Dodaj do ulubionych

Kosciol anglikanski - dylemat

06.11.03, 02:30
W ogole cala ta sytuacja jest jakims oxymoronem, czyli wewnetrzna logiczna
sprzecznoscia. Niech ktos mi to wyjasni, bo ja nie rozumiem.
Otoz duchowny anglikanski glosi ze jest gejem i w zwiazku z tym nastepuja
pewne konsekwencje.
Otoz ja nie rozumiem logicznego sensu w tym wszystkim.
Wpierw podam przyklad: pewiem ksiadz katolicki oglasza ze jest gejem.
No wiec chwileczke. Ja rozumiem ze ksiadz zyje w celibacie, wiec wedlug
doktryny ma prowadzic zycie bez seksu. Takie jest jego powolanie.
Wiec jak on moze byc gejem? W fantazjach? Jezeli uprawia seks na boku
(niezaleznie z kim), to wtedy narusza podstawowy dogmat kosciola o
rozwiazlosci seksualnej. Czyli nie powienien byc ksiedzem z tego powodu.
A zatem zakladamy ze nie uprawia on seksu. A wiec jak on moze byc gejem?

Wracajac do owego pastora anglikanskiego, to jego kosciol pozwala na
malzestwa pastorow. No ale rozumiem ze ow pastor jest kawalerem, wiec jako
pastor nie mogl miec jakiegokolwiek seksu przedmalzenskiego, wiec jak mogl
byc gejem, skoro nie mial seksu.
Chyba ze mial seks pozamalzenski z facetem, wiec powinien byc ekskomunikowany
za pogwalcenie zasady o czystosci przedmalzenskiej jakie chyba jest
fundamentalna czescia kazdego kosciola chrzescijanskiego.

Zatem pytanie moje jest: na jakiej zasadzie doszedl on do wniosku ze jest
gejem? Bo jakakolwiek zasada ta byla, to aby dojsc do tego wniosku, czy nie
musial on pogwalcic ktoras z fundamentalnych zasad koscielnych?

Zatem o co ten halas?
Obserwuj wątek
    • zjawa64 Re: Kosciol anglikanski - dylemat 06.11.03, 02:40
      , swiatlo , prosze Cie wylacz TV , Radio i absolutnie nie czytaj gazat...

      Hej!
    • boreus Re: Kosciol anglikanski - dylemat 06.11.03, 03:23
      Polecam artykuł w Atlantic Monthly na ten temat
      www.theatlantic.com/issues/2003/11/jenkins.htm
      Jest to artykuł o abp. Akinola z Nigerii, który
      jest głównym przeciwnikiem mianowań homoseksualistów
      na stanowiska w kościele anglinkańskim.
      W skrócie rzecz ujmująć: kościoły chrześcijanśkie
      w Afryce są w trudnej sytuacji, w wielu regionach
      są prześladowane przez muzułumanów, a muzułumańska
      propaganda przedstawia chrześcian jako produkt
      zgnilizny zachodu. Cytat z ww. artykułu:

      "Across the continent Muslims have tried to make converts by arguing that the
      Christian West is decadent and sexually irresponsible—a belief that finds daily
      confirmation in Western films and television. If the Anglican Communion
      accepted gay bishops or approved gay unions, Muslims would gain an enormous
      propaganda victory in Nigeria."

      Tak więc gra idzie o wiele większą stawkę, niż mogłoby
      się wydawać.
      • i.p.freely Re: Jakoby w Islamie homoseksualizm 06.11.03, 06:32
        nie istnial jest OBLEDNA BREDNIA!!!!! Istnieje, jak najbardziej i ma sie
        calkiem dobrze - no moze nie az tak dobrze, bo przyznanie sie grozi kara
        utraty glowy DOSLOWNIE.
        To, ze wysoko postawieni pracownicy saudyjskiego szpitala (gdzie pracowalam)
        zabawiali sie z mlodziencami tej samej plci pewnie o niczym zdroznym nie
        swiadczy!? Tylko jak cholera wytlumaczyc ich pokiereszowane odbyty?

        Mnie tam czyjes odmienne preferencje 'sypialniane' nie staja koscia w gardle.
        Ten otwrcie GAY 'wielebny', moze sie okazac o wiele bardziej wartosciowym
        czlowiekiem niz niejeden 'bible thumping' fundamentalist.
        • boreus Re: Jakoby w Islamie homoseksualizm 06.11.03, 17:59

          i.p.freely napisał:
          > Jakoby w Islamie homoseksualizm
          > nie istnial jest OBLEDNA BREDNIA!!!!! Istnieje, jak najbardziej i ma sie
          > calkiem dobrze [...]

          Pewnie prawda, co wcale nie przeszkadza uprawiać propagandy że jest inaczej.

          > Mnie tam czyjes odmienne preferencje 'sypialniane' nie staja koscia w gardle.

          Mnie też. Ale obrońcy praw homoseksualistów powinni sobie zdać sprawę
          z konsekwencji swoich działań - także tych poza własnym podwórkiem.

          To tak jak ze sprawą małżeństw gejów: sama fakt jest bez znaczenia,
          no bo co komu przeszkadza, że dwóch facetów chce zawrzeć małżeństwo?
          Ale społeczne konsekwencje zalegalizowania takich małżeństw będą
          sięgały bardzo daleko, i obawiam się, że w ogólnym bilansie
          mogą okazać się bardzo negatywne.

          > Ten otwrcie GAY 'wielebny', moze sie okazac o wiele bardziej wartosciowym
          > czlowiekiem niz niejeden 'bible thumping' fundamentalist.

          Może i tak, ale jeżeli dobro kongregacji stawia wyżej niż swoją karierę,
          powinien ustąpić.
    • xurek Re: Kosciol anglikanski - dylemat 06.11.03, 08:07
      Caly wieczor przegadalam na ten temat z moja rodzina (tata, mama, maz).
      Mezczyzni byl oburzeni, ja i mama czulysmy sie „nieswojo“.

      Pierwszym punktem, na ktory nie umiem sobie odpowiedziec, to wlasnie ten
      przytoczony przez Swiatlo dylemat. Ow biskup nie tylko twierdzi, ze jest gejem,
      oz zyje w zwiazku z mezczyzna – sila rzeczy „pozamalzenskim“. Niestety nie
      wiem, czy w kosciele anglikanskim seks pozamalzenski jest grzechem, czy nie.
      Jezeli nie jest, to fakt owego zwiazku nie gra roli, jezeli jest, to jest to w
      zasadzie rowne dyskwalifikacji. Czy ktos zna sie na tyle na „anglikanskich
      grzechach“?

      Zalozmy, ze seks pozamalzenski w owym kosciele grzechem nie jest, zastanawiam
      sie dalej. Co najbardziej mi przeszkadza w katolickim celibacie to to, ze
      duszpasterz, ktory ma mi byc pomoca w zyciu, na temat wiekszosci problemow
      zyciowych, z ktorymi sie borykam, czyli zwiazek, milosc, rodzina, dzieci, seks
      nie ma zielonego praktycznego pojecia, wiec jak moze byc jakakolwiek sensowna
      pomoca? Ten problem dotyczy jednak rowniez ksiedza-geja, co prawda w mniejszym
      stopniu, ale mimo wszystko, wiec nie wiem, czy to najlepszy „wybor ksiedza“. Z
      drugiej strony facet wybral kariere koscielna a nie wspieranie duszyczek w
      lokalnej parafii, wiec moze jego doswiadczenia na temat codziennego zycia graja
      znacznie mniejsza role niz inne jego walory, znacznie bardziej potrzebne na
      wyzszych stanowiskach koscielnych.

      Tylko co to sa za walory? Czy jednym z nich nie powinna byc dalekowzrocznosc,
      ktorej celem jest umocnienie i rozszerzenie kosciola badz mowiac “uduchowienie”
      (roz)szerzenie wiary, do ktorej sie nalezy? A jezeli tak, to biskup widzi
      zupelnie cos innego niz ja, poniewaz ja widze dokladnie to samo, co Akinola,
      czyli duze niebezpieczenstwo dla kosciola jako takiego w krajach, ktore do
      takiego rownouprawnienia gejow jeszcze nie dorosly i maja przed soba dluga
      droge, i to nawet w zupelnym oderwaniu od Islamu. Byc moze w miejscu, gdzie
      biskupem wybrany zostal jest to wlasciwy krok we wlasciwym czasie i slusznej
      sprawie calkowitego rownouprawnienia, nie wydaje mi sie jednak, by jakikolwiek
      kosciol mogl pozwolic sobie na dostosowywanie swojej polityki do konkretnych
      krajow – ona zawsze jest w pewien sposob globalna.

      Krotko mowiac, nawet jezeli seks pozamalzenski nie jest grzechem, nie uwazam
      tego wyboru za dobre posuniecie. Widzac reakcje mezczyzn w mojej rodzinie mam
      wrazenie, ze ow biskup dla “sprawy gejow” robi wiecej zlego niz dobrego.

      Xurek
      • wkrasnicki Do Xurka 07.11.03, 08:51
        xurek napisała:

        Co najbardziej mi przeszkadza w katolickim celibacie to to, ze duszpasterz,
        ktory ma mi byc pomoca w zyciu, na temat wiekszosci problemow zyciowych, z
        ktorymi sie borykam, czyli zwiazek, milosc, rodzina, dzieci, seks nie ma
        zielonego praktycznego pojecia, wiec jak moze byc jakakolwiek sensowna pomoca?
        ###

        W tym punkcie Xurku nie mogę się zgodzić. Myślę, że pomóc może choćby dlatego,
        że ma do tych spraw dystans i brak obciążeń pewnymi schematami.
        Lekarz, który leczy tyfus niekoniecznie musi na tę chorobę wcześniej zapaść by
        robić to skutecznie. Muzyk nie znający nut czy historii muzyki, może być
        muzykiem genialnym, choć oczywiście nie musi.
        Piszę ogólnie, a nie o tym szczególnym przypadku.
        • xurek Teoria a praktyka - do Wkrasnickiego 07.11.03, 09:26
          skoncentruje sie na przykladzie, ktory przerabialam w praktyce przez dwa lata a
          Behemot znal go tylko “teoretycznie”:

          Dziecko generalnie nie spiace i wciaz ryczace. Dobre rady teoretykow i
          Behemota: “musisz pozostac spokojna, mila, nie mozesz okazac zdenerwowania,
          nawet wewnetrznego, bo dziecko to czuje i ryczy jeszcze glosniej, dziecko musi
          pozostac w swoim pokoju, spokoju i przyciemnionym swietle, zeby “przyzwyczailo
          sie” do tego rytualu”. Piekna, psychologicznie perfekcyjna, madra rada, ktora o
          kant d….mozna.
          Teraz nagle nie spi dziecko Behemota a on sie mnie pyta “Xurek, jak tys to
          zrobila, ze po x-tej nieprzespanej nocy a) nie walnelas dzieckiem o sciane i b)
          przyszlas do pracy i bylas w stanie dzialac”. Porady skutecznie sa niestety ale
          psychologicznie nieco beee, bo dopuszczaja na przyklad wyciagniecie niemowlaka
          z lozka i przesiedzenie pol nocy przed telewizorem, albo wyciagniecie
          niemowlaka z lozka, wsadzenie go w plecak i pojscie o polnocy na kawe, albo
          wyciagniecie niemolwaka z lozka i oddanie na dwie godziny do sasiadow –
          malolatow, ktorzy zamiast “cicho do lozeczka” beda go w srodku nocy zabawiac
          muzyka techno i rozmowami o bolaczkach swiata albo albo albo. Kto sam nie
          przezyl, nie ma zrozumienia dla faktu, ze najlepsza teoretyczna metoda nie jest
          koniecznie najlepsza praktyczna ani zrozumienia dla “potwornej matki”, co
          dzieciatko z wyra wyszarpuje i do knajpy z nim leci. To samo dotyczy checi
          zamordowania meza/zony, z powodu takiego jak skarpety wiecznie lezace na
          podlodze i innych ciekawych rzeczy, ktore dopiero po zdobyciu wlasnych
          doswiadczen praktycznych przestaja dla “terapeuty” byc bzudrnymi wymyslami
          chorego umyslu tudziez innym lenistwem czy brakiem dobrej woli.

          Dystans to dla mnie nie brak doswiadczen, tylko brak zaangazowania
          emocjonalnego w konkretnej sytuacji. Doswiadczenie pomaga w wiekszosci wypadkow.

          Xurek
    • i.p.freely Re: Kosciol anglikanski - dylemat 06.11.03, 08:58
      Z tego co pamietam, a pamiec mam zawodna, ow anglikanski pastor byl swego
      czasu zonaty i owocem tego malzenstwa jest dorosla juz corka.
    • i.p.freely Re: Kosciol anglikanski - dylemat 06.11.03, 10:13
      swiatlo napisał:

      > Wracajac do owego pastora anglikanskiego, to jego kosciol pozwala na
      > malzestwa pastorow. No ale rozumiem ze ow pastor jest kawalerem, wiec jako
      > pastor nie mogl miec jakiegokolwiek seksu przedmalzenskiego, wiec jak mogl
      > byc gejem, skoro nie mial seksu.
      > Chyba ze mial seks pozamalzenski z facetem, wiec powinien byc
      ekskomunikowany
      > za pogwalcenie zasady o czystosci przedmalzenskiej jakie chyba jest
      > fundamentalna czescia kazdego kosciola chrzescijanskiego.
      >
      > Zatem pytanie moje jest: na jakiej zasadzie doszedl on do wniosku ze jest
      > gejem? Bo jakakolwiek zasada ta byla, to aby dojsc do tego wniosku, czy nie
      > musial on pogwalcic ktoras z fundamentalnych zasad koscielnych?
      >
      > Zatem o co ten halas?
      >
      --------------------


      1. Biskup-elekt Gene Robinson - jest nie tylko jawnym homoseksualista, ale
      rowniez rozwodnikioem i ojcem dwojga doroslych juz dzieci, ktore choralnie
      wydaja o nim bardzo pochlebne opinie. Jesli chodzi o jego zwiazek z mezczyzna
      to uwaza go on za "sakramentalny" (cokolwiek to oznacza).

      2.Wspolnota Anglikanska (77 mln wiernych), na ktora sklada sie 38
      autonomicznych prowincji, od lat w miare regularnie wstrzasaja doktrynalno-
      etyczne "trzesienia ziemi", zwiazane chocby z wprowadzeniem kaplanstwa i
      biskupstwa KOBIET czy z pomyslem przyznania swieckim prawa do przewodniczenia
      Eucharystii. Czy myslisz, ze podobne posuniecia sa prawdopodone u katolikow?

      Czy pogwalcil jakies zasady koscielne? To zalezy kto i jak interpretuje nauki
      zawarte w Biblii. Sama widzisz, ze jesli o to chodzi to tu zadnej zgody nie
      bylo, nie ma i pewnie nigdy nie bedzie - vide wszystkie sekty religijne.


      • don2 Re: Kosciol anglikanski - dylemat 06.11.03, 10:29

        A ivan Ivanowitch eto algoholik, guligan,babnik ,piederast i lesbian .
        tak to wyglada ,jak sie czyta o tym pastorze.
        • zjawa64 Re: Kosciol anglikanski - dylemat 07.11.03, 08:19
          niech szanowny pastor "popastuszy" , a pozniej piszmy rozprawke o nim

          "Niech zyje bal...i plebania...hej!"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka