Dodaj do ulubionych

Hierarchia wartosci

16.10.03, 15:45
W zwiazku z pisaniem doktoratu na temat "Islam i my" przyszlo mi do glowy, ze
trzeba by moze zastanowic sie nad hierarchia wartosci. Co jest dla nas
najwazniejsze? Co jest wazniejsze od czego?

Zacznijmy od tzw. wartosci uniwersalnych, czyli takich ktore powinny
obejmowac wszystkich ludzi niezaleznie od ich rasy, religii, plci, paszportu
itp.

Takimi wartosciami zapisanymi w konstytucji kazdego cywilizowanego kraju,
tudziez w Karcie Praw Czlowieka jest rownosc czlowieka wobec prawa, rownosc
szans, oraz wolnosc wyboru wlasnego modelu zycia ( jezeli ten nie koliduje z
prawem) , a takze nietykalnosc cielesna i poszanowanie godnosci.

Wiec mamy ROWNOSC, WOLNOSC, GODNOSC, NIETYKALNOSC

Potem ida prawa indywidualne czlowieka: prawa kobiet, dzieci, prawo do
uprawiania kultu religijnego, prawo do wlasnego swiatopogladu, prawa
mniejszosci etnicznych, wyznaniowych czy seksualnych. I tu pozadane jest
nasze poszanowanie i tolerancja wobec wszelkich innosci. Poszanowanie dla
tych, ktorych religia, swiatopoglad czy seksualnosc jest inna niz nasza,
ktorej to religii, swiatopogladu czy seksualnosci nie rozumiemy.

Pytanie: jak duza moze byc ta nasza tolerancja czy poszanowanie? Czy w imie
tolerancji praw indywidualnych mozemy pozwolic na to, aby byly
nieprzestrzegane PRAWA UNIWERSALNE?

Czy mozemy w imie tolerancji innej religii- czyli w imie poszanowania
indywidualnego prawa czlowieka- pozwolic na to, aby mloda muzulmanska matka,
za "przestepstwo" urodzenia nieslubnego dziecka zostala ukamieniowana z
wyroku sadu koranicznego?

Czy mozemy w imie tolerancji religijnej pozwolic na to, aby muzulmanki nie
mialy praw, jakie sa im zapisane w Karcie Praw Czlowieka, tych praw
uniwersalnych, jakie przysluguja Xurkowi, Kranowi, Joannie, Jutce, Marii,
Basi i innym?

Wydaje mi sie, ze bardzo wiele osob stawia wlasnie te bardzo ogolnie pojeta
tolerancje jako najwyzsza wartosc, zapominajac o wartosciach nadrzednych, o
wartosciach uniwersalnych.

Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Hierarchia wartosci 16.10.03, 16:47
      Dla mnie najwazniejsze sa moje dzieci.
      Ale jestem osoba o mocnym poczuciu moralnosci. Czyli staram sie nie klamac,
      nie oszukiwac i zyc w zgodzie z wlasnym sumieniem.
      Nie bylam na szczescie do tej pory postawiona pod sciane i generalnie rzecz
      biorac zyje wedlug moich zasad moralnych.
      Ale czesto mnie dreczy jedno pytanie , moze banalne , ale moja Mamusia mi je
      kiedys postawila w ramach gwaltownej dyskusji o moralnosci:
      i czesto o tym mysle.
      Jakbym w czasie drugiej wojny swiatowej byla postawiona przed dylematem :
      pomoc mojej zydowskiej przyjaciolce i ukryc Ja razem z Jej dziecmi
      ale przy tym narazalabym siebie i swoje dzieci
      co bym zrobila?
      Jest to pytanie czysto teoretyczne ale moze nie do konca? Jak w sytuacjach
      extremalnych zachowuje sie czlowiek ? K.

    • xurek Re: Hierarchia wartosci 16.10.03, 18:17
      Caly czas sie zastanawiam, co dla mnie stoi „na samej gorze“ i dochodze do
      wniosku totalnie paradoksalnego.

      Otoz dla mnie jawieksza wartoscia jest rezygnacja z przemocy. Jestem zdania, ze
      poczawszy od wychowania dziecka a skonczywszy na konfliktach pastwowych
      wszystko da sie zalatwic bez uzywania przemocy, jezeli tylko by sie chcialo.

      Niestety moja „wizja“ dalece odbiega od rzeczywistosci, z czego by wynikalo, iz
      albo jestem w bledzie, ze sie da, albo wiekszosc „nie chce“.

      No i tutaj zaczyna sie paradoks. Wiekszosci “zachodniej cywilizacji” dziala w
      sposob dosc zblizony do tego, ktory jest dla mnie tak cenny i wazny. Pytanie,
      czy taki sposob dzialania jest jakakolwiek gwarancja na to, by
      uniknac “przemocy z zewnatrz”? Badz sporwadzajac problem do mikrokosmosu – czy
      moje “nieagresywne” podjescie jest naprawde w stanie doprowadzic od tego, ze
      jakis bandyta w ciemnej ulicy, ktory wlasnie chcial mnie napasc, zmieni swoje
      plany? Wydaje mi sie, ze nie, a przynajmniej rzadko.

      A jezeli nie, to co ja mam w tej sytuacji zrobic? Trzymac sie kurczowo mojej
      ideologii i pojsc jak “owca na rzez”? Nie zrobilabym tego, lecz uzywajac tej
      znienawidzonej przemocy usilowalabym sie bronic.

      I tu zaglebiamy sie w najglebsza czesc paradoksu: Gdzie jest ten moment, od
      ktorego moge byc pewna, ze nie mam juz innego wyjscia, niz zastosowanie
      przemocy? Nigdy tego nie bede wiedziec – to czysta intuicja, ktora moze byc
      bardzo mylna. Byc moze wiec zastrzele kogos, kto wlasnie w swych myslach
      decydowal sie na zostawienie mnie w spokoju i swoja spluwe chcial schowac,
      dlatego wykonal ten ruch reka….

      I wtedy staje sie tym, czego najglebiej nie cierpie.

      Eh, programowanie to jednak latwiejsze zajecie :)

      Xurek
    • swiatlo Przetrwanie 16.10.03, 18:19
      Mario, najwazniejsza wartoscia dla kazdej jednostki, czy to ludzkiej, czy to
      spolecznej, czy to narodowej, jest przetrwanie.
      Ono wyznacza cala reszte.
      Potem dopiero nastepuja inne wartosci: prawo, zycie ludzkie, pokoj.
      Tak wiec mozemy sie bawic w prawo, zycie ludzkie i pokoj tylko wtedy, jak
      nie jest zagrozona nasza nadrzedna wartosc, czyli samo nasze przetrwanie.
      Jednak jesli ta najwazniejsza wartosc jest w niebezpieczenstwie, wtedy
      pozostale wartosci odchodza na plan dalszy.

      Zasada ta przenosi sie takze i na Europe. Na razie Europa sie bawi w jakies
      tolerancje i multi-kulturowosci. Poczekaj jednak jak samo istnienie owej tzw.
      europejskosci znajdzie sie na krawedzi...

      --
      Zadne zywe stworzenie nie zostalo skrzywdzone podczas pisania tego tekstu.
      • swiatlo Re: Przetrwanie cd 16.10.03, 18:31
        Kontynuujac to rozumowanie, jednak w naturze jest czesto tak, ze jednostka tak
        sie czasami pograza w blogosci i dobrobycie, ze zapomina o podstawowych
        wymogach bezpieczenstwa. Wtedy gdy nagle sie zorientuje, okazuje sie ze jest za
        pozno.
        Podobnie jest tez, gdy jednostka jest pochlonieta jakas ideologiczna obsesja.
        Wowczas zapomina o bezpieczenstwie jeszcze bardziej. Nawet nie reaguje gdy jej
        na to niebezpieczenstwie probuje zwrocic uwage. Obsesja jest tak silna i
        zaslepiona, ze dziala samodestrukcyjnie.
      • alaskanka3 Re: Przetrwanie 16.10.03, 21:39

        Zgadzam sie w 100%. Cywilizacje zachodnie tkwia w stanie blogiego ukojenia,
        bodajze od WWII. Ogolnie rzecz biorac i porownujac do takiego np. Afganistanu
        ludziom od pokolen powodzi sie dobrze, ich instynkty samozachowawcze ulegly w
        duzym stopniu stepieniu. Jak na moj gust nawet atak na WTC nie zmienil wiele.
        • lucja7 Re: Przetrwanie 17.10.03, 00:01
          Tez sie zgadzam ze spimy zadowoleni z siebie. Jak Arabowie od renesansu do
          teraz, budza sie pozno, po wszystkim.
          Zdecydowanie nie zgadzam sie z "nitykalnoscia". Osobiscie lubie byc ruszana.
          lucja7.
          • i.p.freely Re: Hierarchia wartosci 17.10.03, 04:43
            >W zwiazku z pisaniem doktoratu na temat "Islam i my" przyszlo mi do glowy, ze
            >trzeba by moze zastanowic sie nad hierarchia wartosci. Co jest dla nas
            >najwazniejsze? Co jest wazniejsze od czego?

            >Zacznijmy od tzw. wartosci uniwersalnych, czyli takich ktore powinny
            >obejmowac wszystkich ludzi niezaleznie od ich rasy, religii, plci, paszportu
            >itp.
            -----------------
            Swietnie to ujelas Mario. No wlasnie - jak to jest z tymi "uniwersalnymi
            wartosciami"? Pojecie, wydawaloby sie proste. A jednak..... Te zdawalo by sie
            uniwersalne wartosci sa tak odmienne dla dajmy na to takiego 'native American,
            Polaka czy mieszkanca Arabi Saudyjskiej.

            Swego czasu pracowalam przez rok w szpitalu w Rjadzie (King Faisal Hospital)a
            wiec moge powiedziec, ze mam jakis tam wglad, jesli chodzi o stosunki
            miedzyludzkie i te 'universalne wartosci', o ktore nam chodzi, borac pod uwage
            kraj muzulmanski jakim jest, jakby nie bylo, Arabia Saudyjska.

            Islam stal sie dla mnie przerazajacy. Ci ludzie, a moze to tylko z powodu
            odmiany tego ich islamu, sa dla mnie NAWIEDZENI i NIEBEZPIECZNI.

            ZYCIE nie jest dla nich tym samym pojeciem , nie ma tych samych wartosci do
            ktorych my nawyklismi i bierzemy za pewnik. Dla przecietnego zjadacza chleba
            (pojecie wzgledne) w Rjadzie szystko obraca sie wokol ich proroka Mahometa.
            Allah daje zycie i jesli taka jego wola je odbiera - nawet w tak skrajnych
            przypadkach jak skopanie na smierc pomocy domowej !!!!

            Co mnie najbardzie uwiera i przyprawia o zgroze to to, ze Saudyjczycy, w
            innych krajch muzulmanskich nie bylam wiec glosu nie bede w ich sprawie
            zabierac, maja od dziecka wpojone to, ze wojowanie z INFIDELS jest ich SWIETA
            SPRAWA, ZBAWIENIEM i co dla poniektorych, celem zycia - 9-11 jest dla mnie
            tego dowodem.

            SINCE THE DAY OF THE PROPHET, THERE ARE ONLY TWO FORCES ON EARTH, MUSLIMS AND
            INFIDELS AND THE FIGHT WILL GO ON UNTIL THE JUDGMENT DAY !!!!
            • maria421 do i.p. freely 17.10.03, 08:49
              Dzieki, dzieki, dzieki!!!

              Wreszcie ktos, kto mnie rozumie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka