Musze się pochwalic....

20.06.07, 11:39
Wczoraj otrzymałam rozwód. Sedzina nadal nie była chętna do dania go, ale jednak.
    • 13monique_n Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 11:43
      Wobec tego - dzisiaj jest "pierwszy dzień reszty twojego życia", oby było po
      prostu pełne życia i byś się znowu nim cieszyła.
    • ivone7 Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 11:57
      gratulacje...tym wieksze ze piszesz, ze sedzina nie chciala dac..bozeee ..
      to co dzis swietujesz??
      pamietaj ze to tak samo jak z zakupem...musi byc oblane..
      powodzenia w pierwszym dniu NOWEGO ZYCIA
      • delika1 Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 15:17
        gratulacjesmilea sedzina pokroju "mojego" sędziego chybawink.Opiszesz sprawę?I jak
        sobie z sędzina radziłaś?Cos mi się kojarzy,że to Ty kiedyś pisałaś,że
        małżeństwo zgodne, wniosek rozwodowy jasny a i tak skierowali Was do RODK?Mam
        podobna sytuację, i jesli mogłabyś opisać jak bylo u Ciebie, będe wdzięczna..
        Pozdrawiam
        d1
        • aron95 Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 15:28

          Rozwód - czy to jest powód do radości ?? Raczej refleksji .
          • tojo Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 15:37
            Własnie Aron. Podobna myśl mnie naszła. Rozwód to jednak porażka, zyciowa
            porażka, nawet jesli było żle , to jest to porażka tego co było przed latami
            jak sie mowilo pewne słowa. i z czego tu sie cieszyc?
            • turzyca Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 15:47
              Bo porazka byla wczesniej. Gdy okazalo sie, ze realizacji przysiegi nieco nie
              wychodzi. Potem byla zwycieska walka o przyznanie sie przed samym soba do
              kleski, a teraz jest niejako zamkniecie sprawy. Czas na otwarcie nowego rozdzialu.
            • alexolo Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 15:53
              porazka jest upadek zwiazku....i wszystko co sie z tym wiaże...ale sam
              rozwód bywa czasem wyzwoleniem...drugą szansą ...ale i refleksja by sie
              przydała...i wyciągniecie nauki....aby reszte przezyc juz inaczej
              lepiej i z kim innym...moze
              • libra22 Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 16:13
                Gratuluje Lalobasmile))
                Czyli widzisz - tak jak Ci prorokowałyśmy, że w końcu dasmile
                Dobrego, nowego życia z coraz bardziej podniesionym czołemsmile
                • la.loba Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 18:54
                  Dzieki Libra22 ....wreszcie- choć jak pisalam sędzina miala opory...ale o tym
                  szczegółowo opowiem jak sie znow spotkamy
          • la.loba Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 18:53
            Aron95- dla mnie jest to powod do radosci, stan refleksji juz byl, stan
            załamania nerwowego, tez, stan rozpaczy że nie ma takiej sily na ziemi aby
            uratowac to malzenstwo tez. Teraz poprostu jest to zamkniecie sprawy i totalne
            uwolnienie sie od chorego zwiazku
            • aron95 Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 10:59
              la.loba napisała:

              > Aron95- dla mnie jest to powod do radosci, stan refleksji juz byl, stan
              > załamania nerwowego, tez, stan rozpaczy że nie ma takiej sily na ziemi aby
              > uratowac to malzenstwo tez. Teraz poprostu jest to zamkniecie sprawy i totalne
              > uwolnienie sie od chorego zwiazku

              Jeśli sprawa się długo toczyła to tak , jest to ulga .
              Ale nie powód do składania gratulacji
              Sam rozwód nie jest czymś radosnym bo nie po to się zawierało związek aby się
              rozwieść .
              Czy ktoś składa gratulacje gdy sobie nabijesz guza ?
              Gdy sobie nabijesz guza to się z tego cieszysz ? Nie .
              A czasami tak to tu wygląda
              • la.loba Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 14:21
                Aaron95 czy ktoś ci już powiedział że się czepiasz ??
                Oczywiście że nikt nie skład gratulacji z nabitego guza.
                Ja wiem ze to nie z samego powodu rozwodu ale z zakonczenia sprawy.
                Tym się również chwialiłam, a nie samym rozwodem.
                Dla wyjasnienia semantyczniego dla mnie "guz" to było dowiedzenie sie ze ex jest
                gejem i rozstanie z nim. Rozwód to konsekwencja i zamkniecie pewnego rozdzialu w
                moim zyciu
                • aron95 Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 16:19

                  Ale napisałaś - Musze się pochwalić - i nie inaczej .
                  skoro się chwaliłaś to były gratulacje
                  I dla mnie to jest groteskowe .
                  Ty się cieszysz z nabitego guza a inni Ci gratulują tego guza.
                  • la.loba Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 18:37
                    aj sieroto czepiasz sie semantyki zupełnie jak moj ex....
                    nie zrozumiales intencji... coz smile
                    • aron95 Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 21:52

                      sieroto ????????
                      Z Twoim Ex nic nie mam wspólnego
                      Gdybys dokładnie przeczytała co napisałem ,
                      to bys zrozumiała że nie chodzi mi tylko o Ciebie i o to co napisałaś
                      tylko o całą sytuacje ;
                      Ty się cieszysz z rozwodu ( bez wnikania w okoliczności ) a inni Ci gratulują .
                      Gratuluje się ślubu , jakichś sukcesów itp . a rozwód takim nie jest .
                      Rozwód bez wzgledu na okoliczności jakie temu towarzyszyły zawsze będzie złem
                      pomimo tego że koniecznym .
                      A czegos co jest negatywne sie nie gratuluje .


                      • la.loba Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 22:01
                        to że nie masz nic wspólnego z moim exem to wiem- chyba ze wlasnie zmieniasz
                        orientacje.
                        Ja natomiast probowalam ci wytłumaczyc ze nie ciesze ze dostalam rozwód - w
                        sensie ze jaka jestem szczesliwa bo mam rozwód - bo dla mnie i jak sądze dla
                        wiekszosci z nas jest to porażka, ciesze sie ze wreszcie go dostałam bo nie bede
                        musiała jezdzic do sądu, ogladac sędziny, opowiadac po raz e-nty dlaczego chce
                        rozwodu. A gratulacje tez nie uwazam ze dostałam (np. od libry która wie jaki
                        był przebieg mojej sprawy rozowdowej) dlatego ze WRESZCIE to się skonczyło.Nie
                        wiem jak dla ciebie ale dla mnie sprawy rozwodowe bardzo przezylam i bardzo zle
                        na mnie wpływaly. Czy semantyka została wyjasniona?
                        Ps przepraszam za "sieroto" jezlei uraziłam. Sieroto .
                        • aron95 Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 22:21

                          Ja rozwód miałem szybki 1 godz. Skończył sie dla mnie bardziej korzystnie niż
                          liczyłem . Lecz tym co znali sytuacje nie pozwoliłem, gratulować sobie .
                          A inni jak mówię o rozwodzie , tego też nie robią .
                          Bo rozwodu się nie gratuluje .
                          Rozumię że miałaś dość tej kołomyji , jest to za Tobą .
                          Pewien etap się zakończył i zaczyna się ........? Co ?
                          Wszystko wyjaśnione przejdzmy do następnych tematów .
                          • la.loba Re: Radocha z nabitego guza ?? 21.06.07, 22:27
                            tia... mnie tez sie znudzil ten temat.
        • la.loba Re: Musze się pochwalic.... 20.06.07, 18:51
          Dziękuję za gratulacje.Wszystkim.
          Moja sprawa (ostatnia) wygladała tak , że p. sędzina nadal miala wątpliwości czy
          nasz rozwód bedzie z korzyscia dla dziecka ( jakby jakikolwiek rozwód mogl byc)
          i czy dziecko jest swiadome. Dopiero gdy wyjasnilam i to raczej dobitnie ze
          mieszkamy osobno z corka ze ex rowniez , po godzinnym maglowaniu jednak doszla
          do wniosku ze jednak nie da sie tego skleic i dala rozwód. Głownym problem dla
          niej bylo ze dziecko nie ma swiadomosci rozwodu rodzicow.
          Pozdrawiam
          • tricolour Najśmieszniejsze jest to... 20.06.07, 19:01
            ... że po blisku 11 latach nie pamiętam żadnej radości z faktu (aktu) rozwodu.
            Pamietam, że był to zwyczajny dzień i nic, ale to absolutnie nic sie nie
            zmieniło dzień przed rozwodem, jak i rok po rozwodzie - w przyrodzie panuje
            ciągłość.

            Ale jedna rzecz okazała się ważna - nie sam rozwód, ale przyczyny i wskazanie
            winnego...
            • delika1 ? 20.06.07, 19:46
              co to znaczy,ze dziecko nie ma swiadomości rozwodu rodziców?sorrki, ale bardzo
              to dziwne...albo ja niekumata..wink
              • la.loba Re: ? 20.06.07, 21:09
                Dziecko nie ma świadomości rozwodu to wg sądu i RODK (jak zrozumiałam bo moze ja
                głupia jestem i nie rozumiem o co takim mądrym ludziom chodzi) to to że nie
                mowiło o kłótniach rodziców, że kocha nas oboje tak samo, że uważa ze tata
                mieszka w innym mieszkaniu a nie ze ja zostawil.
                • delika1 Re: ? 21.06.07, 09:42
                  no nie mogę! przecież mówiliście to, po to by stopniowo dziecko przygotować!
                  Widzę la loba, że pechowo trafiłaś tak jak ja.Na mojego sędziego są skargi za
                  to,że utrudnia i przedłuża sprawy.Ja na drugą czekam od grudniasad.Mam
                  nadzieję,że nie będzie się czepiał sędzia i wystarczy,że podtrzymujemy
                  wniosek.A Twój mąż robił problemy?
                  • la.loba Re: ? 21.06.07, 10:36
                    moj ex był tak samo zmęczony tą sytuacją jak ja. Nawet udało mu się powiedzieć
                    coś madregosmile. Sędzina się zapytała czy uważa ze dziecko jest świadome juz
                    rozwodu rodziców. Na to on stwierdził ze owszem, ze ja przygotowałam dziecko do
                    tego powoli i spokojnie do naszego rozstania bez wzgledu na naciski.Sedzina na
                    to naciski? rozumiem ze ma pan na mysli sąd i RODK? Na to ex stwerdzil wysoki
                    sadzie powstrzymam sie od komentarza. Prawie sie poplakalam ze smiechu....
                    • ivone7 Re: ? 21.06.07, 10:47
                      faktycznie zablysnal...
                      moze przyznamy mu tytul " złote usta" dla exa? hihi
    • jacekplacek66 chwalipięta..... 21.06.07, 22:31
      jak ja Tobie zazdroszczę i to tylko tyle , nic więcej nie powiem.
      • la.loba Re: chwalipięta..... 21.06.07, 22:34
        O matkooooo .....nic nie mow...booo.... Aaron zrobi wykład na temat ze to nie
        powod do zazdroscismile))))))
        • jacekplacek66 gdyby poznał moją "żonę".... 21.06.07, 22:37
          a jeszcze lepiej gdyby był jej meżem, pewnie zmienił by zdanie na wiele spraw
          • la.loba Re: gdyby poznał moją "żonę".... 21.06.07, 22:38
            hhi hi a wiesz co by bylo gdyby poznał mojego eksa?smile)))))))
            • jacekplacek66 Re: gdyby poznał moją "żonę".... 21.06.07, 22:42
              miłoścod pierwszego spojzenia?? smile
              • la.loba Re: gdyby poznał moją "żonę".... 21.06.07, 22:44
                oj az sie popłakałam ze smiechu. Myśle ze to mogło byc całkiem realne -
                dosłownie. Oczywiscie nie obrazajac Aaronasmile
                • ivone7 Re: gdyby poznał moją "żonę".... 22.06.07, 00:01
                  hihi o tym samym pomyslalam....
          • aron95 Re: gdyby poznał moją "żonę".... 22.06.07, 10:11
            jacekplacek66 napisał:

            > a jeszcze lepiej gdyby był jej meżem, pewnie zmienił by zdanie na wiele spraw

            To z kim albo czym Ty się ożeniłeś ??
        • geo_v Re: chwalipięta..... 21.06.07, 22:45
          Ja też się ośmielę szczerze pogratulować. Skoro Ty sama twierdzisz, że jest
          czego, to widocznie jest smileJa przyjmowałam gratulacje od momentu podjęcia
          decyzji o rozwodzie do samego finiszu. I nie zgadzam sie z opinią, że rozwód
          musi być rozpatrywany wyłącznie w kategoriach krzywdy. Guzy to ja sobie
          nabijałam będąc mężatką. Teraz się dopiero podnoszę.
          • la.loba Re: chwalipięta..... 21.06.07, 22:47
            bym moze i podziekowala ale Aaron szaleje z semantyką i nie chce mi sie po raz
            kolejny wyjasniac....smile
            • geo_v Re: chwalipięta..... 21.06.07, 22:49
              smile)))))
            • aron95 Re: chwalipięta..... 22.06.07, 10:13
              la.loba napisała:

              > bym moze i podziekowala ale Aaron szaleje z semantyką i nie chce mi sie po raz
              > kolejny wyjasniac....smile


              Aleś Ty zawzięta .
              • la.loba Re: chwalipięta..... 22.06.07, 11:15
                A tam zaraz zawzięta... troszkę złośliwa tylkosmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja