29.12.03, 21:18
Uwielbiam chodzic po knajpach, restauracjach czterogwiazdkowych i spelunkach.
Od lat. W Oslo wpadam na kieliszek czerwonego , zapalam cygareta i czytam
albo se patrze na otoczenie. Nikt mnie nigdy nie zaczepia albo sie nie patrzy
z niechecia. Ale ma problem : czy samotnej kobiecie wypada odwiedzc miejsca
publiczne:-))) K.
Obserwuj wątek
    • ertes Re: Knajpy. 29.12.03, 21:24
      Ja jestem zdania ze kobity powinny siedziec w domu i prasowac oraz gotowac dla
      meza. A jesli juz wyjda z domu to powinny miec na glowie huste zakrywajaca twarz
      i wogole byc ubrane w worek. Im brzydszy tym lepszy.

      A samotne wogole nie powinny sie nigdzie pokazywac tylko siedziec w piwnicy.
      • goga.74 Re: Knajpy. 29.12.03, 21:34
        > A samotne wogole nie powinny sie nigdzie pokazywac tylko siedziec w piwnicy.

        Jak to? To gdzie meza maja lapac?
        • moore_ash Re: Knajpy. 29.12.03, 21:51
          goga.74 napisała:

          > > A samotne wogole nie powinny sie nigdzie pokazywac tylko siedziec w piwnicy


          ertes!
          90 % knajp jest w piwnicy:))))

          kran! laz po knajpach ile sie tylko da!
          ja tez lubie lazic, tylko nie mam kasy na razie:(
          ale przez ten tydzien to sobioe odbilem:P stwierdzielm, ze mam za duzo
          znajomych:)

          a kiedys, dawno temu pojechalem do krakowa dzien wczesniej niz sie umowilem z
          kumplami i poszedlem do klubu jazzowego. sam. wypilem moze z dwa piwa przez
          caly wieczor, ale bylo fantastycznie... fajnie sie slucha, obserwuje, wymysla
          historie...

          ale wlasciwie to do tego nei trzeba knajpy:P

          a jak pracowalem w knajpie to mi wlasnie brakowalo tam babeczek... zawsze to
          jakas odmiana...
          pozdr.
          tb
          • a.polonia Re: Knajpy. 29.12.03, 22:24
            No tak, tylko, ze jakby do tej "Twojej" knajpy przyszla sama babeczka, to by
            sie nie mogla opedzic od pijaczkow :)
            • moore_ash Re: Knajpy. 29.12.03, 22:41
              a.polonia napisała:

              > No tak, tylko, ze jakby do tej "Twojej" knajpy przyszla sama babeczka, to by
              > sie nie mogla opedzic od pijaczkow :)

              no, no, no!

              pierwsze primo:
              nie mojej... aprzynajmniej, JESZCZE nie mojej:P
              drugie primo:
              jakich pijaczkow masz na mysli?
              harnego? gajosa? filipa? daj spokoj...:)
              przeciez to jest banda szydercow. i to dosyc hermetyczne towarzystwo. poza tym
              monika z nimi przebywala zanim wyjechala do londynu i sie nikt jej nie
              czepial. a jest na czym oko zawiesic:P
              trzecie primo:
              Ty przyszlas i co?
              i tancowalas na srodku knajpy z jadnym z tych gamoni:))) i zle bylo?:)
              fakt, ze sie wszyscy o Ciebie wypytywali i troche bylem zazdrosny z emaja w
              dupie jak mi idzie na obczyznie a o Ciebie si epytaha... no ale widac taka
              kolej rzeczy:PPP

              pozdr.
              tb

              p.s. ja nie chce byc wredna malapa ale mialem Cie wyganiac do nauki...
              sio! jutro do roboty! o do pracy skoro swit!:)***
      • jutka1 Re: Knajpy. -- Ertes :)) 30.12.03, 00:31
        ertes napisał:

        > Ja jestem zdania ze kobity powinny siedziec w domu i prasowac oraz gotowac dla
        > meza. A jesli juz wyjda z domu to powinny miec na glowie huste zakrywajaca twar
        > z
        > i wogole byc ubrane w worek. Im brzydszy tym lepszy.
        >
        > A samotne wogole nie powinny sie nigdzie pokazywac tylko siedziec w piwnicy.
        *********
        Ertes, hon, ;))

        To w takim razie zjezdzam za sofe i nie wyjde, dopoki chusty mi nikt nie zedrze.. do knajpy juz
        never never ever..

        i ide kupic nowe zelazko, najlepiej pod kolor dywanu, i pewnie do paryzewa nie wroce, bo jak tu z
        Domu wyjsc???

        hehehehehehe

        Jutka :))))
        • ertes Re: Knajpy. -- Ertes :)) 30.12.03, 00:50
          To rozumiem. Posluszna. Gotowac umie.
          Dobry material na zone.
          • don2 Re: Knajpy. -- Ertes :)) 30.12.03, 01:05

            Ertes ma racje i skladam natychmiastowa propozycje utworzenia Klubu Szowinistow
            Meskich.W pelni popieram kolege klubowego i jako wklad dodam haslo przewodnie:
            BABE 2 METRY OD KUCHNI UWAZA SIE JAKO UCIEKINIERA,konsekwencje wg przepisow.
            Akceptacje czlonkowstwa przyjmuje sie 24h/dobe. PS.czlonkowie klubu
            posiadajacy grube zony posiadaja 4 glosy kazdy na zebraniu walnym.
            Don Szowinista meski odznaczony orderem meki za liczne malzenstwa.
            • ertes Re: Knajpy. -- Ertes :)) 30.12.03, 01:13
              To ja mam 4-ry glosiki hehe.
              To sie mnie podoba a zwlaszcza zasada 2-metry.
              Jutka pisze tu sporo ostatnio o gotowaniu wiec na tej podstawie mozna zalozyc
              nie jest uciekinierka.
          • don2 Re: Knajpy. -- Ertes :)) 30.12.03, 01:10
            ertes napisał:

            > To rozumiem. Posluszna. Gotowac umie.
            > Dobry material na zone.

            <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
            Ogloszenie: za pomylki w ocenie,spowodowane przewrotnoscia kobieca,odpowiada
            wydajacy opinie.
            • jutka1 Re: Knajpy. -- Ertes :)) --- Don ! :) 30.12.03, 09:41
              don2 napisał:

              > ertes napisał:
              >
              > > To rozumiem. Posluszna. Gotowac umie.
              > > Dobry material na zone.
              >
              > <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
              > Ogloszenie: za pomylki w ocenie,spowodowane przewrotnoscia kobieca,odpowiada
              > wydajacy opinie.
              **********
              Don,
              nie wydawaj moich sekretow prosze!! ;)))))))))

              hahahahaha

              Jutka posluszna i gotowac umie (tylko ktore nie jest prawda? ;))))
    • basia553 Re: Knajpy. 30.12.03, 08:25
      Sama chodzic do knajpy nauczylam sie niedawno i z koniecznosci.
      Nie sprawia mi to zadnego problemu, nauczylam sie chodzic np. z ksiazka
      z ktöra czekam na podanie mniam mniam. Lubie tez ludzi obserwowac.
      No i czesto nawiazuja sie ciekawe, niezobowiazujace rozmowy. Ale ciekawe,
      ze nie odwazyla bym sie pöjsc sama do lokalu u mnie w Mannheim. Czula bym sie
      chyba obserwowana, czy co? Wystarczy ze wyjade iles km. za miasto, w okolice
      urlopowe i juz nie mam oporöw. No a na urlopie, to sama przyjemnosc.
      Nie bylam sama w Paryzu czy Rzymie, ale wyobrazam sobie ze tak jak potrafilam
      tam w towarzystwie dluuuugo siedziec w ulicznej kafejce obserwujac ludzi
      i zgadujac ich zajecia, charaktery itd., tak samo moglabym to robic sama.
      No a taki lokalik w miasteczku wysoko w görkach na Elbie: prawie pusto,
      z glosnika saczy sie dobry jazz - o tym lokalu marze do dzis. No ale nie pojade
      sama, balabym sie wjechac autem na prom! Niby dzielna, samodzielna baba jestem,
      a w glebi duszy tchörz.
      • don2 Re: Knajpy. 30.12.03, 10:58

        Basiu,chcesz zostac moim wrogiem ??? juz dawno pisalem: jak mi ktos wspomni
        o malej pustej knajpce ,gdzie przy lampce wina i zapalonej swieczce ,siedzi
        romantyczna para ,patrzac sobie w oczy i sluchajac muzyki.A zza baru z
        sympatia przyglada im sie knajpiarz ,to bede strzelal i gryzl.Knajpa ma byc
        pelna,ruch taki by personelowi woda w dupie sie gotowala,by ludzie w kolejce
        czekali na miejsce.wtedy z sympatia patrzy sie na
        klientow.rachunki,rachunki,podatki i podatki !!! Uklony Don materialista nedzny.
        • basia553 Fakt, Donie, 30.12.03, 11:13
          zapomnialam o czasach, gdy zylam z obrotöw knajpy (10% + sute napiwki).
          Sorry, zycze Ci na nowy rok knajpy pekajacej w szwach i obrotnych kelnerek
          co to energii maja hoho, a usmiech z ust im nie schodzi, nawet jak im
          gosc na nerwy dziala. Nie wiem, czy sie nie powtarzam (w moim wieku to
          nagminne), ale opowiem anegdotke. Bylam wtedy kelnerka w winiarni/restauracji,
          gdzie bylo duzo tzw. Stammgäste, czyli ludzi, ktörzy prawie kazdy wieczör
          spedzali w tym lokalu. Bynajmniej samotni czy tp., czesto pary. I jedna taka
          para miala w odwiedziny ojca z innego konca Niemiec, wdalismy sie w rozmowe,
          jak to ze stalymi goscmi w zwyczaju i ojciec möwi, ze jest emerytem. Nimozliwe!
          krzyknelam z przekonaniem, bo wygladal jeszcze do rzeczy. Wiec kazal wiek
          zgadywac, co mnie zaklopotalo, bo nie jestem w tym dobra. Powiedzialam, ze
          musze sie zastanowic i poszlami do Ani, kelnerki z krwi i kosci i pytam o rade,
          bo nie chce faceta urazic, ani przesadzic z komplementem. I tu pointa: Ani
          powiedziala krötko: mysl o napiwku!! Pomyslalam, powiedzialam, napiwek i
          usmiechy byly w nadmiarze. Tja, to byly czasy! Oby nie wröcily :)))
    • jutka1 Re: Knajpy. 31.12.03, 17:03
      no, knajpiara ja jestem od najmlodszych lat, i jak wiekszosc z Was sie zdazyla zorientowac ;)) po
      knajpach chodze pasjami, i nie mam zadnych oporow przed pojsciem sama. W paryzewie robie to
      czesto
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka