alaskanka3
07.12.03, 05:40
Przy wyjsciu lezala kartka, podnioslam, bajka na niej byla:
......bajka o chlopcu, hulajnodze i samochodach...
....byl sobie chlopiec .........niezbyt piekny, niezby brzydki, ot zwyczajny,
nie wyroznial sie niczym. Chlopiec byl grzeczny, wieczorem myl zabki i buzke,
mowil paciorek i szedl do lozeczka, a w niedziele z babcia do kosciolka na
msze, bo pobozny byl jak nalezy.
....chlopiec mial jedna slabosc: uwielbial samochody.....
Szczegolnie podobaly mu sie te bardzo kolorowe i lsniace. Sam nie mial ale
lubil popatrzec, jezdzil hulajnoga na pobliski wiadukt nad autostrada......
przemykaly szybko nie zatrzymujac sie, czasami jechaly stadami, czasami
pojedynczo...... czasami zas bylo zupelnie pusto i chlopiec wracal zawiedziony
do szarego pokoiku w szarym domku. Babcia besztala go wtedy ze czeka z kolacja
a on sie wloczy nie wiadomo gdzie i po co po nocy.
....chlopiec robil zdjecia co bardziej kolorowych samochodow....... wieszal je
potem na scianie, przygladal sie przed snem i zastanawial dokad jechaly:
.....do najblizszego miasteczka, .....czy tylko do najblizszego zjazdu z
autostrady ? ......a moze jechaly az do konca, nad ocean ?
Nigdy nie byl nad oceanem, za daleko jak na hulajnoge, a zreszta po co ....?
Procz ogladania samochodow mial jeszcze jedna mala przyjemnosc: .....czasami
zabieral z soba kamien i rzucal w nie z wiaduktu.....
......a co, nalezalo sie im