05.05.05, 12:52
Witajcie

Mam prośbę - potrzebuję porady.

Chcę powiedzieć mojej córeczce, że jestem związany z inną kobietą. I od
dłuższego czasu zastanawiam się jak podejść do tego tematu, żeby nie sprawić
dziecku niepotrzebnego stresu albo dylematów "moralnych". Oczywiście mam
zamiar wybrać się do psychologa dziecięcego ale wolałbym ułożyć sobie jakiś
plan i tylko skonsultować jego "jedyną słuszność" z fachowcem.
I nie wiem kurcze czy po prostu usiąść i powiedzieć o tym małej (ma 9 lat i
jest bardzo mądra) czy bawić się w jakieś podchody, "przypadkowe" spotkania w
mieście itp...

Piszę na tym forum bo nie raz miałem okazje przekonać się o Waszym rozsądku i
życzliwości Szanowne Macochy.

Będe wdzięczny za wszelakie sugestie z życia wzięte jak i za odsyłacze do
literatury w rzeczonym temacie.


pzdr
-K
-------------------------------------------------
Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Need help 05.05.05, 13:03
      Zadnych podchodów!!!
      Jeśli dzicko jest mądre, to traktuj je z szacunkiem i mów prawdę.
      Nie calą oczywiście. Nie musisz od razu przedstawić jej jako swoją przyszłą
      żone i macochę dziecka, ale delikatnie wytłumacz, że tak jak córka ma
      kolezanki, przyjaciół, to dorosli tez maja.
      A potem powoli oswajaj dziewczyny ze sobą. Delikatnie wydłużaj pobyty
      przyjaciółki w domu. Pozwól im sie dogadać ze sobą.
      Nie rób podchodów, bo wczesniej, czy później dziecko sie kapnie i uwierz mi, że
      wypomni Ci to w najmniej nieoczekiwanym momencie!
    • alka23 Re: Need help 05.05.05, 14:24
      nasze miało 7 jak się o nas dowiedziało, po prostu tata zabrał córkę do mnie do
      domu i przedstawił jako swoją koleżankę, z którą często się spotyka! Potem tych
      spotkań było coraz więcej, podczas nich oswajaliśmy ją z tym, że trzymamy się
      za ręce czy czasem przytulamy. Z czasem dzieciak tak się do mnie przyzwyczaił,
      że sam sugerował tacie: no tato weź się ożeń z tą ciocią.. smile A na ostatnią
      wieść o spodizewanym rodzeństwie - radość nie z tej ziemi. I pytanie: a
      zdążysz przed komunią urodzić?! (jestem w 3 tygodniu, a komunia juz za
      tydzień smile )
    • lilith76 Re: Need help 05.05.05, 15:33
      powiedz jej, że spotkałeś fajną kobietę, którą lubisz, z którą spędzasz czas i
      było by miło gdyby się kiedyś poznały.
      9-cio latki zazwyczaj doskonale wiedzą co to miłość (ach te bajki o królewiczu
      na białym koniu). jednak możesz się spodziewać pytania, czy jej mamę też kiedyś
      kochałeś, dlaczego już nie kochasz? może więc na razie aż w takie tony nie
      uderzać - z czasem zobaczy jak jest pomiędzy wami.
    • m-m-m Re: Need help 05.05.05, 16:36
      jak podejść do tego tematu, żeby nie sprawić
      > dziecku niepotrzebnego stresu albo dylematów "moralnych".


      Tego niestety nie unikniesz: możesz się spodziewać np. zazdrości ze strony
      małej. I powiem Ci jeszcze jedno: ja miałam lat 8 jak mama przedstawiła mi
      mojego przyszłego ojczyma (mówiąc, że to jej znajomy itp.). Nie ważne co
      powiedziała wtedy mama i nieważne jakich słów użyła, dla mnie był to cios, bo
      to był dowód, że moi rodzice już nigdy razem nie będą. I tu jest główny
      problem: każde dziecko rozwiedzionych rodziców ma takie podświadmome
      pragnienie, by rodzice się ponownie zeszli. Pojawienie się nowego prtnera tegoż
      rodzica to dowód, że tak nie będzie, bo intruz wkroczył w życie któregoś z ich.
      Cały gniew dziecko kieruje na tego intruza (partnera rodzica)i w najlepszym
      wypadku przy umiejętnym postępowaniu tegoż rodzica po paru latach dziecko godzi
      się z zaistniałą sytuacją. Nie licz na łatwe załawtwienie tej delikatnej
      sprawy. Z drugiej strony masz prawo do własnego życia (ale to jest punkt
      widzenia dorosłego, a nie dziecka).
      Podstawowa sparwa: Twoja znajoma nigdy nie zastąpi dziecku matki, nie licz na
      posłuszeństwo dziecka wobec niej i nie pozwól by wchodzila ona w rolę rodzica.
      • ajmj Re: Need help 06.05.05, 10:46
        "Podstawowa sparwa: Twoja znajoma nigdy nie zastąpi dziecku matki, nie licz na
        > posłuszeństwo dziecka wobec niej i nie pozwól by wchodzila ona w rolę rodzica"

        z tym to sie nie zgodzę.smile Choc z jednym tak. Żaden ojczym ani macocha nie
        zastapi taty i mamy. To prawda. Ale takiemu ojczymowi lub macosze należy się
        szacunek i trudno, aby mieszkając pod jednym dachem ojczym bądź macocha nie
        była poniękąd w roli rodzica. Nie wyobrażąm sobie u mnie, ze mój syn pyskuje,
        nie szanuje i nie słucha mojego partnera. Tym bardziej, ze jesteśmy już ze sobą
        dość długo i traktujemy nasz związek bardzo poważnie. Mój syn wie, że Ojca ma
        jednego i jego bardzo kocha. Nie zmuszam go, aby kochał ojczyma, ale zawsze
        tłumaczę, ze nalezy mu sie szacunek zwłaszcza, ze na to zasługuje. Bo jest
        poprostu dobry dla mojego syna.
        Ale zgadzam sie też, ze te relacje moga byc trudne i nie zawsze będą takie
        jakbysmy sobie wymarzyli.
        • ajmj Re: Need help 06.05.05, 10:56
          Aha. I mojego syna tez stopniowo poznawałam z Moim M. Najpierw spotkania były w
          plenerze, zoo npsmilepotem zapraszałam go na obiad, kolacje i coraz bardziej sie
          ze soba poznawali. Mój syn mówił, ze jeśli ja sobie znajdę innego "faceta" to
          on pójdzie mieszkać do taty. Był to dla mnie kubeł zimnej wody na głowę.
          Pamiętam, ze poczułam sie wtedy strasznie. Jakbym miała dossłownie popełnic
          jakąs zbrodnię.Ale w dalszym ciągu nie robiłam nic na siłę i z pośpiechem. Po
          czasie syn polubił Mojego M i było już naturalne , że jest obecny w naszym
          zyciu. Potem nieraz słuchałam jak mojemu synowi mieszały sie wydarzenia i
          twierdził, ze napewno to z M bylismy tam i tam, co było niemozliwe bo go
          poprostu wtedy nie znaliśmysmile
          Teraz też nieraz bywa cięzko i jestem często mediatorem. Ale narazie dajemy
          radę.smile
        • m-m-m Re: Need help 06.05.05, 14:26
          szacunek i trudno, aby mieszkając pod jednym dachem ojczym bądź macocha nie
          była poniękąd w roli rodzica.


          Ale sama zauważasz, ze uczysz syna szacunku dla Twego partnera. I o to chodzi.
          Sam ojczym/macocha nic nie wskóra z pasierbem bez wsparcia ze strony rodzica.
          Ja mieszkałam pod jednym dachem z ojczymem i on nigdy nie miał na mnie wpływu.
          Nie stosowałam się do jego poleceń chyba, że poparła go mama.
          Czyli dalej roli rodzica ojczym/macocha nie mają, bo nie maja realnego wpływu
          na skorygowanie zachowania pasierba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka