk to ma byc taka “salonowa wersja” punka. Wezmy np. wlosy: taki
                    punkowski irokez jest rozczochrany, zmietolony, skoltuniony i czesto zielony
                    badz pomaranczowy, Irokez w wykonaniu Edelpunka jest zawsze czarny, wyczesany i
                    lsniacy. Ciuchy, jezeli juz maja dziury, to tylko i wylacznie w ponczochach
                    siatkowych (noszonych rowniez przez facetow jako zastepstwo skarpet) i to
                    zrobione specjalnie a nie ze starosci. Edelpunki czesto wystrojone sa w cos co
                    przypomina moje wyobrazenie o sredniowiecznych czarownikach/cach, czyli szaty
                    dlugie, w talii obcisle, z szerokimi rekawami, petajacym sie palami rozwianych
                    plaszczy, w moich ulubionych butach nr. 2.

                    Nie wiem, jak ich lepiej opisac, ale wiem, gdzie ich w Kolonii znalezc :)),
                    wiec gdybys sie tam wybieral to podam Ci namiary na odpowiednia dyskoteke.
                    Mozesz tez przyjechac do Szwajcarii i poznac moja kolezanke – ona co prawda juz
                    wycofuje sie z trendu, ale ma jeszcze pelna monture, wiec moze ewentualnie
                    zaprezentowac :).

                    Xurek
                    • moore_ash Re: Edelpunk 13.10.03, 14:41
                      xurek napisała:

                      > Edelpunk to taki “bardziej czysty i wypielegnowany” Punk :)
                      >
                      > Warunkiem zupelnie niezbednym jest, ze wszystko oprocz skory jest na
                      Edelpunku
                      > czarne.

                      czy to znaczy ze murzyn edelpunkiem zostac nie moze?:)

                      Wlosy musza byc czarne, makijarz tez musi byc czarny, lakier na
                      > paznokciach czarny itd itp. Jedyne odstepstwo od czarnosci jest dopusczalne
                      w postaci metalowych elementow ubrania plus wszelkiego metalu w uszach,
                      brwiach, nosach, policzkach, jezykach, sutkach itd. Metal ma byc metalowy,
                      zloto to zupelna wpadka.
                      > Edelpunk to ma byc taka “salonowa wersja” punka. Wezmy np. wlosy: taki
                      > punkowski irokez jest rozczochrany, zmietolony, skoltuniony i czesto zielony
                      > badz pomaranczowy, Irokez w wykonaniu Edelpunka jest zawsze czarny,
                      wyczesany i lsniacy. Ciuchy, jezeli juz maja dziury, to tylko i wylacznie w
                      ponczochach siatkowych (noszonych rowniez przez facetow jako zastepstwo
                      skarpet) i to zrobione specjalnie a nie ze starosci. Edelpunki czesto
                      wystrojone sa w cos co przypomina moje wyobrazenie o sredniowiecznych
                      czarownikach/cach, czyli szaty dlugie, w talii obcisle, z szerokimi rekawami,
                      petajacym sie palami rozwianych plaszczy, w moich ulubionych butach nr. 2.


                      dobra, to image juz mamy. bizuteria dla mnie odpada, do zegarka bede sie
                      musial przyzwyczajac miesiac, a o kolczykach juz nie wspomne (a w sutkach to
                      juz w ogole... padlbym ze strachu... a moze jestem staroswiecki:P)
                      ale czern lubie. choc ostatnio kolorowiej sie ubieram to czern jednak zawsze
                      byla dla mnie ok.

                      a jak sie to zjawisko przedstawia od strony ideologiczno-muzycznej?

                      bo z opsiu to mi przypomina bardzo srodowisko gotyckiego metalu i takich
                      klimatow... albo sisters of mercy:)

                      pytanie jeszcze jedno. a co z dziarami? moga byc kolorowe czy "zawsze black
                      and white!":)?

                      > Nie wiem, jak ich lepiej opisac, ale wiem, gdzie ich w Kolonii znalezc :)),
                      > wiec gdybys sie tam wybieral to podam Ci namiary na odpowiednia dyskoteke.


                      dzieki:) ale jakbys miala jakis fajny klub jazzowy z zywa muzyka to bardzo
                      chetnie:)


                      > Mozesz tez przyjechac do Szwajcarii i poznac moja kolezanke – ona co praw
                      > da juz wycofuje sie z trendu, ale ma jeszcze pelna monture, wiec moze
                      ewentualnie zaprezentowac :).
                      :)))
                      spoko, skorzystam bardzo chetnie:))))
                      pozdr.
                      tb
                      • xurek Re: Edelpunk 13.10.03, 15:28
                        Co Edelpunk filozoficznie robi tak naprawde nie wiem. Na zewnatrz wyglada to
                        tak, iz przepuszcza forse starych, snuje sie tu i tam i wszystko mu zwisa, jak
                        to na forumie czesto mowia, kalafiorem. Ale byc moze kryje sie za tym mysl
                        glebsza, ktorej jeszcze nie zbadalam.

                        Co slucha? Tez nie wiem tak dokladnie – to co jest w tej kolonskiej dyskotece
                        to przemieszanie punk (z niezwykle wdziecznym i subtelnym tancem pogo :)), very
                        heavy metal i „trance“ (ale ta sekcja posiada jeszcze nieodzowne i zawsze
                        ubrane biale rekawiczki :)), moja kolezanka znajduje sie glownie i przewaznie w
                        transie i to nie tylko muzycznym :).

                        Czarni, gdyby chcieli, tez pewnie by mogli, ale nie spotkalam jak dotad ani
                        jednego. Oni chyba maja wrodzony wstret do jednokolorowego ubioru :)).

                        Co to sa dziary nie wiem, wiec nie moge odpowiedziec, zanim mnie nie
                        oswiecisz :).

                        W sumie pomijajac tresc wewnetrzna owego ruchu ten styl ubioru uwazam za nie
                        najgorszy i czasem (coraz rzadziej, bo czlek z czasem dorosleje i czasem mu
                        glupio :) tak sie ubieram.
                        Ubior ten, a w zasadzie przebranie, ma ten wielki plus, ze jak zaloze czarna
                        peruke (nie farbuje tych blond klakow, bo nie daja sie „odfarbowac“), pokryje
                        twarz bialym pudrem i wymaluje sie na czarno, to moge nadepnac wlasnej matce na
                        odcisk a i tak mnie nie pozna :). Taka anonimowosc bytu wsrod znanych twarzy
                        czasem (przynajmniej mnie) b. dobrze robi.
                        Dziur oprocz w uszach tez nie posiadam zadnych, mankament ten rekompensuje
                        takimi kolczykami co to sie zaklada u gory ucha (cos jak pol pierscionka
                        obejmujacego malzowine) a potem maja taki lancuszek, co przechodzi przez obie
                        dziury, wiec jest wystarczajaco oryginalnie. Zapomnialam tez
                        o „opierscienieniu“, ktore bardziej przypomina rekawiczke ze zbroi rycerza niz
                        cokolwiek innego, ktorym to tez zatuszowac mozna braki innego metalu w ciele.
                        Pierscienie owe nie bola, aczkolwiek nieco utrudniaja uzywanie palcow :).

                        Klub jazzowy pod nazwa „cotton club“ (jazz i blues) mamy w naszej dziurze, w
                        ktorej nie ma za to ani jednej przystani dla Edelpunkow :)).

                        Xurek
                        • moore_ash Re: Edelpunk 13.10.03, 19:09


                          > Co Edelpunk filozoficznie robi tak naprawde nie wiem. Na zewnatrz wyglada to
                          > tak, iz przepuszcza forse starych, snuje sie tu i tam i wszystko mu zwisa,
                          jak to na forumie czesto mowia, kalafiorem. Ale byc moze kryje sie za tym mysl
                          > glebsza, ktorej jeszcze nie zbadalam.

                          no to ja sie juz nie nadaje:((
                          po pierwsze daltego, ze nie moge przepuscic forsy starych bo
                          1. nie lubie tego okreslenia i nigdy go nie uzywam
                          2. oni nie maja forsy
                          3. nawet jakby mieli to juz bym jej pewnie teraz nie chcial przepuszczac...
                          ale to czysto teoretyczne rozwazanie:)

                          po drugie dlatego, ze nie wszystko mi wisi, a juz na pewno nie kalafiorem:)
                          co prawda jeden warunek dzis spelnilem:) mianowicie dzien spedzilem na suciu
                          sie tu (forum, poczta, czat, etc) i tam (kibelek, lodowka, telefon, lozko)
                          ale to chyba nie wystarczy:)))

                          > Czarni, gdyby chcieli, tez pewnie by mogli, ale nie spotkalam jak dotad ani
                          > jednego. Oni chyba maja wrodzony wstret do jednokolorowego ubioru :)).

                          ogladalas "bruce almighty"?
                          film ogolnie do dupy, ze tak sie wyraze, za co przepraszam, ale przez kilka
                          chwil gra tam morgan freeman, ktorego sobie bardzo cenie i jestem niezwykle
                          zdziwiony, ze w czyms takim zagral, i jest tam w kilku ujeciach ubrany caly na
                          bialo:)
                          ale to chyba tak juz musialo byc bo gra Boga:)

                          poza tym to film. w dodatku beznadziejny:)


                          > Co to sa dziary nie wiem, wiec nie moge odpowiedziec, zanim mnie nie
                          > oswiecisz :).

                          kurde:)))) cos ja mam dzis klopoty z porozumieniem sie:)))))
                          dziary to slangowe (mam nadzieje, ze nie regionalne, znane tylko mi)
                          okreslenie tatuazy:)

                          > Klub jazzowy pod nazwa „cotton club“ (jazz i blues) mamy w naszej d
                          > ziurze, w ktorej nie ma za to ani jednej przystani dla Edelpunkow :))

                          no coz:) cos za cos:)
                          wiesz co, chyba lepiej wyszlas na tym:) ja tez bym wolal cotton club:)


                          pozdr.
                          tb
                          • xurek Re: Edelpunk 14.10.03, 12:09
                            >jest tam w kilku ujeciach ubrany caly na
                            > bialo:)
                            > ale to chyba tak juz musialo byc bo gra Boga:)

                            Bialy to w Afryce kolor zaloby i chyba rzeczywiscie czesty przyodziewek
                            kaplanow wszelkich :)). Poza tym preferowany jest styl, ktory ja
                            nazwywam "Papagei - look" a moja polska kolezanka "wies tanczy i spiewa" :)).

                            > kurde:)))) cos ja mam dzis klopoty z porozumieniem sie:)))))
                            > dziary to slangowe (mam nadzieje, ze nie regionalne, znane tylko mi)
                            > okreslenie tatuazy:)

                            Nie przejmuj sie za bardzo, to raczej ja "wypadlam" z polskiego jezyka
                            mlodziezowego :))). Tatuaze w tej grupie nie sa zbyt czeste, ale jezeli, to
                            oczywiscie, czarne (choc na skorze wygladaja na ciemnogranatowe). To jest
                            nastepny punkt, do ktorego murzyna ciezko przekonac :))))

                            > no coz:) cos za cos:)
                            > wiesz co, chyba lepiej wyszlas na tym:) ja tez bym wolal cotton club:)

                            Ja tez wole cotton-club nis trance-party w wielkiej i zimnej hali przemyslowej
                            na 2'000 osob :)))

                            Xurek zapraszajacy w takim razie do cotton clubu
                            • moore_ash Re: Edelpunk 14.10.03, 12:23

                              > Bialy to w Afryce kolor zaloby i chyba rzeczywiscie czesty przyodziewek
                              > kaplanow wszelkich :)). Poza tym preferowany jest styl, ktory ja
                              > nazwywam "Papagei - look" a moja polska kolezanka "wies tanczy i spiewa" :)).

                              pogadamy jak odwiedze i sie przekonam:)

                              > Nie przejmuj sie za bardzo, to raczej ja "wypadlam" z polskiego jezyka
                              > mlodziezowego :)))

                              to duzo nie stracilas:) o ile mi wiadomo "polski jezyk mlodziezowy" opiera sie
                              teraz glownie na takich pieknych slowkach jak "cool" "madafaka" czy "trendy"...
                              to ja sie juz wole uczyc holenderskiego:)


                              . Tatuaze w tej grupie nie sa zbyt czeste, ale jezeli, to oczywiscie, czarne
                              (choc na skorze wygladaja na ciemnogranatowe). To jest nastepny punkt, do
                              ktorego murzyna ciezko przekonac :))))
                              :)))) no, ale jak chce nalezec to musi jakims poswieceniem sie wykazac:P

                              >
                              > Ja tez wole cotton-club nis trance-party w wielkiej i zimnej hali
                              przemyslowej na 2'000 osob :)))

                              no po takim opisie to juz calkiem odpada dla mnie

                              pozdr.
                              tb cieploluby z lekiem przed tlumem i zamknietymi pomieszczeniami:)
            • sabba Re: Sabba, czy mowisz o takich 13.10.03, 13:43
              No chyba tak. Ale Martensy tez moga byc i "krotkie" i tez glamowate. Na moja
              modle martensy tez glany:)))

              PS. Wlasnie jem krakowska z kieleckim, przyslna kolezanka od mamy. Czuje sie jak
              w raju:))))
        • clairejoanna Re:Glany- moja wielka milosc 13.10.03, 14:42
          Sa to najwygoniejsze buty tego swiata. Nadaj sie na minus dwadziescia stopnij i
          na plus dwadziescia. Do garnitura ojca, sukienki letnej czy tez po prostu do
          dzinsow. Najczesciej noszone przez osoby sluchajace dobra muzyke :-) . Zwykle
          czarne, ale sa tez kolorowe (ja mam czarne i czerwone :-))
          Inne nazywy glanow:
          Martensy, oficerki, klunkry, buciory.

          Z czego, co wiem, to nawet Papierz w nich po gorach chodzil.

          Pzpr.,

          MJ
          • moore_ash Re:Glany- moja wielka milosc 13.10.03, 14:54
            clairejoanna napisała:

            > Sa to najwygoniejsze buty tego swiata. Nadaj sie na minus dwadziescia
            stopnij i
            >
            > na plus dwadziescia. Do garnitura ojca, sukienki letnej czy tez po prostu do
            > dzinsow. Najczesciej noszone przez osoby sluchajace dobra muzyke :-) .
            Zwykle
            > czarne, ale sa tez kolorowe (ja mam czarne i czerwone :-))
            > Inne nazywy glanow:
            > Martensy, oficerki, klunkry, buciory.
            >
            > Z czego, co wiem, to nawet Papierz w nich po gorach chodzil.


            czy to znaczy, ze papiez slucha doorsow?:)

            pozdr.
            tb
            • clairejoanna Re:Glany- moja wielka milosc 13.10.03, 15:09
              moore_ash napisał:

              > czy to znaczy, ze papiez slucha doorsow?:)
              >
              > pozdr.
              > tb


              Em... em... prosze o inny zestaw pytan i w tym czasie sie zastanowie nad
              zlosliwa odpowiedzia...

              Pozdrowienia,

              Claire Joanna
          • jan.kran Re:Glany- moja wielka milosc 13.10.03, 15:06
            Ja glany Mlodej akceptuje nawet do tego stopnia , ze Jej kupuje :-)))
            Mloda ostatnio w PL mi zaimponowala jak po paru textach ex - babci przebrala
            sie w calosci na klatce schodowej poczynajac od :
            dziurawych dzinsow z napisami posthippisowskimi mazakiem
            poprzez wojskowa czapke nabyta przez ex sto lat temu we France
            i tiszert z Che

            Przebrala sie w hinduska sukienke i trampki , ale ex - babcia i tak byla
            zachwycona.

            Ja nosze w fabryce biale spodnie i niebieska bluze.
            Natomiast stwierdzilam , ze kombinezon roboczy ma dobry wplyw na moj obraz
            ogolny.
            Nie dbam za bardzo o to co mam na sobie byleby bylo czyste.
            Natomiast jak wpadlam na moich kolegow z fabryki w swoich prywatnych ciuchach
            na srodku ruchliwej ulicy w Oslo pare razy to sie doczekalam niezlych
            komplementow. Dlategp lubie kombinezon roboczy , bo w stosunku do tego co
            nosze na codzie ego mi podnosi.

            A do tego nie cierpie ludzi co oceniaja innych na podstawie glanow , plecaka
            pomalowanego lub tez kombinezonu. Ale to juz osobista wycieczka :-PPPP
            Kran.
          • dobry_wieczor Re:Glany- moja wielka milosc 14.10.03, 00:18
            Popieram Claire!!!
            Glany sa najlepsze na swiecie, szczegolnie na koncerty, ale do szkoly tez sie
            swietnie nadaja. Moi rodzice je akceptuje w stu procentach, tak ze jak ostatnie
            juz za bardzo sie skurczyly;-) postanowili, ze w nagrode za cos tam kupia mi
            nowe... heheh, no jak stawiaja!

            Janek
    • luiza-w-ogrodzie Re: Kombinezon roboczy. 14.10.03, 00:49
      Nie mamy w firmie zadnych wymagan co do stroju, ale tak jakos jest ze kobiety w
      garsonkach sa lepiej widziane niz te w obwislych swetrach i elastycznych
      spodniach. Wiec siedze przed monitorem w zielonoszarej garsonce, szarej bluzce,
      ponczochach i czarnych butach na obcasie, wymalowana i wyperfumowana. Brr.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • basia553 hej, murarzu! 14.10.03, 08:13
      dorastales w Mielcu czy w Debicy? Nie pamietam co bylo bardziej na pölnoc.
      Ja jestem wprawdzie z Katowic, ale mialam siostre w Rzeszowie, jezdzilam tam na
      ciuchy. Ale bylam swietnie ubrana! Wszystkie baby mi zazdroscily.
      Uwielbialam tescia mojej siostry: Rzeszowiak zatwardzialy, co to nie widzial
      potrzeby wyjezdzania dalej jak w Bieszczady. I jak wracal, stawial auto przy
      szlabanie i pokazujac z duma w kierunku Rzeszowa möwil: o! Europa! Fajne, co?
      • moore_ash Re: hej, murarzu! 14.10.03, 12:15
        basia553 napisała:

        > dorastales w Mielcu czy w Debicy?

        ani tu ani tu:))) w takiej dziurze malej.. Nowa deba to sie nazywa. 5o km od
        rzeszowa w drodze na warszawe. 35 od tarnobrzega.
        w mielcu bylem dwa razy w zyciu. w debicy raz pogonili mnie skinheadzi i od
        tamtego czasu jakos unikam tego miasta, choc przejezdzalem z tysiac razy:)
        moze inaczej, unikam dworca wieczorem. a miasto jest ok, podobno mam nawet
        wujka ksiedza tam:) ale to jakas cholernie odlegla rodzina:)
        debica to jest chyba bardziej na zachod od rzeszowa o ile sie nie myle:)
        a mielec... na polnocny zachod...



        > Ja jestem wprawdzie z Katowic, ale mialam siostre w Rzeszowie, jezdzilam tam
        na ciuchy.

        a ja mieszkalem tam jakies szesc lat z poczatku i pozniej cztery lata sredniej
        szkoly... w sumie fajne miasto... a najbardziej to lubie tak o trzeciej w
        nocy, jak nikogo nie ma... zdarzalo mi sie czasem spacerowac tak... fajne..

        Ale bylam swietnie ubrana! Wszystkie baby mi zazdroscily.

        a to tam taniej jest? czy faktycznie taki wybor?
        bo ja spodni nigdy kurde nie moglem kupic takich jakie chcialem:P


        > Uwielbialam tescia mojej siostry: Rzeszowiak zatwardzialy, co to nie widzial
        > potrzeby wyjezdzania dalej jak w Bieszczady. I jak wracal, stawial auto przy
        > szlabanie i pokazujac z duma w kierunku Rzeszowa möwil: o! Europa! Fajne, co?

        :))))))))))))
        ja taki zatwardzialy nie jestem, ale jakby mnie zyie tak powialo zebym
        mieszkal w rzeszowie i zeby mnie bylo bez odmawiania sobie niczego powiedzmy
        raz w miesiacu w bieszczady pojechac to bym sie nie obrazil:)

        pozdr.
        tb
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka