jan.kran
24.11.03, 15:20
Sluchajac piosenki Beatelsow zobaczylam oczami duszy moja ulice we Wroclawiu
gdzie spedzilam 23 lata zanim wyjechalam z PL. Niewielka ulica na
przedmiesciach miasta gdzie sie urodzilam ( doslownie , bo przyszlam na swiat
w domu ). Znam kazdy kat , dziure w chodniku , drzewa. Gdy czasem , rzadko
zagladam na te ulice to mi sie lza w oku kreci. Drzewo , dzis ogromne , ktore
rosnie w malutkim ogrodku przed domem zasadzil moj Tato. Jalowce w tymze
ogrodeczku przywiezli moi Rodzice z Kieleczczyzny. Na pustej dawniej ulicy
gdzie moglam caly dzien grac w gume albo jezdzic na wrotkach dzs nie mozna
sie przecisnac miedzy zaparkowanymi samochodami.
Wszyscy sie znaja , mnie juz nie kazdy poznaje :-PPP , ale jak widza Mloda
ktora jest moja kropla wody to zaczynaja mnie kojarzyc. W oczach tych ludzi
zachowal sie moj obraz jako malej dziewczynki z kucykami :-)))
Dla mnie wszystko na tej ulicy i w jej okolicach to wspomnienia. Przezycia
moich dzieci sa rozsiane po roznych miejscowosciach bawarskich albo
norweskich. Zaluje bardzo , ze moje dzieci nie maja takiej jednej Ulicy ,
jednego miejsca.
Ale jak sie zastanowie glebiej to jest takie miejsce do ktorego moje dzieci
sa tak przywiazane i wzrastaja razem z nim jak ja ze swoja Ulica. To
wroclawskie mieszkanie mojej Mamy gdzie zamieszkala ze swoim drugim mezem po
moim wyjezdzie z Pl. Moje dzieci przyjechaly tam po raz pierwszy jak byly
calkiem niewielkie. Wszyscy je znaja i co roku zawsze ta sama
procedura : "Ale wyrosliscie a Claire to juz prawdziwa panna! "
I znowu historia sie powtarza , podobnie jak ja dzieci znaja kazde drzewo,
kamien , sklepik na rogu. Csie , ze chociaz w ten sposob maja swoja Ulice ,
bo to bardzo wazne w zyciu. Tak sobie mysle . Kran.