tomek854
11.09.06, 20:28
Dzisiaj mialem pomocnika. Ciagle mi marudzil, ze on chce do domu, i zebym
jechal szybciej. Kategorycznie postawilem sie i powiedzialem, ze nie bede
przekraczal dozwolonej predkosci. Wyjasnilem mu, ze nie lezy to w moim
interesie, bo raz, ze narazam sie na mandat a dwa, ze szybciej wroce - mniej
czasu bede w pracy, mniej zarobie.
Obrazil sie i tylko patrzyl na zegarek. O 17 rozpial pasy, zaciagnal reczny
(w czasie jazdy!!! Dobrze, ze akurat skrecalem w mala uliczke!), o malo nie
rozwalil sobie ryja o deske rozdzielcza (co sie dziwic skoro najpier rozpial
pasy!) powiedzial "i'm finished" i wysiadl. Kopara mi opadla do ziemi ;-)